IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zniszczone koloseum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Duch Tobiego
Widmo Stworzyciela Podziemia
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 117
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Zniszczone koloseum   Nie Kwi 09, 2017 8:17 pm



Stare, porośnięte ogromną ilością roślinności, w dużej części zniszczonym koloseum. Pełne wilgoci, wszelakich roślin leczniczych jak i trujących. Łatwo się poślizgnąć, aby się poruszać po całym terenie w dużej ilości trzeba skakać po mokrych kamieniach, by uniknąć wody do pasa albo i lepiej. Oczywiście tylko ziemia jest takim podmokłym terenem, wszelakie murki są raczej suche, tylko nieco przykurzone. Dobre miejsce na uzupełnienie zapasów wszelakich ziół. Świetnie oświetlone, gdyż miejsce jest otoczone niewyczuwalną barierą, która po przejściu przezeń (wejściu do koloseum) daje wrażenie, że na zewnątrz świeci słońce.

Pomysłodawcą lokacji jest Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lynx
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 60
Join date : 28/10/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sob Cze 17, 2017 3:10 pm

Michał można by powiedzieć - zgubił się. Co prawda sam chłopak zapytany, czy potrzebuje pomocy najprawdopodobniej by jej odmówił, powiedziałby, że radzi sobie doskonale i że tak naprawdę wie gdzie jest i co robi. Oczywiście wyniknęłoby to głównie z tego powodu iż zielonooki jest nazbyt pewny siebie i dumny by faktycznie poprosić o jakąkolwiek formę pomocy, choćby to nawet o małą, ale to drobną wskazówkę dotyczącą drogi prowadzącej do jakiegoś zaludnionego miejsca. Tutaj był, no cóż, sam i mógł liczyć tylko i wyłącznie na siebie oraz na swoją intuicję (której doprawdy nie miał dobrze wykształconej). Rozejrzał się po miejscu, w którym się znalazł. Szukając żywej duszy wpadł właśnie tutaj, tak zwanego Koloseum - cóż, tutaj prawdopodobnie nie znajdzie nikogo poza małymi, niezbyt świadomymi żyjątkami o ile im także zachciałoby się zapuszczać w te strony. Zwykły zalotny, nieco wkurzający uśmiech ulotnił się z jego twarzy dokładnie w tym samym momencie w którym znalazł się w Podziemiu. Doprawdy, jak do tej pory jeszcze nikt nie sprawił żeby nastolatek ten uśmiechnął się w swój zawadiacki sposób; ba, do tej pory nie spotkał jeszcze żadnego dziwnego stworzenia tutaj i właściwie nie spodziewał się, że ktokolwiek tak naprawdę może tu żyć. Co prawda dziwne konstrukcje czy nawet ta tajemnicza placówka wskazywały na istnienie jakiejś może mniej lub tak samo mocno rozwiniętej jak ludzka cywilizacji, jednak nie wziął tego aż tak pod uwagę. Po co niby miał rozwodzić się nad jakąś mało istotną sprawą, skoro jego książęcy tyłek był teraz w nieprzyjemnej sytuacji, jaką było zawitanie w podziemnych ruinach. Mimo to czarnowłosy wiedział, że da sobie radę z przeciwnościami losu i że nie ma zamiaru się teraz poddać, nieważne jak beznadziejna jest jego aktualna sytuacja. Nie widział swojej przyszłości w tym miejscu, dlatego też powinien w końcu zacząć robić coś, co pomogłoby mu się stąd wydostać. Nie wiedział jednakże od czego zacząć i co przyniesie upragniony efekt. Bez ludzi, w których posiadaniu był czuł się najzwyczajniej w świecie słaby, narażony na każdy możliwy atak z każdej strony. Nie potrafił sobie bez nich poradzić, albo przynajmniej na takie coś aktualnie wyglądało - wyzbyty wszelkich sił witalnych upadł na podłoże tego podziemnego pustkowia. Czego się bał najbardziej? Cóż. Zdecydowanie nie chodziło o brak pożywienia i wody pitnej, nie obawiał się także przeraźliwego zimna czy przytłaczającego gorąca. Nie. Najzwyczajniej w świecie bał się tego, co doskwierało mu w tej chwili najmocniej - samotności. Trzeba wiedzieć, że chłopak ten jest bardzo uspołeczniony i zwykle w ciągu dnia robi naprawdę wiele z przeróżnymi ludźmi. Stamtąd skąd pochodzi znają go prawdopodobnie wszyscy, choćby nawet i z widzenia czy zwykłego cześć. I właśnie to, że całe jego życie kręciło się wokół ludzi teraz pozostawiony sam sobie nie tylko się nudził, ale także zaczął się... Martwić. I o dziwo, zastanawiać. Czy ktoś zauważył jego brak? Czy przyjaciele tęsknią za nim? Czy go szukają? A może zapomnieli... Podwinął nogi. Wyglądał teraz jak zagubione dziecko, które w pewnym momencie poddało się. Omiótł teren w którym się znalazł swoim roztargnionym spojrzeniem szukając żywej duszy w pobliżu - czy to odległej od niego o dwa kroki, czy majaczącej na horyzoncie w oddali. Zmienił pozycje, uważając wcześniejszą za "nie w Jego stylu". Co prawda nie zmienił jej mocno, bowiem jedynie wysunął lewą nogę bardziej do przodu. Nawet nie miał pojęcia o co się opiera - najprawdopodobniej był to jakiś murek, bowiem gniótł go niemiłosiernie w plecy. Nastolatek jednakże nie narzekał i właściwie nie miał nawet do kogo. Dookoła panowała cisza... Cisza, której nie był w stanie przerwać w żaden możliwy sposób. Przecież nie jest na tyle obłąkany, by zacząć gadać do siebie, racja? Dlatego też milczał. Wzrok zielonookiego utkwił w jakimś punkcie, którego sam nie potrafił określić - obraz mu się rozmył dokładnie tak, jak wtedy gdy się płacze. Jednakże nie miał chęci płakać. A nóż jeszcze by go ktoś zobaczył w takim stanie, a do tego nie chciał dopuścić.

_________________
Benki Lynx


Fabuły: - Wilcza Dolina - Winda MTT - brak - brak - brak


Karta Postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sob Sie 26, 2017 7:54 pm

Pod postacią wilka przemykał się z lokacji na lokację, robiąc sobie bardzo szybką przebieżkę. Uwielbiał czuć wiatr w grzywie przy rozwijaniu takich prędkości, uwielbiał czuć pracujące, potężne mięśnie, które zdołał nabyć w ciągu tych chwil, w których zdołał przejmować kontrolę... Starał się podczas tego zapomnieć o tym, co się w tych paru dniach wydarzyło w jego życiu. Spotkanie Iskry oraz Larissy nie wyszło mu na dobre... Przynajmniej nie jego krwiożerczej naturze. Jak było naprawdę? Ano każdy inny by się cieszył z nawiązania znajomości z dwoma pięknymi damami... Ale sam on nie wiedział, co z tym fantem ma zrobić.
Wbiegł na teren zniszczonego koloseum, zatrzymując się w nim i rozglądając, czy przypadkiem nie będzie mieć gapiów, którzy z chęcią by podpatrzyli, czym jest jego druga forma. Nikt nie może się dowiedzieć, jak wygląda jako człowiek... Straciłby cenną przykrywkę, która dawała mu niewrażliwość na działanie Królewskiej Straży. I tak miało pozostać. Podniósł się na tylne łapy i pozwolił, aby słabsza część jego duszy przejęła kontrolę nad ciałem. Wszystko działo się dosyć szybko - postać się zmniejszyła i wyraźnie zmizerniała, a chwilę potem upadła na kolana już jako człowiek.
Po chwili brania oddechu, spojrzał spanikowany na swoje ręce z wydłużonymi paznokciami. Nie było na nim pyłu, nie widział też, żeby wilk zabijał niewinnych ludzi. Nikogo nie zabiłeś...? Zadał sobie pytanie w myślach, gdzie rozległ się po chwili wrogi pomruk. Jak widzisz. Odezwał się inny głos, na dźwięk którego brunet początkowo się skulił, ale... Po chwili się uśmiechnął. Nikogo nie zabił! Wilk nawet tego nie próbował! Toż to święto, jest co celebrować! Ale najpierw... Chyba musi zmienić ubrania. Podkoszulek, który nosił miał na sobie rozdarcia, tak samo spodnie, które skróciły się do kolan. A wcześniej zakrywały mu kostki... Hah. No niestety, mając w sobie taką drugą postać, a nie inną musiał się z tym liczyć. Na razie klęczał i patrzył się z niedowierzaniem w swoje dłonie, uśmiechając się trochę jakby właśnie uciekł z psychiatryka, gdzie leczenia nie skończył.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sob Sie 26, 2017 9:50 pm

Nathan powoli przechadzał przez ruiny, a dokładniej ich bardziej wodnistą część. Uważał na każdy krok, na każde ułożenie nogi na kamieniu, na każde wdepnięcie w zamokłą glebę. Z każdym położeniem nogi na kamieniu był przygotowany na to, by obronić się przed potworem. Mimo spotkania Toriel, którą bardzo polubił i ufa jej na pozycji ludzi, nadal był nieufny. W końcu każdy ruch mógł skończyć się jego śmiercią. Nie wiedział, czy nie istnieją potwory, które chciałyby go zabić. Skoro w świecie ludzi żyją psychopaci i mordercy, tylko czekający na twój zły ruch, to co dopiero u potworów, do których zaufania chłopak nie miał prawie żadnego zaufania...
Tymczasem Nathan zdołał znaleźć się w dziwnym miejscu. Mógł w pobliżu zauważyć wysokie kolumny, gdzieniegdzie pochrupane, oczywiście z powodu czasu, a nie jakiegoś wielkiego potwora, prawda ? Może i wokół były potwory, ale nawet Nathan nie uważał, że mogą one być AŻ TAK wielkie, by zjadać całe kolumny.. chyba ze bierzemy pod uwagę Omega Floweya. Kolumny były całe pokryte bluszczem, a tu i uwdzie nawet kamień był mokry. Po lewej Nathan widział chyba jakieś kamienne schody, prowadzące na małą platformę. I na co taka była. Może kiedyś urządzano tu jakieś parady ? A może i tajemnicze walki.. W końcu, całe otoczenie przypominało jakieś stare koloseum, tylko zniszczone i pochłonięte w ciemny wymiar zapomnienia. Bardzo możliwe, że wszystko to było niegdyś pięknym, dumnym zamczyskiem wybudowanym przez potwory, a dziś jest tylko zapomnianą budowlą w głębi ruin. Nathna, przechodząc, wyciągnął rękę, która teraz sunęła po kolumnach. Chłopak czuł... kamień. No to raczej jest logiczne. Właściwie sam nie wiedział, dlaczego tak zrobił. Może dlatego, że chodził tu, po podziemiu bez celu... i każda akcja była dla niego wybawieniem ? Zapewne tak było, chociaż tak naprawdę nikt tego nie wie. Tylko sam Nathan wiedział w tym momencie, co mu po głowie Chodziło...
I w końcu przyszedł gdzieś na środek... areny ? Teraz był prawie już pewien, że to miejsce służyło w przeszłości za koloseum. Rozejrzał się. Arena była pokryta kamiennymi płytkami, które w przeszłości na pewno były piękne, jednak czas i podmokły teren zrobiły swoje. Część płytek wybiła leciutko w górę, część opadła, a spod części wyrastały rośliny, bluszcze, które wznosiły się ku ścianom koloseum. Na tej arenie jednak spostrzegł kogos. Chłopak szybko obejrzał tę osobę. Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że był to zwykły człowiek. Raczej nie był potworem, a bynajmniej nie był potworem czystej krwi. Wygląd człowieka jednak nie zwiódł Nathana do końca. Oczywiście, klęczenie tej osoby mogło być jedynie przypadkiem, ale Nathanowi wydawało się to podejrzane... zresztą nie przypominał sobie, żeby widział kiedyś tę osobę w piwnicach, a z tego, co się orientował, nikogo poza Frisk, Charą i sześcioma duszami nie było w podziemiu, przynajmniej z ludzi. Czyżby tą osóbką był kolejny upadły tutaj człowiek ? Czy może jest to potwór w przebraniu. Nathan nie odrzucał również możliwości, że jest to kolejny mieszaniec. chłopak miał mieszane uczucia, jednak ciekawość wybiła się ponad ostrzegające go zmysły. Ostrożnie podszedł do tej osoby, blisko, ale wciąż był w bezpiecznej odległości. postanowił z nim porozmawiać, bo może jego obawy były niepotrzebne...
- Witaj - rzekł Nathan, pewny swoich słów - jestem Nathan, a ty? Też spadłeś do podziemia ? - zapytał, aczkolwiek nie był pewny wciąż co do tego, kim, lub czym była spotkana osóbka

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Pon Sie 28, 2017 9:52 pm

Potwór w przebraniu…? Ha, można by go takim czymś nazwać. W końcu może poruszać się pomiędzy dwoma formami, prawda? Jak jedna narozrabia, to ma idealną przykrywkę w drugiej postaci… Zwykle działało to tak, że wilk morduje, a człowiek nie byłby podejrzany o rozerwanie kogoś na strzępy, prawda? Szczególnie, jak ktoś by go podpatrzył podczas wykonywania czynu karalnego… Opis potężnego wilkołaka nie zgadzał się z drobną posturą Volffina. W pewnym momencie usłyszał czyjeś kroki. Chłopak nawet nie musiał głośno chodzić, wystarczy że przez przypadek zaszurał, uderzył butem o wystającą płytkę. Poderwał się na równe nogi, kierując nieufny wzrok na przybysza. Cofnął się o krok, ale zaniechał dalszej ucieczki, uważnie śledząc każdy ruch nieznajomego. Starał się nieco rozluźnić spięte mięśnie, ale… Słabo mu to wychodziło. Teoretycznie to był człowiek i nie musiał się go obawiać… Ale kto ich tam wie.
- Hej… Jestem Volffin – przedstawił się, a na kolejne pytane przekrzywił głowę, marszcząc brwi i patrząc z niezrozumieniem na chłopaka. Spadł? Że skąd? Że niby z powierzchni? Jak to w ogóle możliwe? Skoro bariera działa tak, żeby nie wypuszczać zamkniętych w Podziemiach potworów, to na ludzi powinno tak samo działać, prawda? A przynajmniej w taki sposób myślał mieszaniec.
- Hę? – zdołał wydać jedynie z siebie dźwięk zdziwienia.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Wto Sie 29, 2017 12:36 pm

- Witaj.. no wiesz. Ludzie spadają z góry, tu do podziemii, a potem nie mogą się wydostać, bo bariera im nie pozwala. Chyba że... nie jesteś człowiekiem - powiedział Nathan.
To zdziwienie u Volfinna troszeczkę zwiększyło czułość zmysłów Nathana. Chłopak zaczął coraz bardziej podejrzewać, że osoba ta nie była tą, za która się podawała. Gdzieś w głębi swego serca czuł, że nie ma doczynienia z prawdziwym człowiekiem, aczkolwiek to samo serducho podpowiadało mu, że także nie rozmawia z potworem. Czyżby napotkał kolejnego mieszańca ? Oczywiście nie zniżył zmysłów, ale jeśli ta osoba okazałaby się mieszańcem, to może będzie w stanie go.. tolerować ? Polubić ? Nie będzie chciał może z nim walczyć na śmierć i życie. Inna sprawa, że nie był na to do końca gotowy. Nie chciał za bardzo jeszcze walczyć, szczególnie z mieszańcami, którzy jednak częściowo byli ludźmi. nathan usiadł.
- A teraz powiedz mi.. bo muszę to wiedzieć. Nie wkurze się na ciebie, może nawet nikomu nie powiem, ale... czy jesteś naprawdę człowiekiem ? Coś w moim sercu mi podpowiada, że nie jesteś żadną z ras... ani człekiem, ani potworem.
Nathan musiał wiedzieć. Miał nadzieję, że jednak się myli i volffin jest zwykłym człowiekiem. Natomiast jeśli okazałby się potworem, Nathan natychmiast wdałby się zapewne w walkę.. taki tup człowieka, co zrobisz

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sro Sie 30, 2017 8:13 pm

Kiedy wyczuł od Nathana ostrożność bijącą przez jego minimalnie zmieniony ton głosu oraz prawdopodobne nieświadome spięcie mięśni, cofnął się o krok i stał się jeszcze bardziej czujny niż przedtem. Chłopak wydawał mu się dziwny... Niby było wszystko w porządku, ale wydawało mu się, że jak powie coś nie tak to zaraz się na niego rzuci. Jednak jego strach został na sekundę przytłamszony przez gniew, który musiał znaleźć ujście. Najlepiej w dość ostrej odpowiedzi na jego słowa.
- Nie widać, że jestem człowiekiem? - powiedział nieco rozdrażniony, zaciskając zęby i nieświadomie unosząc wargi, odsłaniając... Mało podobne do ludzkich kły. Po chwili jednak rozluźnił się nieco, przypominając sobie rozmowę z Iskierką. Dzięki niej wilk był spokojny i nawet zaczął współpracować ze swoją drugą formą, ale... Nadal to nie było nic pewnego. Plus przypomniał sobie, jak go nazwała wtedy... Gniew szybko opadł, a zastąpił je strach przed złością Nathana, przez co skierował głowę nieco w bok. Spuścił go z oczu, jednak na tyle ufał swojemu wyostrzonemu przez połączenie z wilkiem słuchowi, że mógł sobie na to pozwolić.
- Chyba, że chodzi ci o mieszańca... To chyba nim jestem. A przynajmniej tak mi powiedziała I... Drugi mieszaniec - dodał po chwili zamyślenia, drapiąc się jednocześnie przerośniętymi i zaostrzonymi pazurami w tył głowy. Co ciekawe, nie robił sobie przy tym krzywdy. Nauczył już się funkcjonować z takimi a nie innymi paznokciami... Jakoś musiał.
- Czy bycie mieszańcem to coś... Złego? - zapytał, nie bardzo wiedząc, o co chodzi z tym nie mówieniem nikomu, przy tym zmrużył jedno oko i przekrzywił głowę pytająco. Był na tyle niedoinformowany przez to, że jego matka go ukrywała (a raczej ukrywała się razem z nim), że nie wiedział o żadnych nowinkach, informacjach, czy też rozkazach króla. Być może mieszańce z jego nakazu mają zostać... Wyeliminowani? O nie... Volffin na pewno by się nie dał tak po prostu zabić... A raczej jego druga forma by mu nie dała zginąć. Bo on sam... No, co on mógł zrobić? Mógł jedynie powiedzieć "nie" i uciec. Nie był zbyt silny, co było widać po jego bardzo słabo rozwiniętych mięśniach i dość przychudej sylwetce.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sro Wrz 06, 2017 11:13 am

- cóż... niby widać, ale nie jestem pewien - powiedział Nathan. Już raz pomylił się, biorąc poprzedniego mieszańca, którego spotkał za człowieka, był więc bardziej... ostrożny...
- Ach, czyli jednak - rzekł nathan. Popatrzył na swojego towarzysza rozmowy. Hmm.. szczerze trochę mu współczuł. Bycie mieszańcem, dzielenie swych ludzkich genów z taką obrazą jaką jest bycie potworem.. no cóż, Nathan, gdyby sam był mieszańcem, zapewne każdego dnia żałowałby, że w ogóle się urodził. Ale cóż, nie jego sprawa - Spodziewałem się tego.. hmm.. Nie, bycie mieszańcem jest okej. Lepsze od bycia potworem. Ale szczerze.. współczuje, że dzielisz ludzkie geny z.... z tym czymś co jest potworem. hmm.. dla mnie byłaby to chańba - rzekł.
Patrzył na mieszańca. Nie był pewien jego intencji. Czy zaatakuje ludzi lub, co gorsza, jego. A może... może i zrobi to nieświadomie. Albo i nie ma złych zamiarów. Nadal nie był pewny i nie opuszczał gardy... ale jednak bardziej się uspokoił wiedząc, że nie ma doczynienia z pełnym potworem.
- Słuchaj... muszę cię ostrzec. Jeśli zrobisz cokolwiek mojej siostrze albo jakiemukolwiek człowiekowi, znajdę cię i zabiję. Ale to nie tak, że cię nienawidzę, jak pełnoprawnych potworów w większości. Odniosę się do tego... neutralnie...
Nie wiedział co robi.. przynajmniej nie myślał. Jeśli natomiast ktokolwiek zrobiłby coś jego siostrzyczce... no cóż, Nathan nie myślałby długo.

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Czw Wrz 07, 2017 1:20 pm

Nawet Nathan nie wie, jak bardzo Volffin nie chciał dzielić ciała ze swoją drugą połówką. Chciałby żyć albo jako normalny potwór, albo jako normalny człowiek... Nie czymś pomiędzy. Bycie mieszańcem oznaczało dla niego wieczną walkę o kontrolę, której niestety nie mógł wiecznie utrzymać. W sumie, bycie w formie człowieka to jedynie dobra wola potworzej części jego duszy, która była zbyt leniwa, aby cały czas posiadać władzę. Przynajmniej tak myślał człowieczy Volffin. W rzeczywistości było tak, że wilk szybko się męczył walczącym w drugiej połówce duszy człowiekiem, a dodatkowo nie chciał wzbudzać sensacji... A przynajmniej jak na razie. Wiedział, że musiał urosnąć w siłę, a dopiero później ściągnąć na siebie atencję.
- Yh... Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym być normalnym człowiekiem - powiedział wzdychając cicho i drapiąc się po tyle głowy. Tak bardzo chciałby się zamienić na normalne życie... Dlaczego musiał urodzić się właśnie taki? Albo czemu nie taki, jak Iskra, która była bardzo wesołym mieszańcem i nie miała problemów sama ze sobą, tak jak to on miał.
- A... Kim jest twoja siostra? - zapytał, przekrzywiając nieco głowę w bok. Nie zamierzał atakować Nathana... Bo po pierwsze nie wiedział jak, a po drugie - nie ma czym... A nie, zaraz. Miał. Tyle, że prędzej by sam sobie zrobił krzywdę, niż komukolwiek. Chociaż w sumie pocieszało go, że jest nastawiony do niego neutralnie... Chociaż jego postawa mówiła inaczej. Nie był rozluźniony, sprawiał wrażenie, jakby cały czas był gotowy do ataku, przez co brunet cofnął się o krok. Nie chciał walki... Nie był swoją drugą formą. A fakt, że Nathan był gotów sprawiało, że czuł się bardzo nerwowo w jego towarzystwie i bał się, że jak tylko powie coś nie tak to szatyn się na niego rzuci.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Czw Wrz 07, 2017 10:22 pm

- Hmm.. gdybym był tobą.. też wolałbym być zwykłym człowiekiem, a nie... mieszanką. - rzekł Nathan.
Naprawdę, cieszył się teraz, że urodził się na powierzchni i był zwykłym człowiekiem. Wolał już to, że jest pod ziemią, że wokół sa te wszystkie znienawidzone potwory, wolał już nawet to, co stało się jego rodzinie, niż myśl, że mógłby być połowicznie człowiekiem i potworem. Byłby to najgorszy koszmar dla niego.. Szczególnie, że bycie potworem uznawał za najgorszą z możliwości...
- Moja siostra ma na imię Larissa. 14-latka - rzekł Nathan. - widziałeś ją ?
nathan miał nadzieję, że jednak mieszaniec nie widział jego siostry, a co dopiero, że z nią nie rozmawiał. No cóż, bał się po prostu. oczywiście, nie miał nic do ludzkiej formy... ale potworze części nawet mieszańców... nie, nie wybaczyłby sobie gdyby coś się stało jego siostrzyczce.
- a tak w ogóle, że się zapytam.. co tutaj porabiasz ?
Nathan bardzo był zainteresowany, co jego towarzysz rozmowy robi w tym koloseum. W końcu była to chyba dawno opuszczona budowla i raczej nie była to często odwiedzana miejscówka. Idealna by była oczywiście na wycieczki jakiś dzieciaków szukających przygód.. lub kryjówka kogoś, kto chce się ukryć. Nathan jednak nie miał pojęcia dlaczego Volffin przyszedł w to miejsce, ale.... no własnie, dlatego się pytał.

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Pon Wrz 11, 2017 2:42 pm

No niestety, Volffin za bardzo nie miał wyboru, jeśli chodzi o swoje urodzenie. Został stworzony z miłości, która połączyła potwora z człowiekiem... W sumie, to nie była miłość. To było coś zupełnie innego. Coś... Co nie powinno w ogóle istnieć. Ojca nigdy nie widział na oczy, ulotnił się jak tylko dowiedział się o ciąży matki. Stwierdził, że go zdradziła, a to u niego jest niewybaczalne. Oczywiście dzieciakiem się nie interesował, chociaż jego potworza forma była tak do niego podobna... Może gdyby był obecny w jego życiu to nie doszłoby to tego wszystkiego? Kto wie?
Na dźwięk imienia jego siostry, zaśmiał się nerwowo i podrapał po tyle głowy. No... Widać był to typ nadopiekuńczego brata. Lepiej się nie przyznawać, że jako potwór się z nią bawił w topielce... Tak, zdecydowanie lepiej o tym nie wspominać. Ani też o tym, co mu pokazała podczas ich spotkania... Wbrew pozorom, jego człowiecza część nie została pozbawiona dostępu do zmysłów. Nadal widzi, słyszy i czuje, chociaż nie ma kontroli nad swoim ciałem.
- Taaaa... Spotkaliśmy już się - powiedział, próbując ominąć ten temat szerokim łukiem. Chłopak wyglądał na wyćwiczonego w walce, a pewno nawet niezbyt doświadczony wilk by mu nie dał rady. Chociaż... Być może nie doceniał swojej potworzej formy?
- Ja...? Przyszedłem tu pobyć chwilę w samotności. Każdy czasem musi mieć taką chwilę - odpowiedział, chcąc tymi słowami ukryć, że po prostu nie chciał, aby ktokolwiek więcej, niż rudowłosa przedstawicielka jego rasy znała jego drugą formę. W sumie, było to też w interesie człowieka-Volffina. Nie chciał być uznany za mordercę. Albo kogoś niepoczytalnego... Chociaż w sumie daleko do tego nie było.
- A ty? To... Nie jest zbyt popularne miejsce spotkań - zapytał, po czym ponownie zaśmiał się nerwowo, unosząc kąciki ust w głupawym uśmiechu, a wzrokiem błądząc gdzieś po okolicy. Jego źrenice były zwężone, przez co doskonale było widać, że nie są jak u normalnego człowieka. Bardziej jak u kotowatego. Zęby podobnie - nie były one zakończone tępym końcem w większości, a wydawały się bardzo ostre. No, jakby kogoś użarł to by pewno ślad został.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Nie Wrz 24, 2017 9:22 pm

- mam nadzieję, że nic jej nie.. zrobiłes ? - spytał nathan. Mimo wszystko obawiał się, czy jego siostrzyczce coś się nie stało. Szczególnie, że nie znał mieszańca z którym rozmawiał za bardzo i nie wiedział, do czego zdolna jest potworza cząstka jego osoby..
- cóż, akurat szedłem tędy. zmierzam w stronę naszego schronienia.. mojego i mojej siostrzyczki - rzekł Nathan. Cóż, czy było to kłamstwo ? szczerze, nie do końca wiedział, dokąd zmierzał. Szedł do przodu, rozmyślając nad różnymi sprawami...
Jakie były to sprawy ? cóż, niedawna wizyta u Toriel, powolne przywiązywanie się do miejsca i istot, które go zamieszkują, rozmyślanie nad swoją niedawną zemstą i nienawiścią, która choc wciąż silna, to jednak nie aż tak, jak wcześniej. Nathan zrozumiał wiele.
- choć masz rację, niezbyt miłe miejsce na spotkanie

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Sro Wrz 27, 2017 6:06 pm

- Nie, nic - odpowiedział zgodnie z prawdą, a sam był zaskoczony, że Larissa wyszła z tego spotkania cała i zdrowa. No cóż... Może za bardzo jej nie polubił jako człowiek, ale widocznie wilk zapałał do niej pozytywnym uczuciem, więc... No, chyba nie jest tak źle, prawda? Nathan zaś stał się obiektem zaciekawienia Volffina. Jego wyćwiczone ciało było spięte przez nieufność żywioną do mieszańca, czemu z resztą się nie dziwił. Jakby był na jego miejscu to prawdopodobnie by robił to samo. O ile by nie uciekł przy pierwszej lepszej okazji. Ta… Zapewne nie byłoby już po nim śladu. Po ostatnim zdaniu powiedzianym przez rozmówcę już miał coś powiedzieć, już miał pociągnąć jakoś dalej tę rozmowę… Ale coś mu przeszkodziło. Poczuł, jak jego człowiecza dusza zostaje tłamszona przez silniejszą połówkę, próbował go odepchnąć od kontroli nad ciałem.
Moja kolej. Warknął głos w jego głowie, a objawy strachu u bruneta były bardzo widoczne – źrenice zwęziły się do rozmiarów igły, a ciało spięło niewyobrażalnie, przez co zaczął drżeć. Nie… Nie mógł mu pozwolić. Nie mógł…! Musiał być silny. Musiał pokazać mu, że potrafi być tym, którego trzeba szanować. Postąpił parę kroków w tył, zaokrąglając plecy, a jedną dłoń położył na twarzy, wbijając ostre zakończenia paznokci w skórę, nie przebijając jej jednak. Nie przemieni się. Nie będzie nim. Jego ciało również zaczęło się zmieniać – pazury się wydłużały, a końcówki włosów zmieniały barwę na srebrzystą.
Nie pozwoli.
Ledwo co łapał oddech. Wilk był dużo silniejszy od niego, a przez te wszystkie lata, w których rósł siłę, gdy on dorastał i nic ze sobą nie robił miał nad nim dużą przewagę. Brakowało mu powietrza w tej walce, powoli czuł… Że przegra. Nie… Nie może tak po prostu się poddać. Nie może przegrać. Zacisnął zęby, marszcząc twarz z wysiłku, a z jego gardła wydobyło się warknięcie. Nie było ono jednak skierowane do Nathana. Było skierowane do jego potworzej części, która nie chciała ustąpić, pomimo bycia zaskoczonym zaistniałą sytuacją. On znał swoją siłę. Volffin niestety takiego daru wiedzy nie miał. Nie wiedział, jak długo wytrzyma… I czy uda się powstrzymać wylew krwi, do którego doprowadzi całkowite przecięcie kontroli przez wilkołaka.

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Nie Paź 01, 2017 5:26 pm

Nathan spoglądał na Volfinna. Nie zachowywał się... powiedzmy, normalnie. No błagam, nagłe cofnięcie się, przyjęcie dziwnej pozycji. Nie było to wszystko najbardziej normalną reakcją. Co więcej, przecież mieszaniec widział, że Nathan mu nie ufa, on był tego pewien. Zresztą, niby normalnie rozmawiali, a jego rozmówca nagle się cofa.. cóż, gdyby to był pełny człowiek uznałby ze po prostu sobie z niego żartuje i zapewne skończyłoby się na obitej jego twarzy.. ale biorąc pod uwagę, że miał doczynienia z mieszańcem, uznał, że nie jest to zwykły żart. Być może i jego towarzysz rozmowy miał problem.. Nathan zastanawiał się nawet, i był z każdą chwilą coraz bardziej pewien, że to własnie teraz świadomość potworza Volfinna przejmuje kontrolę nad ciałem. Nathan jednak nie uciekł, co zapewne zrobiłaby każda osoba w jego skórze, nie. On kierował się w życiu odwagą, a więc nie ucieknie jak nic nie warty tchórz. Pozostanie. Zresztą, z wielką chęcią pomógłby volfinnowi w tym, żeby nie stało sie coś złego w wyniku.. prawdopodnie dziejącej się przemiany. Jednak wpierw ochrona samego siebie. Nathan wyjątkowo szybko ustawił się w pozycji bitewnej.
- hej co tu...- podszedł bliżej. jednak niezbyt blisko - zostaw go! - rzekł do potworzej części volfinna, nie ukazując żadnej cząstki strachu.

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Volffin
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 56
LOVE : 0
Liczba postów : 58
Join date : 08/06/2017

PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   Czw Paź 05, 2017 3:07 pm

Oh, żeby Nathan się nie zdziwił. Pewna rudowłosa dziewczynka również nie uciekła, kiedy zobaczyła przemieniającego się Volffina. Po chwili, kiedy próbował łapać łapczywie oddech, podniósł wzrok, opuszczając bezwładnie dłoń, a na jego twarzy pojawił się kpiący uśmiech, co w połączeniu ze zwężonymi źrenicami stwarzało pozory kogoś... Szalonego. A może taki właśnie jest? Zachichotał gardłowo, przekrzywiając lekko głowę w bok, patrząc z nieskrywaną ciekawością. W jego wzroku było coś... Bardzo niepokojącego.
- Taki chłopczyk będzie mi rozkazywał? - powiedział kpiąco, jawnie prowokując. Tamten nieśmiały, uległy chłopak zniknął... Czy aby na pewno? W końcu, nie przemienił się jeszcze całkowicie w potwora. Trwał zawieszony w czymś pomiędzy. Po chwili wyprostowana sylwetka się zgarbiła, jakby go niewidzialna ręka uderzyła w brzuch. Jego twarz trwała przez ułamek sekundy w zaskoczeniu, a chwilę potem pojawił się na nim szeroki uśmiech.
- Ludzie są żałośni - mruknął ni to do siebie, ni do Nathana, po czym jego ciało zaczęło się zmieniać. Zdecydowanie urósł, a skóra pokryła się gęstą sierścią ze srebrzystą grzywą ciągnącą się wzdłuż linii kręgosłupa. Wilk spojrzał na swoje długie, potężne szpony, chichocząc krótko, acz złowieszczo.
- No, nareszcie. Wiedziałem, że te głupie gadanie nie przyniesie niczego dobrego - powiedział, po czym przeniósł wzrok na chłopaka, mrużąc żółte ślepia. Jego pysk rozszerzył uśmiech, kiedy ruszył na dwóch łapach, krążąc kółeczka wokół szatyna, cały czas go bacznie obserwując.
- Przez zupełny przypadek jesteśmy tu sami... Ruiny są puste. A biedna, zagubiona owieczka nie ma gdzie uciec... Jaka szkoda. - zaczął powoli, niby to rozglądając się po okolicy, ale część jego świadomości zajmowała się położeniem i ruchami Nathana, uważnie nasłuchując oraz rzucając spojrzenia kątem oka. Zniszczone koloseum kiedyś służyło do walk pomiędzy gladiatorami ku uciesze widowni. Z tradycji stanie się zadość?

_________________
KP | Bank | Telefon

Sesje
1. Ruiny -> Podziemne jezioro
2. Snowdin -> Boisko do gry
3. Wodospady -> Pola Szepczących Kwiatów
4. Ruiny -> Zniszczone koloseum
5. wolna

Multikonto Patience

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zniszczone koloseum   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczone koloseum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Niedźwiedzia Grota

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Ruiny-
Skocz do: