IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Czw Paź 19, 2017 3:12 pm


Jaszczur przez cały ten czas milczał. Przysłuchiwał się waszym słowom ze wzrokiem utkwionym gdzieś w podłożu. Gdyby nie to, że oddychał prawdopodobnie można by go było uznać za statuę z powbijanymi piórkami. Postąpił parę kroków w stronę Johnnego, które nie były gwałtowne. Spokojnie się zbliżył, podnosząc na niego spojrzenie żółtych ślepi. Po dłuższej chwili uważnego wpatrywania się, odwrócił się w stronę Undyne. Jej już nie świdrował wzrokiem, opuścił po chwili łeb, delikatnie rozwierając kołnierz okalający łeb. Jego ciałem wstrząsnął niezbyt wesoły chichot.
- Stara się, nie stara… Jaki to ma sens? Inny sposób na wydostanie się jest taki… Wziąć duszę ludzką i przejść przez barierę. Zdobyć pozostałe sześć i robić ją. Plan niezwykle prosty… A jednak tak ciężki do wykonania – mówił mrukliwym głosem, po chwili wydając z siebie stłumione warknięcie. Po czym podniósł gwałtownie łeb, wystrzeliwując z pyska żółtawą substancję, trafiając w prawe ramię Undyne i rozpryskując się na łuski dookoła. Jeśli krople spadły na materiał – pozostawiły po sobie dziwny zapach i ślad. Zaś rana zaczęła niemiłosiernie piec. To już nie był ten sam ból, jaki wcześniej ci towarzyszył. Teraz dodatkowo ramię płonęło, powodując chęć wyrwania sobie tejże kończyny. Nieuszkodzone łuski, na które skapnęła dziwna wydzielina lekko zapiekły kiedy dostały się do skóry.
- NIE BĘDĘ SŁUCHAĆ KOGOŚ, KTO JEST PO STRONIE TYCH PRZEBRZYDŁYCH KREATUR – warknął rozjuszony stwór, po czym szybkim krokiem znalazł się koło rybiej wojowniczki, podnosząc się na łapach i pazurami prawej łapy przejeżdżając po twoim lewym boku, tworząc trzy głębokie rany, ciągnące się od boku do środkowej części brzucha.
- Zdrajcy… Wszyscy jesteście ZDRAJCAMI potworów. Ty, Asgore, cała królewska straż. WY, którzy mieliście nas uwolnić… Nie zostawię tak tego – mówił potwor z wściekłością w głosie, a silny ogon uderzył o podłoże, wzmacniając efekt jego przemowy. Stwór długo na obu łapach nie stał, szybko opadł na cztery, przyjmując dużo stabilniejszą dla siebie pozycję, po czym obniżył łeb, ustawiając rogi tak, jakby miał zamiar dowódczynię straży odrzucić.

Undyne: trzy głębokie rany cięte, ciągnące się od lewego boku do środka brzucha. Krwawią.
Okropne pieczenie w ranie na prawym ramieniu.


Johnny zaś mógł poczuć konsekwencje tego, że toksyna przestawała działać. Czucie w ręce wracało… Ale za jaką cenę? Rana zaczęła okropnie boleć tak, jakby miała sama zaraz odpaść. Wcześniejszy ból, który czułeś kiedy zatapiał w twoje ciało zęby, wydawał się teraz dwa razy bardziej dotkliwszy.

Johnny: jad przestaje działać.



Undyne: 56/100 HP + krwawienie: -2/tura -> -5/tura + pieczenie w ranie na prawym ramieniu
Johnny: 78/100 HP + krwawienie: -1 HP/tura

Potwór: 100/100 HP

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Pią Paź 20, 2017 6:26 pm

Cicho syknął i lekko się zaczerwienił, gdy kolejna z magicznych włóczni stworzonych przez Undyne go rąbnęła, zwyczajnie poziomo spadając na jego głowę. Zapewne musiało to wyglądać dość komicznie. On za cienki w uszach?! Niech lepiej ta cholerna pirania spojrzy na swoje zranione ramię i to powtórzy! Chcąc nie chcąc, taki cienki jednak nie był zważywszy na to, co umiał nieświadomie wyprawiać ze swoimi z dupy wziętymi i kompletnie przypadkiem odkrywanymi mocami. Zabawne jest to, że aktywowały się one zazwyczaj w najgorszych dla Johnnego sytuacjach, często przy tym ratując mu tym tyłek. Chyba faktycznie głupi to ma zawsze szczęście, co?
Otworzył usta z zamiarem odpyskowania rybie, lecz po chwili szybko je zamknął i instynktownie wykonał mały krok w tył, gdy zobaczył, że jego trenerka zwyczajnie puściła wolno olbrzymiego jaszczura. Mimo tej całej gadki wciąż miał względem niego złe przeczucia. Był świadom tego, że tacy jak on raczej za szybko nie odpuszczają. Gdy taka osoba się uweźmie i będzie chciała dążyć do swojego wybranego celu wedle własnych przekonań to zazwyczaj ciężko jest wybić jej to z głowy. Sam był tego zdecydowanie najlepszym przykładem i to chyba każdy, kto go znał jest w stanie potwierdzić.
Mimo tego, że starał się pozwolić rudej piranii przemówić gadowi do rozumu to nie da się ukryć, że było to dla niego cholernie ciężkie. Wkurzający przypadek?! On?! I jeszcze powiedziała to najbardziej denerwująca ryba na świecie?! Chyba nikt nie potrafił go sprowokować tak efektownie, jak właśnie ona!
Ciężko zaprzeczyć, że słowa Undyne wywoływały u niego swego rodzaju zmieszanie. Nie wiadomo tylko czy to z odwagi, cholernego idealizmu czy czystej głupoty tak ochoczo starał się pomagać i dostać do tej królewskiej straży. Jedno jest pewne – Nie potrafił siedzieć z założonymi rękoma i ignorować dosłownie wszystko, co było nie tak. Potrafił za to postawić się na miejscu potworów i wyobrazić sobie, jak by się sam czuł, gdyby to on ze swoim gatunkiem był zamknięty przez setki lat w tej pieprzonej jaskini.
Dobrze, że wciąż w Podziemiu znajdują się takie potwory przy zmysłach, które świadome są tego, że wywołanie kolejnej wojny pomiędzy ludźmi, a potworami niekoniecznie byłoby dla nich czymś dobrym. Wieść o tym, że z jakiejś jaskini wyszło dziwne bydle i zabiło sześcioro ludzi szybko by się rozniosła, a to zdecydowanie nastawiłoby cały świat wrogo do wszystkich uciekinierów z ogromnego więzienia w górze Ebott. Johnny tak samo jak Undyne uważał, że da się w jakiś inny sposób zniszczyć trzymającą potwory w zamknięciu barierę. W sumie to nie zdziwiłby się gdyby rozwiązanie tego problemu byłoby tuż pod ich nosem. Jakaś starożytna broń potworów roznosząca wszystko z czym się zetknie w kompletny pył? Pradawny i niesłychanie potężny czar? Cokolwiek co by mogło się im przydać? Wystarczy dobrze poszukać!  
W momencie, gdy jaszczur wreszcie raczył się ponownie odezwać, Johnny zwrócił ku niemu wzrok będąc ciekaw jaka będzie jego decyzja. Nie liczył na to, że nagle przeprosi, a potem zostaną najlepszymi przyjaciółmi, lecz miał skrytą nadzieję, że potwór zwyczajnie odpuści i zostawi ich w spokoju. Niestety jak można było się spodziewać bestia nie miała zamiaru odpuścić. Kiedy splunął czymś na ramię Undyne, a następnie przejechał swoimi pazurami po jej tułowiu, Johnny gwałtownie ruszył w stronę gada, aby przynajmniej spróbować go powstrzymać. Nie miał pojęcia jak to zrobi, lecz nie miał zamiaru stać w miejscu i się grzecznie przyglądać, czekając, aż przyjdzie kolej na niego. Nie miał zamiaru uciekać i opuścić rudzielca. Nie był pieprzonym tchórzem.
Nim zdążył się jakkolwiek zbliżyć do przeciwnika, gwałtownie przystanął w miejscu, a następnie pochylił się nad ziemią z trudem zduszając w sobie jęk wywołany przerażającym bólem swojego zranionego przez jaszczura przedramienia. Cierpienie, jakie chłopak wcześniej doświadczył było niczym w porównaniu do tego, co aktualnie czuł. Wydawało mu się, że będzie miał spokój, lecz rana boleśnie przypomniała o sobie ze zdwojoną siłą. Chyba jeszcze nigdy w swojej karierze nie-strażnika nie było mu danie doświadczyć czegoś aż tak cholernie rwącego i bolesnego. Już nawet marsz po tłuczonym szkle mógłby się wydawać czymś przyjemniejszym... chyba.
Starając się zignorować ból, wycelował pistoletem w stronę jednej z łap potwora, a następnie licząc na to, że broń zadziała tak, jak poprzednio nacisnął spust. Na szczęście z lufy broni ponownie wystrzelił kolejny pocisk, który poleciał we wcześniej wycelowane przez Johnnego miejsce.
- GADZIA MORDO! - Ryknął z całej siły, starając się przyciągnąć uwagę bestii. - JEŚLI TAK BARDZO CHCESZ MOJEJ DUSZY TO SOBIE JĄ WEŹ! ZAPRASZAM!
Gdy tylko skończył się drzeć, schował pistolet do kabury, zacisnął wolną dłoń obok rany na lewej ręce i obrócił się w miejscu, a następnie pobiegł przed siebie najszybciej, jak tylko potrafił, aby odciągnąć gada od rannej Undyne. Miał cichą nadzieję, że da jej tym wystarczająco dużo czasu, aby ryba zebrała się do kupy i zaczęła walczyć na poważnie. W przeciwnym razie rana na ręce będzie jego najmniejszym zmartwieniem.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 25
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Nie Paź 22, 2017 9:44 pm

To co mówił jaszczur miało sens. Dużo sensu. Zdobycie dusz nie byłoby wcale problemem, gdyby chociaż jeden z ich rodzaju najsampierw zdobył jedną dla siebie tu, w Podziemiu. I gdyby tylko król wyraził najdrobniejszą chęć na wykorzystanie tego pomysłu, Undyne byłaby pierwszą chętną w kolejce do jego zrealizowania. Nadal... Nadal wiązało się to niemniej z nastawieniem do siebie wrogo ludzi. Jaki sens miało zaczynanie nowego życia od nowej wojny?
- Nie mówiłam już? Tego rodzaju postępowanie-... - nie zdołała dokończyć, zaskoczona nagłym atakiem, tym razem skierowanym w jej stronę.
Gdyby na miejscu potwora był inny człowiek, Undyne nigdy nie zachowałaby się nieostrożnie. Gdyby na miejscu potwora był inny człowiek, ani na chwilę nie spuściłaby gardy. Niestety, to nie człowiek, a istota winna być sprzymierzeńcem z samego pochodzenia, stał u jej boku gdy rozluźniła się na tyle, aby dać się zaskoczyć. Ktoś, kto powinien mieć w sobie więcej zrozumienia, więcej cierpliwości, więcej empatii niż byle człowiek. Nawet jeśli jego myślenie nie było do końca błędne i oczywiście cierpiał te same katusze co reszta, przy odrobinie dobrej woli zdecydowanie powinien zrozumieć dlaczego musieli postępować tak, a nie inaczej. Rozkaz króla był prawem. Nie im, poddanym, a nawet nie jej, dowódczyni i przybocznej tegoż władcy, było kwestionować jego wolę. Każdy winien rozumieć, że cokolwiek robił, robił to dla dobra ich wszystkich. Nie musieli się z tym zgadzać, nie musieli tego aprobować, ale ich OBOWIĄZKIEM było przestrzeganie każdego orędzia, dekretu; każdego, pojedynczego słowa skierowanego w ich kierunku przez króla! A jeśli tego nie robili... Musieli ponosić tego konsekwencje.
Głośny krzyk, niosący w sobie mieszaninę bólu i niedowierzania, podrażnił boleśnie jej przewody słuchowe. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że owy wydobył się z jej własnego gardła. Wymsknął w momencie, w którym paskudna wydzielina dorwała wcześniej zadaną przez Johnny'ego ranę. Głupim odruchem sięgnął do ramienia, chwytając za nie i zaciskając na nim palce, które ślizgały się do krwi oraz wyplutego, żółtego dziadostwa. Jakby wbijanie ich dookoła rany mogło oderwać jej myśli od ogólnego bólu oraz chęci zneutralizowania kończyny. Zaraz zresztą wyrwana co prawda i faktycznie została przez coś innego, aczkolwiek okazało się to kolejnym atakiem. Nowa fala bólu pojawiła się na kompletnie odsłoniętym niefartownie boku. To dziwne... Miała wrażenie, jakby coś podobnego już kiedyś ją spotkało, choć było to niemożliwe.
Zachwiała się, charknęła i zgięła nieco, skupiając na tym, by nie upaść gdy ból najbardziej przysłonił jej jasność myślenia. W takiej jednak sytuacji, na korzyść działała jej naturalna determinacja oraz wrodzony instynkt przetrwania.
Korzystając z szansy danej jej przez Johnny'ego, zmusiła swoje nogi do większego, pewniejszego rozkroku, a następnie sięgnęła oburącz do stojącego naprzeciw gada. Okaleczona ręka nie była tak mocna jak zawsze, ale w jej przypadku nie oznaczało to kompletnej bezużyteczności. Napinające się przy najmniejszych ruchach mięśnie także nie pozwalały zapomnieć o odniesionych obrażeniach, lecz to nie miało jej powstrzymać przed sparterowaniem potwora. Dlatego, jeśli ten wbrew prowokacji ludzkiego chłopaka natarł na nią rogatym łbem, od razu chwyciła go za rogi, zapierając się nogami, a następnie usiłując przy pomocy tego samego chwytu przewalić na lewy bok. Jeśli natomiast spróbował zmienić kierunek i rzucić się na Johnny'ego, czym prędzej dopadła jego ogon, by podobnie zaprzeć się, a następnie spróbować pociągnąć go w tył, przy okazji samej ruszając z miejsca. Palce ślizgały się od krwi, ale uścisk dalej miała silny. Zamierzała cisnąć potworem w razie ostatecznej konieczności.

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   Czw Paź 26, 2017 1:47 pm


Ledwo widząc przez ból, a także z trzęsącymi się dłońmi, Johnny wycelował w potwora, który wydał z siebie ryk, kiedy pocisk sięgnął jego lewej, tylnej łapy, raniąc go w udo i wywołując wokół niej ślady bolesnego poparzenia.

JOHNNY - STAN DUSZY: USZKODZONA
Potwór: rana postrzałowa na lewym udzie, krwawi (-2 HP/tura)


Jak człowiek bardzo chciał zdenerwować potwora… To mu się to udało. Jaszczur przeniósł płonące gniewem spojrzenie w twoim kierunku, po czym ruszył w stroją stronę, odciążając ranną kończynę, przenosząc ciężar ciała bardziej na przednie łapy, przez co musiał wyciągnąć głowę do przodu. Prawdopodobnie bardzo szybko by cię dogonił, gdyby nie fakt, że pewna ruda ryba chwyciła jego ogon. Dzięki takim, a nie innym łuskom przeciwnika, Undyne mogła chwycić go dość sprawnie, pomimo krwi i jadu na dłoniach i zaprzeć się o ziemię, nieco się w niej zapadając. Stwór się zatrzymał, po czym skierował wzrok jednego ślepia na twoją osobę. Pomimo furii, jaka go ogarnęła nadal myślał trzeźwo.
Ogon zdawał się chwytny i dobrze umięśniony już jak pierwszy raz zwróciliście na niego uwagę. Teraz stwór mógł dać popis swoich zdolności. Owinął jego koniec do połowy przedramienia rybiej wojowniczki, po czym obrócił się wokół własnej osi, mocno zaczepiając przy każdym kroku pazurami o ziemię. Podczas tych manewrów, zarówno rany Undyne, jak i jaszczura zaczęły mocniej krwawić.

Undyne: krwawienie: -5HP/tura -> -6HP/tura
Jaszczur: krwawienie: -2 HP/tura -> -3 HP/tura


Undyne mogła poczuć, jak grunt ucieka jej spod nóg, kiedy stworzenie wykonało zamaszysty ruch wokół własnej osi, ciągnąc przy tym rybę za sobą. Odczuwała również duże osłabienie spowodowane dużym spadkiem punktów życia oraz krwawieniem, które nie ustawało.

Undyne: osłabienie (spadek HP)

Johnny w międzyczasie mógł poczuć nie tylko to, że niewiadoma siła rozrywa jego duszę na coraz drobniejsze kawałki, ale także zelżenie bólu na przedramieniu. Teraz nie był AŻ TAK dotkliwy, jak był po ustaniu działania jadu.



Undyne: 50/100 HP + krwawienie (-6 HP/tura) + osłabienie (spadek HP)
Johnny: 77/100 HP + krwawienie (-1 HP/tura)

Jaszczur: 80/100 HP + krwawienie (-3 HP/tura)

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]   

Powrót do góry Go down
 
Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: