IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nabór na MG

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Nabór na MG   Nie Gru 06, 2015 5:02 pm

Nabór na MG


Witam serdecznie wszystkich
W tym miejscu będzie się odbywał nabór na Mistrzów Gier forum Beyond Undertale.

Nabór odbywa się w formule ciągłej, chyba że administracja uzna, że jest już wystarczająca liczba MG. Dlatego zgłosić się może każdy użytkownik, który posiada już zaakceptowaną Kartę Postaci. Wystarczy, że osoba chętna na zostanie MG napisze w tym temacie, a wtedy dostanie zadanie stworzenia przykładowych odpisów na określone sytuacje. Na tej podstawie administracja zadecyduje, czy chętny zostanie przyjęty do grona MG.

Zadania Mistrzów Gier:

- MG jest zobowiązany pisać posty fabularne w tematach sandboksowych kiedy wymaga tego aktualna sytuacja, zostanie poproszony do tego przez graczy, albo gracz odwiedzi lokację jego autorstwa w Głębokich Ścieżkach;
- Każdy MG może sędziować walki graczy z NPCami lub innymi użytkownikami. Gdy się już tego podejmie ma tydzień na odpis po odpisie gracza. Jeśli MG się nie wywiąże z terminu, zostanie upomniany. Trzy upomnienia mogą oznaczać utratę stanowiska;
- Każdy MG może oceniać skończone sesje graczy i przyznawać im doświadczenie według odpowiedniej rozpiski;
- MG, który przez miesiąc nie napisze żadnego fabularnego posta może stracić stanowisko z racji nieaktywności;
- MG powinien zgłaszać swoje dłuższe nieobecności, by nie utracić stanowiska;


Zapraszam Serdecznie do zapisywania się!


Ostatnio zmieniony przez Azszar dnia Pon Maj 01, 2017 12:56 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pon Gru 14, 2015 6:10 pm

Jestem chętna na zostanie MG, testujcie mnie ile chcecie i tak wygram. Muahahahaha!... Ekhem... Um...

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Wto Gru 15, 2015 9:23 pm

Zadania dla Undyne:
Cytat :
~Najpierw kilka pytań~
Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę?
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom?
Czy często byłabyś nieobecna?
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile?

~Próba Pisarska~
Zadania od Galla:
1. Gracz znalazł się w dziwnym domu, pełnym agresywnych odkurzaczy, mioteł, mopów i innych narzędzi do sprzątania. Napisz przykładowy odpis co się tam zdarzyło.
2. Gracz z nieznanych sobie powodów znalazł się w ciemnym tunelu. Napisz co zastał na jego końcu.

Zadania od BlackDream:
3. Napisz przykładowy odpis, w którym gracz gubi się w Lesie Snowdin.
4. Napisz przykładowy odpis spotkania gracza z dowolnym, negatywnie nastawionym NPC.

Musisz odpowiedzieć na pytania i przedstawić nam swoje umiejętności pisarskie na podstawie zleconych ci zadań. Maksymalna długość jest dowolna, a minimalna wynosi 5 linijek. Jeśli coś jest niejasne, śmiało pisz do mnie. Twój czas na odpis wynosi tydzień od daty umieszczenia tego posta, czyli tyle, ile ma go MG. Do boju!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Wto Gru 15, 2015 10:39 pm

Odpowiedzi na pytania

1. Przeczytałam kilka razy regulamin, bibliotekę czytam codziennie by sprawdzić, co się zmieniło. Ktoś musi wytknąć błędy, prawda?! Podstawą jest regulamin, bez tego chyba nie wiedziałabym jaki rozmiar avka... W każdym razie to nie moje pierwsze forum, więc wiem, z czym należy się zapoznać już nawet przed założeniem konta.
2. Cóż jak często? To ja zawsze muszę czekać na graczy i to dopiero bywa nudzące! Prawie codziennie jestem na kompie, więc jeżeli się pojawią odpisy to na tygodniu po 16 zawsze się tutaj pojawiam, a w weekendy... Zależy od lekcji. Byłabym w stanie często, po prostu, może nawet codziennie chociażby raz? Huh!
3. Moja nieobecność zawsze jest usprawiedliwiona, zazwyczaj to kara i nigdy nie znikam na dłużej, niż... około tydzień? Nie planuję nieobecności, wręcz przeciwnie, a nawet gdyby się zdarzyło będę o tym mówić dzień wcześniej. Mało kiedy dostaję karę na komputer... więc się nie obawiajcie!
4. Indywidualne? Cóż na innych forach prowadziłam eventy w tematach, ale najbardziej lubiłam tworzyć te prywatne! Niestety były to dwie bardzo długie, jedno urwane, a ostatniego nawet gracz nie zaczął... Mówię o tych, które pamiętam z ostatnich kilku miesięcy. Jeżeli tylko będę mieć ogrom weny bardzo chętnie!


1 Część pisemna!
(Zadania od Galla)
1. Po wejściu do dziwnego domu było cicho, aż zbyt cicho. Wystarczyło kilka kroków, aby znaleźć się już za progiem oraz aby drzwi się zatrzasnęły na amen! Z prawej jak i z lewej strony były ciemne korytarze, w których coś... było? Ale co? Po krótkich oględzinach śmiało można stwierdzić, iż dom nie jest zamieszkany. Nie ważne gdzie się skierujesz - po schodach na górę, do kuchni czy do piwnicy, słyszysz za sobą szmery i warkot. Z chwili na chwilę dźwięki stają się coraz głośniejsze, a gdy nagle się odwracasz tuż przed tobą stoją dwie miotły... które rzuciły się na ciebie bijąc cię po kostkach, plecach czy głowie. Należałoby uciekać, ale dokąd? Drogi ucieczki zablokowały głośno warczące odkurzacze, najwyraźniej również nie będące zbyt pokojowo nastawione. Przy bieganiu w kółko po pomieszczeniu w końcu przedmioty, które zaczęły za tobą biegać, by cię dopaść, zapomniały o uniemożliwieniu ci ucieczki. Wybiegłeś do innego pokoju, potem po schodach na górę... Postanowiłeś schować się w szafie, tak też zrobiłeś. Przedmioty przeszły tuż obok drzwi, a gdy już myślałeś, że jesteś bezpieczny, odetchnąłeś z ulgą... Poczułeś, jak coś łaskocze cię po karku, w ciemności mogłeś ujrzeć jedynie zarys jakiegoś przedmiotu, który najwyraźniej trzymał stronę tamtej piątki i zaczął cię bić po głowie. Wypadłeś z szafy robiąc wiele hałasu, a wtedy z dwóch stron wyskoczyło więcej przedmiotów - mopy, szczotki, zmiotki, odkurzacze, miotły, nawet miotełki do kurzu. Powoli zaczęły się do ciebie zbliżać, wyraźnie chcąc się ciebie pozbyć nie tylko z tego domu... Zerwałeś się, by w panice zjechać po poręczy barierek od schodów w dol, dopaść do klamki. Mimo tego, jak mocno je szarpiesz nie chcą się otworzyć, a przedmioty już były tuż za tobą. Powoli, do celu, aż cała siła, jaką włożyłeś w otworzenie drzwi wyrwała je niemal z zawiasów, a ty po prostu uciekłeś jedynie z kilkoma siniakami. Postanowiłeś nigdy więcej nie zaglądać do dziwnych domów...

2.Ciemna przestrzeń, mrok otaczający cię z każdej strony. Rozglądasz się niepewnie i stwierdzasz, po wpadnięciu na ścianę, że to mroczny tunel bez końca. Pełen determinacji ruszasz w drogę, ba, czasem się nawet potykasz o własne nogi w tych egipskich ciemnościach. Mimo to im dłużej wędrujesz, tym bardziej zdaje ci się, że widzisz jego koniec, coś jak małe światełko na końcu tunelu. Czy to jednak światełko? Musisz się czuć... zdezorientowany, prawda? Coraz bliżej i bliżej, aż jednak stwierdzasz, że to światło i im jesteś bliżej, tym bardziej cię oślepia, przez co nie jesteś w stanie zobaczyć, co jest "na zewnątrz". Krok po kroku, wkraczasz w światło, przez które zamykasz oczy, a gdy je otwierasz okazuje się, że... Znalazłeś się po środku pustkowia, no może tak by było, gdyby nie smok, który siedział przed tobą i łapczywie zajadał spaghetti. Gdy ten do ciebie przemówił nagle naprawdę otworzyłeś oczy. Okazało się być to zwykłym snem, ale ten zapach z kuchni. Czy to spaghetti?...


2 część pisemna!
(Zadania od Blacka)
3.Po upadku na lodzie podnosisz się, po raz kolejny, wykończony długą wędrówką przez śnieg. Przed twoją twarzą stoi... szeroko uśmiechnięty szkielet. To wyjaśnia ślady na śniegu oraz nisko-brzmiący śmiech spomiędzy drzew, które słyszałeś/widziałeś kilkanaście minut temu. Wyciągnął do ciebie rękę, by pomóc ci wstać. "- Musisz uważać, łatwo stracić grunt pod nogami". Nie wydawał się być wrogo nastawiony. Widząc, że nie masz się najlepiej wręczył ci kurtkę, której nie mogłeś założyć, bo była za mała. Zaproponował ci więc, że możecie przejść się w jakieś ciepłe miejsce. Miałeś wybór - do baru lub biblioteki. Chciał cię najwyraźniej poznać. W końcu ktoś, kto pomoże ci opuścić ten straszny, ogromny las zdający się nie mieć końca. Gdzie zdecydujesz się udać i czy mu zaufasz?

4."- Ty? Chcesz się ze mną zaprzyjaźnić? Cóż za niedorzeczność!" warknął nerwowo unosząc głowę wyżej, z dumą. Ogromny byko-wilk w czarnym płaszczu miał już dosyć tej... głupiej rozmowy, co ostatecznie zauważyłeś po tym, jak rzucił w ciebie toporem. Całe szczęście, że wzrok miał nieco słaby, bo nie miałbyś głowy. Wypuścił nozdrzami głośno powietrze powarkując groźnie, najwyraźniej nie chciał znaleźć sobie przyjaciela. I znów, nie czekając na odpowiedź rzucił kolejnym toporem, który zahaczył o twoje ramię, musiało zaboleć, gdyż broń była zupełnie tępa. Ta istota... wyglądająca na staruszka, niezbyt szczerze chciała cię zabić, a jedynie się broniła, ale przed czym tak kurczowo, z taką ilością gniewu? Ciężko będzie mu przemówić do rozsądku, ale warto próbować, jeżeli jesteś w stanie możesz próbować rozmawiać. On już nie jest do tego chętny i będzie dalej próbował cię zabić...

Hej, po co mi siedem dni? Zrobię to od razu! (niemalże)

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Wto Gru 15, 2015 10:52 pm

Wolą boską, czyli adminowską Undyne zostajesz jako pierwsza osoba w dziejach PRZYJĘTA w poczet MG forum Beyond Undertale. Gratuluję. Napisałbym co myślę o odpisach, ale na tą chwilę mi się nie chce Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Karath
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 58
Join date : 11/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sob Sty 16, 2016 5:03 pm

Zgłaszam się jako chętny stanowiska Mistrza Gry. Co prawda, nie napisałem na forum wiele, także nie możecie opierać się nad tym co robiłem dotychczas. To problematyczne, ale czyż nie z tego powodu mamy tutaj testy i pytania kwalifikacyjne?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Nie Sty 17, 2016 10:46 pm

Zadania dla Tahomy:
Cytat :
~Najpierw kilka pytań~
Czy przeczytałeś regulamin forum i bibliotykę?
Jak często byłbyś w stanie odpisywać graczom?
Czy często byłbyś nieobecna?
Czy prowadziłbyś indywidualne przygody, jak tak to ile?

~Próba Pisarska~
Zadania od Galla:
1. Gracz dał się wkręcić dziwnemu jegomościowi do pracy w MTT Burgerze. Napisz jak bardzo ta robota sprawiła, że pożałował swojej decyzji.
2. Gracz dotarł do rzadko uczęszczanej części Podziemia, gdzie spotkał bardzo starego i mądrego potwora. Napisz jak wyglądało to spotkanie.

Zadania od Undyne:
3. Opisz końcówkę zaciętej, długiej walki, w której jedna z postaci ostatecznie ginie. Miej na uwadze dwie rzeczy "pokonany nie chce umrzeć" i to, że "nie chce zostawiać przyjaciół, wszystkich ważnych osób jakie ma".
4. Napisz co stało się z wymyśloną przez ciebie postacią (potworem), która bez ludzkiej duszy chciała przedrzeć się przez zamek Asgore'a i nie zważając na jego ostrzeżenia przekroczyć barierę (zakładając, że teoretycznie można to zrobić, ale tylko z negatywnymi skutkami).

Musisz odpowiedzieć na pytania i przedstawić nam swoje umiejętności pisarskie na podstawie zleconych ci zadań. Maksymalna długość jest dowolna, a minimalna wynosi 5 linijek. Jeśli coś jest niejasne, śmiało pisz do mnie. Twój czas na odpis wynosi tydzień od daty umieszczenia tego posta, czyli tyle, ile ma go MG. Do boju!

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Karath
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 58
Join date : 11/01/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Nie Sty 17, 2016 11:59 pm

~ODPOWIEDZI NA PYTANIA~

1. Oczywiście, czy w innym wypadku miałbym zaakceptowaną KP?
2. Jestem prawie codziennie, pisać lubię i zawsze mogę. Jeżeli nie będę zbytnio zalegał z odpisami to moi gracze zapewne będą czekali od godziny do dwóch dni.
3. Nie, rzadko kiedy zdarzają mi się nieobecności, problemem jest to, że jeśli już są to zazwyczaj bywają całkiem długie. Od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.
4. Oczywiście, jeśli chodzi o mój limit to zapewne byłoby on zależny od tego czy jako gracz mam sporo do pisania. Jednakże, szacując wynik, byłbym wstanie prowadzić indywidualnie przygody maksymalnie dwóm graczom na raz. Jeśli nie będę miał nic do odpisywania w swoich przygodach/na innych forach to może nawet liczba zwiększy się do trzech lub czterech przygód.

~PRÓBA PISEMNA~

1. Twoje wyobrażenia na temat ciekawej pracy legły w gruzach wraz z drugą godziną bezczynności. Obawiałeś się, że możesz mieć za wiele zadań i nie dasz rady się wyrobić, a tymczasem największym problemem okazał się być jej brak. Dotychczas obsłużyłeś dwóch, może trzech klientów. Sekundy wydawały się być minutami, minuty godzinami, zaś godziny wiecznością. Na domiar złego, twój pracodawca, ten cholerny, snobistyczny robot, nie pozwalał Ci odejść do czasu powrotu Burgerpantsa. "Zdecydowałeś się go zastąpić, to teraz rób co do Ciebie należy" - te słowa, wypowiedziane typowym dla robota głosem, nadal rozbrzmiewały w tej głowie i przypominały Ci o tym jak głupie było to co zrobiłeś.
I gdy tak czas mijał, zacząłeś zadawać sobie proste pytanie. "Dlaczego dałem się w to wciągnąć?"

2. Nie sądziłeś, że dasz radę kogoś tutaj spotkać, w miejscu tak rzadko uczęszczanym, a jednak to działo się naprawdę. Przed Tobą stał On, tak przynajmniej się przedstawił, smokopodobny potwór o szczerozłotych łuskach i mądrych, siwych oczach. Wiedza tej długowiecznej istoty na temat powierzchni przyprawiała Cię o zawroty głowy, zaś jego groźny wygląd odbierał Ci mowę i władzę w nogach. Nie był to jednak strach, w jakiś sposób wiedziałeś, że On nie zamierza Cię krzywdzić. Wręcz przeciwnie, czułeś się przy nim nadzwyczaj bezpiecznie, pewien tego, że w razie ataku na Ciebie, obaliłby oponenta jednym ruchem rozłożystego skrzydła. Godziny mijały gdy opowiadał Ci o tym co widział nim został zrzucony do Podziemi. Jasna, ognista kula zwana Słońcem i jej mniejsze wersje, ukazujące się w nocy, zwane gwiazdami. Księżyc, oceany, kontynenty i różne kraje. Im więcej wiedziałeś, tym mniejszym miejscem wydawało Ci się Podziemie.

3. Jedno potknięcie, ruch ze strony przeciwnika, zimna stal przebijająca twą pierś, rozdzierająca duszę na kawałki. Zdecydowanie nie tak wyobrażałeś sobie swoją śmierć. Poczułeś jak twa twarz zalewa się łzami, zaś z dziury w ciele zaczyna sączyć się krew. To nie mogło się skończyć teraz, jeszcze tak wiele było przed Tobą. Wstałeś, lecz natychmiastowo po tym ponownie upadłeś na ziemię. Uczucie bezsilności przeszywało Twoją duszę, sprawiało, że zaczynam czuć się niczym przysłowiowy "śmieć". Nie chciałeś się z tym pogodzić, ale dobrze wiedziałeś, iż to już jest koniec. Przeciwnik odszedł, widziałeś tylko jego rozmazaną sylwetkę, majaczącą w równie rozmazanym przejściu. Resztki płonącej determinacji wypełniły Cię po brzegi, ponownie wstałeś, choć wydawałoby się, że powinieneś być już dawno martwy. Przebiegłeś kilka kroków w stronę oponenta, lecz ponownie upadłeś, gdy ten posłał Ci jedno, litościwe spojrzenie.
- Żałosne - rzucił w Twą stronę, po czym odszedł.
Odszedł by teraz zabić tych, za których tak zawzięcie walczyłeś, tych na których tak bardzo Ci zależało i tych, których obiecałeś chronić. Nie udało Ci się, już niedługo i oni umrą. Determinacja, która dotychczas pozwalała Twej duszy trwać, uciekała z Ciebie niczym piasek wysypujący się przez palce. Pogodziwszy się z przeznaczeniem, zamknąłeś oczy i przestałeś próbować powstać. To było bezcelowe, ta cała Determinacja ostatecznie nie przydała się na nic.

4. Stary cap nie mógł mieć racji, byłeś pewien, że z duszą tak silną jak Twoja, możesz przekroczyć Barierę. I nawet gdy stałeś przed nią, nie bałeś się tych wszystkich historyjek o jej niszczycielskiej mocy. Nie obchodziły Cię wcześniejsze ostrzeżenia, Asgore'a. W końcu gdyby naprawdę Bariera mogła Cię skrzywdzić, to przecież zostałbyś przez niego powstrzymany siłą, czyż nie? Ten jednak wolał zrobić Ci długi wykład i pozwolić przejść. "Nie wiesz co czynisz", tak powiedział. Rzygać Ci się chciało, gdy przypominałeś sobie tą troskę w jego głosie, zapewne udawaną i bezcelową. Nie zastanawiając się dłużej nad przeszłymi wydarzeniami z niedawna, przekroczyłeś barierę. Nic.
Byłeś cały, przed Tobą malował się przepiękny obraz słońca zachodzącego na tle przepięknego krajobrazu. Czegoś takiego nigdy nie zobaczyłbyś w Podziemiach. Miałeś ochotę wyśmiać Asgore'a i jego bezsensowne gadanie, gdy nagle poczułeś jakby coś w Tobie pękało na milion kawałków. Nim zdążyłeś pojąć, że to Twa dusza powoli ulega destrukcji na wskutek przejścia przez Barierę, byłeś już martwy. Wygląda na to, że posłuchanie się słów "starego capa" mogło jednak skończyć się dobrze. Niestety, czasu nie da się już cofnąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pon Sty 18, 2016 12:30 am

Dawałam zadania, więc myślę, że mogę się wypowiedzieć, gdy Gall nie patrzy odpoczywa... Bardzo chciałam to zrobić, a więc!

Przyznaję szczerze, że wymagałam więcej, niż dostałam, co mnie odrobinę zawiodło. Za mało dokładnych opisów poza tym w punkcie 3 (moje zadanie nr 1) nie opisałeś do końca wymaganego tzn. końcówki walki, a samą śmierć z samym jej zakończeniem. To chyba jedyna taka moja poważna uwaga.
Poza tym opisy są okej, myślałam że zobaczę wiele powtórzeń, miło się rozczarowałam! Myślę, że brakuje ci nieco praktyki i byłoby świetnie.
No i ostatni fakt, te długie nieobecności. Nie wiem co o tym myśleć, bo gdy zobaczyłam "do kilku miesięcy" to aż się przeraziłam.
Zawsze można przecież dać szansę. Pozostawiam do całkowitej oceny naszego Galla...

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Wto Sty 19, 2016 11:09 pm

Tahoma

Powiem tak, odpisy, i tu zgodzę się z Undyne, faktycznie nie powalają długością, ale z tego co przeczytałem są napisane poprawnie oraz niema w nich wielu błędów. No też kiepsko brzmi sprawa kilkumiesięcznych nieobecności. Postanowiliśmy ci jednak z Black dać szansę.

Zostajesz Przyjęty na stanowisko MG, ale będzie cię obejmował kilkomiesięczny okres próbny. Sprawdzisz się, to stanowisko ci zostanie, nie sprawdzisz, wrócisz do bycia zwykłym graczem. Skoro chcesz prowadzić gry indywidualne, otrzymasz wkrótce swój dział w odpowiednim miejscu na forum.

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Neula
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 66
Join date : 14/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sro Lut 17, 2016 8:28 pm

Tennanta nigdy za mało! Tak, zgłaszam się. Pewno czeka mnie sromotna klęska, ale... WHO CARES?! Czekam na te wasze pytania i zadania.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pią Lut 19, 2016 10:49 pm

Zadania dla Neulii:
Cytat :
~Najpierw kilka pytań~
Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę?
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom?
Czy często byłabyś nieobecna?
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile?

~Próba Pisarska~
Zadania od Undyne:
1. Przez przypadek (lub umyślnie) gracz będący w Wodospadach, a dokładniej na wysypisku, spadł w dół gigantycznego wodospadu, o którym krążą legendy, że nie ma końca. Co gracz zobaczy po drodze? Co spotka na samym końcu?
2. Gracz przegrał zakład z szalonym gościem w barze, a w ramach kary musi wypić dziwny eliksir własnoręcznie sporządzony przez tego szaleńca. Opisz wszelakie efekty uboczne, jakie wystąpiły po wypiciu specyfiku. Będzie dobrze, może źle, to zależy od ciebie.

Zadania od BlackDream:
3. Gracz ląduje na samym "dnie" podziemia. Napisz co tam znalazł i kogo spotkał.
4. Gracz jest świadkiem morderstwa i został dostrzeżony przez sprawcę. Opisz co zrobił morderca i czy gracz zdołał uciec z miejsca zbrodni.

Musisz odpowiedzieć na pytania i przedstawić nam swoje umiejętności pisarskie na podstawie zleconych ci zadań. Maksymalna długość jest dowolna, a minimalna wynosi 5 linijek. Jeśli coś jest niejasne, śmiało pisz do mnie. Twój czas na odpis wynosi tydzień od daty umieszczenia tego posta, czyli tyle, ile ma go MG. Do boju!

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Neula
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 66
Join date : 14/02/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Nie Lut 21, 2016 9:10 pm

Tia, mogło być lepiej...

~Pytania~


Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę? - Nie wiem co bym tu robiła, gdybym nie przeczytała.
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom? - To za leży od paru czynników. Jednak przez pracę na pewnym forum wyrobiło mi się, że do trzech dni najczęściej trzeba czekać. Jeśli nieszczęśników jest mniej to wiadomo, że częściej i w ogóle. Dobra, bo zaczynam się bez sensu rozpisywać. Myślę, że dość często.
Czy często byłabyś nieobecna? - Zwykle bywam dość często. Wiadomo, szkoła i te sprawy, ale o ile nic takiego się nagle nie wydarzy to znikam rzadko i na nie za długo.
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile? - Tosz to mój ulubiony typ prowadzenia przygód, więc o ile będę w stanie, a nic nie wykazuje, by było inaczej to chętnie. Ile? Ciężko mi stwierdzić, ale pewnie około trzech byłabym w stanie spokojnie prowadzić.

~Próba Pisarska~
Zadania od Undyne:

1.
Wszystko stało się tak szybko, a Ty teraz bawisz się w małego odkrywcę. Czułeś się jeszcze ciut podchmielony. Może to mimo wszystko dobry moment na przypomnienie sobie jak do tego wszystkiego doszło? Udało Ci się uciec od gangu wrednych stworków przypominających tchórzofretki. Kto by pomyślał, że tego typu stworzonka będą chciały ograbić Ciebie z całej posiadanej mamony. Niby nie miałeś za wiele, ale jednak to zawsze parę groszy. Do tego co byś zrobił bez tych paru groszy? Tak oto się kończy szlajanie po barach i zadawanie z łasicowatymi się kończy. Przecież oni są spokrewnieni z tą poszukiwaną już bandą szopów. Jeden wieczór i parę kufli za dużo, a potem masz tu za swoje. Teraz jednak już się tego nie cofnie. Myślałeś, że im uciekłeś, a tu nie. Śledzili Cię aż tu, do Wodospadów, a teraz spadasz, bo dałeś im się okrążyć. Ponoć to bezkresny dół. Jednak hej! Przecie jesteś kotem, a one zawsze spadają na cztery łapy. Jednak, lepiej byłoby nie musieć nadszarpywać jednego z dziewięciu żyć. Prawda? Jednak skoro już jesteś na tyle przytomny, by patrzeć na okolicę. Może warto by ją ogarnąć?
Tylko czy jest co? To dobre pytanie. Widziałeś mnóstwo wszelkiego rodzaju śmieci zlatujące z Tobą. Jakieś podarte ubrania, całe tony kartonów, plastików czy jeszcze jakiegoś innego badziewia. Do tego jedzenie w różnym stanie. Przynajmniej z głodu nie umrzesz, nie? Choć czy to akurat jest plus to już musisz sam sobie odpowiedzieć. Nie wiesz jak mijał czas. Ile już godzin mogłeś tak spadać, dni, tygodni? Nie raczej tak długo nie spadałeś. Na początku miałeś choć zegarek, ale potem baterie się wyczerpały. Kto widział kupować zegarek, który ma baterie słoneczne?! Geniusz życia, ale może dość tego jeżdżenia po sobie? Ta, to nic nie zmieni oczywiście.
W pewnym momencie usłyszałeś szum. Nie, to nie może być! Czy to możliwe? Ale to by znaczyło, że... HA! Ci wszyscy wielcy i nie koniecznie wielcy się mylili. Oni się mylili, a Ty miałeś rację. Ten wodospad ma swój koniec. Szkoda tylko, że nie będziesz raczej w stanie nikomu tego przekazać. W końcu. Zaraz umrzesz, co? Mogłeś zacząć myśleć o tych wszystkich rzeczach o jakich myśli się przed śmiercią. Tylko. O czym się w takich sytuacjach myśli? Nie zastanawiało Cię to nigdy. W końcu, nie było potrzeby. Koniec coraz bliżej...
Nagle zatrzymałeś się tuż przed taflą wody. Ja tam sobie ręki uciąć nie dam, ale jak na moje to musi być telekineza jakaś. Zaraz jednak cokolwiek to było postanowiło wrzucić Cię do wody. Bardzo miło z jego strony, nie ma co. Wyskoczyłeś jak oparzony, bo w końcu Ty i woda to nie najlepsze połączenie. To kogo tam zobaczyłeś bardzo Cię zdziwiło. W tym całym syfie wylewających się śmieci stał przywódca szopów. Nie ma co, lepiej nie mogłeś trafić. Trzeba pomyśleć co teraz, bo po tym wszystkim chyba nie chcesz tak tu skończyć, co? On spojrzał jedynie na Ciebie z tym swoim uśmieszkiem. Oj nie, nie jest dobrze. Do tego milczy. Jednak czułeś, że jesteście tu sami. To ma i swoje plusy i minusy.
 
 
2.
Kto by pomyślał, że to przegrasz. Miałaś świetne karty, to fakt. Brak umiejętności, a może ten stary dziadyga kantował? To jest możliwe jakby nie patrzeć. Tylko, że to wiele Ci nie da. I tak musisz to zrobić. Jakbyś w tym momencie zaczęła gadać o oszustwach zostałoby to źle odebrane przez wszystkich wokół. Nie ma wyboru, więc wypiłaś. Zaraz zrobiło Ci się ciut czarno przed oczyma i cały świat jakby zaczął tańczyć kankana lub jakiś inny szybki taniec. Po chwili jednak to ustało. Jak miło. Może nie będzie aż tak źle? Takie to mylne. Rozejrzałaś się i mimowolnie musiałaś szerzej otworzyć oczy. Widziałaś jak garstka ludzi, a dokładniej mężczyzn Cię otacza i patrzy na Ciebie, ale jak?! Przecież tu są podziemia. Do tego w barze pełnym potw... LUDZI?! To jakiś zły sen? Wszystkich pozmieniało w ludzi? A może nie koniecznie taki zły, co? Nikt nie był do Ciebie negatywnie nastawiony, a wręcz przeciwnie. No i co jak co, ale o ich wyglądzie nie można było złego słowa powiedzieć. Może to jakaś ludzka wersja krainy uciech? Panowie zaśmiali się cicho i jeden z nich podszedł do Ciebie.
- Hej, mała. Wszystko gra? Wyglądasz jakby coś Ci się stało. - Mówiąc to podał Ci rękę. Poczułaś się dziwnie dotykając jego dłoni. Trudno stwierdzić co w nim było, ale nie mogłaś oderwać od niego wzroku. I co teraz? I nic teraz. Niepokojąco przystojny brunet spojrzał na Cibie z lekkim uśmiechem. Nawet uroczy. Jak na człowieka oczywiście. 
- Pierwszy raz widzę Cię w tych stronach. Jesteś stąd? - Zapytał po chwili. W sumie. Ciężko było odpowiedzieć na jego pytanie. Sama też miałaś dziwne uczycie, że masz problem z mową. Tia, nagle szczęka Ci ścierpła, a za jej przykładem postanowiła iść reszta ciała. Taki jakby lekki paraliż, który zakończył się tym, że poleciałaś na nieznajomego. Ten oczywiście Cię złapał. Dobry z niego typ. Przynajmniej taki się wydaje, bo co jeśli postanowi to wszystko wykorzystać i kiedy nikt nie będzie patrzył zdecyduje się zaspokoić swoje dzikie potrzeby? Niby jesteś potworem i w ogóle, ale jeszcze nikt nie uciekł na widok przerośniętego kota. To dobry znak lub wręcz przeciwnie. Tak czy inaczej ten brunet wziął Cię na ręce i zaczął gdzieś wlec. Tylko gdzie? Gdybyś tylko mogła się ruszyć. Nagle urwał Ci się film. Świetnie. To był najlepszy moment. 
Kiedy się przebudziłaś siedziałaś na kamieniu. Obadałaś, że jesteś w Podziemiu. Zero ludzi w promieniu... cóż, najbliższym.
- Obudziłaś się! Najwyższa pora, hehe. - Usłyszałaś nagle znajomy głos. To był ten brunet czy raczej... AARON! - Ejże, spokojnie mała. Dziwnie zachowywałaś się w tym barze. Coś mamroczyłaś o ludziach i w ogóle. Wiesz. Jestem tam ochroniarzem i akurat kończyłem pracę. Tak czy inaczej dobrze, że doszłaś już do siebie.
Taaa. Bardzo zadowalająca odpowiedz, nie ma co. Jednak czy konik kłamał? Nie wyglądało na to w sumie jakby być szczerym. 
 
Zadania od BlackDream:

3. 
Stało się. Ciekawość wzięła górę nad jakimkolwiek rozsądkiem i ruszyłeś w głąb Podziemi. Brzmi to doprawdy dziwnie, nieprawdaż? Nagle jednak połknąłeś się o kamień. Gdyby nie skrzydła to nieźle byś zarył w podłogę, a i pewno trochę sturlał w dół. Jak się okazałą była tam przepaść, nie za duża, ale zawsze. Postanowiłeś tam zlecieć, co? Po wylądowaniu rozejrzałeś się po okolicy. Z początku nic. Wielka cisza i tylko całe mnóstwo kamieni. Jednak miałeś latarkę. To było idealne miejsce do wykorzystania. Zacząłeś świecić po okolicy i tak ujrzałeś poza kamieniami jakieś znaki na ścianach. Poza tym był jakiś rysunek na ścianie. Wyglądał jak praca jakieś dziewięciolatki. Było tam kilka krzywych kółek połączonych ze sobą z równie krzywymi kreskami. Jeszcze coś symbolizujące oko. Musiał być to jakiś stwór, ale co można o nim powiedzieć? W sumie chyba nic… Odchodząc nieco od tego miejsca usłyszałeś dźwięk monet pod łapami. Czy to? Monety! Nagle coś zaczęło wychodzić zza pobliskich kamieni odruchowo poświeciłeś na to. Cień wydawał się być niesamowicie wielki. Czy to jakiś olbrzymi stwór niczym ten z gryzmołów? A może to światło się tak odbija? Pojawiło się więcej tych istot. Ten kształt był jednak znajomy. Coraz mniej się bałeś aż zupełnie straciłeś obawy widząc co staje przed Tobą. Grupka Temmie! Były jakoś dziwnie ubrane. Jakby robiły za jakiś przebierańców, ale nim zdążyłeś się im przypatrzeć jeden z nich wystąpił i odezwał się.
- hOI! Ja pyć Temmie! A to pyć moje pszyjaciele Temmie. My być strasznicy! Pilnować wielki skarp, wielki potfór. Wy widzieć ostrzeżenie Temmie na ścianie przed wielki potfór? - Sposób w jaki mówiły Temmie zawsze Cię rozwalał i teraz oczywiście było podobnie. Wielki „potfór”? Czyżby miał na myśli ten rysunek na ścianie? Oh, już wiadomo czyj on jest. W takim razie nie dziwne, że wygląda jak wygląda. Skarb jest i to się zgadza. W takim razie pora na potworka, hm? Usłyszałeś jakiś ryk, Temmie zaczęły panikować, wszystko się zgadza. Zaraz. To chyba nie najlepiej. Przynajmniej nie dla Ciebie. Stworzonka gdzieś się pochowały i zostałeś sam. Świecąc latarką zobaczyłeś coś co przypominało krzyżówkę byka, krokodyla i żaby. Cudownie. Nic lepszego nie było? Jak dokładnie wyglądał? Cóż, miał głowę byczą, ale żabie oczy oraz tułów. Łapy oraz ogon krokodyla. Do tego chyba nie miał zębów, ale z takim pyskiem wziąłby Cię na jedno chap i po Tobie. Ruszył on wolno w Twoją stronę. Trzeba przyznać, że poruszał się na czterech i denerwowało go Twoje światło. Poza coś wymyśleć, bo inaczej może być z Tobą kiepsko, chociaż… Zawsze możesz stąd odlecieć i tyle. Twój wybór co postanowisz zrobić w takiej sytuacji. Tylko chyba lepiej jakbyś się pośpieszył z tym myśleniem, bo nie wydaje się byś miał za dużo czasu, a skończyć jako rozciapciana papka taki poszukiwacz skarbów jak Ty, to Ty byś nie chciał.
 
 
4.
Zamarłeś. Wstrzymując oddech patrzyłeś jak nieznajomy zadaje śmiertelny cios jaszczurce. Czułeś się taki bezradny, a do tego Twoje nogi były jak z waty. Jedynie co chciałeś to znaleźć się jak najdalej stąd, a już najlepiej w ciepłym łóżeczku, we własnym domku. O tak, jeszcze ewentualnie ciepłe kakao i upewnienie się, że to tylko zły sen. Tak. Nic więcej nie potrzeba, ale tak się nie stanie. To najgorszy z możliwych koszmarów. To rzeczywistość, a Ty właśnie potknąłeś się o puszkę. Brawo. Zobaczyłeś wtedy jak morderca w pośpiechu próbuje skonsumować ciało co wywołało u Ciebie dodatkowo dreszcze. Cudownie. Niezapomniany pakiet wrażeń do końca życia. No i co teraz? On odgryzł tej niczemu sobie winnej jaszczurce głowę i spojrzał w Twoją stronę wycierając pysk. Bez problemu Cię dostrzegł i uśmiechnął się. Powoli ruszył w Twoją stronę. Nie dość, że strach to jeszcze panika. I po co było przychodzić w jakieś ciemne zakamarki kiedy jest ciemno? Taka tam nauczka na całe życie, że za nieznajomą kobietę to nie warto dać się zabić raczej. W końcu udało Ci się wstać, ale był zbyt blisko byś mógł uciekać. Próbował zaatakować. Jakimś cudem to nawet nie poszło w Twoją stronę, więc miałeś szansę na odskok.
- Co jest przyjemniaczku? Zachciało się bohaterszczyzny? A może jesteś jakimś zasranym nekrofilem? Wiedz, że ja takim jestem, więc lepiej przygotuj się na to, że to się skończy ostro. Ha, i jeśli myślisz, że raz to grubo się mylisz, ale wiesz co? Dla Ciebie zrobię wyjątek cwaniaczku i zaczniemy już przed ubiciem! - Warknął z nieprzyjemnym uśmieszkiem na twarzy, a następnie szybko chwycił Cię za ramię. Niestety. Był dużo szybszy niż Ty. Widziałeś jak się oblizuje i zaciska uścisk na Tobie. Do tego ten wzrok, ta rządza w oczach. Nie można powiedzieć, że jesteś bez szans. Nie wydaje się spodziewać ataku z Twojej strony. Zawsze możesz coś powiedzieć. Choć to wydaje się być słabo skuteczne, ale możliwość masz? Masz. Tylko teraz wszystko dobrze wykorzystać. I w miarę szybko zacząć cokolwiek działać, bo wiesz. On nie wydaje się z tych co będą sobie czekali aż obmyślisz co zrobić i to zrobisz. To byłoby zbyt piękne, by być prawdziwe…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Wto Lut 23, 2016 6:11 pm

Wolą boską, czyli adminowską Neulo zostajesz PRZYJĘTA w poczet MG forum Beyond Undertale. Gratuluję. Twoje odpisy są jak najbardziej dobre i jeszcze użyłaś Temmie Smile Zaraz dostaniesz dział na przygody indywidualne.

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Czw Maj 05, 2016 11:09 pm

A spróbuję, ruszę trochę cztery litery i może coś z tego będzie. Kości zostały rzucone! ZGŁASZAM SIĘ!

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pią Maj 06, 2016 2:14 pm

Postanowiłem spróbować swoich sił... choć i tak czuję że polegnę to... ZGŁASZAM SIĘ!

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pią Maj 06, 2016 5:57 pm

Wpierw rzecz dla wszystkich:
Cytat :
~Najpierw kilka pytań~
Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę?
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom?
Czy często byłabyś nieobecna?
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile?

Zadania dla Sansa:
Cytat :
~Próba Pisarska~
Zadania od Undyne:
1. Gracz wszedł do starożytnej budowli nieznanego pochodzenia. Opisz wnętrze budynku, pierwszą napotkaną pułapkę oraz po zdecydowaniu czy gracz wpadł w nią czy nie - wyciągnij konsekwencje.
2. Potwór napotkał ogromną jaskinię w środku lasu. Co jest w środku? Czy mieszka tam jakiś dziki potwór? A może są tam skarby? Opisz całą drogę potwora, znalezienie jaskini oraz co w środku żyje... lub nie żyje...

Zadania od Galliusza:
3. Gracz idzie sobie przez Podziemia i nagle wszystko dookoła niego zaczyna się palić. Opisz co spowodowało pożar oraz jak gracz się z niego wydostał.
4. Gracz napotkał miłą grupę potworów, które zaprosiły go do swojego domu na suto zakrapianą imprezę. Opisz jak wyglądał ranek po imprezie, biorąc pod uwagę, że gracz, by nie urazić gospodarzy, również pozwolił sobie na kilka głębszych.

Zadania dla Alexa2:
Cytat :
~Próba Pisarska~
Zadania od Undyne:
1. Tradycyjnie jak to ja daje... opisz walke! Ale nie byle jaką, bo z Amalgamatem. Na jakimś odludzi, Waterfall lub Hotland (nie w TRUE LAB!). Niech gdzieś w tle przewinie się Gaster. Wybierz sobie krzyżówkę potworów, z których będzie amalgamat.
2. Człowiek (patrząc z takiej strony, że zrobiliśmy True Pacyf., jednak zostańmy przy niezniszczonej barierze [TO i tak NIE MA znaczenia]) zdecydował się pomóc Alphys w badaniach nad determinacją. Opisz jak wyglądało jedno z takich badań, co robiła Alphys oraz co czuł człowiek. Jak zakończyły się badania? Może człowiek umarł? Sam zdecyduj!

Zadania od Galliusza:
3. Gracz zadłużył się u pająków i by uniknąć walki zgodził się upiec dla nich kilka ciast. Opisz jak pająki oceniły wypieki gracza oraz co potem się stało.
4. Gracz napotkał wielkie, podziemne jezioro i postanowił się przeprawić na drugą stronę korzystając ze znalezionej na brzegu łódki. Opisz co się mogło stać podczas rejsu.

Musicie odpowiedzieć na pytania i przedstawić nam swoje umiejętności pisarskie na podstawie zleconych wam zadań. Maksymalna długość jest dowolna, a minimalna wynosi 5 linijek. Jeśli coś jest niejasne, śmiało piać do mnie lub Undyne. Was czas na odpis wynosi tydzień od daty umieszczenia tego posta, czyli tyle, ile ma go MG. Do boju!

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pią Maj 06, 2016 9:08 pm

Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę? Tak, raz na jakiś czas (czyt. Gdy mi się nudzi i nie mam z kim pisać) zaglądam tam też by odświeżyć sobie informacje
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom? Znając mnie to prawie codziennie.
Czy często byłabyś nieobecna? Raczej nie. Najwyżej miałbym nieobecność na tydzień lub dwa. Wątpię żebym musiał znikać na więcej
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile? Prowadziłbym, ale dwie. Nie więcej.


Czas na część pisemną:


Zadania od Undyne:

1.
- Naprawdę myślisz że mógłbyś mnie dogonić? I do tego złapać? Zabawny jesteś muszę przyznać... - powiedział Gaster poprawiając sobie okulary. Po chwili wyciągnął z kieszeni swojego płaszcza jakąś butelkę zrobioną z czegoś co przypomniało szkło. W środku była pełna jakiegoś białego płynu. Twój przeciwnik potrząsł nią lekko, i powoli wylał zawartość. - Zobaczymy czy poradzisz sobie z tym... Tylko co ja zrobię z kolejną duszą jakiegoś głupiego potwora? Cóż, coś wymyśli. - po tych słowach zaczął wpatrywać się w płyn. Pomimo tego że byliście w Hotland płyn nie zaczął parować. Za to powoli formował się w jakiś dziwny kształt. Dopiero po chwili zorientowałeś się co to jest. Amalgant. Prawdziwy, żywy amalgant. Jego głowa wyglądała jak łeb jakiegoś białego psa,a ręce wyglądały jakby należały do czarnego kota. Najdziwniejszą sprawą były jego nogi - po jego lewej miał odnóża pająka, ale po prawej była tylko jedna noga najprawdopodobniej należąca do smoka. Przez to że potwór miał dwie całkowicie różne nogi bardzo trudno było mu się poruszać. Spróbował podejść do ciebie i ugryźć cię, ale w trakcie wykonywania tej czynności potknął się jakieś pięć razy jak nie więcej. Widząc to szkielet spojrzał na butelkę z której parę chwil temu wypuścił swojego "obrońcę" - O nie... pomyliłem butelki... Ech, muszę iść. - po tych słowach uciekł zostawiając ciebie i Amalganta samych. Po paru chwilach stwór zaczął się roztapiać. Niestety, gdy się już nieco rozpuścił stał się o wiele szybszy. Z wielką szybkością podpełz do ciebie po spróbował ugryźć co mu się udało. Jeżeli spróbujesz uciec amalgant najpewniej szybko cię dogoni i zabije, więc masz tylko jedno wyjście: walczyć.



Gracz: 85% hp
vs.
Amalgant: 95% + roztapia się


2.
Alpys wydawała się zadowolona tym że ktoś chciałby pomóc jej w badaniach nad determinacją. I że to człowiek. Nic nie mówiąc zaprowadziła cię pod drzwi do łazienki. Co wydało ci się nieco dziwne, bo w końcu kto normalny trzyma sprzęt do poboru i badania determinacji w takim miejscu jak łazienka? W każdym: jaszczurka powoli otworzyła drzwi i pokazała ci gestem byś wszedł. W środku nie było niczego co można by znaleźć w normalniej łazience. Żadnych umywalek, toalet czy czegokolwiek innego. "Łazienka" w której ponoć Alphys spędza ponoć tyle czasu jest tylko małym, całkowicie białym pokoikiem. Po paru chwilach zauważyłeś że jednak jest tu coś. Tym obiektem który zauważyłeś była metalowa tabliczka taka sama jaką można zobaczyć w windach. Tylko że na tej były tylko dwa guziki. Jeden na samej górze z napisem "Laboratorium" i drugi znacznie niżej z napisem "Prawdziwe Laboratorium". Jaszczurka nacisnęła ten leżący niżej, gdy tylko to zrobiła poczułeś że pokój się porusza. Tajemnica rozwiązana: ta "Łazienka" z której tak często korzysta królewski naukowiec to tak naprawdę winda która prowadzi do... No, na razie sam nie wiesz dokąd, ale wszystko wskazuje na to że właśnie w tym miejscu odbędą się wasze badania. Gdy tylko winda stanęła Alphys odezwała się do ciebie. - T-trochę s-się d-denerwuje, a-ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze to m-może u-uda nam się nawet wskrze...znaczy.... Zapomnij o tym co mówiłam! - powiedziała. Zauważyłeś że jaszczurka zaczęła się lekko pocić, a jej ręce zaczęły się trząść. - P-powinniśmy już zacząć nasze badania... Idź korytarzem na wprost, a później przejdź przez pierwsza drzwi po twojej lewej. Trafisz do specjalnie komory z której pobiorę z ciebie nieco determinacji do dalszych testów. Ja muszę jeszcze coś załatwić. Jakbyś się nudził to pamiętaj że w zostawiłam ci coś do czytania. Na razie! Do zobaczenia później! - po tych słowach Alphys zniknęła w ciemnościach jakie tu panowały. Gdy dotarłeś do tego pomieszczenia o którym jaszczurka mówiła ci wcześniej pierwsze co rzuciło ci się w oczy to ogromna maszyna na suficie. Jej główna część wyglądała jak metalowa głowa modliszki a wśród niej było wiele rur i kabli. Gdyby ta maszyna spadła jakimś cudem byłby zgon na miejscu... Poza tym w pomieszczeniu było parę foteli i jakiś komiks leżący na podłodze. Podniosłeś go i otworzyłeś na losowej stronie. Jakiś człowiek walczył z ogromnym robotem za pomocą miecza 10 razy większego niż on sam. Postanowiłeś że przeczytasz to innym razem po czym położyłeś ten przedmiot na jednym z foteli. Po chwili usłyszałeś głos Alphys wydobywający się z jednego z głośników których nie zauważyłeś wcześniej. - Emmm.... N-najlepiej by było gdybyś usiadł i spróbował się odprężyć... nie czekaj... powinieneś usiąść i pomyśleć o czymś co napełnia cię determinacją. Ja zajmę się resztą. Postaram żeby nie bolało. - nie czekając na twoja odpowiedź poczułeś że coś razi cię prądem. To była maszyna którą wcześniej zauważyłeś. Czułeś nieopisany ból w każdej części twojego ciała. Czułeś jak determinacja z ciebie uchodzi jak powietrza z pękniętego balonu. Po paru sekundach urządzenie wyłączyło się. Kręciło ci się w głowie, aż ledwo stałeś na nogach które były jak z waty. - O nie! Co ja zrobiłam?! Za dużo determinacji! Za dużo! Muszę coś zrobić! Czekaj tam na mnie! Nie wychodź! - po tych słowach wypowiedzianych przez królewskiego naukowca zemdlałeś... Obudziłeś się w jakimś łóżku z zimnym okładem na czole i jakąś postacią obok siebie. Głowa nadal ci pękała. Gdy otwierałeś oczy czułeś jak cię pieką. Spróbowałeś wstać, ale nagle czyjaś ręką (A może łapa? Kto wie.) kładzie cię z powrotem. - N-nie w-wydaje mi się że powinieneś teraz wstawać! - to był głos Alphys. Nie wiedziałeś czy nadal jesteś w prawdziwym laboratorium czy nie. Jedyne co cię teraz interesowała to to kiedy przestanie cię tak strasznie wszystko boleć.


Zadania od Galla:

1. W końcu po paru godzinach ciężkiej pracy udało ci się upiec tacę babeczek. Gdy tylko Muffet to zauważyła wzięła jedna i spróbowała. Po paru gryzach wypluła to co trzymała w ustach. - Co ty sobie myślisz?! Chcesz zabić moich klientów?! To najgorsze babeczki jakie w życiu jadłam! Sam spróbuj. - Po tych słowach wepchnęła ci jeden z twoich wypieków do ust (na szczęście nie ten który ona spróbowała i wypluła). Smakował... dziwnie... Najpierw poczułeś smak cynamonu co było zaplanowane przez ciebie, ale potem poczułeś pieprz, marchewkę i sól... Pomyślałeś sobie że te "składniki zastępcze" nie były najlepszym pomysłem. - A teraz piecz mi od nowa albo pokażę ci co robimy z takimi jak ty! - wrzasnęła rozzłoszczona sprzedawczyni jednocześnie wskazując ręką na swojego "pupilka". Masz teraz dwa wyjścia: albo robisz lepsze wypieki bez "składników zastępczych" albo dajesz się pożreć olbrzymiej pająko-babeczce. To chyba nie byłby zbyt wesoły koniec. Przynajmniej dla ciebie, bo ten stwór wygląda jakby od paru tygodni nic nie jadł...

2.
Znalazłeś łódź i teraz dzięki temu mogłeś przepłynąć przez jezioro. Pomyślałeś że musisz mieć naprawdę wielkie szczęście, ale gdy tylko odpłynąłeś od brzegu usłyszałeś czyiś głos. - Hej ty! Gdzie płyniesz z moją łodzią? - obróciłeś się w stronę z której usłyszałeś to. Na brzegu stała jakaś postać ubrana w płaszcz. Nie mogłeś zobaczyć jej twarzy, ale byłeś pewien że jest znacznie wyższa od ciebie i że dłoni trzyma jakąś laskę. - Powtarzam: wracaj tu z moją łodzią... natychmiast... - głos brzmiał dość spokojnie. Nie mogłeś ocenić czy należy on do kobiety czy mężczyzny, ale to nie miało zbytnie znaczenia, bo ta tajemnicza osoba wyglądała na coraz bardziej wkurzoną. - Dobra... jak chcesz... skoro nie chcesz oddać mi mojej łodzi to mam prawo zaatakować. - po tych słowach właściciel (a może właścicielka?) łodzi rzucił (A może rzuciła?) w ciebie laską która trzymała. Wylądowała tuż przed twoim nosem. Widać że ktokolwiek to jest ma niezłego cela. Tajemnicza persona zaczęła nagle rozglądać się za czymś. Prawdopodobnie szuka kolejnego przedmiotu którym mogłaby w ciebie rzucić. Tym razem prawdopodobnie trafiając. Wrócenie się i oddanie jej łodzi to chyba nie jest taki zły pomysł, prawda?

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Pią Maj 06, 2016 9:51 pm

Ocena
Chyba byłeś bardzo głodny pisząc to, ponieważ zjadłeś kilka liter! Hehehe... a tak poważniejąc. Sporo powtórzeń, które czasem mnie osobiście irytują, ale mimo to doceniam twoje ogromne starania. Odnosząc się do swojego drugiego zadania pisemnego to mam wrażenie, że skądś to bardzo dobrze znam. Cieszę się z mojego ulubionego motywu "miecza 10 x większego od człowieka". Do reszty nie mam innych zarzutów, niż te powyżej.

Decyzja
Na mocy bycia Adminem, które daje mi prawa niemalże absolutne nadaje ci tytuł Mistrza Gry i serdecznie witam w naszych szeregach. Zostajesz PRZYJĘTY!
Gall przygotuje dla ciebie odpowiedni temat do przygód indywidualnych.

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sob Maj 07, 2016 7:54 pm

Syn mnie przekonał aby się zgłosić po 500zł na dziecko na MG!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Nie Maj 08, 2016 9:44 am

Zadania dla mamy:
Cytat :
~Najpierw kilka pytań~
Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę?
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom?
Czy często byłabyś nieobecna?
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile?

~Próba Pisarska~
Zadania od Galliusza:
1. Wilk ze Snowdin zaczął narzekać na niską płacę, kiepskie warunki pracy i brak odzieży roboczej, a w końcu przeszedł do strajku, przestając pracować. Istnieje więc realne zagrożenie przegrzania RDZENIA i sporego bum. Gracz został poproszony o przemówienie wilkowi do rozumu. Opisz jaki to przyniosło efekt oraz co postanowił wilk.
2. Gracz wędrując po Podziemiu natrafił na niezwykłą jaskinię. Nie można pozostać niewzruszonym na jej piękno. Opisz jak mogłaby taka jaskinia wyglądać oraz emocje badającej ją postaci gracza.

Zadania od Undyne:
3. Gracz siedzi sam w pustej, czarnej nicości. A nie, to jedynie jego prawdziwe uczucia. Zamiast używać słów, użyj czegokolwiek innego (alegoria kochana) aby oddać, jak może się czuć ta postać (skoro czarna przestrzeń nie będą to pozytywne uczucia). Co widzi? - Jak się czuje?
4. Biorąc pod uwagę, że zakończyliśmy True Pacyfist, a potwory zamieszkały na powierzchni... zaraz zaraz czemu Undyne wyciągnęła wieczorem Alphys na dwór? Co takiego wspaniałego chciała pokazać jej rybia wojowniczka wieczorem, prawie nocą? I czemu nie poszła w stronę miasta, a wręcz odwrotnie? Ach... to niebo takie bezchmurne... ale w końcu... o co chodzi?

Musisz odpowiedzieć na pytania i przedstawić nam swoje umiejętności pisarskie na podstawie zleconych ci zadań. Maksymalna długość jest dowolna, a minimalna wynosi 5 linijek. Jeśli coś jest niejasne, śmiało pisz do mnie. Twój czas na odpis wynosi tydzień od daty umieszczenia tego posta, czyli tyle, ile ma go MG. Do boju!

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sro Maj 18, 2016 9:32 am

To może ja też spróbuję, jestem pełnym zapału do pracy grafikiem z obsesją na punkcie Mettatona i sercem do bycia MG! Pozwólcie mi się w końcu wykazać!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sro Maj 18, 2016 6:37 pm

:: Pytania ::
Czy przeczytałaś regulamin forum i bibliotykę? Tak, zaczęłam od tego swoją przygodę z forum.
Jak często byłabyś w stanie odpisywać graczom? Jeśli nie mam czasu w ciągu dnia to bardzo lubię siedzieć w nocy i pisać, także codziennie-co kilka dni, chyba, że gdzieś wyjadę do znajomych czy na meeta, wówczas może to trochę dłużej zająć.
Czy często byłabyś nieobecna? Nie planuję znów zepsuć komputera, więc jedynie mogę nie być w pełni dyspozycyjna w lutym i czerwcu/, gdy mam sesję na uczelni.
Czy prowadziłabyś indywidualne przygody, jak tak to ile? Myślałam, aby zająć się specyficznym działem przygód. Bardzo lubię w fandomach au i sama również takowe tworze, więc z przyjemnością prowadziłabym przygody w wersji Underfell, genderswap, Cantertale, Sugartale, Psychotale itp. Ich liczba zależałaby przede wszystkim od tego w jakim stopniu zaangażowana byłabym w sesję, mogę pisać 2-4 z rozbudowanym światem/długimi postami, albo większą ilość ale szybkich, bardziej skupionych na akcji niż świecie.


:: Próba pisarska ::

1. „Wilcza praca”

Nic nie zapowiadało nagłego stanu rzeczy jaki miał nadejść. Właściwie mogło się nawet zdawać, że nikt tak naprawdę nie zauważył, że wilk nagle przestał wykonywać swoją pracę – mieszkańcy Snowdin nie należeli w większości do takich, którzy jakkolwiek myśleli w szerokim zakresie, więc widok odpoczywającego futrzaka bardziej przywodził na myśl zwykłą przerwę,, niż początek kryzysu gdzieś w odległej części Podziemia. Tak naprawdę liczyły się zakupy, spieszenie się do domu czy plany pójścia ze znajomymi do Grillby'ego aby zapomnieć o codziennych sprawach, a fakt, że wilk nagle nie wrzucał kostek lodu do rzeki? Przecież mieli śniegu od groma, wystarczyło się rozejrzeć, topnieje go pewnie pełno samego z siebie, a dzieciaki zawsze wrzucały śnieżki do wody dla zabawy, czym tu się przejmować? Zresztą tak naprawdę mało kto w Snowdin wiedział, w jakim w ogóle celu ów lód ląduje w rzecze.
A jednak, gdy zabrakło chłodzenia nastąpiła reakcja łańcuchowa i w RDZENIU zaczęto zauważać coraz bardziej dotkliwe ocieplenie się atmosfery. W pierwszej chwili zapanowała jedynie duchota w ciasnych korytarzach i samo przejście nimi stało się utrudnione, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pracy. Oczywiście pozostałoby to problemem tylko dla osób związanych z tym miejscem oraz administracji królewskiej, gdyby temperatura nie rosła dalej jak to zaczęło się czynić i tym samym nie spowodowała, iż kolejne elektryczne urządzenia dotykała awaria od przegrzania.
Choć dla mieszkańców kryzys energetyczny, braki w prądzie, czy takie błahe rzeczy jak po prostu wyłączenie im internetu były najważniejsze i najlepiej by było, gdyby już, teraz, w tej chwili to wszystko naprawili, to każdy choć trochę powiązany z RDZENIEM (a wierzcie mi, takich potworów było mało) wiedział, że przegrzanie może prowadzić do czegoś znacznie gorszego – tak oto widmo wielkiego wybuchu zawisło nad Podziemiem.
Ale przecież nie wolno wprowadzać paniki, prawda? Wystarczająco dużo zamieszania sprawiło nagłe odłączanie prądu czy podziemnej sieci internetowej, więc same pogłoski, że coś mogłoby huknąć tak, że wszystko od Snowdin po Nowy Dom mogłoby doznać sporych uszczerbków wywołałyby tylko niepotrzebne dodatkowe problemy, jakieś histerie... Nie, nie, panika i histeria u ludzi jest ciężka do opanowania, a co dopiero takowa u potworów. Owszem, istniała jeszcze możliwość, że po prostu nikt tak naprawdę by się tym nie przejął i w informacji zwrotnej usłyszano by tylko „Ale włączycie nam internet, prawda?” jednak lepiej było nie ryzykować i zachować informacje o zagrożeniu wybuchem w ścisłym gronie.
Niestety, z jakiegoś powodu i Ciebie do tego grona wciśnięto. Niezbadane są wyroki bosk... królewskie znaczy. Czasami mogłoby się nawet wydawać, że do poszczególnych zadań przydzielane są osoby metodą na chybił-trafił – ot, król rzuca trójzębem w listę z nazwiskami mieszkańców i na kogo wypadnie, tego się wyśle do roboty. Ale nie, nie, mimo wszystko jednak NIC nie działo się bez powodu. Może odegrały tutaj rolę zdolności przekonywania? Umiejętna dyplomacja?  Szacunek potworów ulicy? Specjalne zdolności? Albo po prostu wszyscy inni byli zajęci i naprawdę przypadkiem na Ciebie wypadło. Niestety, losu odmienić się nie da. Akurat siedziałeś przed komputerem oglądając ostatni odcinek programu Mettatona (tym razem miał wystąpić gość specjalny!). Na żywo obejrzeć nie mogłeś, niestety... Sąsiadka akurat wtedy wpadła pożyczyć trochę soli i poplotkować. Ale od czego są odcinki w internecie? Oczywiście oficjalne, piractwo w Podziemiu raczej jest karalne. „Raczej”, bo nikt tak naprawdę nie wiedział jak, gdyż król był bardziej zajęty piciem herbaty niż tworzeniem prawa. Tak czy inaczej na jednej karcie leciał Mettaton, w tle akurat włączona była twoja wirtualna farma, a z boku ktoś właśnie podesłał ci na Undergadu link do śmiesznego filmiku. A co to? Koto-podobne stworzenie goniące za światełkami? Oh i do tego jeszcze jest druga część! Już chciałeś kliknąć aby zobaczyć więcej głupiutkich filmików o udręczaniu braci kotowatych (przykry ich los w świecie zdanym na łaskę wszechmocnego psa), gdy nagle wszystko po prostu padło, a zamiast doprawdy „uroczego” potwora na monitorze zobaczyłeś ciemną pustkę i odbicie jakiegoś przystojniaka.
Oh moment, ten przystojniak to ty! Prąd Ci wyłączyli! Nie ma internetu, nie ma Mettatona, nie ma wirtualnej farmy, ani śmiesznego kotko-potwora! Za to jest huk. Nie, nie, JESZCZE RDZEŃ NIE WYBUCHŁ, po prostu straż królewska nie potrafi normalnie pukać i wchodzić drzwiami tylko do wszystkiego stosuje tzw. „sposób Undyne” określany również jako „WBIJAMY Z BUTA”. Nie martw się, nie naruszyli za bardzo ci wejścia, zresztą nawet jeśli to królestwo ma specjalny fundusz remontowy na takie okazje. A i tak właściwie to nie było czasu aby dłużej zastanawiać się nad pogromem strażników, bowiem od razu jeden z nich... to chyba któryś z tych psowatych. Czy oni przyjmowani byli do służby poprzez zadania takie jak „wywęsz kość' oraz „podaj łapę”, że aż tylu pobratymców Lessie wśród nich się znajdowało? Tak czy inaczej ów pies dumnie (o ile pominąć szczekający ton) oznajmij ci, że tak oto zostałeś wybrany do uratowania królestwa!
Cóż za wspaniała okazja! Akurat na Ciebie spadło takie brzemię! Będziesz mógł się wykazać w tej fascynującej przygodzie, prawda? Możliwe, że kiedyś marzyłeś aby stać się bohaterem, a właśnie teraz nadszedł moment w którym mogą się spełnić wszystkie pragnienia. Słaba, bogactwo i chwała! Zerwałeś się na równe nogi prostując od razu. Nie czekałeś nawet chwili, nawet zapomniałeś o internecie, farmie... a niech wirtualna marchewka uschnie, ciebie czeka PRZYGODA! Od razu zapytałeś o więcej szczegółów już wyobrażając sobie epickie walki, podróż po Podziemiu i niesamowite potwory jakie spotkasz!
-Twoim zadaniem będzie przekonać Wilka aby zakończył strajk
...i tak oto wszelkie marzenia o przygodzie legły w gruzach. ALE JAK TO? Uratowanie królestwa to tak naprawdę jakieś bawienie się w komitet strajkowy? Nie, nie, przecież nie pisałeś się na to! A GDZIE CHWAŁA. A GDZIE SŁAWA? Stanowczo się sprzeciwiłeś, po prostu to były jakieś żarty. Całe to królestwo jest jednym wielkim żartem!
-Wierzymy, że twoja siła przekonywania nie zawiedzie. A jeśli ci się uda, być może król sowicie się wynagrodzi za pomoc.
A nieee, proszę państwa, skoro na horyzoncie pojawiła się nagroda to już inna sprawa, nie ma co się burzyć, że fantastyczna-magiczna-przygodna nie jest ani trochę magiczna, ani tym bardziej magiczna, w takim wypadku trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty!


Szkoda tylko, że nikt nie poinformował cię od razu, że jak zawiedziesz, to tak naprawdę wszyscy będziemy straceni. Znaczy tylko wybuchnie cały RDZEŃ, Królestwo najpewniej przejdzie apokalipsa, utracona zostanie cała energia i tak naprawdę świat się skończy, yay, ludzie wygrają na wieki wieków walkę nad potworami! Ale nie, niczym się nie przejmuj, presji nie ma, prawda?
A gdzie tam, waga zadania była ogromna! Brzmiało tylko tak błaho – przekonać wilka, aby wrzucał lód do rzeki, normalnie historyjka jak z dobranocki... Tylko takiej w której występuje zagłada świata, wielki wybuch i giną setki istnień (...w sumie niczym dziwnym by nie było, gdyby potworze mamusie czytały swoim małym potworkom do snu takie historyjki).
Pośpieszyłeś się i dość szybko dotarłeś do Snowdin, można powiedzieć, że wręcz aż zbyt duże tempo sobie nadałeś, gdyż wybiegając z gęstej mgły jaka rozpostarła się przy wejściu do miasteczka od razu wpadłeś z impetem na doprawdy uroczego potwora płci żeńskiej, która akurat niosła jakieś babeczki. Cóż, zapewne były smaczne, ale już nikt się o tym nie dowie, bo wywaliłeś je na głowę przypominającej puchatego niedźwiadka panienki. Shame on you!
Sprawa jednak była niecierpiąca zwłoki, więc tylko musiałeś przeprosić biednego potwora i pobiegłeś dalej skręcając w stronę miejsca pracy wilka. I proszę, siedział tak oto wygodnie rozłożony i podpalał. Gdzieś wokół leżało parę tabliczek z nieudolnie namazianymi hasłami „Koniec wilczego wyzysku”, „On jeden, a lód czeka”, „Mój lód jest zimny jak wasze serca” i innym w równie podobnym tonie. Cóż, strajkowanie w Podziemiu było rzeczą nową... Właściwie to nawet nie było jak strajkować w końcu władza jest tutaj hierarchiczna i czasami działa na zasadzie „rób co chcesz tylko nie irytuj cioci z włócznią”, więc tak naprawdę nie można mieć wilkowi za złe, że nie wyglądało to tak jak na powierzchni u ludzi. Po prostu nie pracował i palił, ot tyle. Nawet nie zwrócił na Ciebie uwagi, myśląc, że jesteś kolejną osobą, która najzwyczajniej nie interesuje się jego pracą.
Dopiero zagadnięcie oderwało go od brzydkiego nałogu. Wpierw dość niechętnie ci poburkiwał, jakby zirytowany. Ciche warczenie przeplatało się z prawie każdym słowem, a nieprzychylny wzrok wręcz przeszywał cię na wylot. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby przy takim stanie rzeczy nie był on przy okazji wyższy od Ciebie o głowę i w dodatku dwa razy szerszy w barach. Cóż, musisz pozostać silnym... Królestwo cię potrzebuje!
Niestety wilk okazał się dość oporny na prośby i ciągle tylko kręcił pyskiem warcząc pod nosem. Aż parę razy musiałeś się uchylić, aby ślina nie skapnęła ci na twarz czy ubranie. Ciągle w kółko mielony był tylko temat niskiej płacy, złych warunków, braku odzieży, braku dodatków. Ah, to święta idą, trzeba kupić prezenty. I jeszcze te plotki, że jakoby straż dostaje 13-stki (forma premii, trzynasta pensja wypłacana w okolicach świąt), a pracownicy fizyczni traktowani są jako gorszy sort. Kto właściwie rozpuszcza takie plotki? Znaczy fakt, czasami nawet dochodziły cię słuchy, jako straż miała aż za dużo dobra, ale naprawdę dziwiło kogoś, że król rozdawał co miał swojej ulubienicy? Hej, trzeba było samemu iść, nie wiem, połasić się do Asgora? Może to jest myśl – zaproponować wilkowi, aby poudawał dobrego pieska, wytarzał się w kwiatkach, trochę poszczekał ? Król lubi takie rzeczy, pewnie by pomógł...
NIE STOP. SKĄD U CIEBIE TAK GŁUPIE MYŚLI!? Już sama wizja jakiegokolwiek tarzania się w kwiatkach w sali tronowej jest wybitnie idiotyczna, a co dopiero jakby miał to robić potężny wilk!? Dobrze, że ten pomysł szybko wyleciał z puli. Żle, że to był JEDYNY jaki się w niej zajmował. Powoli zaczęły słabnąć szansę, że jakkolwiek uda się go przekonać, a świadomość, że porażka skończy się wielkim wybuchem tym bardziej powodowała pustkę w twojej głowie.
Nic? Naprawdę nic nie wymyślić? N-No weź, chociaż się postaraj, coś. Wiadomo, że wizja zagłady i wielki dyszący potwór, którego chyba się nie da przekonać może wydawać się sytuacją bez wyjścia ale JAKIŚ sposób być musi! Pomyśl o tych wszystkich osobach, które natrafiały na takie momenty i się NIE PODDAWAŁY! Że niby nikogo takiego nie znasz..? Ym, tym lepiej! TY MOŻESZ BYĆ PIERWSZYM! Rozejrzyj się wokoło, może nie jest tak źle jak to wygląda?
Znaczy tak naprawdę w okolicy była tylko grupka zajmujących się swoimi sprawami mieszkańców. Ot, dwójka osób akurat dyskutowała zawzięcie na temat jakieś koleżanki i tego jaką to „FANTASTYCZNĄ fryzurę sobie zrobiła”, inna przycinała drzewo uparcie wchodzące na fasadę domu, zaś kilkoro dzieci obrzucało się śnieżkami bawiąc się w jakąś dziwną zabawę w „ludzi i potwory”. Uh, właściwie to bardziej wyglądało jak kamieniowanie biednego potwora-będącego-człowiekiem za pomocą śnieżek. Ah, dzieci, skupianie się na ich gierkach raczej nie pomoże w tej beznadziejnej sytuacji.
...ale już owe dzieci mogą pomóc! W sumie tak jak i reszta okolicznych osób. Poprosiłeś wilka, aby poczekał (w sumie on i tak nigdzie się ruszać nie zamierzał) i szybko zebrałeś grupkę kilkorga mieszkańców przyprowadzając ich do wilka. Cóż, każdy lubi być doceniany, prawda? Gdy więc odpowiednia „widownia” się zebrała pozostało jedynie poprosić strajkującego pracownika, aby zechciał opowiedzieć o swojej pracy, może zademonstrować. Ot, niby przypadkiem wśród zebranej grupki znalazły się też dzieci, one lubią opowiastki o pracy. Nawet jeśli to nie przekona wilka to może chociaż w ramach „prezentacji” wróci do pracy i jakkolwiek oddali widmo wielkiego wybuchu? Cóż, z początku był dość niechętny i sceptycznym okiem patrzył na zgromadzoną widownie, ale po kilku prośbach dał się namówić i zaczął opowiadanie o lodzie, tym jaki jest ciężki, dlaczego go wrzuca, gdzie płynie i całej masie głupot, które przyszły mu do głowy. W pewnym momencie zamieniło się to nawet w jego prywatną prezentację i popisywanie się -  a tu podniósł lód nad głowę, a to dał go polizać młodym potworom. Ba, nawet, gdybyś nie zainterweniował w porę to jakieś dziecko samo wylądowałoby w tej rzece. Cóż, drobny wypadek przy pracy, najważniejsze, że pomysł przyniósł jakiś efekt i po dobrych dwóch godzinach, gdy już towarzystwo pełne wiedzy o wilku i jego pracy rozeszło się, on sam był bardziej skłonny do rozmów. Przekonałeś go, że jego praca tak naprawdę nie jest nic nie warta tylko... niezbyt rozpowszechniona wśród towarzystwa. Oczywiście nie rozwiązywało to problemów słabego wynagrodzenia, braku dodatków i całej reszt, ale bardziej zachęcony był skłonny do kompromisów, prawda? Nie czekając więc ani chwili napomknąłeś coś, że może akurat wybierałeś się do Nowego Domu i mógłbyś porozmawiać z odpowiednimi służbami, nakreślić temat, ale musiałbyś mieć DOBRE poparcie SOLIDNEJ pracy i że jeśli już teraz wilk wróciłby do pracy to pewnie nikt by nie zauważył tej przerwy i mógłbyś zapewnić mu lepsze warunki! Cóż, oczywiście „zapomniałeś” wspomnieć, że tak naprawdę już władze zauważyły ten strajk i właśnie dlatego tutaj jesteś, ale przecież to tylko „drobne” przeoczenie, nie musi o tym wiedzieć, prawda? Oficjalnie przyszedłeś tutaj sam, z własnej woli! Zresztą wilk zdawał się ci uwierzyć, bo odrzucił transparenty strajkowe na bok i mozolnie wrócił do pracy.
-Zgoda. Ale masz tydzień aby mi załatwić podwyżkę.
To nie powinno być takie trudne, prawda? Trzeba będzie tylko przespacerować się przez całe królestwo, znaleźć odpowiednie osoby, siąść i prosić...
-I chcę dostać premie świąteczne.
Ok, troszkę trudniej, ale da się załatwić, prawda? W końcu właśnie zapobiegłeś katastrofie w podziemiu! Teraz już nic nie będzie dla Ciebie problemem!
-...oraz darmowe obiady do pracy!
I CO JESZCZE. Nie, nie, bądź silny, to już chyba koniec listy próśb.
-Masz tydzień. Ale jak nie załatwisz to wiedz, że cię dorwę.
Oho, czy to mignęły białe wilcze kły? Cóż, najwyraźniej dopiąłeś swego, królestwo zostało uratowane ale ty... teraz masz tydzień aby przespacerować się gdzie trzeba i załatwić wilkowi co jego. Chyba nie chcesz dowiedzieć się, co stanie się, gdy ten już cię „dorwie”?


2. „Zadziwiająca jaskinia”

Kolejny okropny dzień. Po co wstawać z łóżka, gdy cały świat jest przeciw tobie? Po co w ogóle żyć, gdy nie ma się sensu, gdy jedynym celem wydaje się być szukanie miejsc do ukrycia się i płaczu? Siedziałbyś w domu, prawda? Zamknięty w czterech ścianach, być może pod kocem, rozpaczając nad tym jak beznadziejne jest twoje życie. Jak wszyscy cię nienawidzą.. a może jak ty wyobrażasz sobie, że Ciebie nienawidzą? Tak czy inaczej dobrze nie było. Mimo wszystko tutaj nie ma domu, enklawy w której można się zamknąć jak w klatce. Tutaj są tylko głupie podmokłe ścieżki, woda, kamienie, więcej wody, świecące kwiatki.. uh. Już dawno odszedłeś od głównej drogi, głosy przechodzących potworów zniknęły gdzieś w tle ustępując szumiącej wodzie. Jak tak dalej pójdzie to zapewne zbłądzisz. Tego oczekujesz? Cóż, twój wybór, świat w końcu jest okrutny i trzeba od niego uciec... a przynajmniej takie były twoje myśli, czyż nie? Jeśli się zgubisz to tylko na dobre wyjdzie? Cóż, oby tak było, bowiem dalsze błądzenie bez celu sprawiło, że naprawdę straciłeś orientacje. Za tobą roztaczała się ciemna pustka. Przed Tobą właściwie też bo jedyne co widziałeś to skały po których spływała woda, oświetlone jedynie padającą gdzieś z góry stróżką światła. Ciekawe jak daleko  od cywilizacji się znalazłeś. Zniechęcony już chciałeś oprzeć się o kamienną ścianę, gdy odkryłeś, że ciemność która była przed tobą to tak naprawdę otwór prowadzący do środka. Cóż, za późno na reakcję – na tyle mocno chciałeś oprzeć się o nieistniejące głazy, że z impetem poleciałeś do przodu spadając na twarz. Cóż, na szczęście było miękko. Może ten świat aż tak bardzo zły nie jest?
Nie, tak naprawdę to cię nienawidzi z całego serca. Smutek, złość, a następnie obojętność wezbrały jeszcze bardziej. Gdyby było inaczej to nie siedziałbyś teraz tutaj, nie uciekałbyś od ludzi, nie spadł do głupiego NICZEGO. Nie płakałbyś nocami, nie czułbyś się pusty w środku, obojętny dla innych, porzucony i odepchnięty, prawda? Nie lubiłeś tych dni, gdy się z Ciebie śmiali? Albo jak olewali cię za każdym razem, gdy ich potrzebowałeś? Gdy byłeś całkowicie sam na tym okrutnym świecie. Cóż, nadal jesteś i nic tego nie zmieni, prawda? A przynajmniej nie ja, nikt by nie mógł, życie jest okrutne – oh tak właśnie myślisz!
...a może jednak nie? Gdy podniosłeś głowę twoim oczom ukazał się... blask. Jasnobłękitne światło dotknęło twych oczu niosąc błogie uczucie. Było jasne, ale nie raziło, raczej delikatnie muskało źrenice jakby chłodnym powietrzem. Po blasku przyszedł czas na wiatr, który musnął twój nos, przechodząc zgrabnie po policzkach aż do uszu i kupki włosów... czy też tam futra, zależnie jak je zwałeś. Włoski poruszyły się w tańcu z podmuchami powietrza bujając się na boki. Wiatr muskał twoje całe ciało dając uczucie ochłodzenia w ciepły dzień. To śmieszne, przecież nawet nie było tak upalnie, a teraz można było doświadczyć stanu jakby ze skwaru zeszło się do przyjemnej klimatyzacji. Wzrok, dotyk.. jakie jeszcze zmysły mogło naruszyć to miejsce? Czy ty delikatnie poruszyłeś uszami? Cóż, w tle zdawała się lecieć przyjemna melodia. Jakby ktoś cicho pogrywał na pianinie. N-Nie, nie, magicznym pianinie, bo żaden instrument zdawał się nie wydawać tak hipnotyzującej melodii. Ciche dźwięki były na tyle tajemnicze, że nawet nie wiedziałeś, czy naprawdę ktoś je wygrywa w tym miejscu, czy jakimś cudem same się wytwarzają czy może po prostu są wytworem twojej wyobraźni. Ale umysł kogoś tak przygnębionego byłby w stanie wytworzyć niezwykle piękne melodie? To był miód dla uszu. Może w normalnych warunkach machnąłbyś ręką, „meh, zwykła spokojna melodia”, ale w tej chwili one wręcz przejmowały ciebie w całości, tworząc niezwykłą mieszankę, połączenie wręcz idealne z jasnoniebieskim światłem i wiaterkiem owijającym twoje ciało jak dobra kochanka.
Po kilku sekundach tkwienia w stanie błogości i idealnej harmonii wiatr przyniósł ze sobą zapach. Jakby woń kwitnących kwiatów z posmakiem ziemi, szczyptą drewna...  może to był metal? …nie, po sekundzie dało się już wyczuć coś pochodnego od paliwa... albo to prąd? W sumie skąd właściwie wiedziałeś jak pachnie prąd, to niedorzeczne! A jeśli taką woń miała magia? Zapach wypełnił całkowicie twój nos, płuca, ciebie... wbił się do twojego umysłu stłoczonego i tak już nazbyt wiatrem, blaskiem i muzyką. O niee, to nie koniec doznań, intrygujący zapach wsunął się niczym język partnerki do twych ust przynosząc ze sobą posmak... właściwie nie wiedziałeś sam czego. Gdyby ktoś kazał ci teraz go opisać, to prawdopodobnie byś zgłupiał jak człowiek, który musi niewidomemu opisać jak wygląda kolor. Tak właśnie smakowało niebo? A może piekło? Czy to był smak smutku? Radości? Wypełniał cię dziwnym uczuciem. Cóż, polizałeś magii? Albo twój mózg doświadczył tak wielu bodźców, że splatał ci figle.
Były jednak one przyjemne. Na tyle dobre, że nawet nie wiesz jak długo tkwiłeś w takim błogim niebycie nim tak naprawdę zauważyłeś co wydarzyło się wokół Ciebie. Jasny blask pochodził od ogromnego pola świecących kwiatów. To były te, co powtarzały ostatnie usłyszane słowa i dźwięki?  Skoro jasność biła od nich właśnie, to może i stały za muzyką? Podniosłeś głowę – u sklepienia jaskini zwisały kolejne jasnobłękitne kwiatki dające neonowe światło. Tym razem spomiędzy szczelin w kamieniach wyrastały wijące się łodyżki, które spływały w dół niczym żyrandole. Co kilka centymetrów wyrastała odnoga która kończyła się kielichowatym kwiatem płatkach. One same słabo świeciły, jednak z każdego wychodziły co najmniej trzy pręciki pełne błyszczącego neonowym jasnobłękitnym światłem pyłku. Miliony kwiatów, wszystkie uczepione sklepienia lub wiszące tuż pod nim ze swymi jasnymi pyłkami dawały uczucie jakby nad głową znajdowały się wszystkie gwiazdy podarowane twym oczom abyś mógł je podziwiać w całej okazałości. Po chwili uważnego obserwowania tych niezwykłych kwiatów można było zauważyć, że wiatr sunący po jaskini poruszał nimi, a każde uderzenie pręcików o płatki dawało tajemniczy dźwięk. To stąd ta muzyka! Cała magia tak naprawdę była czystym pięknem natury! No, wspomaganym tajemniczym wiatrem, który w jakimś-tam stopniu zakrawał pewnie o siłę nadprzyrodzoną.
Zdecydowałeś się podążyć dalej, wzdłuż pola oślepiających swym blaskiem kwiatów. Idąc wśród nich co jakiś czas zahaczałeś o płatki, a neonowy pyłek spadał ci na ręce i ubranie, więc gdy już skończyło się całe ich pole sam świeciłeś niczym jedna z tysięcy gwiazd.
Przed tobą rozciągało się podziemne jezioro przez które pośrodku prowadził długi pas ziemi. Nad głową dalej błyszczały dzwoneczkowate kwiaty, jednak było ich znacznie mniej niż na początku, przez co ta część jaskini zdawała się być ciemniejsza. Niepewnie wszedłeś na suche przejście pomiędzy jeziorem. Zdawało się prowadzić do wysepki na samym jego środku. Co innego ci zostało jak przejść się do niej? I tak przyszedłeś tutaj chcąc uciec od całego świata.
Droga do wysepki była normalna, bez pułapek czy zapaści. Może miejscami było zbyt podmokła i parę razy osunęła ci się noga jednak dało się przejść bez problemu. I co teraz? Wysepka była całkowicie pustą kupą ziemi pośrodku spokojnego jeziora. Jedyne co miała tak naprawdę to trawę, która porastała całe te.. może z 5 metrów w sumie. Pozostało jedynie wracać albo dać sobie chwilę na odpoczynek, położyć się, odsunąć myślami od świata.. albo wrócić do tego cierpienia właśnie, jakbym był twój własny mózg.
Oh, położyłeś się? Cóż, to niespodzianka... Chyba coś uaktywniłeś, przynajmniej ciężar twojego ciała rozłożony na środku wyspy sprawił, że z sufitu tuz nad tobą błysnęło jasnoróżowe światło. Jakby tego było mało zaczęło ono rozpływać się od tego środka po całym sklepieniu jakby otwierając olśniewający sufit stworzony z błyszczących klejnotów w różowych, fioletowych i niebieskich kolorach. Kamienna ciemność z gwiazdami zamieniła się w mieszankę fascynujących kolorów, jakby ktoś w niebie nagle stworzył perłową masę na tle której nadal świeciły jasnobłękitne kwiatki. Jaskinia odkryła przed Tobą swoje prawdziwe oblicze – sklepienie wykonane z nieznanych ci kamieni szlachetnych. Może i nie były nic warte, może natrafiłeś na żyłę złota, znawca z Ciebie wszak żaden, ale jedno było pewne – widok tak piękny jaki ukazał się twym oczom był wręcz dopełnieniem dla mieszanki, która wcześniej drażniła twój dotyk, smak, węch i słuch.
Zdaje się, że w tym miejscu jednak panowała magia. Ba, cała jaskinia była wręcz nią wypełniona. Nie tylko wszystkie doznana jakiś doświadczyłeś o tym wskazywały, również sam fakt, że leżąc pod niebiańskich sklepieniem z kryształów poczułeś się... lepiej. Jakby wszystkie troski, żal i smutek zniknęły, powróciła radość życia. Problemy od których uciekałeś? Już ich nie ma, były tylko wymysłami twojej głowy. Beznadzieja? To również siedziało gdzieś tam w środku. Ten tajemniczy wiatr nie tylko przyniósł ci na niezwykły smak. On również wszedł do środka ciebie samego, wchodząc głęboko do umysłu. A może nawet i do duszy? Zabrał z Ciebie wszystkie negatywne emocje, cały bagaż, który leżał ci na ramionach i przygniatał, jesteś wolny od trosk i zmartwień. Na jak długo? To już kwestia Ciebie samego.


3. „Nicość”

I nastała ciemność i pustka. Prawdziwy niebyt. To nie przeniesienie się gdzieś daleko, to całkowite wymazanie z bytu tu i teraz. Brak uczuć, kolorów, dźwięków, czucia, światła. Nie, nie było czarno. W ogóle kolory przestały istnieć. Dało się tak w ogóle? Oh, niezbadane są wyroki boskie. Nie, nie, w tym momencie nawet żadnego z bogów tutaj nie było. To jak wtedy, gdy dostałeś szczeniaka, wychowałeś go i nagle po tych kilkunastu latach on odszedł. Tak, istniał on gdzieś, jego szczątki leżały pod ziemią zakopane ale dla Ciebie on zniknął, nie było go. Nie mogłeś namacalnie dotknąć że istnieje, po prostu zniknął. Wspomnienia? Nie, wspomnienia były o przeszłości, a z teraźniejszości nie było nic. Pustka. Okrutna pustka jak to wszystko, co teraz otaczało. Nawet wszystko można nazwać tutaj niczym – tak naprawdę nie można było dopatrzeć się ani jednej małej, błahej czy głupiej rzeczy, dosłownie całość jestestwa jaka roztaczała się wokół stanowiła pustą dziurę.
Czy właściwie żyłeś jeszcze? Nie było żadnych myśli... A może brak emocji to jakieś uczucie? Czy właściwie potrzeba ich do bytu? Są przecież bezduszni, osoby puste w środku. Hm. Stałeś się skorupą. Może w środku czaił się orzech czy nasiono, jednak to nie istniało dla Ciebie. Nie mogłeś wejść tam w głąb i zajrzeć, jak jedyne co było to ta skorupa sama w sobie zamknięta w niczym. Nie ważne co skrywała i tak nie dało się tego ujrzeć.
Złość? Smutek? Depresja? Nie, nie, to wszystko są emocje. Emocje dotyczące ludzi, potworów... Nie, oni byli wszyscy nie istnieli tu i teraz, tak samo jak uczucia. Nawet gdybyś chciał, to nie przypomniał byś sobie czym jest złość... Jak właściwie czuje się smutek? Co się dzieje podczas depresji? Nawet obojętność nie istniała, nie mogłeś być przecież obojętny wobec czegoś co nie ma fizycznej formy i stanu. To wszystko były kolory dla ślepca, dźwięki dla głuchego czy brzmienie własnego głosu dla niemego. Tak, inni ludzie czy potwory je znali, wiedzieli czym jest niebieski, jak brzmi melodia wyśpiewana przez ptaki czy jak bardzo głupi jest własny głos gdy się go nagra i odtworzy. Ale jak wytłumaczyć to komuś, kto urodził się bez możliwości poznania takich doznań? Nie da się zrobić z ptaka szklanki, sprawić aby niebieski stał się słodki, a z czegoś nieistniejącego materialne lub duchowe doznanie.
A ty zostałeś w tym sam. Pojęcie samotności też właściwie zniknęło. Możesz być tutaj jeden ty, może cię tutaj w ogóle nie być albo cała ta nicość jest wypełniona nieskończoną ilością bytów.
Wszystko będące niczym spłynęło na Ciebie wypełniając każdą komórkę ciała. One też przestały istnieć. Wygasł byt materialny, emocje, uczucia, zmysły, a na końcu i sama dusza w której mieściło się jestestwo. Jak płomień świecy, który nagle zgasł.


4. „Randka”

To nie mógł być przypadek. Ledwo co zamieszkali na powierzchni, można powiedzieć, że spełniły się marzenia ich wszystkich, a już na niewielką potworzycę jaką była Alphys spadła niczym gwiazda z nieba szansa na kolejne spełnienie ukrytych pragnień. Właściwie czy tak naprawdę najważniejsze było się wydostać? Czy wolność jest lepsza od miłości? A-Ah, kto mówił o miłości, nie peszmy naszej biednej małej bohaterki, prawda? Może to tylko zakochanie? A może miało się zacząć coś większego? Właśnie tutaj? Na powierzchni, wśród ludzi? Tyle lat pod ziemią, tyle lat w ukryciu... Podwójnym, bo i przed ludźmi, i przed samą Undyne. Ciężka sprawa jak na kogoś tak drobnego i słabego psychicznie, prawda? A jeszcze tyle problemów leżało na jej głowie.
Ale nie, one wszystkie odeszły! Liczyło się to, co było tu i teraz! Alphys przeskakiwała z łapy na łapę gniecąc się w pstrokatej sukience. Może to był zły pomysł dawać Friskowi się ubrać? Znaczy Frisk jeszcze to okey... Ale w ostateczności ubierał ją Frisk i Papyrus. Co więcej, robili to oni przy akompaniamencie Toriel i Asgora, którzy w pokoju obok trzaskali garnkami. Niby nic takiego ale co chwilę do przebierającej się Alphys wpadał to król, to królowa przerywający sceny strojenia biednej pani naukowiec na rzecz wydumanej kłótni o to, co zrobić z patelnią. Ba, jakby to było mało dziwne, dodatkowo (już nawet sama nie czy zrobił to Frisk czy jego szkieleci przyjaciel) znaleziono jej na internecie „animowaną historię ludzi”, czy jak to nazwały człowieki „anime”, które uznano za IDEALNY wzór do znalezienia sukienki. Cóż tytuł „Tokyo Mew Mew” brzmiał nawet i ciekawie... DOPÓKI NIE ZOBACZYŁA STROJU GŁÓWNEJ BOHATERKI. Z ekranu monitora zerkała na nich przesłodzona dziewczyneczka z kocimi uszkami i ogonkiem ubrana w różową bufiastą sukieneczkę. Wszystko było wręcz nazbyt cukierkowe. Falbanki ledwo sięgały do uda, na którym to widniała równie różowa podwiązka. Do tego koronka na piersiach.. wszak sukienka nie miała żadnych ramiączek. Oh i bufiaste ozdóbki na ramiona! A na deser różowy naszyjnik-dusik z falbanką i kocim dzwoneczkiem. Tak, dokładnie w taki strój ubrali oni Alphys. Do kompletu czerwone rękawiczki  oczywiście i... czerwoną kokardę z dzwoneczkiem na ogon. W oryginale była ona na kocim ogonie co prawda, ale że pani dinozaur ma swój własny to i taka wersja ujdzie.
Nie, nie miała nic do gadania. Zresztą cały ten strój był zbyt.. „piękny” aby jakkolwiek wydusić z siebie słowo. Stała tak więc czerwona na twarzy pod ten kolor rękawiczek oraz kokardy i czekała na swoją... przyjaciółkę? Chwilę zastanowiła się kim właściwie była dla niej Undyne. Nie, to nie była przyjaźń. Zauroczenie? Zafascynowanie? Uh, była kimś bliskim, nawet bardzo, jednak jakie były prawdziwe emocje? Pokręciła pyskiem i spuściła głowę czując, że robi się jeszcze bardziej speszona. Nie, musi być silna! Jeszcze przyjdzie rybka, a ona nie będzie miała siły się ruszyć, bo zamieni się w czerwony słup soli! W sumie jak dostała zaproszenie od Undyne, że „super mega wspaniała rzecz i KONIECZNIE musi to zobaczyć” to pierwotnie chciała w ogóle się nie zgodzić i zamknąć ale szybko uznała, że hej, to JEJ szansa na RANDKĘ z nikim innym jak UNDYNE.
-Gotowa!?
Cofnęła się o krok jak poparzona. Matko święta, królowo potworów, Toriel w niebiosach... a nie, to nie to wyzwanie. Tak czy inaczej.. CZY TA RYBA NIE MOŻE JEJ TAK NIE STRASZYĆ? Wzięła głębszy wdech i podniosła wzrok.
-U-Un-Undyne, p-przyszłaś..
-NO PEWNIE. Nie mogłabym Ci TEGO nie pokazać!
Tak oto nastał moment, w którym Alphys straciła grunt pod nogami. Nie, dosłownie go straciła, a jej łapki zaczęły wesoło machać w powietrzu. Undyne po prostu ją podniosła na wysokość swojego nosa i jakby nigdy nic zaczęła potrząsać.
-Będziesz wniebowzięta! Odkryłam to ostatnio, znalazłam przypadkiem... CAŁKOWICIE NIESAMOWITA SPRAWA.
Uh. Alphys tylko poprawiła okulary spadające jej z nosa. Tak, niewątpliwie wszystko, co robiła Undyne było niesamowite, wspaniałe i idealne ale mogłaby już ją odstawić, prawda? Niestety to od razu nie nastąpiło. Rybia już-nie-strażniczka obejrzała ją dokładnie wzrokiem, jakby dopiero wybudziła się z fazy opowiadania JAKA TO WSPANIAŁA rzecz ich czeka i mogła skupić się na rzeczywistości. Podniosła jedną brew na widok różowej bufiastej sukienki i wyjątkowo uroczych ozdóbek po czym wybuchnęła śmiechem odstawiając na podłogę panią dinozaur.
-Ale się wystroiłaś. – Na ustach rybki pojawił się koci uśmieszek, a jej wzrok uciekł odrobinkę na bok. -Następnym razem też powinnam!
Cóż, Undyne jak to ona, bardziej po męsku się ubierała... Chociaż w tym właśnie momencie w wizji Alphys pojawiła się pani była kapitan straży ubrana w... jakie to to było ostatnie anime? Nie, nie, przed „Tokyo Mew Mew”. Ach, tak! „He is my master”! Cóż, chcąc nie chcąc w umyśle Alphys pojawiła się Undyne w stroju pokojówki... nie, w PRZYKUSYM stroju pokojówki, pochylona w jej stronę, tak, że tylne części ledwo zakrywał skąpy materiał. Oh, a do tego białe rękawiczki, fikuśne zakolanówki, kokarda na plecach i wsunięty w czerwone włosy czepek z falbankami i koronkami. Czy to na szyi to była wstążka zaplatająca się w kokardkę?
-Alphys, wyglądasz jakoś dziwnie...
Dinozaurzyca zamrugała dwa razy. Najwyraźniej odleciała na chwilę do wizji, w której Undyne nosi strój głównej bohaterki anime, na tyle że straciła kontakt ze światem. Przełknęła nerwowo ślinę i poprawiła ubranie.
-W-Wybacz.. O-Ostatnio dużo błądzę m-myślami... -Uciekła zaraz wzrokiem. -W-Wiesz. T-To p-przez t-tą p-powierzchnię. -I nieograniczony dostęp do anime! -I... Idziemy już?
Undyne jedynie wzruszyła ramionami, wydaje się, że przywykła do odlotów Alphys. Machnęła ręką pokazując w którą stronę mają iść i sama ruszyła dumnym krokiem. Zaraz, czy miasto nie było w drugą stronę? A-Ale tam, gdzie szli był las. Ciemny i zły las, heloł, Rybko, COŚ WAS JESZCZE ZABIJE, to jest powierzchnia, gwałciciele, mordercy, sadyści?
...No dobra, dobra, okey – Undyne była mistrzem i każdego by pokonała, a ludzkie lasy wcale takie złe nie były ale tak naprawdę wszystkie te obawy kłębiły się w głowie Alphys. Nerwowo rozglądała się na boki dreptając koło wyższej partnerki. Nawet w pewnym momencie złapała ją za ubranie.
-Niczego się nie bój... -Undyne cicho westchnęła wskazując na niebo -Obronię cię. Poza tym patrz jak jest ładnie czy coś...
Faktycznie, nad ich głowami rozpływała się rzeka gwiazd. Nie było całkowicie nocy, ciemne niebo obsypane jasnymi punktami gdzieś w połowie rozpływało się w pasma czerwieni, złota i pomarańczy które usypiały słońce do snu. Idealny widok. Odkąd wyszli na powierzchnię wiele potworów rzucało swoje zajęcia gdy nastawał zachód, siadało i po prostu go oglądało, wpatrzonym w zachodzącą jasną kulę ognia jak w najpiękniejszą rzecz na świecie. Nawet mówione było, że jeśli chce się komuś wyznać prawdziwą miłość to trzeba zabrać go na wspólne oglądanie zachodu słońca. Ot, strażnicy królewscy, ta dwójka psów, Alphys nawet nie kojarzyła ich imion.. ale często widziała ich razem oglądających zachodzące słońce. Podobnie zresztą jak i króla z królową, chociaż akurat w ich przypadku skończyło się to guzem na głowie tego pierwszego. Mniejsza, ważne że zawsze chciała aby to i ona została zabrana na takie wspólne oglądanie. Oczywiście nie z żadnym z psów, królem czy brońcie bogowie królową, ale z Undyne!
-Tak.. Pięknie jest.
Rozluźniła się odrobinę i przymrużyła oczy. Wszystko zaczynało być tak piękne, przyjemne i spokojne. Że też ta szalona i dzika Rybka wpadła na coś takiego! Szła jak zaczarowana bardziej dając się prowadzić Undyne. Nawet nie widziała drogi, uciekała bardziej wzrokiem ku górze, niebu, gwiazdom, słońcu..
-Jesteśmy na miejscu!
No jak mogła się nie spodziewać brutalnej pobudki i powrotu do rzeczywistości? Westchnęła i spojrzała przed siebie... Co to, krzak? Kątem oka zerknęła na Undyne, która już przyczaiła się obok  i rękami grzebała w owej roślinie jakby chcąc zobaczyć co za nią.
-Patrz, patrz!
Nie mając wyboru Alphys zanurzyła pazury w krzaku i odchyliła gałęzie na boki torując sobie widok... na polanę w środku lasu z grupką ludzi. Znaczy każdy z nich był ubrany w dziwne, trochę średniowieczne, trochę magiczne, trochę jakby z gier stroje.. Do tego jakieś miecze, włócznie, dzidy, łuki, kusze... Co to właściwie miało być? Jeden z chłopaków ubrany w długi płaszcz, ustrojony dziwną koroną na głowie nagle rozdzielił resztę rzucając dziwnymi hasłami.
-Emmm.. U-Undyne? Ch-chyba nie powinniśmy tutaj być...
-Żartujesz!? Tylko spójrz! Ta broń, ta żądza krwi w oczach! To pewnie jakiś ludzki klan chcący podbić innych!
Alphys podrapała się po głowie i jeszcze raz obejrzała uważnie ludzi. Dopiero za drugim razem zauważyła, że większość tej broni była z plastiku lub innych lekkich tworzyw, a ubrania tak naprawdę wykonali oni sami. Zaraz, czy ona przypadkiem o czymś podobnym nie słyszała? Jak to się nazywało...
-A teraz będziesz świadkiem jak JA ich powstrzymam!
C-Co?! Alphys nawet nie zdążyła zareagować jak Rybka wyskoczyła zza krzaków z donośnym 'AGHR!' dzierżąc w dłoni włócznie. Oczywiście towarzystwo zaraz wpadło w panikę i tak oto po całym lesie rozniósł się krzyk młodych chłopców.


-LARP? A... P-Przepraszamy.
Alphys jedynie pokiwała głową przed jednym z chłopaków. Tym najmniej poobijanym i naruszonym. Tuż obok niej na ziemi po turecku siedziała Undyne z miną wyrażającą wielkie niezadowolenie.
-N-Nie b-będziemy już. O-Ona m-myślała, ż-że to tak n-na p-poważnie... N-Nie, ż-że t-to t-tylko zabawa...
Cóż, na szczęście człowiek został przekonany i dość szybko wraz zresztą grupy po przejściach (czyt. „ataku” Undyne) odeszli z miejsca mamrocząc jakie to potwory są irytujące oraz, ze wszystko im psują. Cóż, to wszystko było tylko zwykłym LARPEM, ot chłopaki bawiły się w epicką walkę w lesie o jakieś-tam władanie, króla coś... a tu im Rybka wparowała z włócznią!
Alphys usiadła obok „przyjaciółki” spokojna już, że nic ostatecznie się nie stało. Nie, widok takiej Undyne nie był tego, co oczekiwała dzisiaj.
-Nic się n-nie martw. I-I t-tak jest świetnie.
-Tak myślisz? -Jedno z płetwich uszu poruszyło się gwałtownie -Alphys, jesteś super!


(Ciasto ze ślimaków dla każdego, kto to przeczytał w całości!)

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Sro Maj 18, 2016 10:16 pm

Czy przeczytałeś regulamin forumi bibliotykę? - Regulamin przeczytany, zresztą to już któreś z kolei moje forum fRPG. Czytam cały czas bibliotyke, bo się sporo zmienia.
Jak często byłbyś w stanie odpisywać graczom? - Dać mi dobry dzień  to na bieżąco xD Ale zwykle jeśli gdzieś wyjadę, albo wyskoczę to od pół dnia do pełnego dnia przerwy.
Czy często byłbyś nieobecny? - Wszystkie nieobecności związane są raczej z tym, kiedy i ile razy bym wyjeżdżał. Zwykle jestem codziennie.
Czy prowadziłbyś indywidualne przygody, jak tak to ile? - Zależy jak i na co złapie mnie wena, ale ogólnie byłbym w stanie prowadzić dość często. Klimatycznie na pewno nie byłby to czysty UT, bo ja mam swoje wariacje.

PRÓBY PISARSKIE

Od Undy:
1.

https://www.youtube.com/watch?v=2ctPyJY8cdw

Wykute w skale wejście ozdabiały dwie, kamienne, kozopodobne głowy. Czy to możliwe, że ktoś czcił już ród Assgora przed wieloma stuleciami? Być może byli to nawet jego bezpośredni przodkowie, którzy, tak jak on, musieli udać się na wygnanie po jednej z wielu wojen. Zapaliłeś pochodnię, która rozbłysła jasnym światłem. Twoje oczy jeszcze przez dłuższą chwilę przyzwyczajały się do lekkiego półmroku. Parokrotnie musiałeś zniżyć głowę, lub nawet przykucnąć, by przedostać się przez na wpół zawalony korytarz. Ogromne, ociosane fragmenty kamieni porośnięte były grubą warstwą roślinności. Gdzieś pośród ciszy dobiegły cię piskliwe skrzeknięcia nietoperzy, gdzie indziej zaś przemykały robaki, chowające się w zakamarki, byle dalej od światła. Przedarłeś ogromną, grubą pajęczynę i zaczynałeś dostrzegać nieco więcej. Tunel robił się większy. Podmuch wiatru musnął twoje policzki, a nozdrzy nie drażnił już zapach stęchlizny i kurzu. Byłeś pewien, iż gdzieś tam, przed tobą znajduje podziemna rzeka. Przyśpieszyłeś kroku i starałeś się nie patrzeć na wydrążone w ścianach dziury. Wyglądało na to, że ktoś coś w nich umieszczał. Zamarłeś, gdy postanowiłeś przystawić pochodnię do jednego z nich. Twoja ciekawość musiała ustąpić miejsca strachowi. Czaszka! Czaszka kozopodobnej istoty. Czym prędzej pobiegłeś naprzód, omal nie rozbijając sobie nosa o pionową, ziemną ścianę.  Widząc, że dalej dostaniesz się jedynie idąc w górę, wspiąłeś się po wystających ze ścian kamieniach. Serce omal ci nie stanęło gdy okazało się, że jeden z nich wciąż jest śliski od spływającej co jakiś czas wody. W końcu dotarłeś na sam szczyt, szczęśliwy i wyczerpany. Przed tobą znajdowała się prosta droga, prowadząca wprost do oświetlonego przez fluorescencyjne kamienie sarkofagu. Ogrom jaskini stanął przed tobą otworem. W bbladoniebieskim półmroku dostrzegłeś tańczące świetliki. Całą ich masę. Fruwały przy stalaktytach, sarkofagu, nawet przy wyrzeźbionych w ścianach głowach przeróżnych potworów. Wszystkie miały na wpół otwarte usta, jakby ktoś je zamroził w pół słowa. Zachwycony pięknem grobowca zrobiłeś kilka nieostrożnych kroków, niemal całkowicie ignorując zagrożenia. Twoja stopa stanęła na jednym z kamieni. Płyta naciskowa poruszyła się ze złowieszczym zgrzytem, ujawniając pułapkę. Dwie strzałki wystrzeliły z ogłuszającym świstem.
Położyłeś się natychmiast, w zasadzie to upadłeś bez chwili zastanowienia, kryjąc głowę w dłoniach. Pochodnia wyleciała ci z ręki, wciąż jeszcze się paląc. Śmiercionośne strzałki, długie, jak połowa twojej nogi, ominęły cię o włos. Przeleżałeś jeszcze tak przez dłuższą chwile. W końcu postanowiłeś podnieść się z ziemi, najpierw na jedno kolano by wybadać sytuację. Okazało się, że cała droga do grobowca wypełniona jest takimi płytami. Trzeba będzie stąpać delikatnie.


2.
Gęsty las ciągnął się w nieskończoność. Gdzie tu była jakakolwiek ścieżka? Nie widziałeś jej już. Ściemniało się coraz bardziej, a silniejsze monstra, o wiele mniej przyjazne, mogły właśnie wtedy wychodzić na żer. Czułeś swój oddech. Był płytki. Wiedziałeś, że długo nie wytrzymasz. Do tego gdzieś zawsze na granicy twojego wzroku wydawało ci się, że widzisz kogoś albo coś. Śledził cię niemal od momentu, w którym wtargnąłeś do lasu. Humanoidalna sylwetka, nieco przygarbiony, poruszający się w nienaturalny sposób. No i to jedno czerwone oko, lśniące w szarudze deszczu. Gdyby tylko coś z tym zrobić...
Los zesłał ci jaskinię. Czyżby z deszczu pod rynnę? Kto wie. Masz wybór - zostać na zewnątrz i oszaleć ze strachu, albo wejść do środka. Postanowiłeś zaryzykować, wchodząc w ciemne czeluści.
Od razu pierwsze co powitało cię przy wejściu to zimny, przeszywający kości wiatr. Wiatr? Brzmiało to bardziej jak wycie. Żadnej latarki pod ręką, żadnej pochodni, może jakieś głupie zapałki? Wyjąłeś je z kieszeni swoich krótkich, dżinsowych spodenek. Jak na złość, zamokły po deszczu. Drżałeś w strachu o to, co mogło się stać dalej. Dosłownie, czułeś chłód. Ledwo stojąc na nogach brnąłeś do przodu. Gdzieś w oddali zamajaczyło ci światełko.
Okazało się, że w głębi jaskini znajdowała się opuszczona stacja górnicza z wagonikami. Po przeszukaniu różnych budek znalazłeś dwie flary, psią karmę w puszce (nieotwieraną), a także psie używki. Ktoś tu sobie folgował w czasie pracy. Według zapisków (w księdze odpowiednio nazwanej "zapieski") okazało się, że było tu wydobywane złoto, które potem transportowano do skarbca królewskiego. Kopalnia kiedyś miała oddzielone wejście łączące je z jaskinią ale coś sprawiło, że już tak nie jest.
Usiadłeś przy koksowniku, który jakimś cudem udało ci się podpalić. Postanowiłeś zregenerować siły i odpocząć po tej bądź co bądź, wyczerpującej podróży.
Choć psie żarcie nie było złe, czułeś, że to nie było najlepsze, co mogłeś dostać. Poczułeś nagłą ochotę poganiania bez celu za jakimś patykiem, ale nic poza tym. Idąc dalej, w głąb korytarza zaczynałeś powoli rozumieć, jak samotny się czujesz. Łańcuchy, kiedyś trzymające skrzynie w ryzach, chrzęszczały złowieszczo na wietrze, a lampy, oświetlające kompleks migotały nieprzyjaźnie, dodatkowo wydając z siebie iskrzący, sykliwy dźwięk. W pewnym momencie dotarłeś do niewielkich, okrągłych, metalowych wrót. Były to drzwi do skarbca, zamknięte szczelnie. Powyginana, metalowa powierzchnia i przerdzewiałe zamki wprawdzie nie pozwalały na otwarcie, ale poradziłeś sobie inaczej. Złapałeś leżącą nieopodal deskę i podważyłeś i tak już nabrzmiałą, spuchniętą płytę. Po chwili drzwi ustąpiły, upadając na ziemię ciężko, z metalicznym łoskotem.
Ze środka słychać było miękki, mokry, mlaszczący odgłos. Postanowiłeś zajrzeć do środka i zauważyłeś, że na stercie złotych samorodków siedzi Doggo, wcinający żarcie z puszki. Wszędzie dookoła walały się też inne psie przysmaki, a także pozostałości po używkach. Zapytałeś go o to, co tu się stało. W pierwszej chwili nie zareagował, ale już po chwili stał blisko ciebie, obwąchując wszystko dookoła. Postanowiłeś się nie ruszać.
- Kolejny intruz? Co, gdzie, jak? Że po co? Nie oddam żarcia! Żarcie, żarcie, złoto, żarcie! Człowieki?
Gdy tylko się odwrócił, pogłaskałeś go, co wprawiło go jakimś cudem w dobry nastrój. Nagle stał się jeszcze bardziej nadpobudliwy, niż wcześniej. Wydawał z siebie dzikie piski, a także dyszał z wywalonym jęzorem.
- Człowieki?! Człowieki mnie oswoiły? Pet, pat, pit, put!
Zapytałeś go o to, czemu kopalnia znajduje się w takim stanie, ale z jego bełkotu niewiele dało się wywnioskować. Biegał wokół twoich nóg jak szalony, jednocześnie mówiąc.
- Wielka powódź zalała kopalnię, potem pracowniki się zmyły, pet, pat, put, pit! Została tylko kasa w zamkniętym skarbcu. I Doggo też tam był zamknięty. Ty uwolniłeś Doggo, Doggo wdzięczny!
Ponieważ nie dałbyś rady zabrać wszystkich kosztowności ze skarbca, wziąłeś tylko kilka samorodków, a także samego Doggo, który przyłączył się do ciebie. Razem znaleźliście drogę na powierzchnię. Byłeś tuż przy wyjściu z lasu. Promienie słońca przebijały się przez konary drzew, a szum liści nagle wydał się jakiś taki przyjemniejszy. Właśnie dochodziła godzina dziesiąta rano. Tajemniczy prześladowca zniknął.

Zadania dla Galla
3.
To był zwyczajny dzień w Podziemiu, spędzany gdzieś w wodospadach. Woda spływała z głośnym pluskiem po kamieniach, co odbijało się echem po ogromnych jaskiniach. Twój prowizoryczny parasol przydał się, jak zwykle zresztą. Już miałeś go składać, kiedy nagle zaczęło robić się gorąco. Dostrzegłeś też jaśniejącą na horyzoncie pomarańczową łunę. Pożar! Żywioł rozprzestrzeniał się coraz bardziej. Trzeba było reagować szybko, zanim objąłby wodne kwiaty. Pośród gorącej, wypalonej ścieżki dostrzegłeś, że najbardziej żywioł objął okolice farmy ślimaków. Popędziłeś tam co sił, szukając Napstablooka. Gdzieś po drodze spotkałeś Mettatona, gaszącego pożar, trzymając wiadra z wodą na krańcach swych nóg. Zapytałeś go o jego sąsiada. Wskazał ci drogę do chatki ducha. Gdy już ją zobaczyłeś, okazało się, że nie ma połowy dachu, a całość jest jeszcze bardziej przekrzywiona, niż zwykle. Wparowałeś do środka otwierając z łoskotem drzwi. Okazało się, że DJ leży na ziemi, zresztą jak zwykle. Był ledwie widoczny, bo całość przysłaniały masywne kłęby dymu. Gryzące opary sprawiły, że zaczęły łzawić ci oczy, a z płuc szybko począł dobywać się kaszel. Próbowałeś podnieść poszkodowanego z ziemi, ale przeleciał ci tylko przez palce. Gdy spojrzałeś w przód przed oczyma przepatatajał ci zielony jednorożec. Przetarłeś gałki oczne raz jeszcze i zdziwiłeś się co właśnie się stało. Jeszcze raz dotknąłeś leżącego.
- Oh - odezwał się, ocknąwszy nagle, jakby z otępienia.
Rozkazałeś mu wychodzić, ale szybko upadłeś na ziemię, krztusząc się coraz mocniej. Już zacząłeś tracić przytomność, wzrok zaszedł mgłą, mózg zaczął się nagrzewać. Duszności i brak tlenu doskwierały coraz mocniej. W głowie huczała i dziwna piosenka, śpiewana w nieznanym ci języku. Brzmiało to jak zbieranina przynajmniej pięciu kobiet, gibiących się w rytm skocznej, elektronicznej muzyki. Ba, przez moment nawet je zobaczyłeś, jak dopracowywały swój układ taneczny. Definitywnie, twój własny układ - nerwowy - ucierpiał dość mocno. Po chwili zrobiło się ciemno.
Ocknąłeś się na rękach Mettatona, który wyniósł cię przed płonący dom. Tuż obok waszej dwójki lewitował Napstablook.
- To było bardzo nierozważne ale i heroiczne z twojej strony - zaczął Mettaton. -Aż podskoczyła oglądalność.
- Tak się poświęcać dla takiego zera jak ja.... - dodał duch.
Szybko okazało się, iż pożar, który rozniósł się po wodospadach był wynikiem eksperymentów chemicznych Mettatona i Napstablooka. Znudzony DJ zamierzał wyprodukować najczystszą determinację do ćpania w okolicy. Potrzebował do tego pomocy nowego try(p/b)u MTT - Methattona. Z braku przyczepy kempingowej postanowili oni gotować wszystko w domku uduchowionego artysty. Nie spodziewali isę jednak, że brak działającego komina spowoduje tak silną eksplozję.
- Wszystko w imię lepszych doznań wśród oglądających - stwierdził Methatton, który poczerwieniał ze wstydu na twarzy. - Będę musiał w takim razie udać się w to tournee po świecie w zamian.
Sprawa ostatecznie rozeszła się po kościach i nikt w wodospadach nie ucierpiał. żaden ze ślimaków nie został ranny. Ty zaś długo jeszcze myślałeś nad tymi fazami, które przeżyłeś. Zwłaszcza nad tą piosenką. Szedłeś przez Wodospady nucąc jedyny tekst który zapamiętałeś
"Catch me if you can~"

4
Ostry, przeszywający ból głowy wyrwał cię nagle z twardego snu. Złapałeś łapczywie oddech, słysząc swój zachrypnięty głos. Obtarłeś z wargi ślinę i podniosłeś się z ziemi...ledwo, powoli. Powoluniu. Równowagę wciąż jeszcze było trudno złapać. Obraz rozmywał się na wszystkie strony. Złapałeś się ściany. Tak duszno. Obtarłeś twarz z potu i rozejrzałeś się po okolicy. Co się wczoraj działo? Zmusiłeś wszystkie zwoje mózgowe, by głowa pokazała ci obrazy dnia poprzedniego. Szedłeś przez wodospady, jak zwykle, nieopodal sklepu Garsona. Wtedy to napotkałeś grupkę...tak to chyba była grupka...Temmie. Zagadałeś do nich, rozmowa się wyjątkowo kleiła. Coś tam o koledżu, coś tam o tym jaki to człowiek fajny, że by do domu wzięły. No i chcąc nie chcąc poszedłeś z nimi do wioski Temmie. Tak, to tam zaczęła się cała zabawa. Muzyka, grzybowe tańce, dobre jedzenie, płatki (smakujące trochę papierowo, ale nie były złe jako przekąska. Ach no i przyczyna tego kaca. Drinking Game. Jak to szło? Za każdym razem, kiedy ktoś powie "H0I" albo "JesTeM Temmie"? Nawet sam nie wiedziałeś, jakim cudem te kotopsy mogły tyle tego wytrzymać. Kiedy już wiedziałeś, że będzie z tobą źle, napotkałeś ostatnie światełko nadziei na całej imprezie. Tego jednego Temmie, który uratował ci skórę i położył do snu. Twardego bo twardego, ale jednak. To on właśnie siedział przy jednym ze stolików, jako jedyny żywy zresztą. Wszystkie inne zwierzęta leżały do góry brzuszkami z iksami zamiast oczu i z głupawymi uśmieszkami nie schodzącymi im z pyszczków. Podszedłeś ledwo żywy do swego wybawcy i wydukałeś tylko jedną frazę.
- Dziękuje, Bob!

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Nabór na MG   Czw Maj 19, 2016 9:33 pm

Ocena Tori i Sansa
Czy ktoś to wgl przeczytał? Ja nie... Tori to tylko test MG, a nie pisanie opowiadań na A4 jedno. Wiedziałam, że tak będzie... chociaż Sans się trochę zlitował. Nie do końca napisałaś to, czego wymagałam w zadaniu z pustką, ale w sumie wymyśliłam to zadanie w dziwnych okolicznościach... Trochę szczerze się waham przy tobie, bo lejąc wodę zapominasz o głównym celu, o tym, o czym piszesz. Nie zawsze chodzi o długość, lecz też o jakość. Pierwsze moje właśnie było na jakość, drugie na ilość. W 50% wykonałaś swoje zadanie... Słynne zaczynanie od pogody, a w środek wciśnięcie skład kwaśnego deszczu...
Teraz do Sansa... znam twoje możliwości pisarskie od 1-2 lat i po kawałku pierwszego zadania wiedziałam, że wykonałeś, co miał wykonać. Ty przynajmniej rozpisujesz się na temat, nie to co mama koza.


Ocena
No więc... mój ostateczny osąd wygląda tak:
1. Sans zostajesz PRZYJĘTY i nadaję ci tytuł Mistrza Gry
2.Toriel zostajesz PRZYJĘTA, jednak na okres próbny. Po tym czasie sprawdzę jak idzie ci lanie wody, ale na dobry temat. Nadaję ci tytuł Mistrza Gry

Gall przygotowuje wam tematy do przygód indywidualnych. Pamiętajcie, aby tam wszystkie regulaminy itp. wstawić.
GRATULUJĘ

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nabór na MG   

Powrót do góry Go down
 
Nabór na MG
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Nabór na MG!
» Nabór do X-Men i rozwój grupy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Administracja :: Sala audiencyjna :: Nabór-
Skocz do: