IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Siedziba Straży Królewskiej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Sob Lip 15, 2017 3:07 pm

Nagle straciła grunt pod nogami, przez to jeszcze bardziej się wczepiła w nogę. O nie, to tak nie miało być...! A jeszcze bardziej się skuliła, kiedy Undyne zaczęła na nią krzyczeć. Zamrugała parę razy oczami, kiedy próbowała zebrać myśli rozproszone przez przypływ adrenaliny.
- J... Ja... Nie chce stać bezczynnie i patrzeć, jak ktoś mnie chroni - powiedziała, coraz to pewniejsza siebie. Wraz z odpływającymi uczuciami, poczuła, że jedna z włóczni ją zraniła... No bywa. Nie pierwsza i nie ostatnia rana. Sama nie była świadoma, że przez jej wybryk włócznie o mało co nie skrzywdziły Johnnego sory, jest tyłem do ciebie ;v a sama nie miała pojęcia, że Undyne mogłaby ją łatwo zgnieść. Oraz była pod wrażeniem siły rybiej wojowniczki. Czy ona własnie stała na jednej nodze, a drugą miała uniesioną? I nagle... Usłyszała śmiech Johnnego. Próbowała się odwrócić do niego, ale marnie to wychodziło zważywszy na to, że nadal jest uczepiona nogi przeciwniczki.
- Co cię tak bawi? - zapytała niezadowolona z reakcji szatyna. Dlaczego on zaczął się śmiać w trakcie walki?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 16, 2017 12:45 am

Kliknęła językiem o podniebienie, chwytając dziecko za materiał koszulki tuż za karkiem. Pociągnęła znacząco, usiłując ją od siebie odkleić, bo jednak stanie na jednej nodze jak jakiś lipny, niebieski bocian nie było jej ulubioną formą rozrywki. Owszem, nie miała problemu ani z utrzymaniem na nodze małej kreaturki, ani też z ustaniem w pozycji pomimo balastu. Nie takie rzeczy się za gnoja trenowało!
- Oh, czyżby? - Undyne przywołała na twarz wymuszony uśmiech. Lewy kącik jej ust drgał w nerwowym tiku, a na skroni wybiła się niewielka żyłka. - Wolisz więc posyłać swoich obrońców na bezsensowną śmierć, samej przy okazji bezmyślnie rzucając się na przeciwnika, aby podążyć w jego ślady? TO JAKIŚ ŻART?! - podniosła głos na sam koniec, zanim skierowała swój przeszywający wzrok w stronę śmiejącego się chłopaka. Ręka, która pozostawała swobodna, błyskawicznie uniosła się ku górze. W odległości półtora metra od niego, przyjmując formę otaczającego go koła, pojawiły się liczne, jarzące, okrągłe światła, z których już w sekundę później wystrzeliły włócznie. Johnny właśnie znalazł się "za kratkami", jeśli tak to można ująć.
- Sądzisz, że jesteś lepszy?! JAK NIBY CHCIAŁEŚ SŁUŻYĆ LUB POMAGAĆ KOMUKOLWIEK, ODDAJĄC IDIOTYCZNIE ŻYCIE, ZANIM W OGÓLE ZACZĄŁEŚ COŚ ROBIĆ, EH?! Nie potrzebne nam kolejne poświęcenia, skoro jedynie ODBIERAJĄ, zamiast faktycznie DAWAĆ! - opieprzyła bez najmniejszego wahania i jego. Co prawda zrobił na niej pewne wrażenie, ale czyny stanowiły dla niej ważniejszą podstawę od słów! I te podlotki miałyby być częścią JEJ Straży?! Ha! Dobre sobie!

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 16, 2017 2:36 am

Podniósł swój kowbojski kapelusz i z powrotem założył go na głowę, kończąc się przy tym śmiać. Nie rozbawił go tylko i wyłącznie gniew Undyne skierowany w stronę wiszącej na jej nodze dziewczynki. Bawił go także swój własny idiotyzm i lekkomyślność. Jak mógł postąpić w tak bezmyślny i głupi sposób. Czy się bał? Oczywiście! Jak cholera, lecz odważny to nie ten, który się nie boi, ale ten, który mimo strachu podejmuje wyzwanie! Znowu  postawił wszystko na jedną kartę jak skończony debil. Nie miał żadnego awaryjnego planu. Byłby idealnym hazardzistą. Gdyby ryba się nie zawahała to dzieciak już dawno byłby martwy. Nie można zaprzeczyć, że jego słowa płynęły prosto z serca, lecz ktoś inny mógł sobie pomyśleć, że Johnny zrobił to tylko dlatego, aby móc pożyć dłużej na tym żałosnym i zepsutym świecie. Zawsze to więcej czasu na zrealizowanie swojego marzenia.
Widząc gwałtownie wysuwające się w okół niego włócznie, wstał szybko na nogi i rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu jakiejkolwiek drogi ucieczki. Został zamknięty. Wspaniale. Znów za szybko opuścił gardę. Najwidoczniej niczego się nie nauczył. Czym tym razem przypłaci? Ostatnio było oko. Co teraz? Ręka? Noga? Może drugie oko? Czemu nie?! Z nerwów uderzył pięścią o jedną z włóczni, a jego twarz przybrała bardziej rozgniewany wyraz.
- Jeśli myślisz, że mnie spławisz jak kolejnego frajera to się grubo mylisz! Nigdy nie rzucam słów na wiatr! Mam głęboko w dupie to co o mnie myślisz! - Wydarł się, odpowiadając na słowa Undyne. - Możesz sobie mną pomiatać i poniżać do woli, ale jeśli wydaje ci się, że mnie tym zniechęcisz i sprawisz, że będę za wszystko przepraszał to się grubo mylisz!
Złapał obiema rękoma za dwie różne wystające z ziemi włócznie. Zastanawiał się czy Undyne go testuje. Jeszcze nikt prócz Flowey'ego nie wytrącił go tak bardzo z równowagi. Wziął głęboki oddech, a z jego twarzy zniknął gniew i zastąpił go bezsilny uśmiech.
- Zrozum, że nie jestem twoim wrogiem. - Dodał, tym razem zdecydowanie ciszej, starając się opanować swoje emocje. - Proszę...

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 16, 2017 7:16 pm

Kiedy rybia wojowniczka złapała ją za sweterek i pociągnęła, puściła jej nogę i teraz bezwładnie zwisała w jej ręce. Spojrzała na nią z nowym podziwem, jednak nie trwało to długo, bo po chwili pojawiła się skrucha, a sama czterolatka spuściła wzrok na ziemię, która była tak bardzo daleko.
- Nie... Nie wolę... - zaczęła powoli, zbierając z trudem myśli. Dawno nie była w takiej sytuacji, gdzie ktoś ją tak strofował. Ale powiedzmy sobie szczerze - na kogo by wyrosła, gdyby ktoś na nią nie nakrzyczał? Na lekkoducha, nieświadomego swojej sytuacji.
- Ale... To tylko pokazuje, jak dużo musimy się jeszcze nauczyć... - powiedziała dość niepewnie, podnosząc wzrok na twarz Undyne, chociaż było jej dość ciężko. W końcu zwisała w jej ręku, uniesiona jak kociak przez swoją matkę. Przeciwniczka nie wyglądała też, jakby chciała odstawić ją ostrożnie na ziemię. Prędzej jakby chciała ją zaprowadzić do rodziców albo opiekunów i opowiedzieć im, co niedobrego zrobiła.
- Um... Wiem, że teraz to nie bardzo możliwe i że jestem za mała i w ogóle... Ale kiedyś... Chciałabym pomagać innym, bez względu na rasę jakiej są i bez względu na to, jak traktują ludzi... - wyznała szczerze, a chwilę potem obdarowała Undyne uśmiechem, aby przykryć smutek z tego, co sobie właśnie uświadomiła. Porywała się z motyką na słońce. Doggo miał rację mówiąc, że jest za mała nawet na walkę bronią. Nie chciała też brać na litość wojowniczki, przyjdzie jak rzeczywiście będzie cokolwiek umiała. Bo na razie jej umiejętności przedstawiają się tak, że biegnie na oślep i jakimś cudem udaje jej się przeżyć.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pon Lip 17, 2017 9:26 pm

Ludzkie dzieciaki były takie problematyczne. Ech, to chyba u nich po prostu rasowe. Z Frisk też miała swego czasu ciągłe problemy, choć wtedy głównie dlatego, że mała diabelnie szybko i sprawnie jej uciekała.
Undyne lekko podrzuciła sobie Patience jak ten worek ziemniaków, aby móc ją złapać w pół i wygodnie nieść pod pachą.
- Nie inaczej! Mowy nie ma, aby w mojej straży służyły równie niewyszkolone osoby! Odpuśćcie sobie. - machnęła wolną ręką nad swoją głową w nieco olewczym geście, podchodząc przy okazji do uwięzionego dzięki jej magii Johnny'ego. Jego krzyki nie robiły na niej wrażenia. Uśmiechnęła się jednak z wyższością i pewnością siebie, przykucając naprzeciwko niego. Patience nie miała na razie większych możliwości manewru.
- Mocne słowa, jak na kogoś, kto kilka razy byłby już martwy, gdybym rzeczywiście uważała go za wroga - prychnęła, podniosła się i wraz z kolejnym ruchem ręki, sprawiła iż włócznie na raz rozprysnęły się niczym bańki mydlane. - Poniżanie DZIECI nie jest w moim stylu. Podobne jak przyjmowanie ich gdziekolwiek, gdy i tak "mają w dupie co się o nich myśli" - wyszczerzyła ostre zęby w uśmiechu, odwróciła się tyłem do chłopaka i podeszła do kanapy, aby na nią zrzucić trzymaną aż dotąd dziewczynkę.
- CHCESZ KOMUŚ POMAGAĆ?! WIĘC ZACZNIJ OD NIE DAWANIA SIĘ TRAFIĆ! - znowu na nią nawrzeszczała, wskazując palcem na krwawiącą ranę. - Sądzicie, że to jakaś zabawa? - srogo spojrzała na jedno, później drugie, prostując się ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej ramionami. -[]NIGDY nie przyjmę NIKOGO, kto nie umie zadbać o siebie samego! Bo skoro nie potrafi nawet tego, nie ma mowy o zagwarantowaniu bezpieczeństwa innym! A teraz siadać na tych cienkich dupskach i nie plątać mi się pod nogami! ...idę po apteczkę.

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pon Lip 17, 2017 11:52 pm

Ulżyło mu, gdy zniknęły wszystkie magiczne włócznie, które go więziły. Z trudem powstrzymał się od własnego komentarza na temat tego, co mówiła o nich chodząca ryba. Kiedy Undyne zaczęła się do niego drwiąco uśmiechać, miał ochotę się na nią rzucić z pięściami. Dawno tak nie żałował, że nie ma już żadnej amunicji do pistoletu. Na szczęście w porę uświadomił sobie, że nie ma z nią najmniejszych szans. Zapewne skopała by jego ludzki tyłek i nawet by się przy tym nie zmęczyła. Cóż. Ta cała Przywódczyni Straży Królewskiej była... dokładnie taka, jaka myślał, że będzie. Cholernie silna i zarazem denerwująca. Jakoś w końcu musiała zasłużyć na ten tytuł.
Z trudem, cały czas starał się zachować ciszę w obliczu tego, co akurat krytykowała w nich Undyne. Gdy stwierdziła, że dzieci myślą, że to jest "jakaś zabawa" i nigdy nie będą w stanie zagwarantować czyjegoś bezpieczeństwa, zacisnął zęby i przechylił dłonią swój kowbojski kapelusz, aby zasłonić frustrację w oczach oku. Nie potrafił tego przyznać, lecz wiedział, że miała rację. Miała tę swoją cholerną rację.
Zrezygnowany, usiadł wedle rozkazu na kanapie, wciąż starając się unikać jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Mimo tego, można było z łatwością wywnioskować po jego zachowaniu, że jest mocno rozwścieczony. Przestała irytować go już postawa wobec nich, ryby. Miał dość... samego siebie. Zastanawiał się dlaczego postępował tak bezmyślnie. Dawniej nigdy nie rzuciłby się pod włócznie, aby zasłonić drugą osobę. Może dlatego, że też była człowiekiem?
Kiedy Przywódczyni Straży wróciła z opatrunkiem, zdjął kapelusz i zerknął spode łba na nią swoim standardowym, przeszywającym, pustym spojrzeniem.
- Nienawidzisz ludzi? - Zapytał nagle, głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji. - Powiedz szczerze.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Wto Lip 18, 2017 4:13 pm

W przeciwieństwie do Johnnego, mała nie zamierzała siedzieć cicho. Chciała głośno wyrazić swoje zdanie, unosząc się desperacją. Czy dziecki zawsze są tak uparte?
- Gdybym chciała, żebyś mnie trafiła to bym była w gorszym stanie! - zaripostowała, gdy Undyne wyjęła argument z unikami. Prawda, nie była w nich dobra... Ale ominęła większość, prawda? I tylko jedna ją zraniła. Jak na dziecko, które nie ma wyrobionej równowagi w walce to i tak całkiem nieźle... Prawda?
- Widzę, że nie tylko dyskryminuje się w Królewskiej Straży kogoś ze względu na rasę. Ale ze względu na wiek też - teraz to już prychnęła, krzyżując również ręce przy piersi i opierając się o oparcie kanapy. Jednak o nie, jeszcze nie skończyła swoich zarzutów względem rybiej wojowniczki. Nie ma tak łatwo!
- Mówisz, że nie ma mowy, żeby w twojej straży służyły niewyszkolone osoby. A skoro straż też jest do łapania ludzi to gdzie się niby mamy szkolić?! Gdzieś za jakimś domem, gdzie naszym przeciwnikiem będzie strach na wróble? Czy może wcześniej ulepiony przez nas bałwan w Snowdin? - zaczęła zadawać pytania, ale... Miała wrażenie, że jej pytania zostaną olane paroma chamskimi słowami ze strony potworzycy. Nie zdziwiłaby się, gdyby tak było.
Niemniej jednak grzecznie czekała na rybią wojowniczkę, która poszła po apteczkę, a Pati została sama (z milczącym Johnnym to prawie jak samotność!) ze swoimi myślami.
- Trzeba było posłuchać się Doggo... - mruknęła sama do siebie, odwracając wzrok na ścianę, uporczywie trzymając w niej wzrok. Pies jej mówił, że jest stanowczo za mała na walkę... Ale tak łatwo nie zamierzała odpuszczać. Pomimo, że nie wywarła na rybie wrażenia... A pewno przez uporczywe dyskutowanie z nią pogorszy jeszcze swoją sytuację.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Czw Lip 20, 2017 12:06 am

Nie obchodziło ją, czy dzieciaki będą się teraz na nią dąsać, czy może ją przeklinać. Miała dostatecznie wiele argumentów, na których mogła oprzeć swoje decyzje. Dali jej dostatecznie dużo możliwości do rozeznania się w ich poziomach oraz gotowości bojowej. Chłopak prawdopodobnie wiedział, że jej słowa bynajmniej nie są wynikiem chęci zrobienia im na złość. Inaczej jak nic zacząłby prychać na nią jak ta smarkata sarenka.
Zrzuciła diabelnie ciężką, choć drobną skrzyneczkę na podłokietnik kanapy, po czym otworzyła ją i zaczęła grzebać. Pretensje swobodnie przepuszczała błoniastymi uszami. Jakby to była pierwsza osoba, która skarżyła się na jej osą!
- OOooooh! - kucając naprzeciwko młodej, klasnęła w dłonie, szczerząc zęby w kolejnym, szerokim, wymuszonym uśmiechy. - MASZ RACJĘ! Zawsze wiedziałam, że zanim dziecko nauczy się chodzić, powinno wiedzieć jak trzymać w ręku broń! A zanim wyśle się je do szkoły, aby nauczyło się poprawnie czytać i pisać, że o wiązaniu butów nie wspominając, z biegu przyłączać je do straży!  To doprawdy... NAJGŁUPSZA RZECZ O JAKIEJ SŁYSZAŁAM! - nadal się uśmiechając, mocno i ostro zaakcentowała ostatnie zdanie. Przy okazji nalała przesadną ilość jakiegoś błękitnego płynu na wacik i przycisnęła do rany Patience. Mogła poczuć momentalnie okropne szczypanie.
Undyne westchnęła.
- Słuchaj no... Nie wiem kto wbił ci do głowy, że ktokolwiek przyjąłby do jakiejkolwiek, GDZIEKOLWIEK Straży dziecko twojego pokroju, ale ZAPOMNIJ!
Król by chyba zawału dostał, gdyby usłyszał podobną historię z przyjmowaniem w poczet Straży CZTEROLATKĘ! Że o prawdopodobnej złości królowej nie wspominając, gdziekolwiek się obecnie zaszyła. Swoją drogą... Dobrze, że mamrot dzieciaka przypomniał jej Doggo. Psisko srogo zapłaci jej za podobne żarty!
Już za chwilę w każdym razie, jej wzrok przeskoczył na Johnny'ego. Nie podobało jej się jego spojrzenie ani ton głosu, ale ani na chwilę nie oderwała od niego przeszywającego spojrzenia, gdy już w nim je utkwiła.
- Nieszczególnie.
Krótka i prosta odpowiedź. Nie czuła w obowiązku się tłumaczyć.
Nie mogła oczywiście powiedzieć, żeby nie miała im za złe tego co im zrobili, ale nie nienawidziła ludzi jako takich.

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Czw Lip 20, 2017 1:16 am

Dziewczynka go potwornie irytowała. Ha! To mało powiedziane! Miał zwyczajnie dość paplaniny na temat tego, jak to bardzo niesprawiedliwe jest podejście Undyne do ludzkich dzieci. Nie da się ukryć, że było w niej trochę sensu, lecz powinna wiedzieć kiedy zamknąć jadaczkę. To, że miała tylko cztery lata na karku, nie było żadnym wytłumaczeniem. Nawet on, idealista-zapaleniec, wiedział, że tym razem sam powinien się przymknąć i pozwolić o wszystkim zadecydować chodzącej rybie. Bycie pretensjonalnym i prawienie kazań było jego działką, a nie dziewczynki posiadającej duszę cierpliwości. Mimo tego, że milczał, chłopak nie był w stanie utrzymać stu procentowego spokoju. Umiał zachować pokerową twarz, ale nie zdawał sobie nawet sprawy z tego jak mocno ściskał znajdujący się w jego dłoniach kapelusz.
- Skończysz kiedyś gadać? Nie myśl, że tylko tobie zależy na zostaniu strażnikiem. - Odrzekł z wyraźnie poirytowanym głosem. - Chcesz zrezygnować? Proszę bardzo. Droga wolna. Ja się nigdzie nie wybieram.
Gdy ryba odpowiedziała poniekąd przecząco na jego pytanie, Johnny ledwo powstrzymał się od parsknięcia aroganckim śmiechem, a jego kąciki ust lekko zadrgały. Czuł, że kłamała. Poza tym, dlaczego miałaby się zwierzać obcemu człowiekowi na temat tego, jak bardzo nienawidzi jego rasy? Zacisnął mocnej zęby, a jego twarz przybrała jeszcze bardziej rozgniewany wyraz. Znowu mu odwala. Raz to już mu się zdarzyło, kiedy Chara wspomniała o Flowey'm. Chwilę pokrzyczy, pogada o tym jak bardzo ten świat jest zepsuty i zaraz mu przejdzie.
- Powiedz mi... Kto przy zdrowych zmysłach nie nienawidziłby ludzi? - Wycedził z wyrzutem przez zaciśnięte zęby. - Jaki psychopata mógłby chcieć być człowiekiem z własnej woli?! Kto chciałby być przedstawicielem ohydnej rasy czyniącej takie okropieństwa?! Potwory czują do nas pogardę. Nic dziwnego, że chcą nas pozabijać za takie okrucieństwo, którego się dopuściliśmy.
Pod napływem emocji, szybko zerwał się z kanapy na równe nogi i stanął przodem do Undyne. W jego spojrzeniu można było dostrzec czystą furię i żal.
- Tak naprawdę przygniata nas poczucie winy za błędy popełnione przez tych, którzy was tu uwięzili. - Wydarł się do ryby, a w kąciku jego jedynego sprawnego oka pojawiła się łza. - Wiem, że nie mamy prawa prosić was o wybaczenie, ale błagam... Pozwól mi naprawić błędy moich poprzedników.
Po wypowiedzeniu swoich słów, przetarł rękawem sweterka swoje oko. Gdy wyrzucił z siebie wszystko co ciążyło mu na sercu, znów odzyskał kontrolę nad własnymi emocjami. Mówiłem, że mu szybko przejdzie? Mimo wszystko to był właśnie powód dla którego pragnął wstąpić do Królewskiej Straży. Chciał oddać wszystko, aby móc naprawić relacje pomiędzy ludźmi i potworami.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Czw Lip 20, 2017 3:18 pm

- Jak mi pokażesz szkołę albo osobę, do której mogłabym pójść, żeby mnie nauczyła tych ważnych rzeczy to z przyjemnością skorzystam - powiedziała, gdy Undyne zeszła na drażliwy dla małej temat. Zauważalnie przy tym zeszła też z tonu. Wcześniej jej głos był podniesiony, pełen złości i tego typu emocji, a teraz... Brzmiała w nim nuta żalu. Rybia wojowniczka nawet nie wie, jak bardzo Patience chciała posiąść te zdolności, o których mówiła. Nawet nie potrafiła zasznurować głupich butów (chociaż ich nie nosiła). Nie mówiąc już o czytaniu czy pisaniu. Jej marzeniem było to, żeby przeczytać jakąś książkę, ale kto ją tego nauczy? No właśnie. Nikt się jak na razie nie podjął edukacji małej. Kiedy potwór przycisnął do jej rany wacik z czymś dziwnym na sobie, syknęła i w pierwszym odruchu chciała zabrać nogę, ale... Dzielnie wytrzymała do końca dezynsekcji, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Bolało. Dopiero teraz, jak adrenalina z niej uszła poczuła, co to znaczy być zraniona nawet tak drobną raną. Oparła się bardziej o kanapę, zaciskając przy tym oczy i czekając do końca opatrywania. Nie odpowiedziała już na żadne słowa skierowane w jej stronę.
Nagle Johnny się uniósł, a ona przysłuchiwała się jego słowom. Miał rację. Miał bardzo dużo racji. Chociaż znała sporo potworów, które rozmawiały z nią nie z czystej ciekawości... A może się myliła? Może nie potrafiła po prostu odczytywać emocji skrywanych za sztucznym uśmiechem? Mogła się przecież domyślić... Doggo chciał ją zabrać do króla, ale wyraził szczerą chęć przyjaźni z małą istotką, gdy doszło do chwili, kiedy miał wybór. A może... Może to była po prostu pułapka? Żeby pies mógł zdobyć jej zaufanie, a potem w chwili, kiedy nie będzie ostrożna zabrać jej duszę? Czy to samo czuła Dogaressa? Czy to samo czuł Rhav? Vorbis? Qudian...? Co, jeśli jej wszystkie przyjaźni są oparte na nienawiści do ludzi i chęci zemsty za grzechy jej przodków? Wyrzucenie wszystkiego, co leżało na sercu przez szatyna zmiękczyło jej serduszko na tyle, że cała jej złość i frustracja z powodu dyskryminacji przez Undyne wyparowała. Podniosła się z kanapy, po czym podeszła do Johnnego i złapała go za rękaw, lekko ciągnąc. Chciała jak na razie zwrócić na siebie jego uwagę. A gdy tak się stało, uśmiechnęła się do niego ciepło, spoglądając na niego troskliwymi oczami, po czym objęła go łapkami (na tyle, ile mogła) i lekko przytuliła. Tak po przyjacielsku. Na pocieszenie.
- Nawet jak nie zostaniemy przyjęci do królewskiej straży... To zawsze możemy robić dobre rzeczy na własną rękę, prawda? Nic nie jest nigdy do końca stracone... - powiedziała cichym, delikatnym tonem, przymykając przy tym oczy. Szczerze wierzyła w swoje słowa. Przecież... Nawet, jak ktoś był zawsze przeciwny ludziom, dzięki cierpliwości i dobrym czynom w jego kierunku można to naprawić, prawda? Wystarczyło się nie poddawać i być pewnym tego, co się robi. Nigdy nie jest za późno.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Sob Lip 22, 2017 12:42 pm

- ... - nie odpowiedziała, choć mocno zmarszczyła brwi, jakkolwiek jednej z nich i tak nie było widać zarówno z winy opaski, jak i opadającej na część twarzy grzywki. "Szkoła", huh? Dzieci uczono w Podziemiu przede wszystkim w domach. Przez rodziców lub opiekunów, ewentualnie inne osoby, które mogły przekazać swoją wiedzę za drobnymi opłatami. "Korepetytorzy" - nazwaliby ich zapewne sami ludzie. W przeszłości oczywiście także mieli szkoły i to takie z prawdziwego zdarzenia! Było to jednak dawno, dobrze przed kadencją Undyne.
Taksując młodą wzrokiem, tym razem dużo mniej oceniającym, a bardziej wnikliwym, odsunęła wreszcie wacik i zabrała się za nakładanie opatrunku. Szybko i sprawnie. Nie trzeba było bandaża, jak się okazało. Wystarczyła odpowiednia magiczna maść gojąca, gazik i spory lepiec. Swoją drogą, całkiem dzielnie zniosła nieprzyjemne wrażenia z dezynsekcji rany.
- Co już dokładnie umiesz? Czytanie? Pisanie? Alfabet? Prace domowe? Muzyka? Cokolwiek? - spytała wreszcie, zostawiając kończynę w spokoju. Ledwie w zdążyła jednak podnieść swój niebieski tyłek, kiedy dotąd cichy chłopak wybuchnął. Prawdę mówiąc nie zdziwiła się nadmiernie. Ba! Zdziwić mógł raczej fakt, że aż tyle udało mu się wytrzymać, kiedy ewidentnie ciskały nim emocje na dodatek na własny sposób przez nią podsycane.
Z rękoma opartymi na biodrach, wysłuchała wszelkich pretensji. Odczekała również stosownych kilka sekund, dając mu czas na złapanie oddechu. Gdy zaś uznała iż wystarczy, podeszła, delikatnie lecz stanowczo odsunęła Patience od Johnny'ego z pierwszym, łagodnym uśmiechem na twarzy, zanim gwałtownym ruchem jej dłoń wystrzeliła w stronę szyi tego drugiego. Chwyciła, nie dając szansy na unik, po czym mocnym pchnięciem sprowadziła go z powrotem na kanapę, pochylając się przy tym do tego stopnia i pod takim kątem, aby ich twarzom brakowało ledwie paru centymetrów do zetknięcia się.
- Nie porównuj nas, chłopaczku - odezwała się z nutą złości, lecz przede wszystkim niesmaku. - Nienawiść? Pogarda? MORDOWANIE?! - syknęła już przy ostatnim słowie agresywniej. - Nie jesteśmy jak LUDZIE. Nieważne ile nas łączy, potwory nigdy nie będą LUDŹMI! Czujemy desperację i strach, ale tylko pojedyncze przypadki kierowane są przez uczucia, którymi usiłujesz rzucać mi w twarz, najwyraźniej NIC o nas nie wiedząc! - lekko zacisnęła palce na jego szyi. - Nie wiem jak WAM się to udaje, ani czy mam być pod wrażeniem waszej umiejętności, aby nienawidzić z byle powodu. Oh, próbowałam wami gardzić! Gardzić i nienawidzić, aby móc bez cienia żalu podejmować kroki, których nie powinno się zrzucać się na cywili.
Była dużo spokojniejsza niż być mogła. To spory sukces, serio.
- Wyszło w każdym razie na to, że przedstawiciel twojej-... Jak to nazwałeś? "Ohydnej rasy czyniącej okropieństwa"? - uśmiechnęła się drapieżnie. - Zrobił na mnie całkiem niezłe wrażenie! HA! Jak na "okrutną", ten mały punk okazał się śmiesznie niegroźny. - poluzowała uścisk, a następnie zupełnie go zwolniła, ponownie się prostując i tym razem z dumą wypinając pierś, wskazała na siebie kciukiem. - SKORO MOGĘ SIĘ Z KIMŚ TAKIM KUMPLOWAĆ, NIE MA MOWY O MORDERCZYCH INTENCJACH, JASNE?! - podrapała się po szczęce, spojrzała w bok i minimalnie jakby nabrała czerwieni na policzkach. - ...poza tym nie możecie być kompletnie wredni z taką klawą kulturą i historią jak wasza...
Geez, aż jej w gardle zaschło od tego wszystkiego!

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Sob Lip 22, 2017 9:21 pm

Gdy mała przyczepiła się do jego nogi i się ciepło uśmiechnęła, szybko na nią zerknął i po chwili odwrócił wzrok. Słowa dziewczynki wywołały u chłopca ledwie widoczne zadrżenie kącików ust. Robić dobre rzeczy na własną rękę? Przecież robił to cały czas i właśnie tego miał najbardziej dość. Cały czas słyszał, że to co robi jest zwykłą samowolką. Ciężko jest czynić dobro kiedy inni uważają cię za tego złego. W końcu z tego co się dowiedział ostatnimi czasy, był duszą sprawiedliwości. Jego celem było zaprowadzenie porządku, a pokój pomiędzy wszystkimi rasami był największym marzeniem. Poza tym nie przyjmował do siebie myśli o porażce. Miał zamiar zostać tym cholernym strażnikiem choćby miał zburzyć ten cały budynek.
- Myślisz, że zamierzam odpuścić? - Odrzekł do dziewczynki, przeszywając wzrokiem chodzącą rybę. - Jeszcze czego.
Gdy Undyne podeszła do nich i odsunęła dziewczynkę od Johnnego, zastanawiało go to, co zamierza przez to osiągnąć. Nawet mu nie przyszło na myśl, że złapie go za szyję i ciśnie nim o kanapę. Zachciało się rybie na BDSM. W pierwszej chwili nawet do niego nie doszło co się tak na prawdę wydarzyło. Gdy zaczęła prawić mu o tym jak to bardzo się myli, złapał swoimi dłońmi za jej nadgarstek i próbował z całej siły, bezskutecznie odepchnąć od siebie jej rękę. Ledwo był w stanie oddychać. Zastanawiał się czy nie oddać jej kopniakiem, lecz zapewne nie zdziałałoby to zbyt wiele zważywszy na jej siłę. Kiedy mocniej zacisnęła swoje palce, zaczął się jeszcze bardziej szarpać. Z jego jedynego sprawnego oka zaczęła wydobywać się żółta poświata. Gniew na twarzy chłopaka można było dostrzec z kilometra, a jedyne co mógł zrobić to wpatrywanie się w jej... oko i słuchanie tego co ma do powiedzenia. Cóż. Była to prawdziwa rozmowa w cztery oczy dwoje oczu. Dobrze dla ryby, że nie miał amunicji. Miał chęć rozstrzelać ją jak tarczę na strzelnicy.
- A jak mam inaczej nazwać istoty, które zamykają inną rasę pod ziemią, pozbawiając jej wolności?! W jednym masz rację. Nie powinienem was porównywać z ludźmi, bo to nie wy jesteście prawdziwymi potworami, lecz ci, co was tutaj zamknęli! - Warknął, próbując jak najgłośniej wypowiedzieć swoje słowa.
Czuł jak powoli traci dech w piersi. Żółć wydobywająca się z jego oka zaczynała być coraz bardziej wyraźna, lecz gdy Undyne zwolniła uścisk i cofnęła rękę, kolor zniknął, przywracając oko do poprzedniego stanu. Johnny potarł swoje gardło dłonią, głośno przy tym oddychając. Zrozumiał jak bardzo ich poglądy się od siebie różnią. Nie mniej jednak nie zamierzał tak szybko zrezygnować.
- Ten twój cały "punk" jest powodem dla którego nie należy skreślać ludzi! - Stwierdził, starając się z powrotem opanować swój oddech. - Właśnie dlatego tu jestem.
Zdziwiła go ostatnia wypowiedź Undyne. Klawa kultura...? Spuścił wzrok i mimowolnie zaczął rozmyślać nad tym co jest takiego wspaniałego w ich zwyczajach i historii. Cóż. Niewątpliwie lubił westerny, a nawet je kochał. W pewnym sensie zaliczało się to do kultury ludzi z powierzchni, prawda?

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Sob Lip 22, 2017 11:28 pm

Gdy Undyne zaczęła zadawać pytania o to, co umie, zamrugała parę razy i patrzyła na nią w szoku. To nie tylko czytanie i pisanie jest do nauki? Jeszcze tyle różnych rzeczy... Co to jest w ogóle ten alfabet?
- Kiedyś pomagałam trochę rodzeństwu... I umiem liczyć do trzech - powiedziała, a następnie wlepiła w rybę pytający wzrok. Czy to dobrze? A może źle? Jak przedstawia się jej edukacja na tle potworów w podobnym jej wieku?
Po tym, jak uścisnęła Johnnego, została odsunięta przez wojowniczkę, ponownie zadziwiona jej... Spokojem? Swoistą delikatnością? Jednak posłusznie wykonała polecenie, obserwując uważnie całą sytuacje. Wzdrygnęła się, kiedy potwór z niewiarygodną lekkością przygwoździł chłopaka do kanapy. Jej metody są... Do zakwestionowania. Postąpiła krok do przodu, chcąc cokolwiek zrobić, ale... Się zatrzymała.
- Undyne, on się dusi! - powiedziała w końcu nieco przerażona zaistniałą sytuacją. On... Naprawdę tak wyglądał! I jeszcze te jego jarzące się oko... Straszna dla czterolatki była wizja, że mogą się pomordować na jej oczach. Jednak coś się w myśleniu Johnnego dla niej nie zgadzało.
- Cóż... Może zamiast użalać się nad tym, jaką to rasę przedstawiasz czas coś zrobić dla całego Podziemia? Tyle potworów spotkałam na swojej drodze i żaden jeszcze nie powiedział mi, jak bardzo to nienawidzi ludzi, nikt tej sprawy nie rozgrzebuje... Czemu tak bardzo chcesz o tym wszystkim przypomnieć? Poza tym, chyba nie ma na razie sposobu na zniszczenie bariery, więęęc... Tym bardziej nic tym nie zrobisz. A potwory mogą się zrobić smutne przez to, że im to przypominasz na każdym kroku... Nie kazdy jest tak silny jak Undyne - powiedziała co miała powiedzieć, potem dalej sluchajac tego, co mają do powiedzenia. Sama próbowała jak najlepiej ubrać w słowa to, co teraz przechodziło przez jej myśli, wysilając cały swój umysł do skupienia się na wypowiadanych zdaniach.
- Mówisz też, że nie należy skreślać ludzi, a wszystko to, co do tej pory mówiłeś to mówienie o ludziach jako o prawdziwych potworach, którzy sami pewno powinni być zamknięci w Podziemiu. Jak masz zdobyć czyjkolwiek szacunek, jak mówisz o sobie takie rzeczy? - zadała mu pytanie jeszcze bardziej zezłoszczona niż gdy zaczynała swój mini-monolog. Cóż... Jakby nie patrzeć obrażał też i ją. I Charę. I Frisk. I wszystkich ludzi, których jeszcze nie poznała. A na to pozwalać nie mogła, kimkolwiek by Johnny nie był.
Gdy Undyne zmieniła temat, spojrzała na nią zaciekawiona. Wszelkie informacje o powierzchni były przez małą wchłaniane, dzięki czemu sama sobie lepiej wyobraża, jak mogła tam żyć. Amnezja wywołana prawdopodobnie traumą nadal była dla niej ścianą nie do zburzenia.
- Opowiedz coś~! - powiedziała dość entuzjastycznie do ryby (nawet zważywszy na fakt, że troszkę tak dusiła człowieka na jej oczach), a mała wydawała się jeszcze bardziej zainteresowana i podekscytowana niż w chwili, kiedy przekroczyła próg siedziby.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 23, 2017 6:01 pm

No tak. Umiała liczyć do trzech. To już coś! Świetnie! To cholernie-... CZY TO ŻART?! Jakiś nowy Sans w skórze człowieka?! Dzieciak był wygadany i raczej nie brzmiał na upośledzonego, więc jak to jest, że liczyć potrafił tylko do TRZECH?!
- Jeszcze raz-... Że ile ty tam masz lat? - wysiliła się na opanowanie, choć miała szczerą chęć wywrzeszczenia jak nieprawdopodobnym i nieakceptowalnym jest jej poziom wiedzy niezależnie od okoliczności. Czy też raczej wypadałoby powiedzieć w tym przypadku: NIEWIEDZY! Człowiek czy nieczłowiek, jako wysoce postawiona obywatelka Podziemia, nie mogła pozwolić, aby podobne rzeczy miały miejsce! Nie pod samym jej nosem! Edukacja była cholernie ważna i wiedziała o tym lepiej niż większość potworów.
Przypadek dziewczynki był jednak dużo mniej kłopotliwy niż chłopaka, niezależnie od punktu widzenia. Jego frustracja i złość były dla niej jednocześnie zabawne co i nostalgiczna. Przypominał nieco ją samą z wielu, wielu lat wstecz, kiedy wciąż jeszcze sądziła, że jedyną metodą na prawdziwą wolność dla ich rasy, będzie zniszczenie tych, którzy im ją odebrali.
Nie wkładała przesadnej siły w uścisk na szyi Johnny'ego. Chciała by poczuł swoją bezradność, lecz nie miała intencji wyrządzenia faktycznej krzywdy. W innym wypadku już dawno usłyszeliby dźwięk miażdżonego karku.
- HEH! Ogłupiałymi przez swoje niedorzeczne obawy istotami, zbyt skorymi do bezsensownej przemocy i niewłaściwego osądu, skoro mnie pytasz! - zaśmiała się głośno po uwolnieniu niedoszłej ofiary.
Tak jak sądziła, pomimo ogromnej ilości luk, mała rozumowała całkiem poprawnie.
- Ludzkie pojęcie na słowo: "potwór" jest diabelnie kłopotliwe. Nadużywacie go OBOJE - jej słowa zabrzmiały niczym strzał z bicza. Ostro i dosadnie. - Tak czy inaczej, gdybym was skreślała,
już dawno gryźlibyście echo kwiaty od spodu. CO W DALSZYM CIĄGU NIE ZNACZY, ŻE ZAMIERZAM PRZYJMOWAĆ W SZEREGI DZIECIARNIĘ BEZ WIEDZY, ODPOWIEDNICH UMIEJĘTNOŚCI I SZACUNKU DO SAMYCH SIEBIE!
- tym razem już wywrzeszczała jak to ona.
Wdech, wydech. Klasnęła w dłonie przed sobą i znowu uśmiechnęła z przymusu.
- Chętnie wywaliłabym was za drzwi, ale najpierw naprostuję to, co należy w was naprostować, zanim kolejny raz zechcecie przyłazić by truć mi cztery litery! OD KTÓREGO Z WAS MAM ZACZĄĆ? - na dłużej zatrzymała spojrzenie na podekscytowanej Patience. - Rzeczy ważniejsze w pierwszej kolejności! - jasne, o wiele chętniej pogadałaby o wielkich mieczach, mechach i anime.

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 23, 2017 7:55 pm

- Liczenie do trzech? Pff. - Parsknął, słysząc wypowiedź dziewczynki na temat jej umiejętności jeśli chodzi o liczenie, po czym sarkastycznie dodał. - Znając nasze standardy, na powierzchni zrobiłabyś karierę zarówno w polityce, jak i policji. - I ona aspirowała na Królewskiego Strażnika? Pytanie Undyne odnośnie jej wieku było słuszne. Go także ciekawiło ile dziewczynka ma lat na karku. Sądząc po jej wyglądzie, nie może być ich dużo.
- Tak, to prawda. Gardzę swoją rasą. Sądzę, że świat byłby lepszym miejscem bez ludzi. Jesteśmy puści, chciwi, egoistyczni, słabi, tchórzliwi... - Ciągnął, spoglądając sposępniałym wzrokiem na podłogę, wciąż powoli pocierając swoje gardło. - I zarazem cholernie dumni. Rzadko kiedykolwiek przyznajemy się do swoich błędów.
Złapał za leżący obok niego kapelusz i założył go z powrotem na głowę. Miał gdzieś to, co myśli o nim dziewczynka czy inni. Mało go obchodziło czyjeś zdanie na temat jego światopoglądu. Niemniej jednak, złe rzeczy które Johnny mówił o swoim gatunku, nie były wszystkim co o nim myślał. Wymienił chyba większość negatywów, ale nawet on jest w stanie zobaczyć więcej. O wiele więcej. Może wcześniej potrzebował się po prostu wyżalić i powiedzieć co mu w duszy gra? Ba dum tss. Chyba, że to ten cały patent z przyjacielskim i przekonującym podduszaniem serio jednak podziałał. Nie minęła chwila odkąd mieszał ludzi z błotem, a na jego twarzy pojawił się szczery i ciepły uśmiech mimo tego, że jego wzrok wciąż skierowany był na ziemię.
- Ale czy to powód żeby nas ostatecznie skreślać? - Odrzekł, śmiejąc się w duchu. - Oprócz tych wszystkich okropnych cech, potrafimy być także cierpliwi, wytrwali, odważni, uczciwi, życzliwi. Nigdy łatwo nie dajemy za wygraną. Potrafimy kochać i przebaczać. Być może dzięki temu potwory i ludzie byli w stanie razem żyć na powierzchni... i dalej mogą.
W życiu za wszystko się płaci, za dobro i za zło. Mimo, że to on w teorii był tym sprawiedliwym, był zdania, że każdy bez wyjątku zasługuje na drugą szansę. Nie ważne co by zrobił. Nawet ludzie. Ciężką pracą zawsze można wywalczyć swoje odkupienie. Wystarczy wierzyć. Oczywiście nie żeby jego zdanie miało jakieś duże znaczenie. W końcu był tylko zwykłym, idealistycznym, wypełnionym sprzecznościami gówniarzem w kapeluszu, biegającym z bronią palną bez amunicji i marzącym o niemożliwym. Takiego ciężko brać na poważnie... chyba, że akurat znajdzie naboje. Wtedy należy udać się do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego i liczyć na to, że Johnny nie będzie chciał dać wam trochę swojej samozwańczej "sprawiedliwości".
Jego spojrzenie przykuła ponownie stojąca przed nim ryba. Ile miała lat? Może pamięta czasy kiedy ludzie i potwory żyli razem na powierzchni?  Zastanawiało go to, jak ona straciła swoje oko. Pewnie było to bardziej heroiczne niż to co przydarzyło się jemu. Dalej ma sobie za złe, że tak łatwo zaufał pewnemu małemu, żółtemu kwiatkowi. W zamyśleniu przejechał palcami prawej ręki po swojej opasce na oko i cicho westchnął. Przypomniały mu się jej słowa. Jak niby miał bronić innych skoro nie potrafił zadbać o samego siebie? Teraz jak o tym myślał, wydawało mu się, że mimo wszystko miała sporo racji. Wydawała się w pewnym sensie doświadczona w tych sprawach. Na pewno jeśli chodzi o duszenie dzieci. A może to on jest po prostu taki beznadziejny i rzadko uczy się na błędach?
Gdy niebieska rybka stwierdziła, że należy ich naprostować, wyszczerzył się i usiadł w wygodnej pozycji na kanapie.
- Jeśli nie będziesz mnie znowu przyduszała to z chęcią wysłucham. - Odrzekł wciąż się uśmiechając i puszczając do niej oczko. - Ponarzekaj sobie jeśli chcesz. Mi to tam pomogło.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Nie Lip 23, 2017 10:17 pm

Zdziwiło ją pytanie Undyne, ale wytłumaczyła sobie w głowie, że musi odpowiedzieć na takie pytanie... W końcu mogła wyglądać na dużo starszą niż w rzeczywistości jest, prawda?
- Cztery... - odpowiedziała zgodnie z prawdą, ale widząc spojrzenie obydwojga już nie czuła nawet zalążka dumy. Czuła się w pewnym sensie upokorzona w tym momencie. O ile te uczucie nie zagościło u niej wcześniej. Zmarszczyła brwi, patrząc na niego wkurzona jego zachowaniem. Co, niby on w wieku czterech lat umiał więcej, co? I znowu musiała wysłuchiwać monologu Johnnego o tym, jacy to oni są źli. Czy ten chłopak nic nie słyszał? Głuchy czy co?
Natychmiastowo jednak spokorniała, kiedy Undyne ich oboje ochrzaniła... Ponownie z resztą. Opuściła nieco głowę, chwilę analizując jej słowa w główce. Poczuła, że trochę krzywdząco się wyraziła o potworach, które tak naprawdę były takie same, jak ludzie. Odczuwali emocje, nawiązują nowe znajomości, pracują, robią to, co chcą robić...
- Przepraszam... - powiedziała szczerze, nie znajdując jednak w sobie ponownie odwagi, aby wzrok podnieść. Potem już jedynie słuchała, co oboje mają więcej do powiedzenia. Standardowo - ryba ich ochrzaniała. Jednak chłopak siedzący obok teraz mówił, że ludzie również mają zalety... Wow? Czy to postęp w jego myśleniu? Brawo Johnny, brawo.
Kiedy dostrzegła ruch, spojrzała kątem oka na szatyna. Dotykał swojej opaski na oko... Wcześniej się nie zastanawiała nad jego przeszłością. W sumie, jakby się zastanowić... Zapewne za ciekawej nie miał skoro stracił jedną ze swoich patrzałek. Teraz zauważyła, że i Undyne nosi przepaskę na jednej stronie... Czyżby ona też podczas nieszczęśliwego wypadku straciła jedno z dwójki oczu?
Zamiast odpowiedzieć wojowniczce podniosła na nią wzrok, gotowa stanąć ze wszystkim, co jej zarzuci. Nie zamierzała uciekać przed tym, chociaż jej słowa zazwyczaj bolały. I boleć pewno będą nadal. Ale... Trzeba być twardym i nie dać się ulec słabościom, prawda?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Wto Lip 25, 2017 8:36 pm

A zatem czterolatka. Undyne może nie była specjalistką, choć całkiem nieźle radziła sobie na ogół z dziećmi (potworzymi), jednak nie trudno było się jej domyślić, że liczenie do trzech w tym wieku powinno zaniepokoić. I co tu teraz zrobić z tym fantem?
Zanim zdążyła się dobrze zastanowić, zupełnie niepotrzebnie wtrącił się w temat chłopak. Zdaje się, że z tym także będzie sporo pracy.
Nie myśląc wiele, Ryba chwyciła za rąbek kapelusza chłopaka z uśmiechem, aby następnie nieco go unieść, trzepnąć właściciela przez łeb w bardzo niedelikatny sposób drugą ręką, a następnie odłożyć nakrycie głowy na miejsce. Po wszystkim strzepnęła ramionami i umieściła dłonie na biodrach.
- W Straży obowiązuje WZAJEMNY SZACUNEK! - szerzej obnażyła ostre zęby. - Jeśli którekolwiek z was na poważnie myśli o wstąpieniu do niej jako o przyszłej karierze, radzę o tym nie zapominać!
W pierwszej kolejności spojrzała na Johnny'ego. Choć zdawał się diabelnie nadgorliwy i miał problemy ze swoim dziwnym światopoglądem, wydawał się posiadać jakieś tam predyspozycje. Mógł stwarzać pewne problemy z utemperowaniem, ale jeszcze taki się nie znalazł, którego ONA by nie utemperowała! Choćby musiała przy tym użyć argumentu pod tytułem: "CHCESZ ZGINĄĆ ZA CHWILĘ POD TYM GŁAZEM, CZY ZDECYDUJESZ SIĘ ZACZĄĆ ZACHOWYWAĆ JAK NALEŻY?!".
Ponadto ciekawiło ją jego oko lub to, co je zastępowało. W dziwny sposób przypominało jej własne... Zwłaszcza gdy wcześniej emitowało spod przepaski jasnym światłem.
- Tak jak powiedziałam - nie nienawidzę ludzi. Co nie znaczy, że za nimi przepadam, jasne? - przymrużyła oko. - Wiem za to, kiedy robić wyjątki od reguły! Kiedy już zdecydujesz się CZEGO DOKŁADNIE OD SIEBIE OCZEKUJESZ i CO ZAMIERZASZ OD SIEBIE DAĆ, porozmawiamy znowu. Do tego czasu nie chcę cię oglądać przed siedzibą MOJEJ Straży! Z połowiczną determinacją, nikt nie przejdzie choćby połowy moich treningów! - wyciągnęła rękę i dźgnęła Johnny'ego w pierś palcem wskazującym. - Łapiesz co do ciebie mówię, punku? Nie potrzebuję kogoś, kto nie jest pewny za co ani jak zamierza walczyć. A jeśli ktoś ma szerzyć nienawiść w moich szeregach, nieważne czy względem ludzi czy potworów, prędzej utonie w muszli publicznego wychodka, gdzie jeszcze sama go utopię, niż pozwolę na podobną ujmę! Czy wyraziłam się jasno?
Tym razem mówiła jak prawdziwy dowódca i niemal dało się wyczuć presje, jaką narzucała na swojego rozmówcę. Powietrze na moment stało się ciężkie. W każdym razie dopóki nie skierowała się w stronę Patience. Na nią spojrzała już dużo lżej. I niemal bezradnie.
Kliknęła językiem o podniebienie i potarła kark z roztargnieniem.
- A TY-...! Lepiej, żebym cię widziała w swoim domu CODZIENNIE przed siedemnastą! Bez najmniejszych jęków i stęków! Nie pozwolę, aby pod moim nosem szerzył się analfabetyzm! Będę cię uczyć i NAUCZĘ CIĘ wszystkiego, co powinnaś wiedzieć, zanim choćby pomyślisz drugi raz o pytaniu mnie o Straż! Jesteś za młoda, więc póki co, zacznij robić to, co robią dzieci w twoim wieku! A teraz... ROZEJŚĆ SIĘ! OBOJE!

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Wto Lip 25, 2017 11:09 pm

Syknął, gdy chodząca, niebieska ryba zdjęła mu kapelusz i trzepnęła go prosto w głowę w postaci reprymendy. Chyba niesamowicie uwielbiała kary cielesne. Najpierw duszenie, a teraz bicie. Kiedy założyła mu z powrotem jego ukochane nakrycie głowy, nie odezwał się ani słowem tylko kiwnął głową, nadymał policzki i dalej siedział cicho. Nie chciał się wywyższać ani naśmiewać z małej. No, może troszkę nieszkodliwie się podroczyć. Niech dziewczynka nie ma do niego żalu. Wszystko zawsze robił w dobrej wierze!
- Nikt prócz mnie nie ma prawa dotykać tego kapelusza. Nikt. - Odrzekł niemal natychmiastowo, szybko wskazując na niego kciukiem, po czym odwrócił wzrok na małą, aby ją też przed tym przestrzec. Cały czas mówił poważnie, lecz mogło to zabrzmieć dla niektórych nieco zabawnie. - Ciebie też się to dotyczy! Kapelusz Johnnego? Nie wolno ruszać!
Co do utemperowania chłopaka to nie powinno być problemu. Lubi wyzwania, a gdy da się mu jakieś zadanie to będzie dążył do jego ukończenia nie zważywszy na żadne okoliczności. Taki to już był. Zazwyczaj nie ma problemów z panowaniem nad sobą... Chyba, że akurat pewna pirania zaczyna sobie z niego drwić i go podduszać. Wtedy chyba każdemu puściłyby nerwy. Co innego, jeśli trafiłby się jej masochista, którym ten dzieciak chyba nie był. Chociaż kto wie, patrząc po jego zachowaniu, co strzeli mu jeszcze do tego nadgorliwego łba.
Oho, kazań groźnej rybki ciąg dalszy. Przecież wie czego od siebie oczekuje, co zamierza zrobić i ile chce z siebie dać. Jeśli o to chodzi, dla niego wszystko było proste jak budowa cepa. Chwila... Czy ona właśnie dała mu do zrozumienia, że jeszcze jest szansa na to, aby mógł wstąpić do straży. Dalsze słowa piranii do niego zupełnie nie dotarły. Zignorował je. W końcu poczuł, że zrobił jakkolwiek postęp w kierunku osiągnięcia swojego marzenia o pokoju między ludźmi i potworami. Rozpromienił się, a na jego twarzy znów zagościł uśmiech, lecz był tym razem bardziej arogancki niż poprzedni. Gwałtownie bez żadnego ostrzeżenia wstał na równe nogi i szybko przybliżył się do dowódcy straży.
- Nie mam nad czym się zastanawiać! Chcę dać z siebie dosłownie wszystko, aby zostać członkiem straży. Mam zamiar was bronić i gdy nadarzy się taka możliwość, uwolnić wszystkich z Podziemia! - Stwierdził stanowczo donośnym głosem, po chwili się wyszczerzając do ryby w podobny sposób, jaki robiła to wcześniej ona do nich. - Nigdzie się nie wybieram! Już zadecydowałem. Nie ma odwrotu. Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo rybko!
Z determinacją nie miał najmniejszego problemu. Gdy coś sobie postanowi to będzie do tego dążył choćby nie wiem co. Inną sprawą jest to, że nie miał gdzie się podziać. Nie chciał znów wracać do trumny, a do Snowdin miał bardzo daleko.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Sro Lip 26, 2017 12:48 am

Przytaknęła na słowa Undyne o szacunku, ale… Jak mieć szacunek do kogoś, kto nie ma szacunku do siebie? Przecież to prawie niemożliwe! Owszem, wzbudził w niej podziw podczas wspólnej walki, te przewidywanie trajektorii lotu włóczni… Szkoda, że ona nie miała jakichkolwiek zdolności, którymi mogła się przed rybią wojowniczką pochwalić. Bo co ona może? Ledwo co potrafi drewnianym mieczem wymachiwać. Cud, że w ogóle potrafiła go podnieść. Co ona sobie myślała przychodząc do siedziby Królewskiej Straży? Sama już nie wiedziała. Być może po prostu miała nadzieję.
Kiedy potwór podszedł do Johnnego, spojrzała uważnie na obojga, nie mogąc powstrzymać chichotu widząc tę scenę. A gdy chłopak jej pogroził, że dotykanie kapelusza grozi… Pewno natychmiastową śmiercią z ręki szatyna, uśmiechnęła się radośnie.
- Jasne, jasne~ - powiedziała, po czym ponownie całą uwagę skupiła na rybie. A kiedy wysłuchała jej słów dotyczących chłopaka, znowu przeniosła wzrok, tym razem na niego i skupienie na jej twarzy zostało ponownie zastąpione szerokim uśmiechem. I to w dodatku szczerym! Cieszyła się, że Johnny ma szansę na zostanie członkiem tak szlachetnej organizacji. I wierzyła, że ona też kiedyś do nich dołączy. Jak już się oczywiście czegoś nauczy. I dorośnie. To był warunek konieczny do… Praktycznie wszystkiego w Podziemiu. Tak bardzo chciała być już duża. I w końcu przestać patrzeć na wszystkich z dołu! Czasami od prób spojrzenia na czyjąś twarz aż boli ją kark. Co prawda, rośnie przez cały czas, jednak kto wie, kiedy się zatrzyma? Może na zawsze już pozostanie karłem? Powracając do tematu: groźba utopienia w wychodku brzmiała bardzo poważnie. I bardzo… Radykalnie. Ale Undyne jakoś musi trzymać poziom Królewskiej Straży! Pewno bez jej przewodnictwa nie miałby kto utrzymywać porządku w całym Podziemiu, prawda?
W końcu wzrok wojowniczki skupił się na czterolatce, na którą przeniosła bystrzejsze i dość poważne jak na dziewczynkę spojrzenie. Była gotowa stanąć twarzą w twarz z zarzutami, jakie ma wobec niej Undyne! Gdy usłyszała pierwsze słowa, wyprostowała się. Przyjmie na klatę wszystko, co jej powie! Jednak jak bardzo została zbita z tropu, jak ryba jej powiedziała, że ma się wstawiać w jej domu codziennie przed siedemnastą. Zamrugała parę razy, a w jej głowie już powstał szereg pytań. Jej myśli jednak rozbił rozkaz potworzycy, przez który Patience wstała.
- Tak jest! – odpowiedziała, po czym ruszyła w stronę wyjścia. Jednak po paru krokach zatrzymała się i spojrzała za siebie.
- Um… Jak bardzo przed siedemnastą mam być? I… Gdzie jest twój dom? – zapytała o dwa najbardziej nurtujące ją pytania… No i w sumie najważniejsze. Jak miała się wstawić w miejsce, którego nie znała i o porze, która była niedokładna? A może po prostu chodzić do niej jak tylko wstanie? Taka ósma rano (czas przybliżony, bo oczywiście Pati nie zna się na zegarku) byłaby idealna, prawda? Była przed siedemnastą? Była. Ryba nie powinna mieć do niej o to pretensji.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Czw Lip 27, 2017 10:03 pm

Machnęła olewczo ręką, niby nic sobie nie robiąc z przestrzeżeń chłopaka, aczkolwiek nie była osobą na tyle arogancką, aby zupełnie puścić mimo uszu. Jak nie chce, żeby dotykano jego kapelusz, to po co ma go złośliwie ruszać? To idiotyczne. Nie była przedszkolakiem, tylko Dowódcą Gwardii Królewskiej! Pierwszą Przyboczną Króla! Tytuł zobowiązywał, co nie? A że w wolne wieczory ogląda razem z Alphys chińskie bajki animowane, historyczno-dokumentalne filmy ludzi, to już zupełnie inna kwestia! Dzięki temu zgłębiała ich kulturę! Wszystko w wyższych celach!
Z kolei tego co mówił dalej, zignorować już niestety nie mogła, nieważne jak bardzo by chciała. Zamrugała szybko raz i drugi, nie dowierzając własnym, błoniastym uszom. Czy ten chłystek tak na serio-...? Czy do tego knypka w ogóle coś docierało?
Pomimo ciągle igrającego na jej ustach uśmiechy, kolejny raz - i tym razem wyraźniej niż poprzednio! - pulsująca żyłka wyskoczyła na rybiej skroni.
- Głuchy przypadek, eh? NIECH BĘDZIE! Z takimi też miałam do czynienia~
I tym właśnie sposobem Johnny skończył chwycony, wbrew wszelkim, ewentualnie mogącym nastąpić protestom przerzucony przez ramię potworzycy i niesiony w stronę wyjścia.
- Nie umiesz obronić siebie, nie obronisz więc NIKOGO! I jak widzisz, ja też już ZDECYDOWAŁAM,
więc WYNOCHA! Moja zmiana właśnie dobiegła końca!
- po drodze gwizdnęła między ostrymi zębami i kiwnęła głową na Patience.
- Chociaż ty jedna wreszcie załapałaś, jak się zwraca do dowódcy? BuaHAHAH! Doskonale! Pokaże ci więc gdzie mieszkam, jak najszybciej tam dotrzeć i-... Ugh. Chyba muszę ci pokazać, jak to wygląda na prawdziwym zegarze. Masz coś takiego jak "zegarek"? Albo chociaż telefon, mały punku? - kopniakiem potraktowała przy okazji drzwi w celu ich otworzenia. Pech chciał, że ZNOWU odrobinę przesadziła i drzwi wyleciały z zawiasów.

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pią Lip 28, 2017 12:12 am

Oho. Komuś nerwy puściły. Welp. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz podczas tej sesji. Początkowo się zdziwił, gdy Undyne go złapała i zarzuciła na ramię... oczywiście delikatnie mówiąc. Śmierdziało rybą. I to bardzo. Na początku się wiercił i rzucał, lecz po chwili stwierdził, że nie ma to żadnego sensu. Była po prostu dla niego za silna, a on znajdował się w zbyt beznadziejnej pozycji bez możliwości zrobienia czegokolwiek. Zastanawiał się czy jest ktoś w Podziemiu, kto by jej dorównał w sile. Zawisł na niej, jak ta szmata, trzymając dłonią swój kapelusz, aby ten nie spadł przypadkiem na ziemię tak jak aktualnie jego duma i sobie dyndał. Nie mniej jednak nie zamierzał się poddawać. Co to to nie! Udało mu się zabić sklepowego rabusia, a ma sobie nie poradzić z chodzącym, przyszłym sushi? Potrzebował tylko na nią sposobu. Starał się przeszukiwać swój umysł, aby znaleźć cokolwiek, co może mu pomóc w przekonaniu niebieskiej piranii. Próba zastraszenia jej bronią raczej na wiele by się nie zdała. Nagle przypomniała mu się jego rozmowa z pewnym niskim i leniwym szkieletem. Na twarzy pojawił mu się arogancki uśmieszek. Widząc dziewczynkę idącą obok nich, przyłożył palec do swoich ust i puścił do niej oczko, aby jej przekazać żeby się wyjątkowo jeden raz nie wtrącała. Raz królu kozie śmierć.
- Pff. Myślałem, że przynajmniej spróbujesz mnie wyszkolić. Ale skoro jestem tak beznadziejnym przypadkiem... - Odrzekł z iście zrezygnowanym i zawiedzionym głosem. - Najwyraźniej boisz się prawdziwych wyzwań. Chyba jednak nie jesteś tak wspaniała, jak mi się cały czas wydawało.
Poklepał ją pieszczotliwie i przyjacielsko po plecach, ledwo powstrzymując się od śmiechu. Jak dobrze, że nie była w stanie tego dostrzec.
- Spokojnie... To nic złego, że się boisz tego, że nie podołasz temu wyzwaniu. Rozumiem cię. Nie mam żalu. - Wyszeptał, starając się jak najbardziej przybliżyć swoją twarz do tyłu jej głowy, mając nadzieję, że uda mu się jeszcze bardziej sprowokować Undyne. - Jeśli pozwolisz to będę ją codziennie odbierał z twoich lekcji. Poopowiadam jej o najlepszych filmach z Powierzchni! W końcu nie powinna zapomnieć także o klawej kulturze swojej rasy, prawda? Szkoda, że nie będziesz mogła nam dotrzymać towarzystwa.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pią Lip 28, 2017 10:32 pm

Patience znowu zachichotała, kiedy Johnny został przewieszony przez ramię, a Undyne jakby nigdy nic skierowała się do wyjścia. Ma bardzo dobre sposoby na osoby, które nie chcą dostosować się do jej poleceń… W sumie z taką siłą to nie dziwne. Gdyby dziewczynka też była tak silna jak ona to również by tak to wykorzystywała… Oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że źle użyta taka zdolność może mieć bardzo przykre konsekwencje… Nie chciałaby przez przypadek czegoś zniszczyć. Jak na przykład teraz rybia wojowniczka drzwi… To było coś.
- Y… Tak mam~! - odpowiedziała nieco zapatrzona na pokaz siły, jaki nieświadomie zrobiła im potworzyca, a z kieszeni wyciągnęła swój telefon. Co prawda wyświetlał on jakieś dziwne znaczki i był otworzony cały czas na książce telefonicznej. Patience nie widziała sensu wyłączania jej, skoro i tak nie potrafiła się rozeznać w innych funkcjach urządzenia. Może jak nauczy się czytać to rozgryzanie zagadek i odkrywanie niespodzianek skrywanych przez ten niewielki telefon. Jeśli była taka potrzeba – oddała go Undyne. Albo ryba po prostu go sobie zabrała. Jak zwał, tak zwał.
Tym razem do monologu Johnnego się nie wtrącała, a kiedy pokazał jej, żeby milczała uśmiechnęła się zadziornie do niego. Tym razem spełni jego prośbę, chociaż chciała wtrącić na początku swoje trzy grosze. Ale… Widać chłopakowi zależy. Może mu w tym trochę pomoże?
- Nie każdy sobie potrafi poradzić z taką dumną jak paw osobą… Kto wie, może lepiej odpuścić i poszukać dla niego innego nauczyciela, który sobie z nim da radę – powiedziała niby to obojętnym głosem, podnosząc przy tym ręce nieco do góry i wzruszając ramionami, przymykając przy tym oczy. Ona dostała to, czego chciała… Niekoniecznie od Undyne, ale to było jedno z jej marzeń. Nauczy się czytać, pisać i tego całego alfabetu… Kto wie, może rybka będzie ją próbować rozwinąć też trochę w kierunku muzyki?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Mistrz Gier
avatar

HP : 49
Poziom duszy : 15
Doświadczenie : 95
LOVE : 1
Liczba postów : 276
Join date : 22/12/2015
Age : 25

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pon Lip 31, 2017 10:01 pm

I kto znowu montował te diabelne drzwi?! Ile razy mówiła, że coś tak marnego dziecka by nie zatrzymało przed wkroczeniem do ich siedziby?! ...Sprawdziło się w sumie. Z podwójną skutecznością ma dodatek! Właśnie dlatego powinni obkuć całe wejście i sprawić porządne, mosiężne odrzwia! Ha! Robiłyby dodatkowe wrażenie od samego wejścia! Sama się tym pewnie będzie musiała zająć, znając życie. Może Papyrus użyczy jej do tego dodatkowej pary rąk?
Kręcąc głową, pochyliła się na tyle, aby Johnny nie zsunął się, a jednocześnie ona sama mogła dosięgnąć smętnie zalegających na bruku drzwi. Podniosła je jedną ręką i gdy tylko Pati wypełzła za nimi, prowizorycznie "nakryła" nimi wejście do budynku.  
- Telefon? BUhahaha! Świetnie! W takim razie od razu wpiszę ci swój numer. Na wypadek, gdybyś zabłądziła. TYLKO NIE WAŻ SIĘ WYDZWANIAĆ DO MNIE BEZ DOBREGO POWODU, JASNE?! - wzięła sprzęt od małej, zrobiła tak jak powiedziała, po czym pokazała dziewczynce przód ekranu, wskazując jej swoje imię na liście kontaktów. - TAK się piszę moje imię. Byle byś zapamiętała! Do literki "U" ciągle daleka droga... Jak wygląda godzina o jakiej masz do mnie przychodzić, pokażę ci pod moim domem - oddała telefon w drobne rączki i byłaby ruszyła dalej przed siebie, gdyby nie... Paskudnie niedorzeczne insynuacje męskiego przedstawiciela ludzkiej rasy!
Rybia potworzyca wyprężyła się momentalnie, czując jak krew zaczyna buzować pod jej niebieską, łuskowatą skórą. Nie trzeba było czekać długo, aby dotarła aż do jej głowy.
- Boje-... się? - powtórzyła drżącym głosem i gdyby Johnny mógł teraz spojrzeć w jej twarz, zobaczyłby iż jest nie tylko czerwona ze złości, ale częściowo przysłania ją głęboki, mroczny cień. - BOJĘ SIĘ?! NIE DAM RADY?!
Zaciskając mocniej palce na plecach koszulki Johnny'ego i jego portkach, ściągnęła go równie szybko jak wcześniej zarzuciła przez ramię, podstawiła przed sobą i tym razem chwyciła za przód górnej części garderoby. Powietrze stężało, kiedy pochyliła się nad nim z błyszczącym dziko ślipiem.
- SZKOLIŁAM DUŻO WIĘKSZE MIERNOTY I ŁAJZY, NIŻ JAKIEGOŚ ZASMARKANEGO CHŁYSTKA Z MLEKIEM POD NOSEM! ROBIŁAM PRAWDZIWYCH WOJOWNIKÓW Z BYLE MIĘCZAKÓW! I NIBY JA MAM NIE DAĆ RADY WYTRENOWAĆ CIĘ NA POTWORA?! BUAHAHA! SZYKUJ SIĘ, DZIECIAKU! - wraz z tymi słowami, pochyliła się jeszcze bardziej, wiercąc w twarzy chłopaka rozgorączkowanym spojrzeniem. - KIEDY Z TOBĄ SKOŃCZĘ, BĘDZIESZ CHODZIŁ POD MOIMI ROZKAZAMI JAK W ZEGARKU! I ODPOWIADAŁ NA WSZYSTKIE PYTANIA JAKIE CI ZADAM! WSZYSTKIE! KIEDY PADNIE PYTANIE O LUDZKĄ KULTURĘ I OGROMNE MIECZE, NIE ZORIENTUJESZ SIĘ JAK MI NA NIE ZACZNIESZ ODPOWIADAĆ Z CAŁĄ PASJĄ, NA JAKĄ CIĘ TYLKO BĘDZIE STAĆ!!! GYAHAHAHA! - i tak śmiejąc się i szczerząc triumfalnie, wreszcie zostawiła wymiętolone na dobre ciuchy Johnny'ego, odstępując od niego o krok. - GDZIE TWÓJ TELEFON?! Ty chyba już umiesz pisać SAM, tak czy nie?!

_________________


|1. Las Snowdin|2. Polana nad rzeką(zawieszona)|3. Wolny slot|4. Wolny slot|5. Wolny slot
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pią Sie 11, 2017 6:30 pm

Gdy ujrzał wywarzone kopniakiem drzwi, jego jedyną reakcją było nadymanie policzków. Był pewny, że byłaby ona w stanie złamać go dzięki swojej sile w pół jedną ręką, jeśli miałaby taki kaprys. Będzie musiał za jakiś czas postawić Sansowi przy następnym spotkaniu butelkę keczupu... Najlepiej kilka butelek bo jedna może mu za ten włożony trud nie wystarczyć. Jedno jest w stu procentach pewne. Rady tego niskiego, leniwego i dość dziwacznie ubranego powiedział retard w kowbojskim kapeluszu potwora, zdecydowanie mu pomogły. Tak jak mówił. Andajn zawsze podejmie wyzwanie! Wielki plan sprowokowania chodzącej ryby na szczęście podziałał! Wolał nie myśleć o tym, co by się stało, gdyby Undyne wywaliłaby go na zbity pysk i zabroniła mu tu przychodzić. Pewnie wiele by się nie zmieniło. Przyszedłby nazajutrz ponownie prosić o możliwość zostania jednym z członków straży. Pirania zdecydowanie będzie z nim miała dużo zabawy i radochy. Oczywiście jednostronnej.
W momencie gdy odstawiła chłopaka gwałtownie z powrotem na ziemię i złapała go za sweterek, na jego twarzy pojawił się aroganci uśmieszek wypełniony dumą. Komuś zdecydowanie puściły nerwy. To chyba cud, że po takiej prowokacji dowódcy straży, Johnny jest wciąż pośród żywych.
- Chłystek z mlekiem pod nosem...? - Wymamrotał sam do siebie, robiąc przy tym zamyśloną minę, po czym ponownie spojrzał rybie prosto w oczy oko. - Jak tam sobie chcesz. Ty tu rządzisz.
Jakimś cudem powstrzymał się od nazwania jej przerośniętą i chodzącą piranią. Biorąc pod uwagę to w jakiej sytuacji się aktualnie znajdował, było to zdecydowanie najlepszym posunięciem, jakie mógł teraz zrobić. Przeżył więcej niż się jej wydawało. Nie był leniem i potrafił okazywać szacunek. W końcu, hej! Mają teoretycznie razem pracować. Już sobie wyobrażał te wyczerpujące treningi i noszenie ogromnych głazów. Zdecydowanie byli podobni w tym, że oboje są zdecydowanie upierdliwi jak cholera. Tia... Pewnie będzie służył za własny podnóżek dla dowódcy czy coś. Welp. Zawsze to jakiś początek. Wciąż było to lepsze niż większość dostępnych ofert pracy dla młodzieży na powierzchni.
- Nie pożałujesz! Zobaczysz! - Odrzekł entuzjastycznie z uśmiechem, wyciągając przy tym telefon, aby zapisać rybę w kontaktach.
Po chwili spojrzał na dziewczynkę i znienacka wziął od niej telefon i zapisał swój numer, aby w razie czego mogła się do niego zadzwonić.
- Gdyby się coś stało to dzwoń. - Odrzekł, z powrotem oddając małej jej własność i dodał wskazując palcem na wyświetlacz w miejscu gdzie znajdował się jego numer. - Jestem ten na "J".

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 20
Doświadczenie : 37
LOVE : 0
Liczba postów : 558
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   Pią Sie 11, 2017 7:21 pm

Uważnie spojrzała na to, co pokazywała jej Undyne. W sumie... Nie takie trudne, prawda? Jej imię dosyć różni się od pozostałych, które ma na liście kontaktów. Po tym, jak dostała w swoje łapki telefon, jeszcze chwilę się przypatrywała, aby jak najlepiej zapamiętać kształty tych dziwnych literek. Jej imię miało tylko jeden taki zawijas u dołu. I miało sześć różnych znaków! Co prawda imię Qudiana również miało sześć znaków... Ale różniły się początkową literką! To z dwoma kreskami do góry to było imię wojowniczki. I tyle musi zapamiętać... Jak na razie. Kątem ucha podsłuchiwała rozmowę Undyne z Johnnym, uważnie obserwując bieg wydarzeń. Całe szczęście, że ryba nie postanowiła nabić niedoszłego ucznia na jedną ze swoich włóczni. Niespodziewanie chłopak zabrał jej telefon, co na co zareagowała głośnym, pełnym wyrzutu "ej". Skrzyżowała ręce przy piersi, aby Johnny mógł zobaczyć jej niezadowolenie z takiej sytuacji, ale cierpliwie czekała, aż odda jej telefon. Kiedy zobaczyła, że chłopak zamierza jej własność oddać, wyciągnęła rączkę i spojrzała, co on zrobił.
- J? Ale twoje imię zaczyna się na dż - powiedziała zdziwiona, patrząc mało rozumiejącym wzrokiem na chłopaka, marszcząc przy tym lekko brwi. Jakkolwiek by nie próbowała tej informacji przetrawić - nie dala rady jakkolwiek logicznie wyjaśnić. Jednocześnie jeszcze bardziej przyjrzała się dziwnej, zawijasowej literce, starając się zapamiętać ją jako "J". Oh, Undyne będzie mieć masę roboty z naukami małej... Ale sama sobie na głowę ściągnęła te kłopoty. Równie dobrze mogła odesłać ją do Toriel albo kogoś podobnego, kto by się zajął wychowaniem małej. A teraz tylko pozostaje się cieszyć dziewczynce, że będzie pobierać nauki od kogoś tak wspaniałego i potężnego, i na pewno mądrego! Schowała w końcu urządzenie i spojrzała na nastolatka.
- Uhm~ - odpowiedziała, a uśmiech ponownie rozświetlił jej twarz jak do jej główki dotarło, co właśnie zrobił. Skoro dał jej swój numer to na pewno chciał się zaprzyjaźnić! Może nie jest taki zły, jak jej się na początku wydawało? Co prawda jego tok myślenia nie podobał się małej, ale... Czy to naprawdę jest takie ważne, żeby wszyscy byli zgodni? Różnorodność w poglądach jest swojego rodzaju pięknem. Miała tylko nadzieję, że przez to Johnny nie wpadnie w jakieś problemy gorsze od potyczki z chodzącą rybą.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba Straży Królewskiej   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba Straży Królewskiej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Reed ze Strażnicy nad Szarą Wodą
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie
» Pomieszczenie strażników

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom :: Straż królewska-
Skocz do: