IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Duch Tobiego
Widmo Stworzyciela Podziemia
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 94
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Kwi 09, 2017 11:22 pm



Jedno z najciekawszych miejsc do ćwiczenia umiejętności jest zdecydowanie Waterfall - tutaj przygotowane dla potworów miejsce jest... tak naprawdę w połowie pod wodą, a dla tych którzy nie potrafią pływać za dobrze lub nie chcą brodzić po kolana w świetlistej cieczy czeka prawdziwe skakanie po wysepkach. Po takim treningu jednak każdy potwór wyjdzie o wiele bardziej wzmocniony na pewno!

Pomysłodawcą lokacji jest Toriel
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Grafik
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 259
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Maj 15, 2017 3:20 am

TRENING RANY




Dziewczyna leżała na ziemi przez dłuższy czas będąc przekręconą na bok wpatrując się w świecącą niebieską taflę wody znajdującą się na przeciw niej. W tle można było usłyszeć szum wody z wodospadów, to z prawej, to z lewej. Z jej ust wydobyło się głośne westchnięcie, które z czasem przekształciło się w dłuższy ziew, na który dziewczę zareagowało zakrywając usta swoją kościstą dłonią. Czas wziąć się za siebie, powoli dążyć do tego, by wrócić do poprzedniego stanu i chociaż w najmniejszym stopniu znów być w stanie kontrolować czas. Może i wróciła dopiero niedawno i chce nacieszyć się światłem oraz spokojem, jednak ma zadanie, na którego spełnienie ma zaledwie cztery miesiące, a nie jest ono łatwe i wymaga okropnie dużo pracy i wysiłku, który musi przełożyć na masę treningów. Ponowne westchnięcie tym razem poprzedzone podparciem się dłoni dziewczyny o miękką trawę, a następnie powolne, porównywalne do ślimaczego podniesienie się dziewczyny z pozycji leżącej do siedzącej, a następnie do stojącej. Nie marnuj dnia, czasu, nawet jednej minuty, bo od tego może zależeć życie nie tylko twoje, ale też i innych. Kilka kroków przed siebie, aż jej nogi do połowy łydki zanurzone były w wodzie. Prąd na szczęście nie był mocny, ba, woda stała spokojniutko jak w małym stawie. Mogła w niej spokojnie usiąść, jednak teraz nie w celu zwykłego odpoczynku i opierdzielania się, zaś by uspokoić umysł i zebrać w sobie wewnętrzne siły. Zgrabnie i z gracją usiadła ona w tafli lodowatej wody nawet na sekundę nie drżąc. Jej kamienna twarz nie zmieniła się nawet na jeden krótki momencik. To zimno wydawało się takie znajome, za bardzo dobrze jej znane, by już jakkolwiek ją ruszało. Czas odstawić wszystko na bok, skupić się tylko na jednym. Na czasie.

Powoli złożyła razem swoje dłonie, wyprostowała plecy, wstrzymała oddech. Jej każde oko zamknęło się, niestety to znajdujące się na czole wydało przy tym nie przyjemny dla ucha dźwięk. Tym razem jednak dziewczyna lekko syknęła pod nosem lekko wykrzywiając się przy tym. Dźwięk był porównywalny do kredy przyciskanej chamsko do tablicy, więc jako tako okrutnie nieznośny. Dobra, to nie pora na zbędne pierd**enie, niepotrzebne zajmowanie swojego umysłu czymś innym.

Cisza, spokój, harmonia, dookoła kompletna pustka. ''Dlaczego?''. To pytanie rozeszło się echem po jej umyśle, a wypowiedziane było znajomym dla niej głosem. Jej własnym, jednak nie tak zimnym, bezdusznym jaki teraz miała, zaś tym ciepłym i kochanym, a także niewinnym i nieświadomym, którym zazwyczaj mówiła będąc jeszcze przez najgorszym przejściem w jej życiu. ''Znów chcesz brnąć przez wszystkie te komplikacje, wysilać się wiedząc, że i tak robisz to na marne?''. Znów ten sam głos, jednak tym razem miał w sobie nutkę zakłopotania. To denerwujące, jaka była kiedyś. Irytowało ją to okropnie. ''Tak, tym razem to wszystko ma sens, to nie świat, w którym żyłyśmy wcześniej''. Odpowiedziała samej sobie, jednak to zostało wypowiedziane na głos tonem co najmniej morderczym. Rozmowa z samym sobą, jednakże w dwóch różnych wersjach była chociażby dziwna. ''Byłaś zagubiona, nie wiedziałaś co się dookoła ciebie dzieje. Głupia, bezużyteczna kupo mięsa''. Kolejne słowa wydobyły się z jej ust będąc skierowanymi do wewnętrznego głosu. ''Byłaś żałosna, bo nie dałaś rady uratować nawet najważniejszych dla ciebie osób. Tym razem nie popełnię twojego błędu. Nie będę taką łajzą. Stanę się tak silna w tak krótkim czasie, jak ty przez te całe osiemset lat''. Mowa nienawiści, ton wzbudzający strach nawet w przedmiotach martwych. ''Nigdy nie byłam w stanie wykonać swojego zadania, a już na pewno nie będąc w takim stanie. Jestem bliska bezdusznemu... Jak mogłam doprowadzić do czegoś takiego?" spytał głos w jej głowie. Znowu ten cholerny, denerwujący niewinny głosik, jakby do rany przyłóż, pogłaskaj i uznaj, że nic się nie stało. ''NIE JESTEM BEZSILNA JAK KIEDYŚ I PRZESTAŃ W KOŃCU NIE WIERZYĆ WE WŁASNE SIŁY. MATKO KOCHANA, CZEMU BYŁAM KIEDYŚ AŻ TAK ŻAŁOSNA? ZAMKNIESZ SIĘ W KOŃCU I DASZ MI SIĘ WYCISZYĆ?!'' Wykrzyczała bardzo gniewnie, a szum wody nagle ustał na kilka sekund. Wszystko zamarło w bezruchu, tylko ona miała świadomość tego, co się właśnie dzieje. Wystarczyła mała prowokacja wywołana wcześniejszym ja, by powoli przebudzać w niej znów odebraną jej umiejętność kontroli czasu. Podczas tych paru sekund stworzonych tylko dla niej dziewczyna poderwała się w dosłownie sekundę z pozycji siedzącej do stojącej i dobyła swojej kości, którą wyjęła spod swetra skrywając ją między kośćmi żeber. Wciąż mając zamknięte oczy zaczęła wyładowywać swoją złość na szepczącym kwiecie, który z chwili na chwilę został pocięty na miliony małych kawałeczków, a gdy czas wrócił do normy rozpadł się i ułożył w małą pociętą kupkę niebieskich listków i łodyżki. Rana oddychała ciężko trzymając kość w obu dłoniach i powoli otworzyła oczy spoglądając na to, co właśnie zrobiła. Kolana miała lekko ugięte, jej wzrok oraz wyraz twarzy ukazywał mocne niedowierzanie. Jak nisko upadła, by z wściekłości zabić tak piękną roślinę? Dlaczego to zrobiła? Chwila namysłu pomogła jej poukładać myśli. Podświadomie chciała tak zrobić z samą sobą... Tylko z przeszłości. Z dawną Raną, która nie potrafiła sobie poradzić nawet z największą błahostką.
Padła na kolana przed kwiatem chowając kość pod swoje ubranie.
Nachyliła się nad nim i zaczęła myśleć, a jej ślepe białe oczy otwierały się coraz szerzej.
Jaki błąd popełniła, by przypłacać aż tak wielką cenę, jaką jest utrata mocy, dzięki której ma uratować całe podziemie przed kolejnym resetem, kolejnym zniszczeniem, chaosem i pustką?
Jedno, proste słowo przychodziło jej na myśl, a nawet znajdowało się na końcu jej języka.
- Dlaczego...?

Wiem, że wszystko mocno pomieszane i ledwo zrozumiałe, jednak taki był tego zamysł. Są osoby, które zrozumieją sens tego wszystkiego.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Maj 15, 2017 1:36 pm

Walka z samą sobą nie jest zbyt prosta, ale przyniosła ładne zbiory. 70% doświadczenia.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crosser
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 17
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Maj 28, 2017 11:09 am

Już dawno temu znalazł to interesujące miejsce, a teraz chciał je pokazać swojemu bratu. Niewiele spędzali czasu na doskonaleniu swoich umiejętności, aczkolwiek Crosser z wiekiem zaczął być świadomy istnienia Królewskiej Straży oraz innych osób, które będą chciały zrobić im krzywdę, gdy narobią sporo bałaganu. Ale to nie tak, że oni chcieli, to inni zawsze wchodzili im w drogę.
- Spodoba ci się to miejsce. - Powiedział do idącego obok niego brata, aż w końcu dotarli na pole wodnych treningów. Już trochę żyli na tym świecie, a nadal byli miejsca, których nie zwiedzili. W szczególności były to Ruiny oraz Nowy Dom, bo nigdy nie czuli potrzeby zapuszczania się tak daleko... przynajmniej Crosser nie. Połowę twarzy jak zwykle skrywał pod szalikiem, czasami zerkając w bok na swego towarzysza. Niepewnie trącał po drodze swoją dłonią jego, ciekawe czy zrozumie ten drobny znak.
- Nie masz nic przeciwko, żebyśmy zaczęli trenować swoje umiejętności, prawda? - Przecież w tym świecie byli o wiele silniejsi od nich, a żeby przeżyć, to trzeba stawać się silniejszym. Nadal prowadził go do tego miejsca.

_________________
KP | Kieszeń

Pole wodnych treningów | Las Snowdin | Hotland | ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dusster
Przybysz
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 6
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Maj 28, 2017 11:59 am

Dusster delikatnie złapał dłoń swojego brata.
- Oczywiście że nie mam nic przeciwko. Chcę doskonalić swoje umiejętności i stać się tak silnym aby móc wymordować każdego. - Powiedział do swojego brata. Jednak w głębi serca bardziej zależało mu na ochronie Crossera niż zabiciu każdej żyjącej istoty. Spojrzał na brata.Przez krótką chwilę Dust wyobrażał sobie co by było gdyby nie zdołał ochronić swojego młodszego brata. Najpewniej nie był by już wstanie dalej żyć, ale obiecał sobie że nie dopuści do tego czarnego scenariusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crosser
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 17
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Maj 28, 2017 12:13 pm

Złapany za dłoń ukrył bardziej twarz w swoim szaliku, przymykając nieco oczodoły. Szedł bardzo blisko niego, na tyle, na ile pozwalała mu broń na plecach, by nie zahaczała przypadkowo o Dusstera. Rozglądał się czasem po okolicy, jednak panował wszędzie święty spokój. Może to i lepiej. Zastanawiał się czy trening umiejętności przeciwko sobie nie będzie zbyt... drastyczny dla jego brata. Już kiedyś raz prawie zrobił mu dużą krzywdę, jednak kto wie, kiedy dostanie swojego kolejnego ataku? Crosser nie bał się go, byli równi siłą, w walce nie kierował się uczuciami oraz szałem, więc nawet gdyby był jakiś wypadek ten dałby radę odeprzeć jego ciosy. Tak przynajmniej myślał...
- Ale wiesz, że póki co będziemy musieli walczyć przeciwko sobie? - Zapytał tak dla pewności, bo jeżeli nie chciał, to każdy z nich mógł trenować osobno i nie było najmniejszego problemu. W sumie jak Dusster się rozpędzi nie powinien mieć z tym żadnych problemów. Czasami smyrał go kciukiem po dłoni, przez dłuższy czas milcząc.
Oboje mieli podobne myślenie, a przez zamyślenie Crosser nie zauważył, kiedy już byli na miejscu. Dużo wysepek, dużo wody, miejsce niestabilne i idealne do trenowania ataku oraz obrony.
- To tutaj. Jak dla mnie wygląda całkiem obiecująco. - Rzucił i przygotował się do skoku, by przejść z lądu na wysepki. Poczekał aż brat również się przygotuje i wyskoczył razem z nim na pierwszą z najbliższych wysepek.

_________________
KP | Kieszeń

Pole wodnych treningów | Las Snowdin | Hotland | ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dusster
Przybysz
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 6
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Maj 28, 2017 1:32 pm

Spojrzał na brata, który ukrył twarz w szaliku. Uśmiechnął się mimowolnie. Idąc podziwiał okolicę, która wydawała mu się za spokojna. Było w niej coś dziwnego, co nie za bardzo mu się podobało... Chwycił trochę mocniej dłoń brata i czekał tylko aż dojdą na miejsce treningu. Domyślał się, że będą walczyć przeciwko sobie. Miał lekkie obawy co do tego, bo jednak raz już go poniosło i skrzywdził Crossera. Wiedział że Cross jest silny, ale czy aż tak bardzo, by obronić się przed nim? Starał się nie myśleć o tym.
Z zamyśleń wyprowadził go głos brata.
- Tak wiem i jestem ciekaw jak sobie poradzisz. - Odpowiedział pewnie.
Dalszą drogę milczał.
Kiedy dotarli na miejsce Dusst nie mógł uwierzyć własnym oczodołom. Przeskoczył razem z bratem na wysepkę, był raczej gotowy do treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Crosser
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 17
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Maj 28, 2017 8:34 pm

Puścił jego dłoń w końcu i zrobił krok w tył, pozostając nadal na tej samej wysepce. Splótł palce własnych szkielecych dłoni, by móc je nieco porozciągać i rozgrzać, przez co strzeliły głośno. Tak samo było z kośćmi kręgosłupa, gdy poruszył kilka razy głową. Takie treningi dla niego to nie przelewki rzecz jasna, dlatego chciał się przygotować. Zaczął się chwilę rozciągać na szybko, byleby żadna z kości nie została zastana, a potem na moment zbliżył się do brata.
- Będę atakował pierwszy, musisz się bronić. Daj z siebie wszystko, bo ja nie będę cię oszczędzał. - Uprzedził brata, po czym pochylił się nieco i ucałował go delikatnie w kościsty policzek, ujmując ten drugi w swoją łagodną dłoń, na której dało się wyczuć kilka małych blizn. Nigdy nie mieli łatwo. Zaraz się odsunął, po czym przeskoczył na inną wysepkę. Złota kropka w jego oczodole zmieniła kolor na czerwony, a ten stanął w bojowej pozycji przodem do brata.
- Gotowy? - Gdy tylko dał sygnał, że tak, szkielet zaczął tworzyć z magii średniej wielkości ostro zakończone kości, którymi miotał w Dusstera. Były całkiem szybkie, niech lepiej zacznie się bronić własną magią. Pierwsze kości od przodu, drugie od prawego boku, kolejne nagle z góry i jedna wyrosła pod nogami Dussterowi, aby ten się przewrócił. Ciekawe czy ją zauważy i uniknie, czy nie. Lepiej, niech się skupi!

_________________
KP | Kieszeń

Pole wodnych treningów | Las Snowdin | Hotland | ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dusster
Przybysz
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 6
Join date : 27/05/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Cze 04, 2017 8:48 pm

- Ja ciebie również. -  Powiedział, poszerzając swój uśmiech mimo towarzyszących mu wewnątrz obaw. Miał nadzieję, że nie straci nagle kontroli w środku walki, bo to skończyłoby się niezbyt ciekawie.
Szkielet szybkim ruchem wyjął nóż ze swej kieszeni i skinął na znak, że jest gotowy. Kości lecące w stronę szkieleta nie były czymś niesamowicie groźnym. Jego oczodoły zmieniły barwę na fioletową, a przed nim powstała koścista ściana pełniąca rolę tarczy. Pociski, które jeszcze przed chwilą zmierzały w jego stronę roztrzaskały się w połowie o nią, a w drugiej połowie utknęły w niej jakby nigdy nic. Oczywiście wedle sekwencji przód, prawe oraz góra, aż w końcu wyskoczył w górę i przeskoczył na wysepkę obok, by uniknąć ataku spod ziemi. Tarcza nadal stała, gotowa do obrony, chociaż powstało już na niej kilka mniejszych pęknięć. Też nie była niesamowicie wytrzymała. Stając stabilnie na ziemi przygotował się do kolejnej obrony przed jakimś atakiem, uważnie obserwując jego ruchy. Co przygotował dla niego brat?

________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Czw Sie 17, 2017 11:57 pm

Minęło trochę czasu zanim zrobił cokolwiek przydatnego i jakkolwiek użytecznego... Od czasu wypadu od Hotland nie zrobił niczego użytecznego, a to w sumie bardzo źle! Wręcz... Wyjątkowo źle! Tyle zmarnowanego czasu... Tyle możliwości, żeby trochę się podszkolić, urosnąć w tą pieprzoną siłę! A tu co!? Siedział dupą na ziemi, nogami do góry i sobie odpoczywał walony leń. Nic lepszego nie było czy jak?! Oczywiście, że było tego od cholery, ale mu się zwyczajnie nie chciało! Leniwa kupa kości. Wiadomo po kim ma to Sans...
W końcu udało mu się jednak zebrać i wybrać zrobić coś bardziej użytecznego. Co konkretnie? Trochę potrenować. A co potrenować? Jak zawsze wszystko co tylko przyjdzie mu na myśl. Rozejrzał się co tutaj było. Woda... Jak to w Wodospadach, duuh. No i jakieś wysepki. Wygląda na to, że nie będzie musiał się bać jeśli straci równowagę... Chociaż motywacja z Hotland w postaci jedynej takiej w życiu kąpieli w gorącej lawie chyba była bardziej motywująca. Ale teraz może sobie przynajmniej sam dokopać! Haha! Rozejrzał się czy nikogo nie ma, wsadził paliczki w usta i zagwizdał. Po chwili zaraz rozległ się ten klekot pędzących kości, potem odgłos psa biegnącego z wywalonym jęzorem dyszącego jak parowóz.
- Blaster... - biegł dalej. Pędził na swojego pana zadowolony jak cholera. - Blaster siad. Siad. - chyba jednak nie widział pana zbyt długo. - SIAD MÓ-...! - i nie dane było mu dokończyć bo pies skoczył prosto w jego ramienia, merdając ogonem na boki jak tym biczem i lizał go po całej twarzy. Kąpiel w wodzie chyba nie będzie potrzebna, żeby być mokrym. Dopiero po dłuższej chwili zlazł i usiadł grzecznie, ale ogon i tyłek chodziły mu dalej na lewo i prawo jak w tym zegarku na ścianę. Dings podniósł się do siadu i westchnął jedynie.
- Tak tak... Radość i inne duperele... Ale mamy coś ważniejszego do roboty. - zdjął swoją kurtkę i podniósł się. Zrobił kilka ćwiczeń na rozciągnięcie swoich starych kości i w końcu się wyprostował.
- Słuchaj. Chcę trochę poćwiczyć uniki. Masz we mnie strzelać laserami, tylko nie zbyt mocnymi... Jeszcze mnie zabijesz... Albo zrobisz ozdobę na sufit czy ścianę. - mruknął pod nosem rozglądając się jeszcze dokoła chcąc ocenić jak wysoko jest sufit, ale na jego szczęście, nawet wysoko. Zaraz zrobił kilka lewitujących kości i wlazł na nie. Początek był prosty. Żadna z kości się nie ruszała, były jedynie zawieszone na różnych wysokościach. Niektóre blisko siebie, ale w dużych odstępach jeśli chodzi o wysokość, inne daleko, ale praktycznie na tym samym poziomie. Inne wręcz w ogóle nie wyglądały na dostępne z niektórych miejsc. Ale, o to mu właśnie chodziło. W końcu, to że wie gdzie są nie znaczy, że uda mu się do nich doskoczyć od razu! Cała ta mała sala była w wiszących w różnych pozycjach kościach.
- Zaczynaj. - zawołał stając na dwóch kościach i patrząc na psa. Trochę zwlekał z atakiem, chodząc na lewo i prawo, ale w końcu wystrzelił. Dings uskoczył na najbliższą z kości, trochę się zachwiał, ale to dopiero początek. Trudny początek, bo zaraz przy tym zachwianiu pies strzelił znów. Nawet gdyby chciał, nie był pieprzonym kotem! Nic więc dziwnego, że dostał laserem prosto w gębę i spadł do wody. Blaster patrzył na niego i śmiał się, ale kiedy zobaczył wzrok swojego pana wręcz zaskomlał. Mokry jak kura szkielet wyszedł z wody i otrzepał się. No cóż... Sweter trochę nasiąkł, a to będzie przeszkadzać. Cóż... Nikt nie patrzy. Więc zdjął go i rzucił obok swojej kurtki. Mmm, panie i panowie, szkielet w gaciach i butach, patrzcie póki możecie. Jak kogoś jarają żebra to proszę bardzo macie na co patrzeć.
Wskoczył znów na kości i ustawił się tam gdzie poprzednio.
- Ok. Próba druga. - tym razem pies wystrzelił od razu. Gaster uciekł z łatwością i tym razem nie zostawał w miejscu. Zaraz ruszył skakać jak ta koza po zboczach gór, czy jakie to było zwierze... Pies ładnie stał i czekał na odpowiedni moment. I w końcu go znalazł, kiedy ten znów się zachwiał. Zaraz wycelował i strzelił. W tym momencie Dings kompletnie stracił równowagę i poleciał do tyłu, więc laser przeleciał sobie obok, a ten w ostatnim momencie złapał się kości, która była niżej. Zawisł metr nad wodą, wzdychając z ulgą, ale zaraz zobaczył kolejny promień pędzący w jego kierunku. CZY TEN PIES NIE MIAŁ LITO-... Och zaraz to pies Gastera. I tym sposobem szkielet wylądował znów w wodzie. Ale uparty nie miał zamiaru się poddawać. Musi się rozruszać w końcu. Początek był taki sam. Lasery i bieganie po kościach. Nawet udało mu się zrobić rzut na jedną z wiszących poziomo kości godny cyrkowego akrobaty. Ba! Nawet uniknął tym strzału i stanął na kolejnych kościach bez zachwiania. Ile się na to skupił to nawet szkoda słów.
Psiak w końcu chyba zaczął się nudzić bo dość miał dawania forów swojemu panu. Tak tak. TO BYŁY FORY. Zaczął strzelać częściej i celował o wiele dokładniej. Gaster wręcz uciekał i wyginał się jak bohaterowie bajek uciekający przed potworami i pułapkami, które prawie skracały ich o głowę czy rozcinały w pół. W końcu jednak kolejny cios, niestety Dings marny jakiś dzisiaj jesteś... Zawisł na kości nie mając zamiaru spadać. Szybko się na nią wdrapał i zablokował laser kilkoma wapiennymi pałkami. Pora na zmianę zasad gry! Blaster chyba to polubił. Teraz nie musiał się kompletnie powstrzymywać. I jedno było pewne. Bloki szły Dingsowi o wiele lepiej niż uniki. Przez cały ten czas jeden z laserów jedynie go drasnął przez nieuwagę. Nawet nie musiał się ruszać, do momentu w którym psiak zniszczył kość na której stał. Stworzył szybko nową i złapał za nią, robiąc zamach i skacząc na sąsiednie. Taka zabawa trwała długo, aż w końcu ex naukowiec wylądował w wodzie.
- Dobra... Starczy. - mruknęła zmokła kura i wyszedł z wody. Usiadł na brzegu, a psiak zaraz obok niego. Otworzył pysk, w którym tlił się płomyk promienia, ale nie strzelał. Działało w sumie jak grzałka, więc szybko wysechł. To samo psiak zrobił i z ubraniem, które prawie spalił. Dings poklepał go po łbie.
- Leć się ukryć. Dobry psiak. - wyszczerzył te swoje kiełki w uśmiechu. Blaster polizał go po ręce zadowolony i pobiegł jak zawsze w jakieś ciemne kąty. Trening nieudany czy udany... Przynajmniej w końcu ruszył leniwe kości i zaraz wyszedł z tego miejsca.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chara
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 82
LOVE : 6
Liczba postów : 492
Join date : 13/06/2016
Age : 19
Skąd : niestety... sosnowiec

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pią Sie 18, 2017 12:15 am

Wingdings gaster otrzymuje 1,5 PD za swój trening. Podczas oceny wziąłem pod uwagę zarówno długość posta (kocham czytać ściany tekstu), jak i kreatywność (świetny pomysł, naprawdę)

_________________
KP

witaj, kochany. Przywitaj się z MOIM NOŻEM


                                         
moje życie w podziemiu toczy się tu :


1. Hol osądu *frisk nie mdlej więcej*
2.
3.
4.
5.

sesje tymczasowo zatrzymane : wyjście z waterfall
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhav
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 21
LOVE : 0
Liczba postów : 401
Join date : 19/03/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pią Sie 18, 2017 11:31 pm

Chłopak powoli wszedł na podmokłe tereny. Z przyjemnością słuchał, jak mokrawa ziemia wydaje specyficzne dźwięki pod ciężarem jego ciała.
- Dawno mnie tu nie było, huh? - powiedział głośno, ale kierował te słowa tylko i włącznie do siebie. Cóż, niektórzy tak mają - lubią gadać do siebie. Rhav uśmiechnął się, przypominając sobie, jak jego ciotka mówiła, że rozmawianie ze sobą to pierwszy stopień szaleństwa. Ale mnie do szaleństwa jeszcze sporo brakuje, pomyślał wesoło, stając na brzegu wody. Spojrzał na swoje odbicie i... Uśmiech mu jakoś zrzedł. Ale chyba zawsze tak się dzieje. Rekin dotknął swojego pyszczka, nadal mu się przyglądając.
Koniec końców ze złością zmącił wodę stopą i odsunął się. Zrzucił z siebie kurtkę, a także koszulkę, ukazując niezbyt dobrze zbudowany tors. Podwinął także nogawki spodni, po czym... Wszedł do wody. Sięgnął do kieszeni spodni - poza kilkoma paprochami znajdował się tam jego zegarek. Wyjął go i nakręcił. Przymknął oczy i całkowicie skupił się na otaczającym go szumie wody...
Gdy ponownie otworzył oczy, zobaczył jak wokół niego wirują pokaźne strużki cieczy. Uśmiechnął się pod nosem; dawno nie używał magii, a i tak dobrze mu wychodziło. Zaczął gestykulować dłońmi - gdyby nie woda, idealnie wykonująca jego rozkazy, wyglądałby niesamowicie zabawnie. Jednak krążąca wokół niego H2O dodawała mu powagi; strużka raz się wydłużała, a raz przybierała kształt podobny do kuli, cały czas krążąc wokół rekina, to szybciej, to wolniej. Widać było, jak chłopak się stara i - jeśli ktoś by się bliżej przyjrzał - męczy. Po niedługim czasie na jego czole pojawiły się kropelki potu. A im dłużej utrzymywał wodę wokół siebie, tym większy grymas pojawiał się na jego twarzy. W pewnym momencie wszystko się rozlało i wróciło do jeziorka.
- Już nie ta kondycja, co? - westchnął sam do siebie, przeklinając w myślach, że zaprzestał ćwiczeń. Pochylił się i przemył twarz w wodzie. Ale to jeszcze nie pora na koniec, stwierdził. Po raz kolejny przymknął oczy. Tym razem jednak skupił myśli na czymś zupełnie innym. Wyprostował dłonie i palce, jednocześnie wyciągając je przed siebie. Gdy otworzył swoje ślepia, woda przed nim... Rozstąpiła się (Mojżesz podziemia xD). Rhav potrzebował niesamowitej ilości energii i woli, by to utrzymać w takim stanie. Ale starał się - wyznaczył sobie taki mały cel - przejść na wysepkę, na której pozostawił swoje ubrania, nie mocząc się więcej. Toteż ruszył po mulistej drodze - szedł powoli, a jego ręce, rozstawione i wyprostowane, nieznacznie się trzęsły. Z każdym krokiem jednak ten dygot był coraz wyraźniejszy - każda trzecia osoba mogłaby zaobserwować jak ciężkie musi być to zadanie.
Jednak, udało mu się - z chwilą, gdy postawił stopę na trwalszym podłożu, woda za nim wydała plusk, wypełniając sobą tunel stworzony przez chłopaka. Sam potworek opadł na kolana, oddychając ciężko.
- Mój boże... - jęknął, ocierając twarz. Sięgnął do kieszeni i zerknął na swój zegarek - Rhav sam nie wiedział, ile czasu spędził w wodzie, bowiem... Ustrojstwo już zdążyło stanąć. Krótsza wskazówka zatrzymała się na ósemce, dłuższa zaś na trójce - No nic... - mruknął raz jeszcze. Zarzucił swoje ciuchy na wilgotne ciało i ruszył przed siebie, najwyraźniej w drogę powrotną. Trening wyraźnie nadszarpnął wytrzymałość rekina - idąc, jeszcze co jakiś czas niekontrolowanie drżały mu mięśnie rąk, a z oczy wyraźnie wylewało się zmęczenie. Ale mógł być z siebie zadowolony - wiedział, że takie spędzanie czasu nie jest bezcelowe i przyniesie jakieś profity.

_________________


Karta postaci | Skarbiec
Zadzwoń do mnie!
Wodny las | Boczna uliczka Snowdin | Quest | Drewniana chatka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 64
Poziom duszy : 17
Doświadczenie : 60
LOVE : 0
Liczba postów : 491
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Sob Sie 19, 2017 12:07 am

Dla Rhava trening magiczny był bardzo wymagający, przy ostatnim ćwiczeniu mógł czuć, że jeszcze chwila przeciążenia i dusza nie wytrzymałaby napięcia, ale udało ci się wyjść z sesji bez szwanku. Twoja sprawność w manipulacji wodą po dniu odpoczynku widocznie wzrosła, a ty ruszyłeś na dobrą ścieżkę po odzyskanie dawnej kondycji.

Otrzymujesz 95 punktów doświadczenia.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Ruiny -> Ruiny Domu
4. *rezerwacja dla Lynx*
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Sie 28, 2017 7:29 pm

To nie był jej najlepszy dzień dla Undyne - co rzadko potrafiła przed samą sobą przyznać.
Pracy jak zawsze było sporo, ale to akurat nic nadzwyczajnego. Zresztą, tak jakby nie przywykła do tego dobre lata temu! Nie wspominając już o tym, że gdyby nagle na dłuższą metę roboty zrobiło się za mało, kompletnie nie wiedziałaby co ze sobą począć. Robiła to co robiła, ponieważ tego właśnie chciała. Ponieważ stanowiło to część jej największej pasji. Nadal jednak nie była pracoholiczką, nieważne jak poważnie podchodziła do wszelkich obowiązków. Nie. Zdarzały się jej nawet dni zupełnie od nich wolne! Dokładnie tak jak dzisiaj! Mogła je wówczas poświęcić na rzecz znajomych, takich jak: Papyrus, Asgore, Shyren czy... Alphys. Ano właśnie, Alphys. Z nikim innym jak właśnie z nią planowała spędzić dzisiejsze popołudnie, a później pewnie i wieczór. Spacer po Wodospadach, Śmietnisku, oglądanie anime przy niezdrowych zupkach z paczki...!
KICHA. Coś znowu wypadło. Coś w Laboratorium, zdaje się? Niby zaproponowała, że zawsze może poczekać, ale najwyraźniej padł jeden z ważniejszych mechanizmów, przy którym będzie dużo roboty.
Tym sposobem musiała natychmiast znaleźć sobie coś do roboty. Bezczynność źle na nią działała. I tak też przypomniała sobie o człowieku, którego obiecała próbować wytrenować na "PRAWDZIWEGO POTWORA". Hahaha... To dopiero beznadziejny żart w stylu jednego szkieleta. Ale, hej! Czemu nie skorzystać z okazji, żeby się trochę rozerwać i przy okazji zrobić coś pożytecznego?
Szybko wyciągnęła swój telefon w kształcie dorsza i napisała krótkiego smsa o treści: "WODOSPADY. POLE WODNYCH TRENINGÓW. MASZ 20 MINUT."
Hehe~ Zobaczymy, czy zdąży!

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Sie 28, 2017 10:35 pm

Snowdin. Nienawidził tego miejsca równie mocno, co tej całej cholernej zabawy w resetowanie. Zgraja domków, potworów i dużo śniegu. Dużo. Za dużo. TONY ŚNIEGU. A on z braku lepszych rzeczy do roboty sobie tutaj zwyczajnie łaził. Bo po co pójść do Hotland tam gdzie jest ciepło? Mniejsza. Jego ostatnie dni zdecydowanie nie należały do najlepszych. Oj zdecydowanie nie należały. Wiecznie przybity i pozbawiony jakiejkolwiek energii. Idealny przykład wraku człowieka. Nie ma co. A wszystko dzięki pewnej niewinnej i uroczej siedmiolatce w fioletowym sweterku. Od tamtego wydarzenia minęło już trochę czasu, a on dalej do tej pory nawet praktycznie nie zmrużył oka na dłużej niż godzinę. Stałe uczucie napięcia i świadomość tego, że nigdy tak naprawdę nie powinien istnieć, nie dawały mu za grosz spokoju. W końcu, hej! Kto by miał dobre samopoczucie po tym, co go spotkało? Mają już szkieleta z depresją to teraz będzie i człowiek! Różnorodność musi być!
Z zadumy wyrwał go dzwonek wydobywający się z jego własnego telefonu. Przez to całe zamieszanie, zapomniał o tym, że chodząca, ruda ryba obiecała go wytrenować na strażnika. Za dwadzieścia minut w Wodospadach... Pole wodnych treningów... Stał w ciszy, wpatrując się w ekran. Czy jest jakiś sens robienia czegokolwiek skoro i tak może to wszystko pójść w ułamku sekundy, jak krew w piach? Po chwili pokręcił głową i schował telefon z powrotem do kieszeni. Coś sobie przecież obiecał, prawda? Zostanie tym pieprzonym Królewskim Strażnikiem choćby nie wiem co! A on zdecydowanie jest typem osoby, która nigdy nie odpuszcza. Nigdy! Energicznie poklepał się dłońmi po twarzy i mimo ciągłych wątpliwości szybko pobiegł w stronę wyznaczonego miejsca spotkania.
Padł na kolana obok Undyne, ciężko przy tym dysząc. Cudem zdążył dotrzeć na miejsce w wyznaczonym czasie. Cudem. Mogłaby dawać mu znać co, gdzie i jak wcześniej. Było by miło. W sumie jakby na to spojrzeć z drugiej strony to wojownik zawsze musi być czujny i gotowy na każdą ewentualność.
- Jes... tem! - Oznajmił dowódcy straży królewskiej, starając się szybko złapać oddech i z powrotem stanąć na nogi.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Wto Sie 29, 2017 12:01 am

Była bardzo ciekawa, czy człowiek faktycznie pojawi się na czas. Na pewno miałaby wiele do powiedzenia, gdyby nie zdążył, to nie ulega wątpliwością! Na wszelki wypadek, nie zamierzając pomylić się choćby o sekundę, włączyła jeszcze stoper w telefonie zanim sama zabrała się za rozciąganie.
Nie miała oczywiście żadnej pewności, że dzieciak w ogóle się pojawi. W takim wypadku dostałaby do rąk pierwszą kartę atutową w późniejszej argumentacji, dlaczego absolutnie nie nadaje się do Straży. Z drugiej strony, byłby to spory zawód. Wbrew całej swojej arogancji i braku odpowiedniego wychowania, Undyne zobaczyła w nim spory potencjał. Jaka szkoda, że był akurat człowiekiem...
Akurat skoczyła na równe nogi po wyrobieniu odpowiedniej ilości przysiadów, gdy dostrzegła dobiegającego do niej Johnny'ego. Najwyraźniej był w okolicach Wodospadów, co? Proszę, proszę, ale jaki zdyszany! Dobrze! Widać było, że się przynajmniej nie opieprzał!
Aż odruchem wyciągnęła rękę, aby z przesadnym entuzjazmem i średnim wyczuciem siły poklepać go po lewym ramieniu.
- HA! A zatem jak chcesz, potrafisz być całkiem zdyscyplinowany! - zaśmiała się, odstąpiła pół kroku i spojrzała na czas na telefonie. - Skąd biegłeś?

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Wto Sie 29, 2017 9:38 pm

Może to nie był wyczyn na miarę dziesięciominutowego biegu ze Starych Ruin do Królewskiego Zamku, ale zawsze coś! Przecież zdążył. Kilka sekund przed czasem, ale zdążył! Brał trenowanie z Undyne na poważnie. W przeciwnym razie pewnie by źle skończył za marnowanie jej czasu. Co jak co, ale leniem i obibokiem nie można było go nigdy nazwać. Nigdy nie podążał najłatwiejszą ścieżką. To nie tak, że nigdy nie miał takiej możliwości. Nie lubił obierać drogi na skróty. Może to właśnie dlatego nie leży teraz gdzieś pod drzewem w lesie Snowdin, zdołowany i pozbawiony jakichkolwiek chęci do życia, jak to ma w zwyczaju pewien lubujący się w ketchupie szkielet, chodzący w niebieskiej bluzie i różowych kapciach.
- Ze Snowdin. - Odpowiedział bez praktycznie żadnych emocji w głosie, po chwili potrząsając głową, prostując się i rozglądając dookoła. - Więc... co robimy?
Ciężko zaprzeczyć, że potrzebował zająć czymś swoje myśli. Wyżalenie się komuś odpadało bez żadnego gadania.  Nawet jeśli poczułby się dzięki temu lepiej to i tak był to bardzo zły pomysł. Jeszcze tego brakuje żeby komuś innemu zepsuć, a nawet doszczętnie zniszczyć światopogląd. Już i tak za dużo osób wie o tych cholernych resetach. Nie ma takiej opcji. Swoją drogą, był bardzo ciekaw tego, co planuje z nim zrobić Undyne. Oby się obyło bez ponownego unikania latających włóczni i duszenia.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 03, 2017 1:28 pm

Johnny dopiero przekonałby się o gniewie i furii Undyne, gdyby ta jeszcze go przypadkiem znalazła podczas takiego: "leżenia gdzieś pod drzewem w lesie". Pewnie z połowa tego nieszczęsnego, leśnego poszycia spłonęłaby lub przynajmniej została zmieciona z powierzchni ziemi. Jedną z rzeczy, których wojowniczka nienawidziła ponad wszystko, było nie tyle samo lenistwo, co niewywiązywanie się ze swoich obowiązków i rzucanie słowem na wiatr. Byłoby bardzo ciężką na nowo ją przekonać do wzięcia na swoje barki trenowania kolejnego żółtodzioba, gdyby na jej oczach oku doszło do podobnego uchybienia. Jeśli ktoś nie traktował jej poważnie, ona także nie zamierzała być poważna wobec takiej osoby i trzymała się tego dość stanowczo.
- Heeeeh? - spojrzała na niego ponownie, tym razem przeszywająco. Była stosunkowo wyczulona na kłamstwa, dlatego naturalną koleją rzeczy próbowała wyłapać jakąkolwiek próbę oszustwa. Nie dostrzegła jej jednak, więc tylko szerzej się uśmiechnęła, chowając telefon z powrotem do kieszeni. Mogłaby powiedzieć, że jest pod wrażeniem, ale na to jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Nie zamierzała przewracać młodemu w głowie. Jeszcze by mu ego podskoczyło, a to wydawało się i tak zbyt duże jak na jego wiek - przynajmniej takie odniosła wrażenie przy ich pierwszym spotkaniu. Hm. Coś się zmieniło, czy tylko jej się wydawało? Tak jakby-... Oh, nieważne!
- A jak myślisz, dzieciaku? - z błyskiem w oku, wskazała palcem niewielką część w miarę twardego i suchego gruntu, który jeszcze mieli pod nogami. - Sądzisz, że ten spacerek to dostateczna rozgrzewka?! BUAHAHA! Chcę widzieć jak robisz pompki! RUCHY! Dwadzieścia na początek! To chyba nie za dużo, Panie Chucherko, co?! 20 pompek, 30 przysiadów! 20 skłonów do lewej, 20 do prawej nogi! I żeby twój chudy tyłek ani razy nie ważył się dotknąć gruntu! Umiesz rozgrzać odpowiednio kark?! Jeśli po dziesięciu minutach PRAWDZIWEGO treningu coś ci przeskoczy, nawet nie myśl, że będę cię niosła gdziekolwiek mieszkasz! Pozwolenie na oddalenie się i tak otrzymasz dopiero, kiedy JA tak zadecyduję! MUAHAHAHHAHAHA! Na co czekasz?! DO ROBOTY! - ah, od razu jej się nastrój poprawił!

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 03, 2017 7:51 pm

Gdy poczuł na sobie przeszywające spojrzenie chodzącej piranii, dreszcze gwałtownie przeszły po jego plecach. Ta wąska, czarna źrenica wydawała mu się na swój sposób niepokojąca. Dosłownie czuł się jakby go nią świdrowała. Znowu chce go zabić czy jak? Kto wie, co sobie teraz wymyśliła. Niech już nigdy tego nie robi! Jakby tego było mało, każde jej szczerzenie się, donośny śmiech czy próba sprowokowania chłopaka, działały na niego niczym nagłe nadepnięcie na wszystkie palce u stóp. Pan Chucherko?! Powiedziała cholerna ruda, chodząca ryba, psia jego mać! Na szczęście, chcąc nie chcąc, wiedział kiedy powinien ugryźć się w język. Pewnie gdyby był w lepszym stanie to już od dłuższej chwili by się nawzajem wyzywali.
Wedle polecenia udał się we wskazane miejsce, z trudem dusząc swoje emocje. Dwadzieścia pompek, trzydzieści przysiadów i łącznie czterdzieści skłonów...? Delikatnie mówiąc nie tego się spodziewał. Welp. Chyba zdecydowanie lepsze to niż unikanie setek włóczni. Stanął w miejscu, przez dłuższą chwilę przygotowując się do ćwiczeń. Na ułamek sekundy zerknął przez swoje ramię na Undyne. Powinien jej powiedzieć o tych całych resetach? W końcu jest teoretycznie kimś ważnym, prawda? Powinna wiedzieć o takich rzeczach... Cholerne dylematy. Nie ma mowy. To zdecydowanie zły pomysł. Najgorszy pomysł na jaki mógł aktualnie wpaść.
Dłużej nie zwlekając, potrząsnął swoją głową i zabrał się za wykonywanie ćwiczeń. Nie było to raczej nic super trudnego. No może poza pompkami, bo te w przeciwieństwie do przysiadów i skłonów sprawiały mu pod sam koniec mały problem, lecz gdy pomyślał o tym, że Undyne może zaraz znowu spróbować działać mu na nerwy, wnet dobił do dwudziestej, a zarazem ostatniej pompki. Niemniej jednak, mimo minimalnych trudności wykonał wszystkie polecenia piranii.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 03, 2017 9:50 pm

Ona także spodziewała się pyskówek. BA! Była PRZEKONANA, że jakieś się pojawią! Choćby mamrotanie pod nosem, które mogłaby odpowiednio skomentować. Tymczasem... Nie pojawiło się nic. Tak jak myślała, coś było dzisiaj z tym dzieciakiem nie tak. A może tylko przy ich pierwszym spotkaniu był na tyle odważny, coby kozakować? Może ktoś uświadomił go w przerwie, że jego zachowanie spotka się z odpowiednimi konsekwencjami, jeśli przedobrzy? Nie znała go dostatecznie dobrze, żeby wiedzieć na pewno. Zostało zatem skupić się na treningu i lepiej, żeby Johnny potraktował go tak samo poważnie jak ona.
Cierpliwie odczekała aż skończy tę drobną rozgrzewkę, samej rozcierając kark jedną dłonią. Hm, po powrocie do domu powinna sobie zrobić długą, gorącą kąpiel i wmasować w łuski trochę specyfiku podarowanego jej kiedyś przez Alphys. Stały się troszkę szorstkie w tamtym miejscu.
- Rozgrzany? Świetnie! W takim razie mam nadzieję, że jesteś gotowy na PRAWDZIWY WYCISK!
- tu klasnęła w dłonie, wzięła niewielki rozpęd, wymijając przy okazji chłopaka i skoczyła w momencie, w którym dotarła do brzegu, od którego rozciągał się spory kawał podtopionego terenu. Ledwie dało się dostrzec moment, w którym jej nogi dotknęły jednej z niewielkich wysepek wyrastających ponad wodę, ponieważ ponownie odbiła się w górę i jeszcze raz i jeszcze, aby wreszcie znaleźć się na jednej, mogącej wyznaczać niejako środek trudno dostępnej dla niepływających, wodnej przestrzeni. Wysepka była nieco wyższa, a na jej środku stał również stosunkowo wysoki kamień. Undyne przystanęła na nim i odwróciła się tak, aby móc patrzyć wprost na oddalonego już o spory kawałek człowieka.
- Okej! Słuchaj mnie teraz dobrze, punku! - zaczęła do niego krzyczeć, aby nim mu czasem nie umknęło z tej odległości. Cholera wie jak dobry miał słuch bądź jak ZŁY. - Nie znam jeszcze do końca twoich możliwości, a nie zamierzam na ślepo pokładać wiary w umiejętności, których możesz wcale nie posiadać! Pokażesz mi więc teraz na co cię stać, zrozumiano?! Nie zrozum mnie jednak źle! NIE ZAMIERZAM CI POBŁAŻAĆ! - nie była to do końca prawda, ale Johnny nie musiał wiedzieć. -Twoim zadaniem jest dobiegnięcie na drugi brzeg! - wskazała drugi, odległy koniec za swoimi plecami. - Poruszać się będziesz tylko po obszarze tej części zalewu i tylko po TWARDYM GRUNCIE!
Za każdym razem, kiedy twój tyłek znajdzie się w wodzie, wracasz na start! ZROZUMIANO?! JAKIEŚ PYTANIA? JEŚLI NIE...
- w ręki Undyne pojawiła się włócznia. - LEPIEJ NIE KAŻ SIĘ POGANIAĆ!

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Wrz 04, 2017 5:06 pm

Prawdziwy wycisk...? Oho. Teraz dopiero się zacznie. Na dźwięk tych słów, Johnny się wzdrygnął. Miał ku temu ewidentnie powód. Kto wie, co jej teraz strzeli do tego rybiego łba. Już raz chciała pozabijać ludzkie dzieci. Zobaczymy, co odwali tym razem. Można już robić zakłady! Sto sztuk złota na to, że Undyne zacznie miotać swoimi włóczniami w człowieka! Dwieście sztuk złota na to, że zacznie w niego rzucać głazami! Pięćset sztuk złota na to, że będzie chciała się z nim siłować lub po prostu go utop... Chwila... Gdzie ona biegnie?! Nie tak się umawialiśmy!
Ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, uważnie śledził piranię na szczudłach skaczącą po małych wysepkach znajdujących się lekko ponad wodą. Z uwagą przysłuchiwał się krzykom ryby próbującej mu wyjaśnić to, jak ma wyglądać następne ćwiczenie. Skakanie nad wodą po wysepkach? Tak po prostu? Niby nic super wymagającego, ale zawsze to jakieś urozmaicenie. W końcu ile można robić te cholerne pompki i przysiady?
Po zakończonym wywodzie ryby, chłopak uniósł wysoko dłoń z podniesionym kciukiem do góry, aby dać jej znać bez niepotrzebnego darcia się, że zrozumiał. Stanął nad brzegiem i zmierzył wzrokiem oddalone miejsce, do którego ma się dostać. Już teraz może powiedzieć, że będzie zabawnie. Oczywiście nie dla niego. Przed rozpoczęciem ćwiczenia postanowił zdjąć swoje nakrycie głowy i sweterek i rzucić je na ziemię. Nie chciał żeby się przypadkiem zmoczyły. Teraz był już gotowy!
Pierwsze podejście szło mu dobrze... Przez chwilę. Po tej jakże krótkiej chwili, pośliznął się na jednej z wysepek i wylądował tyłkiem w wodzie. Potrząsnął głową i wrócił na miejsce startu. To będzie chyba trudniejsze niż mu się na początku wydawało.
Kolejna próba była jeszcze krótsza niż poprzednia. Tym razem źle wymierzył odległość i przeskoczył jedną z wysepek od której miał się odbić. Oczywiście skończyło się to jak poprzednio. Z każdym podejściem postępował coraz mniej rozważnie. Chciał za wszelką cenę dostać się na drugi brzeg i pokazać rudej rybie, że to nie jest dla niego problem, lecz chyba i tak było już na to za późno.
Męczył się jeszcze tak przez około piętnaście minut. Przy ostatnim podejściu udało mu się minąć Andajn. Był kilka skoków przed metą, lecz ponownie jakimś cudem się pośliznął i skończył po pas w wodzie. To wszystko podsumował głośnym warknięciem i uderzeniem pięścią w taflę wody.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Wto Wrz 05, 2017 11:43 pm

Stara, dobra i jak nic sprawdzona taktyka. Undyne bardzo sobie ją chwaliła. Szybko wyciągała z nowicjuszy cechy mogące najbardziej im bruździć w przyszłych treningach. Zmuszała bowiem nie tylko do sporego wysiłku fizycznego, ale także psychicznego - choć delikwent sam najczęściej nie orientował się w tym aż do samego końca. Stanowiła prosty, acz skuteczny sprawdzian dla potworzej-... No dobrze, w tym akurat wypadku LUDZKIEJ cierpliwości oraz dokładności działania. Każda porażka wzmagała rosnącą frustrację, a ci, którzy nie byli spokojnej natury z urodzenia bądź nie potrafili dostatecznie kontrolować swoich nerwów, łatwo dawali się w pewnym momencie ponieść. Z czasem, tak jak to miało miejsce właśnie tu i teraz w przypadku Johnny'ego, podejmowali coraz bardziej lekkomyślne i narwane kroki. Undyne nie musiała nawet rzucać złośliwymi komentarzami ani swoimi włóczniami dla rozproszenia uwagi. Chłopak rozpraszał samego siebie w dostatecznej mierze.
Gdy więc wojowniczka uznała, że dość ma patrzenia na to biedne przedstawienie, klasnęła mocno w obie dłonie, uprzednio dematerializując włócznię.
- STOP! Wracaj na start i siadaj na czterech literach! - sama zamierzała do niego dołączyć na przeciwległym brzegu, o ile oczywiście nie będzie się burzył.

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Sro Wrz 06, 2017 8:55 pm

Miałby się teraz poddać? Tak po prostu? Rzucić swój cały włożony czas i wysiłek w diabły, a następnie wysłuchiwać o tym, jak bardzo jest do bani? Nie ma takiej opcji. Fakt, może nie był teraz w najlepszym stanie, lecz zawsze, gdy spotykał na swojej drodze ścianę to walił w nią łbem dopóki się przez nią nie przebił. Oczywiście nie dosłownie, tylko w przenośni. Nie miał w zwyczaju uderzać głową o ścianę. Przecież nie był masochistą... chyba? Choć jakby spojrzeć na to, kogo wziął sobie za trenera to można by było się z tym bez problemu kłócić. To jest przecież cholerna, porywcza i sadystyczna pirania! Nie znał tak naprawdę nikogo, kto może być od niej silniejszy. Był pewien, że byłaby w stanie bezproblemowo powalić Asgore'a. Dodatkowo może wyczarować setki, tysiące, a nawet miliony magicznych włóczni! Idealnie! Co może pójść nie tak?
- Dam radę! - Krzyknął, kierując się z powrotem na miejsce startu. - Pozwól mi na jeszcze jedną próbę! Tym razem nie nawalę!
Wziął głęboki oddech, gdy ponownie stanął na brzegu. Stwierdził, że podchodzi do tego zdecydowanie zbyt emocjonalnie. To po prostu trening. To nie tak, że nie brał go i Undyne na poważnie, lecz uważał, że nie powinien  tak nerwowo reagować na porażkę. To nie było w jego stylu. Zazwyczaj potrafił zachować zimną krew, ale teraz było inaczej. Może to dlatego, że chciał zaimponować rudej rybie?
Czas na ostatnią próbę! Wszystko albo nic. Wziął rozbieg ze zdeterminowanym wyrazem twarzy i ponownie podjął się skakania po małych, wystających z wody wysepkach. Cały czas w myślach powtarzał sobie, że musi to zrobić choćby nie wiem co. I... po kilku chwilach udało mu się! Stał na twardym gruncie po drugiej stronie. Nie obyło się bez problemów, lecz wykonał zadanie! Nie minęła chwila, a ten głośno westchnął z ulgą i padł tyłkiem na ziemię.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Sro Wrz 06, 2017 11:35 pm

Ten dzieciak, doprawdy-... W pierwszej chwili miała ochotę ściągnąć go do pionu choćby i siłą, co nie stanowiłoby największego problemu, zwłaszcza jeśli sięgnąć pamięcią do wspomnienia sprzed kilku dni, kiedy to niosła go bez trudu, przerzuconego jak kukłę przez jedno ramię. ...Ludzie to z pewnością niezłe chuderlaki. A może po prostu nie odżywiali się jak należało? Powinna zmusić go do przejścia na odpowiednią dietę, czy coś w ten deseń? Na pewno pomyśli o tym w przyszłości, o ile Johnny jej dożyje.
Koniec końców jednak, dostrzegając pewną poprawę w podejściu, zacisnęła mocno zęby i postanowiła dać mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Co ciekawsze - dał radę. W sumie tylko i wyłącznie dlatego, że postanowiła wielkodusznie oszczędzić sobie ciskania włóczniami podczas "tej rundy", ale efekt był jaki był i nie ma się co z nim kłócić.
Przeskakując znowu z wysepki na wysepkę, sama w mgnieniu oka dołączyła do chłopaka. Zamiast jednak pochwały, Johnny otrzymał lekkie - co z jej siłą i wyczuciem pewnie i tak było dość bolesne - uderzenie pięścią w czubek głowy.  
- Następnym razem nie kwestionuj rozkazów dowódcy! Nawet jeśli tym razem wyszło ci to na dobre, porażka mogła kosztować cię więcej niż tylko zmoczeniem tyłka. Zrozumiano? - westchnęła, przeciągnęła się, odeszła parę kroków i przystanęła naprzeciwko chłopaka. - Wiesz już, co zrobiłeś źle?

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Czw Wrz 07, 2017 9:58 pm

Wzdrygnął się, gdy ujrzał biegnącą w jego stronę Undyne. Myślał nad tym, czy go pochwali lub wręcz przeciwnie. Znał ją wystarczająco długo żeby wiedzieć, że raczej to drugie. W końcu sprzeciwił się jej rozkazowi, a jedno jest pewne. Ta chodząca pirania zdecydowanie nie jest typem osoby, która toleruje jakąkolwiek niesubordynację.
Na nagłe grzmotnięcie w łeb, zareagował cichym syknięciem. Cudem udało mu się utrzymać język za zębami. Nie miał zamiaru się z nią wykłócać. I tak pewnie nie dałby rady jej przegadać. Kolejną czynnością wykonaną przez chłopaka było nadęcie policzków i rozmasowywanie dłonią czubka głowy. Mocniej się nie dało? Dla niej i tak pewnie było to tylko lekkie uderzenie w postaci reprymendy. Wiedział, że nie było to niezwykle niebezpieczne i wymagające wyzwanie, lecz nie spodziewał się walnięcia w głowę jako nagrody. Już samo klepnięcie w plecy i powiedzenie "Dobra robota!" byłoby dla niego motywujące.
Uwaga! Wielki Johnny dostał się z jednego brzegu na drugi, skacząc po małych wysepkach! Drżyjcie potwory i ludzie! Padajcie mu do stóp! Nowy bohater nadchodzi... NIE. Na polu bitwy nie dostałby drugiej szansy. Jeden błąd może kosztować życie go lub kogoś z jego towarzyszy. Jeśli chłopak straciłby nad sobą panowanie, a przeciwnik by przynajmniej trochę myślał to wykorzystałby jego chwilę słabości i go wykończył bez najmniejszego problemu. Podczas walki najpierw najważniejszy jest plan działania i umiejętność zachowania spokoju, a dopiero potem oręż czy umiejętności. Bezmyślne szarżowanie na przeciwnika rzadko kiedy przyniesie jakikolwiek efekt. Nawet najsilniejsza osoba na świecie jest w stanie przegrać, jeśli przeciwnik będzie miał od niej skuteczniejszą taktykę.
- To się nie powtórzy. - Oświadczył z pokorą w głosie, zrywając się na równe nogi i szybko odwracając wzrok od chodzącej ryby. - Wybacz.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   

Powrót do góry Go down
 
Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: