IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Sob Wrz 09, 2017 12:35 am

Krzyżując ręce na klatce piersiowej, Undyne zjechała Johnny'ego wzrokiem z góry do dołu bardzo dokładnie i oceniająco. Prawdopodobnie nie było takiego miejsca zarówno na ciele jak i ubraniu jakie miał na sobie, które nie ociekało w tym momencie wodą. Zupełnie niczym ten zmokły kurczak, doprawdy. Tu i ówdzie poprzylegały lub poprzyczepiały się do niego także fragmenty wodnych traw. Dobrze przynajmniej, że woda była tutaj czysta. Gdyby na miejsce treningu wybrała nieco bardziej bagienne tereny, zapewne Johnny przypominałby teraz najprawdziwszego, bagiennego potwora.  
Niezależnie jednak od tego jak wyglądał pod sam koniec, nie dało się zaprzeczyć, iż poddany presji zdołał ukończyć postawione przed nim zadanie. Najwyraźniej wizja ostatecznej porażki była dla niego błogosławioną motywacją. Takie podejście niosło ze sobą oczywiście zarówno plusy, jak i minusy. Nieumiejętność godzenia się z przegraną, to kolejna rzecz, do której zwalczenia zostanie wkrótce zmuszony. Dobrze mu to zrobi! Takie doświadczenia budują charakter! - zdaniem Undyne, naturalnie.
- Nie każe ci przepraszać, choć dobrze wiedzieć, że wbrew pozorom potrafisz przyznać się do błędów - zmarszczyła brwi. - Zapytałam, "czy wiesz, co zrobiłeś źle". - wyprostowała się, przechodząc do postawy "policyjnej", samej ani na chwilę nie spuszczając wzroku z twarzy dzieciaka. Mimo wszystko nie podnosiła teraz na niego głosu. Jasne, nie mówiła cicho (nie potrafiłaby najprawdopodobniej?), ale też nie naskakiwała agresywnie. Nie popędzała. Wyraźnie postawiła na cierpliwy, acz srogi ton i domagający się odpowiedzi ton.

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 10, 2017 3:29 pm

W pierwszych chwilach, naprawdę czuł się jak na prawdziwym przesłuchaniu na komisariacie policji. Tyle, że zamiast wcześniej wspomnianego komisariatu było jakieś wodne zadupie znajdujące się głęboko pod ziemią, a osobą odgrywającą rolę złego gliny, mającego na celu poprowadzić przesłuchanie była chodząca, ruda pirania z opaską na oku. Jeszcze brakuje tego, żeby nagle pojawił się tutaj znikąd Flowey i starał się nieudolnie odgrywać rolę dobrego policjanta... albo raczej dobrego, przyjaznego, małego i żółtego kwiatka? No to może jeszcze dodatkowo Grillby zrobiony z lodu albo nadpobudliwy Sans skoro już jesteśmy przy przeciwnościach?
- Szybko puściły mi nerwy i... - Odpowiedział na pytanie, nerwowo drapiąc się w tył głowy. - Zlekceważyłem twoje polecenie.
Spuścił głowę w dół, jakby miał zaraz znów wyrwać pięścią po łbie. Oczywiście, że potrafi się przyznać do swojej winy. Co innego, jeśli chodzi o porażkę. Rzadko kiedy pozwala sobie na bycie tym przegranym. Budzi to w nim prawdziwą frustrację. Nie może znieść myśli o tym, że zawiódł kogoś lub samego siebie. Może to właśnie dlatego jest jaki jest. Miał tak od małego. Starał się nad tym pracować , lecz jak widać, efektów niestety brak. Ciężko zwalczać swoje negatywne cechy, które są w tobie głęboko zakorzenione. Być może po prostu brakowało mu determinacji i wytrwałości w dążeniu do celu? Często arogancko starał się zmienić swoje otoczenie, zapominając przy tym o samym sobie. Hmpf... Zebrało się mu na refleksje, psia jego mać!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 10, 2017 5:06 pm

Lewy kącik ust lekko drgnął ku górze. Dobrze wiedzieć, że chłopak miał cokolwiek pod kopułą.
- Kiedy nie trzeba, jesteś całkiem wyszczekany, ale w chwilach takich jak ta, nie masz zbyt wiele do powiedzenia, co? - piła oczywiście do ostatnich wydarzeń mających miejsce podczas ich spotkania, kiedy to Johnny wykrzykiwał co mu tylko ślina na język przyniosła. Podobno małe pieski szczekają najgłośniej i wtedy to powiedzenie absolutnie by się sprawdziło. Dzisiaj jednak, jej nowy uczeń był zaskakująco cichy. Czyżby aż tak zawstydził go wynik jego zmagań?
- Skoro rozumiesz przynajmniej tyle, wiesz już nad czym będziesz musiał od tej chwili pracować. Od teraz dwa albo i trzy razy pomyślisz, zanim przejdziesz do działania! Może ci od tego nawet puchnąć czaszka, nie obchodzi mnie to! O zostaniu strażnikiem będziesz mógł pomarzyć dopiero wtedy, gdy cholerne korbki będą przeskakiwać tak jak należy! Łapiesz?! Nawet jeśli masz niezły refleks, KOMPLETNIE nie potrafisz z niego korzystać! Najgorsze marnotrawstwo! Twój instynkt także będzie przytępiony, jeśli ciało i emocje nie nauczą się ze sobą współgrać! - spuściła po sobie ręce, a następnie oparła dłonie na biodrach. Atmosfera zrobiła się trochę gorąca, czy to tylko dzikie płomienie w ślipiu Undyne za bardzo buchnęły? - Gdyby zamiast wody, była tutaj lawa, a jedynym wyjściem z opresji była przeprawa po tych małych wysepkach, rozumiesz co by się z tobą stało?! Rozumiesz co by się stało, gdybyś dodatkowo miał ze sobą kogoś, za kogo życie byłbyś odpowiedzialny?! Życia strażników są jak podpory, utrzymujące sklepienie Podziemia! Upadek jednego zawsze osłabi całą konstrukcję! Takie rzeczy nie pozostają nigdy bez echa! Zwykli obywatele żyją pod tym samym sklepieniem, które będziesz podtrzymywał, ufając, że zapewnisz im bezpieczeństwo i to wszystko pewnego dnia nie runie im na głowy!
Była zdecydowanie w swoim żywiole. Gdyby nie zbyt wybuchowy temperament, mogłaby podrywać tłumy jak dobry polityk w miarę wykazywanych chęci. Całkowicie się teraz napaliła, raz podnosząc głos, raz znowu odrobinę go obniżając w odpowiednich momentach. Wreszcie jednak zamilkła na parę długich sekund, biorąc głębszy oddech.
-Swoją drogą... Mogłeś zacząć od zdjęcia butów, wiesz?

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 10, 2017 7:24 pm

Drgnęła mu powieka, gdy usłyszał o tym, że nie ma za wiele do powiedzenia. Ryba spotkała się z kompletnym brakiem odzewu. Dalej siedział ze spuszczoną głową, zaciskając zarówno zęby, jak i dłonie. Gdyby tylko spotkali się kilka dni wcześniej to zapewne jeszcze wtedy wciąż byłoby z Johnnym wszystko po staremu. Dalej arogancko by pyskował i wykłócał się z Undyne. Dalej by był tym nakręconym napaleńcem-idealistą. Dalej chciałby naprawić ten okrutny, zepsuty i pozbawiony sprawiedliwości świat, lecz jak widać, coś się zmieniło. Coś w nim pękło. Wszystko co się w nim tliło i go napędzało, tak jakby przygasło. Starał się to z całej siły zamaskować. Ukrywać przed innymi to, co aktualnie czuje pod fałszywym uśmiechem. Jeszcze tego mu brakuje, żeby ktoś go zaczął wypytywać o to, dlaczego chodzi taki przybity. Niby jak mógłby być dalej tą samą osobą po tym, jak dowiedział się o tej całej cholernej zabawie w resetowanie? Ba! Najlepsze w tym wszystkim było to, że tak naprawdę nawet nie powinien istnieć! Jego imię, charakter, historia... Wszystko, co robiło z niego żywą istotę tak naprawdę nie powinno mieć żadnej racji bytu. Był po prostu jednym w wielu możliwych wariantów, które łączy tylko ta pieprzona dusza. Przecież nigdy o nią nie prosił. Nie chciał być kimś wyjątkowym. Nie chciał trafić do tego piekła. W końcu kto normalny by czegoś takiego chciał?!
Napięcie, które czuł, wprawiłoby w taki stan dosłownie każdego. Może za to winić już tylko i wyłącznie samego siebie. Chciał się za wszelką cenę o wszystkim dowiedzieć to teraz ma na co zasłużył. Wszystko czego się obawiał odkąd poznał prawdę o zabawie Frisk w jakiegoś boga, okazało się przerażającą rzeczywistością. A jedyne, co mógł teraz zrobić to milczeć i czekać na kolejny reset, wiedząc o tym, że nawet nie będzie pamiętał o tym, kim jest. Będzie zupełnie inną osobą. O innych wspomnieniach i tożsamości. Wszystko, co do tej pory zrobił, pójdzie jak krew w piach.
Nie ma to jak dobra motywacja do działania, co? Co on tu do cholery robi, skoro wie, że jakiekolwiek działanie nie ma i nigdy nie miało najmniejszego sensu. Niemniej jednak, siedział i słuchał. Przemilczał cały jej wywód, uważnie przysłuchując się jej wypowiedzi. Było w niej coś motywującego. Pirania na szczudłach mówiła z sensem. Miała z tym wszystkim niewątpliwie rację. Bycie strażnikiem to nie jest żadna zabawa. Jeśli coś skopiesz to pociągniesz również ze sobą innych na samo dno. Każdy błąd będzie miał swoje konsekwencje. Czy tego chcesz czy nie.
Na wzmiankę o butach, chłopak wymusił na sobie uśmiech i nerwowo się zaśmiał. Kolejna głupota do zapisania na długiej już liście popełnionych przez Johnny'ego błędów.
- Gdyby wszystko, co robiłaś do tej pory w swoim życiu było tak naprawdę kompletną stratą czasu... - Wypalił równie bezmyślnie, co nagle z przygaszonym głosem, będąc ciekaw odpowiedzi ryby. - Dalej byś szła naprzód? Dalej byś się starała coś osiągnąć nawet, jeśli znów okazałoby się to zupełnie bezsensowne?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 10, 2017 8:48 pm

Ludzie byli ciekawie przywiązani do noszenia na nogach butów. To wyglądało zupełnie tak, jakby nienawidzili kontaktu bosych stóp z innymi powierzchniami niż wnętrza obuwi. Czyżby kwestia kultury? A może ich stopy były po prostu bardzo delikatne i wrażliwe? To możliwe. W ogólnym rozrachunku byli raczej dość miękkim gatunkiem. Nie to, że potwory nie nosiły obuwia, ale kontakt z pewnym rodzajem gruntu był dużo lepszy gdy pozostawało się na bosaka. Gdyby Johnny je zdjął, z pewnością dużo łatwiej byłoby mu lądować na pojedynczych wysepkach.
Z tych ciekawych przemyśleń, wytrącił ją ton oraz dobór słów dzieciaka. Błoniaste uszy lekko się nastroszyły.
Tak jak myślała, coś było nie tak jak powinno. Ciekawe kto miał aż tak gadane, że wpłynął równie destruktywnie na światopogląd chłopaka. Gdzie podział się ten cholernie głupkowaty, irytujący optymista? Zamiast jednak wyrazić swoje zdziwienie, Undyne po prostu usiadła ma miękkiej trawie, dając mu wyraźny znak, że liczy iż zrobi to samo.
- Nie wiem co dokładnie chodzi ci po głowie, ale o tym czy moje działania były stratą czasu czy nie, mogę zdecydować tylko i wyłącznie JA! - zadeklarowała stanowczo, uśmiechając się półgębkiem. - Nigdy nie uważałam, aby moje wybory były niewłaściwe, nawet jeśli niekoniecznie wydawały mi się słuszne. Jeśli raz zaczniesz patrzeć na świat w taki sposób, zawsze będziesz już gnębiony niepewnościami, wątpliwościami, obawami. Paskudna sprawa, nie uważasz? - ugięła jedną nogę i opadła na jej kolanie łokieć lewej ręki. - Wątpliwości mącą wzrok. Doprowadzają do zbyt wielu wahań. Jasne, każdy je miewa! Ale pozwalać im się prowadzić, to jedyna rzecz, jaka może być w życiu tratą sił i czasu. "Bezsensowną", jak to ładnie ująłeś~ - zaśmiała się krótko i spojrzała w stronę niemożliwej do zobaczenia z tego miejsca ścieżki, prowadzącej do Hotland. - Wiesz jaki jest plus sytuacji, w której się znaleźliśmy? My - potwory? - wróciła z powrotem do twarzy Johnny'ego, choć nie mogła go dobrze widzieć, kiedy trzymał głowę opuszczoną. - Wiara w nasze siły i siły naszych towarzyszy, to jedyne co nam pozostaje. Nie mamy też zbyt wielu powodów, aby bać się PRÓBOWAĆ. Sądzisz, że ile razy zostałam sprana na kwaśne jabłko, zanim nauczyłam się wszystkiego, co teraz potrafię? - wyszczerzyła się tym razem zuchwale. - Nawet jeśli nie uda mi się doprowadzić do tego czego pragnę, droga jaką przeszłam-... Hmm, tak, z pewnością mogę być z niej cholernie dumna! To co wiem i co zrobiłam do tej pory, wszystkie moje osiągnięcia są MOIM powodem do dumy. Choćby świat miał się nagle rozpaść, nie widzę powodu dla którego miałabym je uważać za stratę czasu. Ponieważ dla mnie i dla tych, z którymi dziele ten czas, ma to znaczenie. To wszystko. Nie mam powodów do zbaczania ze swojej drogi.
"Co by było, gdyby" - nie było metodą jej myślenia ani postrzegania tego co miała przed sobą.


_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Wrz 10, 2017 11:13 pm

Przynajmniej nie wyrwał w łeb za tak losowe i dziwaczne pytanie. To już zawsze coś. Chyba mamy postęp. Zapewne gdyby była w gorszym nastroju to by mu dodatkowo przydzwoniła w łepetynę. Pewnie! Czemu nie? Była od niego silniejsza. O wiele silniejsza. Warto także nie zapominać o jej wzroście. Może, gdy podrośnie? Jeśli będzie mu dane podrosnąć... Niemniej jednak, zaskoczyła go. Spodziewał się tego, że go ochrzani za zadawanie tak durnowatych pytań. W końcu kto normalny by wyjechał do niej z czymś takim. Pewnie nieraz już trafiała na czubków. Znając ją, pewnie szybko i sprawnie wybijała im z głów głupie pomysły.
Przesiadł się bliżej miejsca, gdzie znajdowała się Undyne. Cicho westchnął po usłyszeniu początku jej wypowiedzi. Co on sobie myślał? To, że chciałby się komuś zwierzyć, nie upoważniało go do tego, żeby mieszać w głowach innych ludzi lub potworów. Przecież to było oczywiste, że nie zrozumie. To ona decyduje, co jest dla niej stratą czasu? Gdyby tylko wiedziała o tych wszystkich pierdołach związanych z mocą Frisk. Wtedy by sama zmieniła zdanie. Różne rodzaje linii czasowych i tak dalej... Ile ich tam w końcu było? Trzy, cztery typy? Każda zupełnie od siebie inna. Dobra, neutralna, zła... I na domiar złego aktualnie znajdowali się rzekomo według pewnej siedmiolatki w jakiejś kolejnej zepsutej linii. Co najgorsze, nawet nic nie mogli z tym zrobić. Kompletna beznadzieja.
Mimo wszystko, postanowił zachować ciszę i pozwolić jej mówić. Po chwili okazało się, że podjął słuszną decyzję. Na kolejne słowa ryby, zareagował nagłym podniesieniem głowy z wymalowanym zdziwieniem na twarzy. Poczuł, że zazdrości jej pewności siebie. Niegdyś też nigdy nie żałował podjętych przez siebie decyzji, lecz im dłużej znajdował się w Podziemiu, tym bardziej się to u niego zmieniało. Z dnia na dzień pojawiało się coraz więcej wątpliwości.
Im dłużej słuchał słów rudej piranii, tym bardziej był zdziwiony tym, jak wszystko było dla niej proste. Zabawne było to, że sam miał kiedyś taki tok rozumowania. A teraz? Po prostu się bał. Bał się tego, że pewnego dnia zniknie i zostanie zapomniany. Nie chciał, żeby wszystko, co przeżył, wszystkie relacje, które nawiązał, wszystko, czego się do tej pory nauczył tak po prostu przepadło. Może to z nim jest coś nie tak? Może tak, jak Undyne powinien ponownie przeć naprzód nie ważne co by się nie działo?
"Choćby świat miał się nagle rozpaść". Po usłyszeniu tych słów i reszty wywodu Dowódcy Straży, poczuł się jakby ktoś zdjął z jego pleców ogromny ciężar. Uronił nieświadomie ledwie widoczną łzę, która to po chwili spłynęła po jego policzku. Odruchowo przetarł swoje jedyne sprawne oko i zerwał się gwałtownie na nogi. Pięknie. Teraz to dopiero będzie miała powód do drwin.
- Idziemy trenować czy dalej będziemy się obijać? - Bąknął nerwowo, stając odwrócony plecami do Undyne.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Pon Wrz 11, 2017 8:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Wrz 11, 2017 12:50 am

Niewiedza bywała czasami największym z błogosławieństw. Trudno jednak tak naprawdę stwierdzić, jak zachowałaby się Undyne, gdyby rzeczywiście powierzono w jej niebieskie ręce podobną wiedzę jaka ta, która spadła na Johnny'ego. Nie można na pewno zapomnieć, że była potworem z naturalnie wytworzoną determinacją. Osłabienie jej wiary w lepsze jutro nie byłoby wcale takie proste. Znając życie, zapewne usiłowałaby znaleźć źródło problemu i spróbowała mu... przyłożyć? Jak sprać reset? Dobre pytanie, ale już ona znalazłaby jakiś sposób! I tak mu wkopała, że już więcej nie spróbowałby mieszać w ich linii czasowej! A w ogóle, to linii też by przyłożyła! Coby wróciła na właściwe sobie miejsce! HA! Tak, dokładnie tak by się to odbyło!
Szukanie prostego rozwiązania wcale nie musiało oznaczać, że będzie ono gorsze od innych. Proste rozwiązania często były tymi najlepszymi i najbardziej skutecznymi. Jeśli się nie musiało, po co dodawać sobie problemów? Po co rozglądać się na boki, jeśli tuż przed sobą miało się wszystko, czego się potrzebowało? Niepotrzebne rozpraszanie uwagi. Idąc tym tokiem rozumowania, Undyne była kim była. Chociaż kto by się spodziewał, że jej gadanina aż tak potrząśnie chłopakiem? Na pewno nie ona! Dlatego właśnie w pierwszej chwili udało jej się poczuć nutkę zmieszania w duszy, widząc minę Johnny'ego. Oho? Ale chyba jej się tutaj nie rozklei, co?
- Pfffh~ - wydała z siebie zduszone parsknięcie, kiedy tamten zerwał się jak oparzony. Niespiesznie poszła w jego ślady, podnosząc się z ziemi. Musiała przyznać, że to było całkiem interesujące. Mimo wszystko... To nadal tylko dzieciak, co? Dzieciak z Powierzchni. Ktoś, kto nie przyszedł na świat w mrokach izolacji od światła dnia. Może o to chodziło? Tego nie wiedziała i nie zamierzała bynajmniej ciągnąć go za język, aby się tego dowiedzieć. To co natomiast wiedziała, to to, że pozostawianie zagubionej duszy w ciemności nie było czymś, co mogłaby zrobić z lekką ręką.
- I TO SIĘ NAZYWA ENTUZJAZM! - wzniosła wysoko pięść prawej ręki w geście zwycięstwa, po czym z zaskoczenia przerzuciła ramie nad Johnnym i zakładając przedramieniem "hak" na jego szyi, przycisnęła do swojego boku. Co prawda mogła go nieco przydusić w pierwszym momencie, ale szybko poluzowała uścisk.
- Z ciężkim sercem i ciężkim umysłem nie będzie z ciebie żadnego pożytku! Jestem teraz za ciebie odpowiedzialna, więc nie przysparzaj mi w ten sposób dodatkowych kłopotów! Jeśli coś cię gnębi, przywal temu z całej siły, a jeśli to niemożliwe, wykrzycz to pod wodospadem, gdzie szum zagłuszy twój głos lub w towarzystwie przyjaciół, aby mogli przywalić temu za ciebie! To prostsze niż sądzisz,punku - puściła go, klepnęła ze zdrowym rozmachem w plecy i odwróciła się w stronę zalewu.
- Przypomniałeś mi pewnego nerda, który kiedyś zadał mi podobne pytanie. Miał nawet podobne spojrzenie do twojego, patrząc w dół naprawdę głębokiej przepaści. Sądzisz, że przepaść kiedykolwiek rozwiąże cokolwiek cię gnębi? Przepaści są z natury ciemne i zimne. Żeby znaleźć odpowiedzi, potrzeba światła, który rozprasza ciemność. Proste, co nie? - wyszczerzyła się do siebie samej. - DOŚĆ GLĘDZENIA! CZAS SIĘ PORUSZAĆ! - tym razem wzniosła obie ręce nad głowę, zanim jak ten królik ruszyła susami z powrotem na swoje miejsce na środku podmokłych terenów. - Tym razem lepiej się skoncentruj i pokaż mi, na co stać te twoją dziwną sztuczkę z przewidywaniem moich lotu moich włóczni! - bo zamierzała sobie w niego pociskać trochę, kiedy raz kolejny będzie się wysilał na pokonanie drogi na drugi brzeg. - LEPIEJ NIE KAŻ MI CZEKAĆ, SZCZENIAKU!
Nie zamierzała co prawda ciskać nimi prosto w niego. Jedynie blisko nóg, aby rozpraszać jego ruchy bardziej! HA!

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pon Wrz 11, 2017 11:05 pm

Nie wiedział do końca czy to on jest taki łatwowierny i byle ryba może zmienić jego nastawienie do wszystkiego czy to właśnie Undyne idealnie nadaje się na psychologa w Podziemiu. Na swój specyficzny sposób mu pomogła. O dziwo. Fakt, ciężko naprawić czyjąś psychikę i zniszczony światopogląd w kilku zdaniach, lecz także ciężko zaprzeczyć temu, że ryba zdecydowanie poprawiła mu nastrój. Może zbytnio przesadzał? Może Frisk już więcej nie skorzysta ze swej mocy resetowania? Może wszystko będzie w porządku? No tak... MOŻE. Nigdy nie wiadomo, jaki głupi pomysł może strzelić tej siedmiolatce do głowy. Niemniej jednak, wciąż powinien iść naprzód z podniesioną głową. Co będzie to będzie. Zmierzy się z przyszłością! Nieważne, jak okropna by nie była!
Gdy miał zamiar wykrztusić z siebie jakiekolwiek podziękowanie za jej w pewnym sensie pokrzepiające słowa, aby nie wyjść na cholernego niewdzięcznika, ta nagle zacisnęła wokół jego szyi swoje ramię.
- No już, już Pani Kapitan~ - Parsknął śmiechem, starając się przy tym oswobodzić z uścisku Undyne.
Wzdrygnął się, gdy usłyszał od piranii o swojej mocy przewidywania toru lotu jej magicznych włóczni. To chyba jednak nie tylko chodziło o jej latające wykałaczki... Nawet nie wiedział, jak to dokładnie działa. Mógł przewidzieć tor lotu lecącego w jego stronę przedmiotu, ale na tym się jego wiedza kończyła. To chyba nie jest normalne, że człowiek może coś takiego potrafić, prawda? Może jest to powiązane w jakiś sposób z jego rzekomo "specjalną duszą", jak to powiedziała niegdyś Chara? Tyle się o tym nasłuchał, że wydawało się to całkiem możliwe. Co, jeśli jeszcze potrafi zrobić z nią coś o wiele lepszego?! Musi opanować korzystanie z jej najszybciej, jak to możliwe!
- Ja chyba nie jestem pewien, jak mogę aktywować to coś. - Stwierdził, podchodząc do brzegu i spoglądając z konsternacją na swoje odbicie w tafli wody. - Ostatnio wszystko zadziało się tak samo z siebie. Od tamtego razu... cisza.
Cóż. Najlepiej sprawdzić tą całą umiejętność dzięki metodzie prób i błędów. Nie znał nikogo w Podziemiu, kto mógłby mu pomóc w opanowaniu jego samozwańczej mocy. Jeśli coś mu się stanie to przynajmniej nie będzie miał sobie tego za złe, że nie próbował. Nie ma żadnej drogi na skróty! Najwyżej zostanie ludzkim jeżem, naszpikowanym niebieskimi dzidami!
Przypomniał sobie komentarz Undyne odnośnie jego butów. Chyba faktycznie powinien je zdjąć. Powinno mu się wygodniej poruszać. Dziwne, że o tym wcześniej nie pomyślał. Gdy to już zrobił, przygotował się do biegu i dalszego skakania po wysepkach, a następnie skinął głową w stronę swojej trenerki na znak, że jest gotów. Nie pozostało mu już nic innego, jak ruszyć naprzód. Połamania nóg Johnny! Obyś bawił się dobrze!
To podejście zaczynało się lepiej niż wszystkie inne razem wzięte. Bez butów faktycznie łatwiej było mu się odbijać od poszczególnych wysepek. Dodatkowo pomagało to, że nie szargały nim już żadne wątpliwości czy problemy. Postanowił się w pełni skupić na treningu. Sama ruda ryba stwierdziła, że jest teraz za niego odpowiedzialna. Nie miał zamiaru jej zawieść za żadne skarby.
Prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero wtedy, gdy sushi zaczęło ciskać w niego swoimi włóczniami. Nawet nie był świadom tego, że jego lewe, a zarazem jedyne sprawne oko rozbłysło jasnym, żółtym światłem. Kiedy zobaczył linie kierujące się w stronę jego nóg, na twarzy pojawił mu się uśmieszek przepełniony pewnością siebie. Bezproblemowo był w stanie unikać lecących w jego stronę, ogromnych wykałaczek.
W momencie, gdy dotarł na drugi brzeg, gwałtownie podniósł rękę z zaciśniętą pięścią i wydał z siebie entuzjastyczny okrzyk.
- Całkiem nieźle, jak na szczeniaka, co?! - Wrzasnął energicznie w kierunku Dowódcy Straży. Wreszcie coś mu wyszło! Wreszcie niczego nie zawalił! Chociaż ten jeden, jedyny raz!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Czw Wrz 14, 2017 11:49 pm

Nie przypuszczała, że będzie jeszcze pocieszała tego małego drania. Czy może raczej powinna powiedzieć: prostowała jego tok myślenia? Fakt, że był człowiekiem, nie robił w tym przypadku żadnej różnicy. Undyne zbyt wiele razy widziała potwory, które odchodziły z powodu utraty swojej wiary w świat. W przyszłość. Dawno temu postanowiła sobie, że nigdy już nie będzie stać bezczynnie wobec podobnej sytuacji. Nic nie było jeszcze stracone! Nieważne jak beznadziejna mogła wydawać się czasami rzeczywistość!
- Tylko się czasem nie rozklejaj. Zdołowani smarkacze, to po prostu zbytni wrzód na dupie - stwierdziła z celowym przejawem wyższości. Nie chciała zostać uznana za nadmiernie miłą. BA! NIE PLANOWAŁA być nadmiernie miła! To jeszcze nie ten typ relacji ani wzajemnego zrozumienia, żeby potrzebowała się troszczyć! ...Inna sprawa, że obojętność zwyczajnie nie była w jej stylu. Zresztą... Chłopak wydawał się zmotywowany. Czy nie o to w tym wszystkim powinno chodzić?
Będąc znowu na środku zalewu, złapała głębszy wdech.
- NIE MYŚL WIĘC O TYM! SKUP SIĘ NA TYM, CO MASZ PRZED SOBĄ!
Wszelkie predyspozycje, lubiły wychodzić z przypadku. Tak też prawdopodobnie było z talentem posiadanym przez Johnny'ego! Undyne tak po cichu aż świdrowało w środku od tego, w jaki sposób można by go wykorzystać! Tyle opcji! Tyle możliwości!! Kto wie, czy jeszcze rzeczywiście się nie okaże, że pomysł z przyjęciem go w poczet Straży to pomysł idealny?
O! Tym razem ściągnął buty! Dobry ruch. Teraz będzie mogła ciskać jak jej się spodoba. I tak tez robiła! Oczywiście starała się nie przesadzać. Zawsze dopasowywała swój poziom do możliwości drugiej osoby. Jej obsesja na punkcie "grania fair'' bywała czasem niebezpieczna.
Ciskała w każdym razie jedną włócznią za drugą, nieprzerwanie obserwując ruchy człowieka, które tym razem były płynniejsze, dokładniejsze... Tak. Tak powinien ruszać się wojownik!
Z dużo szerszym uśmiechem ciskała dalej, dopóki tamten nie dotarł do końca swojej drobi. Szczerze? Była pod wrażeniem. Zakładała przynajmniej trzy upadki.
- HA! NIE POCHLEBIAJ SOBIE! NADAL TRAKTUJĘ CIE ULGOWO! - odkrzyczała z wyraźnym zadowoleniem wbrew całej złośliwości zawartej w tych słowach.
Nie minęła minuta zanim wróciła na brzeg.
- A teraz zbieraj drewno na opadł. BYLE "RAZ, RAZ"! - wydała nagły rozkaz, krzyżując ręce na klatce piersiowej.[/b]

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Sob Wrz 16, 2017 12:57 am

Po kilku chwilach spędzonych na stałym gruncie, oko chłopaka zaczęło powracać do poprzedniego, mniej przyciągającego niechcianą uwagę stanu. Ślepie zmieniające swoją barwę i nadające użytkownikowi specjalne umiejętności. Oryginalnie, co? Niemniej jednak już kolejny raz uratowało mu to tyłek... Zabawne jest to, że ponownie ochroniło go przed włóczniami Dowódcy Straży. Pewnie bez niego już przy pierwszym spotkaniu z Undyne, skończyłby jako gustowna, ludzka poduszeczka na szpilki. Bardzo liczne szpilki. Takie ogromne i niebieskie szpilki. Bardzo zabójcze. Serio! Nie wierzycie to sami sobie sprawdźcie!
Co jak co, ale głupi to ma najwidoczniej zawsze szczęście. Chyba będzie musiał uważać na to, żeby ów szczęście się przypadkiem nie wyczerpało w najgorszym możliwym dla niego momencie. Jeśli nie nauczy się polegać w stu procentach na swoich umiejętnościach zamiast na farcie i towarzyszach to marny może być jego los. Pewnego razu jakaś nowa, z dupy wzięta umiejętność nie uratuje mu tyłka, a wtedy będzie źle, lecz... Czy to nie dlatego tu jest? Po to, żeby stać się silniejszym i sprawnie zmierzyć się z tym, co ma nadejść?
A więc rzucanie dzidami pod nogi to jest według niej ulgowe traktowanie? Cholera wie, czy mości pirania jest z niego zadowolona, czy nie. Niepokojące w tym wszystkim było to, że zaczynało mu powoli zależeć na zdaniu Undyne o nim samym. Chciał się wykazać i udowodnić jej to, że zasługuje na miejsce w straży, a nie wyjść na jakiegoś pajaca, który nie potrafi samemu sobie zawiązać butów. Zachciało mu się atencji ryby, psia jego mać!
- Drewno? W Wodospadach? - Powtórzył ze zdziwieniem zarówno na twarzy, jak i w głosie. - Znowu się ze mnie nabijasz, prawda? Skąd ja mam ci tu wytrzasnąć drewno?!
Nawet jeśli mówiła w stu procentach poważnie to skąd niby miałby wytrzasnąć jej drewno w tym opuszczonym przez matkę naturę miejscu? Musiałby rozmontować jeden tutejszych mostów, aby spełnić jej zachciankę. Chyba, że oczekiwała od niego, że pobiegnie do lasu w Snowdin i nazbiera jej tego cholerstwa, a następnie wróci kompletnie zajechany i pozbawiony jakichkolwiek resztek energii. Johnny zdecydowanie miał złe przeczucia.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 59
Join date : 08/05/2017
Age : 14
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Yesterday at 12:00 am

Blask. Żółty blask. Ha! Wiedziała! Tak samo jak poprzednim razem. W pewnym sensie przypominało to jej własną moc, z której z kolei nie chciała korzystać bez naprawdę dobrego powodu. Inna sprawa, że jej "bardziej magiczne" oko stanowiło to ślepe, ukryte pod przepaską.
Tak czy inaczej, umiejętność chłopaka wzbudziła w niej pełnie entuzjazmu. Podobne rzeczy nie zdarzały się na co dzień! Zwłaszcza wśród nowo wziętych pod skrzydło rekrutów!
No dobrze. Umiejętności umiejętnościami, a zdolności zdolnościami. Trzeba było przetestować znacznie więcej niż tylko to! Dlatego nakazała mu wykonanie zadania, które wydawało się niemożliwym w środowisku, w jakim się znajdowali.
- HA! - wydała z siebie, rzucając mu pełne politowania spojrzenie. - [/b]Chcesz powiedzieć, że nie potrafisz wykonać rozkazu?[/b] - wywróciła zdrowym okiem. - W porządku. Ułatwię więc zadanie... ROZPAL OGIEŃ - wskazała miejsce, w którym nie rosło zbyt wiele zarośli, a gleba nie była przesadnie podmokła. - DOKŁADNIE TUTAJ. A może zbytnio cię to przerasta? - uśmiechnęła się zarozumialsko, powoli orientując się, że to działa na niego niejako podburzająco. Teren Wodospadów był wilgotny jako tako. Nie rosło tu też zbyt wiele drzew. Ale to nie znaczyło, że nie dało się tu znaleźć odpowiednich zasobów.

_________________
→←
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   

Powrót do góry Go down
 
Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: