IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karteczka Jellyki&Cupruma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 220
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Karteczka Jellyki&Cupruma   Wto Gru 15, 2015 11:20 pm


DLA CIEKAWSKICH

Imię:
Jellyka, jak dumne czcionki z serii "Jellyka"
Nazwisko:
Jest jej jak najbardziej niepotrzebne. Na co komu nazwisko!
Rasa:
Potwór, konkretnie przedstawicielka grupy Szkieletów
Wiek:
16.. Może 17? A może jeszcze więcej? Przestała liczyć jakiś czas temu.

***

Wygląd:
Jellyka jest dumną przedstawicielką rodu szkieletów. Więc jak na szkielet przystało, jak na szkielet wygląda. Mierzy piękne 170cm wzrostu.
Bez skóry, krwi i wnętrzności. Jedynie ciemno-szare kości utrzymane w jak najlepszym stanie. Nie licząc oczywiście czaszki, na której widnieje rzucająca się od razu w oczy dziura. Ciekawscy zobaczą tam jedynie pustkę więc nie ma niczego ciekawego prócz kilku mniejszych odchodzących pęknięć. Zostając już przy jej głowie.. Posiada parę wielkich, całkowicie czarnych oczu, lub raczej zwykłych dziur, w których powinny być oczy. Zamiast prawowitego narządu, w ciemności błyszczą białe okręgi, mające zastępować źrenice. Natomiast jej szczęka cała związana jest przez czarne nitki. Wygląda to trochę strasznie, szczególnie kiedy nic nie mówi, wtedy nitki zwisają bezwładnie. Dla zwieńczenia, że jest dziewczyną, z "czubka" głowy zwisają gęstymi, poszarpanymi kosmykami, długie, wpadające w mocno wyblakłą czerwień włosy zawsze związane w koński ogon.
Miejsca, w których zwykle znajdują się narządy bardziej chowane, przykryte są przez ubranie. Wyblakła bluzka na ramiączkach w kolorze (kiedyś na pewno agresywnej) fuksji, jest mocno poszarpana. Jedno ramiączko ciągle spada z miejsca, w którym powinno być, a dół bluzki jest cały poszarpany odsłaniając odcinek lędźwiowy. Jeśli chodzi też o górną część jej tułowia, na szyi zawiązaną ma chustę o zgniłozielonym kolorze, która jest całkiem duża.. Przysłania część ciała, gdzie powinny znajdować się piersi, a jeden z rogów wesoło lata i powiewa w okolicach bioder.
Skoro już przeszliśmy w niższe części, tutaj zwykle zakłada swoje ukochane ciemnoniebieskie dżinsy i kozaki na koturnie, sięgające aż do kolan, które są całkiem ciekawie przyozdobione. Jakby miały do siebie przyczepione swego rodzaju blaszki, mające imitować coś na wzór łusek.

Charakter:
Wbrew pozorom, jest bardzo pogodna. Wiecznie się uśmiecha i śmieje, nawet z najsłabszych żartów czy sucharów, z których nie powinno się śmiać bo były aż tak słabe nawet w swojej słabości i gatunku. Co poradzić. Jest po prostu bardzo wesołą osóbką, która stara się wszystko obrócić w żart. Często śmieje się z dziury w swojej czaszce, opowiadając dziwne historyjki typu "Walnął we mnie meteoryt!". Straci równowagę, potknie się, coś sobie zrobi.. Śmieje się. Prosty sposób bycia, prawda?
Nie jest jednak tak całkiem wesoła. Kiedy coś ją dobije, dniami i tygodniami może zachowywać się jakby całkowicie nie istniała. Cicha, nieodzywająca się. Smutna i po kryjomu płacząca. Wtedy też często trudno ją znaleźć bo wyszukuje sobie wszelkich kryjówek, w których właśnie będzie siedziała sama. Nie dopuszcza do siebie nawet swojego ukochanego pupila Cupruma. Od dość długiego czasu była sama, więc przyzwyczaiła się do cierpienia w samotności i w dalszym ciągu się tego trzyma uznając, że jeśli ma zniszczyć innym humor swoją ponurą aurą - lepiej trzymać się z dala.
Ostatnią z jej bardziej dominujących cech jest bez wątpienia upór. Jeśli postawi sobie cel - wykona go. Coby się nie działo, będzie do tego dążyć. Dobrze wie, że to jedyny sposób by stać się silną i dlatego też pokonuje każdą napotkaną przeszkodę, a jeśli jej się nie uda, znajdzie sposób by odnieść sukces.
Ciekawostki:
- Nie lubi gdy ktoś śmieje się z jej imienia.
- Nie przeszkadza jej chodzenia po Podziemiu bez ubrań, ale z drugiej strony trochę lipa, kiedy patrzą na ciebie jak na dziwaka.
- Ma ognioodporne ubrania. Wszystkie. Cuprum za bardzo szaleje.
- Uwielbia musztardę.
- I chrzan.
- Z suchą bułką.
- Lubi ciepłe miejsca.
- Nie przepada za zimnymi miejscami. Nawet jeśli temperatura nie do końca na nią oddziałuje.
- Nienawidzi ludzi. To przez nich jej ojciec prawdopodobnie nie żyje.
- Nie do końca bowiem wie, co się z nim stało, kiedy zostali rozdzieleni.
- Nie przepada za włochatymi istotami..
- Jest bi. Lista zgłoszeń otwarta we wszystkie strony.
- Chociaż dla niektórych może się to wydać dziwne, ma łaskotki. Z tego powodu, gdy Cuprum władowuje się jej między żebra chichocze i śmieje się jak szalona.
- Chciałaby poznać każdą istotę mieszkającą w podziemiu.
- Uwielbia słodycze. Najlepiej smakuje jej czekolada z chrzanem wasabi. Nieco dziwne..
- Jeśli miałaby zostać człowiekiem, wolałaby zginąć.
- Nie lubi kiedy wszyscy wypytują ją o dziurę w czaszce.
- Nie przepada za kontaktem cielesnym (w jakikolwiek sposób) z obcymi jej personami lub nowo poznanymi.

***

Historia:
~Strata~
Wybiegłam z domu. Ludzie pędzili w kierunku wzgórza, na którym mieszkaliśmy. Trzymali różnego rodzaju broń w swoich rękach. Od prostych kijów i wideł, po wyposażenie godne królewskich rycerzy. Wymachiwali, krzyczeli, rzucali obelgami w naszym kierunku. Ojciec biegł zaraz obok mnie, a ja trzymałam w rękach Cupruma, który trząsł się ze strachu.
Oni wszyscy.. Przecież byli dla nas tak dobrzy. My byliśmy dla nich tacy dobrzy. Dlaczego nas zaatakowali? Co się właśnie stało? Kto ich musiał aż tak rozzłościć?
Bałam się jak nigdy. Co chwila potykałam się o wystające gałęzie i kamienie, jednak tata nie pozwalał mi upaść. Pędziliśmy w kierunku góry Ebott. Wszystkie potwory niezdolne do walki gnały w tym kierunku, wiec i my postanowiliśmy się tam dostać. Słyszałam krzyki. Potwory ginęły.
To było okropne.
Nagle koło mojej głowy przeleciała jedna z ludzkich włóczni. Wbiła się w ziemię przede mną, stanęłam jak wryta i patrzyłam. Tak bardzo się bałam, nie mogłam się ruszyć. Wtedy ktoś mnie pociągnął za ramie. Ciepło rozpływało się po moim nadgarstku.. Cuprum ciągnął mnie pokazując byśmy uciekali dalej. Zrobiłam to. Biegłam i rozglądałam się do koła.
- Tato! - krzyczałam. Powtarzałam te słowa w kółko i w kółko. Nie mogłam go dostrzec. Czy, czy oni go?..
- Jellyka! Biegnij na szczyt! - usłyszałam krzyk, obejrzałam się gwałtownie i zobaczyłam go. Znikał w tłumie przebiegających ludzi, niektórzy rzucali się na niego, inni pędzili na mnie. Ktoś próbował dźgnąć mnie wielkimi widłami, jednak płomienie Cupruma roztopiły metal i przepędziły śmiałka. Upadłam na ziemię. Zaczęłam się czołgać. Szczyt był tak blisko. Coraz bliżej. Co tam jednak było?
Mój ukochany, mały szkielet ciągle starał się trzymać ludzi z dala ode mnie. Byłam mu tak wdzięczna. Dzięki niemu wszystko to szło coraz łatwiej i łatwiej. Kiedy już odwróciłam się by z radością oznajmić, że zaraz to wszystko się skończy, że zaraz będziemy na miejscu..
Zobaczyłam, jak jeden z potężnych, stalowych mieczy przedarł na pół smoczo-podobną głowę mojego chowańca. Zniknął.. Tak nagle.
Łzy wezbrały w moich oczach, pędziłam do przodu na złamanie karku, nie chcę skończyć jak oni.. Jednak z drugiej strony.. Nawet im nie pomogłam.
Nagle grunt skończył mi się pod nogami, zobaczyłam wielką dziurę i od razu zaczęłam do niej spadać. Z ogromną siłą uderzyłam o dno tej wielkiej wyrwy.. Czułam ból rozchodzący się w całej głowie, kiedy rąbnęłam o jakiś kamień. Jednak nie byłam w stanie o tym myśleć. Schowałam twarz w swoich kościstych dłoniach i kuląc się na ziemi płakałam. Do koła nikogo nie zauważyłam.. Nawet jeśli ktoś tutaj był nic nie byłam w stanie dostrzec. Słyszałam jedynie własny szloch i odgłosy krzyków innych, ginących stworów.
Miałam jedynie nadzieję, że nie udało im się.. Że nie zabili mojego ojca. Był.. Był przecież tak silny. Zawsze mnie chronił. Pomagał. Tłumaczył, żebym nie wychodziła na dwór bez szalika.. A.. A teraz zniknął.. Tak jak Cuprum.
Nie żyli.
~Nadzieja~
Siedziałam pośród skał. Ciągle płakałam. Moje ręce i kości policzkowe były już tak mokre, że nie były w stanie przyjąć większej ilości łez. Skulona siedziałam, nie wiedziałam co mam robić. Ile minęło czasu? Odgłosy walk ucichły już dawno, nie wiem dokładnie jaki czas temu.. Ale było cicho, tak przyjemnie cicho.. Przypominały mi się obrazy, gdy siedzieliśmy razem przed kominkiem, a tata czytał przeróżne bajki. I.. Znów zebrało mi się na płacz. Czasami słyszałam jedynie szmer, czułem lekki powiew wiatru.
Jakiś kamyk nagle potoczył się w moim kierunku. Kątem oka zobaczyłam za sobą jakąś postać. Szybko chwyciłam największy z kamieni jaki mogłam unieść, stanęłam na chwiejących się nogach i gwałtownie się odwróciłam celując w osobę, która tutaj podeszła.
- Z-z-zostaw mnie! - wyjąkałam, ciskając słabo kamieniem, który zatrzymał się kilka centymetrów przed stopami wielkiej, białej istoty w sukni. Nie wiem kim była.. Ale zdawała się być taka spokojna.. Nie wroga.
Wyciągnęła do mnie rękę, a ja bez namysłu ją chwyciłam. Była taka ciepła. Jak płomienie Cupruma. Jak uścisk ojca. Łzy znów zaczęły napływać mi do oczu. Nagle.. Po prostu przytuliłam się do niej. Znów płakałam, a wielka łapa tej istoty, taka miękka i przyjemna.. Głaskała mnie po głowie. Kojący głos uspokajał. Może.. Może nie będzie tak źle.
Zostałam zaprowadzona do miejsca, które miało stać się moim nowym domem. Piękne korytarze, pokoje, w których mieszkało wiele potworów. Wszystkie znalazły tutaj dom. Istota, która mnie tutaj przyprowadziła, nazywana była Królową. Więc i ja ją tak nazywałam.
Szybko zapomniałam o tym co się wydarzyło. Szybko zapomniałam o tym bólu. Żyłam w tej pięknej wspólnocie, dorastałam. Było bardzo przyjemnie.. Jednak największa uciecha dopiero miała mnie spotkać.
- Hej. Jak wy wszyscy robicie te dziwne sztuczki? - pytam jedno z psowatych dzieci, które właśnie przy użyciu jakiejś dziwnej mocy stworzyło swój własny posąg z ziemi.
- To ty nie wiesz? - spytało zdziwione. - Przecież każdy z nas posługuje się magią. - na te słowa, gdybym miała policzki, zaraz byłoby widać moje naburmuszenie. W tej jednak sytuacji, powietrze jedynie sycząc wyleciało między moimi zębami.
- Wiem co to magia. - burknęłam. - Ale jak wy jej używacie? Wytłumaczysz mi?
I w ten sposób zaczęłam wszelkie próby. Nie widziałam do jakiej magii zostałam stworzona. Ojciec bez wątpienia by mi o tym powiedział, sama nigdy nie wiedziałam żeby używał takich sztuczek. Sprawdzałam wszystko. Od ziemi, aż po dziwactwa takie jak zbieranie energii i przekształcanie jej w broń czy telekinezę. Jednak nic mi się nie udawało. Byłam nieco zawiedziona. Wszyscy, młodsi ode mnie posługiwali się takimi rzeczami przy zabawie, a ja, mająca AŻ 10 LAT! Nie mogłam nic zrobić.
Pewnego dnia siedziałam w miejscu, w którym znalazła mnie Królowa i zastanawiałam się czy kiedykolwiek coś magicznego mi się uda. Naszła mnie wtedy nagła myśl. Skoro nie umiem robić tego co wszyscy.. Może umiem coś innego?
Wyciągnęłam przed siebie rękę, ale.. Nie wiedziałam na czym powinnam się skupić. Kiedy tak patrzyłam na swoje kościste ręce, przypomniało mi się jak Cuprum często ciągał mnie we wszelkie miejsca jakie zobaczył, bo chciał wszystko zwiedzić. Tutaj pewnie też bardzo by się ucieszył z tej ilości miejsc do posprawdzania..
Nagle ziemia się poruszyła. Nieco się zdziwiłam, przecież nic nigdy mi nie wyszło! Ale nie przestawałam. Trzymałam rękę w miejscu, a ziemia ciągle się ruszała. Z kawałki kamyków zderzały się tworząc iskry i nagle pojawił się płomień. Wystraszyłam się, ale nie zabrałam ręki. Płomień zaczął się formować w jakąś postać i nagle.. Coś rzuciło się prosto na moją twarz. Było takie ciepłe i przyjemne.. Zaraz rozpoznałam te piski.
- Cuprum! - zawołałam niezwykle szczęśliwa, a on gdyby tylko miał język bez wątpienia zacząłby mnie lizać. Zostało mu jednak jedynie łaszenie się do mnie. Zaczął dokoła mnie krążyć, łaskotał niemiłosiernie, aż w końcu zatrzymał się przy dziurze w mojej głowie. Spojrzał na nią niezbyt zadowolony i.. Próbował się tam wcisnąć! Cudem go powstrzymałam.
- Ej, tam nie właź! Nie masz czego tam zwiedzać! - zawołałam radośnie. Dawno nie czułam tego ciepłego uczucia.. Byłam tak szczęśliwa. Złapałam Cupruma i przytuliłam go do siebie, a on zrobił to samo po czym.. Wpakował mi się pod bluzkę prosto miedzy żebra. No tak.. Zapomniałam, że to uwielbia.
Wróciłam do Domu by pokazać, że nie jestem beztalenciem.

~Nowe Życie~
Wszyscy cieszyli się, podobnie jak ja. Gratulowali, że udało mi się użyć magii, ale niektórzy byli zazdrośni, że akurat ja musiałam opanować dziedzinę, całkowicie inną od reszty stworów i ich magii. Nie przejmowałam się tym jednak za bardzo. Liczyło się dla mnie tylko to, że potrafiłam coś niesamowitego. Że Cuprum był ze mną. Bawił się moimi włosami, atakował kosmyki jakby były jego wrogami. Nie mogłam ukryć uśmiechu. Był taki zabawny gdy uderzał swoimi łapkami o końcówki, jakby był kotem.
Dzień minął bardzo szybko. Jak zawsze poszłam do swojego, małego pokoiku. Były w nim najpotrzebniejsze rzeczy i to mi wystarczało. Położyłam się spać, a płomyk położył się zaraz obok mnie, zwinął w kuleczkę i wygasił swoje płomienie. Jedynie dwa małe wydobywające się z głowy, grzały i oświetlały ciemność. Już zapomniałam jakie to cudowne uczucie, leżeć z tym małym stworem w jednym łóżku. Zasnął niemal natychmiast.
W środku nocy obudziły mnie jakieś szmery. Pod drzwiami mojego pokoju ktoś stał. Przestraszyłam się. Zerknęłam na zegarek, była ledwo trzecia w nocy. O tej godzinie się śpi! Nie siedzi pod czyimiś drzwiami. Postanowiłam jednak się nie ruszać, leżałam.. Aż nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Do środka wpadły dwie postacie. Jedna z nich przypominała ptaka.. Inna.. Psa. To jedne z tych zwierzopodobnych istot. Takich jak Królowa. Nie byli jednak przyjaźnie nastawieni. Rzucili się na mnie. Złapali. Nie byłam w stanie nic zrobić, byłam zbyt słaba. Z łatwością mnie związali, założyli worek na głowę. Cuprum starał się coś zrobić, ale wylali na niego kubeł wody. Najgorsze co istniało. On tak bardzo nienawidził wody. Chociaż starał się utrzymać przynajmniej oparty na swoich przednich łapach, nie był w stanie. Upadł na łóżko, mógł jedynie czekać aż wyschnie.
Oni natomiast ciągnęli mnie gdzieś, nie zważali na delikatność. To było okropne. Bałam się, i nie mogłam niczego zrobić. Nie wiedziałam gdzie mnie zabierali. Nie mogłam nawet krzyknąć. Nagle usłyszałam, głos Królowej.
- Zostawcie ją. - rozkazała zdenerwowanym i poważnym tonem. Czułam jak się trzęśli, puścili, a ja upadłam na ziemię. Była.. Zimna. Pokryta czymś.. Co przypominało puch. Przeszyły mnie ciarki. Gdzie oni mnie ciągnęli?
Usłyszałam jedynie spanikowane głosy, które coraz bardziej się oddalały. I kroki, powoli zmierzające w moim kierunku. Wielka łapa pozbyła się worka, rozwiązała mnie.
- D-dziękuję.. - odpowiedziałam, podnosząc się z ziemi. Królowa spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Przepraszam cie za nich. Na tym świecie wiele jest złych stworzeń.. Szczególnie tych, które przepełnia zazdrość. Dopilnuję, żeby nic ci się już nie przydarzyło. Ani tobie, ani innym. - zapewniała z uśmiechem na twarzy. Sama rozejrzałam się po okolicy. Było tutaj tak biało i zimno. Zapadałam się w puchu, a drzewa radosne, chociaż bez liści, witały się z każdym.
- Co to za miejsce? - spytałam zaciekawiona.
- To? To jest droga, która prowadzi do dalszej części Podziemia. Wielu już opuściło Dom i ruszyło w tamtym kierunku. Do Snowdin. - odparła spoglądając na ścieżkę. Wielokrotnie przebytą przez stwory. Teraz już wiedziałam, dlaczego ciągle nas tak ubywało. Dlaczego było nas coraz mniej. Wszyscy ruszali znaleźć kawałek świata dla siebie.
Poczułam, że i ja muszę.
Że chcę.
To tam miało toczyć się moje nowe życie.
Kiedy Cuprum tylko tutaj "dobiegł", rzucił się między mnie i królową, chcąc mnie bronić. Jednak kiedy zobaczył zafascynowanie na mojej twarzy, i radość pomieszaną ze smutkiem, na twarzy królowej.. Całkowicie zgłupiał.
- Cuprum. - oznajmiłam. - Chcesz zwiedzić nieco świat? - spytałam zaraz. Zaczął kiwać radośnie głową.
- Królowo. Bardzo dziękuję za wszystko. Nie masz nic na przeciw, jeśli też pójdę zwiedzić trochę świata? - spytałam nieśmiało.
- Oczywiście, że nie. - odparła. - Ale najpierw.. Chciałabym, żebyś się jeszcze dużo nauczyła. Jeśli to nie przeszkoda.
Tak więc, zostałam w Domu, który szybo stał się Ruinami.. Pod okiem Królowej i wszystkich starszych uczyłam się jak przetrwać. To nie było takie trudne. Tym bardziej, że nie byłam sama. Wiele dzieciaków też chciało się czegoś nauczyć. Więc nazwaliśmy to szkołą.
Teraz.
Witaj świecie.

***

Poziom Duszy:
2
LOVE:
1
Umiejętności:
Odporność na Ogień - Jellyka jest całkowicie odporna na ogień i z łatwością wytrzymuje wysokie temperatury. Co nie oznacza, że lubi pływać w lawie.
Magia:
Przyzwanie - przy pomocy magii przyzywa swojego chowańca, czy jak kto woli zwierzaczka, którego Jellyka nazwała "Cuprum". Może walczyć i normalnie podróżować razem ze swoją właścicielką, tak długo, póki ktoś po prostu go nie zabije. W takim wypadku, przy kolejnych przyzwaniach, może nieco zmienić się jego wygląd. Sam chowaniec może atakować bardzo prostymi atakami magicznymi bazującymi na ogniu i dokładnie wykonuje dane mu polecenia.
Relacje:
Cuprum - to jej ukochany zwierzak! Oczywiście, że go kocha.
Ojciec Jellyki (Richard) - jedyna osoba na świecie, której Jellyka mogłaby kiedykolwiek zaufać na tyle by powierzyć w jej ręce wszystko co tylko może. Był tak samo uśmiechniętym szkieletem jak i ona, wiecznie troszczył się o swoją rodzinę, a miłość biła od niego na kilometr. To oczywiste, że Jellyka go kocha! Ciekawe tylko, gdzie teraz jest..
Królowa (Toriel) - na prawdę bardzo ją lubi. Zabrała ją do Domu i znalazła dla Jellyki rodzinę. Jest dla niej niemal jak matka, chociaż była taka dla każdego. Miła, pomocna. Jallyka była by w stanie zginąć dla niej.
Jey (Wirus - Daggu) - niby uważa siebie za złego, ale hej! Jeśli taki by był wybuchnął by Jellykę! Miał okazję, nie udało mu się, albo nie chciał. W każdym jednak razie, szkieletka go polubiła. Licho wie za co, ale jakoś go polubiła chociaż ni cholerę za dużo o nim nie wie. W każdym razie obiecała, że mu pomoże.
Undyne - kochane rybia przełożona! Chociaż na początku wydawała się być dosyć poważną strażniczką, okazała się też być niezwykle miłą znajomą, jeśli da się to tak nazwać. Jellyka cieszy się jak nigdy z tego, że poznała kogoś takiego jak ona.. Ba! Że będzie mogła z nią pracować i polować na ludzi!
Złoto:
500zł
Ekwipunek:
Topór - Broń lv.0 - dość duży i ciężki topór, którego rękojeść wygląda jakby zrobiona była z kości. Zadaje duże, nawet bardzo obrażenia, jednak z powodu swojej wagi trudno jest się nim posługiwać, dlatego Jellyka często nim pudłuje, nawet jeśli cel jest stosunkowo blisko... Jakiś osiłek be zwątpienia z łatwością by go używał.
Zbroja - Ochrona lv.0
- Telefon komórkowy
- Jedzenie Astronauty (21hp)
- Krabie Jabłka x3 (18hp)
- Potworzy Cukierek x6 (10hp)
- Ciasto Karmelowo-Cynamonowe (Full HP)

***


Imię:
Cuprum
Charakter:
Mimo, że jest tylko chowańcem, który może zniknąć w dowolnym momencie - zawsze zachowuje się tak samo. Można porównać go do kota, bo w wolnym czasie pałęta się wszędzie własnymi ścieżkami i lubi pieszczoty, ale i jest podobny do psów bo jest niezwykle posłuszny i wierny swojej pani. Posiada cechy dwóch różnych gatunków zwierząt.. A przy tym jest piromanem. Kiedy nadarzy się okazja nie marnuje jej i zaraz.. Wszystko co mogło płonie. Chociaż doskonale wie, że nie może tak postępować, często ciężko mu się powstrzymać więc wtedy kiedy ma tylko pozwolenie na palenie.. Korzysta. Korzysta ile wlezie.
Nie za bardzo ogarnia humor niektórych potworów i ludzi, dlatego też nigdy nie rozumie żadnych kawałów. Nawet jak mu się wytłumaczy to i tak nic z tego nie będzie.
W przeciwieństwie do Jellyki, nic nigdy nie spowodowało, że wpadł w depresje więc nawet nie wie czym to jest. Wie za to, że wtedy jest się smutnym więc trzeba takiego kogoś pocieszać. Więc nigdy nie odstępuje Jellyki na krok.
Wygląd:
Cuprum to niewielki, ale za to i tak silny, stwór. Jest niczym innym jak lewitującym, palącym się szkieletem. Jego czaszka, przypomina czaszkę smoka od której ktoś oderwał żuchwę, a z miejsc, gdzie powinny być rogi wydobywają się płomienne "wstęgi". Jego ciało to kręty kręgosłup, który może wyginać jak tylko chce. Jedyne co jeszcze sprawia, że nieco przypomina żyjące na prawdę stworzenia (a raczej ich szkielety) to klatka piersiowa i para rąk, zakończonych kosami jak u modliszki. Nie są zbytnio stworzone do walki.. Bardziej do przyczepienia się do przeciwnika.
Jednak razem z wieloma nowymi przyzwaniami jego wygląd nieco się zmienia. Czaszka może przypominać tą u kota czy psa, najczęściej jednak smoka. Zamiast modliszkowatych ramion może mieć smocze skrzydła, lub przypominające kocie - łapy.
Głównymi ośrodkami płomieni na jego ciele, są dwie dziury na głowie i cały ogon.
Magia:
Ogniste Kule - rzuca w przeciwnika ognistymi kulami. Mogą być bardzo duże, lub bardzo małe, w zależności od zamiarów użytkownika. Cuprum może tworzyć je w dowolnej części ciała, głównie z tego powodu, że niemal cały pokryty jest przez płomienie.
Ogólne Informacje:
- Chociaż nie ma płci, traktuje siebie jak samca.
- Jest piromanem.
- Nie znosi wody.
- Nie znosi Snowdin. Tam jest za zimno.
- Uwielbia chować się między żebrami Jellyki. Jest na tyle mały, że z łatwością się tam mieści. Skubany!
- Żywi się energią swojego właściciela.
- Kiedy Jellyka jest wyraźnie osłabiona, chociaż tego nie chce, znika, by nieco ją odciążyć.
- Chociaż nie musi jeść normalnego jedzenia często zdarza mu się zjeść przypalone dania.
- Kilkukrotnie podpalił ubrania Jellyki.
- Kiedyś próbował wpakować się w dziurę w głowie szkieletki. Całe szczęście się nie udało.
- Nie mówi. Wydaje jedynie odgłosy przypominające skrzeczenie lub warkot. Czasami nawet mruczy!
- Lubi kiedy ktoś głaszcze go w koniuszek ogona. Ale bardzo, a to bardzo delikatnie. Inaczej zaczyna atakować.
- Zawsze ma pierdyliard uprzedzeń do kogoś, kogo widzi pierwszy raz i wygląda mu na wroga. Na przyjaciela w sumie też..
- Czemu to on musi zawsze wyciągać Jellykę z opresji?

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank


Ostatnio zmieniony przez BlackDream dnia Pią Gru 09, 2016 12:11 am, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 57
LOVE : 0
Liczba postów : 664
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Karteczka Jellyki&Cupruma   Nie Gru 20, 2015 6:44 pm

Przyznam, teraz nie chciało mi się czytać całości, ale w przypadku ciebie nie potrzebuję tego, by ci dać  Very Happy

Akceptacja Karty Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
 
Karteczka Jellyki&Cupruma
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: