IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Hazel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hazel
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 39
LOVE : 1
Liczba postów : 327
Join date : 16/12/2015
Age : 17
Skąd : Miasto Chytrej Baby

PisanieTemat: Hazel   Pon Kwi 24, 2017 12:15 am



Personalia:

Hazel/Haz/Violet Gaster



Rasa:

Potwór- Szkielet





Rysunek by Flo/Cambria/Wheatu



Wiek:

Ponad 800 (2 lata młodsza od Dingsa)



Wygląd:

Haz jest szkieletką o raczej średnim wzroście i dość delikatnej budowie. Co jest dość niezwykłe u szkieletów – posiada ona włosy. I to nie byle jakie! Rude loki, sięgające za łopatki zdobią jej czaszkę pokrytą licznymi bliznami i pęknięciami. Reszta ciała również jest nimi pokryta – jest to wynik częstych walk z Dingsem.
Spod niewielkich „połówek” na świat zerkają wiecznie zmęczone oczodoły. Jej źrenice świecą o wiele bardziej blado niż u normalnego szkieleta. Wyraz twarzy zazwyczaj ma obojętny, chociaż mimikę ma tak świetnie wyćwiczoną, że nie widać, gdy udaje cokolwiek. Kiedy używa magii, jej prawy oczodół jaśnieje zielenią, natomiast prawy - fioletem.
Kolor jej magii jest zielony, krwawi i rumieni się na zielono, jednak jest jeden szczegół, który odbiega od tej „zasady”. Mianowicie jest nim język, który jest koloru fioletowego. Sama Hazel nie ma pojęcia, jakim cudem akurat on ma barwę inną od reszty elementów zrobionych z magii.
Jej żebra przeszły już dość wiele, co widać na pierwszy rzut oka. W niektórych miejscach jeszcze są popękane, czego już niestety nie da się naprawić. Dusza też nie wygląda za ciekawie. Pełna blizn po ugryzieniach, szarpaniu, czy nawet w zwykłych pęknięciach. Jest ona na bardzo cienkiej granicy między zdrową, a uszkodzoną.
Jeśli zaś chodzi o ubiór, nie wyróżnia się w sumie niczym szczególnym – ot typowe odzienie 30-sto letniej matki. Nie lubuje się w noszeniu biżuterii. Woli raczej skromny, niezbyt wyróżniający się styl



Charakter:

Cóż, charakter Hazel to dość skomplikowana sprawa. Kiedyś była radosną, pełną życia szkieletką. Zawsze chętnie pomagała innym, nie zostawiała nikogo w potrzebie. Równocześnie była wyjątkowo wrażliwa i nieco strachliwa. Ciężko jej było zawierać nowe znajomości.
Cechowała ją też łagodność. Praktycznie nigdy na nikogo nie podniosła ręki czy głosu. Uwielbiała dzieci, zwierzęta… W sumie wszystko, co uważała za urocze.
Jednak jak chyba każdy, posiadała ona swoje wady. Jedną z nich była naiwność, której skutki odczuwa do dziś. Jednak o tym później.
Była również wyjątkowo słaba fizycznie jak i magicznie. Dlatego kiedy wpadała w kłopoty, nie dawała sobie rady i zawsze musiał jej ktoś przyjść na pomoc lub… no cóż, kończyło się to nie za ciekawie.

No ale cóż… To już przeszłość.

A do przeszłości nie powinno się wracać.

Więc… Co z teraźniejszością?

Jej obecny charakter… Nie istnieje. Tak, dobrze czytacie. Po prostu go nie ma. Przez jedną, największą głupotę, jaką mogła w życiu popełnić. Jednak cóż… odwrotu już nie ma. Więc cóż to może oznaczać? Otóż to, że Hazel po prostu… Nie jest w stanie odczuwać niczego. Złości, radości, smutku, strachu, miłości… Kompletnie niczego. Zostało jej jedynie cierpienie psychiczne i – jak sama to nazywa – instynkt. To dzięki niemu ma jeszcze wolę walki z mężem tyranem. Jedyne, co ją trzyma przy życiu to dzieci. To jeszcze dla nich walczy i się stara.
Jednak… jest jeszcze czas, gdy jej „stary” charakter powraca. Mianowicie… jest to ciąża. Wtedy wraca do starych emocji. Znów jest radosną, łagodną optymistką, która kocha wszystkich.

Czy to już koniec?

Cóż… niestety nie.

Otóż nasza szkieletka ma jeszcze drugą stronę. Mówią na nią „Fioletowa”, bądź po prostu po imieniu – „Violet”. Jej charakter jest zupełnie odwrotny, od „dobrej” strony. Cieszy się ona z cierpienia innych, więc bardzo często sama jest jego powodem. Przy okazji również niezła z niej masochistka. Ból fizyczny to dla niej czysta przyjemność. Prawdopodobnie nie zawahałaby się także przed zabójstwem, gdyby miała ku temu okazję.
Jest zapatrzona głównie w siebie, nie obchodzą jej inni. Inna sprawa jest wtedy, gdy chce się komuś podlizać. Wtedy jest gotowa zrobić wszystko. Dosłownie wszystko. To głównie ona trzyma wszystkie emocje Haz na wodzy.  Wie, że gdyby je ot tak wypuściła, skończyłaby się zarówno zabawa… Jak i jej życie. Dlatego też podjęła się temu zadaniu dla własnej korzyści.



Historia:

Mało kto pamięta czasy, gdy potwory żyły na Powierzchni. Jeszcze mniej czasy sprzed Wielkiej Wojny. Jednak wśród tej niewielkiej grupki potworów znalazła się pewna szkieletka o imieniu Hazel. Czasy życia w spokojnej wiosce pamięta, jakby to było wczoraj. Ciepłe słońce,  świeże powietrze, cudne gwiazdy… Tak właśnie zapamiętała wolność.
Jej dzieciństwo w sumie nie było najgorsze. Przynajmniej tak by się mogło wydawać. Co prawda miała kochający dom i rodzinę… Jednak jej rodzice mieli pewną wadę. Mianowicie chore ambicje wobec niej. Dlatego też musiała siedzieć w książkach dzień i noc. Przychodził do niej także nauczyciel, który – mówiąc prosto – molestował ją. O dziwo jednak nie ma po tym szczególnej traumy. Prawdopodobnie dlatego, że poza tym faktem była całkiem szczęśliwa.
Miała całkiem sporo przyjaciół. Wśród nich były zarówno potwory jak i ludzie. Większość mieszkańców jej wioski bardzo ją lubiła. Zawsze chętna do pomocy, miła, troskliwa – jak tu jej nie kochać? No niestety… Nigdy nie może być zbyt pięknie. Byli też tacy, co wykorzystywali także jej naiwność. Zazwyczaj tego nie zauważała. Jednak znalazł się pewien szkielet, który wykorzystał to aż za dobrze.
Prawie na niego wpadła na jednym ze spacerów i… no bądźmy szczerzy, zakochała się bez pamięci od pierwszego wejrzenia. Z wyglądu ideał, w rozmowie był miły, czarujący… Najzwyczajniej w świecie ją uwiódł. A kimże był ten tajemniczy młodzieniec? Oczywiście nie kto inny jak sam Wingdings Gaster!
Oczywiście jak się ich pierwsze spotkanie skończyło – domyśla się pewnie każdy. Jednak nie wszyscy wiedzą, że nasz Haz zaszła wtedy w ciążę! Sama nie miała pojęcia, czy się cieszyć, czy bać. No bo z jednej strony była młoda i jeszcze praktycznie niczego nie wiedziała o życiu, ale z drugiej… Zawsze chciała mieć własną rodzinę! Wieść szybko rozniosła się po wiosce, no ale cóż… Nie jej wina, że z daleka widać, kiedy szkielet jest w ciąży!
Minęło dziewięć miesięcy. To był wyjątkowo długi i stresujący czas dla młodej szkieletki. W końcu wkrótce miała zostać mamą, prawda? No i w końcu stało się. Na świat przyszła ich córeczka! Hazel była tak szczęśliwa, że nawet nie zwróciła uwagi na dziwne zachowanie Dingsa. Wyglądało na to, że nie cieszył się ani trochę z tego faktu. Wręcz był tym zniesmaczony. Jednak ani ona ani nikt inny tego nie zauważył.
Dwa kolejne lata minęły dość spokojnie. Dings harował, żeby jakoś utrzymać rodzinę, a Haz w tym czasie zajmowała się domem i córeczką. Mała Tahoma w sumie nie wyróżniała się niczym szczególnym wśród innych potwornych dzieci. Dość wcześnie nauczyła się chodzić, jednak z mówieniem miała jeszcze małe kłopoty. Aż w końcu nadszedł ten dzień. Dzień, który zmienił życie szkieletki na zawsze.
Hazel co chwila patrzyła na zegarek. Dings i Tahoma długo nie wracali. To miał być tylko krótki spacer! A jak coś im się stało? No cóż, długo na odpowiedź czekać nie musiała. Do domu wpadł jej mąż, cały zdyszany i upaprany magią, lecz nie swoją, a córki. To już wyglądało źle. Jednak jeszcze gorsza była wiadomość, którą usłyszała.

Tahoma nie żyje.

Więcej już nie usłyszała. Straciła przytomność.



Obudziła się w ciemnym, pustym pokoju. Rozejrzała się. Nikogo ani niczego nie dostrzegała. Jednak miała wrażenie, że ktoś tutaj jest. Obserwuje ją. Cierpliwie czeka.
- H-halo…? Czy k-ktoś tu jest? – rzuciła w pustkę. Odpowiedział jej wyjątkowo szyderczy chichot. Brzmiał nieco… jak jej własny. Był blisko. Wstała ostrożnie i zaczęła się wycofywać. Jednak po chwili na coś wpadła. I to coś ją złapało.
- Mam cię~ - i znów ten śmiech. Kropka w kropkę jej głos! Od razu cała zesztywniała i pisnęła.
– No już, już, nie ma się czego bać~ - łagodnym i pogodnym tonem odpowiedział jej głos. Jednak… było w nim coś niepokojącego. Spojrzała na tę postać. Wyglądała jak cień jej samej, ale… lewe oko jaśniało jej na fioletowo. Widziała te kły wyszczerzone w podejrzanym uśmiechu. No pięknie.
- K-k-kim jesteś…? C-co tu robisz? I CO TO ZA MIEJSCE?! – spytała przerażona szkieletka. Cień zakrył jej usta palcem.
- Ciii, nie krzycz tak, bo sobie zedrzesz to piękne gardziołko~ - zachichotała – Ach wybacz, gdzie moje maniery! Jestem… Takim pewnym duchem żyjącym w twoim umyśle~ I w nim właśnie jesteśmy – tłumaczyła spokojnie, jakby to była najnormalniejsza w świecie rzecz.
- W moim… umyśle? – spytała niepewnie. Cień pokiwał głową
- Dokładnie tak! Trochę tu pusto, bo tak jakby jesteś nieprzytomna. Ale zanim się obudzisz, mam dla ciebie przestrogę - niby zmieniła ton głosu na poważny, ale wciąż brzmiała, jakby mówiła do dziecka.
- P-przestrogę...? - spytała niepewnie. Tajemniczy "duch" pokiwał głową.
- Tak. Kiedy się obudzisz, twoja dusza najprawdopodobniej pęknie. A wtedy... Cóż, zostanie ci tylko kilka minut życia, słonko~ - chyba podobał jej się strach szkieletki - Ale nie martw się! Może... Zróbmy mały układ, hm?
- J-jaki układ...? - Haz wyglądała na wyjątkowo wystraszoną i niepewną. Nie wiedziała, czy może ufać temu... czemuś.
- No... powiedzmy, że ja zapobiegnę twojej śmierci, a w zamian ty pożyczysz mi swoje ciało~ Ale spokojnie, nie zabiorę go! Będę tylko... jakby to powiedzieć... Współlokatorką! O właśnie! - wyszczerzyła kiełki
- Wiesz, ja też kiedyś miałam ciało. Ale zostało mi ono wyjątkowo brutalnie odebrane~ - no i dramatyczna poza godna samego Mettatona! - Więc wiesz... Chciałabym znów poczuć, jak to jest żyć. Nie będę wchodziła ci w drogę, jedynie będę widziała twoimi oczami no i... czasami sama wyjdę do innych~ Ale nie bój się, nie na zawsze!~ To co na to powiesz?~
Szkieletka musiała się poważnie zastanowić. To było podejrzane. Ciągle nie wiedziała, czy może ufać temu czemuś. Ale... To chyba było jedyne wyjście. Zgodziła się.
- Widzę, że jesteś rozsądna~ - uśmiechnęła się - No dobrze. Budzimy się~
Cień klasnął w dłonie i zniknął. Wszystko się rozpłynęło.



Haz obudziła się we własnym łóżku. Nie czuła żadnych emocji. Jakby zapomniała co to ból, smutek, czy nawet radość. Nie było niczego. Więc tutaj był ten haczyk. Wokół myśli krążyło jej jedno słowo - Violet. Wzięła je więc za imię tego ducha. Wtedy również jej język nabrał koloru fioletowego, a lewy oczodół, który dotychczas był pusty, jaśniał teraz na tym samym kolorem.
Kilka lat później wybuchła wojna. Jednak nie udzielała się zbytnio w niej. Nie zabijała. Jedynie ukrywała się i starała nie wychylać. Nie czuła się jednak jak tchórz. Bądźmy szczerzy, nawet pomimo braku emocji nie miała serca robić krzywdy innym. A swego czasu nawet przyjaźniła się z ludźmi! Dlatego właśnie nie rozumiała, po co to wszystko, skoro do tej pory tak dobrze się dogadywali.
No cóż, jej wynik zna chyba każdy - wygnanie do Podziemia, bariera i czas rozpocząć nowe życie! W przypadku Haz na pewno się zmieniło. Na gorsze. Dings znalazł pracę, więc co prawda mieli więcej pieniędzy, jednak oczywiście była druga strona medalu. Przez nią wracał ciągle zestresowany. W dodatku wojna go zmieniła. Nic więc dziwnego, że wyżywał się na Bogu ducha winnej szkieletce. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Każda próba stawiania się kończyła się jedynie gorszym traktowaniem.
Pewnego dnia do Podziemi wpadł człowiek. Dziewczynka. Haz obserwowała ją przez jakiś czas. Jakby sprawdzała, czy nie stanowi zagrożenia. Wyglądała na samotną i zagubioną. W końcu jednak postanowiła wyjść z ukrycia. W zasadzie nie trzeba było wiele, aby uznała ją za własną córkę! Niestety pewnego dnia po prostu wyszła i nie wróciła. Szkieletka bardzo cierpiała, jednak nic więcej. Nie była w stanie nawet płakać czy tęsknić.
Kilkaset lat później zaszła w drugą ciążę. Wtedy poczuła się znów sobą. Emocje wróciły, była znów szczęśliwa i pełna życia. Kto by pomyślał, że uda jej się zmusić Dingsa do małżeństwa? No cóż, była nachalna, a że szkielet chciał mieć spokój - ostatecznie się zgodził. Jednak wyjątkowo niechętnie. Tak więc minął ślub, wesele... No i kilka miesięcy później narodził się ich synek - Sans. Hazel z początku była chyba najszczęśliwszym potworem w Podziemiu, jednak już niedługo potem... Znów wróciła do stanu sprzed ciąży. Przysięgła jednak sobie, że nie da nikomu krzywdzić więcej dzieci. Pilnowała go jak oczka w głowie, broniła niczym lwica nawet przed frustracją własnego męża. Obrywała przez to dwa razy bardziej, ale cóż - sama sobie wybrała taki los.
Minęło tak kilka lat, kolejna ciąża i kolejny synek! Papyrus był wyjątkowo żywiołowym dzieckiem, ciężko było za nim nadążyć. Niestety nie zdążyła się nim nacieszyć. Pewnego dnia obydwaj jej synowie... po prostu zniknęli. Nikt nie miał pojęcia, co się z nimi stało, chociaż przepytała całe Snowdin. Jej własny mąż niknął kilka dni później. Została sama na tym świecie.
W tym czasie często chodziła upić się do Grillby'ego, nieraz musiał ją odnosić do domu. Myślała już nawet nad samobójstwem. Jednak... Coś, a raczej ktoś ją przed tym powstrzymał. Spotkała go przypadkiem, na spacerze. Zupełnie jak Dingsa. Nawet był do niego podobny! Jego imię brzmiało Marlett. Był młodym szkieletem, który nie narzekał na brak pieniędzy. Jako że czuła się wyjątkowo samotna - nic dziwnego, że uległa. Zakochała się od pierwszego wejrzenia i... no cóż, dorobiła się syna. A później także i córki.
O ile z Cambrią miała świetny kontakt, o tyle z Kartiką wyjątkowo się męczyła. Nic dziwnego, że pewnego dnia po prostu uciekła z domu. Modli się jedynie o to, żeby nie skończyła jak Mari.
Ostatnio do Podziemi wpadł kolejny człowiek, którego również przygarnęła. Traktuje ją niegorzej niż własne dzieci. A co będzie później... o tym zadecyduje los.



Ciekawostki:

- Mimo tego, że się wypiera, ciągle kocha Dingsa. Czasami przy nim jest zdolna do odczuwania emocji.
- Nie ma wady wzroku, ale nosi okulary. Często się jej tłuką z różnych powodów.
- Mimo że jest szkieletem, ma dosyć silną alergię. A nawet dwie. Silikon i cynamon to jej wrogowie.
- Jest słaba psychicznie, fizycznie i magicznie. Ale przynajmniej jest w miarę zwinna!
- Ma skłonności do poligamii żeby tylko skłonności...
- Jest fanką Mettatona. Chciałaby kiedyś iść na jego koncert, ale brak pieniędzy jej na to nie pozwala.
- Boi się myszy. Jeśli zauważy potwora-mysz, jest ok. Ale same gryzonie ją przerażają.
- Jest wyjątkowo chorowita. Co gorsza nawet zwykłe przeziębienie przechodzi o wiele ciężej niż powinna.
- Nienawidzi zimna. Coś czuje, że Dings specjalnie na złość wybrał Snowdin jako miejsce zamieszkania.
- Kilka razy jej dusza została naruszona przez rany fizyczne. Ciągle ma na niej blizny
- Jest uzależniona od kakao. Daj jej kubek a zrobi wszystko, co będziesz chciał. Oczywiście w granicach rozsądku.
- Mimo tego, że z Kartiką nie ma najlepszych kontaktów, tęskni za nią gdzieś w duchu i ma nadzieję, że wróci.
- Chciałaby odnaleźć Sansa i Papyrusa. Czasem widywała ich przelotnie, ale nie miała odwagi podejść.
- Najbardziej zniszczone ma nadgarstki. Pilnik robił swoje.



Zdolności:

Bones.
Kości, kości i jeszcze raz kości. Akurat te od Haz nie są specjalnie silne, ale potrafią zrobić krzywdę. Zwłaszcza niezbyt zwinnemu przeciwnikowi.

Heal
Zdolność lecząca. Jednorazowo może uleczyć do 25 HP, jednak jeśli spróbuje przekroczyć ten limit - jest duże ryzyko uszkodzenia duszy. Magią tą może nie tylko leczyć rany, ale także wzmocnić stworzenie, na którym użyje tej zdolności



Relacje:

Dings
Jej mąż. Sama nie ma pojęcia, jak była w stanie tak długo z nim wytrzymać. Ciężko też jest opisać jej uczucia względem niego. Teoretycznie nic do niego nie czuje, jednak gdy odzyskuje emocje… Znów żywi do niego to samo ciepłe uczucie, które gościło w jej sercu przed kilkuset laty.

Sans
Najstarszy syn jej i Dingsa. Z początku jej relacje z nim były wyjątkowo ciepłe, jak na drugie (i pierwsze, które przeżyło) dziecko przystało. Jednak ze względu na to, że opuścił dom razem z Papyrusem w dość młodym wieku, ich więzi się nieco poluzowały.

Papyrus
Młodszy syn jej oraz Dingsa. Kochała go równie mocno co Sansa. Jednak ze względu na to, że wraz z bratem w dość młodym wieku opuścili rodzinny dom, nie zdążyła się nimi nacieszyć tak bardzo, jak chciała.

Cambria
Najstarsze dziecko jej i Marletta. Można chyba powiedzieć, że kocha go najbardziej z całej gromadki. Mimo że czasem sprawia jej kłopoty, to wyjątkowo kochane dziecko. No dobra, może już nie takie dziecko, w końcu ma 19 lat! Chyba jedyny jej potomek, który mieszka z nią do tej pory.

Kartika
Córka jej i Marletta. Nie potrafi za żadne skarby do niej dotrzeć. Oczywiście, że się stara, ale po prostu nie może. Nie szanuje własnej matki, przez co ta ciągle wyrzuca sobie, że ta ucieczka z domu jest jej winą.

Marlett
Kochanek. Ma z nim dwójkę dzieci, Cambrię oraz Kartikę. Pierwszy potwór, który naprawdę ją pokochał. Nie mają jednak stałego kontaktu, przez co nieco się od siebie oddalili.

Marinette
Można ją uznać za przybraną córkę Haz. Kiedy ta dotarła do Snowdin, przygarnęła ją do siebie na trochę, zanim ta ruszyła dalej. Chyba do tej pory nie ma pojęcia, co się z nią stało.

Frisk
Kolejna przybrana ludzka córka. Haz stara się opiekować nią najlepiej, jak może. Mimo braku emocji czuje z nią dość silną więź, dokładnie taką, jak przy swoich własnych rodzonych dzieciach.

Doggo
Jeden z psów strażników ze Snowdin. Czasem widzi go, gdy jest na spacerze, zna go tyle, co nic. Czasami przechodząc powie mu "Dzień dobry" i to wszystko.

Grillby
Barman z pobliskiego baru, jej dobry znajomy. Często przychodziła do niego by się wyżalić i upić. Ale raczej nie łączą ich głębsze relacje



Skarbiec


_________________
***


***

Hazel - #269900
Violet - #C500E8

***

Gdzie mnie znajdziesz?


1. Quest 2. Ośnieżone Łąki 3. WOLNE 4. WOLNE 5. WOLNE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Hazel   Sro Maj 03, 2017 7:53 pm

AKCEPTACJA KARTY POSTACI

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Hazel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Leire Hazel-Perlis
» Hazel Sackville

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Spis Mieszkańców :: Karty Postaci-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: