IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Reinalynn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reinalynn
Mieszkaniec
avatar

HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 120
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Reinalynn   Sro Sty 06, 2016 7:40 pm

Imię/Imiona/Przezwisko:
Pełne imię brzmi Reinalynn, ale... Kto by sobie łamał na tym język? Szerzej znana jako Reina lub Rei.
Nazwisko:
Jeżeli jakieś posiada, to nie pamięta.
Rasa:
Potwór.

Wiek:
Dwadzieścia lat? Czy dwadzieścia parę...? Nawet Reina nie jest pewna.

Wygląd:
Mała, chodząca kupka puchu. Z ogonem.
To w sumie całkiem trafne podsumowanie jej osoby. Wyobraź sobie, że widzisz przed sobą coś na kształt porośniętej grubym futrem, humanoidalnej wiewiórki zamiatającej za sobą imponującej długości kitą, która przy tym wzrostem niewiele przewyższa przeciętne ludzkie dziecko. Pomyślałeś coś o małych, chodzących kupkach sierści, nieprawdaż? Z ogonem, oczywiście. Jednakże po chwili przyglądania się można dojść do wniosku że puszysta pokrywa jej ciała nie składa się tylko i wyłącznie z gęstych włosów. Pomiędzy nimi prześwitują pióra. Kontrastujący z ubarwionym na brązy i beże włosiem, drobny, miękki, śnieżnobiały puch tworzący nieregularne jasne plamki na całym jej ciele, stopniowo przechodzący w dłuższe, mocniejsze i sztywniejsze pióra. Te, przypominające nieco lotki ptaka porastają czubek jej głowy i kark, później przechodząc w drobniejsze i dużo bardziej miękkie piórka układające się wzdłuż linii kręgosłupa, by wreszcie ponownie w postaci sztywnych lotek pokryć podstawę jej ogona. Podobny rodzaj piór wyrasta po wewnętrznej stronie jej przedramion i łydek. Jednakże kompletnie inne są te, które wychylają się spomiędzy dłuższych kosmyków zdobiących jej ogon -  przywodzą na myśl pawie pióra, posiadają nawet i podobne znaczenia, choć zamiast kolorowych, są one utrzymane w podobnej kolorystyce, co pokrywa włosowa. Głowa już całkiem przypomina wiewiórczą, z krótkim pyskiem oraz parą ruchliwych, zwieńczonych pędzelkami, trójkątnych uszu. Pośrodku osadzone są oczy Reiny, duże i głęboko czarne, otoczone wianuszkiem raczej krótkich, lecz równie czarnych rzęs. Jedyne, co nie zgadza się z tym ogólnym wrażeniem gryzonia to jej uzębienie, bowiem krótki pysk skrywa rząd cienkich, lecz ostrych jak igiełki zębów. Dłonie, przypominające nieco ludzkie, lecz pokryte futrem, tak samo, jak stopy, zakończone są grubymi, ostrymi pazurami, a po wewnętrznej ich stronie znajdują się poduszeczki, podobne nieco do tych na spodzie psich łap, oczywiście w przypadku stóp są one dużo twardsze. O ile ogół jej sylwetki przypomina ludzką, z lekko zaznaczonymi kobiecymi walorami, o tyle nogi przywodzą na myśl raczej zwierzę. Cały ciężar jej ciała opiera się na przednich częściach jej dosyć masywnych stóp, lecz nie przypominają one dajmy na to psich łap. Kończą je trzy rozstawione szeroko palce uzbrojone w potężne pazury i porośnięte są gęsto sierścią. Innym typowo zwierzęcym elementem jej wyglądu jest długi, puszysty ogon, dorównujący niemalże długością reszcie jej ciała.
Co do ubioru… No cóż. Reina nosi wszystko, co według niej wygodne, nie przejmując się zbytnio tym, czy w ogóle tak się ubrać pasuje. Zazwyczaj są to znoszone spodnie i jakaś przypadkowo dobrana koszulina. Rzadko kiedy rękawy i nogawki sięgają niżej niż kolana i łokcie, gdyż byłoby to dla niej niewygodne ze względu na sztywne pióra porastające jej kończyny. Butów nie nosi, bo nie potrzebuje, twarde podeszwy stóp wystarczają, by się nie poharatać o kamienie, a futro chroni przed chłodem. Wszelkie ozdoby są dla niej zbyteczne, więc również nie wchodzą w rachubę.

Charakter:
Jej zachowanie jest bardzo adekwatne do takiej małej kulki sierści. Ruchliwe toto, roztrzepane, nie potrafi usiedzieć przez pięć minut na miejscu i pewnie gdyby jego głowa nie była połączona z tułowiem, pewnie w końcu by ją gdzieś zgubiło. Oczywiście, w takim przypadku leżąca gdzieś głowa pewnie by w tym czasie hałaśliwie złorzeczyła, bowiem i to leży w naturze Reiny. Kiedy coś ją trapi czy też jej się w jakiś sposób nie powiedzie, nie smuci się, nie płacze, ani nie narzeka, tylko chodzi taka poirytowana. A jeżeli ktoś spróbuje jej jakoś pomóc, to go przepędzi burcząc coś niemiłego. Bo przecież jej problemy są jej, prawda? I sama musi się z nimi uporać, a nie zawracać głowy innym potworom, które przecież i tak już za dużo na tych głowach mają. Stara się więc znajdować rozwiązania problemów na własną rękę, uparcie próbując się z nimi uporać i złości się na swą własną głupotę, kiedy jej się to nie udaje. Ale do zwierzeń jej nijak się nie zmusi. Ani w ogóle… No cóż, do mówienia o sobie. Rei unika tego tematu tak bardzo, jak tylko może. Nie cierpi mówić o swej przeszłości, uczuciach, czy zdradzać komuś swoich planów na przyszłość.

A kiedy akurat ma dobry humor? No cóż, nadal jest ruchliwa i hałaśliwa. Jeżeli Reina decyduje się na zniżenie głosu to znaczy, że sprawa jest poważna. Normalnie kiedy idzie korytarzem to najpierw ją słychać, a dopiero potem widać. Całe szczęście, że nie jest przy tym nadmiernie gadatliwa, bo inaczej każdy w okolicy cierpiałby na ból głowy. W sumie, jedyne co się zmienia, kiedy ma dobry humor to podejście do społeczeństwa. Kiedy jest przygnębiona lub zła, każda jedna osoba zdaje się ją niezmiernie irytować, więc wszystkich unika, odpędzając tych, którzy usiłują zagadać. A kiedy akurat jest w dobrym humorze, to z chęcią porozmawia. Może i nawet pożartuje, kto wie. Ogólnie jednak nie jest istotą jakąś wybitnie towarzyską, choć z drugiej strony nie jest też całkowitym odludkiem.

Nie lubi być w centrum uwagi. Tak, nawet mimo tego, że prawie przez cały czas mówi podniesionym tonem. To tylko nawyk, a nie próba zwrócenia na siebie uwagi innych. Zdecydowanie woli słuchać, niż mówić, a najchętniej to w ogóle by stała z boku, obserwując całą sytuację, dokładnie wychwytując każdą informację i analizując usłyszane słowa. Jest spostrzegawcza, toteż na podstawie takich obserwacji szybko może dojść do wniosku, czy danego osobnika opłaca się zagadywać, czy jest to raczej bezcelowe. Ciekawość, często granicząca z irytującym wścibstwem czasami może przysporzyć owej kupie puchu niemałych kłopotów, lecz ona… No cóż, niezbyt się tym przejmuje. Można by rzec, iż nie boi się ryzyka, a nawet i poniekąd je lubi.

Pomimo, iż z zewnątrz wydaje się być jedynie kłótliwą, nadpobudliwą kupą futra, która niewieloma rzeczami się w życiu przejmuje, gdzieś w jej wnętrzu kryje się całkiem inteligentna i wrażliwa osóbka, której istnienie jednakże sama Reina skrzętnie ukrywa. Może sprawiać wrażenie obojętnej na cały świat, ironicznej i uwielbiającej wydzierać się na wszystkich dookoła z błahego powodu, lecz w gruncie rzeczy troszczy się o swych najbliższych. Choć często trudno z nią wytrzymać, potrafiłaby zrobić wszystko dla przyjaciół. A nawet i obcym chętnie pomoże w potrzebie, nawet jeżeli przy tym wygłosi długą litanię dotyczącą głupoty nieszczęśnika, który przecież mógł zrobić to i to, by problem nie powstał.
Pomimo ogólnego roztrzepania, bałaganiarstwa i pozornie beztroskiego podejścia do życia, Reinę często dręczą ponure myśli, które stara się przegnać za wszelką cenę. Nie zawsze się to udaje. A gdy odnosi w tej kwestii klęskę, skutkiem tego jest złość na samą siebie i otaczający ją świat.

Jest bardzo pomysłowa, choć czasami te pomysły mogą wydawać się… Dziwne. A nawet i szalone. Dzięki temu zazwyczaj potrafi znaleźć rozwiązanie w trudnej sytuacji. Pomimo roztrzepania nie jest naiwna, czy łatwowierna i często na podstawie samej obserwacji może dojść do wniosku, czy danej osobie można ufać.
Jako ciekawostkę można dodać, iż serdecznie nienawidzi koloru różowego, w jakiejkolwiek postaci. Niemalże wywołuje u niej reakcję alergiczną. Nie przepada również za wysokimi temperaturami, ze względu na pokrywającą jej ciało, grubą mieszankę futra i piór, przez co w upale szybko się męczy. Za to uwielbia kawę i słodycze, które pożera w niewiarygodnych ilościach. Ach, i nienawidzi, kiedy ktoś się zwraca do niej pełnym imieniem. Ale co się dziwić?



Historia:
Zacznijmy od tego, że wspomnienia Reiny zaczynają się w momencie, gdy odnaleziono ją błąkającą się samotnie po lesie w okolicy Snowdin, kompletnie niepotrafiącą powiedzieć, skąd się tam wzięła. Miała wtedy… Hmm, sama nie jest pewna. Była dzieckiem, samotnym i zagubionym. Tak więc zabrano ją do samego miasteczka, gdzie ktoś uczynny pozwolił jej się pożywić i ogrzać. Jednakże, pomimo wypytywania, wciąż nie potrafiła powiedzieć, co się właściwie stało. Niczego nie pamiętała, poza imieniem „Reinalynn”, choć nawet nie potrafiła do końca określić, czy było to jej własne. Koniec końców kobieta, która postanowiła się nią zaopiekować, jak i potem pozostali mieszkańcy, zaczęli ją tak nazywać… No, może nie do końca. Nikt nie chciał sobie łamać języka, więc zaczęto skracać jej miano do Reina, a czasem nawet i Rei. Wkrótce i sama zainteresowana zaczęła pełnego imienia serdecznie nienawidzić.

Dzieciństwo minęło jej spokojnie i raczej normalnie. Przybrana matka traktowała ją, jak własne dziecko, a mieszkańcy Snowdin szybko zaakceptowali ją jako nową mieszkankę. Mróz jej nie przeszkadzał, bowiem już po niecałym roku jej początkowo rzadkie, podszyte piórami futro zgęstniało tak, że skutecznie chroniło przed zimnem i wiatrem. Nie przejmowała się w tym czasie wieloma sprawami, skupiając się na dniu dzisiejszym… Choć czasami czuła się jakby gorsza od reszty dzieci. Oni mieli prawdziwe rodziny, a ona…? W sumie nie wiedziała kim jest. Nie, żeby przybrana matka nie opiekowała się nią dobrze. Wręcz przeciwnie, kochała ją jak własną córkę, a małej Rei nie brakowało niczego. Jednakże… Coś ją gnębiło.

Wszystko się zmieniło, gdy jej opiekunka, Akke… No cóż, chyba trzeba by powiedzieć, że zniknęła. Nikt do końca nie wie, co się stało. Tego dnia odwiedzała kogoś w innej części Podziemia… I nie wróciła do domu. Nikt nie potrafił powiedzieć, co się właściwie stało. Jakimś cudem nikt jej nie widział, a poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Po jakimś czasie wreszcie ich zaprzestano, uznając ją za zaginioną bądź martwą. Reina została sama w opustoszałym domu, nie za bardzo wiedząc, co dalej czynić. Pomimo wsparcia sąsiadów na wiele miesięcy pozostawała przygnębiona i albo pozostawała przez całe dnie w swoim pokoju, albo wręcz przeciwnie, włóczyła się bez celu po okolicy. Czy miała nadal nadzieję na odnalezienie kobiety, która przez tyle lat była, niczym jej matka? W sumie sama nie była pewna. Czuła po prostu potrzebę podróży, zazwyczaj związanej z unikaniem wszystkich wokół.

Nie wiadomo, ile czasu trwałby ten stan i jak by się wszystko skończyło, gdyby pewnego dnia, kręcąc się gdzieś w okolicach Wodospadów przypadkowo nie spotkała Dorrel, która szybko zorientowała się, że coś jest z nią nie tak. Chyba jako jedyny potwór kiedykolwiek wykazała się taką cierpliwością, by wreszcie nie tylko cokolwiek od niej wyciągnąć, lecz również postanowiła jej pomóc. A Reina, ten jeden raz w życiu, pozwoliła sobie pomóc. Nie wiadomo, czy to przez jej niezwykłą wręcz życzliwość, czy też… Przez fizyczne podobieństwo. Dorrel wydawała się być sporo od niej starsza, lecz z wyglądu niezwykle wręcz podobna, nie licząc braku piór i odmiennego ubarwienia. Czyżby były spokrewnione…? No cóż, na to pytanie prawdopodobnie obie nie potrafiłyby odpowiedzieć.

Tak, czy owak, przez jakiś czas Rei co rano opuszczała odziedziczony po Akke dom, by odwiedzić Dorrel, u której spędzała większość dnia. Prawdopodobnie tylko dzięki jej wsparciu po jakimś czasie udało się wreszcie odgonić złe myśli o przeszłości i skupić na dniu dzisiejszym. Gdy nie spędzała czas u swej nowej przyjaciółki, po prostu krążyła gdzieś po okolicy Snowdin i Wodospadów, bez wyraźnego celu. Czasem zagadnęła tego, czy owego, zatrzymała się gdzieś na dłużej, czy zarobiła nieco grosza sprzątając bądź wciskając jakiemuś naiwniakowi, że znaleziona gdzieś na śmietnisku zgnieciona puszka w rzeczywistości jest najnowszym gadżetem popularnym na powierzchni i ludzie wręcz się zabijają, by to mieć. To aż niepokojące, jak łatwo niektórzy wierzą w takie brednie.

Minął jakiś czas i teraz… No cóż, w sumie niewiele się zmieniło. Nadal mieszka w tym starym domu, który niejako odziedziczyła po Akke. W dalszym ciągu czasami odwiedza Dorrel, a w wolnym czasie po prostu włóczy się po okolicy, często niezauważona. Można się na nią natknąć w okolicach Snowdin, Wodospadów... Byle nie w Hotland, bowiem chyba trzeba by było ją siłą zmusić, by zdecydowała się odwiedzić to obrzydliwie upalne piekło.

Stara się… No cóż, żyć normalnie i nie myśleć o przeszłości. O tajemniczym zniknięciu Akke, czy też swoim nieznanym pochodzeniu. Nie zawsze jej się to udaje. Prawdopodobnie gdzieś tam w głębi duszy nadal ma cichą nadzieję, że dowie się czegokolwiek, choć z drugiej strony… Nie jest to dla niej priorytetem. Stara się skupiać na dniu dzisiejszym i nie zadręczać siebie, czy innych tymi wszystkimi tajemnicami. W końcu i bez tego wszyscy mają za dużo na głowie, no nie?

***

Poziom Duszy:
1
LOVE:
1
Umiejętności:
Kocia zwinność - no, może raczej wiewiórcza w tym przypadku. Jednakże, jakakolwiek by tam nie była, przydaje się w robieniu uników jeżeli ktoś ma już jej serdecznie dość na tyle, że postanowi uszkodzić jej buźkę.
Magia:
Mroźny płomień - Reina jest w stanie miotać w przeciwnika czymś, co przypomina kule ognia, lecz biało - błękitne, która zamiast parzyć, zamrażają. Ugh. To raczej dziwne, nieprawdaż?
Relacje:
Akke - niedźwiedziowata mieszkanka Snowdin, która zaopiekowała się Reiną, gdy ta przybyła do miasteczka. Przez lata była dla niej, jak matka i tak samo ona o niej myśli. Zaginiona, być może martwa.
Dorrel - przyjaciółka i domniemana krewna Reiny. Prawdopodobnie jedyna osoba, której udało się zmusić ją do zwierzeń. Nadal żyje gdzieś w Wodospadach i ma się dobrze.
***
Azszar - podróżnik poznany przypadkowo w Snowdin. Według Reiny jest całkiem miły, no i obiecał jej pomóc w poszukiwaniach Akke, czy też... Jakiegokolwiek śladu opiekunki. Wymienili się numerami.
Marceline - pierwszy człowiek, którego wiewiórka miała okazję spotkać w swoim życiu. Wiewiórka sama nie wie, co o niej sądzić. Wyglądała na przestraszoną, więc jej współczuje, lecz jednocześnie jej postawa nieprzyjemnie przypomina jej nią samą z okresu dzieciństwa.
Ahio - niesamowicie rozkapryszony goblin robiący wokół siebie niesamowite zamieszanie. Z jednej strony irytuje ją jego sposób bycia, z drugiej wie sporo, a to może w przyszłości okazać się przydatne.
Alex - ludzki dzieciak spotkany u Grillby'ego. Niewiele może o nim powiedzieć, bo nie okazał się zbyt rozmowny. Sprawia wrażenie nieco zagubionego, lecz nadal okropnie ciekawskiego.
Hades - trudno jej określić, czy to człowiek, czy potwór. Hałaśliwy awanturnik, który prawdopodobnie może strzelić w pysk za krzywe spojrzenie. Jest jej obojętny.
Erin Hawke - dziewczyna spotkana w lesie. Całkiem miło jej się z nią rozmawiało. Reinę zainteresowała głównie wzmianka o tym, że ojciec czarnowłosej zaginął w podobny sposób, jak jej przybrana matka. Czy te dwie sprawy mogą mieć ze sobą jakiś związek?
Złoto
Ekwipunek:
- Zdobiony sztylet (broń poziomu 0)- prawdopodobnie gdzieś tam znaleziony i przywłaszczony. Rei na wszelki wypadek ma go zawsze przy sobie.
- Porządnie znoszone ciuchy (ochrona poziomu 0) - od groma rozmaitych szerokich koszulek, bluz, kraciastych koszul i różnej maści spodni.
- Telefon komórkowy


Ostatnio zmieniony przez Reinalynn dnia Pią Sie 26, 2016 2:35 pm, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 90
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 17
Skąd : Tomaszów Maz

PisanieTemat: Re: Reinalynn   Sro Sty 06, 2016 9:01 pm

AKCEPTACJA KARTY POSTACI

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Reinalynn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: