IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Źródełko miłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pią Cze 02, 2017 9:35 pm

- Ale one są naprawdę piękne! I poznałam tyyleee przyjaznych potworów~ I nikt mnie nie próbował złapać - odpowiedziała, po czym zmarszczyła nieco brwi i nadęła policzki.
- A czemu mieliby schwytać czlowieka? Wiem, że ich dusze są cenne i się nie rozpadają, ale... Czemu? - pierwsze pytanie, kto da więcej?
- Naprawdę? Jakiich? - zapytała Frisk, patrząc na nią z podziwem. Ona to taka starsza siostrzyczka! I zna baaardzo dużo różnych potworów pewno! Pewno była to liczba, do której mała na pewno nie potrafi liczyć... Zwróciła się w stronę zakapturzonego, po czym przekrzywiła delikatnie głowę.
- Ja szukam przyjaciół!- powiedziała ochoczo, uśmiechając się, po czym ponownie rozejrzała po okolicy. Jej wzrok przykuła tabliczka, na której były jakieś dziwne znaczki.
- Frisk! Co tam jest napisane? - zapytała, wskazując na napis, po czym sama do niego podeszła i patrzyla na magiczne napiski.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pią Cze 02, 2017 10:54 pm

Mrug mrug. O nie, zaczynają wchodzić na tematy, które mogą się źle skończyć! Zaraz chrząknęła próbując zmyślnie wkręcić się do dyskusji. Nic się nie bać, dzielna Frisk panuje nad sytuacją!
-Już NIKT nie chce ludzkiej duszy, tata mi to obiecał!
Nie, to nadal źle brzmi!
-Znaczy martwię się tylko, bo ciocia Undyne jeszcze czasem lubi polować na innych.. Ale to jeszcze przez chwilę! A ja się po prostu martwię o Ciebie Pat.
O proszę, co za skrót. Rzecz jasna znała młodszą z dziewczynek, nawet bardziej niż ta sama była tego świadoma! Znów przeczochrała jej włoski i przeniosła wzrok na starszego obcego.
-Przyszłam uratować świat Potworów!
Cóż za.. szczera i w gruncie rzeczy prawdziwa odpowiedź!
-Oh i przyjaciół też zdobyłam! A także mamę, tatę, drugą mamę, wujków, ciocie, dużo wujków i cioci... I braciszków oraz siostrzyczki. -Mówiąc to pomiziała Patience noskiem po policzku, śmiejąc się sama ze swojego zachowania -Ale głównie przyszłam tutaj bo mnie potrzebowano!
No, po drodze uratowała ich jakieś milion razy, wymordowała jakieś setki i całkowicie olała kolejny milion. No i zapomniała, że raz zepsuła czasoprzestrzeń. Ot, drobne szczegóły!
-A jakich? Em.. Już mówiłam! Tatę Asgora, mamusię Toriel, ciocię Undyne, wujka Sansa, wujka Papiego, wujka Gastera, ciocię Alphyś, przybraną mamusię, oh.. za dużo tego by było wymieniać. Znam też wszystkie duszyczki! I sporo innych osób! Nawet Asrie..
Urwała. Brawo Frisk, w tej linii czasowej książę jest MARTWY. Jeszcze. Nie gadaj takich bzdur!
-..znaczy pieski na przykład! Pieski ze Snowdin są niezwykle fajne! też wujkowie i ciocie!
Zapytana o napis przeniosła wzrok na tabliczkę. No cóż. Więc. CÓŻ. Uciekła wzrokiem na bok, a policzki napchała powietrzem robiąc z siebie urocza wiewiórkę.
-Nie mam pojęcia. Pewnie coś o tym, że jest magiczne i fajne, i magiczne i miłosne. Tak! To Źródełko Miłości! Chyba...
NIE. UMIAŁA. CZYTAĆ.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Qudian
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 35
LOVE : 2
Liczba postów : 128
Join date : 11/05/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Sob Cze 03, 2017 12:06 am

Chryste Panie! Takie małe, a tak bardzo wypełnione energią. Nic tylko gadają, gadają i jeszcze raz gadają... a no tak, jeszcze się tulą. Ich głosy odbijały się głośnym echem od ścian. Niezbyt się im przysłuchiwał, lecz pośród paplaniny usłyszał wiele znanych mu imion. Zastanawiało go to, jakim cudem obie są jeszcze po tej stronie skoro poznały tak pokaźną ilość potworów. Nikt nie próbował z nimi walczyć? Zniszczyć bariery? Serio? Nikt? Może po prostu ci co próbowali byli zbyt słabi aby sprostać temu zadaniu?
Głośno westchnął i odszedł od dziewczynek aby rozejrzeć się po miejscu ich aktualnego pobytu. Rozglądając się ujrzał całkiem sporą ilość wody... no tak... przecież był w Wodospadach. Spływające stróżki wody robiły nie małe wrażenie. Jedyne co mu tutaj nie pasowało to wyrzeźbione na ścianie serce. Pewnie jakiś kochaś zrobił je dla swojej ukochanej czy coś. I jeszcze ten przepełniony ''miłością'' napis. Zaśmiał się lekko w duchu.
Rycerz czasami zapominał, że nie wszystko kręci się wokół dusz i wojen. Potwory prowadziły tu swoje własne życie. Miały swoje własne, typowe problemy które można było rozwiązywać bez użycia broni. Zwyczajnymi metodami, często dzięki wsparciu innych potworów.
Nagle jego uwagę przykuło ostrzeżenie o eliksirze miłości. Uklęknął nad strumieniem i zamoczył w nim palec.
- Pff... bujdy na resorach. - Wymamrotał do siebie.
Właśnie! Skoro już miał jako taki kontakt z ludźmi to czemu nie miałby ich powypytywać o powierzchnię?
- Hej! Powiedzcie mi. Jak jest tam na górze? Poza Podziemiem.

_________________

|Kącik Zakochanych|WOLNE|WOLNE|WOLNE|WOLNE|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Sob Cze 03, 2017 2:00 am

Poczuła się trochę nieswojo, kiedy temat zszedł na zabieranie duszy. Trochę wymuszony uśmiech przyozdobił jej twarz, a sama ona podrapała się po tyle głowy. Jednak kiedy doszło do opowiadania o tym, ile Frisk ma krewnych wśród potworów, oczka jej rozbłysły i wydała z siebie ciche "wow". Naprawdę, jeszcze nie widziała nikogo, kto byłby tak znany! Czyli... Ma znaną siostrę! A to znaczy, że ona za niedługo też stanie się sławna. Tak, to na pewno to! Kiedy czochrała jej włoski, pozwalała na to i chichotała głośno, przymykając przy tym oczy.
- Och tak! Pieski są bardzo, baardzo przyjazne. Sama poznałam dwa przecież~. Doggo mnie tak chronił przed obcymi potworami, że naprawdę! W sumie, nie dziwię sie... Jako najwspanialszy ze strażników musi chronić słabszych, prawdaaa? A pani pies pokazała mi, jak się mieczem walczy! - zaczęła opowiadać o swoich przygodach w podziemiach, niemal całkowicie zapominając o zakapturzonym gościu. Potem jednak podeszła do brzegu, jednak z daleka od broni i nachyliła się nad taflą wody.
- Co się stanie, jakbym do niego wpadła? - zapytała się obydwu rozmówców. Frisk posiadała dużą wiedzę na temat Podziemi, zaś Qudian... Był potworem i pewno umiał czytać. Przecież to dorosły!
- Na powierzchni...? Ojej... Nie mogę sobie nic przypomnieć... - powiedziała trochę smutno, znowu łapiąc swoją pamięć na brakach.
- Jest... Bardzo dużo ludzi. I jest księżyc... I mamy różne święta, w jednym z nich stawiamy taką samą choinkę, jaka jest w Snowdin! - dodała tyle, ile sobie zdołała przypomnieć. Kiedy próbowała połączyć jedno wspomnienie z drugim, zaczynała boleć ją głowa i nie mogła już nic więcej poradzić. Spojrzała kątem oka na zakapturzonego, zastanawiając się, jak uformować pytanie.
- Czemu nie lubisz ludzi?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Sob Cze 03, 2017 9:50 pm

-Wolałabym abyś nie uczyła się walczyć bronią... I może lepiej nie propagować walki wśród mieszkańców Snowdin..? C-Co?
Uśmiechnęła się troszkę głupkowato. Czemu WSZYSCY biegali i wymachiwali dookoła mieczami, kośćmi i innymi cudami? Ona majtała jedynie patykiem i jakoś żyła. Genocide? Haha, a co to? Nie lepiej by było grupowo chodzić na lody? Przecież i tak żadne zło nikomu nie zagrażało! No, wyłączając Gastera, który może zwariować. I fakt, że ludzie nadal byli traktowani jako cele do łapania.
-Huh? Oh nie, to źródełko naprawdę działa! Pamiętam, że raz zadziałało na moją..
No właśnie, kogo?
-...y... Z-Znaczy pamiętam, że na kogoś zadziałało! -Zaczęła drapać się po policzku -...I jednego chłopaka... Jakoś tak.. Yyymm.. Tak czy inaczej to NAPRAWDĘ bardzo silny eliksir miłosny!
Na pytanie dziewczynki na chwilę się zastanowiła. Co by było gdyby wpadła? Coż, sama Frisk nigdy do owego źródełka nie wpadła.. Chyba. Jej pamięć była dziurawa i poprzemieszana... niemniej swoje wiedziała!
-Cóż, samemu jakbyś wpadła to zapewne byłabyś szczęśliwa w miłości w przyszłości. Jakbyś się z kimś innym napiła... to się w sobie zakochacie od razu, to proste! Hihi.. Ale nie, nie pij tego na razie.
Na wszelki wypadek znów ją złapała podciągając do siebie. Może na tą chwilę ograniczmy wypijanie eliksirów miłości do osób powyżej 10 roku życia. Tak Frisk, ciebie też to tyczy!
-Co jest na Powierzchni pytasz?
No to tym pytaniem ją załatwił. Spojrzała na młodszą z dziewczynek. Tak szczerze to ona... Nie pamiętała! Owszem, wiedziała co to księżyc, gwiazdy i tak dalej ale... Nie pamiętała niczego! Nie mogła się jednak przyznać, że nie ma kompletnie żadnych więcej wspomnień z Powierzchni, wszak oficjalnie żyła w Podziemiu dopiero od jakiegoś.. miesiąca?
-Emm.. Tak, mamy księżyc. I ludzi... yy... i te... yyyy.... tamte... Oh, na pewno jest tam niefajnie, tutaj jest fajniej! I yy... no tak, żyją tam ludzie!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Qudian
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 35
LOVE : 2
Liczba postów : 128
Join date : 11/05/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Cze 04, 2017 12:27 am

- Umiejętność posługiwania się bronią jest przydatna. Szczególnie tutaj. - Odrzekł rycerz zaprzeczając słowom Frisk.
Nie potrafić walczyć bronią? To jak nie potrafić oddychać. Bez tego ani rusz w Podziemiu. Co jeśli zostaniesz zaatakowany i nie będziesz potrafił się obronić? Jedyne co ci wtedy pozostaje to spoczywać w spokoju.
Słysząc pytanie Patience na temat źródełka, rycerz powstał i odwrócił się do dziewczynek.
- Wedle tekstu, każdy kto wypije z tego źródła zyska zapewnione szczęście w miłości, a gdy napije się wspólnie z inną osobą to będą żyli w wiecznej miłości. - Po chwili Qudian głośno parsknął. - Nie wierzył bym w to na waszym miejscu.
Tak jak powiedział. Jedna wielka bujda na resorach. Jak można w takie coś wierzyć. Twierdził, że dziewczynka w błękitnym sweterku wyssała swoją opowieść z palca.
Nastała ta chwila w której miał w końcu dowiedzieć się czegoś o wymarzonej powierzchni. One nawet nie wiedziały jak bardzo chciałby ją ujrzeć. Myśl o tym, że kiedyś wydostanie się na zewnątrz napędzała jego życie.
- Tak, tak. Wiem o tym całym księżycu i o was, ludziach ale chciałbym poznać jakieś szczegóły! - Stwierdził nakręcając się coraz bardziej podkreślając to ekscytacją w swoim głosie.
Pytanie o to dlaczego nienawidzi gatunku ludzkiego wprawiło go w dość ponury nastrój. Przecież nie odpowie jej ''Z tego samego powodu dla którego wy, ludzie nie lubicie robaków.''
- Załóżmy, że zamknę cię samą w klatce i uniemożliwię ci ucieczkę z niej. Była byś szczęśliwa? Jak byś się czuła?
Oczywiście nie tylko to nim kierowało ale to była główna przyczyna jego gniewu skierowanego w stronę ludzi.

_________________

|Kącik Zakochanych|WOLNE|WOLNE|WOLNE|WOLNE|


Ostatnio zmieniony przez Qudian dnia Nie Cze 04, 2017 5:54 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Cze 04, 2017 12:50 am

Po co się ograniczać. Niech się napije cała trójka i będą żyć razem w miłości i wiecznym szczęściu! To jest jakiś plan na życie... (W sumie to Frisk ma męża i to z nim powinna wypić, a nie z nimi). Jednak porzuciła już temat źródełka na rzecz tematów o Powierzchni, które również ją interesowały. Usiadła po turecku, opierając się o nogi drugiej dziewczynki i słuchała uważnie potwora.
- Gdybym była w zamknięciu i bym nie mogła się wydostać czułabym się... Tak jak teraz - powiedziała, po czym na jej twarzy rozpromieniał uśmiech. Wszyscy są tu zamknięci i dopóki ta tajemnicza bariera nie pęknie nadal będą. Jednak trzeba się dopatrywać pozytywów w najgorszej sytuacji, prawda?
- Na powierzchni... Jest fajnie, dopóki jest się dzieckiem~ Potem przychodzi szkoła, potem praca... A z tym różne problemy. Rodzice często wracali bardzo późno do domu, a jedna z moich sióstr była bardzo smutna przez szkołę... - rzekła po chwili zastanowienia. Wspomnienia napłynęły same, kiedy tylko pomyślała o tym, że za parę lat by była uczennicą w podstawówce. Przymknęła przy tym oczy i spojrzała w górę na skały w lekkim zamyśleniu.
- Mama mówiła często, że nie ma pieniążków... Nie mogłam jeść często ulubionych słodyczy ani wychodzić z koleżankami na lody. Wszystkie zakupy kręciły się wokół pieniędzy i trzeba było kupować tylko najpotrzebniejsze rzeczy... A tutaj w Podziemiu chyba nie trzeba się o to martwić, prawda? - zapytała, mając na myśli sytuację z Doggo, kiedy postawił jej dużego hamburgera z frytkami u Grillby'ego. I w tym momencie zdała sobie sprawę, że wie o Powierzchni dużo więcej niż wcześniej... Czy to oznaczało, że wspomnienia powoli powracają?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Cze 04, 2017 10:15 pm

Zawsze w obliczu zaatakowania można zachowywać się jak Frisk - dzielnie działać aż przeciwnikowi się znudzi walka i sobie pójdzie. Jednak drogie dzieci, lepiej nie powielajcie tego sposobu mimo wszystko. Raz, że Frisk ma jakieś cheaty, a dwa, cóż nie dane jej nigdy było walczyć z istotami z którymi po prostu nie można dobrowolnie, a jak już.. to tu dochodzimy do punktu numer trzy który polega na tym, że Frisk jest po prostu totalną szczęściarą.
Niemniej nie skomentowała nic więcej odnośnie walki bronią. Sama już pokazała jaki ma do tego stosunek - jako jedyna z tej trójki trzymając w łapach zamiast broni zwykły badyl, którym co najwyżej może podłubać w ziemi. Tak idealna broń, po prostu zabójcza! ...dla mrówek.
-Mhmm.. Ale to naprawdę działa! Znaczy znam osoby na które zadziałało faktycznie!
Dobra, może i nie była pewna czy to prawda, czy umysł jej wymyśla ciekawe historyjki jednak.. Dlaczego inaczej potwory miałyby oznaczać rzecz, która nie ma sensu?
-Jeśli dla Ciebie to bzdura to udowodnij..! N....Napij się ze źródełka! Woda jest czyściutka i raczej nic ci nie będzie. No przecież too zwyyyyykłaaaaa woda, co ci szkodzi się napić!?
Osz ty cwaniuro!
Posłuchała opowieści młodszej siostry bujając się lekko na boi. Ah, czy każdy na tym świecie ma swoje problemy? Próbowała sobie przypomnieć o swojej przeszłości na Powierzchni. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak odległe i zamglone to były czasy! Niby miesiąc minął, a tak naprawdę od setek lat jej noga nie stanęła na słońcu.
-Mhmm... -Wymamrotała uznając, że jednak coś pamięta. Dokładniej - kojarzy fakty, żadnych scen, żadnych widoków, suche informacje! -...Nigdy nie miałam rodziców.
Ucięła. Po co więcej dodawać skoro sama nic nie kojarzyła? Nie miała żadnej szkoły, pracy tym bardziej. Rodziców nie znała, bo i skąd? Przywykła do sytuacji, że nigdy żadna para ludzi jej nie chciała, a jej prawdziwi rodzice byli dwójką całkiem puchatych istot z różkami. Ah! A siostry? Drażliwy temat? Owszem, MIAŁA siostrę i to dość bliską.. Bliźniaczkę nawet! Jej jednak tym bardziej nie pamiętała, więc żyła w błogiej świadomości że za przybrane rodzeństwo robiły jej duszyczki oraz Chara!
-Tutaj w Podziemiu zajmuje się mną król i królowa. Dlaczego miałabym wracać na górę?

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Qudian
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 35
LOVE : 2
Liczba postów : 128
Join date : 11/05/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Cze 05, 2017 5:47 pm

Podchodził do opowieści Patience o jej rodzicach i powierzchni w dość zimny sposób. Zażenowało go to jakim cudem można wychowywać dziecko w takiej sytuacji. Najwyraźniej nam wyżej też nie było w stu procentach kolorowo... cóż, oni przynajmniej byli wolni nie to co potwory.
- Nie wszyscy mają życie usłane różami. - Odrzekł, kierując swoje słowa do Patience. - Plusem tego jest to, że stajemy się dzięki temu silniejsi od innych.
Sam nie miał łatwego życia ale nie mógł się zwyczajnie poddać. Zawsze, nie zważając na to jak źle dzieje się dookoła ciebie trzeba iść na przód i liczyć na to, że będzie lepiej.
Dziwiło go mimo wszystko to jak bardzo dziewczynki lubiły Podziemie. Fakt, dla kogoś nowego może tu być całkiem ciekawie ale dla osoby która już swoje w tym zamknięciu przeżyła, siedzenie tutaj było nie do zniesienia. Dobrze, że wciąż znajdowały się tu nieznane mu miejsca bo rycerz mógłby już szału dostać.
Oho, Frisk znów zaczyna paplać. Ona naprawdę wierzy, że to źródełko działa? Qudian rozumiał bycie łatwowiernym ale bez przesady. Są jakieś granice szaleństwa. Prawda?
NAJWIDOCZNIEJ NIE
- To wyzwanie? - Parsknął słysząc słowa dziewczynki w błękitnym sweterku. - Pff... Wybacz, ale nie odczuwam takiej potrzeby.
Nawet jeśli to coś działa to aktualnie ostatnią rzeczą jakiej potrzebował było szukanie, a potem zajmowanie się drugą połówką.

_________________

|Kącik Zakochanych|WOLNE|WOLNE|WOLNE|WOLNE|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Cze 05, 2017 6:02 pm

Zastanowiła się chwilę nad jego słowami. Nie odpowiedziała na te pierwsze, jednak przyswoiła je sobie i pewno będzie je mówić, jak nastanie taka potrzeba. Ale na odpowiedź, że nie napije się ze źródełka, zachichotała i przekrzywiła głowę.
- A więc jednak wierzysz w magiczna moc źródełka? - zadała pytanie, po czym przeszła się nad brzeg, spoglądając na taflę wody, którą wzburzały niewielkie wodospady. Już w sumie wiedziała, skąd nazwa tego miejsca.
- Po co się więc na początku wyparłeś? - dodała kolejne, przenosząc wzrok na Qudiana. Uśmiechnęła się przy tym lekko, mrużąc oczy. Czy podpuszczanie będzie jej drugą naturą?
- Skoro tak bardzo nie wierzysz to dlaczego nie spróbujesz? Przynajmniej nam dwóm udowodnisz, że nie działa~

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Lip 03, 2017 1:30 am

Magiczna moc źródełka, co? Patrzyła to na jednego, to na drugiego. Sama wierzyła w takie cuda! Ba, widziała już TYLE magii, cudów, czarów, demonów, HATE, determinacje, siłę duszy, energię dobroci, integralności, sprawiedliwości i tak dalej, i tak dalej.. Widziała wielkie kwiatkowe monstra zabijające ją w kółko i kółko, koziego księcia władającego duszami i manipulującego pamięcią. Widziała przyciski resetu, sama się nimi bawiła. Nawet teraz na szyi, pod sweterkiem miała kryształ, którego wszyscy źli pożądali bardziej niż jakiejkolwiek rzeczy na świecie. Gapiła się na nich. Stojąc tutaj w dosłownie każdej chwili mogła wymazać wszystko. Stojących tutaj przed nią. Mogła wysłać Qudiana w przeszłość, mogła powrócić dziewczynkę do trumny. Mogła nawet całkowicie wymazać wszelką egzystencję. Mogła ich teraz zabić jak stali w miejscu i cofnąć się jakby nigdy nic. Rzecz jasna nie zrobiłaby tego, była za dobra na takie rzeczy!
Jednak mogła to uczynić. Widziała to wszystko. I poważnie, miałaby nie wierzyć w moc źródełka!?
Zwłaszcza że sama do niego wpadła.
Chyba.
Cholera, to były jej wspomnienia? Może Chary? Ta linia czasowa? Poprzednia? Uh, już sama nie wiedziała. Ale wpadła! Tego była pewna! Wpadła do tego cholernego źródełka. Choć jej mózg nadal podpowiadał jej że to jednocześnie była ona i nie!
Cholera, za dużo rozważań i myśli o liniach czasowych. Powinna je sobie uporządkować. Albo pójść do lekarza.. Gdyby to było takie łątwe. Była lekarz Alphys i lekarz Gaster. Lekarz Alphys nie miała zielonego pojęcia o liniach czasowych i zapewne poklepałaby ją po głowie martwiąc się, że "Frisk gada dziwne rzeczy i coś jest z nią nie tak". Gaster... Lekarz Gaster... Powiedzmy sobie szczerze, jedyne w czym był dobry to posyłaniu ludzi do piachu. I zamienianiu potworów w piach. Ewentualnie przyjmował porody. Oh wait, to też ta linia czasowa? Niemniej ona ani nie chciała być piachem, ani tym bardziej w nim się grzebać.. A o porodzie mogła zapomnieć przynajmniej na najbliższe 10 lat. 20 jak będzie ją wychowywać dalej Asgore. 7 jak Toriel uzbdura sobie, że bycie babcia jest fajne.
Niemniej! Ten cały chaos istniał naprawdę. Dlaczego jakieś źródełko nie miałoby mieć magicznej mocy? Hej, mieli tutaj ŚMIECI które leczyły rany i psokotocosie, które żrą papier i nadal jakoś żyją! Serio, zrobienie wody, która sprawia że ktoś będzie szczęśliwy w miłości czy powodującej miłość instant dwójki osób nie byłaby pewnie dla potworów niczym dziwnym! Hell yeah, wasz król potrafił wydobyć dusze i wsadzi ją do słoików. Ba, król, glutoster vel pan Wingdingringding czy jak tam szła TA piosenka Crazy Froga też umie bawić się duszami. Zapewne jakby się jej teraz wzięło i zdechło to by okazało się, iż Qudian też umiałby zamoczyć łapki w jej duszy. To były POTWORY! Tutaj wszystko było możliwe!
Koniec jednak tego przydługiego wstępu. Już was zanudziłam? To kara za męczenie o pisanie. Znajcie gniew Chińci. Całuski, buziaczki. NIEMNIEJ! Niemniej Frisk zaraz uśmiechnęła się szeroko. Tak, wreszcie wracamy do głównej bohaterki tego posta. Nie zamierzała tak szybko odpuszczać!
-My uważamy, ze działa. Ty, że nie! Jeśli byłbyś wierny temu co mówisz, to byś się napił. Hihi.
Ah ten słodki, dziecięcy śmiech za którym kryje się mroczne siły piekielne. Czy młode ludzkie potomstwo nie jest jednocześnie urocze i przerażające?
-To wyzwanie! Jak się napijesz to będziesz mógł kazac mi i mojej siostrze coś zrobić. Jak stchórzysz to... too.. Zabiorę siostrę i zostaniesz tutaj całkiem sam!
Nazwała Patience siostrą. Czemu by nie miała? Z jakiegoś powodu lubiła tak określać inne dusze, przynajmniej te płci żeńskiej. Kochała je jak siostry, a więzy krwi nie miały tutaj nic do znaczenia. Zresztą.. myślała, że jest jedynaczką, to czemu by nie miała spełnić marzeń? Jej prawdziwa siostra została wymazana z jej pamięci i pewnie od dawna leżała martwa na Powierzchni, dlaczego więc nie mogłaby nazwać innych duszyczek siostrzyczkami? Zresztą, HIPOTETYCZNIE były siostrami! Toriel ją zaadoptowała tak jak i innych!
O tak, wielka wesoła rodzinka!
-To jak? Napijesz się czy jesteś TCHÓÓÓRZEM~ Tchórz, tchórz, hihi!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Qudian
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 35
LOVE : 2
Liczba postów : 128
Join date : 11/05/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Lip 03, 2017 12:03 pm

Nawet nie macie pojęcia jak bardzo korciło go, aby przyłożyć tej małej smarkuli i zrobić jej z dupy jesień średniowiecza. Mógł sobie po prostu zabrać jej duszę i być o krok bliżej do zniszczenia tej przeklętej bariery. Na jego nieszczęście, obowiązywała ich umowa. Ciekawe czy dalej nazywałaby go tchórzem, gdyby ruszył po swoją broń i ją zaatakował. Jakaś część Qudiana chciała zobaczyć ją na kolanach, błagającą o litość. Zdecydowanie nie byli to dorośli, ludzcy przedstawiciele. Że też musiał natrafić na małe dzieci. Wszystkie takie są? O zgrozo, jak wiele znajduje się ich jeszcze w Podziemiu? Nigdy nie miał dobrego kontaktu z dzieciakami. Za bardzo irytowało go, ich zachowanie i beztroskie podejście do wszystkiego. W pewnym sensie, tego im zazdrościł. Sam chciałby czasem niczym się nie przejmować. Niestety, rzeczywistość była zgoła inna. Na każdym kroku, ktoś może przetestować twoją siłę i jeśli się nie sprawdzisz to spotka cię rychła śmierć, a w najgorszym przypadku poniżenie. Nie ma to jak solidna ujma na honorze, czyż nie? Rycerz wolał zginąć niż być nazywany słabym, bądź tchórzem. Dlatego tak bardzo dotykały go słowa małej Frisk.
Podobno prawdziwy honor uzyskuje się ginąc w boju. Udało mu się już raz umrzeć i nie było mu dane coś takiego. Potwór nie sądził, że będzie inaczej przy kolejnej śmierci.
- Kiedyś was zatłukę. Własnymi pięściami. - Wymamrotał sam do siebie w taki sposób, aby dziewczynki tego nie usłyszały, po czym dodał tym razem bezpośrednio krzycząc do dziewczynek. - Chcecie to macie!
Mimo wszystko, możliwość rozkazania czegokolwiek dziewczynkom była... niezwykle kusząca. Niech walczą między sobą na śmierć i życie. Niezbyt obchodziło go to, że sobie pójdą jeśli zaniecha wypicia ze źródełka. Oczywiście nie miał zamiaru stchórzyć. Wielkim rycerzom z kosami, wyzwań się nie rzuca. Tacy jak on, łatwo nie przyznają się do błędów. Uklęknął nad wodą, nabrał trochę płynu na złączone dłonie i wlał go ostrożnie przez otwór w hełmie prosto do ust. Smakowało jak... woda. Nic szczególnego. Równie dobrze mógłby pójść nad jedną z rzek w lesie Snowdin i zrobić dokładnie to samo. Nie żeby spotkał go jakiś zawód, czy coś. Był od samego początku przekonany, że źródełko miłości to jedno wielkie kłamstwo. Czegoś takiego jak miłość nie da się od tak z dupy wyczarować.
- Zadowolone? - Odrzekł z wyrzutem w głosie do dziewczynek. - Nie działa.

_________________

|Kącik Zakochanych|WOLNE|WOLNE|WOLNE|WOLNE|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Wto Lip 04, 2017 12:52 am

A za to Patience coraz mniej podobał się ton rozmowy. Nie rozumiała, czemu Frisk zaczęła wyzywać Qudiana. Czy to jakiś sposób na dyplomacje? W sumie to... Podziałało. Ale młodsza dziewczynka jakoś nie przepadała za metodą zaprezentowaną przez starszą siostrę. Można to było przecież zrobić mniej... Inwazyjnie, prawda?
Uważnie jednak obserwowała zakapturzonego, który bierze łyk wody. Czekała na reakcje, jakieś... Fajerwerki, wybuchy, nagłe zwroty akcji. A tu co się okazało? Że źródełko nie działa. Spojrzała nieco rozczarowana na potwora, a potem na wodę. Może po prostu zwykły przesąd sprawia, że inni w to wierzą? Moc takich zabobonów jest przecież ogromna... Po dziś dzień są niektóre w użyciu. Przechodzenie pod drabiną, czarny kot przecinający drogę, pechowa trzynastka... Więc mogło być to zwykłe działanie społeczności Podziemia, która nadała moc temu, co by tu nie mówić, niezwykłemu miejscu.
- Oh... Ale to nic? Nic a nic? - zapytała jeszcze dla pewności, przybliżając się do Qudiana. No chyba, że ją Frisk powstrzymała. Chociaż w sumie... Czemu miałaby to robić? Żaden z nich broni nie ma, a raczej potworowi nie było w głowie wziąć małą Pati do rąk i roztrzaskać jej głowę o najbliższy głaz. Chociaż w pewnym momencie wyglądał na zdenerwowanego... Ale może to dlatego, że szatynka obok niej nazywała go tchórzem? Nieee, skąd...
- To teraz musimy zrobić to, co rozkażesz~ - powiedziała na powrót wesoło, podnosząc wzrok na jego zakapturzony łeb. Przekrzywiła lekko główkę, a jej wzrok pytająco wpatrywał się w hełm ukryty pod cieniem ubrania.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Lip 09, 2017 3:11 pm

Napił się! O no proszę! Była za ostra w dążeniu do celu? Hej, to się zdarza! Jest PACYFISTYCZNA, nie NIEMIŁOSIERNIE UROCZO GRZECZNA. W sumie za tą małą otoczką czai się nawet miały diabełek! ZAWSZE była dobrą dziewczynką, CZASEM bywała złośliwą dziewczynką. Zgadnijcie kto ŚMIAŁ (!) powiedzieć Papiemu, że jego spaghetti jest okropne! I ciągle, ciągle, w kółko kłóci się z Floweyem, o Charze nie wspominając! Gdyby ta druga dostawała dusze za każdy raz, gdy Frisk pokazała jej język to mogłaby stać się już mega-ultra-bogiem ze skrzydłami, laserami i mocą rozwalenia całego świata w drobny mak. Albo w sumie nic by nie zrobiła, bo jest człowiekiem, a ci z pochłanianiem serduszek i robieniem z siebie wielkich chorych mocarnych cosi mają pewien problem. A serduszka zjadają tylko dzikie ludy!
Uśmiechnęła się szeroko widząc jak ten napił się wody. Ha! Dobry uczynek zaliczony! Szkoda tylko, że jej nie doceni!
-Zadziała, zadziała! -Zaraz zaklaskała -Teraz będziesz mieć szczęście w miłości! Hihi, nie musisz dziękować!
Frisk, czasem zachowujesz się nad wyraz niedojrzale ja na kogoś kto ma z tysiaka lat na koncie!
-Moja przybrana mama i wujek się tutaj kąpali...!
To prawda, kąpali się. Nawet więcej niż "kąpali", iż przez dobry ponad miesiąc żaden potwór nie ważył się napić nim oficjalnie nie wydano komunikatu, że jeziorko wyczyszczono. Ale to było w poprzedniej linii czasowej, a Frisi po prostu się pomieszało w łebku!
-I teraz obydwoje mają szczęście w miłości! No.. Będą mieli!
Uśmiechnęła się jeszcze szeroko sama nie wiedząc co za głupoty plecie. Zapewne gadałaby jak taka stara ciotka która nawija dla samego faktu nawijania jednak usłyszała zaraz Pati. Ah tak, umowa! Nadymała policzki i pobujała się w miejscu na stópkach.
-Mhm, możesz nam coś rozkazać!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Qudian
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 35
LOVE : 2
Liczba postów : 128
Join date : 11/05/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Lip 10, 2017 8:23 pm

Przemknęło mu przez myśl, aby spróbować wkręcić dziewczynki w to, że źródełko jest zatrute, lecz tym razem zdecydował się od tego powstrzymać. Swoją drogą, zapewne zabawny byłby widok rycerza tarzającego się na ziemi i krzyczącego z udawanego bólu. Ciekawe jakby zareagowały na to Patience i Frisk.
Co by im tu rozkazać... Pomysł z roztrzaskaniem ich łbów o najbliższy głaz nie był taki zły, ale chyba nie muszą się martwić o żadne agresywne lub dziwne zachowania z jego strony. Qudian przecież nie jest zwyczajnym psychopatą. On jest ŚWIETNIE FUNKCJONUJĄCYM psychopatą. Inną sprawą jest to, że jedyną rzeczą jaką potrzebuje od dziewczynek są ich dusze, ale pewnie nie mają zamiaru ich oddać po dobroci. Tacy już są ludzie. Chwytają się czegoś i nigdy w życiu tego nie puszczą.
Uwagę rycerza przykuł leżący obok brzegu mały nożyk który wcześniej wyrzuciła Patience, aby mu pokazać, że nie musi czuć się przy nich zagrożony. Bez słowa podszedł do niego i go podniósł. Spoglądał na swoje odbicie w ostrzu, po czym ciężko westchnął i ponownie zerknął na dziewczynki. Z nieznanej mu przyczyny, nagle posmutniał. Było tyle rzeczy których by chciał. Dobrym przykładem było opuszczenie podziemia i ujrzenie powierzchni.
- Nie jesteście w stanie mi dać tego, czego potrzebuję. Nie dobrowolnie. - Stwierdził z zawodem, podchodząc do nich. Obrócił w dłoni broń i skierował uchwyt w stronę jej prawowitej właścicielki. - Wynocha... uciekajcie dopóki nie zmienię zdania.
Powinny się cieszyć, że nie ma złego humoru. Nawet gdyby coś mu się odwidziało to mógłby za nimi pogonić w mniej przyjaznym celu. Był tak bardzo przekonany do tego, że ludzi należy zniszczyć, zmiażdżyć jak robaki, lecz teraz nie był już tego tak pewny. Być może nie wszyscy są tak źli... oprócz Frisk. Ona była wcieleniem zła.

zt

_________________

|Kącik Zakochanych|WOLNE|WOLNE|WOLNE|WOLNE|


Ostatnio zmieniony przez Qudian dnia Pon Lip 10, 2017 10:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Lip 10, 2017 10:04 pm

Sama Patience nie wie, jakby zareagowała, gdyby rycerz nagle upadł i zaczął się skręcać z bólu. Zapewne by przestraszona próbowała coś zrobić, pewno jeszcze bardziej by zaszkodziła wszystkim w otoczeniu. Duszy na pewno by mu nie oddała, wtedy nie mogłaby spotkać tyle nowych potworów! Poza tym, to by było trochę zagięcie czasoprzestrzeni, jakby teraz na przykład zrealizował swój pierwszy pomysł z roztrzaskaniem ich głów o najbliższe głazy. Błękitne ślepka uważnie śledziły ruchy potwora, który podszedł do jej broni i ją podniósł. Co z nią teraz zamierzał zrobić? Wyrzucić? Wziąć sobie? Poczuła lekkie ukłucie niepokoju na myśl, że mogłaby stracić tak cenną dla siebie rzecz. Czuła się emocjonalnie związana z tym przedmiotem, nie chciała, aby wpadł on w niepowołane ręce. Zastanawiała się również, co ten Qudian w nim widzi... Dla wszystkich on nie był żaden szczególny. Tylko ona się nim bawiła, nawet jego prawowita właścicielka przed daniem nożyka Patience go niezbyt lubiła.
Widziała, jak zakapturzony podchodzi... Zabawnie wyglądał trzymając w dłoni przedmiot. Taki duży, silny i mroczny wojownik z zabawkowym nożykiem... Po chwili jednak go jej podał, więc wzięła go, posyłając potworowi szeroki, radosny uśmiech i chowając do kieszeni, tam gdzie jego miejsce.
- Oh... - mruknęła zdziwiona rozkazem rycerza. Nie tego się spodziewała... Ale przynajmniej nie kazał im robić niczego głupiego. Chociaż i tak czuła dziwne rozczarowanie, że nie chciał z nimi więcej siedzieć.
- No... Dobrze... Więc, chodź Friś~ - powiedziała do siostry, łapiąc ją za rękę i wyciągając ze źródełka. Cały czas obejmowała prowadzenie, idąc w sumie na oślep. Nie wiedziała, gdzie trafią i co się stanie. O tym zadecyduje ślepy los. Albo starsza dziewczynka, jak postanowi, że idą w jakąś konkretną stronę...

zt

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 517
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Lip 23, 2017 8:20 pm

OCENA SESJI :

   



Frisk - 74 exp, podliczając z jej aktualnym EXP, Frisk uzyskuje 1 dodatkowy PD oraz ma 26 EXP
Qudian - 44 exp, podliczając z jego aktualnym EXO, Qudian ma 62 EXP
Patience - 41 exp, podliczając z jej aktualnym EXP, Patience ma 82 EXP

dodatkowo chciałbym podziękować wam za ciekawą sesję ( miło się czytało ), a także pogratulować Frisk za post mający 30,5 linijki.

także gratuluję Qudian wypicia wody ze źródełka. brawo.



_________________
KP
skarbiec

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu
2. magiczne drzewo
3. nie wiem, sesja z lukiem, chyba jakies jeziorko w wodospadach idk
4.
5.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 37
Join date : 12/12/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Wrz 03, 2017 1:42 am

Wyjście ze swojej nory może nie było najlepszym pomysłem zważając na to, że o takich późnych wieczorach wiele potworów postanawia sobie wybrać się na spacer w okolicach źródełka miłości, jednak co już postanowione i zrobione to się nie cofnie. No, chyba, że posiadałby umiejętności manipulacji czasem, to mógłby przykładowo jeść jedno ciasto, cofnąć się w czasie i zjeść je ponownie i tak w kółko aż do zasrania. Ah, te marzenia i ciągłe myślenie o słodyczach. Czy to jest normalne w jego wieku? Czekoladowe ciasta, owocowe cukierki, miękkie białe pianki... Oh wait, przecież zawsze ma je przy sobie. Nie skusi się na nie, jeszcze nie teraz. Trzymaj rządzę słodkości w granicy zdrowego rozsądku i nie daj się zwieść własnej pokusie poczucia rozpuszczającego się cukru na twoim języku... A nie, ty nie masz języka. Cóż, przynajmniej jakoś mówisz, tyle wystarczy.

Zmierzając w upatrzone sobie miejsce Aron nie zostawiał żadnych śladów. Czemuż to? Cóż, on wiecznie lewituje, a na ziemi nie stał naprawdę długo. Ten czas można liczyć w latach i to nie jest żart tematyczny. Jego rodzaj poruszania się nie był w stanie wywołać nawet małego podmuchu wiatru. Po prostu nie było śladów jego obecności poza różową poświatą rozświetlającą to miejsce podczas późnej pory. Oh, gdyby jakaś zakochana w sobie parka tędy przechodziła pewnie by mu dziękowali za taki klimat w tak romantycznym miejscu... a on by ich zrównał z ziemią. Cóż, każdy ma swoje dziwne zachowania i fetysze, przynajmniej tak mówią. Dotarcie na miejsce nie zajęło mu szmatu czasu, a wręcz przeciwnie. Poszło szybko, bez żadnego potwora czytaj potencjalnej ofiary po drodze. Do ideału brakowało mu tylko człowieka, którego mógłby poznać. Mimo, że tyle ich tu leci od lat to nigdy nie miał odwagi, by z którymś porozmawiać. Tak, rzekomy Pan Wielkie Zło nie ma odwagi rozmawiać z ludźmi. Kto by przypuszczał? Prędzej to ludzie nie mieliby odwagi rozmawiać z nim ale nie dziwota. W końcu wygląda jak straszydło, jest straszydłem, ma głos jak straszydło i jest doskonale tego wszystkiego świadom. Było mu to na rękę patrząc na potwory, jednak na nich się nie kończyło, bo nieważne kto go zauważył wolał się ulotnić, niż wdać w rozmowę.

Kojący dźwięk wody spływającej z wodospadu do małego zbiornika owej cieczy. Mmm, mimo że sam mieszkał na tych terenach, a dookoła jego domostwa było pełno takich wodospadzików, to nic nie równało się z tym. Spływy w okolicy źródełka miłości wydawały się dla niego wyjątkowe, w swoim rodzaju jedyne, niezwykłe. Z tego powodu często też tutaj przebywał wspominając samotnie stare czasy, a czasem nawet zmarłą siostrę. Samo przypomnienie sobie o niej nie wywoływało w nim negatywnych emocji, tylko chwilowe przygnębienie. Mówienie o niej było już czymś gorszym.

Gdy różowowłosy w końcu ''stanął'' na granicy między zbiornikiem wody a ziemią zapatrzył się we własne spojrzenie. Tak właśnie wygląda nędzny potwór nieposiadający duszy, którego boi się większość podziemia. ''Dumny jesteś z siebie?" zawołał we własnych myślach i lekko odlatując od granicy źródełka powoli lądował na miękkiej trawie po raz pierwszy od dawien dawna czując grunt pod stopami. Postał tak chwilę nieco dłuższą, po czym spokojnie usiadł po turecku będąc zwróconym tyłem do wejścia tego niezwykłego miejsca.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //


Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Wrz 03, 2017 2:32 am

I znowu Wodospady, ukochane miejsce przez naszą małą baletnicę, która ostatnimi czasy bardzo często tu bywa, choć od jej pobudki w trumience nie minęło zbyt dużo czasu, choć po ostatnich wydarzeniach, jakich miała styczność szatynka, miała jednak wrażenie, iż minęło o wiele więcej, niż każdy by przypuszczał.
Westchnęła ciężko, a następnie przez jej usta przeszło przeciągłe ziewnięcie, czego się sama Marinette nie spodziewała. Nie miała bladego pojęcia, ile czasu minęło, że powoli odczuwała zmęczenie. Dużo ćwiczyłam w sumie. Przeszło jej przez wybujałe myśli, które w tej chwili chciały mieć chwilkę przerwy, lecz ewidentnie panna Liddell na to nie pozwalała. Nie uznała tego za zmęczenie, gdyż sama jeszcze nie czuła się na tyle senna, by iść w kimono i położyć się do łóżka. W końcu jeszcze nie odwiedziła swojej „ciotki”, a planowała już od dłuższego czasu. Musi ją przeprosić, że tak sobie poszła bez słowa. Musiała się naprawdę przez nią najeść strachu. Wynagrodzi jej to, tego była pewna!
Skocznym krokiem zbliżała się w stronę kolejnego miejsca, które musiała koniecznie zwiedzić, mimo pięknej i ukierunkowanej nazwy dla konkretnych osób Marinette za życia również tutaj przychodziła, aby się wyciszyć czy też po prostu poćwiczyć, gdzie w sumie robiła to po prostu wszędzie, lecz tym razem zdecydowała sobie to odpuścić i po prostu popodziwiać piękno tego urokliwego miejsca i posłuchać szumu wody z ciekawą zawartością.
Nie zwracała zbytnio sobie głowy tym, że jest naprawdę głośna w swoich krokach. Póki nikt nie zwrócił jej uwagi, to podskakiwała z jednej nóżki na drugą bądź robiła kolejne to coraz to wymyślne obroty na palcach, co wyglądało efektownie dzięki jej różowym baletkom. Raz, dwa, trzy~ I raz, dwa trzy~ Dyrygowała sobie, robiąc w rytmie kolejne kroki, a na jej twarzy były widoczne delikatne wypieki, które były nieco ciemniejsze niż zazwyczaj, lecz nie były wróżbą żadnej choroby, a zwyczajnego wysiłku, jaki od siebie dawała dziesięciolatka. Od czasu, do czasu można było usłyszeć jej perlisty śmiech, świadczący o jej zadowoleniu.
Nim dotarła w owe miejsce, troszkę jej zeszło. Zbytnio się dziewczynce nie śpieszyło do oględzin, więc robiła wszystko inne prócz tego, co zamierzała. Grunt, iż tego nie zapomniała! Pamięć jej jeszcze nie szwankuje, więc jest przynajmniej w dobrej kondycji... nie to, co jej lekko obita psychika przez pewnego tajemniczego jegomościa, który nie był jeszcze łaskaw się przedstawić!
Minęła pierwsze ławeczki, które były jedną z cech, które to zapadły w pamięć młodej Liddell. Uśmiechnęła się pod nosem, nie przerywając swojego rytmicznego chodu, wbijając wzrok na wyrzeźbione serce, z których to wypływała woda. Ikona tego pięknego miejsca.
Jak zwykle tu bajecznie! — odezwała się, po czym zachichotała uroczo. Magiczne miejsce i to jakie! Kiedyś bardzo by tu chciała przyjść ze swoim ukochanym Braciszkiem, chciała w ogóle pokazać wszystko. Całe Waterfall było jednym wielkim skupiskiem magii, jeżeli chodziło o piękno tegoż obszaru. Z radości wykonała kolejny obrót wokół własnej osi, rozprostowując swoje ręce, nie kryjąc cały czas swojej radości. Dopiero kiedy zatrzymała się solidnie na obu nogach, dostrzegła kogoś.
Och, dzień dobry! — zaczęła, po czym na chwilkę się zawiesiła, dumając przez chwilkę. Pewnie na kogoś czeka i pewnie jej osoba będzie przeszkadzać w spotkaniu. Wyprostowała się, lecz uśmiech z jej twarzy nie zbłądził ani na chwilkę. — Nie chciałam Panu przeszkadzać, przepraszam. Zaraz sobie pójdę! — zwróciła się przepraszająco do ciemnej postaci, mieniąca różową poświatą. Chciała jeszcze przez chwilkę tu zostać, by chociaż zobaczyć jak bardzo to miejsce mogło się zmienić od jej ostatniego przyjścia tutaj.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 37
Join date : 12/12/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Nie Wrz 03, 2017 6:13 pm

Cały jego błogi spokój zaczęły zakłócać czyjeś kroki, co sprawiło tylko, że jego różowa poświata zaczęła świecić intensywniej z powodu lekkiego gniewu. Bezduszny zaczął mamrotać coś pod nosem swoim głębokim głosem powoli obracając się za siebie by sprawdzić, kto śmie mu przeszkadzać w wypoczynku. Gdy tylko ujrzał wesolutką małą istotkę coś go tknęło od środka. Ludzka dziewczynka, najprawdopodobniej młoda, która tylko po krótkim spojrzeniu na nią przywołała w Aronie wspomnienia na jego siostrę. Była w podobnym wieku kiedy oboje przejęli ciała ludzi, ale generalnie sama obecność człowieka wprawiała go w dziwny humor, jakby wesoły, co w jego przypadku było rzadkością chociażby z przyczyn braku duszy i słabszego, prawie zerowego odczuwania pozytywnych emocji. Momentalnie oniemiał wpatrując się w dziewczynkę pustymi oczodołami. Jej głos ukoił jego myśli, a nieznajomego pochodzenia podmuch wiatru lekko poruszył jego ognistą czupryną.
- Nic się nie stało moje dziecię, możesz spokojnie spędzić tutaj czas nie przeszkadzając mi w niczym. Ja tu tylko siedzę, a to nie jest jakaś specjalna rzecz.
Rzekł najspokojniej jak potrafił, lecz jego głos sam z siebie mógł najprawdopodobniej odrzucić dziewczynkę, która pewnie zaraz ucieknie z tego magicznego miejsca w popłochu. Cóż, tak już niestety działał i to na większość mieszkańców podziemi. Nic nie mógł na to poradzić. Jedyne, co zrobił, to było głośne i ciężkie westchniecie, albo chociażby jego dźwięk, bo podczas tego tylko jego lewitująca głowa spuściła się lekko w dół.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //


Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Wrz 04, 2017 12:27 am

Fakt — głos bezdusznego nieco ją zaskoczył, lecz nie przeraził na tyle, by ta miała uciec w stronę wyjścia, w końcu mimo dość upiornego wyglądu, wydawał się być dla dziewczynki dość... spokojną personą? Zresztą dla dziewczynki każdy był „miłym” potworkiem, no nie licząc pewnej kózki, której to na samo wspomnienie o nim dostaje ataku paniki i ucieka w drugą stronę.
Na pewno? — dopytała dla pewności. Nie chciała zbytnio przeszkadzać, a bacząc na swoje dość żwawe i z pewnością robiące wiele hałasu zachowanie może wielu osobom przeszkadzać, więc zawsze wolała dla pewności spytać, a przynajmniej tak wbił jej do głowy Vincent. Jak widać, poskutkowało. — W końcu każdy też chce pobyć sam... chociaż jeśli mam być szczera to, to miejsce nie jest raczej odpowiednie do tego — zachichotała pod nosem, dzieląc się swoim spostrzeżeniami. — Ach, niegrzecznie z mojej strony! Przeszkadzam Panu, a nawet się nie przedstawiłam! — upomniała siebie, uderzając swoją drobną piąstką w czubek głowy, pośmieszkując cichutko ze swojej gafy. — Jestem Marinette, teraz będzie Pan wiedział kogo gonić za zakłócanie spokoju, hah — i po raz kolejny wydobyła z siebie kaskadę perlistego śmiechu. Miała w tej chwili naprawdę dobry humor, przez co jawnie z siebie żartowała, co było u niej w zwyczaju bardzo częste, w końcu poniekąd to robiła, aby innych wprawić w doborowy nastrój, gdzie przeważnie jej to wychodziło, ale z pewnością dużą rolę w ten wkład również miał jej „wiek” i fizyczność dziecka.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 37
Join date : 12/12/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Wrz 04, 2017 11:58 pm

Cóż, prawda. Źródełko miłości było bardziej miejscem dla zakochańców niż osób szukających wiecznego spokoju lub po prostu wypoczynku i Aron był świadom tego wszystkiego, ale że jednak z domu bliżej ma tutaj niż gdziekolwiek indziej to cóż miał począć? Poza tym warto to docenić, stanął na nogach pierwszy raz od jakoś pięciu lat!
Zachowanie dziewczynki intrygowało i fascynowało go jednocześnie. Tak drobna istotka zachowaniem przypominająca niegdyś jego największy skarb, dodatkowo pewnie jedna z dusz, które niegdyś wpadły do podziemi. Coś tak czuł, że ją widział i już kiedyś słyszał, ale to było może wiek temu. Słysząć jej małe upomnienie Aron zaśmiał się pod nosem i przechylił lekko głowę w bok. Rzadko tak reagował, w ogóle rzadko się ostatnio śmiał, jednak gest pukania się po główcę przekonał jego miękkie na ludzi serduszko. Bezduszny podniósł się na chwilkę tylko po to, by obrócić się w stronę Marinette, a następnie znów usiaść na trawie, tym razem jednak lekko nad nią lewitując. To już odruch.
- Śliczne imię, przynajmniej według mnie.
Odpowiedział swym głębokim głosem, jednak z nutką przyjemnego, miłego tonu. Słysząc tak niezwykłe połączenie każdemu zrobiłoby się nieco cieplej na sercu. Zabrzmiał w sumie troszeczkę jak stary, troskliwy dziadyga. Opierając swoje wielkie łapska o kolana znów zaczął się w nią wpatrywać. No co? Może.
- Jestem Aron Percival Bradshaw, w skrócie po prostu Aron lub Ron. Zależy jak kto woli. No i spokojnie, nie będę cię gonić, ponieważ nie zakłócasz mojego spokoju, a jedynie go umilasz moje dziecko.
Rzekł ponownie używając dziwnie troskliwego i przyjemnego tonu, po czym westchnął ciężko. Od dawna nie miał tak dobrego humoru. Ludzie wzbudzali w nim coś, co przez jego naturę oraz także brak duszy było okropnie tłumione, praktycznie niemożliwe dla niego, by to poczuł. Szczęście, radość. Gdyby mógł, to uśmiechałby się teraz od ucha do ucha, jednak z jego ciała pozostały same kości zmieszane z czarną materią i różowym płomieniem.
- Uważaj tylko, by nie wpaść do wody, bo domyślam się, żeś mała niezdara. Woda tutaj ma w sobie eliksir miłosny, a raczej nie chciałabyś zakochać się w starym pryku, w dodatku w tak młodym wieku, haha.
Rzucił w jej stronę beztrosko i machnął ostrzegawczo ręką w stronę zbiornika wody, obok którego siedział.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //


Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Sro Wrz 06, 2017 12:16 am

Być może i widział, gdyż Marinette przed paroma dekadami bardzo często przebywała w Wodospadach. Było to w końcu idealne miejsce, gdyż nie było tutaj ni za zimno jak w Snowdin, ni za ciepło jak w Hotland, było po prostu pośrednie, zupełnie jak aktualne Ruiny, lecz to miejsce zbytnio nie zapadły w pamięć młodej balerinie.
Szum wody i delikatna bryza pochodząca z tego miejsca była — i dalszym ciągu jest — dla niej na tyle kojąca, aby uznać Wodospady za swój drugi dom. Zastępował jej tymczasowo tego z Powierzchni, do którego od dawna pragnie wrócić, lecz jak dotąd jest to dla niej nieosiągalne.
Dziękuję, choć o dziwo dla niektórych jest to trudne do zapamiętania czy wymówienia — zaserwowała pewną ciekawostkę bezdusznemu, choć to była naprawdę błaha informacja na temat jej godności. — Przez co zwracają się do mnie Mari, jest łatwiejsze — wyjaśniła krótko i zwięźle na ten temat. Nie czuła zbytniej potrzeby wyjaśniania całej historii, dlaczego przystała na ten skrót. W końcu dla niej samej było to wygodniejsze i dalszym ciągu było dźwięczne — tak jak chciała to zachować matka dziewczynki. — Zatem, miło mi Pana poznać — zwróciła się w jego stronę delikatnie, jak również z szykiem dygnęła niczym mała dama, taki dryg już złapała po zajęciach, że już tak brunetce zostało.
To się cieszę — rzekła wesolutko, będąc zadowolona, iż jednak komuś sprawia przyjemność ze swojej obecności, a nie wręcz przeciwnie czego się brunetka obawiała. Uśmiechnęła się pod nosem, podchodząc bliżej do źródełka, delikatnie się pochylając do przodu, na tyle, by móc dostrzec swoje odbicie. Niezmienna od ponad stu lat. Jak widać, śmierć naprawdę odmładza człowieka, zwłaszcza jeżeli dodamy do tego kurację nadziewania królewskim trójzębem. — Och, nie ma tutaj zakochanych rybek? Szkoda — mruknęła bardziej do siebie, niżeli do bezdusznego. Od kiedy chadzała wte i wewte często spotykała rybki, którym to lubiła się przyglądać, nawet z niektórymi miała okazję porozmawiać, lecz to było tak dawno.
Podczas przyglądania się z niemą uwagą na swoje odbicie w wodzie usłyszała również przestrogę ze strony Arona. Natychmiastowo się zaśmiała pod nosem, zwłaszcza na sam wątek o zauroczeniu się w jego osobie.
Ja niezdara?! Nie prawda! — prychnęła, choć w jej wykonaniu wyglądało to, jak oburzenie małego słodkiego kota, który nie otrzymał odpowiedniej ilości uwagi i troski od swojego właściciela. Wyglądało to dość komicznie, zwłaszcza kiedy nadymała swoje policzki, odwracając się w jego stronę dość gwałtownie. — Byłam tutaj nie raz i jeszcze ani razu ni... — nie dokończyła swojego zdania, w którym to szczyci się, jak to potrafi sama o siebie zadbać, gdy nagle poczuła, jak jej stopa omsknęła się na jednych ze śliskich kamieniach, na których to duszyczka stała jeszcze chwilkę temu. Próbowała w jakikolwiek sposób złapać równowagę, lecz jej próby poszły na marne, zmuszając ją do upadku na cztery litery na najprawdopodobniej zimną taflę wody z zawartym w nim eliksirem. Wydała z siebie cichy okrzyk zaskoczenia, nim wpadła do sadzawki.
Aj, zimna! - pisnęła, lecz nie na tyle, by wysadzić bębenki okolicznych ludzi i potworów. Echo w tej lokacji to czasem mordęga dla okolicznych mieszkańców. Spojrzała na siebie, by oględzin jak bardzo jest przemoczona. Na szczęście było dość płytko, lecz stety bądź niestety nasza Marinette była zmoknięta do samej suchej nitki od pasa w dół, gdzie to właśnie ucierpiało jej ukochane tutu, które już wcześniej nie było w najlepszym stanie.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aron
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 37
Join date : 12/12/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Sro Wrz 20, 2017 1:24 am

Oj, słodkie, małe i niezdarne ludzkie dziecko, które gdyby tylko miał twarz wywołałoby u niego kolejny uśmiech. Niestety, została z niego sama czarna materia, kości i ubrania. Cóż, on przynajmniej na to nie narzeka jak inne potwory, uh, to znaczy bezduszni, bo tego pierwszego to i się wyrzekał, i tego nienawidził. Powoli sunąc wzrokiem za niewiniątkiem coś go tknęło i lekko się do niej zbliżył. Nie znacząco, lecz jakkolwiek. W tym samym momencie dziewczynka nie dokończyła swojej wypowiedzi I SRU - zaczęła lecieć do źródełka. Gdyby Aron miał brwi, to w tym momencie poleciały by one aż do chmur z zaskoczenia, jakie wywołała w nim ta chwila. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie, a jego reakcja była praaaawie natychmiastowa. Szybko rzucił się on w stronę Marinette wyciągając rękę w jej stronę, by uchronić ją przed zmoczeniem się w zbiorniku wodnym. Niestety czy stety - raptem utracił umiejętność lewitacji, jakby doznał dziwnego szoku i pofrunął do źródełka razem z nią lądując twarzą, czy też bardziej czaszką w wodzie. Zdezorientowany tym co się właśnie wydarzyło nie poruszył się przez dłuższy moment wypuszczając bąbelki powietrza, które pękały na powierzchni stawiku. Bloop, bloop, pyk. W końcu powoli rozumiejąc co się właśnie stało wyłonił się spod tafli wody spoglądając na Marinette w pierwszej kolejności. Nie przejmował się tym, że jest cały przemoczony, a na jego czaszce pojawiło się niewielkie pęknięcie pod oczodołem, a jego priorytetem było bezpieczeństwo ludzkiej dziewczynki. Wcześniejszy pisk wciąż rozchodził się po okolicy, a zatroskany Aron delikatnie złapał ją za ramiona.
- Wszystko w porządku? Nic ci nie jest? Nie potłukłaś się, moje dziecko?!
Spytał zatroskany, a nawet lekko spanikowany, co poskutkowało nieco głośniejszym tonem głosu, prawie że krzykiem. Wciąż trzymał dziewczę za ramiona, jednak delikatnie sunął kciukiem na prawo i lewo. Czuł się nieco dziwnie, ale całą winę związaną z tym zrzucał na wcześniejszy upadek, a dokładnie uderzenie głową w dno źródełka.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //


Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   Pon Paź 09, 2017 2:32 am

Marinette bardziej niż swoją drogocenną spódniczką-tutu zmartwiła się nowo poznanym potworem, a przynajmniej na ten moment tak przypuszczała, iż nim jest! Ze świstem w ustach wzięła głęboki wdech, zlękniona tym, co właśnie się stało, jak również że Aron nie dawał znaku „życia” i nie ruszał się przez chwilkę, a może nawet i dłuższą. Przez tą właśnie chwilkę patrzyła jedynie osłupiona tym, co się właśnie wydarzyło, nie mogąc się otrząsnąć, lecz owa chwila szybko minęła, a sama dziewczynka koniec, końcu pomóc nieszczęsnemu bezdusznemu.
Wpierw ostrożnie próbowała wstać na równe nogi, tak by po raz kolejny nie poślizgnąć się po raz kolejny o śliskie kamienie, lecz w tym samym momencie jak ze śpiączki wybudzony podniósł się Aron, który od razu spojrzał na balerinę. Dziewczynka znów przez chwilkę się wystraszyła z tak gwałtownego ruchu z jego strony, a już zwłaszcza gdy ta dostrzegła minimalny uszczerbek na jego czaszce. Delikatnie się skuliła, gdy ten się na nią wręcz rzucił, obrzucając duszyczce wszelkimi pytaniami wyrażające troski, przez co Mari poczuła się z odrobinę zmieszana.
N-Nie, ze mną w-wszystko w porządku... — wydukała dość niepewnie, lecz nie chciała, aby potwór się niepotrzebnie o nią zamartwiał, chociaż już właśnie to robił. Mała Liddell nie wyrażała chęci, aby tak było, zwłaszcza że nic jej się takiego nie stało... prócz małego otarcia na prawej kostce, którego jak na razie nie zauważyła, a tym bardziej nie poczuła, więc uznała swój stan za dobry. W przeciwieństwie do Arona. — Ale to Panu się coś stało! — powiedziała zmartwionym tonem, czując się winna temu, co ma przed oczami. Niby drobne, niegroźne pękniecie, jednak wywołało przykrość u duszyczki. Swoją drobną dłoń podniosła ku czaszce bezdusznego, by następnie ją objąć, by potem zaś tycimi paluszkami przejechać po pęknięciu. Zbyt frywolne zachowanie z jej strony, lecz miała ku temu sensowny powód. — Czy to... Pana boli? — spytała, przyglądając się jego rysie, czując delikatny ucisk. Poczucie winy, a to wszystko przez jej nieuwagę.
Powinnaś go przeprosić, wiesz o tym, moja droga? — odezwał się wcześniej praktykujący zmowę milczenia Amicum, nieco zaskakując dziewczynkę swoim odzewem, lecz szybko wróciła na „ziemię”. Nie przyznanie mu racji w tej kwestii byłoby naprawdę idiotyzmem z jej strony, zresztą od momentu przebudzenia daje całkiem niezły popis... z małym udziałem ze swoim niemym per przyjacielem.
Przepraszam... to moja wina — odezwała się po małej przerwie, spuszczając swoją dłoń, która jeszcze chwilę temu dotykała pękniecie na jego czaszce, tym samym też opuszczając swoją głowę w geście zawstydzenia ze swojego zachowania.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Źródełko miłości   

Powrót do góry Go down
 
Źródełko miłości
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: