IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sprzedam Opla

Go down 
AutorWiadomość
Black Opal
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 54
Join date : 11/05/2016

PisanieTemat: Sprzedam Opla   Pią Maj 20, 2016 10:28 am

>>>Notesik Black Opala<<<
Będę sobie tu zamieszczała swoje szkice, fragmenty opowiadań i inne bzdurki.
Dlaczego? A dlaczego by nie! Bo co mi szkodzi?
Zapraszam do komentowania!

Po pierwsze podzielę się z wami swoim kontem na DA.
>>Shiani Silverain na DA<<

Widzę ze wielu z was lubi Steven Universe, zatem zapraszam także na swojego starego bloga ze streszczeniem opowiadania którego główną bohaterką jest Peridot.
>>Steven Universe : UNBREAKABLE<<

Teraz pracuję nad nowym opowiadaniem
"Undertale : Dualizm"

A teraz parę moich ulubionych fragmentów z tegoż opowiadania.

"Przypadek złamanego serca"
"Undyne siedzi w lochu, gdzie trafiła za sprawą Black Opala jako zdrajczyni. Przychodzi do niej Opal, kobieta jest wściekła o to co jej zrobił.
- Jak możesz nam to robić?!?! Nie czujesz się ani odrobinę winny?!? - krzyczała rozwścieczona Undyne.
- Ahhh moja kochana, dzięki tobie ja już niczego nie czuję. Lata temu się już o to postarałaś łamiąc serce pewnego młodzieńca który pragnął jedynie akceptacji! - Opal otworzył klapę w swojej piersi ukazując popękane kryształowe serce bijące w jego piersi i emanujące ciepłym blaskiem.
- Ślepo wierzył że jego miejsce jest przy tobie! Ale to koniec i to go zniszczyło! Zdechniesz teraz w tym lochu! Wszyscy tu zostaniecie! W końcu dokonała się moja zemsta! - Śmiał się robot, gdy tym czasem z twarzy Undyne zniknęła wszelka złość a zastąpiło ją przerażenie gdy zrozumiała co zrobiła, jak bardzo skrzywdziła swojego przyjaciela. Jej dłoń z gracją przeszła przez dzielące ich kraty i spoczęła na jego klatce piersiowej.
-Czy to boli? - Zapytała ze smutkiem.
-Co?!?! - Zdziwił się opal odskakując od krat jak oparzony. -Czy ty nie słyszałaś co powiedziałem?!?! "

*To moim zdaniem piękna scena, Undyne zdaje sobie sprawę jak go skrzywdziła i przez chwilę bardziej obchodzi ją los przyjaciela niż jej samej. ;_;


"I'm a villain babe!"
Wszyscy byli przekonani że Black oszalał i zwrócił się przeciwko przyjaciołom, że został omamiony przez króla. Prawda była jednak taka że został przeprogramowany przez mechaniczną koronę którą nosił. Undyne jednak nie poddała się i

Postacie których pewnie nie znacie :
Perry - Wredne, kłamliwe, sarkastyczne, tchórzliwe stworzenie przypominające zabiedzonego lisa. Pracuje dla Black Opala. Świetnie poluje na gryzonie których opal nie znosi.
Neva - Psychopatyczna wariatka z obsesją na punkcie Opala. Jest niezrównoważona psychicznie i szalenie niebezpieczna. Jedyny sposób żeby nie wybiła ci rodziny, to być dla niej miłym. Także jest robotem jak Opal, tylko po niej to widać na pierwszy rzut oka. Wygląda trochę jak niedokończony projekt. Ma potargane włosy z czerwonymi końcówkami, troje oczy, dwie pary rąk, wężowy język i na dodatek pajęcze nogi wychodzące z jej pleców. Jak najlepiej ją opisać?
To tak jak byś wziął Mettatona z Underfell zmieszał z Grellem z Black Butlera dodał szczyptę Zima z kreskówki Invader Zim i całość oblał sosem z zespołu In this moment, płyta Black Widow.
Rin - Mała dziewczynka która wpadła do podziemia.
Rima - Mała zniszczona psychicznie i skrzywdzona dziewczynka będąca w rzeczywistości jednym z bezdusznych. W przeszłości zabijała potwory dla swojego ojca/właściciela. Dlatego wszyscy się jej boją. Obecnie zajmuje się nią Black Opal który jest przekonany że można jej jeszcze pomóc. Nie może mówić, jej pan wyrwał jej język.

"Zbieg okoliczności"
Neva siedzi sobie z Rimą i stwierdziła że pomoże małej zemścić się na chuliganach którzy ją pobili. Przyniosła księgę zaklęć i kazała dziecku wybierać, Rima wskazała jedno z zaklęć.
-Ohhh to jest dopiero wredne zaklęcie, świetny wybór. Tylko kiedy by tu przeprowadzić rytuał? - Zastanawiała się Neva.
-Neva! Muszę na chwilę wyjść! Zaopiekujesz się moim maleństwem jak mnie nie będzie? - Słychać było krzyk Black Opala z drugiego pokoju.
-Jak słodko. - Szepnęła do siebie dziewczyna.
-Co mówiłaś? - W drzwiach zawitał Opal.
-Nie nic, tylko że z przyjemnością zajmę się małą. - Poprawiła się nerwowo Neva.

"Nauczył się myć naczynia"
Black Opal i Perry się pokłócili w wyniku czego Opal wyrzucił go z domu. Sans chciał mu jakoś pomóc i tak się jakoś potoczyło że zatrudnił go. Jednakże nie mógł znieść jego niezdarności, i tego że ciągle coś niszczył. Perry poszedł po zakupy jednakże na moście zwiało mu kartkę z listą tego co ma kupić i ten ze wszystkich sił starał się ją złapać. Wyszedł nawet za barierkę, bo nie chciał zawalić kolejnego zlecenia dla Sansa. Wyglądało to jednak tak jakby chciał skoczyć z tego mostu. Akurat przechodził tamtędy Black opal i przerażony krzyknął żeby tamten nie skakał i że może wrócić do pracy. No cóż, Perry przyjął ofertę a potem dopiero wyjaśnił że próbował tylko złapać kartkę. Za co oberwał po głowie za lekkomyślne zachowanie.
-Dobrze wracajmy już do domu, tylko nie myśl sobie ze zatrudniam cię przez twoje debilne zachowanie, tylko dlatego że najwyraźniej przez ten czas nauczyłeś się wreszcie myć naczynia, z tego co słyszałem. - Stwierdził Black.
-A no tak, Papyrus bardzo mi pomógł. okazało się że gąbką myje się łatwiej niż językiem. - Stwierdził z uśmiechem lis.
-Chwila... co... coś ty powiedział.... myłeś moje naczynia... językiem? - Zapytał Black opal mdlejąc na samą myśl.

Dlaczego lubię tą scenę? : Bo jest po prostu zabawna, to wcale nie tak że Black opal jest robotem i wcale nie musi jeść, czy w ogóle używać talerzy XD ale to i tak obrzydliwe.

"Czym jest śmierć?"
Perry przybiega przestraszony do Opala.
-Szefie! Mamy problem! Myślę że powinieneś interweniować. Złapałem tego szczura który biegał po strychu ale Rima nie pozwala mi go wyrzucić, i siedzi przy nim już dobre 30 minut. - Stwierdził Perry patrząc na dziewczynkę która przykucnęła przy zwłokach gryzonia.
Black Opal podszedł ze spokojem do dziewczynki i przykucnął obok.
-"Co się stało szczurkowi?" - Zapytała dziewczynka patrząc na zagryzione przez Perrego zwierzę.
-Umarł kochanie, jeśli zranisz jakieś stworzenie wystarczająco mocno, ono umrze. - Próbował jej wytłumaczyć Black. Mała spojrzała na niego wielkimi oczyma.
-"Czy to znaczy że ja nie żyję?" - Zapytała a Opalowi aż odebrało głos i chwilę przyglądał jej się nie wiedząc co odpowiedzieć. Jednak po paru minutach przytulił ją do siebie ze łzami w oczach.
-To nie prawda kochanie, nigdy tak nie mów.

Dlaczego lubię tą scenę? : Ta scena jest dość skomplikowana, z racji tego że hymmm Rima jest tak jakby "martwa" z racji tego że musiała zginać aby stać się bezdusznym. Jednakże to co podoba mi się w tej scenie to jej mocny wydźwięk. Wyobraźcie sobie że dziecko po przejściach mogło by was o coś takiego zapytać? Potworne na swój sposób.

"Chciałam komuś przywalić"
Perry rozmawia z Undyne o Rimie.
-Wiesz dobrze że ta mała to samo zło. Może i teraz nie jest aż taka groźna, ale kiedy wróci jej pan, a wróci na pewno, nie będzie się wahała ani przez sekundę żeby poderżnąć nam gardła. - Stwierdził Perry z nienawiścią w swoich małych kaprawych ślepkach.
-Zamknij się futrzaku! Nie wiesz o czym mówisz! - Wrzasnęła Undyne. Która jeszcze do niedawna darzyła dziewczynkę równie wielką nienawiścią co Perry, jednak to zmieniło się ostatnimi czasy.
-Ohhh doprawdy? Wszyscy wiemy do czego jest zdolna ta mała wiedźma. - Rzekł z wrednym uśmieszkiem.
-Może i tak ale wierzę w Black Opala... wierzę w jego osąd. - Stwierdziła kobieta.
-Jak sobie chcesz, tylko nie mów że nie ostrzegałem kiedy ta mała zarznie cię jak świnie. - Wzruszył ramionami lis z wrednym uśmieszkiem który doprowadzał Undyne do wrzenia. Tak bardzo miała mu ochotę go zetrzeć z twarzy, za tą jego arogancję.
-Zamkniesz się wreszcie! Bo jak nie to... ! - Wrzasnęła wściekła.
-To co? Wiesz Szef nie popiera przemo...- Nie zdążył dokończyć bo w tym momencie oberwał w twarz o dziwo nie od Undyne a do Nevy która właśnie się pojawiła nie wiadomo skąd.
-Posłuchaj no słodziutki, zrobimy tak, ja nie powiem opalowi co wygadujesz o jego kochanej Rime a ty powiesz że spadłeś ze schodów. To jak, brzmi rozsądnie? Czy mam powtórzyć? - Zapytała Neva pochylając się nad Perrym który od impetu aż poleciał na ziemię.
-Tak jest, pani. - stwierdził starając się zatamować krwawienie z uszkodzonego nosa.
-No to cieszę się że się zrozumieliśmy. - Uśmiechnęła się słodko kobieta.
-Sama bym sobie z tym poradziła. - Mruknęła Undyne.
-Tak wiem, ale miałam ochotę komuś dziś przywalić, a on sam się o to prosił. - Neva wzruszyła ramionami.
-No z tym argumentem nie mogę się kłócić. - Uśmiechnęła się pod nosem Undyne ze spokojem przybijając kobiecie "żółwika".

Dlaczego lubię tą scenę? : ponieważ to pierwszy raz kiedy Neva wstawiła się za znienawidzoną przez siebie Undyne. A ta okazała jej w zamian tyle wdzięczności ile potrafiła, i przybiła jej "żółwika" XD

"No teraz to ją chyba zabiłeś"
Neva to prawdziwa psychopatka. potrafi być bardzo śmiała w swoich poczynaniach jednakże tylko jeśli to ona sprawuję kontrole. Jeśli natomiast ktoś inny przejmie inicjatywę to się pieszy i ucieka.
Tego dnia popchnęła opala na ścianę i przygwoździła go do niej swoim ciałem.
-Nie jestem pewna czy mam cie ochotę pocałować czy zabić? - Uśmiechnęła się wrednie z twarzą tuz przy jego twarzy. Zachowując się nader wyzywająco.
-Więc nie obrazisz się jeśli sobie na to pozwolę? - Zapytał opal i nim kobieta zorientowała się co właśnie powiedział ten ją pocałował. Ta po chwili odskoczyła jak oparzona.
-Czyś ty zgłupiał? Co to miało niby być!?!?!? - Wrzasnęła wściekle Undyne która stała obok.
-Pocałunek, a co? - Uśmiechnął się niewinnie Black. Po chwili kobieta spojrzała na oszołomioną całą sytuacją, całą czerwoną z zakłopotania i coś mamroczącej na ziemi Nevę.
-Ale w sumie tym razem to ją chyba zabiłeś... dobra robota. - Dodała z kamienną twarzą.

Dlaczego lubię tą scenę? : Neva zawsze udaje pewną siebie, ale to tylko maska w środku jest małą słodziusią dziewczynką która rumieni się na nawet najdrobniejsze spojrzenie czy miły gest. a na pocałunek to stanowczo nie była gotowa. Opal po prostu z nią igrał.

"Niech mnie ktoś poprze!
Opal nienawidzi gryzoni. Ostatnimi czasy stwierdził ze dobrze będzie jeśli Rima dostanie zwierzątko, fakt że będzie odpowiedzialna za życie jakiegoś stworzonka mógł by mieć na nią dobry wpływ. Zatem kupił jej szczeniaczka. Niestety piesek biegnąc za piłką wpadł pod samochód. Zatem opal postanowił że zabierze małą do sklepu i pozwoli jej samej wybrać sobie zwierzątko. Wracają do domu po zakupach.
-No więc, pozwoliłem jej wybrać jakie tylko chce zwierzątko... i to.... to był mój błąd. - Rzekł załamany mężczyzna.
-Więc skończyliśmy ze szczurem! - Wrzasnął z rozpaczą Black.
-Ale przecież muszę ponieść konsekwencje swoich słów prawda? - Zapytał ze smutnym uśmieszkiem.
-No weźcie niech mnie tu ktoś poprze bo oszaleję!

Dlaczego lubię tą scenę? : Bo jako jej opiekun Opal mógł po prostu powiedzieć "nie" na kupno szczura, ale zdecydował się jej na to pozwolić, i teraz musi ponieść konsekwencje tego ze nie potrafi jej powiedzieć "nie". XD

"Smutna historia o soczku cz. I"
Black Opal przygarnął istotę która wygląda jak zwykłe ludzkie dziecko, jednak w istocie jest bezdusznym. Jej poprzedni właściciel się nad nią znęcał. Teraz nie okazuje żadnych emocji i niczym lalka wykonuje po prostu rozkazy. Tego dnia Opal przyszedł do Undyne lekko podłamany. Ta zaprosiła go do środka żeby porozmawiać.
-Wiesz, wierzyłem że jestem w stanie jej pomóc. Wierzyłem że jest w niej coś jeszcze z człowieka. Że jest w stanie cokolwiek czuć. Miała swój ulubiony soczek. Zawsze wybierała go spośród innych gdy pozwoliłem jej wybierać. Myślałem.... że jest w stanie cokolwiek lubić, nawet jeśli to jest tylko głupi sok. Dawało mi to nadzieję. Jednakże wczoraj zrozumiałem że to jest sok który dałem jej gdy tu trafiła, tak naprawdę wybiera go bo... bo... ja go dla niej wybrałem dawno temu. - Rzekł prawie ze łzami w oczach. Undyne przytuliła go lekko.
-To że ty go wybrałeś to nie znaczy że go nie lubi prawda? - Uśmiechnęła się smutno kobieta.

Dlaczego lubię tą scenę? : Opal tak sie stara dla tej małej ale wciąż nie jest do końca pewny czy dobrze robi.

"Smutna historia o soczku cz. II"
Któregoś dnia podczas spaceru z Undyne i Rimą Opal nie wytrzymał, sprawa tego soczku strasznie go męczyła.
-Rima skarbie, czy mógł bym cię zapytać dlaczego tak lubisz ten soczek? - Zadał pytanie z nieco wymuszonym uśmiechem. Undyne chciała go powstrzymać, bała się że jej odpowiedź go załamie.
-"Bo ty go dla mnie wybrałeś." - odpowiedziała dziewczynka ku rozpaczy Opala.
-Ah... ah tak... - odrzekł ledwo się trzymając na nogach jednak nie chciał by mała to zauważyła.
-"Bo to była pierwsza rzecz jaką kiedykolwiek od kogoś dostałam." - Dodała ponownie napełniając serce opala wiarą.

Dlaczego lubię tą scenę? : Czyli jednak docenia co się dla niej robi. : )

"Miałem koszmar"
Opal budzi się w laboratorium po tym jak jego ciało zostało odbudowane.
-Miałem straszny sen, arena, walka, topór... i rozprzestrzeniająca się zaraza, która pochłaniała miasto za miastem. - Stwierdził chwytając się za głowę i próbując wstać.
Regal spojrzała na Opala łagodnie.
- To niestety nie był sen, chociaż sama bardzo bym chciała aby był. - Powiedziałam do niego po chwili a potem go przytula.
-Tak się coś obawiałem ze roboty nie mają snów... - Zaśmiał się gorzko. Kiedy Regal go przytuliła jego oczy zaszły łzami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Sprzedam Opla
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu-
Skocz do: