IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wulkan

Go down 
AutorWiadomość
Duch Tobiego
Widmo Stworzyciela Podziemia
avatar

HP : 0
Poziom duszy : 0
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 117
Join date : 09/04/2017

PisanieTemat: Wulkan   Pon Kwi 10, 2017 1:21 am



Wulkan, który nigdy nie był w stanie uśpienia. Ciągle leje się z niego lawa, dlatego Hotland jest takie, a nie inne. Leniwie wypływa z niego pomarańczowo-żółta ciecz, toteż nie warto podchodzić zbyt blisko. Jedno z miejsc, gdzie temperatura osiąga najwyższe stopnie. Może jest ogromny i bardzo niebezpieczny, ale niezwykle "spokojny" jak na wulkan. Nie wybucha gwałtownie, więc nie ma się czego bać.

Pomysłodawcą lokacji jest Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Maj 10, 2017 4:42 pm

Co go tu przygnało? Dobre pytanie szczerze mówiąc. Nie było tutaj w końcu niczego szczególnego. Czynny wulkan. I co z tego? Nie wlezie do niego. Pływanie w lawie to raczej nie jego ulubione zajęcie. Z resztą... Jeśli by do niej wlazł to już raczej nie wylezie, chociaż większość stworów jak nic chciałoby, żeby wziął i się utopił. W takiej lawie to nawet i ciekawiej by wyszło, prawda? W końcu coś byłoby szczerze napalone na jego widok, ha ha!
Rozejrzał się. Skały, skały. Wszędzie skały. I ten parzący płyn. Kogo to w ogóle mogło kręcić? Jest na tym pieprzonym świecie ktoś, kto chciałby to jakoś wykorzystać...? A. No tak. Przecież Dings wykorzystał ciepło tej głupiej lawy, żeby zapewnić elektryczność w całym Podziemiu... Dobra, cofam słowa. Ale to nadal ma za mało zastosowań. W sumie... Gdyby dało się ją transportować na większe odległości... I gdyby tak zalać nią Nowy Dom... O matko jakie to dobre! Co prawda byłoby trochę brudno, ale to nadal cudna myśl!
Przechadzał się w bezpiecznej okolicy od krateru i tych małych rzeczek. Możliwe, że znajdzie tutaj coś czego by się nie spodziewał, a dla niego były całkiem normalne. Gdyby gdzieś był obsydian pewnie by się ucieszył, ale... Marzenia.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 267
Join date : 11/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Maj 12, 2017 9:41 pm

Nasz gorący pan wybrał sobie idealną porę na chwilkę relaksu. Dzień wcześniej przegadał wraz z stałymi bywalcami jego baru, że chce on dzisiejszej nocy umilić sobie czas w zacisznym miejscu, czyli dokładniej po prostu chcę zrobić sobie kilka godzin wolnego. Z tym oto zamiarem spakował on ręcznik w podręczną torbę sportową, która była mu nieodłączna przy takowych wypadach, a dodatkowo jedna butelka wina, otwieracz i dwa małe piwa. Kto wie, może ktoś się napatoczy na jego drogę i będzie spędzał czas razem z nim? Jest wiele możliwości. W ewentualności wszystko wypije sam bądź też wróci z tym z powrotem do baru. Jego nogi zaczęły stąpać po przyjemnie ciepłym czymś, no i ogarniało go wszechobecne ciepło. O tak, to kochał w Hotlandzie. Może i mieszkał w Snowdin, ale zdecydowanie jego ulubionym miejscem było to, w którym temperatura przekraczała co najmniej 40 stopni. Takim miejscem był przykładowo wulkan. Nie mógł się głęboko w środeczku doczekać, aż zanurzy się w jednym z małych zbiorników lawy znajdujących się na samej górze tego spiętrzenia. Miał jeden swój ulubiony - układający się w coś na kształt ryby z rogiem. Było to miejsce idealne, by rozłożył się niczym płaszczka w wodzie, której jak wiadomo szczerze nienawidzi. Już tylko dziesięć metrów dzieliło go od jednego z jego ukochanych miejsc w całych podziemiach i nawet uśmiechnął się wesoło pod nosem, co było widać dzięki białym śladom, które obrazowały jego usta, nos i oczy. Wtem ujrzał znajomą sylwetkę szkieleta, a rozpoznał go po jego czarnej kurtce z białym futrem, oraz dymem papierosowym, który wydobywał się z trzymanej w ustach fajeczki. Aż sam dostał raptem ochoty na jedną, jednak nie miał ze sobą papierosów. Niestety.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Maj 12, 2017 11:33 pm

Ta wycieczka powoli robiła się nudna. Nie widział niczego ciekawego, ani nawet nikogo znajomego, kto mógłby jakkolwiek go ucieszyć. W sumie, mało było osób, które można uznać za takie serio cieszące jego osobę. W zasadzie to jednak tylko jedna osoba... Jakże dobry przyjaciel, z którym nie widział się od tak cholernie długiego czasu. Sam już nawet nie wie ile dokładnie. Czas mija tak cholernie szybko, że nawet się nie obejrzysz, a tu już będą wnuki przypominające jak bardzo zjebałeś sobie życie! Koszmar. Prawdziwy koszmar. Jak dobrze, że Sans i Papyrus nie wyglądają na takich, którzy szybko znajdą sobie partnerkę.
Pewnie w końcu zdecydowałby się wycofać gdyby nie płomień, który przykuł jego uwagę. Bo miał ludzki kształt, jakże gustowne ubranie, torbę i okulary. Jego nie dało się nie rozpoznać. Każdy znał chyba tego żywiołaka. To w końcu jedyny tak gorący barman! Szkoda tylko, że aktualnie był trochę w niekorzystnym dla Dingsa położeniu... Ale pomysłowy Dobromir szybko znalazł wyjście z tej sytuacji. Od czegoś ma się kości, czyż nie? Więc dlaczego nie zrobić sobie z nich chodnika ponad kamienie i lawę. Tym sposobem mógł bezpiecznie pognać do jedynej bratniej duszy w tym zapyziałym Podziemiu!
- Grill! - zawołał już z oddali z tym wielkim uśmiechem wywalonym na pół twarzy co w jego wykonaniu było wyjątkowo rzadkie. Nie mówiąc już o tym, że to jedyny taki przypadek kiedy uśmiechał się AŻ TAK szczerze. - Kieełbaasko z Grilllaaaaa! - nawet jeśli ten tekst powoli stawał się nudnym przeżytkiem musiał go użyć. Ulubione określenia zostają na wielki. Nikt się chyba nie zdziwi tym, że rzucił się na płomyczek niczym pies na szynkę czy coś w tyn stylu. Tylko nie gryzł. Na razie przynajmniej. Taki tam, rzut na szyję z nadzieja, że nie wywali się w lawę bo Dings raczej nie przeżyje tego spotkania.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 267
Join date : 11/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 15, 2017 12:39 pm

Szybka, wręcz natychmiastowa reakcja jego przyjaciela zdziwiła go lekko, jednak nawet w chwili, w której Gaster rzucił się na niego jak głupia nastolatka nie zachwiał się ani ani. Jedyne, co zrobił, to poklepał go silnie po plecach i lekko po jego jakże łysej czaszce. Nie chciał się przytulać, przynajmniej nie na trzeźwo. Tak nie przystoi, nie przyszedł tu tylko po to, chociaż skrycie wiedział, po prostu był w stu procentach pewien, że spotka tu tego starego zgreda. Ukradkiem spojrzał, jakim to sposobem były naukowiec dostał się do niego w takim tempie, ponieważ to, jak z tamtego miejsca wyleciał do tego, jak już wisiał na jego szyi dzieliły tylko sekundy, jak nie milisekundy.
- Most z kości, pomysłowe jak na starego pryka. Dobrze pomyślałem, by wziąć ze sobą dwa piwa.
Burknął prawie że pod nosem i uśmiechnął się do przyjaciela, zaś jego kolor płomieni stał się jaki żywszy, nie pobladły pomarańczowy, czy tam żółto czerwony, a naprawdę żywy czerwony. Śmiesznie to wpasowywało się z jego ubraniem, które dostojne było tylko, gdy ktoś napisał te słowo cudzysłowem. Miał on na sobie czarny t-shirt z czerwonym napisem ''SZANUJ ZIELEŃ'', zaś niżej znajdował się nadruk nogi stępającej po trawie. Do tego luźne krótkie spodenki, zwykłe buty typu trampek no i ta cała sportowa torba.
- Chyba od razu po mnie widać, że wziąłem sobie dzień wolnego. Hm, masz papierosa? Właśnie mi się skończyły, a ty fajkę w zębach masz z chwili na chwilę.
Odparł wciąż patrząc na niego tym ciepłym wzrokiem jakby wiecznie kochającego tatusia. Kto by pomyślał, ze tak dwie różne od siebie osoby są najlepszymi przyjaciółmi? Grillby, który jest kumulacją czystego dobra, oraz Gaster, jedno z najczystszych, jak nie najczystsze zło podziemi.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 15, 2017 4:58 pm

Cieszył się na widok tego ognika jak pies na widok soczystej kiełbasy tylko i wyłącznie dla jego podniebienia. Co jednak poradzić? Nie widział Grilla ładny kawałek czasu, miał prawo reagować jak ta nastolatka czy coś. Z resztą, jaka szanująca się istota zarywająca do wszystkiego co się nadaje i rusza, nie zarywałaby do tego materiału na przyszłego męża... Kochanka... Przyjaciela... Jakie określenie wolicie, hehe~?
Puścił go w końcu i sięgnął do kieszeni po paczkę fajek, wysunął jednego jakże smacznego papieroska i podsunął do niego.
- Częstuj się ile chcesz, płomyczku~ - z tej dwójki, nawet jeśli to G powinien być tym bardziej poważnym, patrząc na to jeszcze jaką rolę odgrywał swego czasu... Stanowczo, s-t-a-n-o-w-cz-o Dings zachowywał się tutaj najdziecinniej. Chociaż trochę powagi, ale nie. Skakanie na szyję starego przyjaciela i tulaski jak jakaś babka to chyba na porządku dziennym patrząc na to, że rzadko kiedy dopada go taka euforia godna zwykłego potwora potrafiącego czuć emocje tak jak trzeba.
- Chwila relaksu co. - stwierdził spoglądając na tą torbę. Nie miał co komentować też jego ubioru. Sam pewnie nie lepiej by się ubrał gdyby miał sobie zafundować taki wypad do spa czy coś... Ale no tak. G nie funduje sobie wypadów do spa bo nie ma po co. I tak aktualnie się nie przepracowuje, ma raczej wieczną emeryturę.
- Tylko mi nie mów, że serio masz zamiar pływać w lawie bo to w sumie jedyne co mógłbyś tutaj robić... - mruknął pod nosem jakby bardziej zastanawiał się na głos. - Mówiłeś coś o piwie? - gdyby miał nozdrza pewnie zacząłby niuchać jak jakiś pies. I gdyby miał ogon, pewnie też by nim machał jak ten pies.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 267
Join date : 11/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Cze 02, 2017 5:57 pm

Grilby uśmiechnął się szeroko pod nosem widząc wyciągniętego w jego stronę papierosa i dość szybko przechwycił go w swoje ogniste dłonie, po czym włożył go do swych ust. Następnie na jego palcu wskazującym pojawił się płomyk, który nie odpryskiwał jak inne płomyki wystające z jego dłoni, rąk czy całego ciała. Był smukły, elegancki, powoli wił się na palcu swojego właściciela, który uniósł rękę przykładając płomyk do początku papierosa, by wciągając powoli powietrze w płuca podpalić fajkę. Płomyk zniknął natychmiastowo po wykonaniu tej czynności, zaś Grillby złapał papierosa dwoma palcami wyciągając go z ust, by następnie wypuścić dużą chmurę dymu ze swoich ust. O tak, nie czuł smaku tytoniu w ustach od jakoś czterech, może pięciu godzin. Kto by pomyślał, że zwykły papieros może tak zrelaksować naszego barmana? Na stwierdzenie, które najwyraźniej Gaster skierował połowicznie do niego, połowicznie do siebie samego żywiołak skinął głową z powrotem wkładając papierosa do ust. Wzrok mężczyzny znów zlądował na źródełku lawy, które wręcz bulgotało, a jego bąble rozpryskiwały się po okolicy. Gdy jeden większych rozmiarów bąbelek lawy buchnął Grillby postawił nogę w miejscu rozbryzgu, ponieważ gęsty płyn leciał wprost na nogę przyjaciela z kości. Tatusiek znów wyjął papierosa z ust by wypuścić kumulujący się w jego wnętrznościach dym. Pytanie Gastera nie zaskoczyło go w żadnym stopniu. Przyjaciel dobrze przewidział jego plany.

- Tak, mam zamiar i dobrze o tym wiesz. To jedna z moich rozrywek, jak nie jedyna gdyby wyłączyć z tej listy prowadzenie baru.


Rzekł spokojnie rzucając torbę obok zbiornika lawy, a następnie zdjął czarne klapki i ułożył je ładnie przy torbie. Zaczął powoli wchodzić do zbiornika gorącego płynu uśmiechając się pod nosem. Lawa była dla niego niczym gorące źrodełka, czyżby o tym nie wspomniał? Gdy był już zanurzony prawie po pas szybko zdjął z siebie bluzkę odkrywając nieco wymodelowaną jak na ten wiek klatkę piersiową, a następnie rzucił bluzkę na swoją torbę. Spodenki i tak były krótkie, więc zostawił je na sobie, a jako iż miały nałożony na siebie czar chroniący od temperatury to robiły mu za jako takie kąpielówki.

- A mówiłem.

Powiedział trzymając dymiącą się fajkę w ustach, a następnie powolnie wciąż przebywając w zbiorniku lawy podszedł do torby wyciągając z niej dwa piwa, które o dziwo były zimne jakby stały w lodówce cały dzień. Jedną z butelek rzucił w stronę przyjaciela, zaś drugą zostawił sobie i otworzył ją sprawnie otwieraczem, który dla Gastera zostawił później na torbie. Następnie rozsiadł się na kamieniu będącym w źrodełku jakby był specjalnie przygotowany jako podeścik do siedzenia dla żywiołaka, który rozłożył się wygodnie opierając ręce o wulkaniczną gorącą ziemię, po której niedawno stąpał. W jednym ręku zimne piwo, zaś w drugim wypalony już do połowy papieros. Chyba będzie cyganił od szkieleta jeszcze jedną fajkę, bo nie wzięcie ze sobą papierosów w takie miejsce było błędem.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Cze 04, 2017 10:22 pm

To musiało być fajne. Wiedzieć, że nie trzeba się będzie męczyć z tego powodu, że zapomniało się zapalniczki czy zapałek, a ma się przy sobie papierosy i teraz nie masz jak ich zapalić. W przypadku Grilla jedyne co mogło być denerwujące to zapomnienie papierosów, bo sam był jedną wielką przenośną zapalniczką, więc o ogień nie miał się co martwić. Tak samo w sumie jak gdyby był w lesie czy coś i musiał rozpalić ognisko... Albo trzeba by było rozpalić GRILL. Tyle przydatnych rzeczy w jednej umiejętności! A co miał Gaster? Tu cie kość jebnie, tam cie kość jebnie... Nie no, dobra. Nie narzekajmy aż tak. W końcu, z kości mógł zrobić sobie taki przydatny chodniczek, jak ten tutaj. Albo cały stolik, krzesło, łóżko... Psiego pupila... Hehe. Do tego wszystkiego miał jeszcze Blue, więc mógł udoskonalać siedzenie na zadzie i nic nie robienie w tak dobrym wydaniu, że nawet nie musiałby się martwić o to, że pilot leży za daleko. Problemem byłoby tylko to, że nawet nie chciałoby mu się używać tego Blue i pewnie jak każdy typowy leniący się pan domu krzyczałby "Halina podaj no mnie tego pilota", tylko zamiast Halina byłoby Hazel. W sumie w jego przypadku nigdy nie wiadomo... Pal licho wie w czyim domu nagle będzie, heh. Jeśli w końcu odzyska trochę tych sił z dawnych lat to jak nic będzie się teleportował po cudzych własnościach jak po swoich.
Kiedy ten usadził swój ognisty tyłeczek w lawie, Dings zrobił sobie jedynie schodki do góry i uwalił się na lewitującej kanapie z kości. Wolał znajdywać się w bezpiecznej odległości nad tą lawą, która lubiła puszczać bąbelki, które i tak rozpadały się chlapiąc wszędzie. Gdyby nie to, że jedną taką porcję zatrzymał Grill, pewnie teraz sam nazywałby się Grillster albo Dinrill.. Grill Dings Grillster... Brzmi ciekawie cholera.
- Jakie to uczucie siedzieć w lawie? - spytał zaciekawiony spoglądając w dół. Chwycił w Blue butelkę piwa i otwieracz, które następnie znalazły się w jego łapkach, a po tym jak już otworzył swój ukochany napój, w ten sam sposób odłożył otwieracz i wziął łyka. Cud, że nie wypił wszystkiego na raz!

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Wrz 23, 2017 2:34 pm

~Nikogo tu nie ma~


Przybyła teraz nad wulkan, który był naprawdę bardzo ciekawym obiektem badań. Jego ciągła aktywność bardzo interesowała młodą panią naukowiec, jak i również fakt, że wyrósł dość spory i różni się od innych  jezior lawy. Po pierwsze: wypływała z niego lawa. Po drugie: jego aktywność cały czas była niebezpieczeństwem dla Hotland. Alphys z racji tego, że BARDZO TROSZCZY SIĘ O INNYCH, jak i fakt, że NIKOMU KRZYWDY JUŻ NIE CHCE ZROBIĆ, szukała sposobu na złagodzenie niebezpieczeństwa. Odziana w swój standardowy kitel laboratoryjny, stąpała po gorącej ziemi jak po zwykłym podłożu, pogrążona w myślach. Nie mogła też go po prostu wyłączyć, z powodu... No właśnie Hotland! Prawdopodobnie wszystkie jeziora lawy są dziełem tego oto obiektu, a gdy przerwie się stały dopływ lawy, ona po prostu zmieni się w twardą skałę i rdzeń nie będzie mógł czerpać energii do zasilania całego podziemia. A jak wiadomo, bardzo mało jest tutaj dostępnych źródeł. No bo co? Wiatru nie ma, słońca też nie... Jedyną ewentualnością jest jedynie elektrownia wodna, ale czy w Podziemiach rzeka jest na tyle wartka, aby wyprodukować OGROMNĄ ilość prądu potrzebnej do pracy wszystkich urządzeń? No... Właśnie pewno nie bardzo.
A  gdyby tak... Zbudować tamę, która by kontrolowała przepływ lawy? Wtedy zagrożenie zalania by było dużo mniejsze. Ale tu rodzi się pytanie: z czego. Czy istnieje wystarczająco trwały materiał, który przez x lat by mógł trzymać się w jednym miejscu i stykać się z ognistą rzeką?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 26
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Wrz 23, 2017 4:10 pm

Hotland... Jak ona czasami NIENAWIDZIŁA Hotland! Tutejszy klimat był dla rybich potworów pokroju Undyne prawdziwą udręką. Niestety, zbyt często - bo i bez przerwy?! - stał jej na drodze z Wodospadów do centrum ich podziemnego Królestwa - Zamku. Zamku zamieszkiwanym przez Króla. A niestety, ale praktycznie niemożliwym było pozostawać przez dłuższy bez kontaktu z monarchą. Zwłaszcza gdy obejmowało się podobna jej pozycję. Z tego też powodu, Undyne z ciężką duszą maszerowała w swojej standardowej zbroi przez wiecznie upalne i duszne tereny tegoż oto, nieprzystępnego dla niej zakątka Podziemi. Darowała sobie hełm, bo i bez niego wystarczająco już się gotowała. Ugh, czuła się prawie jak rzucona nad ogień sardynka w puszce.
Będąc w drodze jeszcze główną drogą, jeden z przypadkowo napotkanych potworów zapytał ją, czy przypadkiem aby nie szuka "dr. Alphs". Pytanie nieźle ją zaskoczyło, choć pewnie nie powinno. Cóż, zamierzała po drodze WSTĄPIĆ do swojego ulubionego nerda, to fakt. Dla okolicznych mogło to być w jakimś stopniu oczywiste. Z tego też powodu od razu zapytała: "co w związku z tym?". Jak się okazało, uprzejmy potwór poinformował ją, że "dr. Alphys" nie ma obecnie w Laboratorium. Widział bowiem, jak kierowała się w stronę wulkanu. Wiadomość ta zaniepokoiła nieco rybią wojowniczkę. Wulkan - paskudna rzecz! To on sprawiał, że było tu jak w PIEKLE! Po co Królewski Naukowiec kręcił się dookoła tego dziadostwa? I nim ruszyła w dalszą drogę, przez jej głowę przebiegło wspomnienie dnia, w którym po raz pierwszy się spotkały. Alphys stała wtedy zdecydowanie ZBYT BLISKO krawędzi.
Złe przeczucie mogło być chwilowe, ale w zupełności wystarczyło, aby Undyne zboczyła z drogi.
Dobrze, bo i świeżo naoliwiona zbroja, nie wydawała tym razem zbędnych odgłosów. Dlatego gdy wreszcie mogła w oddali dostrzec postać całej i zdrowej jaszczurki, od razu zaczęła się skradać. To wymagało sporo wysiłku. NIe wspominając o dotarciu w te gorące okolice... Pot lał się z niej okropnie, ale była zdeterminowana dostatecznie, aby w końcu dotrzeć za plecy zaprzyjaźnionego potwora i znienacka położyć obie dłonie na jej ramionach.
- BU!

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Wrz 24, 2017 12:13 am

Niestety, takie to uroki Hotland. Jest ciepło! A nawet gorąco, można powiedzieć. Co prawda, Alphys nie czuła jakiś poważnych zmian w związku z tym, że przebywa w miejscu, gdzie panuje najwyższa możliwa temperatura i to w dodatku w kitlu laboratoryjnym. Ale czym jest fartuch do zbroi rybiej wojowniczki!
W pewnym momencie wyjęła z jednej z kieszeni niewielki notatnik, po czym zaczęła w nim coś pisać. Prawdopodobnie pomysły, które przyszły jej do głowy, jeśli chodzi o ułaskawienie wulkanu, aby NIGDY NIE WYBUCHŁ. To by była katastrofa dla całego Podziemia.
Nagle poczuła czyiś dotyk na swoich ramionach. Na reakcje nie trzeba było czekać długo - jaszczurka, spinając wszystkie swoje nikłe mięśnie, podskoczyła w górę z głośnym okrzykiem, przy czym zapiski wypadły jej z rąk, lądując na rozgrzanej ziemi, a sama jego właścicielka szybko się odwróciła w stronę swojego oprawcy z wyrazem przerażenia pomieszanego z zaskoczeniem. Kiedy zobaczyła znajomą twarz, prawdopodobnie rozciągniętą w szerokim, zadziornym uśmiechu, widocznie odetchnęła z ulgą, łapiąc się w miejsce na klatce piersiowej, gdzie biło jej bardzo szybko serce.
- OMÓJBOŻE... U-UNDYNE! - powiedziała podniesionym, nieco skrzekliwym tonem, chcąc wyrazić swoje zdenerwowanie na rybę, ale... Marnie jej to wychodziło. Może dlatego, że jej się nieco głos trząsł?
- N...Nie możesz tak straszyć innych potworów! - dodała, po czym... Jej argumentacja upadła. Kompletnie nie mogła zebrać myśli do kupy i cały czas denerwowała się tym, że się jąka. Pomimo, że strach minął, nadal czuła przyspieszone bicie w klatce piersiowej, oddychała również jakoś szybciej. Dlaczego ta ryba musi tak na nią działać...?! Nie może się kompletnie wypowiedzieć w jej towarzystwie, słowa przychodzą z trudem, przygniecione falą nieznanych dotąd uczuć.

_________________

Karta postaci | Skarbiec | Telefon | Mew Mew: Kissy Cutie!



1. Hotland -> Labirynty
2. Hotland -> Wulkan
3. Wolne
4. Wolne
5. Wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 26
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Wrz 24, 2017 8:09 pm

Byłoby dziwnie, gdyby reakcja Alphys nie przywołała na jej ustach standardowo szerokiego uśmiechu skrajnej satysfakcji. Jakżeby inaczej, kiedy w swoim zwyczajowym popłochu wydawała się tak cholernie urocza?
Opierając jedną z okutych w metalowe rękawice dłoń na biodrze, przybrała tak luzacką postawę jak tylko mogła w panujących dookoła warunkach. Co prawda grzywka w irytujący sposób przyklejała się do zlanego potem czoła, ale przerośnięta, żółta jaszczurka była ostatnią osoba, przed którą Undyne chciała okazywać jakiekolwiek słabości.
- HAHAHAHAHAHA! - wybuchnęła głośnym śmiechem, nie próbując nawet kryć swojej wesołości oraz... wewnętrznej ulgi. Widok notesu uspokoił jej obawy. Wyglądało bowiem na to, że Alphys przytuptała tutaj jednak ze względu na swoje badania. Dobra wiadomość.
- Nie musisz się tym martwić na zapas. Jesteś jedynym nerdem, którego mam ochotę przestraszyć od czasu do czasu!
Po tych słowach, pozwoliła sobie na kolejną salwę śmiechu, zanim jej uśmiech przeszedł w dużo bardziej łagodny, niż miał to w zwyczaju.
- Co robisz w podobnie paskudnym miejscu jak to, Al? - rozejrzała się z dezaprobatą. - Gorąco tu jak w piekle!

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Wrz 25, 2017 10:48 pm

Kiedy starała się pozbierać na nowo myśli, zamarła na chwilę w bezruchu, co mogło śmiesznie wyglądać z jej wyciągniętymi łapami. Szybko jednak postanowiła, że musi podnieść notesik, który wraz z objawieniem się Undyne upadł na ziemię, a po chwili schowała go do kieszeni. Badania, jakie zostały jej zlecone jeśli chodzi o wulkan skutecznie odciągały jej myśli od tych... Dziwniejszych. Co nie zmienia faktu, że nadal czuła uścisk w sercu, kiedy wchodziła do... Łazienki! Tak, oczywiście łazienki! Przecież… Kto by ukrywał za drzwiami do ubikacji jakiegoś dziwnego laboratorium z rozpływającymi się stworami? No właśnie – NIKT. ABSOLUTNIE NIKT. WSZYSTKO JEST W JAK NAJLEPSZYM PORZĄDKU. Jej myśli ponownie zostały rozproszone przez rybią wojowniczkę, kiedy… Powiedziała jej swojego rodzaju komplement. Chwilę analizowała to, co właśnie usłyszała, by po chwili schować twarz w łapy, aby nie było widać soczystych rumieńców, które wyszły na jej policzki.
- U-Undyne! – powiedziała jedynie, jakby chciała skarać rybcię za jej słowa. Tak naprawdę… Po prostu wstydziła się swoich reakcji. Czerwonowłosa była zawsze tak otwarta i bezpośrednia, że często onieśmielała już i tak nieśmiałą Alphys. W końcu odważyła się wychylić twarz zza palców, przełykając ciężko ślinę i spojrzała na twarz rozmówczyni. Undyne… Nie wyglądała za dobrze. Wiedziała, że gorący klimat jej nie służy, ale dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo. Musiały jak najszybciej opuścić nieprzyjazny dla wodnych stworzeń teren…! Tak, zdecydowanie.
- J-Ja zbierałam informacje o wulkanie… A-A ty t-teraz idziesz ze mną – powiedziała, oczywiście standardowo się jąkając, po czym złapała rudą za dłoń i pociągnęła ze sobą… Oczywiście o ile Undyne się jej nie opierała. Prawdopodobnie by nie ruszyła osoby w pełnej zbroi… Chyba, że za pomocą dźwigu. Albo coś w ten deseń. Ale AKURAT NIE MIAŁA TAKIEGO POD RĘKĄ. Więc lepiej, żeby się szybko ewakuowały z najgorętszego miejsca w Podziemiu, zanim stan jej ukochanej się pogorszy.
Po chwili dotarło do jej umysłu, co właśnie robi. Z prędkością światła cofnęła łapę, puszczając jednocześnie tą drugą, co trzymała i przytuliła obie do swojej piersi. Dobrze, że szła przodem… Rudowłosa nie będzie mogła widzieć, jak potężnego buraka teraz spaliła!

_________________

Karta postaci | Skarbiec | Telefon | Mew Mew: Kissy Cutie!



1. Hotland -> Labirynty
2. Hotland -> Wulkan
3. Wolne
4. Wolne
5. Wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 26
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Wulkan   Wto Paź 03, 2017 11:17 pm

To doprawdy niebywałe, jak niewinnie i nerwowo wciąż potrafiła zachowywać się w jej obecności Alphys, nawet po tych wszystkich latach znajomości! Nieważne zresztą ile razy była tego świadkiem, wciąż nie wydawało się to nudne. Nie jej wina, że jaszczurka reagowała w podobnie uroczy sposób, okej?!?!?!
- BUAHAHAHAhaha! W porządku, w porządku! – wyciągnęła rękę, aby odruchowo poklepać Alphys po głowie. – Przepraszam za moje okrutnie nieodpowiedzialne zachowanie! Prawdę mówiąc, właśnie byłam w drodze do Zamku, kiedy obiło mi się po uszy, że skierowałaś się w tę stronę. Trochę mnie to zaniepokoiło, więc wolałam upewnić się na własne oczy, czy wszystko w porządku - cofnęła rękę i skrzyżowała obie na metalowej klatce piersiowej swojej zbroi, czego zaraz pożałowała. Metal łatwo się rozgrzewał pod wpływem dostatecznie wysokiej temperatury, a przecież właśnie takie charakteryzowały Hotland! Teraz wydawało się zrobić nawet goręcej, ale wciąż uparcie starała się nie okazywać swojego przejęcia. Inna sprawa, że woda powoli zaczynała się z niej lać małymi strumieniami… Błoniaste uszy lekko opadły ku dołowi za sprawą przegrzania.
- Heeeh~? – wydała z siebie z nieukrywanym zainteresowaniem. – Informacje o wulkanie? Brzmi dość mądrze, co nie? I KOSZMARNIE NERDOWSKO! COOL! – uniosła jeden kciuk ku górze, śmiejąc się, dopóki jaszczurka nie zdecydowała się złapać ją za rękę i skierować w stronę przeciwną do wulkanu. - Co jest? - zdziwiła się jednocześnie na gest jak i decyzje wycofania. Uszy, które z gorąca wcześniej zwisały oklapnięte, teraz podskoczyły ku górze. Trochę się w niej zagotowało już nie tylko od duszności powietrza. - Już skończyłaś? Jesteś pewna? Jeśli chcesz, pociskam paroma głazami do wulkanu w razie potrzeby! - zaoferowała się szybko, aczkolwiek szła za Al całkiem zgodnie. Oczywiście poczuła lekki żal, kiedy jej ręka została puszczona, ale ogólnego zadowolenia nie mogła się już pozbyć. Jedynie zaśmiała się na to wszystko głośniej.
- Czasami jesteś cholernie urocza! - stwierdziła otwarcie, przyspieszając kroku dla zrównania się z jaszczurką, kiedy-... Nogi nagle odmówiły posłuchu, a ona padła jak długa twarzą w ziemię. Metal gruchnął z porządnym trzaskiem! Upsi? Chyba ktoś się tu przegrzał.

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Paź 04, 2017 12:47 am

Co ona miała na to poradzić, że każde spotkanie z Undyne wywoływało w niej falę przeróżnych emocji, w których nadal czuła się zagubiona? Zamrugała parę razy ślepkami, kiedy powiedziała, że to właśnie wiadomość o tym, że jaszczurka przebywa blisko wulkanu skłoniła ją do odwiedzenia tego miejsca. Zrobiła to… Dla niej? Ale dlaczego…? Przecież nie musiała się niczym martwić. Owszem, miewała gorsze dni, w których jedyne, o czym marzyła to rzucić się z krawędzi klifu w wodospadach, ale… No przecież to nie było dzisiaj, prawda? Podrapała się po tyle głowy, nieco zawstydzona tym, że to właśnie przez nią ryba się martwiła.
Musiała się razem z rudowłosą jakoś ulotnić z najgorętszego miejsca w Podziemiu. Szczególnie, że jej towarzyszka była ubrana w ciężką zbroję, w której owszem, przetrwałaby podróż z Wodospadów do Nowego Domu, ale podnóże wulkanu na pewno nie było jednym z miejsc, które stanowiły niezbędny element jej trasy.
- N-Nie! Nie trzeba, naprawdę! I… I tak mam już wszystko, co chciałam – powiedziała, po czym nerwowo zaśmiała się na koniec. Prawda była taka, że nie chciała Undyne bardziej przemęczać. Wiedziała, że jest silna, ale… Klimat Hotland na pewno jej nie sprzyjał. Czego mogła doświadczyć w momencie, w którym rozmówczyni, próbując zrównać się z nią… Zrównała się z ziemią.
- U-UNDYNE! – wykrzyknęła czując, jak serce oplata jej niewidzialna łapa, ściskając boleśnie, a przy okazji dostarczając Alphys wyjątkowo dużo strachu. Uklękła przy boku ryby, po czym w przypływie impulsu dotknęła łapami metalowej zbroi z zamiarem przewrócenia jej na bok. Na szczęście, ból wywołany poparzeniem przebił się przez panikę, która opanowała naukowiec i rozpaczliwie szukając innego rozwiązania. Szybko cofnęła łapę, tłumiąc w sobie chęć syknięcia i rozejrzała się. Musiała ją chociaż przekręcić na bok, żeby się nie udusiła zanim poszuka pomocy. Wpadła na pomysł. Częścią laboratoryjnego fartucha owinęła sobie dłonie, po czym bez problemu mogła dotknąć rozgrzanego metalu. Przynajmniej na chwilę. Gdy próbowała przekręcić rudowłosą na bok czuła, jak jej mięśnie odmawiają posłuszeństwa, nie mogąc nawet ruszyć rybą. Gdy dowódczyni Królewskiej Straży nie pomogła, odpuściła sobie. Nie miało to sensu. Gdyby ich role były zamienione, nie byłoby problemu. Undyne bez problemu by położyła ją w takiej pozycji, jakiej by chciała. Ba, zaniosłaby ją nawet na rękach do laboratorium! A ona…? Co taka beznadziejnie słaba istota, jak ona mogła teraz zrobić?
- U-Undyne, j-ja pójdę po wodę! N…Nie ruszaj się stąd! – zadecydowała w końcu, po czym podniosła się z rozgrzanej ziemi, ocierając pot z czoła, który wywołany został poprzednią czynnością. Ale… W jaki sposób przyniesie tu wodę? Zdąży wyparować, jak tylko przebędzie parę kroków, nie wspominając już o dostarczeniu chłodnej cieczy do rudej. Jedna z jej łap powędrowała na bok jej głowy, a ktokolwiek mógł ją teraz zobaczyć, mógł ujrzeć obraz spanikowanej jaszczurki, zupełnie nie wiedzącej co robić. Z nadmiaru adrenaliny jej oddech był przyspieszony, a źrenice zwężone, a sama ona wstała z zamiarem pójścia do laboratorium. Było na pewno bliżej, a tam prawdopodobnie będzie mieć potrzebny sprzęt… Na pewno…
Z drugiej strony, bardzo ciężko jej było zostawić rybę samą sobie. Bóg jeden wie, co się może wydarzyć podczas jej nieobecności! W końcu… Jest bardzo szanowaną istotą. I u niektórych na pewno wywołuje zazdrość. Dlatego nim postąpiła krok na drodze powrotnej, zawahała się, rozważając wszystkie za i przeciw. A było ich bardzo dużo. Wszystkie argumenty były poważne… A ona nie wiedziała, co ma zrobić.

_________________

Karta postaci | Skarbiec | Telefon | Mew Mew: Kissy Cutie!



1. Hotland -> Labirynty
2. Hotland -> Wulkan
3. Wolne
4. Wolne
5. Wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 26
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Paź 08, 2017 8:20 pm

Cholerne Hotland... Diabelne Hotland... Szlag...! Co za niefart! Co za okropne zrządzenie losu. A szło tak dobrze. Nawet jeśli była niesamowicie nieodporna na wysokie temperatury, potrafiła wciąż dotrzeć w tym ciężkim blaszaku pod sam wulkan, do którego ciężko byłoby jej się zbliżyć i w bikini! ...Nie żeby planowała paradować w podobnych strojach, ale wiadomo w czym rzecz.
Tą czy inną strona, jej umysł w pewnym momencie fiknął koziołka i odmówił posłuszeństwa niemal w takim samym stopniu jak ciało, które od dłuższego czasu kisiło się niczym zamknięte w puszce wrzuconej do ogniska.
- Go-... rąco... - stęknęła słabo słyszalnie i nie do końca przytomnie po uprzednim przekręceniu głowy w bok, starając się wentylować ciało bardziej przez usta, mniej przez skrzela, którym okoliczna duchota absolutnie nie sprzyjała. Starała się je wręcz odruchowo nieco domknąć.
Pomimo uczucia koszmarnej ociężałości w całym ciele, gdzieś na skraju świadomości pojawiła się myśl, że musi wyglądać naprawdę żałośnie. Żeby ktoś piastujący stanowisko jej pokroju, dał się pokonać TEMPERATURZE?! Na dodatek w obecności Alphys? Nie, nie, NIE! To jakiś nieśmieszny żart! Miała stracić twarz w podobny sposób, jak raz straciła przed pewnym człowiekiem?! Nie chciała podobnej powtórki z rozrywki.
- Hah... - odetchnęła ciężko, zmuszając się do wysilenia umysłu i skupieniu na chęci podniesienia. Ospale mrugała czasem okiem. Głos jaszczurki dochodził do niej całkiem wyraźnie, ale zrozumienie jej słów zajmowało większą ilość czasu. Wreszcie rybia wojowniczka zaśmiała się słabo, bardziej ochryple.
- Hahaha... Wybacz, wybacz. Zmartwiłam cię? - napięła mięśnie ramiona, podciągnęła je i naparła dłońmi na twarde i suche podłoże, chcąc spróbować zacząć od podciągnięcia korpusu do góry. Okazało się to bardziej skomplikowane niż przewidywała. Krople potu gęsto spływały jej po twarzy, ale mało która docierała daleko, zanim wyparowała. - Daj mi... Uhh, chwilkę, okej? - skóra parzyła. Ba! Pewniakiem była odparzona w wielu miejscach, ale to najmniejsze zmartwienie. - Nie znoszę Hotland.

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Paź 11, 2017 12:44 am

Czuła, że coraz bardziej panikuje. Nie wiedziała zupełnie, co robić. Zwykle chociaż na chwilę udawało jej się wytężyć szare komórki w tak stresujących sytuacjach i wpaść na jakiś genialny pomysł, a teraz… A teraz po prostu nie mogła zebrać myśli. A przy tym ręce jej się nieznośnie trzęsły, nie wiedziała, za co się najpierw wziąć. Pierwszym jej pomysłem było przyniesienie Undyne wody, ale… Ona się przecież ugotuje jak ją tu zostawi w pełnej zbroi! Tak, właśnie! Trzeba ja zdjąć! Ale… Jak? Nigdy szczególnie się tym nie interesowała w jaki sposób się ją zakłada. No bo przecież… Była naukowcem, tak? Od tego typu spraw są kowale i podobne temu zawody, Alphys mogła ci tylko powiedzieć, z jakiego metalu jest wykonana.
- U-Undyne, musisz zdjąć zbroję – powiedziała nieco podniesionym i drżącym z emocji głosem, kucając na powrót koło rybiej wojowniczki i uważnym, ale nadal spanikowanym spojrzeniem lustrując jej zbroję w poszukiwaniu… Czegokolwiek, co mogłoby posłużyć do zdejmowania jej. Ryba była w takim stanie, że prawdopodobnie jaszczurka będzie musiała jej pomóc. Na samą myśl, ze będzie z Undyne ZDEJMOWAĆ zbroję robiło jej się dużo cieplej, niż wcześniej czuła. Z zażenowania aż spuściła na chwilę wzrok, próbując opanować łomoczące w piersi serce poprzez gapienie się na brązową, niemal czerwoną ziemię w Hotland i biorąc głębokie oddechy. Prawie takie, jakie robiła rudowłosa walcząc o dostęp do życiodajnego tlenu w tak gorącym miejscu.
- A… A potem… Potem przyniosę ci wody! – postanowiła, w końcu mając jakiś konkretny plan co do tego, co będzie robić. Co ta ryba w ogóle sobie myślała przychodząc pod wulkan?! Oj, będzie reprymenda od Alphys, oj będzie! O ile do tego czasu nadal będą trzymać ją tak silne emocje, jak teraz i będzie musiała odreagować jakoś tą stresową sytuację w trybie natychmiastowym. Ale… Zawsze też pozostaje oglądanie anime i jedzenie, prawda?
- N-No to… P-pokaż mi jak się t-tą zbroję z…zdejmuje – powiedziała już nieco mniej pewnie, jakby próbowała na ostatnią chwilę coś jeszcze wymyśleć i wprowadzić w życie. Zanim spali się ze wstydu, tak jak pierwszy lepszy papierek zatopiony w lawie wulkanicznej.

Pobiegnięcie do laboratorium i przyniesienie jakiegoś robota, który by działał w takich temperaturach i by przeniósł Undyne w chłodniejsze miejsce nie wchodziło w grę, prawda?

_________________

Karta postaci | Skarbiec | Telefon | Mew Mew: Kissy Cutie!



1. Hotland -> Labirynty
2. Hotland -> Wulkan
3. Wolne
4. Wolne
5. Wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Bywalec
avatar

HP : 75
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 4
LOVE : 2
Liczba postów : 83
Join date : 08/05/2017
Age : 26
Skąd : Krk

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Paź 15, 2017 8:06 pm

Kręciło jej się w głowie i miała ochotę się porzygać, ale gdyby sobie na to nierozważnie pozwoliła, jak nic tylko pogorszyłaby swój i tak nieciekawy na chwilę obecną stan. Obfite pocenie dostatecznie ją odwadniało. Nie potrzebowała do szczęścia, żeby wyrzucać ich z siebie jeszcze więcej płynów! Jakby to zresztą wyglądało?! Nie ma mowy! Nie pozwoli sobie jeszcze bardziej stracić twarzy przed osobą, w której durzyła się od tylu lat!
Spojrzała na Alphys pytająco. Ryba buforowała, buforowała, buforowała... Sukces! Wreszcie ogólny sens jako tako do niej dotarł! Jasne, przychodzenie tutaj w pełnej zbroi było grubym błędem z jej strony, ale to przecież nie tak, że jej oryginalnym celem były okolice Wulkanu! A do Zamku i przed oblicze Króla w sprawach służbowych nie wypadało jej przyłazić po cywilnemu! ...Chyba że akurat szła na herbatkę, ale to zupełnie inna para kaloszy.
- Zbroja, uh...? To trochę... - nie chciała zostawiać tutaj swojej zbroi. Jednak widząc do jakiego stopnia zdążyła zmartwić swoim stanem biedną jaszczurkę, ryba szybko skapitulowała. - Nie. Nieważne... - udało jej się ugiąć nogi i przejść jako tako do siadu na klęczkach. Włosy grzywki nieprzyjemnie lepiły jej się do czoła. - Wow. Wiesz... Szkoda, że mówisz to akurat w tego typu okolicznościach, haha~ - okej, nie zamierzała tego mówić na głos prawdę powiedziawszy, ale jej kontakt był obecnie mocno ograniczony. Wygięła w słabym geście jedną rękę i spróbowała wymacać jeden z zatrzasków.
- Tutaj... - udało jej się wreszcie dotknąć jednego z nich. W sumie osiem zatrzasków trzymało zbroję w kupie. Dwa po bokach kibici, dwa przy biodrach, dwa przy ramionach, dwa przy łydkach. - Symetrycznie... Z drugiej strony. I niżej... Ech, wyglądając podobnie. - ospałym ruchem zaczęła trochę niezgrabnie majstrować przy tym, który już odnalazła. Czasami ubierała ją na czas. Ot tak, dla funu płynącego z bicia własnych rekordów. Jej najkrótszy czas w zakładaniu na siebie całości, to: 31s! Zdejmowanie było jeszcze prostsze. O ile jej członki nie wydawały się kompletnie zwiotczałe!

_________________
1. Dom Undyne | 2. Pole wodnych treningów [SALA TRENINGOWA] | 3. Wulkan | 4. Siedziba Straży | 5. Wolny slot  
KP

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alphys
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 25
Join date : 13/09/2017

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Paź 22, 2017 12:10 pm

A by spróbowała jeszcze pyskować jej! Wtedy Alphys siłą by ją rozebrała ze zbroi... A przynajmniej tak było w jej wyobrażeniach. Jakby takie coś stało się w rzeczywistości to prawdopodobnie nie byłaby w stanie nawet dotknąć Undyne, nie mówiąc już o jakimś zdejmowaniu czegokolwiek. Ale... Ale to była wyjątkowa sytuacja. Tak, zdecydowanie wyjątkowa. Nie zawsze w końcu dowódczyni Królewskiej Straży pada na ziemię z nadmiaru ciepła.
- Tak, tak w innych okolicznościach... - mruknęła cicho, jakby sama do siebie, a po otrzymaniu instrukcji poszła na drugą stronę zbroi niż tam, gdzie ruda próbowała wymacać zatrzask. No i sama zaczęła poszukiwanie, a na jej pysku wymalował się wyraz pełnego skupienia. Dlatego też dopiero po chwili do niej doszło znaczenie słów wypowiadanych przez ledwo żywą rozmówczynię. Aż zamarła na chwilę, a na jej policzkach wykwitł piękny, czerwony rumieniec. Jej ruchy zaczęły być bardziej nerwowe, a wszystko przez drżące łapy, zaś myśli mimowolnie zaczęły błądzić wokół osoby ryby. Byleby tylko nie zauważyła tej nagłej zmiany... Teraz się cieszyła, że ruda jest wyczerpana po pobycie w Hotland, dlaczego? Ano dlatego, że istniała bardzo mała, malutka szansa, że nie zauważy, że jej słowa w końcu dotarły do Alphys. W końcu palcami odnalazła zatrzask i zdezaktywowała go.
- M-Mam! - w odruchu powiedziała głosem drżącym od tych wszystkich emocji krążących w jej wnętrzu, a sama po chwili tego pożałowała. Teraz nie było bata, żeby nie zwróciła na nią uwagi. Szczególnie po czymś pomiędzy okrzykiem a piśnięciem, który z siebie wydała. Opuściła głowę i gwałtownie przeszła do szukania kolejnego, próbując nie dać po sobie poznać, jak szybko jej serce bije. Z drugim nie miała tyle problemów, co z pierwszym na szczęście. Mogła więc przejść do kolejnej części... Jako, że rozpięła już te przy ramionach, teraz nie mogła zdecydować się, które teraz... No, w końcu zdecydowała, że skoro zaczęła od samej góry to teraz przejdzie do tych niżej. W związku z czym bardziej się przybliżyła do rybiej wojowniczki, przez dłuższą chwilę starając się odszukać zatrzaski.
- N-no... Gdzie one... - mruknęła do siebie, nie mogąc żadnego wymacać. Starała się w pełni skupić na tym, co teraz robi. Nie na pojedynczych pasmach włosów, które oblepiły twarz Undyne i ochocie, żeby je odgarnąć tak, jak to robili w romansach bohaterzy anime. I też nie na tym, co do niej wcześniej powiedziała. Oj, zdecydowanie nie mogła o tym rozmyślać teraz...

_________________

Karta postaci | Skarbiec | Telefon | Mew Mew: Kissy Cutie!



1. Hotland -> Labirynty
2. Hotland -> Wulkan
3. Wolne
4. Wolne
5. Wolne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wulkan   

Powrót do góry Go down
 
Wulkan
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Hotland-
Skocz do: