IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Farma ślimaków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Farma ślimaków   Sro Gru 16, 2015 7:43 pm

W pobliżu domu Undyne, Mettatona i Napstablook'a istnieje sobie farma przeróżnych ślimaczków, które żyją ogrodzone drewnianym płotkiem. Nie, żeby niektóre mniejsze gatunki nie mogły sobie po prostu wyjść, ale cóż... Jeżeli sobie życzysz możesz wziąć udział w wyścigu ślimaczków na torze za małą opłatą, monety trzeba wpłacić do puszeczki, a wszystkie pieniążki, tak tylko słyszałam, są przekazywane na cele charytatywne - pomoc ślimaczkom i pajączkom na "całym świecie". Tak więc przyjdź i odwiedź młode, tak jak i stare ślimaczki, możesz nawet jakiegoś pogłaskać! Teoretycznie farmą zajmuje się pewien miły duszek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daggu
Bywalec
avatar

HP : 100
LOVE : 1
Liczba postów : 68
Join date : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Sob Gru 26, 2015 11:17 pm

-Dobra. Skoro pozbyłem się tego wiecznie uśmiechniętego szpiego-pacana, to mogę w końcu zająć się farmą ślimaków... Uh, ostatnia bateria. No to jeśli już tą nie wybuchnę wejścia do tej farmy, to będzie około... 1% szans na nabycie nowych baterii w tej dziurze, około 5% na wybicie dziury tym korpusem, i w końcu 7% na spotkanie znowu tej całej... jak jej było? Jellyka? No cóz, nie ważne. Jedynie liczy się to, że jej już nie spotkam! -krzyknął, ustawiając ostatnią baterię.
-Pod tym kontem nachylenia, Bateria nie powinna zawalić tego już wystarczająco popękanego tunelu, a w dodatku wyryje wyjście. Szansa na powodzenie planu: 99%. Tyle mi wystarczy! -Zakrzyknął się, i zdetonował ładunek. Następnie, zerknął tylko na dół, by sprawdzić czy nikt tam nie przechodzi, i zeskoczył.
-A teraz tylko znaleźć jakieś baterie... Na pewno znajdę tu pieniądze, bo 'charytatywna' zbiórka na pająki. Tsa, charytatywna. A ja jestem... Jestem... Jestem... Niech tylko włączę system główny, a znajdę jakiegoś potwora z przeszłości za którego mogę się sarkastycznie podać! To nie jest ważne dla mojej misji. Gdzieś tutaj, powinien być taki emo duch... on na pewno ma jakieś baterie.. -Powiedział rozglądając się w każdą stronę.

_________________
KP / bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 225
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Sob Gru 26, 2015 11:39 pm

Wioska Temmie taka fajna! Temmie takie miłe! Hoi! hOI! hoi! hOi! hoI! HOI! IOh!
Jellyka dosyć zadowolona wracała z tamtego miejsca, bo mieszkańcy byli nawet bardziej niż ultra mili. Każdy tak ładnie się przedstawił, nawet poczęstowali ciasteczkami!
I chyba w nich coś było, bo uśmiech i okrzyk "hOI!" nie schodził z jej ust ani an chwilę. Nawet do takiego słodkiego żółtego kwiatka zawołała "hOI!" i szła dalej.
Farma Ślimaków była bardzo ładnym miejscem. Wszędzie ślimaki. Nawet nie chciały uciekać ze swoich zagródek! Tylko tak ładnie w nich siedziały i się nie ruszały.. A może się ruszały, tylko nie było tego widać, bo robiły to w cholerę wolno? Ach, nieważne. Ważne, że wszyscy są zadowoleni. Chyba. Bo czegoś jej tutaj brakowało.. No tak. Cuprum.
Kolejna eksplozja spowodowała, że nieco oprzytomniała. Czyżby?
- Jey?.. - oznajmiła nieco bardziej zdziwiona niż zwykle. Sądziła, że ten raczej nie chce jej widzieć, a tu prosz. Wybuchnął się niemal, że tam gdzie akurat się znajdowała.
- Ty to chyba bardzo nie możesz beze mnie wytrzymać.. - mruknęła cicho pod nosem, jakby nieco jednak obrażona, a słowa kierowała jednak bardziej do siebie. Do robota natomiast, jedynie pomachała przyjacielsko.

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daggu
Bywalec
avatar

HP : 100
LOVE : 1
Liczba postów : 68
Join date : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Gru 28, 2015 11:26 am

-JAK JAK JAK JAK JAK JAK JAK?! Jak to coś tak szybko przelecieło z wioski potępionych do farmy?! Eh, nie ważne! I tak nie potrzebuję farmy, potrzebuję domków które są przy niej! Nie daleko mieszka chyba Królewska strażniczka, na stówę ma baterie w domu! Albo przynajmniej inny sprzęt który mogę pożyczyć... -Krzyczał w myślach, po czym natychmiast na pięcie się odwrócił, i poszedł w stronę domku tak zwanej ''Undyne". Swoją drogą, dziwne imię. Kto jej w ogóle takie dał? Rodzice raczej nie chcieli by ich dziecko umarło, ale bez przesady.. A poza tym, sama nie mogła sobie zmienić imienia, nie? Chociaż, kto ją tam wie, takim strażnikom może czasami coś się w głowę stać przy walce. Dobra! Mniejsza o pochodzenie jej imienia, czas obmyślać plan!
-Są święta, więc.. W sumie mam pomysł jak wykiwać rybkę... Będę udawać kolędnika! Tylko nie znam żadnej kolędy... Welp, po to mi zamontowano możliwość improwizacji! Moment.. Jej chyba nie ma w domu. I nie ma tam nic ciekawego... Kurcze... Lodówki jej nie wyniosę.. Chociaż..? Nah, pójdę do tego ducha z derpresją. -główkował się, po czym polazł do następnego domku.
-A teraz... To był lewy dom, czy prawy dom... -Zastanowił się, wglądając przez okno. Wtedy, zauważył ze w jednym domku są słuchawki.
-Bingo! Teraz tylko wleźć do środka, i wyleźć tymi słuchawkami z domku. Na szczęście ten duch, chyba jest teraz na swojej farmie. -Powiedział do siebie, po czym zdobył słuchawki.
-Teraz, skoro mam broń... Jellyka, nadchodzę! -Zakrzyknął się, biegnąc z słuchawkami na farmę.
-Ładny mamy dzisiaj dzień. Ptaszki śpiewają. W dni takie jak te.. A z resztą, sam miałem dość tego monologu. Spróbuj zrobić jeden ruch, a wybuchnę te słuchawki. -Powiedział, nie spuszczając oczu z przeciwniczki.

_________________
KP / bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 225
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Gru 28, 2015 1:12 pm

Co Jey robił? Licho wie. W głowie miał jedynie jakiś szatański plan, którego pewnie nawet on do końca jeszcze nie rozumie i do końca nie wie czy się uda, ale jakoś bardzo musiało mu na tym planie zależeć. Nawet bardziej niż bardzo, skoro tak desperacko szukał czegoś co mógłby zdetonować. Co mu się w tej metalowej głowie roiło?
- Ej, Jey. - odezwała się w końcu z pełną premedytacją do niego. Nie była zbyt zadowolona tym co mówił. Brzmiało to trochę.. Aż za bardzo negatywnie. Trochę tak jakby miał jej dość, a przecież nie zrobiła nic złego. Nawet nie zarysowała go swoim toporem, nawet powstrzymywała Cupruma od zaatakowania go, chociaż chciał tego niemiłosiernie, zanim go wybuchnął..
- Uspokój się dobra? To już przestaje być śmieszne. - burknęła, robiąc minę obrażonego dziecka. - Zdaje mi się, że masz mnie za wroga! To już serio przesada! - zdaje się, że chyba coś pomylił w tym.. Wierszyku? Chyba zabrakło "Kwiatki kwitną.". Tylko po co się tego do diaska czepiać? Pewnie dlatego warto, że bez tego dziwnie wygląda.. Duh.
- I.. Serio. Te słuchawki mają lepsze zastosowanie niż wybuchanie ich! - dodała zaraz. Nie chciała jednak się z nimi zbytnio spotykać, dlatego ciągle stała w bezruchu, trochę kicha.

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daggu
Bywalec
avatar

HP : 100
LOVE : 1
Liczba postów : 68
Join date : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Gru 28, 2015 3:18 pm

-Ale śmiesznym jest zaciągnięcie mnie do Alphys? Tak łatwo mnie nie złapiesz. Jeśli nie odsuniesz się w tym momencie, czeka cię strasznie, ale to strasznie kiepski czas... No cóż, skoro nie masz zamiaru... Te słuchawki mają w sumie jeszcze jedno bardzo fajne zastosowanie. Masz rację. Oprócz wybuchania, mogą one również... -Nie dokończył, po korpus je rzucił, a po chwili.. Słuchawki stanęły na kablu!
-...Się bić! -Krzyknął głos ze słuchawek. Następnie, kabel złapał przeciwniczkę za nogę, i przywiązał ją do grzyba obok. -Musisz wiedzieć, że grzyby w Wodospadach, są bardzo ciężkie do wyrwania. Dlatego nikt się tym nie zajmuje, i dlatego zdobywają ten blask. -Tłumaczył, już jako robot.
-No cóż, było fajnie, i w ogóle... Wspomnę cię na napisach końcowych. No ale nic, czas zabracjeszcze baterie z tych słuchawek, i można wracać do dłubania dołu do Hotlandii. -Powiedział, zabierając jedną baterię. -Jejku, masz taaaaki okropny pech, że Undyne jest akurat u Alphys. Serio, prawie ci współczuję. A no, tego. Nie mogę. Bo jestem robotem! -Krzyknął, oddalając się co raz bardziej. Jedynym sposobem by go teraz złapać, jest wysłanie Cupruma! Albo, wołanie o pomoc Undyne. Może usłyszy?

_________________
KP / bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 225
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Gru 28, 2015 3:51 pm

- Ej serio Jey! - zawołała nieco zdenerwowana. A to już chyba nieco źle, bo.. Trzeba się na prawdę wysilić, żeby ją zdenerwować, bo w końcu jest przykładem radości i wesołości, niczego negatywnego.
- Nie wiem co sobie ubzdurałeś, ale ja nie chcę zrobić niczego złego! Na prawdę! Ja nawet tej całej Alphys nie znam! - próbowała przemówić blaszakowi do rozumu, ale to oczywiście nic nie dawało. Programy komputerowe to serio ograniczone umysłowo pomysły! Mówisz takiemu jedno, a on dalej swoje!
Kiedy tylko przywiązał jej nogę kablem od słuchawek, nawet zbytnio na to nie zwróciła uwagi. Bardziej jakoś zwracała uwagę na słowa niż na czyny.. Które w jego wykonaniu, zawsze były dziwne i licho wie, w którym urządzeniu w końcu był.
Nie myślała zbytnio o wyrywaniu grzyba.. Miała topór. Zetnie go, rozetnie kable, coś na pewno.
- Ty chyba serio masz mnie za kogoś innego niż jestem. Słuchaj no uważnie! Chcę. Się. Jedynie. Z. Tobą. Za-przy-ja-źnić! - przeliterowała ostatnie słowo, co by dotarło to do jego obwodów i sztucznych neuronów mających robić za mózg. - Tylko tyle! - w jej głosie słychać było irytację tym wszystkim. Co jeszcze? Może zacznie narzekać, że gdzie nie pójdzie tam jest i ona! Ale to w końcu Jey wybucha sobie wyjścia w miejscach gdzie jest Jellyka, to ona powinna narzekać, a ten tutaj się zachowuje jak pępek świata.
Zawiesiła topór na jego miejscu, na plecach i klasnęła w dłonie. Po chwili pojawił się mały płomień, z którego ukształtował się Cuprum ze smoczymi skrzydełkami. Wyraźnie zdenerwowany spojrzał w stronę Wirusa i na nic nie czekając rzucił w niego kilkoma ognistymi kulami.
- Cuprum, nie atakuj go! Tylko goń! Osobiście mu przywalę! - szkielecik, aż ze zdziwieniem spojrzał na Jellykę, ale nie śmiał się jej przeciwstawić. Poleciał więc z zawrotną prędkością w kierunku uciekającego Jeya. Te skrzydła miały jednak jakiś plus. Poruszał się nieco szybciej.. Chociaż to takie niezauważalne nieco.

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daggu
Bywalec
avatar

HP : 100
LOVE : 1
Liczba postów : 68
Join date : 16/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Gru 28, 2015 8:44 pm

Ja radziłbym ci, Cuprum, I to tak z dobrego braku serca, zostawić mnie. W końcu, noga twojej "przyjaciółki" jest przywiązana do bomby, którą mogę zdetonować, kiedy tylko mi się zachce. A jak na razie, przekonujecie mnie oboje by ją wybuchnąć. Oh, i nie martwcie się. Ja mam jeszcze z nije baterie, co to by móc wysadzić was gdybyście mnie dalej gonili. Więc, zjedz tą baterię jak grzeczne żyjątko, i daj se siana! -Powiedział, rzucając jedną z baterii centralnie do środka goniącego zwierzaka.
-I jeszcze jedno! Jeśli nie jesteś po stronie Alphys, to następnym razem jak cię spotkam, pokaż mi telefon połączony z underternetem! Jeśli tego nie zrobisz, dla mnie będzie oczywiste! -krzyknął, wbiegając gdzieś dalej. W sumie, można by było podwędzić jakiś od Undyne, jak wróci do domku. Niestety, Jey raczej tego zrobić nie może, ale jakaś szkieletopodobna panna...

_________________
KP / bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 225
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Wto Gru 29, 2015 10:36 am

Cuprum pędził za nim wyraźnie wściekły. Od początku go nie lubił, ale w tym momencie był bliski nawet i pozwolenia sobie na nienawiść. Gnał jak wielka kula ognia, tym bardziej, że mimo słów Jellyki gotowy był zaatakować i calusieńki od stóp do głów płonął z taką temperaturą, że aż trudno było podejść.
Tak. Najchętniej zaczął by rzucać ognistymi kulami, ale jeśli miałoby to spowodować, że ten chciałby wybuchnąć Jellyke - wolał nie ryzykować. Rzucił jedynie kilka bez wątpienia obraźliwych słów pod adresem Wirusa (przy czym cudem ominął spotkania z kolejną baterią, doskonale wie, na co je stać) i wrócił się do swojej właścicielki, przygaszając płomienie, tak by znów otaczały ledwo ogon i wydobywały się dwiema wstęgami z głowy.
- Phi.. Nie wiem co mu tak zależy na tym idiotycznym telefonie.. - mruknęła szkieletka trafiając w ziemię, zamiast w grzyba. - Ale jak tak bardzo go potrzebuje.. - kolejne pudło. - To mu go zdobędziemy! - Cuprum nie był zbyt zadowolony tymi słowami. Najchętniej już w ogólnie nie zbliżał się do metalowego pudła.
W końcu tak za piątym, może dziesiątym albo jedenastym razem, Jellyce udało się ściąć grzyba i tym samym uwolnić nogę. Żywiołak zaczął ją ciągnąć za rękę, pokazując, że powinni sobie stąd pójść, ale ona tego w żaden sposób nie chciała.
Telefon telefonem, trza go znaleźć jeśli chce żeby Jey zrozumiał, że nie jest wrogiem!
I chociaż pewnie nie znajdzie działającego jak trzeba, i tak i tak poszła na Wysypisko. Może KIEDYŚ coś znajdzie. ALBO nauczy się jakoś je naprawiać.. A to już w ogóle czarna magia.

z.t.

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 12:47 am

Sans odnajdywał pewną przyjemność z przychodzenia na farmę ślimaków i obserwowania jej lokatorów. Przełożył ręce przez płot opierając na nim ciężar ciała i wbił wzrok w wybranego przez siebie ślimaczka z zielonkawą skorupką, pilnie śledząc jego poczynania. Zajmujące zajęcie, nie ma co. Za to bardzo relaksacyjne, a nawet na tyle relaksacyjne, że po niedługim czasie Sans poczuł znajomy ciężar, który powoli zamykał mu oczy.
Pewnie powinien być teraz gdzieś indziej. Na przykład w pracy. Ale cóż, ponieważ nie miał zegarka, a z nieistniejącego w Podziemiach słońca nie potrafił nawet podać przybliżonej godziny, uznał, że to godzina dobra jak każda inna na drzemkę. Czekając aż nawarstwione przez ostatnie dni zmęczenie skumuluje się w punkt snu, powoli osunął się z płotu i legł w niebieskawą trawę Waterfall, a jego myśl o spokojnym życiu ślimaków powoli bledły, aż wreszcie zniknęły zastąpione cichym świstem pochrapywania.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 1:29 am

//Mam nadzieję, że ta ścianka nie straszy, a zachęca. Pisanie o wszystkim co się da to moja specjalność.

Po rozmowie z Undyne, nogi zaprowadziły go właśnie tutaj. Wprost na farmę, której nie był sobie w stanie przypomnieć. Czy była tutaj zanim zniknął w pustce czasu? Czy istniała w tym miejscu, na jego linii czasu? Czy w ogóle kiedykolwiek i gdziekolwiek ją widział? Nie dało się tego stwierdzić. Po prostu nie pamiętał tego miejsca i tyle. Nie żałował też. Nie było co pamiętać. Nie było tu nic, co mogłoby ciekawić. Na ślimakach nawet nie dało się przeprowadzać sensownych badań i eksperymentów, poza tym, nie miały duszy. Na co to w ogóle komu? I poco ten ktoś je hodował? Chyba jedynie z braku zajęcia i nudy.
W głowie ciągle jeszcze miał świeże informacje na temat jego synów. Papyrus chcący zostać Królewskim Strażnikiem. Sans, który mimo pracy i tak się lenił. I nawet mimo to byli w stanie żyć razem, w szczęściu i radości. Jak to życie będzie wyglądać teraz? Kiedy obydwoje dowiedzą się, że wrócił. Że żyje. Że jest na tym świecie, i ma się doskonale, a przynajmniej prawie doskonale. Papyrus na pewno będzie się cieszył, Sans nigdy nie powiedziałby mu prawdy o laboratorium i tego jak Gaster "odszedł" czy też po prostu zniknął. I z kolei też, z jego strony, ze strony Sansa, może się spodziewać jak najbardziej agresywnych postanowień i równie negatywnego nastawienia. Ciekawe, na ile jego domysły się sprawdzą.
Nagle usłyszał chrapanie. Zdziwił się, przecież nigdzie tutaj nie ma nawet miejsca odpowiedniego do spania, a ślimaki raczej tak nie chrapią. Podążał za odgłosem, z czystej ciekawości. To co jednak zobaczył, wywołało niemal szok. Sans, o którym ledwo przed chwilą rozmyślał spał w trawie. Sam fakt tego, ze zasnął w takim miejscu, go nie dziwił. Zdziwiło go to, że tutaj był. Że właśnie w tym miejscu musiał postawić swoją kościstą stopę. Najchętniej by go ominął, jednak wiedział, że kiedyś będzie musiał z nim porozmawiać. Więc to zrobił. Ukucnął obok niego. Zanim go obudził, przyjrzał mu się.
Żadnych zmian. Wygląda niemal tak samo, jak gdy był młodszy. Teraz jedynie jest "grubszy".
- Sans. - odezwał się cichym, szorstkim głosem, szturchając go. Wystarczy, że gdy otworzy oczy, wystraszy się jakby zobaczył ducha. Naukowiec nie mógł doczekać się jego reakcji. Z fałszywym uśmiechem na twarzy patrzył na niego, nie jak na syna, jak na eksperyment, który właśnie wrócił w jego ręce. Trzeba by było na prawdę głęboko wniknąć, wprost w głowę i umysł Gastera, by sprawdzić, czy w ogóle widzi w nim przynajmniej cząstkę siebie, która dałaby mu powód nazywania go synem. Nie z przymusu, a z własnej woli. Nie z potrzeby, a z czystej chęci.
- Sans. - powtórzył głośniej. - Obudź się. - dodał stanowczym głosem. Nie patrzył na niego z radością czy opiekuńczością, która kazałaby mu zabrać go z tego miejsca, gdzieś, gdzie mógłby spać spokojnie i nie bać się o przeziębienie czy zdeptanie przez nieuważnych. W jego oczach lśniła pustka, brak emocji, nie było w nich nawet krztyny dobroci. Prędzej doszukać można by się w nich było szaleńczej radości, której towarzyszyła myśl ponownej próby zrobienia z niego Królika Doświadczalnego. Mało tego, ciekawość, jak ma się jego sztuczna cząstka determinacji, która pozwoliła mu zmaterializować Smoczą Czaszkę - Gaster's Blaster. Czy opanował jej używanie? Czy w ogóle coś zrobił z tą umiejętnością?
Wstał i patrzył na niego z góry, gotów nawet pchnąć go nogą, jeśli same słowa nic tu nie dadzą.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 2:00 pm

- Sans - odezwał się gdzieś z granicy snu a jawy znajomy głos. Szkielet zmarszczył brwi nawet nie otwierając oczu, mając ten dźwięk za kolejne senne delirium i przekręcił się na drugi bok. Kolejny gasterowy koszmar? Tego mu jeszcze brakowało. Myślał, że uporał się z tym problemem. Teraz to nawet w drzemce porządny szkielet nie może znaleźć ukojenia. Ale... tym razem... głos... kazał mu się obudzić... Tak nie robią złe głosy z koszmarów, które zazwyczaj wolały, żeby śnił je jak najdłużej. Przekręcił się na plecy i powoli otworzył oczy, w których zatliły się białe punkty. Skoncentrował je na długim czarnym kształtem ponad sobą, który kończył się bardzo znajomą twarzą. Tego... tego się nie spodziewał.
- ...! - wzdrygnął się i wydał z siebie dźwięk jakby zakrztusił się powietrzem. Znieruchomiał wpatrując się w obrazek przed sobą. Chwila milczenia przedłużała się, aż wreszcie Sans przełknął ślinę i podpierając się płotem podźwignął kości go góry. Miał więcej niż jedno pytanie. Coś bardziej jak... miał milion pytań. Jedno z nich brzmiało "kiedy ty, u licha, wreszcie umrzesz?", "dlaczego, na litość wszystkiego co dobre, jeszcze nie umarłeś" i wszystkie inne wariacje na ten temat.
- G-gaster?... - musiał to powiedzieć na głos, niestety głosem bardziej drżącym niż to sobie zaplanował, bo inaczej chyba sam w to by nie uwierzył. To było kompletnie niedorzeczne, to co się tu działo. Będąc w ciągłym zaskoczeniu, nie było tu jeszcze miejsca na panikę, starał uspokoić się swój oddech. Włożył ręce do kieszeni i zebrawszy się w sobie wzruszył ramionami, jak gdyby nigdy nic. Jakby Gaster po prostu wrócił z długiej wycieczki w niezapowiedzianym momencie. Rozleniwiona poza Sansa wróciła na miejsce. Zdawał się być tak samo wywalone na wszystko jak zawsze, ale wchodzący mu na czaszkę pot i niespokojne błyski białych źrenic mówiły coś innego. Znaczy się... po tych x-latach po zniknięciu w bardzo podejrzanych okolicznościach pojawia się kompletnie z nikąd, jak gdyby nigdy nic, cholera wie czego chcąc i... Sans nie wiedział czego miał się spodziewać.
- Heh - parsknął i chciał odsunąć się od ojca, ale za nim był uniemożliwiający  to płot, a przed nim postać, której życzył sobie już nigdy więcej nie oglądać. Cholera. Za to Gaster zdawał się być, może nie tyle co zadowolony z odnalezienia swojego własnego syna, tyle co... ech, Sans znał to spojrzenie. Gaster może udawać przed wszystkimi innymi kimś kim nie był, te wszystkie sztuczne uśmiechy, słowa fałszywe zabarwione nutą emocjonalności, ale jego już na to nie nabierze. Ta chora ciekawość malująca się na jego kościanej twarzy, skrajne pragnienie pragnienie osiągnięcia własnych celów - gdyby tylko Sans miał żołądek, pewnie coś w tej chwili przewracało by mu tam ze wstrętu.
- ...umieranie nie jest w twoim stylu, co? - mruknął, nie mogąc oderwać wzroku od twarzy Gastera, jakby mimo wszystko szukał w niej choćby źdźbła rodzinnego zaangażowania w tym spotkaniu. - Jakoś nie jestem zaskoczony - powiedział, znów wzruszając ramionami.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 2:57 pm

Siedząc niemal na początku Wodospadów usłyszała jakiś wybuch, postanowiła od razu sprawdzić o co chodzi. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo i bez powodu codziennie. Jej obowiązkiem, nie tylko z ciekawości, było to sprawdzić. Przechodziła tuż obok domu, do którego równie dobrze mogła wrócić, by kontynuować trening... Była bliżej farmy ślimaków, gdy znów drgnęło jej ucho. Znów jakiś dźwięk z oddali przykuł jej uwagę na tyle, by zatrzymała się na chwilę. Ale to już nie wybuch, tym razem to był głos, dosyć niski głos, znajomy! A kilka godzin temu Papyrus szukał swojego brata po całym Snowdin, jakże nietrafnie. Szczerze mówiąc stała na prostej drodze do sklepu, a niedaleko po skręcie w prawo byłą przystań, gdzie coś wybuchło prawdopodobnie. Po zerknięciu w lewo zauważyła Sansa i... Gastera! Niezbyt była w stanie zauważyć wyrazu twarzy jakiegokolwiek z nich. Zbliżyła się do ściany, czemu ta sytuacja budziła w niej jakieś złe przeczucia? Nie powinna tutaj stać i podsłuchiwać, poza tym wcześniej za cel obrała sobie wybuch, ale teraz... Gdy zobaczy jak Sans cieszy się z powrotu ojca?! Tak wydawało się Undyne, dla której naukowiec był bardzo uprzejmy. Biedna ryba nie zdająca sobie z niczego sprawy. Prawdopodobnie Sans zauważył ją przez sekundę, nie to co Gaster...

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 4:53 pm

Czego się spodziewał? Radości, miłości i uwielbienia? Nie. Reakcja Sansa zgodna była z jego oczekiwaniami. Niezadowolenie i strach, był w nim. Gnieździł się tam w środku i szukał drogi ucieczki, chociaż nie mógł jej nigdy znaleźć. Szkielet mógł robić co chce, Gaster zawsze doskonale znał jego nastawienie, które prędzej można porównać do dwóch największych wrogów, niż do ojca i syna. Liczyły się jedynie eksperymenty i ich wyniki, i tylko na to zwracał uwagę. Nie miał czasu, nie potrafił obdarzyć prawdziwym uczuciem. Nigdy go nie było, ani teraz, ani nigdy. Uśmiechnął się szyderczo w stronę syna, zrobił krok w tył, by pozostawić między nimi bezpieczną odległość. Może być śmierdzącym leniem, ale nawet jeśli, zawsze będzie traktowany jako wróg i najlepszy Królik Doświadczalny. Naukowiec znał jego możliwości, chociaż nigdy praktycznie z nich nie korzystał.
Drżący głos, którym wypowiadał jego imię. To jak muzyka dla uszu, stęsknionego strachu swych ofiar. Zaśmiał się cicho, spoglądał na Sansa z wyższością, z pogardą, której nigdy mu nie brakowało.
- Więc, to jednak moja linia czasu. - stwierdził w swych myślach z zadowoleniem, którego nie był w stanie ukryć na zewnątrz. Oczy, zdradzały wszystko, zdradzały każde jego emocje, jeśli potrafiło się w nie odpowiednio wejrzeć. Zdradzały szaleństwo, które pchało go w kierunku tych wszystkich eksperymentów, napędzało do kontynuowania ich.
Tak jak i jego rozmówca, włożył ręce do kieszeni. Nie stał jak słup soli, luźna postawa jaką przyjął to kpina sama w sobie wobec syna. Nie przejmował się nim, nie bał. Nie widział w nim zagrożenia większego niż kiedyś. Dla niego to i tak zawsze obiekt badań. Żeby tego mało, swoje rodzicielskie potrzeby zaspokoił informacjami, które teraz leżą w rękach naukowca.
- Jak widzisz.. Nie. - mruknął zadowolony, obserwując każdy ruch na jego twarzy. Śmierć.. Nie wchodziła w grę. Było za wcześnie by po niego przyszła. Nawet jeśli zdawać by się mogło, że to zrobiła, cofnęła swoją decyzję w momencie, gdy wrócił z Pustki Czasu.
- Czy aby na pewno? - spytał. - Bo dla mnie.. Wyglądasz na zaskoczonego. Chociaż.. - przerwał na chwilę, zamknął oczy i otworzył jedno, w którym paliło się niebieskie światełko. Prowokacja. - Może to strach? Niezadowolenie? Złość? - pytał jakby oczekiwał odpowiedzi, chociaż wcale jej nie chciał. Nie potrzebował. Co innego mogłoby roić się w głowie jego syna? Syna, którego przez tak długi czas wykorzystywał. Na pewno nie radość i zadowolenie. Tam, w jego środku, nawet nie chce marnować czasu by doszukać się czegoś takiego jak szczęście czy miłość wobec ojca. To w końcu kompletna strata czasu, jak szukanie lodu w lawie.
- Jak tam Papyrus? - spytał nagle, nieoczekiwanie. Czy tym pytaniem wybije Sansa z tropu? Czy pokaże nim, że chociaż trochę zależy mu przynajmniej na jednym z nich, tak jak zależeć powinno rodzicowi? - Powiedziałeś mu o tym co się stało, czy dalej.. Każesz żyć mu w niewiedzy? - dodał zaraz bez krztyny emocji, które mogłyby wskazywać, że to jednak nie strona naukowca.
- Jakie kłamstwa naopowiadałeś po moim zniknięciu? Nie ukrywam.. Nie sądzę byś miał odwagę by mu o czymkolwiek powiedzieć. Chyba, że się zmieniłeś. Że nie jesteś już tchórzem bojącym się cokolwiek wynieść z laboratorium. - zaśmiał się, kpił sobie z niego. Nie miał zamiaru naprawić relacji, wiedział, że ich nie da się już naprawić. Nawet nie potrafił i nie zaprzątał tym sobie głowy. Nie zauważył nawet, że w okolicy jest ktoś, kto może wszystko zepsuć.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 6:32 pm

Stężał w bezruchu wstrzymując oddech kiedy Gaster się poruszył. Szukał drgnień czy gestów zwiastujących nadchodzącą przemoc, ale okazało się być to krokiem do tyłu.
-Nope, rzeczywiście, dalej tu jesteś. Niestety. Zdecydowanie nie-martwy. Pewnie ciężko to nawet nazwać śmiercią. Nie znalazłem po tobie ani ziarnka potworzego pyłu, jaki powinien zostać - żachnął się. A przecież szukał go dokładnie po pustym laboratorium po eksperymencie. Nie znalazł nic, co w tamtym czasie skłaniało go do różnych teorii na tematu portalu i liń czasowych, ale wolał pozostać wtedy przy myśli, że Gaster po przepadł. "Umarł". Tak było łatwiej. -Nieźle wyglądasz. Jak na gościa po wypadku czasoprzestrzennym, rzecz jasna. Powrót na stare kości, był pewnie tylko kwestią czasu - po prostu nie mógł się powstrzymać, nawet w takiej sytuacji. Zadał sobie nawet odrobinkę trudu z modulacją głosu, żeby te małe kalambury na pewno zostały zauważone. Brakowało jeszcze, żeby mrugnął do niego porozumiewawczo, ale to już sobie darował. Porozumiewawcze mrugnięcia były tylko dla osób, które lubił, w co Gaster całkowicie się nie mieścił. Parsknął za to cicho do siebie, na odstresowanie. Jeez, a mógł się upewnić, że wessało go porządnie, na amen, bez możliwości powrotu. Welp, teraz było trochę na to za późno. Jedyne co teraz mógł w tej chwili zrobić, to przygotować sobie parę dobrych żartów na zapas.

- Ugh... - wzdrygnął się nieznacznie na demonstracje błękitu oka. Odwrócił wzrok i wbił go w ziemię. Każde spojrzenie i grymas twarzy Gastera budziły w nim odrazę. W jaki sposób udało mu się przeżyć z tym gościem tyle lat i nie oszaleć? Kolejne kropelki potu pojawiały się tu i tam na okrągłej czaszce.  - ...a może to wszystko na raz? Albo żadne - dodał grobowym głosem podnosząc trochę głowę, tym razem w oczodołach nie było nic. Z dwóch otworów zionęła pustka ciemności, przez co ciężko było stwierdzić na co konkretnie czy w którą stronę patrzył. Zawiesił głowę w miejscu, nie zadzierając jej wyżej w kierunku twarzy Gastera. Było w nim teraz więcej niechęci i niezadowolenia niż pierwszego dreszczu strachu, choć nierówny oddech wciąż był słyszalny. Dyskomfort spotkania męczył go coraz bardziej. Coraz mniej zdenerwowania, coraz więcej ciężkiego, szarpiącego zmęczenia.
Ale wystarczyło tylko jedno słowo, to słowo, to imię, o które w duchu Sans błagał, żeby nie padło w tej konwersacji. Ugh, za późno. Był to tak oczywisty atak, przecież wszyscy wiedzą jaka zażyłość łączy szkieletowych braci, Gaster pewnie najlepiej, że nie potrafił znaleźć na początku właściwych słów na jakąkolwiek odpowiedź. Wzniósł wreszcie puste spojrzenie na Gastera. Słuchał jego słów, wbijając zaciśnięte w pięści dłonie głębiej w kieszenie.
- Do niczego mu wiedza o tobie potrzeba. Ani tobie o nim. - Nie ma mowy, żeby rozmawiał z Gasterem o Papyrusie. Po prostu nie. Cios poniżej pasa, Gaster doskonale o tym wiedział. Więc nie miał zamiaru wciągać się w jakąkolwiek dyskusję o bracie.
Wtedy też zauważył po raz drugi ruch w nie tak znów odległej oddali. Parę chwil temu wydawało mu się, że coś tam dostrzegł, ale szczerze mówiąc, był zafrasowany czymś innym, żeby w ogóle o tym myśleć. Gaster chyba jeszcze tego nie usłyszał ani nie wyczuł. Uśmiech Sansa zadrżał niewyraźnie. Nie chciał, żeby jakikolwiek niewinny potwór wtoczył się tu im pod nogi. Jaką mógł mieć pewność, że zamiast sztucznego uśmiechu Gaster nie zafunduje przybyszowi czegoś bardziej w swoim stylu, który zawierał w sobie czynności kończące się zazwyczaj nieprzyjemnymi ranami psychicznymi czy fizycznymi? Może powinien nie robić nic. Może mu się zdawało, że coś widział, bo potrzebował wybawienia z tego nieszczęsnego spotkania? Znaczy się, na razie nic mu się nie działo. I postara się, żeby tak zostało. Czy to niebieskawe mignięcie mogło być Undyne? Sans nie zdając sobie sprawy z ich wcześniejszego spotkania, wolał, żeby jednak się się tu nie zjawiała, jakby wolał trzymać istnienie Gastera w tajemnicy.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 7:39 pm

Pomimo iż była tak daleko, pomimo iż nie do końca widziała wyrazy ich twarzy, ta niemiła aura docierała do strażniczki coraz bardziej i bardziej, a jej podświadomość kazała ruszyć w przód, prosto w stronę szkieletów. Dlaczego tak mocno szarpało jej zieloną duszę, by dołączyć do rozmowy. Zacisnęła mocno kły nasłuchując z daleka. To nie aż tak ogromna odległość, ale niektóre słowa rozmywały się i ryba nie do końca słyszała rozmowę wyraźnie. Wywnioskowała GŁÓWNIE (nie znaczy to, że resztę informacji "wyrzuciła"), że "zdecydowanie nie-martwy". Huh? O co chodziło? Gaster wrócił z zaświatów? Ale to nie jedyne, co dorwało jej ucho. Podrapała się po brodzie stojąc plecami do ściany, opierała się o nią, była bardzo mocno wręcz przyciskała się do nierównej powierzchni. I ten wypadek czasoprzestrzenny... Nah chyba głowa zacznie boleć ją od tego myślenia. Dlaczego zamiast myśleć każdy mięsień kazał się jej ruszyć?
Jeszcze nie... jeszcze moment... krótki moment...
Najbardziej wkurzająca była myśl, że nadal nie poszła sprawdzić co z wybuchem. To nie istotne! Szybko odrzuciła od siebie jakiekolwiek myśli o pierwotnym powodzenia, dla którego się, po drodze, tutaj znalazła. Zacisnęła obie ręce w pięści ledwo powstrzymując się od uderzenia w ścianę, by nie zdradzać swojego położenia. Teoretycznie nie miała przed sobą teraz wrogów, aczkolwiek... Przeczucie nigdy jej nie wyprowadzało w pole. Zaciśnięte ręce zaczęły drżeć, nie była w stanie dużej wytrzymać tego śmiechu. Jednym ruchem ręki od lewej do prawej stworzyła nad sobą, tak bardziej za plecami, 5 włóczni ułożonych na wzór wachlarza. I wyszła z ukrycia. Gdyby patrzeć nie tylko pod względem fizycznym byłaby czarną postacią z wyszczerzonymi kłami, morderczym błyskiem w oku, cała otoczona zielonymi płomieniami... Czy tak można opisać DETERMINACJE wylewającą się z niej po brzegi? Szła pewnym, szybkim krokiem w ich stronę, nadal tylko w stroju po domu, bez zbroi.

- W. D. Gaster... Szybko spotkaliśmy się ponownie. - rzuciła tonem "weź się odpi****l od szkieleta". - Hej Sans! - dodała zaraz o wiele "radośniejsza" z tym szerokim, miłym uśmiechem. Gdy się zbliżyła zauważyła ten niebieski blask. Dobrze, że odruchowo pojawiła sobie broń, która zdawała się być tylko ozdobą.
- Nie wydaje mi się, żeby stąd dochodził ten wybuch... Gh! - Nawet Undyne potrafiła zacząć udawać. W tym momencie powstała bardzo niemiła sytuacja. Popatrzyła na Sansa jakby chciała, by stanął za nią, wręcz się schował.

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Sty 04, 2016 8:59 pm

Jego reakcja gdy Gaster wykonywał jedynie krok w tył, dała jasno do zrozumienia, że się go bał. Nawet bardziej, niż początkowo myślał. Strach na prawdę siedział tam gdzieś w środku i dręczył go. Zatruwał od środka, od początku tej rozmowy. To był cudny widok dla Naukowca, który kochał pastwienie się nad innymi. Szczytem sukcesu dla niego było to, że sam jego widok, że samo zachowanie sprawiało Sansowi ból. Nigdy nie polepszy ich relacji, więc może je dalej psuć i psuć. Są i tak w opłakanym stanie od.. Własnie. Od kiedy dokładnie? Kiedy Gaster taki się dla niego stał? Kiedy eksperymenty i doświadczenia przykryły jego zdrowy rozsądek? Kiedyś przecież, gdy obydwoje byli jeszcze bardzo małymi brzdącami potrafił się nawet o nich martwić, gdy to nagle coś jakby w nim przeskoczyło i zniszczyło rodzicielską więź. Laboratorium? Nowe odkrycia? Nikt nigdy się tego nie dowie. Raczej.. Nikt.
Skrzywił się słysząc grę słów w wypowiedzi syna. Żartowanie? W takim momencie? Nigdy nie spoważnieje na tyle by dać sobie z nimi spokój.
- Widzę, że nawet pod tym względem się nie zmieniłeś. - prychnął, otwierając drugie oko i gasząc niebieski "płomyczek". Jego spojrzeniem znów były dwie, białe, świdrujące na wskroś światełka. Uśmiech zniknął z jego twarzy, ale tylko na twarzy. Miał poważną minę, ale w środku nie mógł ukryć radości. Odpowiedź, jaką otrzymał o Papyrusie jedynie sprawiła, że bardziej się uśmiechnął w swojej "duszy", w umyśle. Zadał mu kolejny cios. Trafił w najczulszy punkt i cieszył się z tego. Cicho tryumfował, że zadał kolejny ból. Nie fizyczny, a mentalny. To bolało wiele bardziej i o wiele bardziej cieszyło.
- Dobra, koniec żartów. - mruknął, zniżonym, szorstkim głosem, który zdolny byłby chyba wyszlifować każdy diament. - Nigdy nie czułeś się dziwnie? Nie miałeś nagłych uderzeń gorąca, nie miałeś wrażenia, że zaraz się rozlecisz? Może coś innego co niepokoiło? - pytał, z daleka przyglądając się każdej części jego ciała. Sans powinien szybko domyślić się o co chodzi. Potwory nigdy nie potrafiły wystarczająco długo wytrzymać ze Sztuczną Determinacją i zwykle to były pierwsze objawy tego, że zaraz zmieni się w Amalgamat. On jednak zdawał się trzymać idealnie, co jednak nie oznacza, że w przeciągu tylu lat nic mu nie było. Coś musiało się stać. Inaczej Gaster będzie starał się znów na nim eksperymentować, dać większą ilość sztucznej determinacji, która pozwoli zyskać mu większą siłę, a co za tym idzie, jego ciało stałoby się jeszcze bardziej niestabilne. Nie przejmował się tym jednak. Gdyby Sans zmienił się w Amalgamat, ma Papyrusa. Pewnie jest tak samo dobrym Królikiem Doświadczalnym co jego brat.
Chciał zadać kolejne pytanie, gdy pojawiła się Undyne. Przyjął ten sam, miły.. Fałszywy wyraz twarzy jak wtedy gdy z nią rozmawiał.
Co tutaj robi? Dlaczego musiała tutaj przyjść? Wszystko niszczy. Przeszkadza. Najchętniej rzuciłby się teraz na nią i pozbył, jednak doskonale wiedział - jest silniejsza, niż twór, który ledwo co wrócił do Podziemia. Wzdrygnął się widząc wachlarz z włóczni, otaczająca ją aura.. Ta Determinacja. W jego oczach pojawił się błysk. Czyżby stał przed nim kolejny idealny Królik Doświadczalny? Ile takich jeszcze będzie? Oboje wprawiali naukowca w zachwyt, ale i zdenerwowanie zarazem. Sam na sam mógłby nawet walczyć z Sansem, gdyby ten się na niego rzucił, a teraz nic z tego.
- Undyne! - zawołał wesołym głosem. - Też nie sądziłem, że tak szybko się znów spotkamy. - udał z największą umiejętnością zaskoczenie w głosie. Cofnął się o kilka kroków od nich. Jak wiele widziała? Co słyszała? Czemu jej nie zauważył? Popełnił wielki błąd. Skupił się na Sansie, a ignorował otoczenie. Co za porażka.
- Wybuch? - podłapał temat, by mieć o czym mówić w razie czego. - Ja niczego nie słyszałem, a ty Sans? - spytał niezwykle miłym głosem. Niech to. FjT85Jey09, swoim zniszczeniem jednej z Alphysowych Kamer jedynie zainteresował Undyne. Musiała oczywiście też i wychwycić ich. Teraz znów będzie musiał udawać, a tak już się cieszył, że może zrzucić maskę, przynajmniej teraz.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Wto Sty 05, 2016 5:44 pm

Hę, czy czasem czuł się dziwnie? Znaczy się, Gaster miał na myśli coś poza chroniczną depresją, lękami, zaburzeniami cyklu snu i pamięci? Nie przypominał sobie, żeby wymienione przez naukowca rzeczy zdarzały mu się w ostatnim czasie. Po chwilce dopiero połączyły mu się fakty w głowie, że Gaster nieprzyjemnym głosem przeszedł do tego co interesuje go najbardziej, czyli swojej pracy badawczej nad determinacją. Co z kolei naprowadziło go do tego, że gdyby chciał mu odpowiedzieć, za pewne poruszyłby sprawę swoich Blasterów. Nie działały tak jak powinny. Czyżby wstrzyknięta mu boleśnie sztuczna determinacja osłabła, dlatego nie mógł ich kontrolować tak dobrze jak wcześniej? Dalej mógł je wzywać, ale pojawiały się tylko na chwilę. Patrzyły wtedy na niego przez moment niebieskimi ślepiami, po czym znikały nie czyniąc swej powinności z laserowym strzałem.  
Ale Gasterowi chyba się w głowie po tym wypadku poprzewracało jeśli myślał, że może ot tak sobie, tak po prostu jak gdyby nigdy nic, wrócić po latach i oczekiwać, że Sans będzie z nim w jakikolwiek sposób kooperował. Pytanie zostało więc przemilczane. Nie było jednak czasu żeby cokolwiek z tym zrobić, bo ktoś przerwał ich rodzinne spotkanie.

- O rety... - wymsknęło się z westchnięciem Sansowi na widok nadciągającej zieleni determinacji Undyne. Mrugnął oczyma, a kiedy znów je otworzył, białe świetliki wróciły na swoje miejsce w oczodołach. Z jednej strony jej widok napełnił go na chwilę odczuciem determinacji, ale z drugiej nie mógł się oprzeć wrażeniu, że nie jest to najlepszy z możliwych scenariuszy w tej chwili. Oklapł trochę, kiedy wyszło na to, że ta dwójka zdążyła się już poznać. Świetnie. Czyli Gaster miał czas żeby przejść się po Podziemiu, może nadrobić trochę informacji na temat straconych lat, omamić paru jego znajomych swoim wcieleniem „miłego ex-pracownika królewskiego laboratorium„. I znów, znów to robił! W dwie sekundy z psychopatycznego maniaka do słodkich, niewinnych spojrzeń w stronę Undyne. Wyglądało na to, że na razie nie szukał konfrontacji.
- Ouch. Hej Undyne – odwzajemnił. Wysunął nawet na chwilę lewą rękę z kieszeni żeby machnąć do niej w geście przywitania. – Wybuch, huh? Nope, te uszy nic nie słyszały – dodał  machając koło swojej czaszki gdzie zazwyczaj ludzie mieli małżowiny uszne, których jemu akuratnie brakowało. Wyczuł, że nie przyszła tu przez przypadek, ani żeby pytać o hałasy. Wyłapał jej spojrzenie.

Och, na litość Asgora, to rzeczywiście była bardzo niezręczna sytuacja. Z jednej strony, jej pojawienie się mogło być dla niego zbawienne, ale nie chciał również wywoływać tu żadnej bitki, do której szefowa Straży zawsze zdawała się być bardzo chętna. No i Gaster. Och, czy walka z nim miała jakikolwiek sens? Koleś przecież właśnie wrócił… welp, chciało się powiedzieć, że z martwych, ale Sans dalej nie był do końca pewien czy czynność umierania miała w ogóle miejsce. Dopóki nie dowie się co wtedy zaszło, wolał nie drażnić Gastera. Może niechęć do konfrontacji, nawet u boku z Undyne, wiązała się z dawnymi wspomnieniami, kiedy ojcu zupełnie pokiełbasiło się pod czaszką i z trybu rodzinnego przeszedł na całodobowy tryb badań bez żadnych hamulców moralnych nawet kosztem swoich najbliższych. A tymi najbliższymi okazali się jego synowie. Czy się wtedy opierał? Czasami. Konsekwencje bywały różne, rzadko kiedy przyjemne. A na zwieńczenie wszystkiego, pozostawała jeszcze kwestia, że Sansowi kompletnie nie chciało się nawet nogą zamachnąć, żeby kopnąć w kostkę Gastera. Fizycznie był w porządku, psychicznie bardzo się pocił.

Napięcie wisiało w powietrzu, Undyne  wyczuła je i słusznie przybyła by sprawdzić co się dzieje. Zamiast niezręcznej rodzinnej konfrontacji przywitały ją aktorskie „ochy i achy” Gastra i Sans, któremu ewidentnie coś na duszy leżało, ale nie wykazywał większych oznak zachodzącej tu nieprawości. Widział, że Gasterowi nie podoba się pojawienie rybowatej, ale do tego dołączył ten specyficzny błysk zainteresowanie w jego spojrzeniu, który znał aż za dobrze. Czy on naprawdę nie miał innych hobby tylko podkręcone do punktu obsesji badania naukowe? Monotematycznie i niezdrowo.
Odchrząknął.
- Już się znacie. Świetnie. – To było prawdopodobnie najbardziej depresyjne „świetnie” w historiach całego Podziemia. – Więc, tego… Nie muszę was sobie przedstawiać. Wybuch, co? – złapał się zaczętego przed chwilą tematu Undyne. – Koszmarnie duża niespodzianka z twoim powrotem Gaster, potwornie miło było się znów spotkać. Zdaje się – zwrócił się znów do Undyne kontynuując co zaczął przed chwilą, kolejna kropla potu stoczyła mu się wzdłuż czaszki - że sytuacja wymaga interwencji więcej niż jednej osoby. - To była najmarniejsza wymówka żeby odejść stąd z Undyne jaka istniała, ale nie było sensu przed jednym ani drugim potworem udawać, że wszystko jest w porządku. Nie tak znów nieśpiesznym krokiem ominął Gastera i łapiąc Undyne za wolny nadgarstek pociągnął ją lekko za sobą kierując się w kompletnie przeciwnym kierunku niż wybuch nastąpił.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśUndyne
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 680
Join date : 13/12/2015
Age : 18

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Wto Sty 05, 2016 8:18 pm

Stojąc nawet tuż przed nimi, kiedy dookoła była tak ciężka atmosfera, nie wydawała się tym wszystkim aż tak przejmować. Faktycznie ta sprawa jej nie dotyczyła, nikt nawet o niej tutaj nie mówił, a mimo tego czuła się, jakby szybko została jej częścią. Gaster tylko z początku wydawał się być taki całkiem miły, z tego co słyszała jest zupełnie inny, niż się ukazuje. Źle, bardzo źle, jeszcze więcej komplikacji oraz nieścisłości do rozwiązania jak na ten moment.
Powstrzymała swój śmiech przy jego machnięciu koło czaszki. Fakt, ale skoro oni już nic nie słyszeli, ni Sans ni Gaster, to znaczy, że wybuch był jednorazowy. Cholera... a rybcia nawet się nie domyślała, że to kamera. Włócznie uniosły się wyżej, ta najbliżej naukowca skierowała się z lekka w jego stronę, tak samo było odnośnie młodszego szkieleta. Niestety, tak bardzo jak wydawała się być chętna do walki, tak JESZCZE nie miała powodów, by zaatakować. Czy przez ten dłuższy moment, w którym wbiła swojrzenie w przyjaciela, dało się zauważyć pewnego rodzaju obawę oraz niepewność? Zapewne, wszystko do wyjaśnienia. W głębi jednak cieszyła się, że ten dzień nie pozostanie taki nudny.

- Tak, znamy się i... mam nadzieję, że udała mu się niespodzianka i cieszysz się z jego powrotu. - Na nią ta gra nie działała nawet w najmniejszym stopniu. Szczerze nawet gdyby Gaster przestać udawać miłego, kochające ojca, Undyne by się nie zdziwiła, a jedynie zaatakowała szybko i brutalnie. Wystarczyło jedno słowo Sansa, ale jednak... Może to nie odpowiedni czas i miejsce na takie akcje. Błysk w oku dziewczyny nie bladł, bijąca od niej siła i niespokojne drgnięcia włócznie były tylko słabymi ostrzeżeniami.
Złapana za nadgarstek przesunęła dwie włócznie za plecy szkieleta, chroniąc go przed potencjalnym atakiem.

- Przyda mi się jeszcze jedna para oczodołów! - Odwracając się plecami do naukowca rzuciła mu groźne spojrzenie, marszcząc przy tym z lekka brew. Nie musiał jej ciągnąć, sama szybko chciała opuścić to miejsce, byleby wszystko było okej. Odchodząc szepnęła do szkieleta.
- Masz mi chyba coś do wytłumaczenia, jednak nie mi jako Undyne. - Chwyciła go sama za dłoń i zaczęła ciągnąć byleby szybciej oddalić się od farmy ślimaków. Jedną z włóczni na odchodne wbiła w ziemię przy wyjściu, jakby sugerowała, by Gaster udał się jednak w inną stronę. Teraz zaczęło do rybci docierać, że jej, jako dowódcy Królewskiej Straży, umknęło coś istotnego, coś ogromnie ważnego, czego nie powinna przeoczyć.

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Wto Sty 05, 2016 8:33 pm

- ... ... - odpowiedział milczeniem. Choć heroina Podziemia nie stawiała oporów na jego ciągnięcie, za co był jej wdzięczny, to nie puścił jej ręki. Dotarli do najbliższego zakrętu (Sans podczas tego milczącego, krótkiego spaceru ani razu nie odwrócił się żeby spojrzeć na Gastera) gdzie jak sądził zniknęli już z oczu naukowca. Zacisnął mocniej swoje kościste palce na jej rybiej niebieskiej skórze, lewa źrenica zapłonęła na sekundę niebieskim blaskiem, a kolejny krok postawili już w zupełnie innym miejscu, zostawiając Gastera samego, co najwyżej w towarzystwie ślimaków.

[teleportacja: obydwoje zt]

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Wto Sty 05, 2016 9:06 pm

- Więc nic nie powiesz? Tego się spodziewałem.. - mruknął w głębi swej duszy. Najchętniej wypowiedziałby te słowa na głos, ale nie mógł. Undyne już tu była, stała i przeszkadzała. Kula u nogi, która niepotrzebnie się tutaj napatoczyła, która przeszkadza i niweczy wszystkie plany, a jej ciężar pcha na dno wszystkie z postanowień jakie narodziły się w jego głowie w tym momencie. Jedna. Wielka. Burząca. I niszcząca. Wszystko. Kula. Nóż.. Nie. Blaster, otwierał mu się w kieszeni i prosił o zmaterializowanie wprost za jej głową. Nie mógł jednak tego zrobić. W tym momencie, nic nie mógł zrobić. Sam był bezsilny. Ich było dwoje. On, tylko jeden. Tak bardzo źle rozłożone siły. Nie miał z nimi szans. Musiał znów założyć maskę i udawać całkiem potulnego i miłego ojczulka i całkiem normalnego naukowca.
Kolejny słowny żart Sansa.. Gdyby miał żołądek chyba zacząłby się wywracać na lewo i prawo.
Wysilił się na uśmiech, nawet słaby śmiech. Nigdy nie zrozumie skąd on ma to dziwne poczucie humoru, przez które to wszystko wymyśla i to tak w biegu. Serio, po kim to odziedziczył? Może to jakaś reakcja obronna jego duszy i umysłu by nie oszalał w minionych czasach eksperymentów?
- Ja tam myślę, że niespodzianka była całkiem udana. - uśmiechnął się szeroko, poprawił golf, potem okulary. - Co o tym powiesz, Sans? - w jego głosie była nuta niezbyt zauważalnej drwi, którą bez wątpienia łatwo wyłapał ten, do którego była skierowana. Trudno byłoby jej dla niego nie wychwycić.
To, że musieli iść było w sumie zbawieniem. Wiedział, że Sans zabierał ją stąd tylko dlatego, że nie mógł wytrzymać tutaj już dłużej. W sumie, cieszył się z tego, że jego obecność, aż tak źle działa na szkieleta.
- W takim razie nie będę przeszkadzał. - stwierdził odwracając się od nich. - Do zobaczenia. - zawołał z zadowoleniem.
- Jeszcze się zobaczymy. - rzucił w kierunku Sansa, kiedy jeszcze był w jego polu widzenia, po czym sam opuścił to miejsce.
Wszystko.. Szło w sumie zgodnie z planem. Byle tylko więcej nie napatoczyć się na Undyne.

z.t

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Nie Maj 08, 2016 9:50 pm

To miejsce wydawało się być wyjątkowo puste. Odpowiednie. Nie było nikogo prócz ducha, który pewnie byłby zbyt strachliwy by donieść na cokolwiek co zobaczy, a nawet jeśli to pewnie zmieni zdanie jak nieco się go postraszy. Naukowiec wciąż był zbyt słaby. Wszyscy mogliby go z wielką łatwością pokonać, Undyne czy Sans. Nie może być dla nich łatwym celem, dlatego nie miał zamiaru się lenić i spoczywać na laurach. Może i miał swoje przebiegłe sztuczki, ale to wciąż za mało by cokolwiek osiągnąć. W starciu z nimi poniósłby bez wątpienia sromotną porażkę.
Podążał uważnie przed siebie szukając potencjalnej zdobyczy. Niewinnej osóbki, która nie była by świadoma tego, że zaraz spotka ją koniec żywota. W końcu, takie uśmierca się najprzyjemniej. Już nie mógł doczekać się tego błagalnego spojrzenia, mówiącego "Oszczędź", a wtedy zada ostatni cios. To taka piękna wizja.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Maj 09, 2016 4:30 pm

Po paru chwilach zauważyłeś potwora niedaleko od ciebie. Przypomniał psa, ale nie wyglądał na członka królewskiej straży. Nosił czarne krótkie spodnie, czerwoną koszulkę z krótkim rękawem oraz czapkę z daszkiem. W łapach trzymał coś co wyglądało jak mapa. Gdy tylko zauważył cię od razu podszedł do ciebie. - Yyyy.... przepraszam proszę pana... Czy wie pan jak dojść stąd do Hotland? Zgubiłem się trochę... - widać że masz już idealną ofiarę. Teraz wystarczy tylko uśpić jej czujność, a następnie zabić... No chyba że zmieniłeś zdanie...

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Maj 09, 2016 4:52 pm

Zmienić zdanie? Toż to całkowicie niemożliwe do zrealizowania. Nie w przypadku Gastera, szczególnie gdy znalazł tak idealną ofiarę. Niczego nieświadomy turysta, który własnie idzie przywitać się z kostuchą, a nie z Hotland. To takie słodkie uczucie, kiedy nikt nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa bo uważa, że świat jest spokojny i inne takie. Cóż za brednie.
- Oczywiście, że wiem. - odpowiedział z uśmiechem na twarzy, głosem tak miłym, że dla kogoś kto go zna wydałby się wręcz obrzydliwy. No cóż, ale dla takiego nowego stwora, to raczej oczywiste, że niczego nie zauważy.
- Tędy. - powiedział do swojej ofiary, gestem pokazując by poszedł za nim. W rzeczywistości podążył jedynie w jakiś tunel, całkowicie odchodzący od głównej drogi. Chciał tylko znaleźć spokojne miejsce, pewnie nawet nie zauważy, że idzie w złym kierunku. Jak tylko takowe znajdzie, zaraz ukradkiem, po cichutku, przywołuje sobie złamaną idealnie na czubku kość udową, zaostrzona i twarda.. W sam raz by wbić ją w ciało ofiary i szybko pozbawić życia, a jeśli będzie stawiać opór pewnie dobije jeszcze większą ilością kości, które będą obijały jego ciało tak długo, póki nie zechce rozsypać się na potworzy pył.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   Pon Maj 09, 2016 5:39 pm

Gdy tylko wszedłeś wraz ze swoją nową ofiarą do tunelu ta zaczęła się rozglądać. - Emmm... To droga chyba nie prowadzi do Hotland proszę pana... Jest pan pewien że wie pan jak się tam dostać? - widać że nadal się nie zorientowała jakie masz wobec niej zamiary, ale gdy tylko spróbowałeś przebić ją kością udowa wykonała szybki unik. - Czy pan oszalał? Co pan robi? - pies spróbował uciec unikając przy tym kilku twoich ataków, ale tylko kilku. Co teraz? Raczej nie możesz dać mu uciec. Jeszcze znajdzie kogoś ze straży królewskiej, a wtedy... cóż, nie będzie zbyt ciekawie. Głównie dla ciebie.

Gaster: 100% HP

vs.

Pies-turysta: 45% HP

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Farma ślimaków   

Powrót do góry Go down
 
Farma ślimaków
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zimowa farma kurczaków

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: