IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wysypisko śmieci

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Vanessa



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 20
LOVE : 1
Liczba postów : 9
Join date : 02/12/2016

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Wto Gru 06, 2016 5:01 pm

To już było dla niej bolesne? Każdy najdrobniejszy ruch jaszczurki wskazywał na to, że się boi, każda spływająca po policzku łza zabierała ze sobą część cierpienia z jej wnętrza... Dodatkowo te spojrzenia, którymi obdarowywała "dziewczynkę"! Czemu właśnie teraz nie miałaby iść na całość? Jaszczurka była blisko, nie mogła uciec, do tego Amu zaczął jej porządnie pilnować po zaspokojeniu swojego głodu. W oczach Alphys kompletnie nic się nie odbijało - ani iluzja Undyne, ani mała Vanessa. Były puste prawie jak otchłań, do której spływały wszystkie śmieci i nie wiadomo co się dalej z nimi działo. Mimo tego wszystkiego aura negatywnych emocji nadal nie wydawała się jakoś specjalnie silna. To zawahanie w głosie rozmówczyni nie było wystarczające, mimo iż nie do samego końca wiedziała na jakie pytania odpowiada żółta potworzyca, co tak naprawdę mówi iluzja tego wysokiego potwora.
- Po prostu? / Undyne jedynie milczała wyraźnie chcąc doczekać się odpowiedzi na zadane pytania. Znów się cofnęła... Hmmm... Porozumiewawczo spojrzała na swego różowego sprzymierzeńca. Niech wyciągnie z niej inne strachy, które tylko częściowo do tej pory ujawnił. Już mógł iść na całość, wiedział w którym kierunku. To jedynie mogło zadziałać i tak już dużo powiedziała jak na tą nie interesującą się innymi. W tym momencie przebiegła dwójka zmieniła strategię.
- A może jednak? / - Ja twierdzę, ż-że jest... i t-to wiele... - Już załamywał się jej coraz bardziej głos, nie mogła tego ukrywać. Mimo tego jej głos nadal był stanowczy... nadal pewny pomimo bólu. Słabł wręcz w uszach...
Skorzystała z pomocy, tak jakby, jaszczurki i usiadła na wyznaczonym przez nią miejscu.
- Po co mi twoja pomoc? / - Nie potrzebuję twojej pomocy - cicho jednak dodała - i tak nic z tym nie da s-... - urwała nagle, kiedy udało jej się zdjąć górną część zbroi. Pod nią miała czarną koszulkę na ramiączka, tą po domu. Dopiero teraz widać było jak wiele krwi już straciła i ile ma ran. Na ramionach, piersiach, bokach. Wszędzie porozcinana skóra, ale w jednym miejscu na brzuchu, gdzie koszulka była całkowicie rozszarpana widniała ogromna rana, głęboka, spod której wystawały organy. Chyba siłą determinacji jeszcze trzymała się przy życiu. Undyne spojrzała na siebie i automatycznie zebrało się rybce na wymioty. Widziała to oraz podobne rzeczy wiele razy, ale teraz?..
- ... / - Ja... ja umrę... - zaśmiała się jakby przerażona zaraz po wypowiedzeniu tych słów. Zdjęła z rąk ciężkie rękawice, a tak naprawdę to Vanessa podwinęła nieco rękawy swojej sukienki. Z oka Undyne zaczęły płynąć łzy, bała się śmierci, tak przynajmniej to wyglądało. Bała się zostawić Alphys samą, tak bardzo bardzo... Już i tak straciła wiele krwi, zbyt wiele nawet jak na oko samej pani doktor zapewne. Nagle dziewczynka rzuciła się na Alphys, aby ją objąć, więc i iluzja przytuliła żółtego potwora. Wtuliła się w nią, jakby nic złego wcześniej do niej nie mówiła o błędach i tchórzostwie, ale czy wytykanie błędów jest złe? Drżała... dziewczynka z podekscytowania, a rybia wojowniczka ze strachu że zaraz zniknie z tego świata. Płakała i to bardzo, jak nigdy na oczach światków.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Zaraz ci ulży. / - Co teraz?.. - Już powoli dziewczynka nastawiała odpowiednio tasak, by z lekkim zamachnięciem i pomocą Amu móc... aaaaaaalleeeeeee! Jeszcze nie, jeszcze moment.
Odsunęła się minimalnie by móc spojrzeć na jej twarz. Cóż za urocza buźka!
- Zostań tylko przez chwilkę tak blisko. /- Proszę... nie zostawiaj mnie samej!.. - Undyne zaczęła się powoli rozsypywać w ramionach Alphys. Amu chwycił jaszczurkę, zwiększając całkiem swoją materialność. Uważał, by nie oberwać i nie zostać zauważonym. Jednym sprawnym ruchem z ostrzem skierowanym w dół Vanessa wbiła całe 18cm tasaka z pomocą różowego potwora w ciało Alphys.
- MAM CIĘ! Thihihi! / - Al... Ja... Kocham cię... Przepraszam... - Musiała czuć ten niesamowicie przeszywający ból, ale czy wiedziała, że ktoś ją właśnie faktycznie zranił, czy myślała, że to pochodzi z duszy?

_________________
Karta Postaci * Skrytka~

1. Rozmowa z Alphys w Waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Redaktor Undernetu


HP : 32
Poziom duszy : 14
Doświadczenie : 45
LOVE : 0
Liczba postów : 892
Join date : 06/01/2016
Age : 23
Skąd : Miasto królów BI

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Sro Gru 07, 2016 9:53 pm

Tego ataku nie sposób było przewidzieć - był podstępny, uderzający w samo sedno jaszczurki, niczym miecz wbity w plecy przez przyjaciela. I tak też się mogła poczuć Alphys - ból przeszedł po jej nerwach, jakby iluzoryczna Undyne właśnie zrobiła jej krzywdę. Co gorsza - ktoś tak doświadczony z nauką jak pani naukowiec mógł łatwo odkryć, że rana nie została zadana tylko cieleśnie, ale i coś drgnęło w duszy potwora. Atak fizyczny to jedno, załamanie psychiczne przy bliskiej osobie to drugie.

Vanessa - 100% HP
Alphys - 70% HP i spada + 20% załamania psychicznego

_________________

*Rozgrywki*
Hol Osądu Gorące źródełko - Las Snowdin Świątynia
KP ❤️ $$


❤️Najlepszy boss fight ever❤
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys



HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 323
Join date : 19/03/2016
Age : 18

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Sro Gru 07, 2016 11:03 pm

Pokręciła głową, uparcie milcząc. Wyglądało na to, że nie miała zamiaru w jakikolwiek sposób kontynuować tego tematu. Undyne napierała, ale Alphys tylko spoglądała na nią zza okularów, swoim smutnym wzrokiem. Ledwo ją widziała - łzy przez cały czas napływały jej do oczu, nie potrafiła tego w żaden sposób opanować. Co jakiś czas cicho pociągała nosem.
Odetchnęła nieznacznie, gdy przyjaciółka usiadła. Jednak to uczucie ulgi nie trwało zbyt długo - zamarła, gdy zobaczyła, co dzieje się pod zbroją rybiej wojowniczki. Osuszyła oczy grzbietem dłoni i zaczęła biegać wzrokiem po ciele przyjaciółki. Ran było tak wiele, że początkowo nawet nie wiedziała, czym powinna się zająć. Co takiego robiła? Jak to wszystko się stało? Czy... Czy jaszczurka znowu coś przegapiła? Po raz kolejny zabrakło jej przy kamerach? Wydawało jej się, że uczestniczy w poważnych wydarzeniach w Zamku Królewskim, podczas gdy Undyne poświęcała swoje zdrowie dla jej i innych potworów bezpieczeństwa?
Przełknęła ślinę i nie tracąc czasu, oderwała długi kawałek swojego kitla.
- Będzie boleć - uprzedziła, po czym zaczęła go owijać wokół poranionego brzucha. Nie było to nic wybitnego, ba, ciężko było w ogóle stwierdzić, czy coś dało. Ran nie mogła nawet zliczyć, znaczna część była poważna. Stan Undyne każdy głupi oceniłby na krytyczny. Ta jedna owijka, w dodatku tak prowizoryczna, była ledwo kroplą w morzu - N-nie gadaj głupot - żachnęła się cicho. Wiedziała, że przyjaciółka nie majaczy, ani nie kłamie; wszystko wskazywało na to, że wkrótce zginie, ale... Alphys nie chciała w to uwierzyć. Nie mogła. Zresztą! Przecież to śmieszne! To najsilniejszy potwór w całym Podziemiu! Nie było najmniejszych szans na jej śmierć! Sama to wyliczyła! Prawdopodobieństwo śmierci jej ukochanej wynosiło mniej niż 5%! I to było udowodnione naukowo!
Odsunęła się nieznacznie; przez łzy znowu niczego nie widziała. W dodatku teraz nie mogła ich wytrzeć - całe łapki miała w cudzej krwi. Powstrzymała szloch i przyłożyła grzbiet dłoni do czoła, próbując ochłonąć i znaleźć wyjście z całej sytuacji. I w tym momencie... Poczuła ciepło blisko siebie. Została... Przytulona?
Otworzyła szeroko oczy i zastygła w bezruchu. Bała się, że jeśli jakkolwiek się poruszy, Undyne ją puści, wszystko się popsuje. W jej ramionach było tak dobrze... Ukojenie, spokój. Przez chwilę poczuła się bezpieczna. Właśnie tego jej brakowało przez ten cały czas.
- Nie zostawię cię... - powiedziała. Po tej cichej deklaracji poczuła przeszywający ból. Było to coś niespodziewanego. Czy... Ktoś jej coś właśnie zrobił? Poczuła ból... W samej... Duszy? Odsunęła się gwałtownie, żeby nie powiedzieć, że w ogóle odepchnęła od siebie potwora. Zgięła się w pół, oddychając głęboko; każdy wdech przynosił nową falę bólu i dyskomfortu. Spojrzała się na Undyne, próbując zrozumieć, co właśnie się stało. Czy... Ona coś jej zrobiła? A może... Może to wszystko było tylko jej urojeniem? Chciała dotknąć miejsca, które tak boleśnie ją rwało, ale miała za krótkie łapki; nie mogła sięgnąć. Przełknęła ślinę, nie bardzo wiedząc, co teraz począć. Odsunęła się od swojej najlepszej przyjaciółki po szczerej deklaracji, że tego nie zrobi, bo coś jej się wydawało? Ale... Ten ból był taki prawdziwy. Naukowiec przez chwilę pociemniało w oczach.
- Ja... Przepraszam - wydukała, widocznie przerażona. Nie odrywała wzroku od Undyne; widziała, jak zaczyna się rozsypywać, ale nie mogła nic na to poradzić. Nawet, gdyby bardzo chciała - nie miała przy sobie odpowiedniego sprzętu. Teraz mogła tylko stać i się patrzeć. I płakać - czy chociaż przez chwilę miała suche policzki?

_________________

* * *
Karta postaci | Skarbiec
True lab | Komnata balowa | Wysypisko śmieci | Biblioteka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nasko



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 10
Join date : 06/02/2017

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Pią Lut 10, 2017 11:26 am

Tymczasem na wysypisku panuje niezręczna cisza. Jakby to miejsce kompletnie umarło tylko w tle słychać cichy szum wodospadów.
-Gdzie oni wszyscy sobie poszli? - Powiedział z lekka ściszonym tonem zastanawiający się Nasko, siedząc dumnie na największej górze śmieci, masując w zastanowieniu swoją dolną część maski, a pod lewą dłonią trzyma całkiem sprawny żółty rowerek. O dziwo tym razem nie ma na sobie plecaka. Zapewne gdzieś sprytnie ukrył go, żeby na razie nie przeszkadzał mu w jego pilnych przemyśleniach i biernych poszukiwaniach nowych drogocennych przedmiotów. Czuł się niczym król na swoich wspaniałych włościach. Po chwili namysłów uderzył się radośnie w maskę, jakby wpadł na jakiś wspaniały pomysł. Odwiązał ze swojego łańcucha, ulubioną kaczuszkę kąpielową. Widać, że jest nieskazitelnie czysta, ale na wszelki wypadek jeszcze ją przetarł swoimi dłońmi. Po czym przyjrzał się bliżej swojej kaczce.
-hhhh, jesteś najśliczniejszą kaczuszką po tej stronie podziemia! HHHhhhhhh... - Rzekł uradowany po czym dał jej przez maskę szybkiego buziaka. Nagle szybkim ruchem wyjął ze starej pralki na której siedział jakiś mały kabel przywiązał kaczuszkę do ramy rowerka, który o dziwo też jest bardzo czysty. Może tylko z lekka zardzewiały. Po zawiązaniu kaczuszki, uradowany spojrzał na nią jak komponuję się razem z rowerem. Po chwili zastanowienia delikatnie ścisnął kaczuszkę, a ta wydała z siebie charakterystyczny dźwięk. Ten z radości podniósł swoje rączki do góry.
-Hhhh!!! Jestem geniuszem!! Hhhheehehee!! - Powiedział ciesząc się z efektu jaki stworzył na rowerku, a po chwili zaczął szukać na tym samym szczycie śmieci nowych to przedmiotów, żeby "ulepszyć" swój nowy pojazd.

_________________

You've met with a terrible fate, haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imala



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 17
Join date : 25/12/2016

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Pon Lut 13, 2017 4:56 pm

Wilczyca markotnie podążała ścieżką. Nie była szczęśliwa z powodu powrotu do domu przez wysypisko, jednak była to najszybsza trasa. Mamrotała coś cicho pod nosem, wpatrując się w ziemię. Podążała między kolejnymi stertami śmieci. W pewnym momencie usłyszała pisk. Szybko podniosła głowę, wpatrując się w szczyt jednej z gromady. Dostrzegła dziwaczną postać. Przypatrywała jej się chwilę. Jednak nie miała ochoty, zawierć nowych znajomości tak jak zawsze. Skrzywiła się tylko lekko i znów zaczęła wpatrywać się w ziemię. Przechodząc obok jakiejś puszki, kopnęła ją mocno.
- Dlaczego najszybsza droga musi prowadzić wśród śmieci i dziwaków? - mruknęła do siebie.

_________________

Kp | Skarbiec

Północna część lasu Snowdin | Gejzery - Wodospady | wodospady - wysypisko śmieci | --- | ---
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nasko



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 10
Join date : 06/02/2017

PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   Pią Lut 17, 2017 9:11 pm

Przy biernych poszukiwaniach w jego ulubionych śmieciach nagle usłyszał odgłos puszeczki. Wystawił głowę za wzniesienia śmieci i zaczął dziwnie wpatrywać się w przechodzącą nieopodal wilczyce. W istniej ciszy wręcz jej się przyglądał, po czym stwierdził.
-Hmm... Chyba miałem coś zr... - Nagle przerwał swoją cichutką wypowiedź pod nosem stuknięciem się w maskę. Uderzył się on na tyle mocno, aż jego głowa lekko odsunęła się w tył przez chwile.
-Hhhhh! Proszę PANI! NIECH PANI POCZEKA! - Wyskoczył nagle na sam szczyt dumnie próbując się wyprostować i pomachać do wilczycy. Jednak niestety nie udało mu się dobrze wyprostować, tylko mu coś łupnego w plecach, syknął lekko z bólu, więc bez większego zastanowienia wskoczył na swój nowy żółty rowerek i od razu zaczął jechać w dół śmieciowej góry. Tylko, że decyzja małego podróżnika nie była zbyt mądra, a tym bardziej przemyślana. Po szybkim rozpędzeniu się i po sporych turbulencjach śmieci pod jego rowerem się osunęły. Nagle śmieciowa górka stała się bardzo niebezpieczną lawiną, a nad nią leciał na swym rowerku rozpędzony Nasko krzycząc radośnie.
-UAAAAAAAHAHAHA!!!! NADLATUJE!!!! - Po czym dumnie podniósł swoje rączki do góry, co spowodowało, że jego rowerek poleciał dalej bez niego. Za nim Nasko zorientował się, że nie miał już pod sobą rowerka to z dużą predkością przeturlał się przez mokrą powierzchnie śmieciowej krainy, zatrzymując się swoją twarzą (a raczej maską) idealnie przed nogami wilczycy. Na całe szczęście śmieciowa lawina zatrzymała się parę metrów za Nasko. Może tam dostał leżąc już jakąś puszką czy innym śmieciem. Za to jego rowerek z rozwalonym kołem smutny leżał pod ścianą skalną. Wszystko wydarzyło się tak nagle, że ciężko było o jakąkolwiek reakcje. Po krótkiej chwili Nasko podniósł swoją lewą rękę i pokazał swoją dłonią charakterystyczny gest kciuka do góry.
-Hhh... Nic mi nie jest! - Powiedział z trochę się ciesząc, ale widać, że ciężko mu było się wyraźnie wysłowić, bo jego twarz, razem z jego maską była trochę wbita w ziemie.

_________________

You've met with a terrible fate, haven't you?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wysypisko śmieci   

Powrót do góry Go down
 
Wysypisko śmieci
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: