IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Widok na Dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Duch Tobiego
Widmo Stworzyciela Podziemia
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 94
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Widok na Dom   Nie Kwi 09, 2017 8:45 pm


Znając drogę (lub po prostu gubiąc się i przypadkiem trafiając) można dotrzeć na taras widokowy, z którego rozciąga się szeroki widok na krajobraz Ruin Domu. Z takiej perspektywy dopiero można ujrzeć jak wiele mogło znaczyć to miejsce dla potworów.
Sam taras jest dość pusty - co prawda nie ma na nim żadnych mebli, jednak bez problemu można przysiąść na kamiennej posadzce... lub jeśli jest się wystarczająco odważnym, murku chroniącym przed spadnięciem.

Pomysłodawcą lokacji jest Toriel
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Przybysz
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 4
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Widok na Dom   Pon Cze 12, 2017 7:32 pm

Noah od chwili przebudzenia się była skołowana w wielu aspektach. Zdezorientowana w kwestii samego upadku — jak to możliwe, że przeżyła! Czyżby łut szczęścia przy niej był? Jeżeli tak, to lepiej, aby pozostał przy niej na dłużej. Jedynie co nabyła podczas upadku to kilka siniaków i niemiłosierny ból głowy, który poniekąd ją wybudził. Przez ten cały czas huczało jej w głowie, choć powoli ustawało, dając dziewczynie, choć minimalną ulgę.
Raz jeszcze spojrzała na aparat dotąd dzierżący w swojej prawej dłoni, po raz kolejny przyjrzała mu się uważnie czy aby na pewno nie został uszkodzony. Sam Nikon wyszedł w sumie też bez jakiś wielkich zniszczeń, jedynie szybka na wyświetlaczu była nieco zarysowana, lecz dalszym ciągu można było wykonywać zdjęcia czy je nawet przeglądać. Jednakże bateria była w połowie zużyta, więc Noah zdecydowała się wyłączyć aparat i zawiesić go na swojej szyi.
Po tym, jak opuściła mini ogródek złotych kwiatków, błądziła po ruinach, mimo widocznych drobnych wskazówek jej orientacja w terenie pozostawiała wiele do życzenia. Czasami wręcz pisnęła ze strachu, kiedy to na przykład wyskoczyła mała słodka żaba, która szybko dała sobie spokój z przerażoną blondynką, człapiąc w swoim kierunku.
Po dość długim okresie czasu na gubieniu się wte i wewte, w końcu natrafiła na... taras widokowy! Noah nie mogła sobie samej zaprzeczyć, że widok, jaki zastała zaparł jej dech w piersiach. Był... magiczny dla niej, przez co sądziła, że nadzwyczajnie w świecie śni! Lecz niestety chłodna woda rzeczywistości w postaci uszczypnięcia się w dłoń zalała ją, potwierdzając jednak przykrą tezę, iż nie jest to sen miana z dziecięcych czasów. Westchnęła ciężko i podeszła do murku położywszy na nim swoje drobne dłonie. Zdecydowała się na chwilę przerwy od... tego wszystkiego. Wszelkiej maści myśli szalały w jej głowie, a to tylko nasilały ból głowy, który jak na razie nie opuszczał blondynkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden
Przybysz
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 8
Join date : 15/05/2017
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Widok na Dom   Sro Cze 14, 2017 1:33 pm

Nadzieja matką głupich, tak zawsze mówił do samego siebie nasz różowowłosy chłopaczyna. Ale cóż, tylko usłyszał od tych, co trzeba informacje o blondwłosej osobie, która upadła do podziemi i poderwał się jak głupi na równe nogi, po czym ruszył pędem w stronę ruin. Musiał przejść przez mroźne Snowdin. Brr, jak on nienawidził śniegu i jakichkolwiek rzeczy przypominających mu zimę. Warto było jednak przemóc się przez własny wstręt i dostać się poza Snowdin przebijając się powoli do ruin. Sam nie wie, jak mu się udało, ale wpełznął tam praktycznie niezauważony po drodze śledząc wzrokiem czy przypadkiem któryś ze strażników czy ponoć mieszkająca tam królowa nie zauważyli jego obecności na tych terenach. Biegł, biegł ile sił w nogach co chwilę potykając się o wpadające mu mimowolnie pod nogi twarde kamyki, aż w końcu wywalił się lądując kolanami, którymi zaczął trzeć przez krótki odcinek po szorstkiej ziemi. Zasyczał głośno z powodu zdartych kolan i pogrzebał w kieszeni na moment siadając na zimnym gruncie. Chusteczka jest, jednak zero zbiorników wody w okolicy. Cóż, musi się przemęczyć, a wbite w kolana kamyki oraz całą ranę oczyści przy najbliższym zbiorniku wodnym, których jak w wodospadach nie brakuje, tak tutaj praktycznie nie ma. Podniósł się, i choć z trudem i wielką niechęcią to zaczął biec ponownie, tym razem jednak przystając jeszcze na chwilę, by z kieszeni wyszperać mały kawałek różowego kwarcu, który uformował się w kryształową włócznie. Połyskiwała ona dzięki blaskom słońca wydobywającym się ukradkiem z sufitu ruin kolorem różowym na różne strony. Nie stworzył on jej do walki, a do podpierania się. Z tak mocno zbitymi kolanami ciężko o sprawny bieg bez możliwości ponownego wywrócenia się, a żeby temu zapobiec chociaż mała podpurka będzie w tej chwili przydatna.
Głuchy szelest, który mógł dojść do dziewczęcia z krzaków, a następnie różowo skóry i włosy mężczyzna wychodzący z nich, który trzymał w dłoni długą, także różową włócznie. Ubrany w podarte niebieskie spodnie oraz czarną podartą bluzkę z wielkim donutem, który niegdyś był logiem z donuterii jego ojca. Sapiąc ze zmęczenia oraz podpierając się o swoją broń chłopak spojrzał na dotąd nieznajomą osobę, która potencjalnie miała być NIĄ. Pierwsze, co zebrało mu się, to łzy zgromadzone już w kąciku oka. Zaczął się śmiać pod nosem, a śmiech ten nie był w żadnym stopniu szalony. Szczęśliwy znajomy chichot porównywalny do malutkiego chomiczka.

- Nareszcie...

Wyrzucił z siebie szeptem, zaś jego ton głosu mógł przypominać lekko spanikowany, paranoiczny i wystraszony. Wzrok wbił w ziemię nie chcąc peszyć blondwłosej.

_________________
// Widok na Nowy Dom // --- // --- // --- // --- //
Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Przybysz
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 4
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Widok na Dom   Sob Cze 17, 2017 7:57 pm

Usłyszawszy niepokojący szelest ze strony niepozornych krzaczków, momentalnie skierowała w nie swoje błękitne tęczówki, w których to tliła się iskierka strachu przed czymś nieznanym. Wszystko jak dotąd spotkała, było dla niej czymś... czymś innym, niczym wytworem dziecięcej wybujałej wyobraźni, gdzie można się wręcz wszystkiego spodziewać.
Jej oczom przelotnie ukazała się naprawdę wysoka persona ze specyficznym odcieniem skóry i niecodziennym kolorem włosów, lecz z uwagi na modę w tych czasach, to Noah powinna uznać już za normę, aczkolwiek z trudem jej to przechodziło, a już zwłaszcza w tak dziwnym miejscu, w jakim się znalazła.
Widząc, że ten ktoś ma broń, ta próbowała zrobić kolejny krok do tyłu, lecz murek odgradzający ją od wysokości jej to uniemożliwił, za co poniekąd powinna być wdzięczna, iż nie zaliczy kolejnego upadku z wysokości, który z pewnością byłby dla niej śmiertelny. Choć w tej chwili równie dobrze tenże nieznajomy zrobić jej niekoniecznie coś miłego z dodatkiem bólu. Które lepsze?
Och... — wyszło z jej ust zmartwione westchnięcie, gdzie tym razem dokładniej przyjrzała się — jak dotąd — nieznanej osobie, a bardziej ranie, którą wpierw dostrzegła. — C-czy to cię boli? — zadała jedno z naprawdę głupich pytań, jakich to mogła zadać, lecz w tej chwili nic innego do głowy nie przyszło. Strach i poniekąd nieśmiałość również maczali w tym palce. Przyglądając się wnikliwie jego twarzy, a następnie ubiorowi na chwilę oniemiała, na krótki odstęp czasu wstrzymała z osłupienia, a jej oczy wielkością wręcz przypominały pięciozłotówki.
Przecież to niemożliwe. JEGO już nie ma, ON nigdy nie wróci... Proszę, nie bawcie się moimi uczuciami! Noah wręcz krzyczała wewnętrznie. Przez rok cierpiała przez jego utratę, nie raz w snach jej wyrzuty sumienia gnębiły ją dosadnie, że nie potrafiła do siebie dojść przez najbliższe tygodnie, ba, miesiące. Wciąż było to dla niej świeże i powoli wierzyła w to, co wmawiali jej najbliżsi i służby. Miała ochotę wykrzyczeć temu komuś w twarz, że jak to śmie wyglądać podobnie do jej przyjaciela czy też — prawdopodobnie — ukradł jego ubranie, lecz... wstrzymywała się od tego, jednakże w jej oczach wzbierały się łzy, które próbowała opanować. Nie teraz...
Ja... nie mam przy sobie może apteczki, ale m-myślę, że moja chusta będzie nieco p-pomocna... — wydukała pośpiesznie, lecz nie wiadomym było czy to z przerażenia, czy lękliwości tak się jąkała, jak popaprana. Zdecydowała się podejść do niego, lecz z niepewnie stawiała kolejne kroki, a w dłoni trzymała wspomnianą chustkę, którą jeszcze chwilkę temu czyściła obiektyw. Fakt, faktem chciała udzielić jako takiej pomocy osobie, która strasznie przypominała jej najdroższego przyjaciela. Taka była jej natura.

_________________
{| Puszyste multi Marinette |}
| Karta Postaci || Skarbiec |
[...jakieś supi dupi sygnaturka tu będzie, hio hio...]
<| Aktualne Sesje |>
| Ruiny - Widok na Dom || Wolne || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden
Przybysz
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 8
Join date : 15/05/2017
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Widok na Dom   Wto Sie 15, 2017 2:41 pm

Widząc jak dziewczyna wyfocuję się na takim terenie od razu chciał zareagować zapominając, że na szczęście są tutaj barierki ochronne. Już miał do niej doskoczyć, złapać ją i odciągnąć od krawędzi, a jego źrenice ze strachu o nią zmniejszyły się mu do najmniejszych rozmiarów. Na szczęście murek. Matko, kamień z serca. Kropla potu zciekła po jego czole a jego nogi trzęsły się jakby nie miał siły na nich stać. Kolana tak okropnie bolały, a podczas biegu kamienie, które były w nie wbite powżynały się jeszcze głębiej. Nie było to porównywalne do innych obrażeń jakich doświadczył, jednak dało się to ledwo wytrzymać. Szczęście, że wszystkie emocje odciągały go od tego bólu. Słysząc pytanie, które padło w jego stronę z ust Noah Aiden zaśmiał się ponownie łapiąc się za głowę i czochrając lekko swoje różowe świecące włosy.

- Jeszcze jak! Ale... te wszystkie emocje buzujące we mnie hamują uczucie bólu, przynajmniej częściowo.

Odparł przyglądając się z uśmiechem niskiej kuleczce. Nie ma wątpliwości, to ona. Jednak co jego skarb tu robi? Tak, skarb. Inaczej nie mógł jej określić. Była dla niego wszystkim. Tak pragnął by spadła do podziemi, a jednocześnie nie chciał, by pakowała się w ten sam bajzel co on. Czyżby ona też chciała popełnić ten sam czyn co on jakiś czas temu? Oby nie, aż na samą myśl o tym włosy stanęły mu dęba i chłopaczyna głośno przełknął ślinę w obawie o najgorsze. Krótki moment później różowowłosy ujrzał spojrzenie, jakim obdarzyła go Noah. Ona już dobrze wiedziała z kim rozmawia, tylko znając życie nie chciała dopuścić do siebie tego faktu. Nie dziwił jej się. Osoba uznana za zaginioną i zmarłą raptem pojawia się przed twoimi oczyma, a ty co byś zrobił? Dokładnie to samo. To wszystko obudziło w nim jednak nadzieje, którymi żywił się ten cały czas. Nadzieje na ponowne ujrzenie jej pulchnej buźki, jej błękitnych oczu i pięknych blond włosów. Zaślepiony emocjami, które buzowały w nim od samego początku uronił jedną łzę będąc wciąż uśmiechniętym niczym naiwne dziecko. Chwila luźnej rozmowy, której następstwem jest ostateczny wybuch. On nawet nie umiał skupić się już na słowach Noah. Po prostu je jakby zignorował, powoli podszedł o niej i będąc może metr, może zdeczka mniej przed nią padł na kolana bezradnie sycząc z bólu, jaki wywołało dobicie kamieni w jego rany. Noah była obserwatorem wręcz żałosnego widoku Aidena, który właśnie padł jej na kolana i rozłożył się chcąc błagać o przebaczenie. Pociągał nosem, szlochał, syczał, krzyczał.

- Wybacz mi! Proszę... Wszystko, co mówiłem wtedy w donuterii. Wszystko, co zrobiłem nie tak. Każdy moment, w którym się o mnie martwiłaś i nie wiedziałaś co się ze mną stało... Ja chciałem ze sobą skończyć, zlądowałem tutaj i żywiłem się nadzieją, że będę mógł cię kiedyś przeprosić i błagać, dosłownie błagać o przebaczenie. W końcu... Nareszcie mam okazje. Przepraszam!

Wykrzyczał praktycznie na jednym wdechu nie unosząc głowy która była praktycznie przy ziemi. Nie miał nawet sił i odwagi na nią spojrzeć. Po tym wszystkim co się stało.

_________________
// Widok na Nowy Dom // --- // --- // --- // --- //
Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Widok na Dom   

Powrót do góry Go down
 
Widok na Dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Ruiny-
Skocz do: