IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Neula oraz Chedene

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Neula
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 66
Join date : 14/02/2016
Age : 18

PisanieTemat: Neula oraz Chedene   Pon Lut 15, 2016 9:06 pm


Imię/Imiona/Przezwisko: Kiedyś... w sumie to nie ważne. Teraz Neula.
Nazwisko:Nie pamięta i nie jest dla niej z resztą ważne.
Rasa: Bezduszny
Wiek: Neula nie ma kompletnego pojęcia ile to już może mieć lat.
Wygląd:
(Kiedyś może pojawi się jakieś lepsze arciątko ;-; )
Przy odrobinie szczęścia nawet nie zobaczysz by coś z nią było nie tak. Zawsze nosi długi, czarny płaszcz i kaptur najczęściej zakrywa część twarzy. Mierzy tak około 178cm, oczywiście ma ciało humanoidalne. Nie jest ono jakieś zbyt imponujące, ale też nie jakieś bardzo złe. Po prostu dość ok z lekkimi krągłościami. Za wiele mięśni nie ma, ale tu już nie jej wina. Chyba, że patrzeń na nogi. Te trzeba też przyznać, że są dość umięśnione, ale oczywiście też bez przesadyzmu.  
A co jak nie ma kaptura, ktoś się spyta? Zobaczysz prawie typową dla ludzkiego szkieletu twarz. Czy raczej czaszkę. Kości wydają się delikatnie szarawe. Nie, nie ma włosów jeśli Cię to ciekawi. Właśnie, czemu prawie typową? Ponieważ szczęka i żuchwa są ciut jak u jakieś jaszczurki czy tam smoka, dinozaura, co kto lubi, co zakrywa często szarym szalikiem oraz ma nie za duże rogi wyrastające z czaszki.  Jak u chyba wszystkich szkieletów, a przynajmniej tych widzianych przez Neulę w jej oczodołach są „światełka”. W jej przypadku są zielone. Do tego na jej żuchwie po prawej stronie jest nie za duże zadrapanie. Coś się jeszcze wyróżnia? Jej kły wydają się ciut dłuższe niż powinny.
Schodząc niżej pod płaszczem idzie zobaczyć golf w odcieniu pruskiego błękitu. Zdaniem właścicielki jest wyjątkowo milutki. A co jest pod nim? Oczywiście więcej kości, a co myślałeś? Ty zboku. Poza tym trochę mięśni, skóry oraz futra. Krótkie futro, jak u jakiegoś kota, jest jasnobrązowe. Jednak jej ręce nie pokryte ani skórą ani futrem. Znowu tylko kości. Do tego charakterystyczne jak dla jakiegoś kota właśnie. Długie, ostro zakończone palce, ale rozłożenie jak w ludzkiej dłoni. Zwykle nosi jakieś rękawiczki, więc nie koniecznie idzie to zobaczyć.
Następnie mamy nogi i kto by pomyślał, ale są one jaszczurze… Oczywiście skoro takie to pokryte łuską, o szarym kolorze. Nosi na nich ciut wytarte już szare jeansy, a na stopach ma najczęściej jakieś tenisówki.
Na koniec można wspomnieć o dość nietypowym ogonie. Nie jest on zbyt długi, za to wydaje się cienki. Do połowy porośnięty drobnym futrem,  druga połowa wydaje się łukowana. Kolor jest popielaty.

Charakter:
Najpewniej nie wiedząc, że Neula jest bezdusznym możesz się od razu tego nie dowiedzieć. Sama przez dłuższy czas o tym nie wiedziała czy może chciała myśleć, że tak nie jest. Ogółem nieco stroni od innych. Wydaje się ponura i nie raz oschła. Do tego czasem można odnieść wrażenie, że nic ją nie obchodzi. Lubi robić to co ona chce. Do tego powoduje, że zawsze tkwi w przekonaniu, że to co robi jest słuszne. Potrafi być bardzo marudna, wciąż pracuje nad tym. Nie tyle jest nietowarzyska co dla przeciętnego obserwatora wydaje się być typowym introwertykiem, co nie do końca jest prawdą. Ma ciut przesadzone wrażenie co do tego jak inni spostrzegają jej wygląd. Nie chodzi tyle o ich zdanie, co fakt akceptacji, nigdy nie czuła się jakoś w pełni zaakceptowana i to może dla tego jakoś jej zostało, ale mimo to wszystko ma dość spory dystans do siebie. Jak już przy tym. Jej humor jest dość, dziwny. Sama twierdzi, że nie bardzo umie żartować, ale dobrego żartu zawsze posłucha. Kiedy przełamie się z nią pierwsze lody okazuje się być bardzo komunikatywną, miłą i szczerą czasem nawet do bólu istotą. Może na to nie wyglądać, ale potrafi się bardzo przywiązać do kogoś i troszczyć. Tylko. Na ile to wszystko jest prawdziwe? Na ile to nie jest złudzenie jakie chce sobie stwarzać, by nie myśleć o fakcie, że najpewniej jest żądną dusz bestią? Sama tego nie wie. Można, więc prosto stwierdzić, że jest zagubioną istotą, która sama do końca nie wie co ze sobą zrobić.
Uwielbia gawędzić na wszelakie tematy, a i słuchać potrafi. Wykazuje szczególne zainteresowanie sztuką, muzyką oraz pewnymi działami nauki. Tak długie przebywanie z naukowcem się jednak udziela. Lubi wszystko robić w swoim własnym tempie i choćby temu nie lubi popędzania. Jeśli naprawdę jest powód, by się śpieszyć. Będzie to robiła. Jest w niej „dusza” wędrowca, jeśli można się tak w ogóle wyrazić w jej przypadku. Bardzo lubi spacerować czy podziwiać widoki. Warto też wspomnieć o nie małej ciekawości, która bywała już nie raz dla niej nieco zgubna. Ze względu na jej częściową amnezję często można ją ze swojego rodzaju notesem zobaczyć gdzie zapisuje różne rzeczy. Nawyk po spisaniu mniej więcej ważniejszych przeżyć z jej życia, do tego jest w nim kilka różnych szkiców.
Mówią jednak, że każdy ma swoją drugą, odmienną stronę. Czy i ona ma? Nie jest pewna czy tak to idzie określić, ale ma. Nie jest pewna czy to kwestia towarzystwa czy czegoś jeszcze innego, ale jej charakterek lubi eksperymenty. Dobra, to kwestia bycia bezdusznym najpewniej. Można powiedzieć, że jest to wpisane w jej naturę. Nieważne. Jest typem kombinatora co nie raz obraca się przeciw niej.
Czasem przychodzi coś co ona określa po prostu „atakiem” dopada ją wtedy swojego rodzaju szaleństwo, stany lękowe czy niestabilność emocjonalna. Osobiście nie ma pojęcia z czego to się wzięło.

Historia:

Wojny... Wojny się zdarzają prawda? Tak, po prostu. Ta ziemia już wiele razy została przesiąknięta krwią. Jednak ten konflikt nie był jak inne. Rozpętano go nagle. Pod wpływem impulsu, smutku i rozpaczy. Do tego ten konflikt dłużył się strasznie, a Ci którzy, musieli oglądać te całą rzeź byli chyba najbardziej poszkodowani. To jedna z myśli wyrwanych z tego wszystkiego. Przeszłość jest dla mnie nieważna. Mało ją pamiętam. Miałam jakiś powód, by przejść się na te cholerną górę lub nie. Najmniej pamiętam czasy przez znalezieniem się w królestwie potworów. Potem było lepiej, aż do czasów wypadku. Heh, chyba to naturalne, że to, co się stało później łatwiej, było zapamiętać. Spróbować sobie przypomnieć? Nie pamiętam nawet swojego imienia, usłyszałam je od kogoś, kto kiedyś mnie znał i to było takie dziwne, wiem tylko, że kiedyś byłam człowiekiem lub nie? Nie obchodzi mnie to już. Może to wszystko jedynie kłamstwo, a ja jedynie jestem dziwnym eksperymentem szalonego naukowca? Nie narzekam i nie próbowałam nigdy dowiedzieć się jak jest na pewno, bo po co? Na co mi przeszłość? Bardziej liczy się dla mnie to, co jest teraz. Mimo to chcesz coś usłyszeć? Okej.

Spadłam do podziemi. Jeśli dobrze pamiętam, to jakiś czas temu zaczęła się wojna ludzi z potworami. Z powodu śmierci syna ich króla i jakiegoś dzieciaka. Ten król. Jak on miał? Chyba nazywał go Asgore. Kto nazywał? Ten naukowiec… Potem do tego przejdziemy. Chodźmy może po kolei. Spadłam i wątpię, czy bym to przeżyła. Połamane kości i te sprawy. Jednak kiedy się przebudziłam byłam w jakimś domku. Było tam trochę różnych potworów, które najchętniej rozerwały mnie na strzępy, ale był ktoś jeszcze. Ona chyba jest królową, a przynajmniej nią była. Nie pamiętam, jak jej było, ale chyba jakoś na „T”. Stwierdziła, że tak nie można i to dzięki niej przeżyłam ten upadek. Mimo nalegań szybko opuściłam to miejsce.

Śnieg. Dużo śniegu. Śnieg pod ziemią? Nadal mnie to zadziwia. Po jakimś tam czasie dotarłam do Snowdin. Lubię to miejsce. Obecnie mieszkam w okolicy, a przynajmniej często tu bywam, bo tak do końca nie mam stałego miejsca zamieszkania. Tutejsza ludność zawsze jest bardzo przyjazna czy pozytywnie nastawiona do innych. To zadziwiające. Jednak nie zatrzymałam się wtedy tam na dłużej. Nie wiem czemu. Tak jakoś.

Potem dotarłam do miejsc pełnego wodospadów. To było dopiero dziwne miejsce. Nadal jest. Nie przepadam za nim za bardzo. Chyba trochę z powodu tych dziwnych kwiatów, a trochę z powodu potworów. Nie wiem. Po prostu nie lubię i cieszyłam się, kiedy po jakimś tam czasie dotarłam dalej.

Miejsce takie jak Hotland! Raczej tego większość ludzi spodziewała się po podziemiach. A jednak tak są i inne miejsca. Może to i lepiej? Jest tu niewyobrażalnie gorąco. W sumie. Czemu tu przyszłam? To dobre pytanie. Cała ta wędrówka. Wyglądało to dość bezsensownie. Chyba że chciałam wydostać się z podziemi. A przynajmniej tak mi się wydaje. W takim razie. Po co udałam się do tego dziwnego laboratorium i co lepsze skąd o nim wiedziałam? Nie mam pojęcia. Tu jest ta jedna z większych dziur, a do tego przecie wyrywkowo to wszystko opisuje. Pewnie gdzieś między tym powinna być większa ilość danych jak sądzę, ale tak nie jest.

Mniejsza. W końcu dotarłam do tego laboratorium. Jakie to było dziwne miejsce. Chyba nawet na swój sposób mnie przerażało. Nie wiem. Tak czy inaczej, wydawało się dość opustoszałe. Mimo to myślałam, że ktoś tu jest. Byłam z jakiegoś powodu tego pewna i tak było. Jak zwykle nie pamiętam czemu. Nie wiem, czy chce… Nieco zdziwiona wpadłam czy raczej to na mnie wpadła pewna osóbka. Szkielet… Mały, widząc mnie wydawał się, ciut wystraszony. Jednak po krótkiej rozmowie chyba mnie polubił. Zwał się Papyrus. Tu przychodzi kolejna większa dziura. Tak czy inaczej, jakoś potem na skutek zdarzeń, których nie pamiętam do końca, natknęłam się na jego ojca.

To właśnie ten szalony naukowiec. Zwał się Gaster… Wydawał się na swój własny, dziwny i niepokojący sposób ucieszony z mojej obecności. Kojarzę też, że jego drugi syn powiedział mi coś, co mnie jeszcze bardziej zaniepokoiło. Potem nadchodzi pustka…

Ilekroć próbuje sobie ten etap w życiu przypomnieć, widzę tylko jego twarz i jak coś do mnie mówi. Nie wiem co, się stało. Nie wiem co ja tam robiłam. Jednak… Chyba mu jakoś pomagałam. Tak czy inaczej, coś mi się chyba stało. Umierałam? Nie wiem. Mam taki mętlik. To było jakby pewnego dnia po prostu obudzić się w innym ciele. Z połowiczną amnezją i wielkim nie ogarem. Jednak. Wtedy on, Gaster zaczął mi tłumaczyć sytuację. Czemu? Nie wiem.

Z tego, co się dowiedziałam to prowadził eksperymenty z moją duszą i ogółem ludzką determinacją, bo jego szef, czyli król tego chciał. W pewnym momencie coś zaczęło się dziać z moim ciałem, ale ponieważ dusza była cała postanowił mnie „uratować”. Przez to wyszedł kolejny eksperyment. Ludzie potrafią wchłaniać dusze potworów i na odwrót, więc pewnie mógł to zrobić, ale bardziej ciekawiło go jak będzie wyglądać połączenie ciała potwora z duszą człowieka. Tak właśnie powstała moja obecna postać czy ja, czy raczej Neula. Taaa, to była jego propozycja na nazwanie nowej mnie przez niego. Jednak czego tak naprawdę wtedy nie wiedziałam okazało się, że straciłam duszę w wyniku tego całego syfu. Jednak moja świadomość została w stworzonym przez Gastera ciele. Jak? Nie mam pojęcia. Jednak jako, że stworzone ciało mogło być traktowane jak przedmiot, bo nie miało duszy to moja osobowość tam została, a przynajmniej tak zrozumiałam to całe tłumaczenie. Jak to stwierdził Papyrus zmieniłam się nieco charakterem w porównaniu do tego jaka byłam przed tym całym zamieszaniem. Stąd jakby rozróżniam nieco to jaka byłam wcześniej. Czy mnie to jakoś bardzo obchodzi? Nie wiem. Chyba jednak dlatego zastanawiam się nad tym, czy nie jestem na swój sposób stworzona. Choć to chyba nie pasuje. Eh! To wszystko jest takie skomplikowane, a ja z psychologii dobra aż tak bardzo nie jestem.

To co się potem działo pamiętam o wiele lepiej, ale czy chce to pamiętać? Nie wiem. Często pomagałam Gasterowi przy jakiś różnorakich eksperymentach, a jak tego nie robiłam, to siedziałam gdzieś w kącie lub wymykałam się przejść tu czy tam. Moje życie nie miało za wielkiego celu. W tym okresie czasu przypadkiem powstał Chedene. Nie wydawał się zbyt użyteczny do niczego, ale Neuli udało się go zatrzymać i tak już został z nią na stałe. Tak czy inaczej. Powrót na górę nie miał już sensu. Nie jestem już człowiekiem. Czasem rozmawiałam z Papyrusem lub jego bratem Sansem. Wszystko żyło swoim własnym tempem.

Pewnego dnia jednak… Coś Gasterowi się nie udało. Zniknął. Bracia postanowili przenieść się do Snowdin, a ja. Nim wprowadził się tu ktoś na miejsce Gastera przechodziłam sobie po tych korytarzach. Potem jednak opuściłam to miejsce. Włóczyłam się to tu, to tam. Z racji tego, czym się stałam teraz przynajmniej nikt nie chciał mnie zabić. Wydaje mi się, że jednak mimo wszystko mój wygląd nieco niektórych odrzucał. Jednak nie powiem, by to mnie jakoś wielce obchodziło w sumie. W końcu jednak po pewnym czasie znalazłam jakieś ciut opuszczone miejsce na obrzeżach Snowdin i tam się osadziłam. Na jakiś czas. Chyba nie umiem za długo usiedzieć na tyłku w jednym miejscu. Nie wiem czemu, ale pewnego dnia miałam wrażenie, że widziałam doktorka… Jakiś czas potem postanowiłam dalej „wędrować”.

***

LOVE:
1, na razie… Ale to się jeszcze pewnie zmieni.
Umiejętności:
Furia - Zarówno sama z siebie jak i czasem nie, potrafi wpaść w stan, który nazywa po prostu „furią”. Wtedy czasem zaczyna otaczać ją dziwna oświata. Z nią czy bez niej. Znikają jej „świecidełka” całkowicie i straci w pewnym stopniu kontrolę nad sobą. Staje się znacznie silniejsza oraz nieco szybsza i nie można mówić  o tym, że w tym stanie będzie chciała komukolwiek odpuścić. Cierpi na tym ciut obrona. Poza tym kiedy to już się skończy, naturalnie jest ona mocno wykończona. Choć to zależy też od tego co się działo i jak bardzo wykorzystywała te swoją furię. Oczywiście to też nie jest tak, że trwa wieki. Maksymalnie potrafi do 5 postów to przeciągnąć, ale wiadomo jak to jest. Dłużej nie zawsze lepiej.

Magia:
”Kościste kostki” - Jeśli jest coś co Gaster zrobił dobrego dla Neuli  to na pewno jest to nauka czegoś co wydawało się, że każdy szkielet umie, czyli kości. W dość szeroko pojętym zastosowaniu, bo nie tylko tworząc wszelakiego rodzaju pociski, ale i taką broń do ręki czy możliwość tworzenia przedmiotów z kości. Jakoś dzięki temu powstał Chedene, ale nie. Neula nie ma w planach powtarzać coś takiego kiedykolwiek z różnych powodów. Podstawowy jest ten, że najpewniej sama nie dałaby radę. Poza tym robienie jakiś cięższych, kościstych rzeczy potrafi naprawdę męczyć.
” Zwodnicza zieleń” - Ciężko wytłumaczyć czy zrozumieć chyba jak do tego doszło, ale jej kości mogą nagle stawać się zielone i na odwrót. Przez co ktoś kto pomyśli, że chce go uleczyć może nieźle oberwać. Oczywiście jednak kiedy już ktoś ma kontakt z taką kością to go ciut podleczy.
Relacje:
Sans i Papyrus - Poznała ich trafiając do laboratorium Gastera. Polubiła nawet ten duet szkieletów. Spędziła całkiem miłe chwile kiedy byli młodsi. Potem jednak kiedy zniknął Gaster ich drogi się rozeszły. Czasem się zastanawia czy któryś ją pamięta, z drugiej stront nie wie czy nie pamiętanie nie byłoby lepsze.
Gaster - Cóż, trochę ciężko jednoznacznie stwierdzić co Neula myśli o nim. Z jednej strony raczej ciężko akceptować jego działania, ale z drugiej chcąc czy nie pracowała z nim trochę, o ile tak to idzie określić. Nie bardzo chce jej się wierzyć, by była u niego czysta bezinteresowność, ale gdyby nie on to by do jasnej ciasnej raczej nie żyła.
Złoto
Ekwipunek:
- Notatnik - komu potrzebna broń kiedy można pisać lub rysować?
- Telefon komórkowy



Pupil
Imię: Chedene
Wygląd:
(Jak z wyglądem postaci w sumie)
Patrząc na niego można odnieść wrażenie, że to albo miniaturka jakiegoś psowatego stworzonka albo po prostu małe psiątko czy raczej jego szkielet. Neula jednak twierdzi, że to lis. Kości są rudawe z jakiegoś powodu. Czaszka nie wyróżnia się raczej niczym szczególnym. Jeśli chodzi o jego oczodoły i jego „światełka” to są one białe i dość duże. Na pierwszy rzut oka. Na drugi… ON MA USZY! Z FUTREM. Czaszka, szkielet, uszy. Jakim cudem? Otóż to przyczepione i obklejone futrem patyczki do lodów. Pomysłowość… Tułów jednak niczym się nie wyróżnia. Ogon też nie. Takie dodatkowe info dla ciekawskich. Kiedy używa jakiejkolwiek swojej umiejętności lub czaru jego „świecidełka” z białych stają się granatowe.

Charakter:
Jest bardzo oddany. Nie opuści swojej właścicielki choćby nie wiem co. Poza tym jest bardzo otwarty i przyjacielski. W miarę ufny w stosunku do otoczenia, ale jeśli dowie się, że ma komuś nie ufać i będzie ku temu dobry powód to stanie się o wiele bardziej podejrzliwy w stosunku z tą istotą. Jest również stworzonkiem, które lubi sobie raz na jakiś czas po psocić. Za punkt honoru traktuje przywitanie każdego zobaczonego na jego drodze. Nie ważne czym jesteś czy co robisz. Możesz być pewien, że ten malec podbiegów i zaraz da jakiś znak o swojej obecności. Słowo Neuli jest dla niej wręcz święte i nigdy nie kwestionuje poleceń Neuli. Nie przepada za wodą i ma mieszane uczucia względem ognia. Za to lubi wilgoć i śnieg. Choć to może wynikać po części z marudzeń Neuli na dane rzeczy i kwestii gdzie mieszka z nią.

Umiejętności i czary:
Denuo deceo- Chedene potrafi w jednej chwili rozpłynąć się w powietrzu tylko po to, by po chwili znaleźć się gdzie indziej lub za przeciwnikiem jeśli już miałby walczyć.


Ostatnio zmieniony przez Neula dnia Sro Lut 24, 2016 6:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 487
Join date : 06/12/2015
Age : 22

PisanieTemat: Re: Neula oraz Chedene   Pon Lut 15, 2016 9:51 pm

Akceptacja Karty Postaci

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Biblioteka (Snowdin); 2. Północna część Lasu Snowdin; 3. ...; 4. ...; 5. ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
 
Neula oraz Chedene
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Urodzinowe konkursy oraz zabawy
» Wymiana bannerami oraz buttonami
» Zakończenie Bankietu oraz zmiany na forum

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: