IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zamek Królewski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Lip 19, 2017 6:53 pm

- Żadna sprawiedliwość. - Stwierdził, posyłając karcące spojrzenie w stronę króla. - Jestem Johnny i tak mnie masz nazywać. Mam dość tej całej paplaniny o duszach.
Drażniło dzieciaka to, że wszyscy patrzyli na niego przez pryzmat osobowości jakiej posiadał. Nie był żadną sprawiedliwością ani bezcielesną istotą. Przynajmniej nie przyjmował tej myśli do siebie. Był stworzeniem z krwi i kości dokładnie tak, jak Asgore. Dla niego, wszystko było proste jak budowa cepa. Po co się bawić w jakieś przepowiednie i nazywanie dzieci rodzajem ich duszy?! Liczy się tu i teraz. Co mu z tej niesamowitej mocy skoro nie potrafił z niej skorzystać będąc pośród żywych? Chyba, że to on był po prostu tak beznadziejny w te duchowe klocki. W sumie... to było chyba najbardziej prawdopodobne. Będzie musiał się za siebie wziąć w najbliższym czasie. Przydałoby się też skombinować jakąś amunicję bo bez tego to ni hu hu.
- Wydawałeś mi się kiedyś straszniejszy. - Odrzekł z udawanym zawodem w głosie, zmierzając wzrokiem Koziego Króla. - O wiele straszniejszy.
W rzeczy samej to nie była ta sama wersja Asgora, która nawiedzała go w koszmarach. Tamten potwór był jeszcze większy, trzymał ogromny trójząb, a na na twarzy miał wyraz wypełniony żądzą mordu. Ta wersja władcy była za to pozbawiona agresji. Wyglądał dla Johnnego wręcz żałośnie. Na początku myślał, że przy tym spotkaniu będzie musiał się powstrzymywać od ucieczki, lecz tak nie było. Zapaliła się w nim nawet iskra żalu widząc istotę, która była gotowa poświęcić wszystko, aby uwolnić swój gatunek i zemścić się na ludziach za te wszystkie wyrządzone rasie potworów krzywdy. Nigdy tego nie przyzna, lecz szanuje go za to do czego się posunął mimo tego, że nie popiera jego nieprawych działań. Jakikolwiek tytuł by nie nosił, jest seryjnym mordercą i nic tego nie zmieni.
- Jak myślisz... Po co tu przyszedłem? - Zapytał, spoglądając na potwora z wyrazem twarzy wypełnionym pogardą.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Wto Lip 25, 2017 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 73
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Wto Lip 25, 2017 3:59 pm

Obwiniał go. I bardzo słusznie, nie było żadnego powodu, dla którego chłopiec miałby się powstrzymać, nic, co król miałby na swoją obronę. Dawno temu pogodził się z faktem, że dźwigał na barkach wiele grzechów, za które go musiała kiedyś spotkać kara... no bo jak pokutować? Za śmierć tylu niewinnych istot? Chyba tylko odebraniem własnego. Żadna dobroć, obojętne jak wielka, nie byłaby w stanie przywrócić im tego, co mieli przed śmiercią: życia. Tego prawdziwego, nie obarczonego wspomnieniami śmierci, nieświadomego smaku własnej posoki lejącej się z przekłutego serca. Asgorowi pozostało tylko przyjąć to wszystko, z czym przybyła dusza, na klatę. Nic więcej nie mógł zrobić. A zabijać nie chciał. Nie miało to już sensu.
A więc Johnny. Przed wbiciem w niego trójzębu nie poznał nawet jego imienia, o samej przeszłości, rodzinie już nie wspominając. Może to dlatego więc ta nowa informacja tak silnie go ubodła w pierś? Ale i te słowa zniósł, musiał znieść, jeśli pragnął dotrwać do końca, pozwolić dzieciakowi wyzwolić z siebie swój żal, gniew...
I owszem, dzisiaj trudno byłoby nazwać Asgore'a strasznym. Upadłym, kruchym, może nawet potężnym, ale z pewnością nie przerażającym. W snach, w przypadku większości snach wiecznych swoich ofiar został zapamiętany jako ten zły: czarny, paskudny, bez serca, które dałoby się złamać wyrzutami sumienia. Rzeczywistość jednak była taka, że... cóż, było na odwrót. Król, który żałuje tego, jakich czynów się dopuścił, by wyzwolić swoich poddanych, to słaby król. Cud, iż się żadne wrogie państwo nie uformowało się na drugim końcu Podziemia - w przypadku walki z Puszka Okruszka zostałyby pewnie tylko krwawe strzępy. W sumie byłoby to tylko uwidocznieniem stanu jego popękanego serca.
- Mogę podejrzewać dwóch rzeczy - powiedział, lekko przekrzywiając głowę. W błękitnych oczach nie sposób było znaleźć gniewu, pogardy, ba, nawet głupiego strachu. Ot, Johnny miał przed sobą kogoś, kto doskonale zrozumiał to, co miał zrozumieć i czekał tylko na sięgające go konsekwencje. - Przyszedłeś, by żądać wyjaśnień. Albo się zemścić - westchnął. - Jeśli to drugie... to daję ci wolną rękę. Nie będę się bronił.

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Wto Lip 25, 2017 6:11 pm

Po usłyszeniu odpowiedzi potwora, dzieciak bezradnie westchnął i podrapał się w tył głowy. Już na samym wstępie zaczynał go irytować. Świetny początek rozmowy. Nie ma co. Nie podobało mu się jego żałosne zachowanie. Czuł, że stał przed nim zaledwie cień dawnego Koziego Króla. I co to miało znaczyć, że daje mu wolną rękę i nie będzie się bronił?! Gdzie podział się tamten władca, który był w stanie czynić tak wiele okropieństw, aby uwolnić swoją rasę?! Gdzie był ten Asgore, którego jakaś część Johnnego mimo wszystko szanowała za to, że odważył się podjąć tak drastyczne środki? Chłopak zapewne zrobiłby to samo, jeśli oznaczałoby to odzyskanie prawdziwej wolności, a nie dalsze życie w tej żałosnej klatce, którą potwory nazywają swoim domem. Miał ochotę spojrzeć na niego z odrazą, lecz mimo wszystko żal, jaki czuł widząc Puszka Okruszka niestety przeważał. Jak można tak nisko upaść i stracić wszelką nadzieję? Potrząsnął lekko głową, aby wyrwać się z zadumy.
- Żądać wyjaśnień albo się zemścić...? Żartujesz sobie ze mnie? Myślisz, że tak łatwo się wywiniesz? Tak po prostu zostawisz wszystkich, którzy w ciebie wierzą? - Zapytał przez zaciśnięte żeby, patrząc na króla z pogardą. - Robi mi się niedobrze, gdy na ciebie patrzę. Wszyscy na ciebie liczą, a ty tak łatwo dasz się komuś na sobie zemścić?!
Chłopak poczuł jak bardzo puszczają mu nerwy, a przecież dopiero zaczynał z nim rozmowę. Jego dłonie mimowolnie zacisnęły się w pięści. Gdyby nie wiedział, że nie ma w bezpośrednim starciu z Asgorem najmniejszych szans to dawno by mu przywalił. Nie miał zamiaru dawać mu tej satysfakcji. Nie chciał mu udowadniać, że naprawdę ma rację. Władca rozważał tylko dwa wyjścia. Johnny miał zamiar pokazać mu te trzecie.
- Myślisz, że przez to poczujesz się lepiej?! Masz nadzieję, że śmierć da ci odkupienie?! - Krzyknął na króla, z jeszcze bardziej rozgniewanym wyrazem twarzy. - Honor objawia się poprzez czyny!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Larissa
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 94
LOVE : 0
Liczba postów : 90
Join date : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sob Sie 05, 2017 6:28 pm

I znów tu była... W miejscu, gdzie wszystko się skończyło. Gdzie zamiast znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, znalazła tylko śmierć i chłód kamiennej trumny. Lecz mimo wspomnień bólu, nie zamierzała dłużej rozpamiętywać przeszłości. Musiała zacząć myśleć przyszłościowo, oraz... Znów spotkać się z królem. Ale, pewnie ktoś by zapytał... Dlaczego? Przecież to on był przyczyną jej cierpienia. To on był władcą potworów. To przez jego politykę względem ludzi, jeden z jego poddanych uciekł z Podziemia i wymordował cała jej rodzinę... A jednak... Chciała znów spojrzeć mu prosto w oczy. Usłyszeć, co miał jej do powiedzenia po tym wszystkim, a może nawet... Zacząć wszystko od nowa? Przecież każdy miał prawo do drugiej szansy. Nawet on.
- Czy ktoś tu jest?!- Zawołała, przemierzając zamkowe korytarze, by w końcu dotrzeć do jednej z komnat, w której dostrzegła te same kwiaty, na które padło kiedyś jej martwe ciało. W pomieszczeniu był również Asgore, oraz chłopak, którego Larissa spotkała w piwnicy. Jak on miał na imię? Johnny?
-Czołem!- Przywitała się z nastolatkiem, a następnie znów odwróciła wzrok w stronę króla.
- Witaj, wasza wysokość. Miło znów króla widzieć. Jak tam zdrowie?- Spytała zupełnie tak, jakby nic nigdy się nie wydarzyło. Ona po prostu... W głębi serca naprawdę pragnęła, by wszystko wróciło do normy. Chciała, by ich wspólne życie w Podziemiu nie opierało się tylko na wzajemnej nienawiści i ciągłym wypominaniu przeszłości. W końcu czasu już nie cofną. A zamiast tego mogą spróbować zbudować lepszą przyszłość dla każdego. Wystarczyło tylko znaleźć nić porozumienia.
- Mam nadzieję, że jesteście głodni. Przyniosłam ciastka- Odrzekła radośnie, wyjmując z torby dwa ciastka marchewkowe, przypominające swoim wyglądem niewielkie babeczki zawinięte w papier śniadaniowy. Pierwsza trafiła w ręce Johnnego, a chwilę później drugą Lara podała królowi.
- Smacznego- Dodała, obdarowując obu szczerym, ciepłym uśmiechem.

_________________
Nikt nie wie, co przyniesie los.


Karta postaci


1. Piwnica w zamku
2. Przystań w Snowdin
3. Zamek królewski
4. Kwiatki
5. Jaskinia
Zawieszone:
- Quest

Głosy:
Speedy

Larissa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 73
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Czw Sie 10, 2017 8:06 pm

Chłopiec miał ewidentną rację: Asgore był cieniem. Ba, zjawą, sugestią cienia, czymś, czego bez tej monstrualnej postury nie dało się nazwać nawet materią, bytem. Tyle razy zabijał, tyle razy go zostawiano, że ostatecznie zabił i samego siebie, przemieniając swą mroczną, zaślepioną gniewem oraz ojcowską zemstą postać we włóczącą się po korytarzu wspomnień maskę. Maskę dobroci, świętej nieomal mądrości oraz wielkoduszności, którą miewał typowy król. Cóż, oczywiście wiele z tego było prawdą, ale ból pod tymi cechami jął jątrzyć się w tak straszliwych kształtach, że monarcha musiał to ukryć pod dodatkowymi uśmiechami i ciepłymi gestami, by konsumujące go męki nie zaczęły sięgać po następnych. By zostało wewnątrz. On może krwawić, ale nikt więcej ma już nie ucierpieć z jego ręki...
Słuchał jego wywodów, wiedząc że musi. Obojętne, jak bardzo pragnął je odsunąć. Jeśli to Johnny potrzebował zrobić, niech robi. Wyrzuci z siebie wszystko, z czym do niego przyszedł, wyżyje się na nim potęgą słów. Od tego nawet królowi przyszło do głowy, że niepotrzebnie zaproponował mu zadanie ciosu fizycznego. Bolałoby to przecież dużo mniej, niż kolejne frazy ciskane teraz w jego stronę jakoby włócznie... skoro ma być cierpienie, to lepiej, żeby od razu było dosadne, by przyniosło temu pierwszemu jak najlepszą satysfakcję, by nie musiał uderzać po raz drugi, prawda?
Honor... co to jest? To nie dobroć, nie odwaga, którą Asgore wciąż mógł ukazać. To uczucie wspinało się na głowach wszelkich innych jakoby po drabinie, wspinało na sam szczyt, zadawało wadom kłam, obracało je na front walki z rzeczywistością, zabraniało odwrotu. Ale to też obrona mniejszych, siła ducha do odepchnięcia złych rzeczy po to, by czynić dwa razy więcej tych lepszych, służących polepszeniu losu pobratymców. I to to właśnie już w nim gasło: siła do nowego kroku. Świadomość, że zabite przez niego dzieci nigdy więcej nie wrócą do swojego poprzedniego, jakże krótkiego życia - obojętne, jak bardzo by się starał - była zbyt silna...
- Żaden czyn nie przywróci mojego prawdziwego honoru, ani tego, co ty i inne dzieci mieliście przed laty – powiedział. – Gdybym wiedział, że istnieje jakikolwiek sposób na zrekompensowanie wam tego, co zrobiłem, podjąłbym się tego bez wahania. Ale... obawiam się, że takie coś nie istnieje. Jedyne, co mogę uczynić, to zejść ze ścieżki moich grzechów i nadal rządzić Podziemiem, ale inaczej, niż do tej pory. Opiekować się potworami... i ludźmi, którzy w nim żyją.
Owszem, władca miał pełną świadomość, iż dusze wraz z Frisk nie były jedynymi człowieczymi mieszkańcami królestwa. Nie zamierzał jednak już mieć więcej do czynienia z barierą tak, jak wcześniej, więc pozwalał im żyć, nawet ich potomkom. Wieść o istnieniu mieszańców wyjątkowo zaskoczyła naszego króla. Miał wręcz ochotę poznać taką rodzinę, ale prawdopodobnie przez wzgląd na zardzewiałe informacje w co poniektórych częściach królestwa o zbieraniu dusz nie będzie mu to nigdy dane. Cóż, rządzenie wymaga poświęceń, dużo większych niż to.
Niedługo po jego małym monologu w progu stanął jakiś wrzask. Czy raczej właścicielka wrzasku, acz jej energiczność sprawiała, że jej małe usteczka przez większość czasu pozostawały otwarte, jakby odgłosy przejęły nad nią kontrolę i nie przestawały wydawać jej poleceń. To oraz wiele innych, dosyć oczywistych aspektów wbiło Asgora w kwiatki. Do jednej duszy na raz potrafił się jeszcze przyzwyczaić, ale dwójka... To było zupełnie jak z aktem mordu: jeden trup to nic, dopiero jak ich narasta, to świadomość dokonanej przez siebie masakry nabiera naprawdę obrzydliwych kształtów. Roztrwaniałby się nad tym uczuciem jeszcze długo, ale tempo, z jakim przybyła dusza uwinęła się z akcją, nie pozwoliła mu na to – otrząsnął się dopiero, gdy w jego łapie znalazł się jakiś wypiek. Z wrażenia rozchylił lekko usta, by zaraz potem je zamknąć. Podniósł błękit swych oczu na duszę dobroci, bowiem za taką ją uznał.
Nie cofną czasu... ale to czas cofnął jego. Pochwycił, pożarł, zatrzasnął w głębinach nieskończoności to, co z niego zostało. Od lat nie potrafił przestać myśleć właśnie o tym: o braku możliwości odwrócenia dawnych czynów. Żył i oddychał tym głęboko wewnątrz siebie, nie umiejąc za nic się z tym pogodzić. No bo jak? Przecież to graniczyło z kompletnym samolubstwem i wygodą, od tak sobie zapomnieć o tragedii, której był przyczyną i tej następnej, która go dopadła w formie konsekwencji zaraz potem. Dlatego więc myślenie przybyłej do zamku istotki było niczym innym, jak tylko naiwnym, ikarowym lotem, gdzie królowi dawno temu odpadły skrzydła, a on sam tonął w nadchodzącym nieuchronnie szaleństwie. Obłąkaniu głęboko w nim ukrytym, cichym, czuwającym na najmniejszą choćby lukę w masce...
- Nie zasługuję na coś takiego – chrypnął. Po prostu, niezdolny do jakichkolwiek innych słów. Nagle wszystkie rozsypały się i straciły na znaczeniu, obdarte z górnolotnych metafor. Ta prosta, wręcz banalna i zarazem konfudująca sytuacja wręcz natychmiast rozwaliła je w drobny mak.

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 6
Doświadczenie : 4
LOVE : 1
Liczba postów : 114
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Czw Sie 10, 2017 10:15 pm

Czuł jak bardzo puszczają mu nerwy, a dłoń mimowolnie zaciśnięta w pięść zaczyna drżeć. Niestety nie znał jego prawdziwych myśli. Tak bardzo chciałby wiedzieć nad czym się teraz władca zastanawia. Potwór wysłuchiwał słów chłopaka bez najmniejszego sprzeciwu. Dzieciak po cichu liczył na to, że stojący przed nim morderca się mu przeciwstawi. Gdy Johnny zakończył swój pseudo idealistyczny wywód o honorze i odkupieniu, pomyślał, że Asgore naprawdę jest największym dupkiem w całym Podziemiu. Nie minęła chwila, a wszystkie negatywne emocje duszy sprawiedliwości zniknęły. Gniew zastąpił smutek i zażenowanie. Poczuł, że chyba jeszcze nikt nie sprawił mu takiego cierpienia, co stojąca przed nim wielka koza. Miał ochotę go dosłownie unicestwić. Twierdził, że takie bydle zabijające małe dzieci nie ma najmniejszego prawa żyć na tym świecie. Zastanawiał się, co siedzi mu w tej jego chorej głowie. On naprawdę liczył na to, że zrobi mu się lepiej po uwolnieniu potworów z powrotem na powierzchnię?! Asgore nawet nie wiedział, jak bardzo napełniał swoją osobą, dzieciaka stojącego na przeciwko niego odrazą. Skoro miał o nim tak złe zdanie to, co on tu do cholery robił? Może po prostu chciał mu przypomnieć, jak powinien zachowywać się prawdziwy król? Na swój sposób pomóc mu się z tego wszystkiego otrząsnąć...? A może po prostu ponapawać się widokiem upadłego mordercy i władcy?
Kiedy wreszcie Puszek Okruszek się odezwał, Johnny z uwagą przysłuchiwał się jego wypowiedzi. Wreszcie odważył się powiedzieć więcej niż kilka żałosnych słów. Przynajmniej na tyle poskutkowało jego słowne atakowanie potwora. Mimo, że nie zgadzał się z jego odpowiedzią ale postanowił wysłuchać jej do końca. Westchnął i jeszcze bardziej zbliżył się do króla. Z całej siły pragnął zmienić do niego swoje nastawienie. Zrozumieć go. Powstrzymywała chłopaka jedynie przed tym jego smutna postawa i żałosne podejście do wszystkiego.
- Lepiej niż ktokolwiek wiem, że moje słowa nie są zbyt przekonujące. Ale jeśli pragniesz odkupienia to powinieneś na sam początek wybaczyć sobie, a dopiero potem poczekać, aż zrobią to inni. - Stwierdził z litości uśmiechając się do władcy i wskazując palcem na pierś potwora. - I pozwolić nam wybaczyć grzechy pewnego koziego króla.  
Słysząc krzyk wydobywający się zza jego pleców, odruchowo skierował swój wzrok właśnie w tamtą stronę. Ujrzał... w pewnym sensie znajomą twarz. Jak jej tam...? Larissa? Mniejsza. Kojarzył ją z piwnic zamku. Zostali przebudzeni mniej więcej w tym samym czasie. Swoją drogą, dobrze było wiedzieć, że te wszystkie trumny wreszcie są puste. Nie mniej jednak, była ona po prostu kolejną osobą na którą musiał uważać. W końcu była od niego młodsza i do tego była także człowiekiem. To chyba naturalne, że nie mogła pozostać mu obojętna.
- Co ty tutaj robisz? Nie powinnaś tu przychodzić. - Zapytał wyraźnie skołowany tym, jak nagle wparowała od pomieszczenia i wcisnęła im obu w ręce po ciastku, po czym posłał królowi karcące spojrzenie po ujrzeniu jego reakcji na prezent od dziewczynki. - Chcesz, żeby się na ciebie dodatkowo obraziła?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Larissa
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 94
LOVE : 0
Liczba postów : 90
Join date : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Sie 11, 2017 6:33 pm

Ich śmierć nie była tylko dziełem przypadku. Dla Larissy wszystko miało jakieś uzasadnienie. Możliwe, że tak naprawdę przeznaczone im było zapłacić życiem za to, co setki lat temu ludzie uczynili potworom. Że mieli stać się męczennikami w imię wyzwolenia niewinnych. Dlatego nie potrafiła zrozumieć rozpaczy, jaką teraz widziała na twarzy Asgora. Przecież ludzie nie wstydzili się tego, że zabijali potwory w trakcie wojny. Nie wstydzili się, że zamknęli je z dala od promieni słonecznych. Nie wstydzili się, że zniszczyli życie wielu rodzinom... Asgore tylko pragnął szczęścia dla swego ludu. Jak każdy władca, chciał dla nich tylko sprawiedliwości. Czemu więc miałaby go za to znienawidzić?
- Jak uważasz, wasza wysokość...- Ukłoniła mu się nisko, chowając ciastko z powrotem do torby. Następnie, z lekko spuszczoną głową podeszła ponownie do Johnnego i stanęła obok niego, twarzą do króla.
- Nie wiesz może, czy w Podziemiu nie ma jakiegoś psychoterapeuty?- Spytała chłopaka szeptem, choć w sali panowała taka cisza, że Asgore mógł w pewnym stopniu usłyszeć to, co mówiła do duszy sprawiedliwości. W końcu nie stali aż tak daleko od niego... A po zakończeniu zdania, Lara znów spuściła wzrok i wbijając go w podłogę ze złożonymi dłońmi zamilkła, zastanawiając się, co powinna teraz uczynić. Po prostu pójść sobie, zostawiając ich samych? A może... Nie... Nie zadzwoni po resztę dusz. To by było jak strzelenie królowi prosto w serce. Zawał murowany! Zwłaszcza gdyby pojawił się tam Nathan. Nie... On nie mógł już nigdy spotkać się z Asgorem, zwłaszcza mając w dłoni jakąkolwiek broń. Takie spotkanie z pewnością skończyłoby się rozlewem krwi Asgora, który za pewne nie chciałby się nawet bronić przed atakami Nathana, nadal czując, że jest mu to winny. To chore! Przez to wszystko Larissa czuła, że musi ochronić władcę przed własnym bratem, tak jak i inne potwory. Bo niby jak przekonać chłopaka, czującego chęć zemsty za krzywdy, które wyrządzono jego rodzinie, że potwory mogą stać się ich przyjaciółmi? Że zabicie ich, to byłaby zbrodnia... To było praktycznie niemożliwe. Chyba, że zdobędzie jakieś wsparcie u reszty dusz.
- Johnny, może moglibyśmy wmówić Nathanowi, że Asgore nie żyje? Jeśli się dowie o jego obecności w zamku, będzie chciał go zabić.- Powiedziała nastolatkowi, zaciskając dłonie na uchwycie torby. Widać było po niej, że jest zdenerwowana tym, o czym mówi. Naprawdę się bała...

_________________
Nikt nie wie, co przyniesie los.


Karta postaci


1. Piwnica w zamku
2. Przystań w Snowdin
3. Zamek królewski
4. Kwiatki
5. Jaskinia
Zawieszone:
- Quest

Głosy:
Speedy

Larissa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   

Powrót do góry Go down
 
Zamek Królewski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Wrota (Zamek Pyke)
» Zamek w Dover
» Zamek Rodu Grossherzog [RFN]
» Zamek Królowej Kier
» Królewski Stos

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom :: Zamek królewski-
Skocz do: