IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hol Osądu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Pon Sie 15, 2016 11:32 pm

Sans zdawał sobie sprawę że Chara będzie gotowa na każdy jego ruch. Zeinnie uniknęła jego każdego uderzenia kośćmi. Ba zrobiła na koniec coś czego sie nawet Sans nie spodziewał. Flowey w swej małej postaci błagający o litość. Sskielet musiał przyzbać iż Chara nauczyła się nowych sztuczek od oststniego spotkania. Nie zamierzał jednak tylko podziwiać. Trzeba było rozruszać trochę kości. Poczuł przypływ sił i postabowił coś sprawdzić. Wystawił rękę przed siebie w geście przyciągnięcia osoby za pomocą blue. Wyglądał jakby planował pochwycić Fałszywego Floweya ale na linii znalazła się Chara. Przyciągnął ją ku sobie i wypuścił z ręki ostrą kość. Nabił na nią oponentkę. Krew chlusnęła. O dziwo jednak z prawego ramienia dziewczyny. W oststniej chwiili zmienił trajektorię lotu. Nadal nie chciał jej zabić.
- O a to nie iluzja ojej.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Pon Sie 15, 2016 11:51 pm

Spodziewała się ataku, jednak nie była w stanie go minąć. Twarda kość wbiła drasnęła jej ramię, a na posadzkę skapnęła jej krew. Wróciła na podłogę, usuwając przy tym iluzję Floweya. Pochyliła głowę trzymając się za ramię z którego spływala czerwona ciecz aż do czupka palców z których następnie skapywała powolno na posadzkę.
-W tym świecie zabijasz lub jesteś zabijany.
Podniosła głowę, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Puściła ranę i uniosła rękę w której ściskała patyka aby skierować go na Sansa. Milczała z tym okrutnym uśmiechem wśród ciszy dobre kilka sekund nim kolejna jej zagrywka nie doszła do skutku.
-Sans? Chara!? C-Co ci się stało dziecko!?
Kolejna iluzja, tym razem Toriel, która zdawała się wbiec od strony sali tronowej. Chara nie miała na celu oszukania Sansa, nie, niech była to iluzja, chodziło jej raczej o stosunek jaki by miała sama królowa, gdyby odkryła co Sans robi z jej córką.
-Ty jej to zrobiłeś? T-Ty ją skrzywdziłeś?

Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
+Zmniejszona siła ataku kości o 50%


Chara: 100% determinacji 90% HP
Sans: 100% determinacji 15% załamania psychicznego

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 1:16 am

Zrobił to. Wbił ostry szpikulec w Charę. Bez pardonu. Jak zawodowy zabójca. Ha, wiec jednak miał to w sobie. To czego mu brakowało jednak do bezwzględnego stania się swoim własnym demonem było...człowieczeństwem. Tak, tak to można by było nazwać. Odepchnął ją od siebie, chlapiąc strużką krwi na i tak już zniszczoną posadzkę holu.
- W tym świecie istnieje też coś pośrodku, dziecino. - odpowiedział na jej wcześniejsze, wypowiedziane z sykiem stwierdzenie, tak często powtarzane przez Floweya. - Sęk w tym, że trzeba to tylko w kimś dostrzec. Frisk to widziała nawet w kwiatku. A ty wszędzie widzisz przeszkody, czy jak to nazwałaś kłamstwa, iluzje i manipulacje.
Spojrzała na niego spode łba. Gorejące, krwisto czerwone oczy pałały nienawiścią. Zagryzła wargę. Wtedy to do holu wkroczyła Toriel.
Sans nabrał wody w usta. Wiedział dobrze, jak wyglądała prawdziwa Tori. To, co zobaczył przed sobą było jej młodszą, bardziej ułożoną i mniej doświadczoną przez los wersją. Sans zaczął zastanawiać się wtedy, od jak dawna Chara nie widziała się ze swoją przybraną matką.
- Zrobiłem co do mnie należało, Tori. To nie krzywda, a osąd. Ty byś nie miała na to dość sił i serca, dlatego ja wykonuje zawsze brudną robotę.
Mówił do niej, prosto w oczy, z wielkim żalem i bólem w głosie. Iluzja, jak na ironię, pomogła mu chyba przezwyciężyć wewnętrzny strach. Czuł, że jak tak dalej pójdzie przed nim zjawi się takze i łagodny Papyrus, który będzie jeszcze bardziej przerażony.
Spuścił wzrok.
- Wiem, że kochałaś to dziecko...ale ono cię zabiło. Nie raz, nie dwa, nie dziesięć.
Wezbrała w nim złość. Wydłużył kości prawej ręki tak, by powstało kościste ostrze. Zamachnał się, odwracając ku Charze, przyglądajacej się temu wszystkiemu. Gdy już wykonał zamach, przyklęknał na jedno kolano i uderzył drugą ręką w grunt, wyzwalając spod niego falę kości, która miała podbić oponentkę w górę. Gdyby fortel się udał, albo nawet jesli by unikneła, Sans doskoczył doń szykując kolejny atak z bliska.
- Zabiłaś nawet swoją własną matkę! I ty masz czelność nazywać siebie Frisk?! Też jesteś tylko iluzją!

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 1:38 am

-Sans, DOŚĆ!
Iluzyjna Toriel stanęła między szkieletem, a swoją przybraną córką. Spłakana i widocznie zraniona. Może i była tylko wytworem chorej magii, jednak cierpienie jakie się na niej malowało było dokładnie takie samo jakby stała przed nim ta prawdziwa kozia królowa.
-...Nie masz prawa zabijać nikogo! Chcesz być mordercą? Chcesz oszaleć jak mój mąż? Jak setki potworów gdy walczyli z ludźmi?
Chara uśmiechała się w duchu. Wyciągnęła ręcę i odegrała przed Sansem słodką scenkę jak to zakrwawiona ściska futerko koziej matki w jej ramionach.
-Sans.. Dlaczego..?
Dlaczego Sans, właśnie? Czy mama nie mówiła, że każda istota nie zasługuje na śmierć?
Iluzja Toriel zaczęła głaskać dziewczęcą główkę.
Czy ona pragnęłaby abyś stał się mordercą? Abyś oszalał? Pomyśl mój przyjacielu. O tym mówił Flowey. Zabijasz albo jesteś zabijany, kreujesz jego świat.
Słowa Chary rozbrzmiewały w głowie Sansa, jakby przekazywane telepatycznie. Ona sama wciąż patrzyła na szkieleta z morderczym wzrokiem. Ciekawa scena - smutna Toriel broniąca Chary i ona sama perfidnie w ramionach królowej ukazująca swoją prawdziwą stronę.


Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
+ Regeneracja o 5% co 5 postów


Chara: 100% determinacji 90% HP
Sans: 100% determinacji 17% załamania psychicznego

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 2:46 am

Szkielet zatrzymał atak w pół drogi. Królowa, choć była iluzją nadal próbowała go zatrzymać. Sans posłuchał przez chwilę tego monologu. Popatrzył na Charę wtulającą się w futro młodej Toriel. Wydawało się to być teraz tak bardzo surrealistyczne. Jakby się nawdychał specyfików od Gersona, których nie pokazuje zwykłym klientom, albo pyłu z kwiatów Asgore'a. To drugie miało by zresztą sens, wszak byli może jedną ścianę od sali tronowej. Chara świdrowała go wzrokiem. Do tego jeszcze miała tak perfidny uśmieszek, imitujący minkę niewinnego dziecka, że Sans był skłonny niemal uwierzyć, iż krzywdzi niewiniątko. Niemal. Wcześniej próbowała tego samego triku. Teraz postanowiła zaatakować ze zdwojoną siłą. Uspokoił się, schował ostrze, splótł ręce na plecach.
- Oszaleć jak Asgore...tak...myślę, że nie chciałbym skończyć jak on, to w sumie prawda, no, absolutnie. Byłbym w niezłych kozorapatach. Stałbym się kozabójcą.  
Uśmiechnął się w najbardziej szczery sposób, jaki potrafił.
A potem ciął na odlew ostrzem tak, by oderwać dziewczyne od iluzji. Złapał Charę w obie ręce i rzucił z łoskotem, o ziemię niczym piłkę do kosza.
- Asgore zabijał, bo chciał stać się bogiem. Jego chęć otwarcia bariery umarła po zdobyciu jednej duszy. Gaster zabijał by stać się bogiem. Ja zabijam, jak już mnie do tego zmuszą okoliczności. Ciesz się, jesteś okolicznością. Choć wcale nie posiadasz licznych gałek ocznych.  
Sans liczył na to, że rąbnięcie o podłogę dziewczyną będzie na tyle silne, że zdąży pomachać i powiedzieć "papa" iluzji Toriel. Jak na razie widział, jak ta tkwi w niemym szoku z urwanym ramieniem.
- Wyszło trochę...niezręcznie, ale jakoś się podniosę. Zaręczam, zajmę się tą niesforną dziewczyna. Można powiedzieć, że wybiję jej z GŁOWY takie szaleństwa.
Sans znów dążył do uwięzienia dziewczyny w klatce z kości. Te i tak nie miały teraz takiej mocy. Z jakiegoś powodu czuł, że są słabsze niż jeszcze chwilę temu. Osteoporoza jakaś? Za mało mleka w diecie?
- Ja wiem, że twarda rzeczywistość boli, ale przynajmniej będziesz bardziej ugruntowana. - skwitował krótko sytuację, widząc obolałą Charę.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 3:11 am

Tym razem nie dała sobą pomiatać tak łatwo - gdy Sans zbliżył się tylko do niej zamachnęła się i sprzedała mu solidnego plaskacza patykiem w kość policzkową. Tym samym jej zrzucene na podłogę było łagodniejsze - owszem, przywaliła, acz szybko podniosła się nie zważając na cieknącą krew i zamachnęła ręką niszcząc iluzje Toriel.
-Jesteś taki sam jak Asgore, Gaster i Flowey. Zabijasz, bo czujesz się Bogiem. Czujesz, że musisz sądzić innych. Czym różnisz się od mojego ojczyma, którego owładnęła chora chęć osiągnięcia celu?
Ręką przetarła usta z których coś płynnego jej skapywało. Zaczęłą iść spokojnie w stronę Sansa.
-W czym jesteś inny od Gastera, który popadł w szaleństwo? Co cię odróżnia od Floweya pragnącego posiąść moc Boga?
Skoczyła aby zaraz się teleportować, tuż za Sansem, którego znów "skarciła" patykiem po głowie i złapała za ramię.
-Jesteś takim samym szaleńcem jak oni.
I w tym momencie nastała ciemność - jakby ktoś nagle wyrzucił blackscreen na ekran komputera. Chara poklepała Sansa po ramieniu śmiejąc się mu wprost do ucha.


Zabiłeś własnego ojca,
zabiłeś Frisk,
pragniesz zabić mnie.
Morderco,
ojcobójco,
dzieciobójco...
Samozwańczy sędzio,
morderco..



Ciemność ustąpiła ponownie pokazując złoty hol. Chara wróciła na swoje poprzednie miejsce na środku korytarza, gdzie spokojnie masowała swoje ramię.
-Sans? Sans, to prawda?
Tego głosu nie można pomylić z nikim innym. Kolejna iluzja.
-Z-Zabiłeś naszego ojca? Sans!?

Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
Regeneracja o 5% co 5 postów
+ Możliwe błędy w czasoprzestrzeni


Chara: 100% determinacji 85% HP
Sans: 100% determinacji 20% załamania psychicznego

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 4:27 am

Sans westchnął głęboko, kiedy Chara wciąż mówiła swoje monologi Szczerze powiedziawszy, miał tego po dziurki w nosie. A raczej po same dziurki. Nazwała go szaleńcem. Ona, masowa zabójczyni, nazwała szkieleta walczącego o pokój szalonym osobnikiem. Czemu nie, w końcu w każdym znajduje się zawsze nutka czegoś nienormalnego. Sans tworzył ściany z kości, które wyskakiwały przed twarzą Chary, jedna po drugiej. Tworzył je od niechcenia, ot tak by zdenerwować dziewczynę mocniej.
- A co czyni ciebie wielką sędziną? Co, twierdzisz, że robisz to w jakimś wyższym celu? Czujesz się wywyższona? Sama powiedziałaś, że chcesz zająć moje miejsc. Jeśli ja jestem bogiem to czy to oznacza iż sama się nim chcesz stanąć? W sumie, jeśli aspirowanie do niego zależy od ilości szaleństwa....to to by się zgadzało nie uważasz?
Puścił ku niej oczko z charakterystycznym "dingnieciem". Dobry humor go nie opuszczał, nawet w tak beznadziejnej sytuacji. Choć czuł psychiczne znuzenie. A potem jeszcze ta wiązanka. W zasadzie to z każdym słowem czuł, jak prześwidrowuje mu ono mózg i zostawia kolejną bliznę. Sans upadł na kolano, złapał oddech i gdy tylko się to skończyło, odparł.
- Wiesz...że mówiłaś głównie o sobie? Robiłaś to, zabijałaś bez skrupułów. Nawet jeśli mi to zarzucasz....to jedziemy na tym samym wózku!
Teleportował się do Chary, chwytając ją oburącz. Nagle skupił się i z całego ciała wyrosły mu kolce, ktore raniły będącą blisko demoniczną wojowniczkę.
I wtedy pojawił się Pap.
- O hej bracie. Tak, zabiłem naszego ojca. Ale wiesz co się stało? On jednak żyje. Ba, zabił wcześniej Toriel. I ona też żyje. To wszystko ma sens. Ręce i nogi. Ale ty nie trać głowy. Proszę.
Świat dookoła zdawał się mieć dość dziwne, pojedyncze błędy. Sans miał wrażenie, że ten hol zaczął się sypać. Jakby po ekranie monitora latały od czasu do czasu pojedyncze paski świadczące o zbyt silnym sprzężeniu. Albo pojedyncze piksele zamieniające się na zielone na pół sekundy.
- Zapytał bym, czy to te dni, bo coś ci się tu zaczyna przelewać w tym świecie iluzji, ale odpuszczę.
Wciąż ją ściskał i wiedział, że Papyrus będzie próbował interweniować. Nie był pewien jak poradzi sobie nim, ale wiedział jedno - to będzie długa i ciężka noc w jego własnym, małym piekle. Aż czuł, że to mu przysmaży trochę mózg.
- A mogłem chociaż wziąć kiełbaski...i keczup do tego...

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 1:47 pm

Krew już przestała jej cieknąć - rana zasklepiła się strupem, a wszystko, co brudziło jej rękę i ubranie zaschło tworząc twardy brud. Nawet ostatnie ataki Sansa zbytnio jej nie naruszyły, bardziej zadrapały tworząc piekące miejsca. Stała spokojnie, jeszcze spokojnie obserwując reakcje Sansa na jego rodzonego brata.
-Nie jestem szalona.. Jestem zła, lubię zabijać i niszczyć ten podły świat. Taka moja natura. A ty jesteś szalony, twoją naturą nie jest zabijanie, powinieneś być dobry, przyjazny... a zabijasz.
Jej słowa mieszały się z Papyrusem, który zdawał się nie słyszeć, co Chara mówi, jakby istniał osobno, a jej zdania trafiały tylko do głowy Sansa.
-Bracie? Co ty mówisz? J-Jak to zabiłeś? Jak to żyje? Kim jest Toriel? B-Bracie.. D-Dlaczego walczysz z człowiekiem? Nie wiesz, że oni są dobrzy? Dlaczego z nim nie porozmawiasz?
Iluzja szkieleta wydawała się być przestraszoną, zlęknięty Papyrus wręcz się zapłakał widząc brata w takim stanie, jednak nie wydawał się, że chce odpuścić.


Jesteśmy tacy sami mój przyjacielu.



Uwięziona w rękach Sansa Chara szeroko uśmiechnęła się. Nie bała się bólu ni jego ataku, wiedziała dobrze, że z nim pogrywa, wiedziała, że jej celem jest wejście do umysłu Sansa na tyle głęboko, aby zostawić tam swoje piętno.
-Może i to iluzja ale taka jest prawda. Tak reagowałby twój brat.. Toriel.. wszyscy gdyby znali jaki jesteś na prawdę. Możesz z tym żyć?


Jesteś nikim innym jak mordercą.
Sądziłeś i stałeś się sądzonym.
Zabijałeś i stałeś się zabójcą.


-Bracie, zostaw ją, t-to da się jakoś dobrze rozwiązać! Porozmawiamy... Wyleczymy cię...
Iluzyjny Pap zdawał się nie odpuszczać, nawet pomimo faktu, iż Sans częściowo go ignorował.
-Gdyby tylko twój brat wiedział, że już za późno dla Ciebie. Wybrałeś drogę ludobójcy.


Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
Regeneracja o 5% co 5 postów
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
+Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc


Chara: 100% determinacji 87% HP (-2 HP + 5 HP)
Sans: 100% determinacji 22% załamania psychicznego

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 4:17 pm

Iluzje były coraz silniejsze. Po Toriel przyszedł, a jakże, czas na Papyrusa. Wydawał się być mocno realistycznie przedstawiony. Wszystko dookoła zdawało się nabywać tęczowej barwy, niczym brud w kałuży. Chara miała pełną kontrolę nad tym światem. Pośród zawirowań szkielet widział i słyszał swego brata coraz wyraźniej. Był tak bardzo realny. A mimo wszystko nie słyszał tego co mówi Chara. Skupiał się tylko na Sansie. W kościach usznych słyszał jego lament, a w tle szeptała dziewczynka. Głos demonicznego dziecka przechodził z czasem w coś o wiele gorszego, o głębszym tembrze. Do tego gdzieś w oddali słyszalne było dudnienie. Dudnienie, które wpływało na całe otoczenie. Pulsujące, zmieniające swe natężenie światła. Głos Papyrusa też tak jakby płynął z oddali. Jego twarz pływała. A więc tak wyglądał początek schizofrenii.
I nagle, jakby to wszystko ręką uciął.
Sans teleportował się z Charą w las Snowdin. A przynajmniej coś, co go przypominało. Wylądowali na śniegu, po środku gęstwiny. Ciemność ustąpiła miejsca odcieniom szarości i błękitu. Oko Sansa zdawało się być niczym lampa, oświetlająca drogę zagubionym duszom. Naprzeciw niego stała Chara. Karmazyn jej oczu mienił się, niczym krew jej ofiar. Choć trzymała tylko patyczek, pośród półcieni zdawała się być demonem. Jej perfidny wyszczerz zębów zdradzał, iż podoba jej się taki układ sił, że doskonale się bawi.
- Nikt mnie nie będzie leczył. A tym bardziej mój brat. Heh, naprawdę jesteś okrutna i bezwzględna. A mimo to, Tori cię kochała.
Otrzepał śnieg z bluzy i złapał zimnego powietrza w dziurki nosowe. Otępienie i oszałamiający, halucynogenny efekt zniknął momentalnie.
- Wybrałem drogę obrońcy i kata dla takich małych smrodków jak ty - odparł, wyciągając jakby z kieszeni dwie zakrzywione kosci. Rzucił je poziomo w stronę Chary, samemu teleportując się za jej plecy. Będąc tam, wyhamował, chwytając dłonią podłoże. Drugą wycelował w Chare, jak z karabinu i wystrzelił z palców pięć kościstych pocisków. Były wielkości opuszków, ale raniły nie gorzej niż kule pistoletowe. Po chwili zacisnął dłoń w pięść i wytworzył ostre, kościste noże do rzucania, któych nie omieszkał posłać w stronę dziewczynki. Zmienił znowu miejsce, tym razem zaatakował z prawej flanki, kontynuując rzucanie przedmiotami. Przemieścił się na lewą flankę i zrobił znów to samo. Zaatakowana z czterech stron oponentka mogła uciec w dół, lub w górę. Skoczył nad jej głowę, kreując w rękach kościsty miecz. Opadał w dół, tnąc znad głowy.
Wtedy usłyszał dzwonek telefonu. Zamarł. Serce zabiło mu jak młot. Lecąc w dół z dobrych paru metrów, wyciągnął telefon z kieszeni i spojrzał na ekran.
- Toriel, naprawdę? Teraz? Oddzwonię później wybacz

Odłożył telefon do kieszeni, ale jego efekt zaszkoczenia właśnie poszedł w cholerę, pewnie aż do Grillby'ego. Znów wystawił miecz nad głowę, ale był gotów na to, że Chara na stówę tego uniknie. kropelka potu spłynęła po jego kościstej skroni. Postanowił więc zagrać w tę grę.
- Hejka, dzieciaku! Nadchodzi ten szkielet!


_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 7:27 pm

Wylądowała na śniegu zostawiając mokrą czerwoną plamę pod swoimi nogami. Utkwiła czerwone oczy w Sansie wymieniając spojrzenia. Choć tylko szkielet świecił tak naprawdę jej tęczówki na tle jasnego puchu wokół zdawała się rozbłyskiwać solidną czerwienią.
Zniknął Papyrus, zniknęła sala tronowa, byli gdzie indziej.. A może to też była iluzja?
-Ona nadal mnie kocha. Jestem jej ukochanym dzieckiem.. takim samym jak Asriel czy Frisk. Kocha mnie bardziej niż kiedykolwiek Ciebie będzie kochać.
Strzepała z patyka śnieg jaki zdążył się tam nagromadzić i ruszyła w stronę Sansa.


Morderca.
Komediant.
Morderca.
Szaleniec.
Komediant.
Szaleniec.
Boisz się już?


Omijała ataki Sansa wciąż zmierzając na niego. Gdy się przeteleportował przystanęła i odwróciła się, aby następnie ruchem patyka odbić jego kościste pociski. Nie, to nie mógł być po prostu zwykły patyk Friska, musiała go przejąć własną mocną, gdyż z odbiciem zabłysł niczym oczy dziewczyny czerwonym kolorem. Każdy kolejny pocisk lecący w jej stronę odbijała tak samo, jakby nic nie robiła sobie z ataków Sansa.


No dalej spróbuj mnie zabić.
Zamordować z zimną krwią.
Zwiększyć LOVE.
Obydwoje tego pragniemy, prawda?
EXP
LOVE
Pamiętasz te słowa które mówiłeś Friskowi w Holu Osądu?


Uśmiechnęła się widząc, że Sans dostał telefon. Oh, to takie ludzkie, inni nawet nie wiedzą co się z nim teraz dzieje.
-Słodko. Mamusia się tak o Ciebie martwi.
Ledwo skończyła mówić te słowa jak zamachnęła się patykiem posyłając w stronę Sansa czerwoną falę, jakby cięcie. Tak, mógł to pamiętać z czasów walk z Frisk.


"What's EXP?
It's an acronym.
It stands for "execution points."
A way of quantifying the pain you have inflicted on others.
When you kill someone,
your EXP increases.1"


Powtarzała jego słowa. Te same które mówił do Frisk tysiące razy tłumacząc jej jak działa ten świat. Była przy tym. Choć schowana i stłamszona determinacją i siłą dziewczyny to tam była, słuchała tych zdań i zapamiętała. Tak bardzo jej dotyczyły.
-Naprawdę sądzisz, że ty nadal masz tutaj władzę?
Teleportowała się Sansowi sprzed nosa aby przenieść się tuż obok, koło metra, może półtora nad ziemią. Jak na niewielki wzrost dziecka to i tak dużo.


"When you have enough EXP...
your LOVE increases.
LOVE, too, is an acronym.
It stands for "Level of Violence."
A way of measuring someone's capacity to hurt.
The more you kill,
the easier it becomes to distance yourself.
The more you distance yourself,
the less you will hurt.
The more easily you can bring yourself to hurt others.2"


Zaczęła się pojawiać kolejna iluzja - tym razem jednak nie wyłoniła się ona jak za pstryknięcem palców lecz zdawała się tworzyć. Czarne smugi rozdzielały płatki śniegu. Wychodziły z ziemi i roślin, z kamieni i spod stóp Sansa aby zmierzać ku Charze.
-Nadchodzi ten szkielet.
Powtórzyła jego słowa złośliwie uśmiechając się do swojego przeciwnika.


"You want some LOVE,
DON'T YOU?3"


Szkielet faktycznie nadszedł. Nie był to jednak Sans. Za Charą postawiła się mroczna postać nie tak dawno największego wroga Królestwa Podziemia. Osoba, którą Sans doskonale zna. W.D. Gaster.
Stał tuż za Charą, z rękoma na jej ramionach. To nie był ten normalny Gaster, który chodził teraz po tym świecie. To była chora wersja, zniszczona przez linię czasowe i tak bardzo pasująca swoim szaleństwem do Chary.
-Chodź do mnie synu
Chara zaśmiała się tylko morderczo i rozłożyła ręce.
-Zmierz się ze swoim przeznaczeniem Sans.
-Chodź do nas
Znów zapadła ciemność. Istniał tylko Sans, Gaster i Chara. Chłód ze Snowdin nadal jednak pozostał muskając ciała całej dwójki. Cóż, Gaster był tylko iluzją, nie znał czucia.
-Jesteśmy tacy sami
-Twój ojciec ma racje Sans. Jesteście tacy sami.


"KARMA coursing through your veins.4"


Zniknęła ciemność i znów powrócili do Judgment Hall. Tym razem Chara znajdowała się po środku drogi do Sali Tronowej. Tam, gdzie zawsze czekał Sans aby osądzić Friska. Tuż za nią stał Gaster od którego roztaczała się ciemna wywołująca niepokój energia.
-You didn't gain love, but you gained LOVE.5
Ręce Gastera puściły ramiona Chary tworząc kościste instalację zza jej pleców. Szerokie ostre skrzydła stworzone z białego wapnia na tle ciemności jaką iluzyjny naukowiec wytwarzał. Czerwone oczy Chary i energia jej determinacji i mocy wyłaniająca się z patyka jaki mocno ściskała w dłoni. Jej własna krew zastygła na ubraniu i rękach. Szeroki uśmiech. Tak, to miała być symbolika. Podziemie jest jej pełne, czyż nie?




Chara zawsze była człowiekiem, nikim więcej. Teraz jednak mogła przywołać Gastera, który pełniąc chwilową funkcję jej pomocnika wytworzył magią kości iluzję diabelskich skrzydeł. A może były one anielskie? Bądź śmierci? O tak, Chara najbardziej pasowałaby właśnie na śmierć. Tak czy inaczej ową iluzją pragnęła przekazać Sansowi, że sprawy zaczęły być poważne, że to nie jest ta sama walka co za każdym razem. To nie jest starcie Frisk i Sansa.
To nie jest starcie jej i Sansa.
To nie jest osąd nad czynami Frisk.
To nie jest kolejna jej zabawa, kolejna linia czasowa w której przejęła nad nią kontrolę.
To miał być osąd jej nad Sansem.


"You felt your sins crawling on your back.6"



KARMA ZACZĘŁA KRĄŻYĆ W TWOICH ŻYŁACH.





Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
Regeneracja o 5% co 5 postów
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
+ POJAWIA SIĘ KARMA. (-1-5% DETERMINACJI/TURĘ)


Chara: 100% determinacji 87% HP
Sans: 95% determinacji 25% załamania psychicznego (-5 DETERMINACJI)




1 "Czym jest EXP?
To akronim.
Oznacza "punkty egzekucji".
To sposób na określanie ilości bólu zadanej innym.
Kiedy zabijasz,
twoje EXP wzrasta."

~ Sans
2 "Kiedy masz wystarczająco dużo EXP...
twój LOVE wzrasta.
LOVE także jest akronimem.
Oznacza Level of Violence.
Jest to sposób na określenie czyjejś zdolności do zadawania bólu.
Im więcej zabijasz
tym łatwiej jest ci się do tego zdystansować.
Im bardziej się zdystansujesz,
tym mniej będziesz cierpiał.
Tym łatwiej będzie ci zadawać cierpienie"

~ Sans
3 "Chcesz trochę LOVE (miłości),
Prawda?"

~ Flowey
4 "KARMA krąży w twoich żyłach."
~ Informacja się podczas bitwy z Sansem
5 Nie zdobyleś love (miłość) ale zdobyłeś LOVE (Level of Violence - poziom przemocy). - Parafraza słów Sansa spotykającego Frisk przed walką z Asgorem "You didn't gain LOVE, but you gained love" (nie zdobyłaś LOVE ale zdobyłaś miłość)
6 "Czujesz grzechy pełzajace po twych plecach"
~ Informacja podczas bitwy z Sansem

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️


Ostatnio zmieniony przez Toriel dnia Wto Sie 16, 2016 7:34 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 8:17 pm

Sans spadał swobodnie w dół. Do czasu, kiedy wszystko nagle postanowiło się wykręcić do góry nogami i jeszcze o jakieś kolejne 25 stopni. Sans czuł, że kolejna iluzja będzie sroga. Tego uczucia nie dało się zignorować. Walczył szkielecim mieczem, zadając kolejne sztychy i cięcia, ale Chara w końcu znów postanowiła zacząć lewitować. I oto pojawił się. Sam "pan nieproszony gość".
- Jeśli chciałaś, bym rozruszał kości na serio...to ci się to cholera udało, dzieciaku!
Sans uśmiechnął się zawadiacko. Wprawdzie przeczuwał, że coś takiego się stanie, ale nie zamierzał się poddawać. Tym bardziej nie teraz. Ustawił miecz w pozycji obronnej, równolegle do linii swoich oczu. Zaczął skupiać energię w jego ostrzu.

https://www.youtube.com/watch?v=XXZlbioMoyc

- Nie mam zamiaru jOJCZYĆ i płakać nad rozlaną krwią. Mam ochotę zrobić "ojciec, sprać!"
Śnieg dookoła jego nóg zaczął topnieć. Niebieska moc wypełniła cały jego korpus, a także wzmocniła jego ogień w oczodole. Wyglądało to, jak ogień z rury wydechowej szykującego się do startu samochodu wyścigowego. Brakowało tylko standardowych pomruków. Rzarzące się fragmenty pyłu tańczyły przy sylwetce krępego wojownika. Wiedział, że może nie mieć dość sił by pokonać tę iluzję, ale przecież po coś walczył.
- Nie jestem taki sam jak Gaster...ani ty Chara...mnie wypełnia determinacja. Za co walczę? Za moich braci i siostry, za przyjaciół, niespłacone rachunki u Grillby'ego, za Hot-Dogi z Papyrusem i wspólne drzemki z Blookym i Frisk. Walczę i morduję, bo jestem jedynym w tym całym świecie, który rozumie co to znaczą konsekwencje popełnionych czynów. Tylko ja wiem co się stanie, jeśli zawiodę. To nie szaleństwo, to nie świrowanie, a czysta chęć naprawienia linii czasowej. Undyne może być prawdziwą heroiną tego świata, ale nie miała by dość sił by cię pokonać. Dlatego do walki musi wkroczyć ktoś, kto już dawno złamał bariery czasu i przestrzeni. Ktoś, dla kogo logika nie ma sensu. Sans Szkielet, cześć dziecinko, nie znamy się. Ale może bliżej poznasz się z moim ostrzem!
Sans nie wiedział, czy to efekt rosnącego szaleństwa, czy moze raczej fakt tego, że miał już dość tego wszystkiego. Chara była jego ostatnim nemezis. Zawsze. W każdym wymiarze i wersji świata. Czy on sam był dobry, czy zły. Ta dwójka zawsze już będzie walczyć.
Chara dosłownie dostała skrzydeł, a jej patyk zamienił się w emanujący energią miecz. Teraz naprawdę nie było już odwrotu.
Biegł w jej stronę, co chwila zmieniając pozycję. Teleportował się z miejsca na miejsce, cały czas do przodu. Był gotów unikać każdej gorejącej fali, jaką w niego rzuciła. Skakał z drzewa na drzewo, odbijał się od konarów, robił przewroty. W końcu gdy znów upadł na ziemię po kolejnej ewolucji wystrzelił spod stóp ogromną falę kości, którą wycelował w Gastera. Był teraz mocno skupiony. Diabelnie szybki. Chciała zobaczyć, jak porusza się na ostatecznym Genocidzie? No to teraz dostała co chciała.
Szybkim teleportem odciął głowę Gastera, a po chwili zrobił jeszcze około 10 kolejnych cięć. Posiekał go na plasterki.
- A tylko spróbuj mówić w tym stanie. Tato, przepraszam, ale to nie faza!
Skierował się teraz w stronę Chary
- To jestem ja! Najlepszy wojownik podziemia! - stwierdził z uśmiechem, idąc z mieczem przy ziemi. Zabrzmiał teraz zupełnie jak Papyrus. Czuł, że jego duch gdzieś tam jest i pomaga mu, że jego peleryna powiewa teraz za jego plecami. Zamiast niej była niebieska, rozpięta kurtka. Wtedy to Sans spojrzał znów w oczy swej oponentki. Nie było tam strachu. Tylko pewność. Przefazował się przed jej twarzą i rzucił z perfidnym uśmieszkiem.
- Masz, to co chciałaś. Czyste szaleństwo. Walkę na śmierć i życie. Tylko jest jedna różnica - ja już dawno jestem szkieletem. Chcesz mnie ponownie zabić? Jak można zabić kogos, kto nie żyje i tak naprawdę nie może stać się mordercą? Jak zakatujesz kogoś, kto już dawno został zakatowany przez los? Tak naprawdę to ty się mnie boisz Charo, bo tylko ja mogę cię naprawdę zranić. A ty powoli tracisz atuty.
Gdy próbowała ulecieć, Sans chwycił ją w Blue, nadział na miecz, aż poszła krew. Trafił, tym razem w pierś. Dorzucił do tego jeszcze masę ostrych kości, które zgniotły ją z obu stron, a potem wytworzył filar, który wybił ja do góry.
- Najgorszy ze złych czasów, ja ci mówię.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Wto Sie 16, 2016 9:56 pm

Gaster cięty przez Sansa zaczął się rozpadać. Nie przeszkodziło to jednak aby odpowiadał atakami. Magiczne ręce i kości zaczęły krążyć wokół Sansa niezależnie od tego z której strony ten nachodził lub jak szybko się teleportował. Trwało to dobre kilka minut, a struktura samego Gastera rozpływała się niczym topiona czekolada.
Chara zaś ze swoją nową iluzją kościstych skrzydeł obserwowała wszystko uważnie z boku. Bierna nie była, też pomagała Gasterowi przecinając powietrze swoim patykiem, który tworzył czerwone fale.
-Twa determinacja nie jest stabilna. Jesteś potworem Sans. Potworem. Twoja dusza jest warta tyle samo co każdego innego potwora... KTÓREGO ZABIJAŁAM MILIONY RAZY BEZ PROBLEMU.
Śmiech rozniósł się po całej sali, a Chara przystąpiła do kontrataku wraz z Gasterem. Magia naukowca opanowała Hol, a kości zaczęły lawirować wokół samego Sansa. Chara teleportowała się między nimi uderzając szkieleta patykiem. Tym razem nie tworzyła fali, jedynie biła go patykiem po kościach. Nie chciała go zranić, jedynie się bawić.
-No dalej Sans... Pobawmy się w takim razie...
Czerwone oczy pojawiły się tuż przed nosem Sansa. Wzrok niby dziecka, a tak przenikliwy i morderczy, że można by myśleć, że nawiedził ją demon.
Ale to ona była czarną siłą. Ona nawiedzała. Kościste skrzydła stworzone przez Gastera widniały nad nią przypominając o symbolice.
-"You're not gonna win1"
Skrzydła nie miały żadnego praktycznego zastosowania, jedynie służyły jako symbolika. Opierały się na plecach Chary tak, jak KARMA uciskała kark Sansa.
Teleportowała się nad głowę szkieleta. Gaster w tym czasie śmignął tuż obok Sansa szykując się do kolejnego ruchu. To były jego ostatnie chwile, a jednak nie odpuszczał. Czy i jego Chara potrafiła przejąć? Z alternatywnej lini czasowej wszystko było możliwe, a dziewczynka wyglądała na taką, która posiadła wystarczająco sporo mocy.
-"...we'll be here togheter1"
Przeteleportowała się ponownie, jednak tym razem Sans złapał ją swoją mocą. Niebieskie światło wydobyło się z jej ciała tworząc kształt serca. Również i jej naszyjnik zmienił kolor z niebieskiego na czerwony. Runęła na podłogę. Kościsty miecz trafił w jej ciało, a reszta ataku Sansa dobiła drobną dziewczynkę. Kościste skrzydła posypały się.
-"...fighting in this Judgment Hall forever.1
Te słowa były już o wiele słabsze niż poprzednie. Wciąż jednak wypowiadała je z niekrytą radością i podekscytowaniem, jak to miała w zwyczaju. Poruszyła ręką zabierając wszystkie kości z tej czasoprzestrzeni. Poniosła się na klęczki. W miejscu piersi rozciągała się duża plama krwi. Czerwona jak jej oczy substancja spływała również po kończynach i z ust. Brudne było jej ubranie, podłoga i patyk. Kościste skrzydła zresztą też przyozdobione były tą zbrudzoną krwią.
Serce Chary ponownie zabłysło czerwienią, aby następnie rozdzielić się na dwa kawałki.







Chara: 100% determinacji 0% HP

CHARA UŻYWA DETERMINACJI

Chara: 99% determinacji 100% HP




Naprawdę myślisz, że skończysz to szybko jak za każdym razem?

Chara podniosła się z kolan i stanęła na własnych nogach. Krew nadal jej skapywała po rękach, nogach i brodzie jednak wyglądała całkiem.. żywo. Gaster przemknął aby usytuować się za nią i ponownie rozciągnąć kościste skrzydła nad dziewczyną. Sam zaczynał bardziej przypominać amalgamata niż zwykłego potwora jednak to było poświęcenie na które Chara była gotowa.


"i'ts a beautiful day outside.
birds are singing.
flowers are blooming.
on days like these
guys like you.2"


Na chwilę czasoprzestrzeń zwariowała i pojawiła się ciemność, a ich okolica przypomniała scenę z walki. Gdzieś randomowo ukazały się napisy FIGHT, MERCY, ITEM, ACT. Nadal RESET nie istniał zniszczony przez rozbity kryształ Frisk.


"Should be burning in HELL.2"


Chara zamachnęła się patykiem powodując, że błąd czasoprzestrzeni zniknął, a cała trójka powróciła do Judgment Hall. Dosłownie w tym samym momencie ręce Gastera się podniosły, a nad Sansem zawisły cztery blastery, które wystrzeliły w jego stronę. Zaraz po tym ciało Gastera bezpowrotnie zniknęło, a jego dusza rozsypała się na Charę. Patetyczny widok.
Kościste skrzydła również się posypały, wszak ich twórca - Gaster został pokonany.
-Zawsze wracam po śmierci mój drogi. Podejdź więc i zabij mnie ponownie. Dzieciobójco.






Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
Regeneracja o 5% co 5 postów
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
KARMA. (-1-5% DETERMINACJI/TURĘ)
+ Odblokowana możliwość użycia gasterów


Chara: 99% determinacji 100% HP
Sans: 92% determinacji 27% załamania psychicznego (-3 DETERMINACJI)






1"Nie wygrasz.
będziemy razem już zawsze
walczyli w tej Hali Osądu."
~ Źródło
2"Piękny dzień jest za oknem
ptaki śpiewają
kwiatki kwitną
w dzień taki jak ten
osoby takie jak ty
Powinny się smażyć w PIEKLE"
~ Sans

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 12:09 am

Sans poczuł się wręcz spełniony, kiedy przebił Charę swoim kościstym, ostrym mieczem. Pył z ognia opadł momentalnie. Jej animusz chyba też. Sans sapał głośno, jakby był to dla niego nie lada wysiłek. Sam też po paru sekundach oparł się o głownię miecza, którego ostrze przecież wciąż jeszcze tkwiło w martwej klatce piersiowej demonicznej dziewczynki. A zaraz potem rozpłynęła się z lekkim szumem. Czy to był koniec?

A w życiu. Serduszko Chary znów złączyło się w jedno.

Znów pojawili się w holu. Dookoła wszystko wyglądało tak, jakby próbowało się doładować. Niczym zmieniające się co i rusz tekstury w grze komputerowej. Sans upadł na jedno kolano, trzymając wciąż w kościstej ręce miecz, na ostrzu którego pozostała zaschnięta krew Chary.
- Ech, nie chcesz odejść po dobroci...zobacz, jak urządziłaś mi tatę. Niezły z niego topielec w tym momencie.
Mówiąc to, zauważył, jak rzeczona iluzja jego ojca wypala wszystkimi czterema blasterami w jego stronę. Uniknął każdego z laserów bez iwększego problemu, ale czuł, jak ich gorąco muska go o milimetry. Tego dało się użyć i miałoby realne konsekwencje.
Niedługo potem niestabilny, galaretowaty naukowiec napęczniał i rozpadł się. Eksplozja była głośna i zatrzęsła całym holem. Sans zakrył się jedną ręką, a gdy już chciał popatrzeć, po Gasterze pozostał jeno pył. Podobnie jak po kościstych skrzydłach Chary.
https://www.youtube.com/watch?v=FgedQ1Bsypw

Sans zauważył, że naukowiec pozostawił po sobie coś cennego. Dookoła szkieleta zawirowały cztery, jak zawsze wierne swemu panu, blastery. Syn naukowca podrapał jednego po kościstej bródce i rzucił do Chary.
- Wygląda na to, że dopiero teraz czeka nas prawdziwa zabawa w laser-tag!
Szkielet przeteleportował się do niej, chwycił ją pod klatką piersiową i obydwoje znów pojawili się w lesie Snowdin.
- Tu mamy większe pole do walki. Możesz spokojnie pohasać. Albo nie wiem, wziąć kolejny patyk.
Sans postanowił wykorzystać dar zostawiony mu przez Gastera. Dwa blastery umieścił nad ramionami, niczym skrzydła. Jeden posłużył mu za tarczę ,a drugi złączył się z jego ręką i mieczem, tworząc miecz energetyczny. To i tak była po części iluzja, więc stworzenie Supersansa było dla niego czymś zupełnie normalnym. Ot taki pierwszy pomysł.
- Przygotuj się! Oto nadlatuję! - krzyknął. Dwa blastery na ramionach otworzyły szerzej swoje paszcze i wydobyły się z nich laserowe odrzuty. Były tak gorące, że śnieg dookoła niego zaczął parować. Skąpany w kolorach tęczy, Supersans zaszarżował na Charę. Wystartował niczym samolot, aż za nim doszło do eksplozji. Trzymał Blasterotarczę przed sobą, gotowy na każdy atak od frontu. Blasteromiecz przygotował do potężnego dźgnięcia. Brzęczące energetyczne ostrze po chwili już mknęło w stronę oponentki. Nawet jeśli uniknęła bezpośredniego ciosu, to za sztychem szedł jeszcze laser, który rozorał pół lasu. Zaraz potem Sans obrócił się z jednoczesnym zamachnięciem i ciął na odlew. Wystarczyło, że zaatakował powietrze, a pozioma, ostra jak brzytwa, półokrągła fala załatwiła resztę. Sans uderzył jeszcze trzy razy.
- No co jest, nie zamierzasz mi wrzucić kolejnej iluzji?
Wystarczyło teraz tylko czekać i zapędzić go w nomen-omen, kozi róg. A gdy tylko to by się stało, Sans aktywowałby blastera-tarcze, który zakończyłby dzieła finiszującym uderzeniem energii.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 2:34 am

Znowu las Snowdin. Chara tylko prychnęła na tą lokację. Ciągnęło Sansa w okolice domu? Być może. Dla niej to było kolejne głupie miejsce, które najchętniej zamieniłaby w spaloną do cna ziemię.
-Czy to nie tu zabiłam twojego brata?
Nie czekała nawet chwili, zamachnęła się patykiem wywołując czerwoną falę uderzeniową.
-Okazywał mi swą przyjaźń. Żałosny idiota. A ja go zabijałam z każdym razem.
Wymijała blastery teleportując się w coraz to nowe miejsca. Do każdej zmiany miejsca dokładała kolejne machnięcia patykiem posyłając tym samym w stronę Sansa fale ataków.
-Zabijałam go rękami twojej ukochanej przyjaciółki. Frisk miała krew twojego brata na rękach. Wszystko dzięki mnie.
Miotała się po przestrzeni próbując wirować między atakami Sansa. Nie było to łatwe, jednak zdawała się mieć ubaw z faktu wiecznej teleportacji, uników, odskoków i lewitacji. No i sprawiało to, że mogła atakować z wielu stron.
-Nie masz już dość głupi komediancie?
Jeden z blasterów trafił ją sprawiając, że ciało Chary rozbłysło się jasnym światem. Na tle tej bieli intensywnie czerwone serce pękło na pół.


But it refused.





Chara: 99% determinacji 0% HP

CHARA UŻYWA DETERMINACJI

Chara: 98% determinacji 100% HP





Patetycznie.


Dziewczyna pojawiła się w miejscu, gdzie wcześniej jedynie świeciło jej serce. Teraz czerwony blask przebijał się spod jej ubrania.
-Czerpałam determinację z Frisk miliony razy, a ty chcesz teraz mnie tak łatwo zabić?
Zaśmiała się mu prosto w twarz. Ta reakcja sprawiła, że okolica wokół nich zaczęła się trząść i jakby rozpadać.


JESTEM
I ZAWSZE BĘDĘ
TWOIM
NAJWIĘKSZYM
KOSZMAREM


-Pragniesz iluzji?
Chara przemieściła się bardziej ku górze, jakby chciała odsunąć się od rozpadającego się świata. Obróciła się bokiem do Sansa zgrabnym ruchem podczas lewitacji i zamachnęła majestatyczne patykiem.


ZAWSZE BĘDĘ WRACAĆ
W SNACH
W RZECZYWISTOŚCI
JAKO FRISK
JAKO TWÓJ SĘDZIA
JAKO CHARA
JAKO UOSOBIENIE WSZYSTKIEGO CO CIĘ NISZCZY


Ponownie nastała ciemność. Tym razem jednak nie była to zwykła pustka, a czarne szerokie pomieszczenie. Jedno jest pewne - można było stanąć na twardej powierzchni. Chara jednak tego nie uczyniła, wciąż znajdując się w powietrzu.


Na ziemię.


Spod podłogi wyrosły gęste pnącza, świecące czerwoną aurą Chary, które w ułamku sekundy złapały Sansa i z gruchotem przyciągnęły do ziemi, gdzie zaczęły go oplatać. Nie były szczególnie silne, jedno przecięcie kością i puszczały. Miały jednak one zadanie zatrzymać go na kilka minut.
-A może zamiast iluzji pokażę ci coś ciekawego? Tyle razy spotykaliśmy się w ludobójczych liniach czasowych, gdzie Frisk zawsze ginęła z twoich rąk..


HA HA HA HA
IDIOTO.


-Nie znudził cię już ten genocide? Nie wolałbyś zobaczyć jak wyglądały światy, w których robiłeś za nudnego durnia nie wtrącającego się w MOJE i Frisk sprawy?


Zawaliłeś Sans.
Pozwalałeś aby inni ginęli.
Jeden ruch pacyfistyczny i Frisk szła na trupach
Szła zbrukana krwią potworów
Toriel
Papyrusa
Undyne
Mettatona
szła z ich krwią na rękach, a ty ją przepuszczałeś


Chara przymknęła oczy i machnęła wolną ręką przed swoim naszyjnikiem. Nie minęła sekunda jak rozbłysł on mocnym zielonym światłem.
-Ja wyciągnęłam naukę z innych lini czasowych. Z tych wszystkich chwil, gdy byłam nie mogącą na nic wpływać towarzyzką Frisk. A ty? Czy cokolwiek wyniosłeś z dróg zakończonych nie u twoich stóp?
Zielone światło serca na naszyjniku przeniosło się na to faktyczne należace do Chary - teraz, posiadawaszy moc, która zawsze zajmowała Frisk podczas walki z Undyne i ona sama przejęła tą umiejętność. Jasnozielone pole siłowe otoczyło ją niczym mglista aura. Jedyne co nadal pozostawało czerwone to wyraźnie zaznaczone oczy dziewczyny.



Nie bronisz tego świata.
Zostawiłeś w spokoju wszystkich morderców.
No prawie.
Ty po prostu pragniesz spotkać się ZE MNĄ, prawda?
...
...
...
...
You idiot.



Świat ponownie się zatrząsł. Tym razem ciało Chary otoczyła nie tylko zielona poświata ale i coś, co bynajmniej nie powinno się tutaj znaleźć. 6 ludzkich dusz otoczyło Charę tworząc nad nią okrąg na wzór boskiej aureoli. Nie, one powinny spoczywać teraz kilkanaście metrów dalej, u Asgora, pilnowane przez niego.
-Mój przyjaciel chętnie pokaże ci świat w którym twoja ukochana Frisk ginęła setki razy.. A ty nic z tym nie zrobiłeś.
Dopiero po chwili dało się zauważyć, że przywołane dusze są.. inne. Pękały w kilku miejscach, gliczowały się, drżały. Widocznie nie były z tej linii czasowej. Nie, Chara musiała je przywołać tak samo jak zrobiła to z Gasterem.
-Uczynię z twojego genocide swój własny idealny neutral ending.
Dusze ostatecznie znikły powodując rozbłysk czerwonego oślepiającego światła. Zza Chary wyłonił się czarny zarys. Jej przyjaciel. Nowy przyjaciel.
-Ta czasoprzestrzeń w której wesoło żartowałeś z Frisk. Świat w którym jadałeś z nią frytki. Linia czasowa w której obiecałeś Toriel opiekę nad ludzkim dzieckiem.. Teraz zmierz się z tym, z czym zostawiłeś Frisk bez swojej pomocy.
Ciemna plama stawała się coraz bardziej wyraźniejsza. Nabierała ostrych kształtów - rysowały się pazury, ostrza, zęby.. liście.




Flowey. Omega Flowey. Potężne roślinne łapy wyrosły praktycznie spod ziemi. Rzędy kolców zdobiły każdy kawałek wybijając pomiędzy ostrymi liśćmi. Ciemne pazury wbiły się z hałasem w podłogę. Zza roślinnych kończyn wyrosły kolejne partie pnączy - tym razem mocnych, wytrzymałych i pełnych kolców. Im dalej one szły tym bardziej przemieniały się w maszynerię, mechaniczne rury i przewody. Tysiące, setki rozmaitych części, mieszający się metal i ożywiona natura.


YOU IDIOT


Środek potężnego monstrum stanowił ekran z białym wyświetlaczem. Wychodziły z niego grube kable oplatające oczy i wyrośnięte zmodyfikowane paskudne potworki jakimi były kolejne oczy, nozdrza i potężna żuwaczka wyposażona w jasne niczym śnieg zęby.




Po sali rozniósł się śmiech. Tym razem nie była to jednak Chara. Z metalicznym pogłosem, przenikający, z własnym chorym echem, tak diabelski i zgliczowany, że idealnie pasował do tej chorej kreatury, stworzenia reprezentującego strach, szaleństwo i nadmierną władzę w złych rękach. Tak właśnie powinien wyglądać koszmar - nie być małą dziewczyną, a potężnym monstrum będącym niczym fuzja najbardziej poruszających wyobraźnię creppypast, które ludzie umieszczali w swoim internecie.
-Y O U | R E A L Y | A R E | A N | I D I O T.


Hee hee hee

Zabij go.

I ' L L | K I L L | Y O U

I'll kill everyone

I ' L L | K I L L | E V E R Y O N E

everyone you love


Chara nie była łaskawa dla Sansa. Teraz prócz jej słów szkieletowi doszedł Flowey, który również wydawał się wchodzić w jego umysł swoimi słowami. Trzeba przyznać - Chara wiedziała kogo sprowadzić jako towarzysza.
-Zabij go tak, jak zabijałeś Frisk.








Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Zmniejszona siła ataku kości o 50%
Regeneracja o 5% co 5 postów
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
KARMA. (-1-5% DETERMINACJI/TURĘ)
Odblokowana możliwość użycia gasterów
Tymczasowo wyłączona możliwość lewitacji
Tymczasowo wyłączona możliwość zmiany lokacji


Chara: 98% determinacji 100% HP
Sans: 87% determinacji 30% załamania psychicznego (-5 DETERMINACJI)

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 4:41 am

Nie był zwolennikiem przemocy, naprawdę nie był. Ale im dłużej słuchał tej dziewczyny, tym bardziej zastanawiał się, czy może by jej tam nie strzelić tym laserem z 10 razy pod rząd. Może by to ją trochę ostudziło, może za dziesiątym razem by ogarnęła, że może jednak ne należy wkurzać naginającego czas i przestrzeń szkieleta. Może zrozumiałaby, że nazywanie go szaleńcem i mordercą podczas gdy on aktualnie jest w stanie ją zabijać szybko nie jest najzdrowszą taktyką? Ale to była Chara. Tego jej nie przetłumaczysz.
Taaa, moze po prostu wystarczyło zabić ją jeszcze jakieś 20 razy. Walnąć kością przez łeb, rozorać na pół. To było nudne. Moze rzeczywiscie powinien do niej podejść i po prostu dać jej dobrego przytulaska?
- Nie masz już dość głupi komediancie? - usłyszał zdanie Chary, która tuż po tym została rozpłatana na pół tęczowym cięciem blasterowego miecza. Przytulas? W takiej chwili? Naaah, nie wchodziło to w grę. Za dobrze się bawił, zbyt prosto kontrolował sytuację. A Chara miała go doprowadzić na skraj szaleństwa. Czy to było już, tylko tego nie czuł? Tak wyglądało czyste szaleństwo? Świat dookoła gliczował się przy akompaniamiencie zielonych pikseli wyskakujących tu i ówdzie. A Chara nie przestawała mówić. Wszak odnowiła się po paru sekundach, a już mu zaprzątała głowę. Była coraz bardziej natrętna. Czuł, jak dosłownie rozsadza mu czaszkę kolejnymi tekstami, kolejnymi wypominaniami, zaprząta go wyrzutami sumienia.
- Pragnę spotkać się  tobą? O nie, dziecino, nie wyobrażaj sobie za wiele. Jesteś jeszcze o wiele za młoda na mnie, a ja już jestem za stary. Przykro mi, ale to chyba między nami NIE WYPALI - odparł, wystrzeliwując w nią kolejnego blastera. Unikała ich bez większych problemów i zatruwała umysł dalej. To stawało się nie do zniesienia. Czuł, jak wszystko dookoła pulsuje. Nie męczył się tak bardzo, ale jednak powoli zaczynało go to nużyć. Pewnie tak samo jak i dziewczynę, bo ta postanowiła zmienić taktykę. Po pierwsze, przy kolejnym ataku założyła na siebie tarczę, którą Frisk otrzymywała zawsze Undyne. Samo to było dość niespodziewane. Do tego wyciągnęła, dosłownie, z rękawa, jak asa, ludzkie dusze. Nie były nawet w słoikach. Asgore miał jedno zadanie. Jedno! I nawet tego nie potrafił upilnować. A może to też był trik?
- Ogólnie to cieszę się, że pokazujesz mi swoje serce. Wiesz, ja też nie kryję się ze swoim wnętrzem ale... - grał nieco na zwłokę, by dopaść Charę w odpowiednim momencie, by nie było przypadkiem więcej zwłok. Te jednak były raczej nieuniknione.
Bo oto n polu bitwy pojawił się Omega Flowey. Górował nad całym lasem, kosząc ocalał konary do cna. Sapał, łypał, zipał, wytwarzał trzęsienia ziemi. A na tym wielkim tworze, którego rzadko kiedy widywał stałą sobie spokojnie Chara.
- Powiedziałbym, że nie grasz czysto, ale muszę ci pogratulować pomyślunku
Sans stanął w pozycji obronnej, gibiąc się leciutko na boki. Przytłoczony ogromem mocy Chary i Floweya nie był w stanie latać na gasterosilnikach. Nie oznaczało to jednak, że nie mógł używać ich do przyśpieszania. Wyciszał się jak mógł, gdyż kolejne słowa tej zabójczej dwójki błyskały mu w umyśle, niczym flesze aparatu. Skup sie, powtarzał sobie. To ty kontrolujesz to uniwersum, nie Chara, nie Flowey, TY! Gdy poleciały pierwsze ciosy, Sans postanowił przyjmować je na blok, a także parować. Z każdym sparowanym ciosem wypuszczał swój laser, który ranił wielkie monstrum coraz bardziej. Sans postanowił przefazować się na tył tej dwójki, skąd mógł wyprowadzić jeden, nieziemsko celny cios. Przeciął laserowym mieczem całego Omegę, wiedząc, że ten za chwile będzie próbował załadować save. Znów posiekał go na plasterki, najszybciej jak tylko mógł. Gdy opadł znów na ziemię, zastanowił się jak zająć się tarczą Chary. No i wymyslił. Przygotował w dłoniach blasterową kośc, którą rzucił w stronę oponentki. A zaraz po niej kolejną. I kolejną. Aż w końcu stworzył bumerangową, zachowującą się niemal jak strzały Undyne. Każda kolejna energetyczna lanca rozbijała się na tarczy przeciwniczki z łoskotem. Nawet te mylące były dość łatwe. Do czasu kiedy się ich nie namnożyło. Sans wykorzystywał teleportację i zakręcił Blasterami tak, by te utworzyły laserowe koło, tak jak to miał w zwyczaju. Atakował niemalże z każdej strony na raz. Dzięki temu, że miał dodatkowe przyśpieszenie, mógł być wszędzie. Kości od spodu, od góry, z każdej strony, blastery, kostne lance. Robił wszystko, zanim Flowey się odrodzi. Liczył na to, że wręcz przebije barierę Undyne, oraz że Chara nie ma dość refleksu by to wszystko sparować. W końcu puścił dwie poziome fale po serii lanc i laserów. Tego już nie dało rady uniknąć, po prostu nie.
- Kupą mości panowie!

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 6:06 am

Wisiała dumnie nad swoim dziełem, które sprowadziła do tego świata. Flowey rozrastał się na całe terytorium, a jego wrogiem był teraz Sans. Ona dowodziła tym, co się miało wydarzyć, ona decydowała kto się znajdzie między nimi, ona wybierała miejsce. I czas. To ostatnie zrobiła dosadnie, niszcząc kryształ Frisk.


Nie umiesz odpuszczać, prawda?

M Y Ś L I S Z | Ż E | U D A | C I | S I Ę | N A S | P O K O N A Ć

Nie jestem tym razem na twojej łasce.

N I E | J E S T E M | Z | T W O J E G O | Ś W I A T A


Flowey nie czekał z atakiem, wymierzył w Sansa ostre pnącza, bomby i resztę swojej artylerii. Cóż, jedno trzeba było przyznać - szkielet był o wiele zwinniejszy od Frisk, dużo łatwiej przychodziło mu omijanie ataków Floweya.
Inne podejście przejawiała Chara, która ze śmiechem obserwowała sytuację znajdując się ciągle gdzieś nad morderczym monstrum.
-Długo nie możesz się tak szamotać robaczku.
Sans dopadł ostatecznie od tyłu Floweya naruszając jego strukturę, na co dziewczyna jedynie prychnęła przekręcając oczami.
-Sądzisz, że naprawdę to ma jakiś sens?
Widziała, że po Floweyu przyszła kolej na nią, więc przygotowana odbiła ataki Sansa swoim patykiem. 1.. 2.. 3... Posiadała tą przewagę, że potrafiła lewitować przez co zwinnymi ruchami unosiła się pomiędzy pociskami.
-Wiesz kogo zamordowałam?
Szybkim ruchem przecięła kilka kości na raz.
-UNDYNE.
Ze śmiechem zajęła się kolejnymi, mimo iż próbowały ją dopaść od tyłu, to ona i tak zdawała się być na krok przed nimi, w ostatniej chwili powstrzymując falą uderzeniową od patyka.
-Ginęłam MILIONY razy. Nie.. FRISK GINĘŁA. A potem ją mordowaliśmy z uśmiechem. I ty... -Wzięłą głębszy oddech, odskoczyła od kupki kości i rozbawiona posłała kilka cięć w stronę Sansa -..próbujesz mnie  tak teraz pokonać?


Patetyczne.

N A P R A W D Ę | J E S T | G Ł U P K I E M


Na ostatni z ataków Sansa wyłonił się ponownie Flowey, który przyjął je na siebie osłaniając tym samym Charę. Potężne monstrum runęło na ziemie uprzednio celując w szkieleta potężną wiązką ostrych lnian nabitych szponami.
-...słabeusz.
-N I E! | J E S T E M | W A R T | C I E B I E!
Na Sansa poleciała seria z kwiecistych ataków i raniących kolców. Niestety Flowey uderzony tyle razy nie dawał rady tyle wytrzymać. To nie jego linia czasowa, został tu sprowadzony.. Zresztą ta też zdawała się wariować i zmieniać stan rzeczy jakim był.


Nastała jasność, jakby ktoś nagle poświecił wszystkim latarką w oczy. Bardzo dużą latarką, która świeci jak słońce wypalające wszystko do pustych oczodołów.


Fascynujące.


Omega Flowey przepadł, pokonany przez ataki Sansa i zawirowanie linii czasowej. Pozostał zwykły kwiatek wpatrzony w Sansa z lękiem w oczach. I znów ten sam obrazek co wcześniej, jak z momentu po tym, gdy Frisk... czy też może lepiej - Chara pokonuje swojego wroga. Ten sam wzrok jak wtedy, gdy podchodzi do kwiatka aby wykonać swoje.


O-O n a.. O n a... S a n s. J a.


Chciał mu coś przekazać? Prosił o pomoc? Nie zdołał więcej powiedzieć, ani on, ani Sans nie decydowali w tym momencie o losie.
-Jesteś bezużyteczny Asriel.
Szybkim ruchem Chara przecięła powietrze tym samym niszcząc Floweya na oczach Sansa. Tuż po tym zajściu czasoprzestrzeń zdawała się znów wracać do normy.
-Zdaje się, że moje małe zabawy psują trochę ten świat. Nieładnie, nieładnie... Trzeba będzie wrócić do starych zagrywek, co?
Światłość rozpłynęła się między nimi. Byli z powrotem w Holu Osądu. Ponownie jasny blask zza okien padał na ich twarze, a gwar życia zza okien dochodził ich uszu. Wszystko było normalne.. Poza krwią zdobiącą Charę i jej czerwonymi oczami.


-Here we are again. Just me and you comedan, right?1
Przystanęła na środku korytarza, na wprost Sansa. Zadarła wysoko głowę i podniosła rękę celując patykiem w szkieleta.
-With your blasters. Your flashing eye1.
Zaczęła się bujać na boki, jakby to była zabawa dziecka z opiekunem. Naruszonym patykiem delikatnie machała cały czas wskazując na Sansa. Dawało jej to ubaw, śmiała się donośnie, świdrując tym głowę przeciwnika.
-You should better be prepared because soon...1
Ruszyła na niego przebierajać nogami. Z każdym kolejnym krokiem płytki w Holu Osądu brudziły się większa ilością krwi cieknącą z jej ciała.
-Your last hour strikes.1
Podbiegła na jakiś metr do Sansa i zaatakowała mocnym cięciem powietrza. Lewą ręką zamachnęła się przed naszyjnikiem, aż wszystko, łącznie z jej sercem zmieniło kolor na czerwony.
-Staczasz się Sans, widzę to. Jesteś jak ten świat, wykruszasz się powoli.
Zamachnęła się na niego po raz drugi, następnie odskakując do tyłu.
-W głębi duszy wiesz, że ze mną nie wygrasz. Będziemy toczyć tą walkę przez wieczność. Ty, ja... O ile przyjemniej będzie cię dręczyć, gdy w końcu zwariujesz.


Uczyniłeś tyle grzechów, że nie jesteś w stanie już zawrócić mój drogi.






Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
KARMA (-5-7% DETERMINACJI/TURĘ)
Odblokowana możliwość użycia gasterów
Tymczasowo wyłączona możliwość lewitacji
Tymczasowo wyłączona możliwość zmiany lokacji
Karma zaczyna silniej działać.


Chara: 98% determinacji 70% HP
Sans: 80% determinacji 35% załamania psychicznego (-7 DETERMINACJI)






1Znów tutaj jesteśmy. Tylko ja i ty komendiancie.
Z twoimi blasterami. Z twoim świecącym okiem.
Lepiej bądź przygotowany...
Niedługo nadejdzie twoja ostatnia godzina.

~ Źródło

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 1:10 pm

https://www.youtube.com/watch?v=2ZZnAdTX3nk

Szkielet niemal nie zareagował, kiedy Chara zdezintegrowała Floweya. Ten rozprysł się niemal natychmiast, rozszarpany na gliczujące się kawałki jednym cięciem.Ta dziewczyna coraz bardziej sobie folgowała.
- O proszę, a wiec teraz nawet nie potrzebujesz sojuszników. Pozbywasz się ich bez pardonu. Zmieniasz ich, jak rękawiczki. I kto tu się z tym wszystkim SZARPIE, co?
Po chwili Sans musiał być przygotowany na natarcie przeciwniczki. Rozsierdzona, ze śpiewem na ustach, zaczęła biec w stronę szkieleta. Cofał się, rozbijając mieczem energetyczne cięcia Chary. Czerwone iskry sypały się dookoła z głośnym sykiem. Kościsty miecz nie wydawał może stalowego szczęku, ale brzmiało to podobnie do szkielecego klekotania zębami.
Sans zmniejszył odległość, wsparł się na gasterosilnikach, chwycił Charę i razem pomknęli w górę z prędkością rakiety. Krępy wojownik i dziewczyna polecieli aż do sufitu, gdziekolwiek ten był. Hol zdawał się nie mieć końca, jeśli chodziło o wysokość. Niedługo potem Sans chwycił mocniej oponentkę i runął w dół, jeszcze szybciej i gwałtowniej. Przeciążenia dało się wyczuć w głowie, a ciśnienie w śródczaszcze było nie do zniesienia. Gdy już wiedział, że Chara nie uniknie tego, puścił ją samopas. Niczym rozpędzony pocisk, dziewczyna rąbnęła z łoskotem w ziemię. Płytki roztrzaskały się na drobne kawałeczki, szkło w witrażach zagrzechotało. Parę pojedynczych szyb wyleciało. Sans wciąż lewitując otworzył tarczoblaster, oraz mieczoblaster i wystrzelił tęczowymi laserami kilkukrotnie, spopielając w jasnym blasku ciało Chary.
- Pogoda na dziś? Sprawiedliwość, prosto z chmur! - rzucił z krzywym uśmiechem. Zdziwił się, że ten cały harmider i trzęsienie nie przyciągnęły Asgora, w końcu był tuż nieopodal. A król by się teraz przydał do pomocy....
Zrobiło się cicho. Po Charze pozostał jeno dymek. Sans przycupnął nieopodal z mieczem przy nogach. Poczekał aż się odrodzi. I stało się. Czerwona poświata znów rozeszła się po całym kompleksie, na moment przećmiewając wszystko. Szkielet wpatrywał się w samo epicentrum zdarzenia, dostrzegając naprawiające się serce. Czym prędzej chwycił miecz i celnym cięciem przepołowił je w momencie, w którym Chara właśnie odzyskała kolejne życie. Odczekał kilka sekund, sytuacja się powtórzyła. Ciął po raz kolejny. I znowu. I jeszcze. I tak dobre kilkanaście razy.
- Nie mów, że cię to nie boli, bo za każdym kolejnym razem czujesz swoją śmierć. Ale nie zaMARTWIAJ się na zapas, wkrótce będzie po wszystkim.
Chciał kontynuować proceder, aż w końcu zostanie tylko jedna możliwa Chara.

Czerwony pył sypie się wszędzie dookoła~

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 3:19 pm

Zlatywała na podłogę tak, jakby wcale nie czekał jej koniec. Szeroki uśmiech nie schodził z twarzyczki dziewczyny, czerwone oczy nadal błyszczały intensywnie, a rumieńce na policzkach jakby przybrały na sile.
-Nie mam sojuszników, jedynie marionetki wykorzystywane w MOJEJ zabawie.
Upadła z łoskotem na podłogę. Jej dusza ulotniła się z ciała i rozpadła na dwie części... Aby potem ponownie się złączyć




Chara: 98% determinacji 0% HP

CHARA UŻYWA DETERMINACJI

Chara: 97% determinacji 100% HP




Rozbłysło światło i kolejne dusze zostawały zniszczone przed złączeniem się. 1, 2, 3... 95, 96, 97.
-"The prophecy."1
Chara powróciła. Ukazała się przed oknem na którym witraż trzymał się jeszcze w całości. Uśmiech, oczy, patyk, rozłożone ręce, wymalowane na oknie skrzydła, które wyrastały z jej pleców.
-"Legenda mówi, że anioł, który widział powierzchnie zejdzie z wysokości i przyniesie wolność."1
Czerwone serce jakie znajdowało się przed Sansem pękło w poprzek.
-"Później nadano przepowiedni dużo bardziej ponure znaczenie..."1
Dusza, nad którą znęcał się szkielet atakując ją prawie setkę razy, rozdzieliła się na dwie części.
-"Nazywając uskrzydlone koło 'Aniołem Śmierci'..."1
Światło zza pleców Chary nagle zniknęło ustępując ciemności. Teraz skrzydlany witraż nie był już złoty i niebiańskim, a mienił się czernią, szarością i granatem.
-"Zwiastunem destrukcji, chcącym 'uwolnić' nas z królestwa żywych..."1
Serce rozsypało się i czerwony pył spadł na dziecko. Przed Sansem jawiła się posiadaczka duszy, którą ten z taką determinacją niszczył. Frisk leżała niczym zepsuta lalka pod nogami Sansa. Twarzą do ziemi, z wyciągniętymi rękoma. Spod jej ciała wylewała się krew, która powoli docierała do samego szkieleta.
-Jesteśmy podobne ale żeby aż tak?
Chara powróciła na podłogę stając po drugiej stronie zwłok dziewczyny. Płynąca krew dotarła do jej butów, jednak zdawała się tym nie przejmować. I tak była już wystarczająco zbrudzona własną czerwienią.
-Ileż to EXP? Ileż to LOVE? Czujesz jak rośnie twój MURDER LEVEL2?
Czerwone serce wiszące na jej szyi zabłysło, podobnie jak i tęczówki oczu.
-Czym jest MURDER LEVEL zapytasz? To twoja wewnętrzna ocena. Rośnie wraz z kolejnymi morderstwami. Zależnie od tego jak wysoko ją ustawisz, tak zacznie toczyć się twój los. Nie, nie LOVE. Możesz mieć wysoki LOVE, a wciąż wieść życie dalekie od czystego szaleństwa.
Przerwała swoje słowa, aby rozpocząć atak. Rzuciła się na Sansa dwa razy przecinając powietrze patykiem, który wytworzył fale uderzeniowe.
-Im więcej zabijasz pod rząd, im ważniejsze dla ciebie osoby mordujesz, im ważniejsze dla świata istoty pozbawiasz życia.. Tym twój MURDER LEVEL bardziej rośnie.
Teleportowała się za Sansa i jednym ruchem ręki zmieniła kolor naszyjnika. Metalowe serce zabłysło jasnobłękitnym sansowym kolorem. Patyk również od razu przybrał takowy kolor, a gdy to się stało Chara zamachnęła się tworząc dwa taki. Jasnoniebieskie Ataki3.
-Jeśli twój MURDER LEVEL dojdzie do odpowiedniego poziomu... Zacznie się osąd.
Kolejny teleport, tym razem przed Sansa. Kolejne machnięcie ręką - serce przybrało niebieski kolor, a Chara skierowała tegoż samego koloru patyk na Sansa posyłając go następnie w drugą stronę holu. Użycie własnej broni wroga przeciw niemu zawsze było nieczystą zagrywką.
-Let's go dirty sister killer4.


"You felt your sins crawling on your back."





KARMA (-5-10% DETERMINACJI/TURĘ)
Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
Odblokowana możliwość użycia gasterów
Tymczasowo wyłączona możliwość zmiany lokacji

WZROST KARMY


Chara: 97% determinacji 100% HP
Sans: 70% determinacji 40% załamania psychicznego (-10 DETERMINACJI)






1 ~ Gerson podczas wizyty w jego sklepie
2 MURDER LEVEL (MDR) - wewnętrzna statystyka określająca postępy gracza podczas Ludobójczej Ścieżki. Na początku zawsze równa się zero, a jej wartość rośnie zależnie od postępu w zabijaniu i wartości zamordowanej osoby (u bossów jest on równy 1, u zwykłych potworów zawsze <1). Murder level określa przebieg i atmosferę walk z bossami oraz ich aktywność. Wartość decyduje też czy gracz będzie mógł zawalczyć z Sansem czy też nie, oraz określa neutralne zakończenie w zależności od wyborów gracza.
~ Źródło
3 Jasnoniebieskie ataki - ataki nie raniące przeciwnika tylko w przypadku, gdy ten nie będzie się ruszać.
4 Chodź podły morderco siostry - Parafraza słów Sansa "let's go dirty brother killer" odnosząca się do jego mordowania Frisk

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 5:21 pm

Sans siekł niemalże z chirurgiczną precyzją, niczym piła do cięcia kości. Chara nie mogła się odrodzić, w żadnej postaci, pod żadnym pozorem. Wiedział, że kroczy ścieżką, z której teoretycznie nie ma odwrotu, ale chodziło o honor i los tego uniwersum. Toriel, Undyne, Alphys...a także Papyrus i Frisk. Oni musieli żyć, być cali i zdrowi. On mógł spróbować wrócić po tym do normalnosci, ale wiedział dobrze. Wiedział, że na tę walkę czekał dobre kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt lat. Gaster w porównaniu do Chary okazał się być małą płotką. Z każdym energetycznym atakiem szkielet zdawał sobie sprawę, że walczy o nadzieje i marzenia każdego ze swoich towarzyszy. Nie polegnie w szaleństwie jka Gaster. Nie ucieknie do innej linii czasowej. Nie podda się. Póki jego determinacja trwa...
- Mówisz mi o poziomie morderstwa...a sama przekroczyłaś wszelkie bariery już dawno temu. Skoro tak bardzo tego pragniesz, to ci dam to, czego chcesz!
Wkrótce ich wymiana ciosów całkiem się zmieniła. Tą niebieską poświatę Sans rozpoznałby wszędzie. Juz chciał zaatakowac frontalnie, gdy ujrzał dwa jasnoniebieskie ataki. Zatrzymał się w pół drogi, nie ruszając nawet jedną kosteczką. To był błąd. Chara uzyła ich by chwycić go w prawdziwe, potężne Blue. Jego własną technikę. Poczuł, jak dziewczyna szarpie jego ciało, jak traci nad nim kontrolę. Szkielet przeleciał dobre kilka metrów, rozbijajac po drodze jedną z kolumn własnym ciałem. Wstrząsnęło to jego ciałem. Na moment zobaczył mroczki przed oczodołami. Podniósł się z ziemi, ocierając lekko przedartą kurtkę na rękawie. Urwał i tak już zmasakrowany prawy rękaw. Otrząsnął się, przeteleportował za Charę, która gotowała się do kolejnego uzycia Blue. Sparował ją swoim. Dwie moce o tej samej sile spotkały się, wytwarzając falę uderzeniową i wprawiając kompleks w drgania. Sans stał na lekko ugiętych nogach i z wystawioną dłonią. Parował niebieską siłe Chary swoją własną. Drugą ręką przygotowywał zaś atak laserowy.
- Jeśli teraz trafię...
Paszcza blastera otworzyła się z chrupnięciem.
- Zginiesz ponownie!
Trwali w tak patowej sytuacji, aż nie poszedł kolejny strzał. Brzęczący laser gasterów znów trafił w Charę.
- To nie ma końca!

- Jestem niebieski!

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 5:47 pm

https://www.youtube.com/watch?v=BSrsuOffdCU
*ta melodia tak bardzo tu pasuje*

Moce BLUE się spotkały. Z jednej strony Chara, z drugiej Sans, naprzeciw siebie. Odwieczni wrogowie.
-Mój MURDER LEVEL sprawił, że jestem tutaj. Mam kontrolę nad tą linią czasową, byłam w stanie odebrać Frisk moc RESETU i przybyłam aby ciebie osądzić Sans.
Siła z obu stron była zbyt wielka aby chociaż drgnąć. Mimo to Chara nie dawała za wygraną śmiejąc się przeciwnikowi prosto w twarz. W przeciwieństwie do niego nie miała żadnych problemów z utrzymaniem równowagi.
-Za każdym razem, gdy mnie zabijasz...
Rozbłysło się jasne światło i snop z blastera rozbił czerwone serce.




Chara: 97% determinacji 0% HP

CHARA UŻYWA DETERMINACJI

Chara: 96% determinacji 100% HP




-STAJĘ SIĘ SILNIEJSZA.
Serce złączyło się w jedno, a Chara szybkim ruchem powróciwszy do żywych zamachnęła się na Sansa uderzając w niego falą. Następnie odskoczyła i lewą ręką zmieniała kolory serca w naszyjniku, prawą zaś wypuszczała kolejne ataki. Jasnoniebieski, pomarańczowy, jasnoniebieski, jasnoniebieski, trzy pomarańczowe, szybka seria na przemian, kilka żółtych pocisków, znów czerwone, niebieskie. Z każdym atakiem odskakiwała lub robiła zręczne piruety, jakby liczyła, że nawet pomimo tej trudności Sans zechce zaatakować.
-Z każdą moją śmiercią..
Ostatni raz zmieniła kolor naszyjnika, na fioletowy. Uderzyła świecącym purpurową aurą patykiem o podłogę, a fala energetyczna przesunęła się w kierunku Sansa raniąc go czymś na wzór pioruna.
Nie było to jednak bolesne, och nie. Dotykało czegoś innego niż zwykłe HP.
-...twoje grzechy stają się silniejsze.
Przywrócił się kolor czerwieni na jej sercu. Takiż sam odcien zabłysnęła barwa patyka. Powróciła do normy, siły duszy jej i Friska. Determinacji.

"You felt your sins crawling on your back."




KARMA
(-5-10% DETERMINACJI/TURĘ +5 ZAŁAMANIA PSYCHICZNEGO/TURĘ +1 ZAŁAMANIA PSYCHICZNEGO OD KAŻDEGO MORDERSTWA)

Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
Odblokowana możliwość użycia gasterów
Tymczasowo wyłączona możliwość zmiany lokacji

KARMA ROŚNIE


Chara: 96% determinacji 100% HP
Sans: 63% determinacji 46% załamania psychicznego (-7 DETERMINACJI + 7 ZAŁAMANIA PSYCHICZNEGO)



_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 6:15 pm

Sans odbijał pociski na tarczy, część z nich parował, przy jednych się ruszał, przy innych nie. Skupił się całkowicie na defensywie, tworząc dodatkowe osłony dla siebie. Koścista zbroja robiła się coraz to twardsza i wytrzymalsza. W odróżnieniu od niego samego. Widział już czające się w cieniach demony. Tak jak przypuszczał, narastajacy czynnik szaleństwa pozwalał mu widzieć duchy przeszłości, przyszłości, inne światy. Ale nie mógł tego kontrolować w żaden sposób. Widział gdzie była kiedyś Frisk, nagle przemknęło mu przed nosem widmo Asriela biegnącego przez hol do ojca. Wszystko wydawało się dziać jakby w zwolnionym tempie. Sans czuł swój nieistniejący oddech. Wypuszczał nawet parę z ust co jakis czas, choć nie powinno być zimno w żadnym stopniu. Widział powolnie opadające iskry, sypiące się po kolejnym sparowaniu ciosu Chary. W końcu upadł na jedno kolano broniąc się przed uderzeniem. Poczuł, że fioletowy piorun, to jest karma w najczystszej postaci, dopada go. Przecież nigdy nie miał tak dużo sił, a tym bardziej nie HP, wiec jakim cudem jeszcze oddychał?
- Z każdą twoją śmiercią...coraz bardziej odcinam cię od Frisk. I nie, nie staję się większym, lub mniejszym mordercą. To wciąż jestem ja, Sans. Mówiłem ci to, czyż nie? Zacznij kozaczyć, zacznij używać swojej mocy by wszystkich mordować, a cię zabiję.
Kolejny atak, kolejne sparowanie wymierzone w czas. Zamachnął się mieczem tak mocno i gwałtownie, że poczuł szarpnięcie w kościach. Podniósł się na ostrzu miecza, dysząc ciężko. Wyciągnął telefon z kieszeni, widząc jedno nieodebrane połączenie od Toriel. Wiedział, że ona raczej nie może odebrać Smsów, ale napisał tylko krótkie "przepro mlady, ale raczej nie pojaw. sie na herbatce. Scisk mocn. Sans"
Po czym wykręcił jeszcze jeden, wcale nie taki losowy numer.

~You called for help... ~

- Ok, zróbmy sobie małą przerwę. To nie tak, że walka dokądś pójdzie. Choć w sumie nadal jest ta opcja. Opcja, której nikt nigdy nie używa.

Sans pokazał na zgliczowany kawałek holu, w którym wciąż ukazywał się dość niewyraźny kawałek panelu. "Spare" było całe zamazane, ale opcja "Flee" trzymała się dobrze. Sans wskazał skinieniem głowy właśnie na nią.

- Wciąż możesz jeszcze uciec i wrócić kiedy indziej. Tak samo mogę postąpić ja. Co wybierasz? Masz mnie niemal jak na talerzu, a ja ci proponuję przerwę. Sama mówiłaś, że kiedy coś zrobisz w tej linii czasowej, to już nie ma odwrotu. W takim razie postąp jak niewinna Frisk, skoro tak ci na niej zależy. A może postąpisz jak okrutna Chara, pokonasz swego wroga i wrócisz do niebytu? Bo tego chcesz, prawda? Zniszczyć wszystko, wszystkich. Undyne, Toriel, Asgore'a, Asriela....a racja, Asriela już zabiłaś. Jedyna osoba która mogła ukoić twoją duszę. Jaka szkoda, że to TY przyłożyłaś do tego rękę, a nie ja. To TY zadałaś finalny cios.
Sans uśmiechnął się i poprawił pozycję, chwiejąc się lekko na ostrzu miecza.
- To jak będzie, pani morderczynio? Luzujemy się? Czy dalej będziemy drzeć koty?
Gdy Chara miała wybrać, Sans wystawił jeszcze palec i powiedział.
- Dobrze to przemyśl. Beze mnie zanudzisz się na śmierć. Kto inny miałby tyle siły i determinacji, żeby cię skopać w tak ostry sposób? Nikt. Ale, zrobisz jak uważasz.
Sans czekał. To nie był jego ostatni ruch. Na pewno nie. A jeśli tak? Zamknął oczy i uśmiechnął się. Królowa Toriel była dla niego ostatnimi czasy nieziemsko dobra. Undyne - była litościwa, wysłuchała wszystkiego do końca, zrozumiała, choć z trudem jej to przeszło, ale dała radę. Asgore - był, po prostu był. Taki zwyczajny, spokojny i wyrozumiały. Ach, no i był jeszcze Pap. Brat na zabój, oby nie stracił głowy... jak mu się teraz nie uda, to będzie mu brakowało tej całej paczki.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent


Ostatnio zmieniony przez Sans dnia Sro Sie 17, 2016 7:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 7:32 pm


"You felt your sins crawling on your back."

Chwilę stała milcząco, skupiona wzrokiem na Sansie. Coś się zmieniło, teraz patrzyła na niego z nutką szaleństwa i nienawiści. Szybko to niestety minęło, przymknęła oczy na chwilę zakrywając ich czerwień i westchnęła rozkładając ręce.
-Sans, Sans, Sans... Oszczędzasz mnie?
Czasoprzestrzeń zdawała się znów destabilizować, teraźniejszość przeplatała się z przeszłością. Na kilka sekund postać dziewczyny jakby ścinała się i zmieniała - to na Frisk, to na Charę w wydaniu gdy była jeszcze normalnym dzieckiem żyjącym tutaj w pałacu. Ostatecznie wróciła do swojej teraźniejszej formy.
-Asriel był tylko naiwnym głupcem. Podobnie jak i Frisk, obydwoma się bawiłam. I zaręczam cię, żadne z nich nie było w stanie mnie "ukoić". Jestem uosobieniem całej nienawiści zgromadzonej w tym świecie.
Machnęła patykiem posyłając uderzenie w stronę napisów. Szybkim ruchem roztrzaskała Flee na kawałki.
-Nie ma ode mnie ucieczki Sans.
Zrobiła krok w jego stronę.
-Nie ma ucieczki od swojego losu.
Kolejny metr bliżej.
-Czujesz grzechy na swoich plecach.
Trzeci z kolei krok. Jej buty wydawały cichy stukot, ledwie słyszalny przy innych odgłosach. Gdzieś w tle zaczęły bić dzwony z świątyni jaka znajdowała się w Nowym Domu. Symbolicznie. Nie robiła większych ruchów, jedynie szła powoli w stronę Sansa. Z jej oczu świeciło czerwienią, a karmazynowa poświata ulatniała się z jej ciała i patyka. Była zdeterminowana.
-Nadszedł dzień twojego Sądu Ostatecznego.

"You felt your sins crawling on your back."




KARMA (-5-10% DETERMINACJI/TURĘ)
Zmniejszone ograniczenie ataku blue do 2 postów.
Zwiększona zwinność
Możliwe błędy w czasoprzestrzeni
Losowo ataki mogą mieć mniejszą lub większą moc
Odblokowana możliwość użycia gasterów
Tymczasowo wyłączona możliwość zmiany lokacji


Chara: 96% determinacji 100% HP
Sans: 57% determinacji 49% załamania psychicznego (-5 DETERMINACJI)




_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hazel
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 39
LOVE : 1
Liczba postów : 327
Join date : 16/12/2015
Age : 17
Skąd : Miasto Chytrej Baby

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 7:51 pm

Pojawili się właśnie tutaj, w Holu Osądu. W Holu gdzie niegdyś to ona otrzymywała osądy. Teraz sprawa wyglądała "nieco inaczej". Uczucie, które pojawiło się w Ruinach, teraz było zdecydowanie silniejsze. Już nawet nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć, że Chara i Sans właśnie się tu znajdowali
- Nadszedł dzień Sądu Ostatecznego - dotarło do uszu dziewczynki. Ten głos znała aż za dobrze. Spojrzała, jak wygląda sytuacja. Szlag, trzeba działać jak najszybciej, bo będzie za późno. O ile już nie jest
- STOOOOOP! - wykrzyknęła z końca korytarza - tam, gdzie właśnie się znaleźli. Właściwie zrobiła to pod wpływem emocji, ale miała nadzieję, że chociaż na chwilę powstrzymała szał bitewny.
Powolnym krokiem zaczęła zbliżać się do tej dwójki. Jeden z jej przyjaciół i odwieczny wróg walczyli ze sobą. Nie mogła pozwolić na to, by temu pierwszemu coś się stało
- Chara. Więc jednak dobrze wyczułam twoją obecność - powiedziała nadzwyczaj spokojnym głosem. Jednak gdyby przysłuchać się bardziej, dało się wyczuć w tym tonie nutkę szoku - Co sprawiło, że się pojawiłaś i wyszłaś z mojego ciała? Znów chcesz zniszczyć świat? Nie licz na to, że ci pozwolę - to ostatnie powiedziała bardzo poważnym jak na nią tonem. Wyciągnęła patyk. Skierowała go w stronę Chary, po czym... Upuściła go. Specjalnie oczywiście
- Ale nie licz też na to, że będę z tobą walczyć

_________________
***


***

Hazel - #269900
Violet - #C500E8

***

Gdzie mnie znajdziesz?


1. Quest 2. Ośnieżone Łąki 3. WOLNE 4. WOLNE 5. WOLNE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 8:04 pm

To co miał zobaczyć przerastało jego najśmielsze oczekiwania. Długi hol, prowadzący zaraz do sali tronowej zawsze był rozświetlony. Czysty i schludny. Pusty i długi. Jedynie piękne kafle, witraże w oknach i kolumny. Nic i nikt więcej nie był tutaj potrzebny. Pamiętał to miejsce nie ze względu na liczne przechadzki do Króla na tą okropną herbatę i na złożenie raportu o postępach prac nad Rdzeniem. Pamiętał je z tych wielu snów, które przybliżały go do każdej z linii czasu. Nikt nie jest przecież w stanie zapomnieć tak okropnego widoku. Jak mała, szaleńcza dziewczynka zabija jego własnego syna. Chociaż początkowo ten widok go bolał, z czasem się do niego przyzwyczajał. Nawet i go lubił. Ale w tym momencie, na samą myśl o tym robiło mu się niedobrze. Teraz.. No właśnie. Co teraz? Stał obok niewinnej Frisk patrząc jak walczą ze sobą Chara i Sans. Bez żadnych ograniczeń, bez żadnych skrupułów. Ile razy już ją zabił? Jak wiele razy jej determinacja powodowała, że wracała w jednym kawałku.
Piękny hol, który witał gości był ruiną.
Stał nieruchomo. Patrząc się na to wszystko. Nie był pewien co zrobić. Rzucić na Charę? Wplątać w jej grę tak jak zrobi to syn? Może zabrać go stąd i powierzyć wszystko w ręce małej Frisk? Jego spojrzenie było dość dziwne. Wciąż miał to okropne uczucie, które sprawiało, że cieszył się z widoku krwi największego koszmaru podziemia. Chary, całej poranionej, poobijanej, we krwi i z uśmiechem na twarzy. Czy sam kiedyś nie grał wedle jej świętych zasad? Morduj i się ciesz. Czy sam nie wyglądał podobnie w tych wszystkich zbrodniach jakie dokonał? Ale on z tego zrezygnował. Chciał się zmienić, dlatego czuł ten gniew. Nienawiść, że jego własne dziecko cierpi, a on nawet nie jest w stanie pomóc tak jakby tego chciał, bo sam przysporzył Sansowi wielu problemów i przykrych wspomnień, przez które może już nigdy nie uznać go za sojusznika. Co jeśli w tej walce uzna go nawet i za wroga?
Szedł zaraz obok Frisk, ale o wiele szybciej. Prosto w kierunku Sansa. Chciał stanąć u jego boku. Pomóc mu jak tylko mógł. Ale był w tym niepewny. Każdy krok był ostrożny.
- Sans, wszystko dobrze? - odezwał się w końcu. Jego głos drżał, tak samo jak ręka, którą wyciągnął w kierunku syna.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Hol Osądu   Sro Sie 17, 2016 8:37 pm

To było jak w tych filmach, które Sans oglądał często z Papym. Już błyskało mu ostrze, które miało zakończyć jego żywot, kiedy z końca holu rozległ się dziewczęcy krzyk, rozdzierający upiorną ciszę. Nie mógł w to uwierzyć. A więc to naprawdę była Frisk. Zaraz zaraz? Prawda? Fałsz? To może była kolejna iluzja? Tym niemniej, podziałała na Sansa, jak trzeba.
Szczęk stali uderzającej o kościste ostrze.
Szkielet w ostatniej chwili sparował od dołu kończący atak Chary. Zaskoczona tym obrotem spraw, okazała się podatna na atak. Sans kopnął ją w podbrzusze ze swojego różowego kapcioszka. Gdy poleciała w tył, na posadzkę, Już miał wykonać cięcie znad głowy, kiedy swój monolog rozpoczęła Frisk. Miała przejęty głos. Taki silny, taki pełen determinacji.
- To naprawdę ty? - zapytał, wahając się. Dziewczyna upuściła pokazowo patyk, ukazując pełne przekonanie co do swoich metod. Sans wahał się, wciąż trzymając miecz nad głową.
- Niee...to nie możesz być prawdziwa ty. To musi być kolejna iluzja. Chara chce cię wykończyć na jej oczach, dając mi nadzieję, czy coś takiego! Tak musi być!
Nim dokończył wywód, usłyszał jeszcze drugi głos. Powoli odwrócił się w tamtą stronę. Wołał go. Ten inny szkielet. Cholerny W. D. Gaster. Wyglądał na zwyczajnego, niezdeprawowanego, jak tamten poprzedni. Bardziej ułożony, zadbany.
- Ty nie masz umiaru, Chara? Teraz przywołujesz ich?
Popatrzył to na Frisk, to znów na ojca. Nie zdawali się go osaczać. Więcej. Bronili go przed Charą. Czy to już był ten moment bez powrotu w którym szaleństwo osiągnęło swój punkt krytyczny? Nie no, zaraz, trzeba się zastanowić, pomyślał krępy wojownik. Popatrzył na gliczujący się hol uważniej. To miejsce, w którym wcześniej znajdowało się "Flee" było dalej zniszczone przez Charę. Wyglądało jak dziura w czasoprzestrzeni, z której wciąż sypały się iskry. Wszystko wokół jednak było w miarę stabilne, nie tak jak podczas przywołania Floweya. A więc...nie iluzje? Wsparty na mieczu Sans stanął przy dwójce nowoprzybyłych przyglądając się im uważnie.
- Czy to prawdziwe życie? Czy już morze fanty?

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hol Osądu   

Powrót do góry Go down
 
Hol Osądu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: