IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dzielnica mieszkaniowa

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 5:31 pm

Słuchała uważnie opowieści o Undyne, która natchnęła ją, aby doskonalić się jeszcze bardziej. Te mięśnie u wojowniczki nie zostały wyrobione przez siedzenie i czekanie, aż stanie się cud. Nie może sobie pozwolić na tak długi odpoczynek, nawet jak nie mogła znaleźć swoich nauczycieli! A może ich czymś pozytywnym zaskoczy, jak się czegoś nowego nauczy?
- A znasz może kogoś, kto by chciał mnie uczyć walki na miecze? - zapytała, bo Saver sprawiał wrażenie osoby, która bardzo dużo wie o Podziemiu, o jego historii i o osobach w nim mieszkających. A miecz to jedyny przedmiot, jaki mogła wyczarować z magii bez zmęczenia. Używanie innych broni mogłoby być niebezpieczne dla stanu jej duszy, na który zaczęła uważać. Czy to zmęczenie i dziwne uczucie, które czuła na pierwszym treningu u Xina były spowodowane niebezpiecznymi przeciążeniami? Jak tak to cud, że jej wewnętrzne, błękitne serduszko jest jeszcze w nienaruszonym stanie!
- Może nie możesz mieć silnego ciała... Ale możesz być silny w inny sposób! Na przykład możesz nauczyć się magii i jej używać~ - powiedziała szczerze, chcąc go chociaż trochę pocieszyć. Dla Pati prawdziwa siła płynęła nie tylko z tężyzny fizycznej, ale także z innych zdolności, jakie się posiadało. Na przykład magii. Albo dyplomacji. Albo z postawy, jaką reprezentuje dana osoba wobec swoich przyjaciół, wrogów i obcych istot.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 5:45 pm

Pytania! Może skończy bo jej się pomysły skończą.

-Doggo w Snowdin. On może cię też nauczyć niebieskich ataków. Takich które uderzają tylko gdy się ruszasz.

Pocieszenie dziewczynki. Miłe to było. Ale ja na to nie zasługuję. To niesprawiedliwe. Życie jest niesprawiedliwe. Ja nie mam duszy! Od zawsze!

-Dzięki. Ty jesteś najsilniejszym człowiekiem jakiego spotkałem. Może nawet sama dałabyś radę mnie pokonać.

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 6:16 pm

- Spotkałam się już z Doggo. Powiedział mi, że jestem za mała... A ja chciałabym się uczyć teraz! Albo znasz jakieś ćwiczenia? Albo... No nie wiem... Może jest jakaś książka do tego? Taka z obrazkami, żebym wiedziała, czy dobrze robię! - tak, oczywiście Patience. Wcale nie po to mają być obrazki, bo nie umiesz czytać. Ciekawym był fakt, że wierzyła w to, co mówi, dlatego też nie można było wyczuć od niej, że kłamie. Po prostu zapomniała o tej małej luce w jej umiejętnościach, które uniemożliwiają jej przeczytanie takowej książki.
- Ja? Najsilniejszym? - zapytała, mocno zdziwiona stwierdzeniem potwora. Teraz to na pewno chce jej poprawić humor. Pomimo, że w dużo słów, które się do niej mówi wierzyła, tu była przekonana, że prawda jest inna. Dużo bardziej bolesna dla niej. Ale to nie było nic, czego nie da się osiągnąć ciężką, cierpliwą pracą, prawda?
- Na pewno nie! Chociaż... Nigdy się z nikim nie pojedynkowałam. Tylko z Dogaressą, ale to było dawno temu... Chcesz to możemy stoczyć walkę! Taką przyjacielską~ - zaproponowała potworowi, chcąc mu pokazać, że nie pokonałaby go. Poza tym... Ciekawiło ją, czy naprawdę jest tak, jak Saver mówił. Że nie zdołałby pokonać czterolatki. Poza tym... Sparingi też rozwijają umiejętności, prawda? Potworzyca, która ją uczyła powiedziała, że nic tak bardziej nie rozwija zdolności bojowych, jak prawdziwa walka, gdzie dziewczynka będzie zdobywała wiedzę, kiedy będzie boleśnie odczuwała konsekwencje swoich błędów!

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 6:29 pm

Sparing? A wtedy ty ją przypadkiem zabijasz! Dobry plan! Nie będzie się tego spodziewała! Hahaha! Nie. Nie mam zamiaru. Jestem silniejszy, ale jej nie zabiję.

-Sparing? Może być. Pasuje mi. Ty robisz pierwszy ruch. To będzie doskonały trening! A tak w ogóle najważniejszy jest spokój i oddech. Jak będziesz głęboko i powoli oddychać to nie popełnisz błędu. Możesz wykorzystać nową umiejętność. Największe błędy popełniamy w złości.

Zmaterializowałem włócznię. Zmieniłem ją w kij zrobiony z HATE. Nie mam zamiaru jej nabić. Jak ją zabiję to Asgore albo Toriel mnie zabije. Pół podziemia będzie mnie chciało zabić.

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 6:48 pm

Pierwszy ruch, coo? W sumie, nie takie głupie. Musiała nauczyć się zadawać celne ciosy, a taka sytuacja jest najbardziej odpowiednia do takich ćwiczeń. Chwyciła nożyk w obie rączki, skupiając się przez chwilę na przepływie energii między jej duszą, a powstałym z jej broni mieczem, po czym uniosła powieki i spojrzała na przeciwnika lekko jarzącymi się oczami. W głowie przypominała sobie wszystkie wnioski wyniesione z walki z Dogaressą. Szukała wzrokiem słabych punktów Savera. W końcu ruszyła do ataku, a wzrok skupiła na kiju zmaterializowanym przez potwora. Można by było pomyśleć, że to właśnie tam celuje. O nie, nie! Zatrzymała się przed nim, po czym ułamek sekundy przed ciosem zmieniła punkt, na którym skupiła wzrok i spróbowała ciąć płytko w nadgarstek. Nie chciała w końcu potwora skrzywdzić jakąś raną, która by niewyobrażalnie krwawiła... O ile bezduszny miał coś takiego w sobie, jak krew. Tuż po tym mieczyk wrócił do poprzedniej pozycji i został podparty drugą rączką w oczekiwaniu na cios kijem ze strony maziowego stworzenia, aby go skontrować. Był on ustawiony na wysokości klatki piersiowej dziewczynki, gotów do uniesienia w górę jakby Saver zdecydował się na atak z góry. Po chwili po prostu... Przeszła pod jego nogami i próbowała zaatakować ciosem trzonem miejsce pod kolanami bezdusznego. Pomimo, że był zrobiony z w miarę płynnej substancji, na pewno taki cios zachwiałby jego równowagę. W końcu na ludzi to działa, to czemu na potwory miałoby nie?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 12, 2017 7:04 pm

Spokój. Wyłączyłem emocje. Mały dopływ HATE... Gotowy do walki. Dziewczynka delikatnie mnie zaskoczyła zmieniając cel. Bardzo śmieszne... Jak chciała przejść pomiędzy nogami zamachnąłem się. Ale plan był inny. Wypuściłem pnącza z pleców aby złapać dziewczynkę. Nie będzie miała szans ze mną. Przegra. Nie dam się pokonać dziecku. Kolejne jedno pnącze wypuściłem z klatki piersiowej. Złapię ją za nogę i uderzę z boku w żebro. Nie za mocno. Musi się poddać. Jak złapię ją tym z klatki piersiowej to cofnę tamte i zaplącze jej ręce. Tak aby nie mogła nimi ruszyć. Zrobiłbym z jej mumię ale... Nie. To będzie niesprawiedliwe. Nie ma opcji aby zabić ją. Nie chcę jej duszy. Nie mogę odebrać jej emocji... Ona jest zbyt radosna. Dziwne że jest duszyczką cierpliwości. Jest taka niecierpliwa. Taka pełna energii. Później rzucę ją na ziemię. Dość daleko by nie mogła do mnie szybko się dostać.

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 26

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Nie Sie 13, 2017 5:37 pm

Saver był najwyraźniej bardzo pewny siebie i przez to też nie docenił siły, jaka płynęła może i nie z drobnego ciałka Patience, ale z jej duszy oraz cierpliwego wyłapania odpowiedniego momentu na atak! Własnie dlatego nigdy nie należało pochopnie oceniać przeciwnika. Dziewczynce zgrabnie udało się uniknąć pochwycenia w trakcie jej ruchu,a i atak powiódł się z zadziwiająco dobrym skutkiem. Prawdopodobnie młodziutki człowiek nie do końca zdawał sobie sprawę z siły, jaka drzemała w jej duszyczce. Mieczyk śmignął w powietrzu i zgrabnie ciął nadgarstek. Czy czułeś ból, czy też nie, Saver, cios sprawił, iż broń wypadła ci z ranionej ręki, w której na chwilę jakby traciłeś czucie. Gdyby twoje ciało było bardziej organiczne, atak skończyłby się przerwaniem połączeń nerwowych w dłoni. Ty jednak miałeś dość szczęścia, by niedługo na powrót je odzyskać. Ponieważ jednak nie pomyślałeś nawet nad próbą obrony, skończyłeś jak skończyłeś z poważnym uszczerbkiem na HP. Kręcąc ci się między nogami, także nie mogłeś poradzić sobie z pochwyceniem jej. I tym sposobem kolejny atak pod kolana dopiął swego. Twoje nogi ugięły się niespodziewanie pod cięciem.


Patience: 80HP; Saver: 44HP


_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Pon Sie 14, 2017 2:32 pm

To bolało. Chwyciłem włócznię i podniosłem się. Zmieniłem ją na narzędzie ostre. Bo z tępym mi się nie uda. Pierwsze co zrobiłem to uklęknąłem i wycelowałem w dziewczynkę. Przegra. Starałem się unikać ataków odskakując zmieniając strukturę ciała: wyginając lub wykręcając nienaturalnie części ciała. Obserwowałem jej ruchy kręcąc głową dookoła. Jak się nie ma kości to można sobie na takie rzeczy pozwolić. Jestem wielką kupą żelu. Próbowałem też zablokować jej ataki włócznią. Nie będzie miała szans. Jak się zbliży to spróbuję podciąć jej nogi albo jakoś ją popodcinać. Bo nie nabiję jej na włócznię. Nie ma takiej opcji. Starając się blokować ciosy albo unikać je będę atakować. Piruet w tą i cios w żebra albo małe ukłucie. Może zacznie trochę krwawić? Jak będzie miała mało HP to znajdzie się jakiś szpital lub coś innego. Włączyłem naprawdę mały dopływ HATE. Nie taki aby ją zabić lub połamać jednym ciosem co zrobiłem z takim jednym lwem...(Fabularnie uznaję że dzieje się to po moim queście.). Nie dam się zaatakować. Moim głównym priorytetem jest obrona i uniki, a atakował będę z zaskoczenia podczas uników. Blokując cios będę kopać. Muszę wykorzystać moją przewagę wzrostu. jestem od jej wyższy i mam włócznię. Mój zasięg rażenia jest OGROMNY! Mogę ją kopnąć zanim dobiegnie albo dźgnąć zanim wymyśli to jakby mnie zaatakować!

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Pon Sie 14, 2017 4:01 pm

Co z tego, że zasięg rażenia Savera był ogromny, skoro Pati nie zamierzała wychodzić spod jego nóg? Teraz może co najwyżej próbować ją dźgnąć, chociaż to mogło być trudne zważywszy na to, że dziewczynka była ciągle w ruchu. Kręciła się pod jego nogami, czasem zmieniając stronę, w którą biegła, ale nadal trzymała się blisko potwora. Próbowała tym samym unikać jego ataków, a gdyby przyszedł mu do głowy pomysł z unieruchomieniem jej - cięłaby w pnącza, aby się uwolnić i kontynuować swój maraton dookoła bezdusznego. Czuła przy tym wyraźny skok adrenaliny, przez co uśmiech zagościł na jej twarzy. To się nazywa zabawa! Kiedy znalazła się ponownie za czarnym stworzeniem, próbowała ciąć mieczem w jego udo. Pomimo, że to nie był słabym punktem, ale były to jedne z najmniej ruchomych części ciała prawdopodobnie. Teraz to miała wrażenie, że to jest prawdziwa walka! Dlatego zmobilizowała wszystkie swoje siły i całe swoje skupienie, aby wygrać walkę! A przy tym wspaniale się bawiła wiedząc, że nic jej się stać złego nie może. Bo przecież to tylko przyjacielski sparing, prawda? Przez to, że potwór posiadał duże zdolności regeneracyjne swojego ciała ani nie wydał z siebie jakiegokolwiek okrzyku bólu, nie skapnęła się, że uderzyła zbyt mocno. Nie umiała jeszcze panować nad swoją siłą, którą zdobyła w czasie treningów z Dogaressą, Xinem czy sama. Ucieszył ją również fakt, że zdołała trafić Savera, wowie! Jej celność się poprawiła, a sztuczka, której się nauczyła od swojej pierwszej nauczycielki walki bardzo dobrze podziałała!

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 26

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Wto Sie 15, 2017 11:21 pm

Tym razem Saver postanowił zrobić użytek z możliwości swojego ciała i trzeba przyznać, że działało to zaskakująco dobrze. Co prawda nie udało mu się ani zatrzymać małej Patience, ani też pozbyć jej ze swojego zasięgu gdy tak intensywnie przebierała nóżkami, ale za to glutowate ciało skręcało się i wykręcało na tyle stron, że biedaczce bardzo ciężko było tym razem trafić z równą mocą i skutecznością co uprzednio. Co za tym szło - jej czteroletnie ciałko szybko zużywało energię. Nie zapominajmy, że pomimo całej żywotności z jaką potrafią funkcjonować dzieci, ich moce przerobowe zużywają się w odpowiednim tempie. Z drugiej strony, póki co w dalszym ciągu stanowiła bardzo kłopotliwy obiekt do trafienia. Niczym ta mała pchełka, przeskakiwała z miejsca w miejsce!
Saver, mimo starań, byłeś w stanie zadać ledwie powierzchowne obrażenia. Człowieczek wciąż jest w stanie dzielnie dotrzymać ci tempa!
Patience, twoje ciosy także nie zdały się tym razem na zbyt wiele. Gibkie ciało Savera daje ci się we znaki. Uważaj, niedługo zmęczenie może ci się zacząć dawać we znaki!

Patience: 72HP; Saver: 38HP

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sro Sie 16, 2017 12:08 pm

Musiała zwolnić... Inaczej bardzo szybko straci siły. Już teraz to wiedziała, jak trochę sił ją opuściło przez to bieganie. Musiała teraz trochę odpocząć. Przyjęła więc taktykę, że będzie się chować pomiędzy nogami Savera i uważać na latające pnącza czy włócznie. To ostatnie tak bardzo kojarzyło jej się z walką z Undyne, gdzie była cała masa włóczni. Ale wtedy również było inaczej, bo razem z nią był Johnny, a rybia wojowniczka jedynie testowała ich zdolności. A tutaj to była prawdziwa walka! Jednocześnie czekała, aż nastanie odpowiedni moment podczas dziwnych wygibasów bezdusznego, po czym wycelowała mieczykiem właśnie w to miejsce, które znalazłoby się odpowiednio blisko. Ciężko było przewidzieć coś nieprzewidywalnego... Ale starała się zrobić użytek ze swojego wzroku i wyobraźni. Ciężko było jej się skupić zarówno na przewidywaniu ciosów i ich unikaniu, dlatego zmarszczyła brwi i zmrużyła oczy, a w głowie miała kompletny chaos. Taka walka zdecydowanie wymagała więcej wysiłku z jej strony, jednak nie fizycznego. Tego o wiele gorszego dla Pati. W pewnym momencie w ogóle umysł odmówił posłuszeństwa, przez co stanęła w pozycji wyjściowej i próbowała się połapać w sytuacji. Postanowiła zamiast na atakach skupić się na obronie, w razie czego odcinając pnącza, które ją złapią, czy też blokować jego ciosy, wspomagając się dodatkowo drugą ręką trzymaną na tępej części ostrza.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sro Sie 16, 2017 12:18 pm

Wypuściłem pnącza z pięt. Tak aby nie zauważyła. Nadal starałem się unikać. Pnącza mają ją złapać za ręce i unieruchomić. Mają ją złapać jak kajdanki. Ze względu na to że nie mogę unikać ciosów na wieki. Najlepszą obroną jest atak? Nie będzie mogła mnie uderzyć jak nie będzie mogła machać mieczem? Prawda? Jak ją złapię za ręce to przybiję ją do ziemi. Po czym zacznę tłuc włócznią. To będzie najlepsza taktyka

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 26

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 19, 2017 9:53 pm

W zamyśle, taktyka Savera z pewnością była niemniej szczwana co i śmiercionośna w skutkach, gdyby jeszcze czterolatce nie towarzyszyło to jej diabelne szczęście. Tego dnia los z pewnością się do niej uśmiechał, nie ma co.
Saver, choć twoje trudne do przewidzenia ruchy i szybkie ataki wreszcie zdołały zmylić rozkojarzoną Patience, a pnącza wreszcie dopadły jej wiotkie rączki na dłużej, tylko na chwilę zdołałeś wytrącić ją z równowagi i zadać kilka ciosów za pomocą włóczni. Dusza tego dziecka była jednak silna i ta też siła chroniła ją dużo lepiej niż jej fizyczna forma. Twoje ataki nie zabierały jej więc tyle HP na ile zapewne liczyłeś, a pnącza okazały się dla niej proste do rozrywania i przecinania. Tym też z kolei sposobem, cięcia zadane mieczykiem raniły twoje dziwaczne ciało bardzo boleśnie. Niby taka mała zabaweczka, a czułeś już, jak twoje życie staje się poważnie zagrożone. Energia ulatywała z ciebie wraz z twoim HP, przez co utrzymanie jednolitej formy sprawiało ci koszmarny problem. Nie mogłeś nad tym do końca zapanować. Jeśli będziesz to kontynuował... Możesz nie wyjść cało z "niewinnej" - zdawać by się mogło - potyczki.
Patience, pomimo zawrotów głowy i faktu, że zostałaś nieco unieruchomiona, twoje cięcia dopadły celu, a same pnącza nie stanowiły problemu do wyrwania się lub ich odcinania. Ciosy były na dodatek na tyle silne, by zadać następne, poważne obrażenia twojemu przeciwnikowi. Jednak ty także nie wyszłaś zupełnie bez szwanku. Zapewne będziesz miała po tym wszystkim sporo siniaków i drobnych rozcięć w mnogich częściach ciała - na rękach, nogach i po bokach korpusu. Po twoim policzku spływała cieniutka stróżka krwi spowodowana drobnym rozcięciem.

Patience: 64HP; Saver: 5HP

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Nie Sie 20, 2017 12:44 pm

Raczej wolę przestać... Bo... Przegram. A jak "umrę" (Bo i tak się odrodzę. Wystarczy tylko więcej nienawiści) to sprawię jej traumę. Więęc nie mam zamiaru więcej walczyć. Odskoczyłem na większą odległość.

-Ja ledwo żyję. Wygrałaś! Brawo! Jak mówiłem to jesteś najsilniejszym człowiekiem jakiego spotkałem.

Nie licząc tego maga z 6 duszami... Boo całkiem nieźle nam skopał tyłek. Prawda. Ale ona sprawiła nam więcej problemów. Ale załóżmy że tego maga nie było. Ale to były moje najlepsze minuty życia! Dałeś mi PEŁNĄ kontrolę! Bo ciebie wtedy pierwszy raz potrzebowałem TAK bardzo.

-A więc jak się czuje nasza zwyciężczyni? Bo ja nie za bardzo. O mały włos i było by po mnie. Jesteś NAPRAWDĘ silna. Pamiętam że walczyłem kiedyś z kimś innym. On znał bardzo dobrze się na magii. I potrafił tworzyć skrzydła z energii. Może ty też kiedyś spróbujesz? Był on silny i musiałem uciekać. Ale walka z tobą to była jedna z najcięższych walk w moim życiu. Możesz być z siebie dumna!

Uśmiechnąłem się najmilej jak mogłem. Kiedyś muszę pobawić się przed lustrem z kształtowaniem twarzy...

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Nie Sie 20, 2017 2:53 pm

Kiedy potwór powiedział, że wygrała, odcięła dopływ magicznej energii do mieczyka, zmieniając go z powrotem w zwykły, plastikowy nożyk, po czym schowała go do kieszeni, uśmiechając się szeroko. Wygrała! Pierwszy taki prawdziwy sparing w jej życiu i go wygrała! I coraz bardziej wierzyła w słowa, że jest najsilniejszym człowiekiem, jakiego spotkał... Ale co, jeśli spotkał tylko jednego i była to ona? Ale nie dane jej było myśleć nad tym zbyt długo, gdyż szybko jej myśli zajęły się tym, że powiedział, że byłoby po nim. Spojrzała uważniej na jego postawę, wychodząc spomiędzy jego nóg i stając przed nim, a na jej twarzyczce odmalował się wyraz zmartwienia. Naprawdę... Działa mu się krzywda? Podczas walki na to nie wyglądało... W końcu nie miał fizycznego ciała, ale w końcu mogła dostrzec, że coś jest nie tak, prawda?
- Oh... Nie chciałam cię skrzywdzić! Przepraszam! - powiedziała, a słowa jej przepełnił szczery żal. Spojrzała dosyć przejęta, ale nie była w stanie nic zrobić. Jej wiedza była zbyt mała... Poza tym, jak założyć opatrunek komuś, kto nie ma stałego ciała? Kiedy usłyszała o potężnym magu, który potrafił zrobić sobie skrzydła z energii. Cóż... To było bardzo pomysłowe! Na pewno kiedyś spróbuje. Ale wtedy, kiedy magia będzie na wystarczająco wysokim poziomie, bo teraz mogło być to potencjalnie dla niej niebezpieczne.
- Pewno, że spróbuję! - odpowiedziała zapalona do tego pomysłu, już wyobrażając sobie, jak lata na własnoręcznie wyczarowanych skrzydłach.
- Chcesz to możemy iść do lekarza, nie wyglądasz za dobrze - stwierdziła, uważnie obserwując, jak jego ciało stało się bardzo niestabilne w porównaniu do tego, w jakim stanie się znajdowało na początku. Przecież... Przecież jeszcze trochę i mogła go nawet zabić! Ale teraz... Bardziej przejęła się swoim stanem. Poczuła, jak piecze ją rozcięcie na policzku, kiedy skok adrenaliny minął, a sama otarła wierzchem dłoni lecącą krew, chwilę na nią patrząc. Ale w jej oczach nie było strachu, a jedynie zdziwienie, że nie zauważyła tego wcześniej. Spojrzała też na swój podziurawiony w miejscach rozcięć sweterek. No... To teraz będzie musiała go zmienić. Nie może chodzić w obdartych ubraniach, prawda? Na pewno coś w zamku się znajdzie. A teraz... Chyba czas do lekarza. Złapała Savera za miejsce, gdzie powinna być jego dłoń, po czym pociągnęła go w bliżej nieznaną sobie stronę.
- Chodźmy, chodźmy! - pośpieszała go słownie, nie mogąc pozwolić, aby jej nowy znajomy znajdował się dłużej w takim stanie. Co prawda nie wiedziała, gdzie jest lecznica... Ale zawsze mogą pozwiedzać większą część miasta, prawda? Saver krwawić nie mógł, jego stan był w miarę stabilny...

zt

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 26

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Sie 26, 2017 11:02 pm

Patience, za Twoją determinację w boju oraz wygrany pojedynek, otrzymujesz: 1PD + 33 EXP

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sro Wrz 20, 2017 12:57 am

Późne godziny, ciemno za oknami a na dworze cisza jak makiem zasiał. Była późna noc, godzina wahająca się między pierwszą a drugą. Wszyscy mieszkańcy dzielnicy mieszkalnej spali. To dzieci mają na rano do szkoły, to inne osoby do pracy, lub po prostu siedzą w domu bo nikomu innemu nie przyszło do głowy wyjść tak późno, żeby poszwędać się po okolicy. Quenta pomimo tej pory spokojnie siedziała na jednej z pobliskich ławeczek. Była niedaleko od swojego mieszkania, a że w oczekiwaniu na ciasto, które musi piec się w piekarniku jeszcze jakiś czas nie miała co robić, to postanowiła się przewietrzyć. Cóż, nie należy jej źle oceniać nawet jeśli robi ciasto o tak chorej na te czynność godzinie. A jakie ciasto zapytacie? Słodkie, pomarańczowe i puszyste - ciasto marchewkowe. Zapachy tego wypieku było czuć aż tutaj, a Quenta znajdowała się może sto metrów od swojego przytulnego mieszkanka. Gdy różowowłosa rozglądała się dookoła widziała wiele okien, w których wciąż paliło się światło, bądź migał ekran telewizora mieniąc się w różnorakich kolorach. Rozmyślała - jednocześnie o wszystkim i o niczym. Głównie jej głowę zaprzątały myśli związane z wypiekami oraz... zawieraniem znajomości. Jak w tym jednym była świetna, tak to drugie przychodziło jej z trudem ze względu na samotną przeszłość. Powoli jednak przekonywała się do innych i była coraz bardziej otwarta, poznawała nowych przyjaciół... Jakichkolwiek przyjaciół. Była szczęśliwa jak nigdy i nie musiała przejmować się sprawami rodzinnymi, ponieważ już nie mieszkała na rodzinnym dworku. Na te myśl łzy na krótką chwilę zebrały jej się do oczu, jednak nie spłynęły z nich, ponieważ dziewczyna zdążyła je szybko przetrzeć. Na jej buźce zaś zagościł szczery i ciepły uśmiech. Quenta westchnęła głośno i głęboko rozsiadając się bardziej na ławeczce, wdychając zapachy piekącego się w mieszkaniu ciasta. Zostawienie otwartego okna było dobrym pomysłem. Powoli i ze stoickim spokojem dziewczę przeczesało palcami swoje gęste włosy związane w luźną kitkę. Były też nieco przycięte, jednak jak nam wszystkim wiadomo pewnie wrócą do swojej pierwotnej postaci w przeciągu godziny, może dwóch, ponieważ teraz sięgały jej już za tyłek. Mogłoby się wydawać, że o tej porze jest dosyć chłodno, jednak Quenta ubrana w kremową bluzkę z krótkim rękawem, różową spódniczkę z kokardką oraz pudrowe pantofelki nie przejmowała się tym - też tego za bardzo nie odczuwała. Nie było wiatru, nie było deszczu, burzy. Było po prostu cicho. Dla zajęcia czasu w oczekiwaniu na marchewkowe cudo istotka zaczęła lekko pocierać palcami mały amulecik, który przypięty był do czarnego paska na jej szyi robiącego za swego rodzaju naszyjnik. Korony na sobie dzisiejszego wieczoru, um, to znaczy nocy nie miała. Została na łóżku, a Quenta nie widziała potrzeby ubierania jej na chwilę przewietrzenia się na świeżym powietrzu. Wtem lekki powiew wiatru lekko roztrzepał jej włosy oraz wywołał momentalny dreszcz, który przeszedł ja po całym ciele. Czyżby ktoś się zbliżał? Miała akurat owe przeczucie.


_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sro Wrz 20, 2017 6:46 pm

W Nowym Domu przebywał praktycznie przez cały dzień. Można by się zastanawiać, co człowiek mógłby robić w przepełnionym wręcz ogromną liczbą potworów mieście. Otóż postawił sobie za punkt honoru poznać jak największą liczbę istot zamieszkujących Podziemie. W końcu ma kiedyś zostać pierwszym ludzkim strażnikiem! Chyba wypadałoby znać osoby, które ma się w przyszłości bronić za wszelką cenę. Było to strasznie głupie...? Łazić po terytorium domniemanego wroga, nie zważając przy tym na to, że ktoś może się do ciebie dorwać i zatłuc tylko dlatego, aby jego zdaniem rzekomej sprawiedliwości stało się zadość? Jeszcze jak! Nigdy nie wiadomo na kogo można się akurat natknąć. Był to czyn niewiarogodnie głupi, lecz był to także kolejny powód, aby jeszcze bardziej postarać się naprawić stosunki pomiędzy ludźmi i potworami.  
Spędził długie godziny na zwiedzaniu tego ogromnego miejsca, jakim była ów wielka stolica rasy potworów i rozmowach z jego mieszkańcami. Zapewne mogłoby się to skończyć nieszczęściem, gdyby Król Asgore nie zniósł obowiązku pochwycenia każdego napotkanego na swej drodze człowieka. Oczywiście nie obyło się bez wypełnionych nienawiścią i obrzydzeniem spojrzeń ze strony niektórych mieszkańców. Tak po prawdzie, zupełnie go to nie dziwiło. Pewnie gdyby po jego mieście szwendał się jeden z przedstawicieli rasy, która skazała jego rodaków na wieczne życie pod ziemią to sam nie byłby tym faktem zadowolony. Rany można wyleczyć, lecz blizny pozostają na całe życie. Niemniej jednak, wszystko przebiegło... zadziwiająco spokojnie. Żadnych niepotrzebnych złośliwych słów, kłótni czy bójek. Natrafił na całą masę pozytywnie nastawioną do niego osób. Jedni byli po prostu ciekawi tego, jak wygląda życie na powierzchni, a on z entuzjazmem odpowiadał na ich pytania, a inni chcieli za wszelką cenę poznać przedstawiciela tych okrutnych ludzi o których to tyle już słyszeli. Większość z nich nie miała nawet pojęcia, że rozmawia z człowiekiem dopóki ich o tym nie uświadomił z szerokim uśmiechem na twarzy.  
I tak to mijały kolejne godziny spędzone na długich rozmowach i przemieszczaniu się z miejsca na miejsce. Nim się obejrzał, na ulicach miasta znajdowało się coraz mniej mieszkańców, a dotychczasowy gwar, który praktycznie zawsze towarzyszył w stolicy, zaczynał powoli ucichać. Gdy zaczął zapadać zmrok, Johnny stwierdził, że powinien już się zbierać i ruszyć z powrotem do Snowdin. Był przed nim dość spory kawałek drogi, a jemu nie widziało się spędzanie nocy na ulicy. Fakt, mógłby spróbować poszukać jakiegoś hotelu lub czegoś w tym stylu, lecz uznał, że szkoda na to czasu. Pewnie gdyby już udałoby mu się znaleźć takowe miejsce na odpoczynek to byłby już normalnie od dawna w śnieżnym miasteczku. Poza tym w razie czego, zawsze może wpakować z powrotem swój zadek do trumny w zamkowej piwnicy. Chyba nikt się nie obrazi. W pewnym sensie należy ona do niego, skoro przesiedział w niej dobre dwadzieścia lat, a na jej wieku znajduje się serce koloru jego domniemanej "specjalnej" duszy. Ugh... Gdy tylko przypomni sobie durną paplaninę o tym, że ponoć znajduje się w nim jakaś dusza sprawiedliwości to od razu pogarsza mu się humor. Nawet jeśli to prawda, a osoba, która mu o tym powiedziała była wtedy przy zmysłach to nie znaczy, że prosił o bycie kimś wyjątkowym.
Idąc samotnie przez ciemną uliczkę, zastanawiał się czy na pewno idzie dobrą drogą. W nocy wszystko wydaje się zupełnie inne. Już raz zabłądził w Nowym Domu i miał nadzieję, że więcej się to już nie powtórzy. Natrafił na miejsce, które swoim wyglądem wskazywało na to, że zamieszkuje je spora liczba potworów. Oj jak im zazdrościł tego, że mogą już teraz sobie spokojnie wypoczywać we własnym mieszkanku.
Jego uwagę zwróciła istota siedząca na niedaleko znajdującej się od niego ławeczce. Gdy akurat to przechodził obok niej, gwałtownie przystanął w miejscu, a na jego twarzy pojawiło się delikatne zdziwienie. To w stolicy znajdują się także inni ludzie, a w dodatku kompletnie mu nieznani? Od początku myślał, że zna wszystkich bratnich mu nieszczęśników z powierzchni, którzy tak, jak on trafili do tego opuszczonego przez boga miejsca. Podszedł w stronę dziewczyny kilka kroków, a następnie lekko pochylił się w jej stronę i zmierzył ją skonsternowanym spojrzeniem.
Nie minęła chwila, a chłopak się ponownie wyprostował i westchnął z niekrytą ulgą. A więc kolejny człowiek, huh? Pewnie wypadałoby się przedstawić, a nie stać jak ten słup. Pewnie musiała się nieswojo poczuć przez jego reakcję na jej wygląd.  
- Hiya! Jestem Johnny! - Oświadczył energicznie z uśmiechem na ustach. - Dobrze jest znowu zobaczyć jakąś ludzką buźkę!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sro Wrz 20, 2017 10:09 pm

Wiatry zwiastowały dobrze, ponieważ chwilę później do ich szumów dołączyły się w zgrabnym rytmie dźwięki czyichś kroków zbliżających się w jej stronę. Wywołało to u niej nie oszukujmy się - nie lada zaskoczenie. Ktoś szwędający się po dzielnicy mieszkalnej o tej porze? Nie zwracając uwagi na nią, bezbronną istotkę kto inny mógł wpaść na taki pomysł? Może jakiś bandzior chcący wykorzystać osoby takie jak ona spędzające swój czas w spokoju o tak później godzinie? Nie! Musiała bardzo szybko wyrzucić te myśl ze swojej głowy. Zbędne martwienie się o swój własny tyłek nigdy nie wychodził na dobre, przynajmniej jej. Gdy nieznana jej jeszcze duszyczka zmierzała w jej stronę słabe światło pobliskich lamp powoli zaczęło oświetlać sylwetkę nieznajomego przybysza. Krok za krokiem, a Quenta widziała go coraz to dokładniej. Starała się nie przyglądać mu bardzo ofensywnie, a tylko zerkała ukradkiem powoli śledząc go wzrokiem. Wydawał się... przyjemny i miły. To na pewno. Dziewczynę aż przepełniło dziwne odczucie, które zaowocowało dreszczem, który przeszedł ją dosłownie od góry do dołu. Kolejny uśmiech, znów odruchowy pojawił się na jej twarzy. Wracając do przybysza - z wyglądu wydawał się być człowiekiem, a opaska na jego oku zaczęła powolutku niepokoić dziewczynę. Może nie tyle co niepokoić, a martwić ze względu na jej miękkie serduszko. Jeszcze jedno spojrzenie na twarz chłopaka w kapeluszu kowbojskim, a pewnie zaczęłaby wymyślać najczarniejsze scenariusze na temat powodów noszenia owej maski. Mimo wszystko żółte serduszko na niej wydawało się jej bardzo urocze i pasujące. Jakby uzupełniało jego cały wygląd.

Już miała odwrócić od niego wzrok na dobre i zapomnieć, albo chociażby się postarać, ponieważ zagadać nie miałaby raczej odwagi, mimo, iż wydawał się jej ciekawą personą. Gdy jednak miał ją minąć, a postanowił przystanąć i wpatrywać się w nią Quenta z dziwnego poczucia dyskomfortu i wstydu zarumieniła się wyraźnie. Chwilowo zesztywniała. Co ten człowiek widział w niej takiego ciekawego? Może to z powodu jej ubrania? Czyżby było zbyt skąpe i rzucało się w oczy? A może ma coś na twarzy? Cóż, mogła tylko sie domyślać jego zamiarów spoglądając nieśmiało ukradkiem na przybysza błyskając swoimi wielkimi oczkami. W chwili, w której zaczął się do niej zbliżać znów przeszedł ją dreszcz. Nie takiego spokoju oczekiwała. Halo! Nie czuła się komfortowo gdy ktoś wlepiał w nią gały jak w eksponat!! Huh? Czemu westchnął? Czyżby przypominała mu kogoś znajomego? Możliwe. Pewnie się zawiódł i zaraz odejdzie w stroją stro- OOOOoooo nie. Chłopaczyna przedstawił się Quencie. Co się dzieje? Czemu człowiek najpierw wpatruje się w nią jakby była złotówką na ulicy mieniącą się z pięciuset metrów a potem zaczyna konwersacje? Nie miała na szczęście korony, bo pewnie ona przygarnęła więcej jego uwagi. O jak dobrze, że zostawiła te rodzinne świecidełko na łóżku w mieszkaniu.

Johnny, więc tak ów człowiek stojący naprzeciw niej miał na imię. Wydawało się ładne, przyjemnie brzmiące w połączeniu z jego radosnym zachowaniem. Przypominał jej nieco typowo rozweselonego dzieciaka na placu zabaw, ale każdy ma w sobie troszkę infantylności i trzeba się z tym liczyć i nie oceniać książki po okładce. Wtem jedno słowo, które wprawiło ją w osłupienie prawie tak jak całkiem niedawno na terenach mroźnego Snowdin. Słowo ''ludzka''. Quenta była w pełni świadoma faktu, że była bardzo podobna do człowieka, ba, wyglądała jak człowiek z szalonym kolorem włosów, jednak nim nie była. Bała się też przyznać do swojej rzadkiej odmienności. Nie codziennie widziało się mieszańców... W sumie ledwo kto pamiętał o ich istnieniu i że w ogóle jest to możliwe. Na jej buźce ponownie zagościł wyraźny rumienieć, a sama różowowłosa wydawała się bardzo speszona.

- Witaj, jestem Księż-... To znaczy, Quenta. Wybacz, może i wyglądam dość ludzko, ale nie zaliczam się do jednych z was. Wybacz, jeśli mogłam cię tym jakkolwiek urazić.

Odparła troskliwie i bardzo ostrożnie powolutku wstając. Podczas przedstawiania się i generalnie witania powinno się wstać jeśli się siedzi, a maniery, które wyniosła z domu wciąż dyrygowały nią nawet z czystego odruchu. Lampa stojąca nieopodal dająca im garstkę światła zaczęła powoli mrygać. Czyżby instalacje w stolicy odczuwały jej spiętość i same dostawały przy tym joba? Możliwe, chociaż odstawmy to na później. Ważne, że w ogóle cokolwiek tutaj świeci, bo bez światła w tym miejscu jak w jaskini, a jedynym punktem orientacyjnym by później wróciła do domu jest zapach jej marchewkowego ciasta piekącego się w domowym zaciszu. O właśnie, jej słodki wypiek. Jeszcze około piętnaście, do dwudziestu minut. Może powinna zaprosić nieznajomego na kawałek ciepłego ciasta w połączeniu z herbatką, luźną rozmową? Quenta z natury była bardzo gościnna.

- Co cię sprowadza w te ciemne okolicy o tak późnej porze? Praktycznie nikt o takich godzinach nie opuszcza swojego domu by przechadzać się właśnie tutaj.

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Czw Wrz 21, 2017 12:20 am

Był świadom tego, że jego zachowanie mogło się jej wydać delikatnie mówiąc... podejrzane? Cóż, na pewno nie było ono najodpowiedniejsze, jeśli chodzi o zaistniałą sytuację. Sam pewnie poczułby się nieswojo, gdyby ktoś w środku nocy podszedłby do niego bez słowa i zacząłby go bezwstydnie obserwować. Pozostało mu tylko liczyć na to, że się na niego nie obrazi. Niestety często zdarzało mu się nie trzymać ustalonych norm społecznych. Nienawidził tej całej zabawy w podchody czy przekomarzanki. Chyba można powiedzieć żadnego wahania, że jest jedną z najszczerszych osób w całym Podziemiu. Jeśli jakimś cudem ukrywa coś przed drugą osobą to zapewne musi mieć ku temu solidny powód.
Nie da się ukryć, że to, co po chwili usłyszał kompletnie od razu zbiło go z tropu. Zamrugał kilka razy, a następnie wydał z siebie ciche "hę?", cofając się przy tym o krok w tył. Czyli jednak ona nie jest człowiekiem...? Przecież by poznał potwora, prawda? Przynajmniej tak mu się wtedy wydawało. Praktycznie bez chwili zawahania ponownie zmierzył ją skonsternowanym wzrokiem od góry do dołu. Gdyby się tak lepiej przyjrzeć to faktycznie coś mu tu nie pasowało. Jej skóra była zbyt... różowa i błyszcząca? Z bliska faktycznie można byłoby się doszukiwać kolejnych różnic, lecz z dalszej odległości wyglądała praktycznie identycznie, jak przedstawicielka tej samej rasy do której należał Johnny! Powinien teraz przeprosić? Chyba by tak wypadało. Zawsze może spróbować obrócić to w żart... Cóż, jedno jest pewne. Nienawidził takich sytuacji. Na swoje nieszczęście, często właśnie w takich lądował. No nic. Co się stało to się nie odstanie. Pozostało mu się jedynie zmierzyć z konsekwencjami swoich czynów. Być może nie oberwie mu się tak bardzo, jak chłopakowi się wydaje.
- Um... Wybacz! Nie chciałem cię urazić. Naprawdę! - Cicho wymamrotał, a następnie nerwowo poprawił swoją dłonią to, jak kowbojski kapelusz leżał na jego głowie. - Po prostu z daleka bardzo przypominasz człowieka! Mam nadzieję, że nie masz mi tej pomyłki za złe.
Gdy dziewczyna zerwała się z powrotem na równe nogi, chłopak delikatnie się zaczerwienił, a następnie nerwowo odwrócił od niej wzrok. Nie ma to jak się solidnie wygłupić przed jakimś nieznajomym, huh? Chyba było to zakorzenione głęboko w jego naturze. Może gdyby to był jakiś chłopak, a nie dziewczyna to nie czułby się w tej chwili tak bardzo zażenowany.
Na pytanie Quenty, Johnny na chwilę zamilkł szukając jak najlepszej odpowiedzi. Pewnie musiało to dla niej stosunkowo niepokojąco wyglądać. W końcu kto normalny się szwenda po ciemnych uliczkach, kiedy wszyscy mieszkańcy stolicy już wypoczywają w swoich łóżkach albo piją w tutejszych tawernach.
- Można powiedzieć, że się zbytnio zasiedziałem. Czas mija strasznie szybko, gdy się dobrze bawisz! Miałem właśnie zamiar wracać z powrotem do Snowdin. - Odpowiedział po krótkiej chwili na zadane mu wcześniej przez Quentę pytanie. - A co taka dziewczyna jak Ty robi sama o tej porze? Przecież powiedziałaś, że jest już późno. Mieszkasz gdzieś niedaleko? Odprowadzić cię?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Sob Wrz 23, 2017 1:40 am

Na pytanie zadane przez Johnnego Quenta nie wiedziała jak odpowiedzieć przez dłuższą chwilę, chociaż jej prawdziwe zamiary skupiały się na zaczerpnięciu świeżego powietrza. Było w tym coś dziwnego? Najwyraźniej nie, więc sama nie rozumiała powodu swojego spięcia. Poza tym walczyła sama ze sobą na temat wyjawienia mu swojej prawdziwej rasy. Może po prostu zaprzeczy też bycia potworem a chłopaczyna się domyśli? Powątpiewała w to. W końcu znaleźć mieszańca to jak odkryć Eldorado, czyli szans jest mało, bardzo mało. Wzięła głęboki oddech wciągając powietrze nosem i spojrzała spokojnie w jego stronę wpatrując się znów chwilowo głównie w jego opaskę na oku.
- Powiem tak. Nie jestem ani człowiekiem, ani też potworem, a jeśli chodzi o sam fakt mojego pobytu tutaj o tej porze, to wyszłam się przewietrzyć w oczekiwaniu na moje ciasto marchewkowe. Nie wiem co mnie tknęło żeby upiec je o tej godzinie, może to brak zajęcia, nuda.
Odparła nerwowo drapiąc się po karku i poprawiła swoje długie włosy. Wyglądała na spiętą i taka taż w tej chwili była. Cóż, nie na co dzień rozmawiała z losowymi przechodniami o tak późnej godzinie sam na sam, ba, nigdy nie przytrafiło się jej coś takiego.
- Em, mieszkam sto metrów stąd. Jeśli widzisz to okno, w którym pali się białe światło. O tam, na parterze w bloku pod siódemką.
Rzekła pokazując palcem w swoje prawo. Jej okno było jedynym w tym bloku, w którym paliło się światło. W sumie nie tylko jedynym w bloku, ale generalnie w jej okolicy. Reszta jej sąsiadów najwyraźniej smaczne sobie spała.
- Jeśli chcesz, to możesz wpaść. Samemu ciasta nie zjem, a zrobiłam dużą porcję. Mogę także poczęstować cię herbatą. Oczywiście jeśli chcesz, nie nalegam.
Po tym schowała swoje ręce za plecy i lekko spuściła głowę w dół. Zawstydzone dziecko, więc co się jej dziwić. A ponoć sama nie rozumie czemu inni się tak zachowują.

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego


Ostatnio zmieniony przez Quenta dnia Pon Wrz 25, 2017 7:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Nie Wrz 24, 2017 1:36 pm

Nie jest ani człowiekiem, ani potworem...? Więc niby czym? Nie minęła chwila, a przez ciało Johnnego przeszły dreszcze. Do głowy przyszło mu jedyne logiczne rozwiązanie. A co, jeśli właśnie dane jest mu rozmawiać z jakimś rodzajem robota czy czegoś w tym stylu? Tylko po co robot miałby piec dla siebie ciasto? Przecież te chodzące maszyny nie potrzebują jeść ani pić, prawda? Coraz więcej pytań niż odpowiedzi. Może chłopak się myli, a Quenta zwyczajnie boi się przyznać do tego, że należy do jednej z aktualnie przebywających w Podziemiu ras w obawie przed tym, jak chłopak może na to zareagować? Nie wiadomo czy to niesamowite szczęście lub ogromny pech, lecz swoje już zobaczył i to w tak młodym wieku! Raczej mało jest już rzeczy, które mogą go zadziwić. No ale nie ma co jej o to męczyć. Jeśli nie chce powiedzieć to chyba nie powinien na nią naciskać. Każdy ma swoje sekrety i dziwactwa. Poza tym nie da się ukryć, że ciężko zaufać osobie, a w dodatku człowiekowi, którego widzi się pierwszy raz w życiu. Skoro dziewczyna nie chce mu powiedzieć wprost o co jej chodzi to nie będzie jej męczył. Najlepiej będzie to przemilczeć.
Gdy Quenta wskazała palcem na swoje okno, a następnie wyszła z inicjatywą zaproszenia go do swojego domu na ciasto marchewkowe i herbatę, chłopak wzdrygnął się w ledwie widoczny sposób. Zupełnie obca osoba zaprasza go w środku nocy do swojego mieszkania. W końcu co może pójść nie tak? Przynajmniej nie zaczęła gadać o kotkach w piwnicy. Niemniej jednak, nie za wesoło wyobrażał sobie teraz powrót do Snowdin. Był bardzo zmęczony od ganiania po mieście, a od Nowego Domu do miasteczka był całkiem spory kawałek drogi. Nigdy nie wiadomo, co może się w trakcie tak długiego marszu przytrafić. Poza tym zdecydowanie napiłby się czegoś ciepłego.
- Jeśli obiecasz nie zamknąć mnie w piwnicy lub otruć to chyba nie mam nic przeciwko! - Zażartował, szczerząc się do dziewczyny. - Prowadź!
Skoro się zgodził to chyba nie pozostało mu nic innego, jak udać się za Quentą do jej własnego mieszkania.

zt

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Pon Wrz 25, 2017 1:17 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Pon Wrz 25, 2017 1:03 am

Quenta może i wyglądała na niewinną i głupiutką, ale miała dobry wzrok i widziała te minimalnie widoczne wzdrygnięcie się Johnnego. Zaregowała na nie lekko skrzywioną i zmartwioną minką lekko przymykając oczka. Ponownie schowała obie ręcę za siebię ściskając nerwowo jeden palec z drugim. Pewnie cała ta propozycja zabrzmiała dla niego bardzo dziwnie - nieznajoma dziwna dziewczyna podająca się za nikogo ze znanych raz zaprasza cię do domu na ciasto i herbate o może drugiej w nocy, a co ty byś zrobił na jego miejscu? Może nie powinna tak od razu prosto z mostu zapraszać go do siebie, ale na dworze robiło się już trochę chłodno, i jak on tego za bardzo nie odczuje ze względu na swój sweter, tak Quenta stojąca w samej spódniczce i krótkim rękawku powoli trzęsła się jak osika.
- W-Wiesz, jeśli zabrzmiałam dziwnie to przepraszam. Po prostu pomyślałam, że to dobry pomysł bo em...
I nie zdążyła dokończyć gdyż Johnny wtrącił się z zamykaniem go w piwnicy i otruwaniem go najprawdopodobniej ciastem bądź herbatą. Nawet nie przyszło jej do głowy, że mógł tak pomyśleć. Jej ego zostało lekko ukłute, jednak nie dała po sobie tego poznać. Specjalnie starała się o wizerunek osoby kruchej //i to dosłownie!// a tu ktoś myśli, że ta go zatruje, chociaż po chwili przemyśleń zrozumiała jego żartobliwą obawę. W końcu... Uh, to ona grała tutaj dziwną i tajemniczą!
- W takim razie chodźmy.
Rzekła odwracając się na chwilkę by następnie pogrzebać coś najwyraźniej w bluzce i wyjąć klucze od mieszkania i klatki. Nie potrzeba jej kieszeni, ponieważ na klatce piersiowej miała własną skrytkę! Trzymając już dwa metalowe graty w swojej dłoni ponownie odwróciła się do Johnnego i obdarzyła go szczerym szerokim uśmiechem po czym skierowała się w stronę klatki, w której paliło się tylko jedno światełko - na parterze w oknie kuchni.

z.t.

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   Pon Wrz 25, 2017 12:09 pm

Quenta otrzymuje 44 punkty doświadczenia, zaś Johnny - 38.

Spoiler:
 

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dzielnica mieszkaniowa   

Powrót do góry Go down
 
Dzielnica mieszkaniowa
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom-
Skocz do: