IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rezydencja Gwiazdy

Go down 
AutorWiadomość
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Rezydencja Gwiazdy    Wto Maj 17, 2016 10:15 am


Witajcie w mojej wspaniałej posiadłości. To piękna i niezwykle zadbana rezydencja pełna sekretów i elektroniki. W ogrodzie stoją piękne rzeźby a dróżki są wyłożone minerałami. Wnętrze jest przestronne, jak na mieszkańca podziemia mogę się pochwalić posiadaniem sporego terenu. A wszystko jest stylowo urządzone, chociaż przy wejściu może ci towarzyszyć uczucie wszechogarniającego przepychu. Na podłogach błyszcza marmurowe posadzki a na suficie kryształowy żyrandol.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Wto Maj 17, 2016 5:39 pm

Robot właśnie skończył ładować baterie, odłączył wszystkie kable i sprawdził odczyty na monitorze. W pokoju było ciemno, jedynie ogromny ekran rozświetlał ciemność. Siedział tak jeszcze dłuższą chwilę w całkowitym bezruchu, dom był taki pusty i cichy. Ten spokój napawał go niesamowitym smutkiem. Nie przywykł do samotności. Próbował do niej przywyknąć, powtarzał sobie że tak jest lepiej, ale nie potrafił się oszukać. Nie mógł uwierzyć we własne słowa, nie ważne jak by się ni starał. W końcu nie wytrzymał juz tego zatrzasnął drzwi i wyszedł za płot swojej posiadłości. Stał tak przez chwilę z bólem uświadamiając sobie że w sumie to niema dokąd pójść. W tym momencie jednak dostrzegł kawałek dalej zniszczony drogowskaz, na chwilę zapomniał o swym smutku i podszedł do znaku. Kilka minut gładził powalony na ziemię przedmiot by w końcu przysiąść przy nim w skupieniu. Znak tak bardzo pragnął służyć przechodnią, pokazywać im właściwą drogę, pilnować aby się nie zgubili, jednak wdeptany w ziemię nie mógł już wiele zrobić. Nie potrzebny nikomu i zapomniany. Opal dobrze rozumiał jego ból. Siedział tak słuchając  ciszy skarg przedmiotu starając się otoczyć go swą energią i przywrócić do użytku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Czw Maj 19, 2016 1:03 pm

Cysia nie wiedziała ile metrów, a może bardziej kilometrów przebiegła, ale czując ból w klatce piersiowej pewnie dość sporo i potrzebowałaby chociażby chwilowego odpoczynku, aczkolwiek w dalszym ciągu sądziła, że coś albo ktoś ją gonił, mimo iż wybujała wyobraźnia dziewczynki płatała jej figle. Nikt ją nie gonił jak również nikt, ale to nikt nie zamierzał blondyneczkę zjeść ze smakiem na obiad.
Jednak Marcelinka swoje wiedziała, lecz na przekór sobie zatrzymała się opierając swoje małe dłonie na kolana, aby złapać oddech. Jej serduszko biło tak mocno, że sprawiał wrażenie, iż chciałoby wyskoczyć z gardła dziewczynki. Sapała niczym małe szczenię po zabawie na zewnątrz, w sumie dziewczynka niewiele się teraz różniła od takie szczeniaczka tylko, że przeciwieństwie do niego to ona była w podziemiach, a nie na powierzchni gdzie teraz pewnie by witało piękny wschód bądź zachód słońca. Straciła rachubę czasu i nie miała pojęcia czy był ranek, popołudnie czy może wieczór, lecz nie było to w sumie istotne, gdyż czuła zmęczenie nie tylko przez swój bieg jak na maratonie. Potrzebowała snu, lecz strach jej nie pozwalał na chociażby chwilowe zamknięcie swych powiek, choć te wydawały się być ciężkie niczym ołów.
G-Gdzie ja jestem? ― spytała siebie, gdy już troszeczkę do siebie doszła i wyrównała oddech, jednakże usłyszała coś jakby ktoś nadeptywał na gałąź. Nie myśląc poczęła ponownie biec w randomowym kierunku nie zaglądając za siebie. Tym razem ktoś na nią czyhał, była tego pewna! Ponownie strach zapanował nad jej ciałem i sterował ruchami dziewczyny kierując ją w głąb nieznanego, lecz przeciwieństwie do ostatniego maratonu nie musiała tak daleko biec, ponieważ jej różowe ślepia dostrzegły wielki i niezaprzeczalnie piękny dom, a nieopodal tegoż domostwa… CZŁOWIEKA!
Pomocy, pomocy! Proszę niech mi Pan pomoże! ― zwróciła się do nieznajomego błagalnym tonem, po czym od razu, gdy do niego dobiegła schowała się za jego plecami w ten sposób kryjąc się przez tym, który rzekomo ją gonił.
Dziecięca wyobraźnia nie zna granic, a zmieszana ze strachem to już tym bardziej.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Czw Maj 19, 2016 9:52 pm

Opal medytował w absolutnej ciszy i spokoju łącząc się w jedność ze zniszczonym przedmiotem. Nie spieszył się, miał czas, mnóstwo czasu, całą wieczność można by rzec. Jednakże coś przerwało jego skupienie. Najpierw delikatne kroki gdzieś w oddali. Z czasem robiły się coraz głośniejsze. Robot w końcu wstał próbując wypatrzeć kto zapuścił się aż tutaj. Dostrzegł jakiś kształt który zbliżał się coraz bardziej. W pierwszej chwili nie mógł uwierzyć własnym oczom. Był przekonany że coś mu się przewidziało, bo przecież to ne mogła być prawda. Ludzkie dziecko, ostatnia brakująca dusza biegła właśnie prosto w jego ramiona. Wystarczy ją pochwycić i wszyscy będziemy wolni. To przecież takie proste. Takie proste.
Opal już prawie z radością przyjął do wiadomości że za chwilę zostanie bohaterem podziemia jako ten który przyniesie Asgorowi ostatnią duszę. Jednakże im bliżej niego znajdowała się dziewczynka tym bardziej tracił pewność siebie i wiarę że to się uda. Aż w końcu gdy podbiegła do niego i schowała się za nim stanął jak skamieniały. Dotarło do niego że przez chwilę nie widział w niej żywego stworzenia a narzędzie. Przedmiot który można wykorzystać i wyrzucić. Jak mógł dopuścić do siebie tak potworne przekonanie?
Teraz drobna istotka stała tuż za nim całkowicie przerażona. Jego dłonie w jakiś dziwny sposób same pokierowały się w stronę głowy dziecka. Położył rękę na jej długich pięknych włosach.
-Już dobrze... jesteś bezpieczna... - Wyrwało się z jego gardła a ciepły uśmiech sam zjawił się niczym długo oczekiwany gość. Kiedy ostatni raz się uśmiechał? Sam już nie pamiętał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Pią Maj 20, 2016 2:20 pm

Nigdy nie miała w zwyczaju by kogokolwiek wykorzystywać za swą żywą tarczę, ale w tej chwili nie potrafiła trzeźwo myśleć. Marcelinka była bliska płaczu przez omamy, których to jej umysł płatał. Nie było jej do śmiechu, a wręcz przeciwnie - była przerażona do szpiku, a przynajmniej do czasu, gdy nieznajomy zapełnił jej, że nic jej nie grozi.
Jest Pan tego pewien? ― spytała kierując swój wzrok na mężczyznę. Wyszła za jego pleców, lecz uporczywie trzymała się rękawa ubioru fioletowowłosego. Stał przed nią człowiek i nie w sposób można by było opisać jej uciechę i ulgę, która teraz w niej zagościła. Od kiedy tutaj się znalazła i błądziła po wszelkich miejscach w Podziemiu nie spotkała jeszcze ani jednego człowieka. Po części domyślała się, że Ci co już tutaj byli pewnie już nie żyją, lecz miała wielką nadzieję, iż była w błędzie, ale w sumie, dlaczego miła i sympatyczna Rei miałaby kłamać, a już tym bardziej wraz z Panem Żabką przestrzegać, że jako przedstawicielka ludzi nie jest tu mile widziana i grozi dziewczynce niebezpieczeństwo? Odstawiła owe wątpliwości na bok.
K-Kt-toś, ktoś mnie g-gonił i j-ja… ― próbowała wyjaśnić jakąś tą zaistniałą sytuację spuszczając wzrok, lecz nie zdołała skończyć swojej wypowiedzi. Nie była pewna w stu procentach co takiego ją goniło, lecz dalszym ciągu była przekonana, że ten ktoś lub coś nie było wobec niej pozytywnie nastawione.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Nie Maj 22, 2016 5:53 pm

Świat tu w podziemiach był bardzo cichy, wydawało się jakby wszyscy przez te lata zamknięcia przegadali wszystkie tematy i nie było już więcej o czym rozmawiać. Jednakże Black nienawidził tej ciszy, był wciąż młodym tworem który miał wciąż tyle do powiedzenia i zobaczenia. O tak wielu rzeczach nie miał jeszcze pojęcia. O ludziach wiedział naprawdę mało. Jedni mówili że to demony które zesłały tu naszą rasę aby zgniła i przepadła a inni że to niesamowite istoty. Piękne i waleczne. Opal chciał wierzyć w ich boskość. Chciał wierzyć że są tacy jak na filmach Alphys. Pragnął być jak oni, i po części mu się to nawet udało. Żadnego potwora nie nabrał by swoim wyglądem, emanował zupełnie inną energią niż ludzie, ale niewinne ludzkie szczenię. Kto wie.
Teraz jednak rozejrzał się dokoła w poszukiwaniu tego co mogło gonić dziecko. Dostrzegł jednak jedynie małego białego pieska który wybiegł z krzaków zaraz za dziewczynką. Widząc jednak wysokiego robota stwierdził że to koniec zabawy i lepiej uciekać. Opal uśmiechnął się jedynie pod nosem.
-To nic takiego, już nikt cię nie goni. - Uśmiechnął się ciepło.
-Ale tu nie jest bezpiecznie. - Stwierdził już z poważniejszą miną biorąc dziecko na ręce. Bał się ze ktoś mógł by ich podglądać. Wiedział jak niebezpiecznym miejscem są podziemia. I obawiam się ze mógł mieć rację.
-Co powiesz na gorącą herbatę? - Uśmiechnął się ponownie, a jego twarz nie pozastawiała wątpliwości że jego intencje są czyste. Ale po prostu był aż tak dobrym aktorem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    Czw Maj 26, 2016 1:30 am

Marcelinka widząc ciepły uśmiech od mężczyzny sama uczyniła to samo dalszym ciągu nie puszczając jego rękawa, lecz niestety jej słodki uśmiech był dość nieśmiały co utwierdziły w tym fakcie delikatne rumieńce na policzkach. Dalszym ciągu był to dla niej ktoś obcy i ciężko było jej się przemóc by móc naturalnie i swobodnie z kimś rozmawiać. To było dla niej jeszcze trudne, a próba zwalczenia swojej nieśmiałości zawsze kończyła się paniką bądź ucieczką, przez co większość osób uznała ją za aspołeczną i niezdolną do interakcji ze społeczeństwem. Brutalny osąd jak dla tak małej dziewczynki, aczkolwiek nie tylko nieśmiałość stała jej na przeszkodzie, ale też bardzo chciałaby wierzyć w każde słowa Opala o braku niebezpieczeństwie, to jednak coś głęboko w myślach poszeptywało, iż jest wręcz odwrotnie. Małe zalążki kobiecej intuicji, które mogą czasami małą Cyśkę wkopać w niezłe tarapaty.
A-Ale przed chwilą Pan p-powiedział, że… ― po raz kolejny nie było jej dane dokończyć zdania, lecz tym razem nie z jej winy, a jegomościa i jego gwałtownym czynie, w którym to ta się nie spodziewała. Pisnęła cicho i przez przypadek spojrzała kątem oka na tyły Black’a i najadła się kolejnej dawki strachu, że już przy takiej ilości powinna już dawno zejść na zawał i mieć w końcu święty spokój. Odruchowo schowała swoją twarz w klatkę piersiową Opala uprzednio zakrywając swoje oczka rękawami kolorowego sweterka jakby chciała wyzbyć się widoku sprzed chwili.
Kiedy to odzyskała grunt pod stopami od razu poczęła poszukiwania jakieś dobrej kryjówki przed tym niedobrym robotem, a słysząc propozycję o poczęstowanie herbatą była nieco zdziwiona.
Niech się Pan schowa, bo ten ktoś przyjdzie i zrobi Panu krzywdę. ― powiedziała to dość cicho, lecz na tyle by gospodarz tego domostwa mógł usłyszeć. Była zmartwiona zachowaniem Pana Opala, iż ten zamiast się natychmiastowo ukryć wolał zaparzyć sobie pyszną herbatkę i to jeszcze nie w swoim domu. Pewnie ten ktoś nie byłby zadowolony, że obce osoby pałętają się po jego domostwie i korzystają sobie z niego jak u siebie. Sama nie byłaby z tego jakoś specjalnie szczęśliwa, bo nie daj Boże ktoś by stłukł jej ulubiony kubek! I co wtedy, hm?!

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja Gwiazdy    

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja Gwiazdy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana Spadającej Gwiazdy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu-
Skocz do: