IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tawerna Słodkiej Brzoskwinki

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Airon
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 21
LOVE : 1
Liczba postów : 15
Join date : 16/08/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Czw Sie 17, 2017 5:01 pm

To prawda pap nigdy nie grzeszył rozumem. w każdym razie plan jest dobry chyba możemy zaczynać.
Tylko pozostaje jedna niewiadoma o której Sansa nie będzie w domu? Nigdy nie miał planu dnia a w szczególności nie robi niczego systematycznie nie licząc żartów i przerw od pracy.

Plan jest dobry lecz musimy dopracować jedną rzecz. powinniśmy dowiedzieć się o której i którego dnia nie będzie go w domu. Spotkajmy się jutro o 13:00 a cały pozostały czas poświęćmy na dopracowanie tego szczegółu

może poproszę Follower'ów o pomoc, właściwie ciekawe czy żyją?

_________________
KP


Ostatnio zmieniony przez Wingdings Gaster dnia Czw Sie 17, 2017 5:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 89
LOVE : 0
Liczba postów : 123
Join date : 28/07/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Czw Sie 17, 2017 5:15 pm

Brzmi jak plan. Całkiem niezły plan. Jutro o 13?

-Więc jesteśmy umówieni. Cieszę się...

Więc uścisnąłem jego rękę i wyszedłem z baru. Szybkim krokiem ruszyłem w stronę Snowdin. Dojście tam z noclegami zajmie mi mniej więcej jeden dzień. Prawda? A jak nie to wyłączę świadomość i zaczekam. Więęc damy radę?

z/t (Zakończenie tematu. Następną fabułę odbędziemy w domu Sansa i Papyrusa... Po tym jak skończą tam pisać)

_________________
Jestem w

1.Quest 2.Straż Królewska 3. Wodny las 4. Podmokłe jaskinie

Religia nie religia - byle przyklęknąć na starcie. Ojczyzna nie ojczyzna - byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek. Potem już pędzi sama. Nienawiść. Nienawiść. Twarz jej wykrzywia grymas ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia - cherlawe i ślamazarne. Od kiedy to braterstwo może liczyć na tłumy? Współczucie czy kiedykolwiek pierwsze dobiło do mety?

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita. Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni. Ile stronic historii ponumerowała. Ila dywanów z ludzi porozpościerała na ilu placach, stadionach.

Jest mistrzynią kontrastu między łoskotem a ciszą, między czerwoną krwią a białym śniegiem. A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy nad splugawioną ofiarą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 267
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Czw Sie 17, 2017 5:42 pm

Saver: 23 exp
Gaster: 22 exp

Dziękuje dobranoc :3

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Wto Wrz 19, 2017 10:11 pm

Vorbis siedział zamyślony nad stolikiem. Słyszał że niektóre potwory czerpią wielką przyjemność z picia... soków. Inni nazywali te napoje wódką, czyli to była chyba jakaś smakowa woda. Tak czy inaczej wybór był ciężki. Zastanawiał się nad Śliwowicą, prawdopodobnie był to sok ze śliwek, ale cydr też brzmiał nieźle, no i nie można zapomnieć jabole, kolejnym soczku na bazie jabłek. Po intensywnych rozmyślaniach postanowił że po prostu podpatrzy co inni piją. Niestety był z tym jeszcze większy problem, bo okazało się że wszystkie trunki były równo wypijanie. Jednak największą popularnością cieszyło się piwo. Jednak Vorbis tego nie chciał, wiedział że jest to alkohol, a alkohol dziwnie działa na potwory i ludzi. Co innego soki. Czytał że szczególnie Śliwowica cieszy się ogólnym uznaniem. Niektórzy mówili i pisali że ma dużo prądu. Zakapturzony nie wiedział co to znaczy, ale skoro on wytwarza coś na kształt energii elektrycznej to jemu raczej to nie zaszkodzi. Może się okazać że chodzi po prostu tylko o bąbelki. Raz pił wodę gazowaną (a może to była jednak ta tajemnicza Wódka?) i uczucie było śmieszne.
Jednak dalej czekał, może poszczęści mu się i przyjdzie ktoś kto mu poradzi? No i słyszał że samemu nie pije się tych napoi. Jak sobie o tym przypomniał to zrobiło mu się trochę wstyd że tą wodę z bąbelkami smakował w samotności...

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Wto Wrz 19, 2017 11:47 pm

Już minęło tyle czasu odkąd trafił do Podziemia, a on jeszcze nigdy nie znalazł się z własnej woli w tak zwanym Nowym Domu, lecz chyba zawsze musi być ten pierwszy raz. Masa ogromnych budynków, szerokich alei, ulic, pojedyńczych domeczków i tak dalej. Warto także wspomnieć o wręcz przerażającej ilości zamieszkujących to miejsce potworów. No ale trudno się dziwić. W końcu to jest ich stolica! Pewnie bez problemu można natrafić tutaj na osobę, która pamięta czasy jeszcze z przed wojny!
Szwendał się po tym ogromnym mieście już przez całkiem spory szmat czasu. Szedł tam, gdzie nogi go poniosły. Jak można było się domyślić, po niespełna godzinie przestał już zupełnie poznawać otoczenie w którym się znajdował. Brawo! Nasz człowiek zabłądził! W sumie to nie był jego pierwszy raz. Kilka razy zdarzyło mu się zgubić drogę w lesie Snowdin i Rdzeniu. I weź tu wpuść gówniarza do betonowej dżungli. Fakt, mógłby się zapytać kogoś o drogę, lecz oczywiście nie pozwalała mu na to jego męska... albo raczej dziecięca duma. Myślał, że sam sobie świetnie poradzi. W końcu ile można chodzić po jednym mieście? Przecież wreszcie znajdzie wyjście, prawda?
Po kolejnej godzinie spędzonej na bezowocnym łażeniu tam i z powrotem, natrafił na miejsce, które swoim wyglądem przypominało bar Grillby’ego ze Snowdin tyle, że ten był o wiele większy. Dzieciak stwierdził, że powinien chwilę odpocząć i może coś zjeść, a następnie ponownie wyruszyć w drogę po tym cholernym betonowym labiryncie. Traf chciał, że praktycznie wszystkie stoliki były całkowicie oblegane przez różnego rodzaju potwory, poza jednym przy którym siedział pewien jegomość odziany w czarną szatę. Chyba nie ma innego wyboru, jak się do niego przysiąść, jeśli nie chce stać w miejscu jak ten kołek. Podejrzany, strasznie ubrany osobnik.... Co może pójść nie tak? Nie wyglądał na zbyt sympatycznego kolesia, lecz Johnny wiedział, że nie powinno się oceniać innych po samym wyglądzie. Sam już się na tym raz przejechał.
- Hiya! Jestem Johnny! – Przedstawił się energicznie, przysiadając przy tym swoje cztery litery do stolika. – Dosiądę się, jeśli nie masz nic przeciwko!
Zbytnio nie zwlekając, przywołał do siebie gestem jedną z kelnerek, aby złożyć swoje zamówienie.
- Poproszę frytki i jakiś sok... tak szczerze to jakikolwiek. Zdam się na Pani intuicję! – Odrzekł, szczerząc się do niej, a następnie zwrócił swój wzrok w stronę zakapturzonej postaci. – A ty co zamawiasz?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Sro Wrz 20, 2017 12:18 am

Vorbis przez chwilę przyglądał się przybyszowi. Bez wątpienia był to człowiek. Jak na razie z ludzi spotkał tylko tą małą dziewczynkę, więc wygląd większego osobnika trochę go zaciekawił. Jednak oglądanie eksponatu nie trwało na tyle długo aby wzbudzić jakieś kontrowersje, sam nie lubił kiedy ktoś mu się przypatrywał.
Na pytanie przybysza odpowiedział swoim imieniem, oraz wskazał wolne krzesło co jest ogólnoświatowym znakiem zgody. Znał jeszcze innych ogólnoświatowych znaków, jednak gdyby pokazałby jeden z nich człowiekowi (np. taki Międzynarodowy Znak Pokoju) to co najmniej zostałby obrzucony mięsem. Na szczęście jednak do tego nie doszło.
Zakapturzony rozmyślałby dalej nad Znakami gdyby nie kolejne pytanie. Czarno odziany miał problemy z nawiązywaniem nowych znajomości, takie rzeczy zostawiał swoim wcieleniom, jednak tak się złożyło że jest tutaj osobiście, więc trzeba coś wykombinować.
- Ja po proszę sok zwany... Śliwowica! Razy pięć, jeżeli można- zwrócił się do kelnerki. Kiedy ta odeszła Zakapturzony postanowił rozpocząć jakiś dialog, w końcu nie przystoi takiemu przystojnemu kapturkowi siedzieć w ciszy w towarzystwie.
- Słyszałem że ostatnio jest tutaj coraz więcej ludzi. Jesteś tu nowy? Jeżeli chodzi o mnie to można powiedzieć że jestem tu od niedawna.
Może i była to dość drętwa próba, jednak nie można nie powiedzieć że Vorbis się nie starał, ostatnio przecież nie miał zbyt dużo okazji do rozmów... bo rozmowa z samym sobą się nie liczy, prawda? Nawet jeżeli ten drugi "ja" siedzi naprzeciwko i bawi się kawałkiem złomu.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Sro Wrz 20, 2017 1:12 am

Do waszego stolika podeszła chodząca na dwóch łapach, ruda lisica, która urodą dorównywała swojej współpracowniczce, która obsługiwała inny stolik.
- W czym mogę pomóc~? - zapytała melodyjnym tonem, spoglądając na was z zainteresowaniem pobłyskującym w błękitnych ślepiach, a w jednej łapie trzymała drewnianą tackę służącą do rozdawania zamówień klientom. Słysząc zamówienie Johnnego przytaknęła głową, a na słowa Vorbisa... Spojrzała na niego nieco zbita z tropu, ale szybko na jej pyszczku pojawił się ponownie uroczy uśmiech.
- Oczywiście~! Zapraszam do lady, aby zapłacić - powiedziała, a następnie z gracją wykonała obrót w stronę wymienionego wcześniej miejsca i ruszyła w jego stronę, pozostawiając was jak na razie z tyłu. Widzieliście, jak wchodzi za ladę i rozmawia ze swoją okrąglutką szefową, która na jej słowa przytakuje głową.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Nie Wrz 24, 2017 1:39 pm

Słysząc pytanie od zupełnie nie podejrzanego, skrytego, samotnego i odzianego w czarną szatę potwora o to, czy jest tutaj nowy, chłopak kiwnął niepewnie głową. Nie kwapił się zbytnio do szybkiego nawiązywania rozmowy z siedzącą obok niego osobą. Wydawał on mu się na swój sposób dziwaczny. Niepokojąca była także swego rodzaju niebieska gwiazda, znajdująca się w miejscu, gdzie zazwyczaj normalnie POWINNA znajdować się twarz. Fakt, w Podziemiu jest cała masa różnego rodzaju potworów. Zaczynając od małych, żółtych, upierdliwych i gadających kwiatków, a kończąc na płonących barmanach czy olbrzymich, humanoidalnych kozach także znających ludzką mowę. Gdyby nie ta tajemnicza gwiazda to ów siedząca obok niego istota nie miałaby się zbytnio czym wyróżniać. Niemniej jednak Vorbis nie wydawał się negatywnie nastawiony do Johnnego, a przecież dzieciak był człowiekiem! Przyzwyczaił się już do tego, że mieszkańcy podziemnego świata zazwyczaj są wobec niego przynajmniej podejrzliwi, a o nienawiści już nie wspominając. W sumie to ciężko im się dziwić. Ludzie mają na swoim koncie całkiem pokaźną sumę szkód, których wyrządzili rasie potworów bo raczej wojna i zamknięcie całego gatunku pod ziemią nie jest lekkim grzeszkiem.
- Możesz nie uwierzyć, ale trochę ludzi w Podziemiu już aktualnie przesiaduje. Nie wiem czy mieliśmy niesamowite szczęście, czy okropnego pecha. - Odrzekł po chwili ciszy, wpatrując się przy tym w święcącą gwiazdę znajdującą się pod kapturem potwora. - Słuchaj... o co chodzi z tym, co masz na twarzy? Możesz przez to pić i jeść?
Po chwili poderwał się z krzesła, aby udać się do baru i zapłacić za swoje zamówienie.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Pon Wrz 25, 2017 7:33 pm

Vorbis podszedł do kasy i zapłacił za siebie... i za Johnnego.
- Nawet nie wiesz ile pieniędzy można zdobyć szukając tam gdzie inni nie chcą chodzić. Tych monet będziesz raczej potrzebował bardziej niż ja, uwierz mi.
Kiedy zasiedli przy stole niczym szlachcice po udanym polowaniu na ponętne łanie Zakapturzony pomyślał nad odpowiedzią na pytanie swego nowego towarzysza! Nie myślał zbyt długo aby nie wyjść na nudną osobę. Jednak trwało to wystarczająco długo aby dać sensowną odpowiedź:
- Każdy potwór jest wyjątkowy. Ale to co nazywasz gwiazdą jest trochę inne. Chyba nie chcesz żebym ci wykładał na temat pasożytniczych rzeczywistości, oraz elastyczności pewnego rodzaju energii? Tak więc odpowiem tylko: świeci się i potrafi się kręcić!- tutaj specjalnie zrobił obrót emblematu i 360 stopni. Znak rozbłysł na chwilę żółcią- Aha, no i z jedzeniem i piciem nie ma problemu
Kiedy czekali na swoje "soczki" Vorbis postanowił poruszyć jeszcze jedną rzecz.
- Coś mi się zdaje że niektórzy ludzie są tutaj dłużej niż można sądzić- powiedział na wpół na siebie i na wpół do Johnnego - Niektórzy mówią jakoby duszę zmarłych ludzi nagle ożywiły zimne i przeżarte czasem ciała i teraz chodzą po świecie zupełnie żywi. Znasz może takiego człowieka? Myślę że ludzie są tutaj jak rodzina, dlatego pytam. Jeżeli nie masz ochoty odpowiadać to tego nie rób, po prostu chcę sprostować pewne rzeczy które dowiedziałem się od takiej małej ludzkiej dziewczynki.
Vorbis czujnie obserwował mimikę towarzysza. Nie chciał go urazić, ale bajka jaką mu opowiedziała Patience o złym czarnoksiężniku i o tym że spała nie trzyma się kupy.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.



Ostatnio zmieniony przez Vorbis dnia Nie Paź 15, 2017 10:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Pon Paź 02, 2017 9:59 am

Właścicielka tawerny spojrzała na was z zadziornym uśmiechem, po czym przyjęła zamówienie i wypowiedziała cenę 160 golda za pięć śliwowic i 15 gold za zamówienie Johnnego, co dało w sumie 175 g do zapłaty. Jeśli zapłaciłeś, Brzoskwinka wrzuciła pieniądze tam, gdzie trzymała pieniądze, po czym odwróciła się w małej przestrzeni za ladą, zrobionym chyba idealnie tak, aby mogła się okręcić bez zrzucania rzeczy z półek. Wydała parę poleceń, a po dłuższej chwili na waszym stole zagościły wasze zamówienia. Dla Vorbisa przyniosła jedynie jedną mówiąc, że będą regularnie donosić, a gdyby chciał je wziąć na wynos to wystarczy powiedzieć. I jak na razie zostawiła was samych.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Nie Paź 15, 2017 8:47 pm

Na twarzy chłopaka pojawił się wyraźny wyraz zdziwienia, kiedy potwór, którego dosłownie przed chwilą poznał za niego zapłacił. Nie miał zamiaru się z nim sprzeczać, czy zgrywać kogoś wstydliwego lub podejrzliwego. Był to bardzo miły gest, a skoro wedle tego, co przed chwilą powiedział miał tak dużą ilość pieniędzy to chyba nie powinno być z tym żadnego problemu. Zawsze to kilka złotych monet w kieszeni więcej, a darmowym żarciem chyba nikt na świecie by nie pogardzi, a przynajmniej nie ów posiadacz duszy sprawiedliwości. Swoją drogą zabawne jest to, że sam stosunkowo niedawno zapłacił za pewnego niskiego i dość dziwacznie ubranego szkieleta w barze Grillby’ego znajdującym się w Snowdin w zamian za udzielenie mu kilku przydatnych informacji i rad odnośnie jednych z najciekawszych bywalców Podziemia. Może to karma lub coś w tym stylu? Zrobisz coś dobrego, a później mogą cię spotkać dobre rzeczy i tak dalej? Cholera wie. Z nią to nigdy nic nie wiadomo.
- Dzięki czarny kapturku! - Odrzekł żywo, klepiąc go przy tym energicznie po ramieniu. - Kiedyś się za to odwdzięczę! Obiecuję!
Gdy ponownie usiadł przy stole i otrzymał swoje zamówienie, od razu zabrał się za pochłanianie frytek, co chwilę zerkając przy tym na Vorbisa i zastanawiając się zarówno nad odpowiedzią na jego ciekawskie pytanie, jak i nad tym dlaczego zamówił tak dużą ilość jakichś soków, które wnioskując po ich nazwie były prawdopodobnie ze śliwek.
- Ożywające dusze zmarłych, huh...? – Powtórzył z zaciekawieniem w głosie, spoglądając w sufit i starając się wymyślić jak najbardziej wymijającą odpowiedź, która mogłaby usatysfakcjonować siedzącego przed nim potwora. - Że niby takie zombie w Podziemiu? Pierwsze słyszę... Ale chyba nie masz się czym przejmować! Nie wydaje mi się, żeby szwendały się pośród nas jakieś żywe trupy! A co do naszego bycia niczym rodzina to chyba lekko przesadzasz. Fakt, znamy się, lecz na tym raczej koniec. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie...
Rozpowiadanie o tym, że ludzkie dzieci nagle powróciły z krainy zmarłych, aby ponownie siać zamęt w sercach niewinnych potworów i mieszać w ich życiu byłoby zdecydowanie złym posunięciem... Chyba, że chciałoby się wywołać trochę paniki pośród ludu Króla Asgore’a. Pojawiłaby się cała masa pytań odnośnie tego, jakim cudem to się stało, a zapewne Johnny sam nie potrafiłby odpowiedzieć na większość z nich. W wielkim skrócie – żyją, lecz nie wiedzą kto jest odpowiedzialny za ich ożywienie. Tyle w temacie. Chłopaka złościł ów brak informacji odnośnie tej całej sprawy, lecz już się przyzwyczaił do tego, że wszyscy unikają lub zwyczajnie nie znają odpowiedzi na tego typu pytania.  
- Dobre to? - Nagle zapytał, wskazując palcem na napój, którego to tak wiele litrów zamówił zakapturzony potworek.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Nie Paź 15, 2017 10:46 pm

Zakapturzony chwilę się zastanowił. Albo Johnny rzeczywiście nie ma o tym pojęcia, co by znaczyło że istota zwana Frisk także na niego wpłynęła, albo coś wie, ale stara się dezinformować natrętne potwory. A może jest jednym z nich, ale nie chce się zdradzić?
... nonsens, człowiek który siedzi naprzeciwko niego wygląda na zupełnie żywego. I może nic nie wiedzieć, przecież pewnie ci "martwi" ludzie ukrywają się nawet przed innymi ludźmi. W końcu trudno rozmawiać z kimś kto żył kiedyś bardzo dawno temu i przestał. Głównie dlatego Vorbis nie lubi mówić o swojej przeszłości.
Tak czy inaczej lepiej zostawić ten temat. Lepiej nie zrażać do siebie potencjalnego przyjaciela.
Teraz została kwestia soku. Nie mógł odpowiedzieć na pytanie Johnnego, ponieważ jeszcze nawet tego nie spróbował. Odkorkował pierwszą butelkę i powąchał zawartość. Pachniało... dziwnie. Trochę jak te środki medyczne które kiedyś miał okazje dotykać. Ale skoro dawano to do środków medycznych to znaczy że ten napój był zdrowy!
- Zaraz się przekonamy...
Zakapturzony wychylił butelkę i wypił CAŁĄ zawartość za jednym pociągnięciem. Płyn zniknął w odmętach kaptura, ale skoro nigdzie nie było widać żadnych plam to znaczy że rzeczywiście został wypity.
Po wysuszeniu butelki Vorbis odstawił ją na stół i poprosił o kolejne.
- Trochę takie dziwne. Smak ciekawy... i zostawia takie mrowienie. Chcesz spróbować? Założę się że nie wypijesz jednej na raz jak ja!
Może na razie nie było tego widać po Vorbisie, ale już alkohol zaczynał działać. Nawet po takiej krótkiej chwili mógł zauważyć jego efekty, gdyby przypadkiem zwracałby na nie uwagę. Szumiało mu w głowię i trudno było poskładać jakiekolwiek myśli. Ale ogólnie było mu... przyjemnie. A skoro było mu przyjemnie jego gwiazda świeciła żywą żółcią.
Tak czy inaczej, kiedy dostał butelkę podsunął ją Johnnemu.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Pon Paź 16, 2017 11:36 pm

Kiedy gwiazda znajdująca się na twarzy siedzącego przed chłopakiem potwora zmieniła ponownie swoją barwę na kolor żółty, Johnny lekko przechylił głowę w bok z lekkim wyrazem zdumienia na swojej buźce. Jak to szło...? Ów gwiazdka w wielkim skrócie się świeci i kręci, huh? Nastolatek widział już całkiem pokaźną masę dziwactw podczas swojego pobytu w Podziemiu, lecz jeszcze ani razu nie zdarzyło mu się natrafić na kogoś, kto przynajmniej chociaż trochę przypominał swoim wyglądem Vorbisa. To nie tak, że zdaniem posiadacza duszy sprawiedliwości wszystkie potwory wyglądają tak samo, lecz ten kapturek zdecydowanie się specyficznie wyróżniał spośród nich wszystkich.
Po chwili cichego wpatrywania się w czarnego kapturka i jedzenia frytek, popijając uprzednio zamówionym sokiem, dzieciak przypomniał sobie, że ów potworek na samym początku rozmowy pytając się go, czy jest tutaj nowy, sam stwierdził, że przebywa tu od niedawna. Poczuł chwilowy zawód ponieważ miał nadzieję, że ten później pomoże mu opuścić ten cholerny, wielki labirynt jakim jest Nowy Dom. No cóż. Chyba po tym wszystkim znów będzie musiał powrócić do szwendania się po uliczkach mając nadzieję, że jakimś cudem znajdzie wyjście.
Słysząc wyzwanie Vorbisa odnoszące się do wypicia na raz całej butelki tego soku ze śliwek, na twarzy chłopaka pojawił się arogancki uśmieszek. On miałby się nie podjąć tak banalnego wyzwania?! Nie mógł sobie odmówić utarcia zakapturzonemu potworowi nosa... O ile takowy nos posiadał...
- Ja nie dam rady?! - Parsknął śmiechem, łapiąc przy tym za kolejną butelkę, którą to akurat przed chwilą przyniosła kelnerka. - Tylko patrz!
Niemal odrazu po zakończeniu swojej wypowiedzi, zaczął żłopać napój prosto z gwinta. Na samym początku mógł bez bicia przyznać, że jeszcze nigdy czegoś takiego nie pił. Im dłużej wlewał w siebie śliwowicę, tym bardziej miał ochotę przestać i wszystko wypluć, lecz wtedy oznaczałoby to, że przegrał zakład! Do czegoś takiego nie mógłby dopuścić! Przecież to by była skaza na honorze! Nie powstrzyma go palące gardło czy powoli napływające łzy do oczu!
Takiego wała! Z głośnym hukiem odstawił na wpół wypełnioną butelkę z powrotem na stół, a następnie sam idąc w jej ślady walnął czołem o blat z cichym jęknięciem, pozostając na kilka chwil w tej pozycji. To chyba tyle z tego iście poważnego zakładu, huh? Oj tak... Zdecydowanie to chyba był najgorszy sok ze śliwek, jaki było mu dane kiedykolwiek pić. Może był zepsuty, czy coś w tym stylu? Cholera wie.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Czw Paź 19, 2017 10:33 pm

Alkohol zaczął działać tak jak powinien, jednak Vorbis o dziwo nieźle się trzymał. Słowo "nieźle" oznaczało mniej więcej to że jeszcze był przytomny. Gdyby jego oczy były widoczne to najprawdopodobniej pokazywały by nieobecność i zmącenie. Sama postawa Vorbisa mówiła "już nic mnie nie obchodzi".
Przez chwilę próbował odgonić nieznośne białe pieski, które zmaterializowały się przed nim (a przynajmniej on je widział), jednak zrezygnował.
- Dżony, chodźmy gdzieś, okej? Ale zabieramy - tutaj wyciągnął swoją rękę. Chwilę na nią patrzył. Później odliczał powoli palcami pozostałość zamówienia - trzy pozostałe butelki!
Następnie padł na stół. Najwidoczniej zasnął, jednak po paru chwilach ocknął się, wstał gwałtownie i wyciągnął swój złoty puchar (tak, ten wysadzany szlachetnymi kamieniami) i zakrzyknął:
- Zaprawdę powiadam wam! Ty Judaszu zdradzisz mnie! - wskazał na losowego potwora, następnie usiadł i wlał sobie jeszcze soku do pucharu i wychylił całą zawartość. Później spojrzał "mętnie" na Johnnego.
- Dżony... jesteś moim... moim... najlepszym przyjacielem. Co z tego że znamy się od dziesięciu minut... to jak miłość od pierwszego wejrzenia, tylko bez miłości. Kumplu, chodźmy stąd. Judasz się na mnie patrzy, mówię ci, on mnie zdradzi.
A później znów padł. Kiedy podniósł swój kaptur (po paru chwilach wypełnionych snami o nieznośnych psach) jego gwiazda zmieniła barwę na fioletowy. Naglę zerwał się z siedziska i za szaty wyciągnął Królewski Miecz (ten też był wysadzany) i uniósł go wysoko celując w losową pajęczynę na suficie.
- SKARBÓWKA TO CH*J I CIOTA, A NIESZANOWANIE PODSTAWOWYCH PRAW POTWORA DO PĘDZENIA BIMBRU TO PEDAŁ!
Po tym zabrał wszystko co miał do zabrania (3 butelki też) i położył drugą rękę na ostrzu miecza. Teraz obie ręce trzymały te narzędzie mordu.
- Na potęgę posępnego czerepu! Jeżeli ktoś wątpi że mój Kumpel Dżony nie jest najlepszym człowiekiem w tej tawernie niech pierwszy rzuci rogalem!

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Nie Paź 22, 2017 3:00 am

Gdyby tylko Johnny był wtedy świadom tego, jaką kompletną głupotą było wypicie ciurkiem połowy pieprzonej śliwowicy. Fakt, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się spożywać tego typu trunków nie pomagał. Ciężko tu było o jakieś doświadczenie z jego strony. W końcu do jasnej cholery nie był nawet pełnoletni! Do tej pory zazwyczaj sam twierdził, że przed osiemnastką piją tylko cholerne patusy i skończona hołota pragnąca zaimponować innym gówniarzom ze swojego otoczenia. Nie miał bladego pojęcia po co ktokolwiek mógłby chcieć wprowadzić samego siebie w powszechnie wszystkim znany stan "najebania się w trzy dupy".
Kiedy tylko udało mu się podnieść głowę ze stołu, jego wzrok szybko ponownie powędrował w stronę zakapturzonego potwora próbującego... no właśnie... Co on do cholery wyczyniał?! Machał swoimi łapskami, jakby starał się coś od siebie odgonić. Zdziwiony chłopak odruchowo zerknął pod stół, lecz nikogo ani niczego tam nie było. Może potwór zwariował? Ciężko zaprzeczyć, że jego zachowanie było niepokojące.
- Wszysztko gra? - Wyseplenił, patrząc na niego z poniekąd zatroskanym spojrzeniem, gdy ten zaczął liczyć pozostałe butelki rzekomo zepsutego soku ze śliwek.
Widok Vorbisa wskazującego palcem na losowego potwora i nazywającego go "Judaszem" wydał się chłopakowi niezwykle zabawny. Z całych sił starał się stłumić w sobie parsknięcie śmiechem, lecz niezbyt mu to wychodziło. Dziwnym trafem tak nim zarzuciło, że prawie ze śmiechu wywrócił się z krzesła, lecz na szczęście dla niego w ostatniej chwili zdążył odzyskać równowagę.
Zarzekanie się czarnego kapturka, że Johnny jest jego najlepszym przyjacielem i dalsze wyzwiska skierowane w stronę skarbówki i nieszanowania praw potworów tylko wzmożyły u duszy sprawiedliwości napad śmiechu. Nagle przypomniał mu się flashback z Wietnamu pewien wieczór, kiedy to jego ojciec wrócił do domu przeraźliwie pijany, stanął na środku salonu, zarzekł się, że są najlepszą rodziną na świecie, a następnie zaczął z dupy nieudolnie, lecz wciąż w dość imponujący sposób naku*wiać breakdance na podłodze. Tak było, nie zmyślam. Od tamtej pory ku jego niezadowoleniu miał dożywotni zakaz picia z kumplami.
- Fajny mjecz Wolbis! - Odrzekł entuzjastycznie, chwiejnie przy tym wstając z krzesła. - To ten... Gzie chcesz iść?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Nie Paź 22, 2017 9:45 pm

Nie widząc żadnego śmiałka który by podważył słowa zakapturzonego Vorbis usiadł zadowolony że to on ma racje i rzekł do swojego "najlepszego przyjaciela":
- Dżony, chodźmy... robić bohaterskie rzeczy. Ja chce uratować księżniczkę, albo zabić smoka. Albo obalić kapi-kapitalizm. Prowadźź. ŁAN PANCZ!
Na "łan pancz" zerwał się i porwał Dżonego. Wybiegł przed Tawernę wlokąc go za sobą. Rozejrzał się i nie widząc żadnych smoków czy księżniczek podrapał się po kapturze. Mógł liczyć tylko na Dżonego.
- DŻONY! PROWADŹ KU*WA KU SZPRAWIEDLIWOŚCI!
Vorbis dalej byłby tak pewny siebie gdyby... nie odkrył czegoś co sprawiło że gdyby miał jak zacząłby płakać. Zakapturzony dotykał swoją gwiazdę i zaczął się wydzierać:
- DŻONY! JA NIE MAM TWARZY! GDZIE MOJA TWARZ?!
Uderzony ogromem tego odkrycia padł na ziemię i rozpoczął sekwencje szlochu. Jego gwiazda miała kolor biały a on sam przypominałby skulonego szczeniaczka gdyby nie ten czarny kaptur i fakt że "nie ma twarzy"
Jednak łzy leciały gęsto, a tłum zbierał się wokół aby zobaczyć co się stało. Niektórzy nawet próbowali podejść, ale nagły wybuch i krótkie SPIĘCIE sprawiało że rezygnowali.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Pon Paź 23, 2017 9:58 pm

Ciężko zaprzeczyć, że dosłownie każda chwila spędzona z Vorbisem przynosiła Johnnemu coraz więcej radochy. Im dłużej z nim przebywał, tym bardziej zaczynał lubić potwora odzianego w zupełnie nie podejrzaną czarną szatę. Fascynujące, a zarazem zabawne jest to, jak całkowicie przypadkowo spotkana osoba może poprawić ci swoim zachowaniem humor... jakkolwiek dziwaczne ono by nie było.
- Bohatyrskie rzeczy? - Powtórzył z zastanowieniem w głosie, spoglądając na czarnego kapturka, jakby ten był conajmniej szalony. - Znam taką jedną bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dziwaczną księszniczkę, ale szmoka jeszcze nie widziełem!
Kiedy tylko Vorbis ponownie poderwał się z siedzenia, dziwnie przy tym krzycząc i ku zdziwieniu chłopaka zaczął go ciągnąć za rękę, aby ten z nim poszedł, Johnny dosłownie w ostatniej chwili zdołał złapać drugą ręką za swoją wpół wypełnioną butelkę zepsutego soku ze śliwek i zabrać ją ze stołu, a następnie chwiejnie dał się ‘’porwać” zakapturzonemu potworkowi. W drodze do wyjścia był kilka razy bliski spotkania twarzą w twarz z Panią podłogą, lecz jakimś cudem udało mu się tego uniknąć.  
- W PODZAZIEMIU NIE MA SZPRAWJEDLIWOSZCI! TFU! - Splunął, kiedy tylko znaleźli się poza tawerną. - Wolbis! Gzie ty mje ciągniesz?! Jezdeś pedofilmem czy coś?!
Za żadne skarby nie spodziewał się tego, co chwilę później nadeszło. W momencie, gdy Wolbis padł na ziemię i zajął się szlochaniem z racji odkrycia braku swojej twarzy, Johnny ostrożnie obok niego uklęknął i poklepał go po plecach. Następnym czynem chłopaka było wzięcie sporego łyku soku z butelki i wywrócenie się tyłkiem na ziemię obok smutnego potwora.
- Znajziemy ci nowom twasz! - Stwierdził, starając się pocieszyć czarnego stworka, po czym energicznie wskazał palcem w losowy kierunek. - TAM JOM ZNAJDZIEMY WŁAŚNIE! ZAPRAWDĘ POWIADAM CI!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Pon Paź 23, 2017 10:24 pm

Na słowa Dżonego szloch przestał być aż taki głośny, a następnie całkowicie ustał. Zakapturzony wstał na siedzenie i otarł rękawem swoją gwiazdę. Świadomość że Dżony znajdzie mu twarz napawała go szczęściem.
- Ja ci mmmówiłem Dżony że jesteśśś moim najjlepszym przyjaciołem?- spytał się Vorbis - jjjak ni mówiłem to słuchaj bo ja czujee że elektrony mi będą przeszkadzać. Jesteś moim najlepszym przyjacielem.
Po tym jakże szczerym wyznaniu wstał chwiejnie i spojrzał w kierunku wyznaczonym przez Dżonego. Tam gdzie wskazał człowiek stała lampa uliczna. Vorbis zmierzył ją "wzrokiem" i podszedł. Kiedy był dostatecznie blisko wyciągnął dłoń i rzekł:
- Słuchej, daj mi księżniczkę a darujem ci żżżycie, okej?
Czarno odziany poczekał chwile aż lampa zareaguje, lecz nie doczekał się od niej niczego. Zirytowany wyciągnął miecz i pogroził obiektowi.
- Oddawaj księżniczkę powwiedziałem! Smoku zrogowaciały jeden! - tutaj uderzył mieczem - Dżony! Użyj kroku! Ja ci pokaże gadzie! - drugi cios - nie zmuszaj mnie abym... abym użył mojego SPECJALNEGO ATAKU penisie nieludzki jeden - kolejny cios - oszczegam. bo Dżony skuje ci twwwarz.
Widząc że jego ataki i groźby nie skutkują przygotował się na swój SPECJALNY ATAK. Zbiorowisko uciekło już przy drugim ciosie miecza. Sytuacja wyglądała na poważną. Szczególnie że życie tej lampy było zagrożone.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Sob Paź 28, 2017 8:29 pm

Zapewnienie przez Vorbisa tego, że Johnny jest jego najlepszym przyjacielem sprawiło, że chłopak poczuł się odrobinę niezręcznie. Chyba pierwszy raz w swoim dość krótkim życiu usłyszał tak szczere i niespodziewane wyznanie odnośnie przyjaźni, skierowane w jego stronę. Było mu... dziwnie miło?
- Wjem starrrry... Wjem. - Oświadczył z zadziwiającą powagą w głosie, ponownie klepiąc zakapturzonego potwora po plecach, pociągnął kolejny łyk zepsutego soku ze śliwek prosto z butelki, a następnie nerwowo się zaśmiał i całkiem mocno stuknął go pięścią w ramię. - Nie zawszzztydżaj mnie kapturku!
Dla akurat to znajdujących się w pobliżu tego całego zamieszania przechodniów musiał być to cholernie dziwny, a zarazem przezabawny widok. Nie da się ukryć, że człowiek, który wyglądał tak jakby urwał się żywcem z jakiegoś dennego westerna i potwór o aparycji cichociemnego i szemranego pedofila lub dilera narkotyków, zrobili niemałe przedstawienie. Najpierw kompletnie bez ostrzeżenia wystrzelili z tawerny, potem jeden z nich zaczął niebywale głośno szlochać z powodu braku swej twarzy, a następnie obaj zaatakowali... latarnię. TAK! PIEPRZONĄ LATARNIĘ! Co jak co, ale bardziej odpowiedniego przeciwnika na ich aktualnym poziomie nie mogli sobie wybrać! Może jakimś cudem nie dostaną aż tak po tyłkach...
- Wallllnij ją kulwa jak sje odsłoni! - Krzyknął do atakującego uliczną lampę Vorbisa, podnosząc wysoko pięść i chwiejnie stając na równe nogi. - Onnnno obraziłoła twoją matkę!
Kolejnym czynem Johnnego było szybkie podejście do wrogiego obiektu i zasadzenie mu kopa podeszwą w słup, a następnie dopicie resztki napoju ze szklanej, litrowej butelki. To, jak szybko teraz pił alkohol wskazywało na to, że w przyszłości może wyrosnąć z niego całkiem porządny nałogowy konsument napojów wysokoprocentowych!
- SZŁYSZYSZ TO?! - Gwałtownie się wzdrygnął, postał chwilę w miejscu bez wypowiadania ani jednego słowa, a potem rzucił w losowe miejsce pustą butelką po śliwowicy, która to rozbiła się o coś z głośnym trzaskiem. - NIEMCY STRZELAJOOOOOOOM! GONI NAS HORDA NAZI LATARNI! SZPJERDALAMY!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 13
Doświadczenie : 3
LOVE : 1
Liczba postów : 192
Join date : 10/05/2017
Age : 18
Skąd : Zadupie Dolne

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Sob Paź 28, 2017 9:05 pm

Vorbis popatrzył z nienawiścią na latarnie. Jak one mogły obrażać jego matkę! Co prawda nie pamiętał kim była jego matka, ale tak naprawdę to teraz nie bardzo go to obchodziło, bo tak się składało że w obecnej chwili niewiele pamiętał.
Jego gwiazda przybrała kolor czerwony. Nienawiść do miejskiego oświetlenia wpłynęła w niego i powiedziała mu "Alle Lampen müssen ausgerottet werden". Jedyne o czym teraz myślał to o 101 sposobach na pozbyciu się zagrożenia. Trwało to trochę, ale w końcu odkrył że wszyscy czekają na jego SPECJALNY ATAK.
- NIE MA UCIECZKI DŻONY, JESTEM TYLKO JA! KUUUU********WAAAA - zakrzyknął do towarzysza lekko psychopatycznym głosem.
Następnie stworzył za rzędem lamp Szczelinę. Wyciągnął rękę a z dziury w wymiarze wypłynęła wiązka skoncentrowanej energii. Lanca przebiła wszystkie lampy.
Vorbis schwytał energie i rzucił nią w drugi rząd lamp sprawiając że część ulicy zakrył całkowity mrok. Jedynie szczelina błyszczała energią.
- Idziemy w stronę światła Dżony, bo naziści nas dorwą! - powiedział i biegiem rzucił się w stronę Szczeliny. Po drodze kopnął przypadkową osobę w kolano i poprawił kopem w twarz. Robiąc o krzyczał "POCZUJ NIEWIDZIALNY RYNEK WOLNE RĘKI".
Kiedy dotarł na miejsce poczekał na swego towarzysza. A kiedy ten przekroczył próg zamknął Szczelinę.
- WITAJ W MOIM ŚWIECIE DŻONY. JA JESTEM MORFEUSZ Z ZABRZA I IDZIEMY SZUKAĆ KSIĘŻNICZKI. JEŻELI KTOŚ MA COŚ PRZECIWKO NIECH POWIE TO TERAZ, ALBO ZAMILKNIE NA WIEKI.
Klony Vorbisa oczywiście oglądały wszystko z Podwymiaru. Teraz patrzyły to na Oryginał, to na Johnnego i nie wiedziały co ze sobą zrobić.

_________________
KP | Skarbiec
Myśli= Kto wcześnie się z łóżka zbiera, ten wcześniej umiera.
Mowa=To, że coś jest oczywiste nie oznacza jeszcze, że jest prawdą.
Mowa przy interakcji z podwymiarem= Welcome in my world! Do you want some tea?

Wolne|Wolne|Dawna aleja handlowa|Tawerna Słodkiej Brzoskwinki|Wysypisko śmierci
W zawieszeniu: Winda do MTT
Licznik Vorbisków: 3 w tym jeden oryginał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   Sob Paź 28, 2017 11:09 pm

Praktycznie zaraz po swoim wrzasku o Nazi Latarniach odwrócił się do tyłu z zamiarem zwiania gdzie pieprz rośnie, lecz na słowa Vorbisa odwrócił się ponownie o sto osiemdziesiąt stopni, wracając przy tym do poprzedniej pozycji. Widok zmieniającego się koloru gwiazdy znajdującej się na twarzy potwora sprawił, że chłopak wiedział co będzie się teraz działo... PRZECIEŻ TO OCZYWISTE, ŻE WYSTRZELI ZE SWOJEJ MORDKI CZERWONYM LASEREM NICZYM PIEPRZONY CYKLOP Z X-MEN’ÓW!
- RZUCAJĄ GRANATY! NA ZIEMIĘ! - Ryknął z całych sił, a następnie rzucił się na grunt, zasłonił swoje uszy i zamknął oczy oko. - STRZELAJĄ!
Tak, jak można było się spodziewać, Johnny przegapił dosłownie całe widowisko. Miotanie energią ze szczelin, mordowanie Nazi Latarnii i cały ogólny chaos, a wszystko w pizdu. Kiedy leżał skulony na ziemi, udało mu się nawet na krótką chwilę zdrzemnąć! No co? Chłopak pił na poważnie dopiero pierwszy raz! Co z tego, że nawet nie był tego świadomy... Pił? Pił! Po ch*j drążyć? Jeszcze z niego będzie prawdziwy alkoholik! Mówię wam!
Słysząc komendę Vorbisa, poderwał się z ziemi i biegiem, nie zważając na sprzyjające okoliczności, ruszył w stronę jakiejśkurwadziwnej wyrwy w czasoprzestrzeni. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby niczego głupiego nie odwalił. Chwilę przed zetknięciem się ze szczeliną, udało mu się o coś niechcący potknąć i wleciał w portal w pozycji na szczupaka wydając z siebie głośne "Łiiiiiii". Cud, że jeszcze nie zgubił po tym wszystkim swojego kapelusza.
Kiedy to Johnny znalazł się w prywatnym wymiarze zakapturzonego potworka, nie był pewien co powinien ze sobą zrobić. Na samym początku wydawało mu się, że dalej śni, lecz uszczypnięcie się w rękę szybko zaprzeczyło tej teorii. Może ma przewidzenia?
- Morefereusz z żeberża? Że niby jezdeś z morfiny i żeber? I o jakijejej książce mówisz? – Wymamrotał ledwie przytomny, wciąż będąc w szoku po tym całym zamieszaniu z Nazi Latarniami.
Nie minęła chwila, a chłopak głośno krzyknął i schował się za Vorbisa, gdy tylko zobaczył inne zakapturzone postacie, które najwyraźniej były jego klonami.
- Czyli jednak jesteś gwałcicielem?! – Mruknął cicho z żalem w głosie. – Mama mi zawsze mówiła żebym nigdy nie ufał panom w czarnych szatach. Nazywała ich chyba świadkami Jehoweweły czy jakoś tak...

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tawerna Słodkiej Brzoskwinki   

Powrót do góry Go down
 
Tawerna Słodkiej Brzoskwinki
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Tawerna "Pod spalonym korsarzem"
» Tawerna "Ostoja Herolda"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom-
Skocz do: