IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wodospad nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Pią Cze 30, 2017 11:57 pm

Spoglądał co chwilę na nią, aby być pewien, że nie uszkodzi przypadkiem jego własności. Zdziwiła go fascynacja bronią Marinette. Fakt, podzielał ją, lecz nie sądził, że takie coś może zainteresować dziewczynkę. Słysząc komentarz odnośnie wagi pistoletu, spojrzał na swoją dłoń. Na prawdę jest taki ciężki? Być może po tym całym czasie się do tego przyzwyczaił. W końcu już mu bardzo długo, niezawodnie towarzyszy. Po chwili nagle zmarkotniał, gdy przypomniał sobie, że nie posiada już więcej pocisków. Był bez amunicji zupełnie bezbronny. W razie kłopotów nie mógłby nawet obronić drugiej osoby. Osoba, która nie potrafi obronić swoich bliskich nie powinna mieć prawa do istnienia. Cicho westchnął, rozmyślając nad sposobem rozwiązania jego problemu. Za jakiś czas będzie musiał odnaleźć nowy sposób na atakowanie i bronienie się. Oczywiście nie ma zamiaru porzucić swojej ukochanej broni palnej. Potrzebuje tylko chwilowego zamiennika. Jakiś łuk lub coś w tym stylu.
Gdy dziewczynka oddała mu pistolet, szybko schował go do kabury. Zamilkł, słysząc pytanie odnośnie tego, czy nazwał swoją broń.
- A powinienem? - Zapytał, lekko przekrzywiając głowę w bok. Nie widział sensu nadawania imienia zwykłemu przedmiotowi. Fakt, ów rzecz była jego najwierniejszym towarzyszem, lecz nigdy nie wpadło mu do głowy ochrzczenie jej jakimś imieniem. Taki zabieg mógłby mieć swoje minusy. Gdyby przez przypadek udałoby się mu stracić swoją broń, to spotkałby go jeszcze większy zawód. Przywiązanie nie zawsze jest dobre.
Słysząc to, że dziewczynka pragnie zostać Primabaleriną, wyszczerzył się i bardzo szybko poczochrał jej głowę najdelikatniej jak umiał. Oczywiście w dobrej wierze.
- Obyś osiągnęła to czego pragniesz. - Stwierdził wesoło, odsuwając się kawałek od dziewczynki. - Marzenia są ważne. Kształtują to, kim jesteśmy.
Nasze pragnienia napędzają nas i motywują do działania. Są nieodłączną częścią życia. Cały czas dążymy do ich realizacji, aby osiągnąć tak zwane szczęście.
- Ja raczej nie nadaję się do takich rzeczy. - Stwierdził, niezręcznie się uśmiechając i odmachując ręką. - Ale będę ci kibicował abyś osiągnęła swój cel!
Nagle spojrzał z żalem na Mari. Coraz bardziej przybijały go opowieści Mari o swojej rodzinie. Pierw wujek, a teraz brat. Dziewczynka jest świadoma, że upłynął ogromny szmat czasu, prawda? Jeśli nie, to Johnny może mieć przed sobą dość smutną i niezręczną rozmowę. To straszne, lecz najprawdopodobniej wszyscy ich bliscy już nie żyją. Czas parł naprzód nieubłaganie. Największym problemem było to, że chłopak nie wiedział jak ma o tym powiedzieć swojej towarzyszce. Nie chciał jej zasmucić, lecz zwyczajnie nie miał prawa, aby ją okłamywać.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Nie Lip 02, 2017 11:01 pm

Wujek kochał je, więc dawał im imiona, mówił, że są jego dziećmi — odpowiedziała natychmiastowo. — Niektóre były nawet śliczne, ale nie pozwalał mi ich dotykać, bo… — kontynuowała, lecz zawiesiła się, aby przez chwilkę pomyśleć. — Jak to powiedział? Ach, że wiele mają za sobą! Chociaż użył innego słowa, ale zapomniałam… było dość trudne — dodała, nadając niczym stara katarynka z pobliskiego osiedla. No cóż, Mari była niezłą gadułą i co poniektórzy uznali to za jej wadę. Zresztą sama dziewczynka wiedziała tyle, co jej członkowie — dość sporej — rodziny mówili bądź opowiadali, a jej znaczna część mieli naprawdę czym się dzielić z jakże ciekawską Marinette. Mogłoby się zdawać przerażające, lecz sama duszyczka niewiele by z tymi nabytymi informacjami zrobiła, jak już to rozwiązałaby calusieńką krzyżówkę i wygrała marny mikser… Ale o słowie „antyk” to już zapomniała!
Na akcję chłopaka zdawała się być skołowana, sama też nie wiedziała, jak zareagować, choć dla niego może to być błahostka, to dla brunetki była czymś… naprawdę miłym, wręcz okazaniem ciepła, w końcu to nie było mierzwienie pokroju wrednej osoby, która to by z jej włosów zrobił ptasie gniazdko tylko po to, by ponabijać się trochę z efektu. Sama Mari zaraz po tym poprawiła włosy, rozczesując je palcami. Nie zrobił jej szopki, za co była wdzięczna. Nie miała w końcu przy sobie szczotki.
To samo powiedział mój brat! — roześmiała się wesoło. Było to dla niej zabawny zbieg okoliczności, że Josh wypowiadał się wręcz podobnie jak jej brat, lecz w przeciwieństwie do Vincenta był bardziej swobodny. Brat brunetki był wobec niej straszliwie ostrożny i czasem był zdolny posuwać się do kłamstwa tylko po to, aby jej nie zasmucić. — Ach, rozumiem… A próbowałeś kiedyś? — nie odpuszczała tego tematu jak zła, lecz tylko i wyłącznie przez swój „głód wiedzy” na jego temat, a sam wątek o tańcu to by Marinette mogła godzinami o tym gawędzić. W końcu jak sama nauczycielka dziewczynki mówiła — „Tańcem okazujemy emocje, naszą historię i osobowość. Co nas nęci, co nas lęka, co nas raduje i mąci.” – wiele jej dała tymi słowami do myślenia, przez co niektóre układy taneczne mają większą symbolikę dla niej niż dla innych. Wrażliwość nie miała z tym wiele wspólnego, a jej osobista impresja. — Dziękuję! — zaćwierkotała wdzięcznie na jego słowa. — Ty również masz jakieś marzenie? — spytała, chowając swoje rączki z plecki i kołysząc się wraz do przodu, raz do tyłu, co skończyło się na tym, że przez nieuwagę mocniej odepchnęła się na swoich stópkach i poleciała do tyłu, zaliczając upadek na tylne siedzenie. — Aj! — pisnęła, po czym zaczęła się śmiać przez swoją gapiostwo. Tak to jest, jak ma się „skoczne nogi”, jak to powiedziała Pani doktor dziewczynki na jednej wizycie.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Pon Lip 03, 2017 1:38 pm

Spojrzał zmieszanym wzrokiem na swoją kaburę w której był schowany pistolet. Być może powinien iść w ślady wujka Marinette i samemu nazwać swoją broń? Tylko jak? Musi być to odpowiednie imię nadające przedmiotowi charakter i oddające to w jaki sposób jest wykorzystywany. Nie może być zbyt dziwaczne ani proste. Hmm... No to mamy problem. Tak naprawdę, Johnny nigdy nie był niesamowicie kreatywny jeśli chodzi o wymyślanie czegokolwiek, a gdy chodziło o imiona to już w ogóle szkoda było gadać. Sam ledwo zapamiętywał nazwy wszystkich spotkanych osób, ale to, że jest zmuszony do wymyślenia imienia było już ponad szczytem jego możliwości. Chłopak był od celnego strzelania, szybkiego nawiązywania kontaktów z drugą osobą i bycia idealistą. A gdyby tak nadać broni imię znajomej mu osoby? Wtedy łatwiej by mu było je przyswoić. Chyba w aktualnej sytuacji najlepiej będzie zasięgnąć dziewczęcej rady.
- Masz jakiś pomysł? - Zapytał nieśmiało, kierując swoje słowa do duszy integralności. - Odnośnie nazwania mojego pistoletu.
Gdy ponownie rozpoczął się temat tańczenia, Johnny odwrócił wzrok i podrapał się ręką w tył głowy. Ot, kolejna rzecz w której był przysłowiowo do dupy. Chociaż określenie "do dupy" było chyba w tym przypadku, za mocne. W życiu niechętnie tańczył ledwie kilka razy i nie było to nic nadzwyczajnego. Tak jak powiedział, taniec to nie jego bajka.
- Kiedyś próbowałem. - Odparł, robiąc zamyśloną minę i kiwając się na boki. - Nic specjalnego.
Słysząc pytanie odnośnie jego marzenia, wyprostował się, zrobił szeroki i serdeczny uśmiech.
- Chcę... - Nim zdążył dać odpowiedź na pytanie dziewczynki, ta wywróciła się i poleciała na tyłek. Dobrze wiedzieć, że nie tylko on czasami był gapą. Chyba nie wypada się śmiać z cudzego nieszczęścia, prawda? Szybko podszedł i wyciągnął w jej stronę rękę, aby pomóc jej wstać.
- Chcę naprawić ten zepsuty świat. - Stwierdził z głosem przepełnionym dumą i pewnością siebie. - Sprawię, że zapanuje pokój. Stworzę świat w którym wszyscy będą sobie równi. Nie ważne czy jesteś człowiekiem lub potworem.
To było jego najskrytsze pragnienie. Ślepo wierzył, że jeśli będzie wystarczająco się starał i w nie wierzył, to się ziści. Zaprowadzenie sprawiedliwości na świecie było jego celem numer jeden!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Sro Lip 05, 2017 9:52 pm

Z wdzięcznością złapała jego dłoń i szybko podniosła się na równe nogi, od razu wyklepując z brudu i niewidzialnej warstwy kurzu ze swojego ukochanego różowego tutu. Dziewczynka miała niebywale dużo szczęścia, że owa spódniczka się nie zabrudziła, no może była po jednym boku lekko zwilżona wodą, lecz zbytnio ją to nie zmartwiło. Mimo wykonywanej przez siebie czynności, z uwagą słuchała, co mówił do niej Johnny.
Zepsuty? — mruknęła cicho do siebie. W duchu go wyśmiała, gdyż pomyślała o całym świecie jak o marnej i taniej zabawce, która to co chwilkę by się właśnie psuła, lecz poniekąd domyśliła się, w jakim sensie miał na myśli chłopak. W końcu nie każdy był wobec niej mile nastawiony, kiedy tutaj przybyła, przez co z początku bała się, gdy tylko miała styczność z mieszkańcami Podziemia, z czasem lęk zniknął. Niektórzy wręcz stali się dla niej wręcz częścią rodziny jak właśnie szkieletka Hazel, czy też żywiołak ognia Grillby, którzy to obdarzyli dziewczynkę opieką do czasu, gdy nie doszło do konfrontacji z Asgorem. — Ojejku, potwory i ludzie razem! To byłoby takie cudowne! — rozpromieniła się, poklaskując przy tym, aby podwoić swoje zadowolenie tym faktem. — Chciałabym, aby się twoje spełniło, z pewnością wszyscy byliby szczęśliwi — dodała po chwili, wykazując swoją szczerość. Bardzo chciała aby potworki, które poznała, znów mogli ujrzeć słońce i dostrzec ich uśmiechy.
Tylko jak chcesz to zrobić? To jest chyba trudne, nie?

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Pią Lip 07, 2017 8:38 pm

- Prawda? - Potwierdził widząc reakcję Marinette i kiwną głową z wypełnionym zadowoleniem wyrazem twarzy. - Byłoby wspaniale. - Cieszył go fakt, że ktoś podziela jego nadzieje na lepsze jutro. Nie da się ukryć, że ciężko będzie sprawić, aby na całym świecie zapanował pokój i zgoda między rasami.  Nie mniej jednak, nie sądzę żeby dało się tego go tak szybko zniechęcić. Jeśli wystarczająco się tego chce, można osiągnąć dosłownie wszystko. Marzenia stają się rzeczywistością dzięki ciężkiej pracy i wiary w ich spełnienie. Być może był idealistą walczącym o coś niemożliwego, ale w przeciwieństwie do innych, nie miał zamiaru się tak łatwo poddać. Gdy ten chłopak się nakręci to nie ma zmiłuj. Będzie parł naprzód nawet jeśli na jego drodze znajdzie się ściana nie do przejścia. Jeśli zajdzie taka potrzeba to bez wahania przebije ją głową z uśmiechem na twarzy. Taki już był. Co poradzisz? No nie przemówisz do rozumu. On wie swoje. Gadaj sobie zdrów.
- Tak jak powiedziałem. Warto zacząć od znalezienia bezkrwawego sposobu zniszczenia bariery. - Odparł po chwili milczenia i wpatrywania się w jezioro. - A potem już z górki! Wystarczy pokazać ludziom, że nie wszystkie potwory są takie straszne i okrutne.
Johnny miał zamiar uwolnić potwory z tej żałosnej klatki i naprawić ich kontakty z ludźmi. Chciał aby na świecie zapanowała prawdziwa sprawiedliwość i każdy był sobie równy. Nie ważne czy jest przedstawicielem jednej, czy drugiej rasy. Jeśli będzie musiał do tego zmusić innych... niech tak się stanie! Dzieciak zostałby nawet władcą powierzchni, jeśli dałoby mu to większe szanse na stworzenie w pełni sprawiedliwego świata.
- Jeszcze zobaczysz! - Dodał z ogromnym uśmiechem na twarzy. - Jeśli zajdzie taka potrzeba to mogę nawet zostać władcą Powierzchni, jeśli da mi to większe szanse na stworzenie prawdziwego ''Happy Endingu''.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Czw Lip 13, 2017 11:29 pm

Brzmiało to niczym bajka dla dziewczynki i niezwykle prościutko, lecz złośliwy los, który to niejednokrotnie specjalnie postawiał kłody pod jej nogami, a znając go dobrze, z pewnością nie ułatwi i będzie kpił sobie jak to w zwyczaju. Grunt, że Mari z taką łatwością się nie poddawała.
Mam nadzieję, że jest inny sposób... — mruknęła pod nosem, przyciskając swoją drobną dłoń w piąstkę tuż przy sercu, gdzie rzekomo znajdowała się mieniąca się w kolorze błękitu dusza Marinette. Dalszym ciągu to wydarzenie tliło w niej ziarenko strachu i obaw. Możliwe, że za szczęście innych by oddała, gdyż wtedy to byłoby za jej zgodą, lecz teraz miałaby z tym nie lada problem z podjęciem decyzji. Ten ból, strach i zimno były dla niej czyś okropnym, a wręcz koszmarnym. Sama miała niemą nadzieję, że to był tylko zły sen, paskudny koszmar.
Co masz na myśli? Chcesz zostać królem? — zapytała, nieco zaniepokojona jego wypowiedzią. Miała złe przeczucia, a zazwyczaj jej „kobieca” intuicja ją nie zawodziła... a tylko wpakowywała w większe kłopoty, lecz to był drobny szczegół. — Nie zrobisz czegoś okropnego, prawda? — spytała dla pewności, spoglądając mu w oczy. Nie chciała żadnych wojen bądź sporów między rasami. Chciała pokoju... i powrotu do domu, jak również rodziny, której to niestety nie ma, a przynajmniej poprzednie pokolenie.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Nie Lip 23, 2017 8:35 pm

Zawsze jest inne rozwiązanie. Wystarczy chcieć go znaleźć. Serio! Wiara o dziwo potrafi czynić cuda... Na swój specyficzny sposób. Nie potrafisz uwierzyć we własne szczęście? W takim razie uwierz w swoje umiejętności! Wtedy bierzesz wszystko na swoje barki tak, jak Undyne głazy i o własnych siłach przesz na przód. Co z tego, że upadniesz? Zawsze należy się podnieść. Kiedyś na pewno uda ci się dojść do celu. Dzieciak nie miał zamiaru posuwać się do tak okrutnych czynów, jak zrobił to Asgore. Oczywiście był przygotowany na to, że będzie musiał dążyć do celu po trupach, jeśli nie będzie żadnej innej opcji.
- Musi być inny sposób. - Odrzekł z przekonaniem i z wypełnionym pewnością siebie wyrazem twarzy. - Jeszcze przyznasz mi rację! Zobaczysz!
Gdy dziewczynka zapytała czy chłopak pragnie zostać królem, ten spuścił wzrok, a z jego twarzy zniknął uśmiech. Chciał czynić to, czego nie są w stanie zrobić inni. Jeśli będzie mógł w ten sposób zmienić świat... to czemu nie?! Fakt, bycie władcą to kupa roboty. Johnny na powierzchni od zawsze wiódł żywot lekkoducha. Nie zależało mu na możliwości nieograniczonego rozkazywania innym bez żadnych konsekwencji.
- Ktoś musi poprowadzić naszą rasę w stronę sojuszu, prawda? - Stwierdził, po cichu licząc na jakiekolwiek poparcie ze strony Marinette. - Jeśli to pomoże...
Postanowił przemilczeć pytanie dziewczynki dotyczące tego czy nie zamierza przypadkiem zrobić czegoś okropnego. Chcąc nie chcąc, był na to przygotowany. To nie tak, że tego chciał. Jeśli ktoś stanie mu na drodze... cóż, lepiej żeby nikt nie stanął.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Lip 25, 2017 5:30 pm

Widząc z początku optymizm u chłopaka, na twarzy Mari zakwitł uśmiech. Jak najbardziej wierzyła w to, że będzie lepiej niż to, co przedstawia jej głowa. Te okropne i przykre wydarzenia z przeszłości oddawały srogie piętno na dziesięciolatce, przez co wszelkiej maści zwątpienia z jej strony zmuszały ją do tego, aby być nieswoja, będące wręcz przeciwieństwem siebie, co zdecydowanie nie podoba się ani Marinette, ani jej „zmyślonemu” towarzyszowi utkwiony w głowie małej baleriny, która jak dotąd nie zdaje sobie sprawę z jego obecności, a może też nie chce w niego wierzyć…
Brunetka zmrużyła delikatnie oczy, przyglądając się Johnnemu. Zmartwiła się nieco. Uraziłam go? Wystraszyłam?, przeszło jej przez myśl, jeszcze bardziej obarczać się za to winą.
Ale samemu to będzie ciężko… — mruknęła, po czym przez chwilkę się zastanowiła. Długo nie musiał czekać na kontynuację jej dialogu, gdyż równie szybko w jej ciemnej główce pojawiła się swego rodzaju „propozycja”. — Potrzebujesz kompana! — rzuciła mu tymże, jakże wspaniałym przedsięwzięciem. Tak banalne, a jakże podnoszące na duchu, w końcu lepiej z kimś niżeli samemu brnąć w to. Może niekoniecznie ona byłaby dobra do „pomocy” w tymże wspaniałym zamyśle, lecz chciała, jak tylko mogła wesprzeć go, aby nie poczuł się samotny, a zwłaszcza w takiej sytuacji. W końcu poniekąd przez nią został wepchnięty do takie bagno odpowiedzialności, a przecież nie jest jeszcze dorosłym! — Nie wiem jak ty, ale ja nie lubię być sama... To jest takie dołujące. — dodała w ciszy drugą część zdania. Samotność to okropna rzecz i dziewczynka już nigdy nie chciała jej doświadczyć. Stare dzieje, a jakie świeże rany mają.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Lip 25, 2017 8:34 pm

Zamilczał i posmutniał, słysząc słowa Marinette. Czy samemu będzie ciężko? Nie da się w tej kwestii zaprzeczyć. Johnny ma ten plus, że od zawsze wolał robić wszystko sam. To nie tak, że nikt nie chciał mu w niczym pomagać ani się z nim przyjaźnić. Chłopak zawsze wybierał samotność. Nie był osobą kompletnie pozbawioną uczuć. Nigdy nie nawiązywał z nikim w Podziemiu bliższych relacji takich jak przyjaźń z jednego prostego powodu. Chciał sobie tym rozwiązaniem zaoszczędzić smutku i wyrzutów sumienia. Nigdy nie wiadomo czy nie będzie musiał kiedyś przypadkiem tej osoby skrzywdzić, jeśli ta stanie mu na drodze do osiągnięcia jego celu. Nie chciał krzywdzić bliskich ani tym bardziej się do nich przywiązywać. Tak jest o wiele prościej. Przynajmniej dla niego. Wiedział, że zawsze powinien być w stosunku do każdego obiektywny, lecz nigdy nie potrafił się tego trzymać. Emocje u niego zazwyczaj przeważały. Unikanie bliższych więzi było zwyczajnie prostsze. Mimo wszystko ciężko zaprzeczyć, że był kilkukrotnie tym niezwykle przytłoczony. W końcu ile można polegać tylko i wyłącznie na samemu sobie. Johnny by tego nigdy nie przyznał, lecz czasami faktycznie potrzebował jakiegoś wsparcia.
- Taa... dołujące. - Odrzekł markotnie, siadając na pobliskim kamieniu i spoglądając ziemię. - Plus bycia samemu jest taki, że musisz się przejmować tylko i wyłącznie samym sobą. Nie jesteś zmuszony do troszczenia się o drugą osobę.
Tak jak Johnny powiedział. Posiadanie towarzysza to dodatkowy obowiązek. Coś mu się stanie? Będziesz obwiniać za to siebie nawet, jeśli to nie była twoja wina. Będziesz sobie wmawiał, że zawsze było coś, co mogłeś zrobić lepiej. Po co sobie dodatkowo utrudniać?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Sie 08, 2017 11:52 pm

Nie zmuszaj go do czegoś, czego on nie chce, Marinette — znów odezwał się głos, delikatnie ją ganiąc za swoją propozycję. Fakt, mogła ona zostać źle odebrana, lecz sama duszyczka miała dobre intencje i sam Amicum o tym wiedział, lecz jej propozycja była zbyt bezpośrednia, tak zresztą by się zachował sam Vincent.
Sama Mari zacisnęła zęby, słysząc znów ten głos, nie rozumiała tego, nie wiedziała czym to jest, przez co się bała tym, czym jest nieznajomy jej osobie Amicum. Ktoś się bawi, tak sobie tłumaczyła, lecz jego byt wydawał się zbyt namacalny, a przynajmniej jej umysł tak odbierał. Chodzi za mną?, gdyby mogła, rozpłakałaby się, lecz nie potrafi, coś ją wstrzymuje.
Może i masz rację, ale taka osoba również się o ciebie martwi i chce pomóc jak tylko może... nawet jeśli coś mu się złego stanie! — dodała swoje trzy grosze pełna werwy, będąc przy tym pewna swoich słów. Nie była oburzona słowami Johnnego, lecz nie mogła pozostawić tego bez "odpowiedzi". — Nawzajem sobie wtedy pomagacie — dodała później, już nieco spokojniej, odwracając wzrok w stronę jeziorka, a konkretnie w miejsce, gdzie jeszcze kilkadziesiąt minut temu siedziała przed brzegiem i gawędziła sobie z rybkami. — Zresztą... pewnie nie jesteś jedynym z takim marzeniem, więc pewnie... już ktoś działa w tym kierunku — powiedziała, dalszym ciągu przyglądając się jeziorku. Pozwalając swoim myślom przejść przez swoje usta. Nie żałowała ich, choć to zbytnio nie podobało się Amicumowi, który tym razem nie planował ją skarcić. Zachował zmowę milczenia w tej chwili.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Pon Sie 14, 2017 3:27 pm

Cicho westchnął i ściągnął z głowy swój kowbojski kapelusz. Wpatrywał się w niego z zamyślonym spojrzeniem w ciszy przez dłuższą chwilę. Zastanawiał się dlaczego Marinette nie odpuści. Skoro sam nielubi gdy ktoś się o niego martwi to dlaczego miałby skazywać na dokładnie to samo drugą osobę? Chłopak doceniał jej gest... Naprawdę! Ale od zawsze działał sam i wolał żeby tak pozostało. Być może to smutne i przygnębiające, lecz najbardziej mu odpowiadał taki stan rzeczy.
- Czasami jest najlepiej ufać tylko i wyłącznie samemu sobie. - Odrzekł smutno do dziewczynki, szybko podnosząc na nią swój wzrok. - Przynajmniej wiesz, że nikogo nie zawiedziesz... albo to właśnie ten ktoś nie zawiedzie ciebie.
Ponownie odwrócił wzrok, lecz tym razem skierował swoje spojrzenie na ziemię. Wyciągnął rękę i powoli przejechał palcami po swojej opasce. Już raz komuś zaufał i widać jak się to skończyło. Obejdzie się bez powtórki z rozrywki. Dostał od życia nauczkę, a ona wypaliła na nim piętno, które będzie nosił już do końca swojego życia. Sama myśl o tym cholernym, małym i żółtym kwiatku wywoływała u niego gniew. Już dawno poprzysiągł na nim zemstę, lecz niestety nie miał do tego okazji. Oko za oko, co? Na nieszczęście dzieciaka, roślina przepadła jak kamień w wodę. A szkoda. Szatyn już dawno powyrywałby mu te jego wszystkie płatki, a potem by go rozdeptał.
Koniec tego smęcenia. Przydałoby się wybrać z powrotem do Snowdin i przygotować się na powrotną drogę do zamku Asgora. Chłopak miał nadzieję, że zastanie tam ów króla i uda mu się wyjaśnić parę spraw. Ponownie głośno westchnął i założył swoje nakrycie głowy. Jego wyraz twarzy ponownie wrócił do poprzedniego, normalnego stanu. Zerwał się z kamienia na równe nogi i się przeciągnął.
- Chyba najwyższy czas się zbierać. - Odrzekł, drapiąc się w tył głowy. - Masz jakieś plany?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 77
LOVE : 0
Liczba postów : 156
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Sie 15, 2017 11:40 pm

Próbowała tyle razy na przekór samej sobie przekonać Johnnego do zmiany zdania, niestety wszystko kończyło się fiaskiem, nad czym ubolewała dziewczynka. Poniekąd dlatego, że nie znała powodu, dlaczego chłopak był tak niechętny na jakiegokolwiek towarzysza, przez co chce we wszystko brnąć samemu, co wedle dziewczynki nie było dobre, mimo iż nie miała nigdy styczności z taką sytuacją (a bardziej ktoś nie pozwolił by się w takiej sytuacji znalazła), przez co każdego obdarza płachtą zaufania i pomocy.
Nic nie powiedziała. Zamilkła tym samym też odwracając się do niego plecami, dając mu swego rodzaju wygraną w tejże potyczce „Kto ma rację!". Z trudem przyznała się do porażki, mimo chęci i zapału, jaką w sobie miała, musiała odpuścić, a nacisk Amicuma tylko ją w tym utwierdzał w przekonaniu, nawet jeśli nie miała o tym pojęcia.
Jest starszy, więc pewnie wie, co robi..., pocieszała się w duchu, by poczuć się lżej. Chciała jak najlepiej, a z pewnością wyszło na gorsze. Nie pozostało nic innego jak dać chłopakowi wolną rękę, w końcu co takiego „młoda” może jeszcze powiedzieć.
To będę trzymać za ciebie kciuki — powiedziała, po czym westchnęła cicho, dając swoje rączki za plecy, delikatnie się przy tym kołysząc. Zdawałoby się wydawać, że dziewczynka powoli „odlatuje” do swojego świata pełnego kolorów i radości, lecz stety bądź niestety była to zmyłka, a po prostu rozmyślała o... wszystkim.
Nie zamartwiaj się niepotrzebnie. Nie jest w końcu dzieckiem w przeciwieństwie do... — zaczął z irytującą chrypką w głosie jej niedoszły wyimaginowany patron brunetki, lecz został brutalnie przerwany przez swoją własną podopieczną.
PRZESTAŃ MI MÓWIĆ, CO MAM ROBIĆ! — krzyknęła nadwyraz donośnie jak na swoje standardy. Była już naprawdę roztrzęsiona tym wszystkim, przez co od nadmiaru wszelkiej gamy emocji, które to w sobie trzymała, musiała w końcu wybuchnąć. — Kim ty jesteś...? Gdzie ty jesteś? Straszysz mnie, pouczasz, a potem jesteś czuły... Proszę... przestań... — z każdym zdaniem mówiła ciszej, jakoby już do siebie, aby nikt poza nią tego nie usłyszał.
Uspokój się, Mari — odezwał się po krótkiej chwili. — Oddychaj, wdech i wydech — kontynuował, zwracając się do niej dalszym ciągu w pełni łagodny, tak by Marinette mogła się uspokoić. Nie odpowiedział jednak na jej pytanie, co niestety ją poddenerwowało.
Dopiero po krótkiej chwili wróciła na ziemie, rozumiejąc, co przed chwilą zrobiła. Momentalnie jej oczy zrobiły się większe z przerażenia i poniekąd wstydu. Machinalnie odwróciła się w stronę chłopaka, mając jeszcze w swoich oczach łzy po swoim „małym załamaniu". Przez chwilkę na niego patrzyła, nie odzywając się ani słowem do niego. Nic nie chciało przejść dziewczynce przez gardło.
J-ja... — zaczęła, od razu zacinając się, przez co skrępowana odwróciła wzrok, zaciskając mocniej powieki. — Przepraszam — bąknęła tylko, po czym już niewiele myśląc, odwróciła się, biegnąc w stronę wyjścia z wodospadów. Zostawiła nastolatka bez słów wyjaśnienia z sytuacji, jaką teraz miała miejsce. Później...
Bardzo źle zrobiłaś, Marinette — odezwał się srogo Amicum, dobijając jedynie dziewczynkę tym zdaniem, nawet jeśli miał sporą rację.

[z/t]

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Rezerwacja || Ruiny Domu || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Czw Sie 17, 2017 4:07 pm

Nie umknęło jego uwadze podczas rozmowy, że co jakiś czas dziewczynkę coś ewidentnie rozprasza. Jakby uczestniczył w ich konwersacji jeszcze jeden, nieznany mu, a widoczny dla niej rozmówca. Z początku to umyślnie ignorował. W końcu każdy ma swoje dziwactwa, a w szczególności dzieci. Poza tym nie był żadnym psychologiem, a idealistą-zapaleńcem z pistoletem. To nie jego broszka. On może sobie tylko pokrzyczeć co niekoniecznie wpływa pozytywnie na jego opinię i zapodawać "fajne" oświadczenia, które mógłby zrobić. Tak to się zazwyczaj kończy, kiedy jest w kropce i nie może nic zrobić. Wie lepiej niż ktokolwiek inny, że jego słowa nie są niestety zbyt przekonujące. Poza tym jest typem osoby, która woli działać zamiast gadać.
Nagły wybuch Marinette zupełnie zbił go z tropu. Spoglądał na nią ze zdziwieniem, przysłuchując się coraz cichszym żalom niebieskiej duszy. Rozejrzał się wokół siebie, aby sprawdzić dla pewności czy przypadkiem kogoś w pobliżu nie ma. Jako, że zdecydowanie byli sami to jej słowa musiały być skierowane prosto do niego. Było się z nią nie wykłócać i przytakiwać. Nie... To nie leżało w jego naturze. Zawsze mówił to, co miał na myśli. Nie lubił bawić się w podchody i kłamstwa. Nawet jeśli czasami zniechęcał tym do siebie innych.
- Mari... Wszystko w porządku? - Zapytał niepewnie, powoli do niej podchodząc. - Jeśli chcesz to możemy... - Tu przerwał, widząc odwróconą w jego stronę twarz dziewczynki ze łzami w oczach. Kiedy usłyszał jej przeprosiny i ujrzał, że zaczyna uciekać, stanął jak wryty. Chyba pierwszy raz w życiu ktoś przy nim płakał. Jeszcze nie zdarzyło się mu to ani razu. Tak bardzo chciałby za nią pobiec, lecz zwyczajnie nie mógł ruszyć się z miejsca. Było mu zwyczajnie głupio. Poczuł się jak największy dupek w całym Podziemiu. Spuścił głowę i zacisnął zęby. Właśnie dlatego stara się nie nawiązywać z nikim żadnych kontaktów. Może to po prostu on jest do bani.

zt

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 64
Poziom duszy : 17
Doświadczenie : 60
LOVE : 0
Liczba postów : 491
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Czw Sie 17, 2017 6:40 pm

Marinette otrzymuje 77 punktów doświadczenia, zaś Johnny 71.

Spoiler:
 

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Ruiny -> Ruiny Domu
4. *rezerwacja dla Lynx*
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 79
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Sob Sie 26, 2017 11:14 am

Kolory ryb pływających w wodzie były doskonale widoczne, jednakże dla chłopaka były nieznacznie rozmazane - nadal nie udało mu się znaleźć zastępstwa dla zniszczonych okularów, a podejrzewał, że z ich resztek w punkcie widokowym zostało... cóż, niewiele. Na razie zresztą i tak miał gorsze zmartwienia na głowie. Coraz większa panika oraz to uczucie ciężaru, który rzeczywiście jakby spoczął na jego barkach, nie służyły mu dobrze, a wręcz przeciwnie.
Luke miał jeszcze nadzieję, że wypad nad jezioro i szum wody spadającej do tegoż zbiornika wodnego jakoś mu pomogą - no wiadomo, uspokajające dźwięki, brak innych osób w okolicy. Potrzebował samotności, a skoro nawet we własnym domu jej nie znalazł (żałował tylko, że Patience jest lekko za mała na tak poważne rozmowy o życiu i śmierci), to może tutaj mu szczęście dopisze. A na razie zaś zdjął buty, skarpetki i usiadł nad brzegiem, podwijając, oczywiście, nogawki od spodni.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 492
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Sob Sie 26, 2017 11:51 am

Chara przyszła nad wodospad.. własciwie nie wiadomo dlaczego. Może była zmęczona, może te ciągłe zabawy z siostrą, miłostki z johnnym ja wykańczały powoli... Zapewne chciała odpocząć. Ale czy było jej to dane ? Czy od TEGO da się odpocząć ? No cóż, na pewno nie w samotności. To, co trzymało ją jeszcze przy nadziei był fakt, że nie była sama, a jej przyjaciele wspomagali ją dobrem i miłością, jedynym co mogło powstrzymać tę durną siłę, tego demona, ten HATE od przejmowania ciała Chary. Dziewczyna oczywiście nie mogła jednak pozbyć się wrażenia, że coś było nie tak. Od czasu akcji w labiryntach nie dostała ataku, a nawet same labirynty nie były najsilniejszym z przejęć, jakie mógł dokonać jej demon. Czyżby nie była jedynym nosicielem tej nienawiści ? Czyżby ktoś jeszcze.. przez nią i jej akcje został zainfekowany tą dziwną chorobą, a może... może powoli zaczynała zanikać. Nie, to ostatnie nie było prawdą, chara poczułaby to. Dziewczyna wiedziałaby, że słabnie siła HATE dookoła.
Aż tu nagle, spójrzcie, coś rozproszyło jej rozmyślania o HATE. I oczywiście była nim osoba LUKE'a. Chara spojrzała na osobę, którą własnie zobaczyła. Niby nic szczególnego.. ale był to człowiek. I, najprawdopodobniej, myśląc logicznie, Chara spotkała kolejną z sześciu duszyczek. Sześciu ludzkich duszyczek, które wszędzie się gdzieś tu kręciły i szukały... nie wiadomo czego. Jednak tak czy siak, Chara postanowiła się przywitać. W końcu ona i Frisk mają, choć nieoficjalnie, zadanie pomóc tym wszystkim ludziom w zaaklimatyzowaniu się w podziemiu...
- Cześć.. - zaczęła - jestem Chara, oficjalnie księżniczka Chara, córka królewska. Miło mi cię powitać. A ty ? Zgaduję, żeś jednym z ludzi z trumien, prawda ? - zaczęła.
Dziewczyna podeszła bliżej i usiadła obok Luke'a. Jednak to, co dziewczyna zaraz potem poczuła, było jak uderzenie jej w twarz. Jakby coś złego ją uderzyło... Tylko, że nic tam nie było fizycznie, nie. To pewnie sprawa duszowa. Chara poczuła HATE. Pobliski HATE, tylko pytanie następowało skąd. Skąd... Dziewczyna spróbowała ustalić źródło... źródło jednak było blisko LUKE'a. Nie czuła tego bardzo silnie, jakby tylko część źródła była wypełniona złem demonicznym... Chara obawiała się najgorszego, jednak bez swojej demonicznej cząstki w kontroli, nie potrafiła wyczuć tego w pełni.
- Czy... czy tobie coś się stało ? Coś... złego... być może związanego z duszą ? - spytała. Nie chciała tak od razu uderzać, ale.. no cóż, martwiło ją to

_________________
KP

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu *frisk nie mdlej więcej*
2.
3.
4.
5.

sesje tymczasowo zatrzymane : wyjście z waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 79
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Nie Sie 27, 2017 2:48 pm

Luke nie spodziewał się, że ktoś tu przyjdzie, dlatego z pewnym zdziwieniem odwrócił się, by ujrzeć zbliżającą się Charę. Cóż... gdyby nie wiek i widoczne różnice, z pewnością mogłaby być pomylona z Frisk - obie były do siebie bardzo podobne. Z drugiej strony jednak starsza dziewczyna wydawała mu się być bardziej... pewna siebie? Nadal pamiętał zachowanie młodszej w piwnicach i szczerze mówiąc, przypomniało mu to trochę o wyrzutach sumienia, jakie miał. Zadawał pytania, które komplikowały sytuację, ale nie był sam, jak okazało się chwilę później. Na razie posłał Charze lekki uśmiech.
- To trochę śmiesznie, gdy ludzie mówią o tobie "człowiek z trumny", zwłaszcza, że jeśli jesteś tą Charą, to też musisz być taką osobą - zauważył, po czym kiwnął głową. - W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć, że miło mi cię poznać... wasza królewska mość? Po prostu księżniczko?
Zarumienił się lekko. Do tej pory miał do czynienia jedynie z dwojgiem członków rodziny królewskiej - Toriel była w końcu Toriel i nie wymagała jakiegoś specjalnego traktowania, a rozmowa z królem skończyła się, jak wiadomo, śmiercią chłopaka - w efekcie nie do końca wiedział, jak się zwracać do dziewczyny.
- W każdym razie jestem Luke - przedstawił się w końcu, po czym prawie natychmiast zapytał: - Czy będzie ci to bardzo przeszkadzało, jeśli będę zwracał się do ciebie po imieniu? Nie do końca jestem zaznajomiony jak wygląda tytułowanie rodziny królewskiej tutaj, w Podziemiu i... nie chciałbym po prostu strzelić jakiejś gafy.
Zaraz po tym dziewczyna usiadła i padły dwa pytania ze wspomnianej kategorii pytań zagęszczających atmosferę wokół rozmówców. Nastolatek nie chciał odpowiadać od razu na pytania, bo miał po prostu mętlik w głowie. Czy coś mu się stało? Och, to na pewno mu się stało, nie pierwszy raz zresztą. Czy coś z duszą? Tego nie mógł być pewny - wiedział wprawdzie, że po śmierci dusza człowieka zostaje, ale... czy to możliwe, że tamten bezduszny coś uczynił z jego duszą? Może to było odpowiedzią na pytanie, co się z nim dzieje? Przygryzł nieco wargę, zanim odpowiedział.
- Szczerze... nie mam pojęcia - odezwał się cicho, po czym spojrzał prosto w czerwonawe oczy Chary. - Ale... wiem, że umarłem i teraz znowu żyję. To przecież nie jest normalne, prawda? Myślisz, że... to może mieć jakiś wpływ na mnie czy coś? Bo szczerze mówiąc... nie czuję się ostatnio najlepiej.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 492
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Sie 29, 2017 12:11 pm

- mów mi po prostu chara - uśmiechnęła się dziewczynka, po czym zamrugała oczami i wróciła do dialogu - tytułu księżniczki używam żadko... najczęściej na ważnych uroczystościach - uśmiechnęła się.
A więc odpowiedziała na drugie pytanie chłopaka tak naprawdę tak samo jak na pierwsze. Jak ciekawie... Od razu odpowiedzieć na dwa pytania w zamian za jedno. Jakaż oszczędność.
Chara jednak poczuła się w tym momencie troszeczkę źle.. niby nie zwraca uwagi na ten tytuł, a jednak przy każdym spotkaniu z nieznajomym tytułuje się w ten sposób. mogło się więc wydać, że dziewczyna nie mówi prawdy tak w pełni. Że zakłamuje. Chara zaczęła się zastanawiać, czy ktoś zwraca na to tak wielką uwagę... ale jednak dziewczyna nie robiła tego w żadnym złym, czy niemiłym celu.. nie. Po prostu już na początku rozmowy chciała po prostu poinformować, że jest właśnie TĄ Charą. Po prostu zazwyczaj padało pytanie, czy jest TĄ charą, więc zawsze odpowiadała ze jest księżniczką.
- tak, jestem właśnie TĄ charą. I tak, powstałam z martwych tak jak ty, zapewne... - rzekła, choć troche smutno. W końcu... jej powrót wiązał się z HATE znajdującym się teraz w jej duszy.
Jednak kolejne słowa luke'a leciutko Charę wystraszyły. Umarł i znów żyje. Czyżby trafił do komnaty w punkcie zapisu? Nie czuje się najlepiej? Chara nie słyszała jeszcze o żadnej osobie, która by się źle czuła po tym. I po takim odrodzeniu jeszcze nikt nie miał problemów z duszą... i... nie, musiała się więcej o tym dowiedzieć.
- Umarłeś po wyjściu z trumny ? I znalazłeś się w takiej dziwnej komnacie ? Jesli tak to... powiedz mi dokładnie KTO cię zabił, JAK, czy COŚ mówił przed twoją śmiercią. No i jak dokładnie się źle czujesz... to bardzo ważne, bo obawiam się pewnej... rzeczy, która mogła się zdażyć - rzekła chara

_________________
KP

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu *frisk nie mdlej więcej*
2.
3.
4.
5.

sesje tymczasowo zatrzymane : wyjście z waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 79
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Sie 29, 2017 8:22 pm

- W takim razie będzie po prostu Chara - stwierdził po dłuższej chwili, a następnie znów nastała cisza. Szczerze mówiąc, Luke nie był ostatnio szczególnie rozmowny, ale coś w tej osamotnionej połówce jego duszy mówiło mu, że może ufać księżniczce. Jednak czy aby na pewno chce się tak bardzo otworzyć przed drugą osobą?
Odkąd tylko pamiętał, nigdy nie był jakoś specjalnie wylewny jeśli chodziło o jego odczuciach. Zazwyczaj wszystko znosił po cichu, w pewnym sensie z powodu swojego uporu, po części też z winy tego, iż nie chciał się narzucać za bardzo innym. Gdy go bolało, nie narzekał, zaciskając zęby i dłonie. Gdy rodzice zginęli, też niewiele mówił, głównie sunąc się po kątach pustego domu. Czy w tym momencie powinien powiedzieć coś młodszej dziewczynie? Ona w końcu coś podejrzewa...
- Też byłaś w tej komnacie...? - zapytał, chociaż podejrzewał, że odpowiedź raczej będzie twierdząca. W końcu ona też kiedyś umarła, a teraz żyje... tylko dlaczego nie pamięta tej komnaty z okresu swojej pierwszej śmierci między trójzębem króla a trumną w piwnicach? - Ta komnata była całkiem... przyjemna. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że znajdę się w takim miejscu w Podziemiu, zwłaszcza, że... zdechłem niczym najbardziej lichy pies.
Cóż, porównanie było dość trafne, bo jednak niewiele mógł zrobić, zaślepiony lekką dezorientacją oraz końską dawką adrenaliny wyprodukowanej przez jego organizm. W tym momencie zaś Luke uśmiechnął się słabo. Pokonany po krótkiej nierównej walce, rzeczywiście czuł się jak zbity kundel. Upokorzony i... wręcz zdewastowany. Zwłaszcza po tym, jak już nieco później dowiedział się, że taka mała Pat wygrała bezproblemowo walkę z tą samą osobą.
- A więc... walczyłem z kimś, kto nazwał siebie bezdusznym. Chociaż walka to chyba złe słowo... wyobrażasz sobie kogoś takiego jak ja, kto bez problemu daje sobie radę walczyć z unieruchomionymi przez jakieś dziwne pnącza nogami? No właśnie - zrobił sobie kolejną przerwę w mówieniu, lekko zagryzając dolną wargę i skupiając spojrzenie na prawie idealnej oazie spokoju, czyli jeziorku wzburzonym jedynie przez wodospad. Nadchodził najgorszy moment, o którym chyba powinien powiedzieć. - W każdym razie... pamiętam, że wiele razy wspomniał o... nienawiści. Hate? Coś w tym stylu. Twierdził, że nie będę miał z tym żadnych szans, a skoro ostatecznie... ekhm, umarłem, to podejrzewam, że zapewne to wykorzystał. To nie było miłe uczucie, raczej jakby przytłaczający ciężar i...
Kolejna krótka przerwa, w trakcie której Luke ponownie przeniósł wzrok na Charę.
- ...mam wrażenie, że nie zniknęło od czasu tamtej walki. Ale... przecież nadal mam duszę, prawda? Gdybym jej nie miał, raczej by mnie nie było, nie?

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 492
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Czw Sie 31, 2017 12:26 pm

pnącza ? Bezduszny ? Gdyby tylko tyle powiedział Luke, odpowiedź kim jest owy bezduszny byłaby bardzo łatwa, gdyż takie atrybuty posiadał Flowey. ten kwiatek, który swego czasu przysporzył jej i Frisk wiele kłopotów... Ale kolejne słowa jej towarzysza sprawiły, że chara aż otworzyła usta.. usta, które do końca wypowiedzi Luke'a się nie zamykały. HATE.. wiedziała! Nie była ona sama tutaj, nie ona jedyna nosiła w sobie tą chorobę. Był tu ktoś, kto to miał.. może nawet był z tego stworzony ? Kto wie... Chara wiedziała, że to nie świadczy dobrze. Jeśli coraz więcej osób będzie zarażonych tą chorobą, HATE wkrótce zniszczy całe podziemie...
- Luke, jesli to na pewno było słowo HATE... to jest coś o czym muszę ci powiedzieć... Coś z czego nie jestem dumna. Niegdyś byłam głupia i słaba. A wśród naszej rodziny kręcił się pewien typ.. doktor Gaster... Pewnego dnia zaszantażował mnie... miałam być jego zywym obektem badań. On był, i nadal jest jakiś nienormalny. Chyba podczas jednego z eksperymentów wstrzyknął mi taką czarną.. maź ? Albo był to czarny dym.. nie wiem, ale z fiolki z tym wydobywał się jakiś dziwny psychopatyczny śmiech. Czas spędzony z gasterem był powodem mojego samobójstwa wiele lat temu - tu wzięła oddech - Ale gdy znowu zyłam... wiesz gdy wróciłam do ciała... okazało się, czym HATE tak naprawdę jest. to rodzaj choroby.. zła ? Nie mam pojęcia. Potrafi wypełnić twoją duszę, jeśli jest ona zbyt słaba. A nawet jesli nie zamienia części twojej duszy ze sobą, czarną substancją... to i tak posiadanie go w duszy ma straszne skutki. Jest to zło w czystej postaci. Demon... demon który uwielbia przejmować kontrolę nad słabymi duszami i umysłami. Gdy przejmie kontrolę, nie jesteś już taki sam, jak wczesniej. I nie możesz zbytnio nic na to poradzić. Choć widzisz co się dzieje, nie możesz tego zmienić. A HATE zmusza cię do... zabijania. Oczywiście możesz tez sprzymierzyć się z HATE. Wtedy ta siła nie niszczy ci duszy... ale tak czy siak budzi w tobie potwora.. demona. Zaczynasz zabijać przyjaciół, rodzinę, nawet randomowe osoby. Dla potęgi. Potęgi, która zdaniem demona HATE bierze się własnie z zabijania. Stajesz się psychopatycznym mordercą... - tu na chwilę chara przestała, by Luke miał chwile do namysłu.
- Da się HATE wygonić. Miłosć i przyjaźń, dobroć... te uczucia są śmiercią dla HATE. on sam jednak żywi się nienawiścią, złością i zabijaniem... ale posłuchaj - powiedziała - ja nie mogłam się go pozbyć. Z jakiegoś powodu przestałam posiadać połowę duszy, a zastąpiło ją HATE. Jeśli ten bezduszny zabrał siłą pół twojej duszy i zamienił ją z HATE... to nie ma od tego ucieczki, chyba, że odzyska się duszę, lub uzyska inną połówkę.... i jeśli w twoim wypadku tak się stało, mój przyjacielu... to witaj w świecie dwóch świadomości, ciągłej walki z własnymi demonami i strasznych śmierci... zabójstw popełnionych przez ciebie. Luke... nie różnimy się zbyt wiele. Jesteśmy tak naprawdę tacy sami.. - tu chara dotknęła głowy chłopaka, by ten mógł zobaczyć... jej dwie świadomości. Duchowa, czerwona chara, jakby ze światła stworzona i cała z czarnej mazi HATE!Chara, psychopatka...
- Jeśli masz w sobie HATE.. to.. to - tu się rozpłakała - to pożegnaj się z łatwym życiem
jeszcze pokazała chłopakowi jedno swoje wspomnienie. Ona, Frisk, labirynty. Chwila zabicia Frisk i zbliżenie na opętane oczy chary. A potem powrót to zwykłej świadomości i samobójstwo.
- oto jak trafiłam do komnaty - rzekła

_________________
KP

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu *frisk nie mdlej więcej*
2.
3.
4.
5.

sesje tymczasowo zatrzymane : wyjście z waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 79
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Wrz 05, 2017 2:10 pm

A więc jednak Chara coś wiedziała. Luke był nieco zaskoczony, słysząc jej pierwsze słowa, które zwiastowały długi monolog, a w miarę upływu czasu zaskoczenie nie malało - w sumie przemieszało się z przerażeniem, które już wcześniej opanowało chłopaka. A to, co pokazała mu dziewczyna... miał wrażenie, że nie będzie się po tym czuł komfortowo przez bardzo długi okres czasu. To wspomnienie... czy to oznacza, że ja też mógłbym kogoś zabić, ale... czy naprawdę byłbym w stanie to zrobić? Zabić na przykład taką Pat? Pokręcił przecząco głową.
- Czyli to oznacza, że... nic się nie da z tym zrobić? - drżał, wypowiadając te słowa, a dodatkowo odczuł, że oczy zrobiły mu się trochę bardziej wilgotne. Oddech wyraźnie się spłycił. Minimalnie przygryzł dolną wargę. Ostatecznie zamknął oczy, jednocześnie zanurzając dłonie w chłodnej wodzie jeziora. Potrzebował odrobiny czasu, by dojść do siebie. Chara zresztą raczej sama tego potrzebowała.
Nie chcę zabijać. Mogę kogoś zranić, ale zabijanie nie wchodzi w grę. Muszę... stać się po prostu silniejszy, prawda? Jeśli stanę się silniejszy, mógłbym odzyskać swoją duszę... o ile ona nadal istnieje. Albo przynajmniej zrównoważyć jakoś ten cały HATE
- Chyba... nie powinnaś mi tego mówić - kiedy odezwał się po kilku minutach ciszy przerywanej jedynie oddychaniem, uśmiechnął się słabo, po czym... przygarnął siedzącą obok Charę do siebie. W pewnym sensie zareagował instynktownie - chciał, żeby dziewczyna poczuła się nieco bardziej komfortowo, zwłaszcza po tym, co przed chwilą z siebie wyrzuciła. Po łzach na bank tego potrzebowała, ale on w sumie też. Zapewnienia, że nie jest sam. Że ktoś mu z tym pomoże. - Nie lubię, gdy ktoś się przy mnie rozkleja, a ja nie potrafię mu pomóc, chociaż... chyba oboje jesteśmy w tym bagnie aż po szyję. Gdybym tylko wtedy postarał się uciec... ale chyba teraz za późno na rozpamiętywanie takich spraw, prawda?
Nadal czul się lekko roztrzęsiony, ale mimo wszystko zobowiązany, by uspokoić Charę. Szkoda tylko, że nie miał przy sobie jeszcze chusteczek.
- Wiem, że nie powinienem o to pytać, bo to trochę nieuprzejme, ale... jak to jest być członkiem rodziny królewskiej w Podziemiu? Różni się to jakoś od tych wszystkich bajek od książętach? Pewnie na pewno tak jest - postanowił zmienić temat. O HATE mogli porozmawiać później, gdy oboje się nieco bardziej uspokoją.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 492
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   Wto Wrz 05, 2017 9:35 pm

Chara otarła łzy, gdy luke zbliżył się do dziewczyny.. próbowała się do niego uśmiechnąć, ale wyszło to jak uśmiech we łzach.. ygh, widać było, że wewnątrz chara cierpi. Cierpi, nie dlatego, że musiała to mówić.. raczej cierpi gdyż boi się ile jeszcze istot zostanie skrzywdzonych przez HATE. Musiała to zatrzymać.. ale najpierw trzeba było pomóc luke'owi. Jego HATE jeszcze się nie rozwinęło, więc, jeśli jej plan co do powstrzymywania HATE naprawdę będzie działać... może chociaż on będzie miał szansę na powstrzymanie tego czegoś...
- teoretycznie, da się je powstrzymać.. wiesz, raczej usunięcie go jest trudne, jeśli nie niemożliwe, ale można zatrzymać go w aktualnej fazie rozwoju. Mówiłam już, że miłość, przyjaźń, dobroć.. te rzeczy są tym, czego HATE naprawdę nie lubi. Wystarczy, że otoczysz się przyjaciółmi, że będziesz o nich dbać, że wokół ciebie zostanie roztoczona aura miłości i dobroci. A wtedy jesteś wstanie powstrzymać HATE.. w teorii przynajmniej. Oczywiscie, dla mnie już za późno na takie działania, ale u ciebie, gdzie ta choroba nie zagnieździła się tak silnie.. jest jeszcze szansa.
Na kolejne pytanie luke'a, Chara nie odpowiedziała. Tylko spojrzała i kiwnęła głową. Na wszystkie zapytania tutaj ten mały gest chyba wystarczył. Jednak kolejne pytanie chłopaka zabrzmiało dosc.. inaczej. Chara wiedziała o co chodzi. Rozumiała, dlaczego Luke zmienił temat. Czuła, że chłopak wie, ze dla obojga ich to trudny moment. Spróbowała się uśmiechnąć raz jeszcze i tym razem naprawdę poczuła się lepiej, przestały łzy lecieć z jej oczek i ogólnie wyglądało to na uśmiech szczery. I taki on był. Spojrzała na Luke, przekazując mu spojrzeniem : "dziękuję", po czym zaczęła odpowiadać.
- różni się. Wiesz, własciwie, żyjemy jak normalna rodzina. Jedyna różnica jest, że czasem trzeba mowę jakąś wygłosić czy coś podobnego, czasem uczestniczyć w masie uroczystości... czasem udać się z misją dyplomatyczną, szczególnie teraz, gdy jest tyle ludzi w podziemiu... sam rozumiesz, jako jedyny oficjalny ludzki członek rodziny mam pewne obowiązki... zresztą, teraz niezbyt wiele potworów wierzy, że naprawdę wróciłam... większość czasu po prostu błąkam się po podziemiu.. ale teraz. Teraz będę musiała wypełnić pewną, choć prywatną misję... chodzi o HATE. Trzeba zatrzymać ekspansję tej choroby, zanim całe podziemie zostanie po prostu zniszczone

_________________
KP

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu *frisk nie mdlej więcej*
2.
3.
4.
5.

sesje tymczasowo zatrzymane : wyjście z waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wodospad nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 
Wodospad nad jeziorem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Niewielki wodospad leśny
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: