IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Reinalynn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reinalynn
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 40
LOVE : 1
Liczba postów : 174
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Reinalynn   Pon Kwi 24, 2017 3:41 pm


P e r s o n a l i a:
Znana pod imieniem Reinalynn. Jednakże wszyscy, wliczając w to i samą zainteresowaną, mają tendencję do zdrabniania tego miana w rozmaity sposób. Najczęściej spotykane to Rei, Rein i Reina, lecz czasami komuś zdarzy się nazwać ją Lynn.
Nazwiska jako takiego nie ma, a przynajmniej nie pamięta, by takowe posiadała.

R a s a :
Tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości - Reina jest w stu procentach potworem.

W i e k :
Jej prawdziwy wiek pozostaje tajemnicą. Utrzymuje się, że  została znaleziona jako pięcioletnie dziecko, lecz oszacowano to głównie na podstawie wyglądu - sama Rei nie potrafiła bowiem tego określić. Jej wiek liczono więc od tego momentu, dodając kolejne mijające lata. Nie do końca wiadomo, na ile jest on zgodny z rzeczywistością.
Oficjalny wiek Reiny to 25 lat.



W y g l ą d :



Na pozór nic nadzwyczajnego - ot, kolejna nieduża kupka puchu, jakich w Podziemiu pełno.
Reina jest raczej niewysoką istotą o stosunkowo szczupłej, lecz dalekiej od delikatnej czy wątłej, sylwetce. To potwór jak najbardziej humanoidalny, choć ciężar ciała opierający na palcach masywnych, silnych nóg przypominających nieco swą budową zwierzęce łapy. Równowagę pomaga utrzymać pokaźnych rozmiarów, puszysty ogon przypominający wiewiórczą kitę, którego długość niemalże dorównuje reszcie ciała.
Stopy zakończone są trzema szeroko rozstawionymi palcami uzbrojonymi w potężne pazury. Dłonie pięciopalczaste, również zaopatrzone w ostre szpony. Po ich wewnętrznej stronie umiejscowione są charakterystyczne poduszeczki, podobnie i w przypadku dolnych kończyn.
Czasem może optycznie wydawać się większa i tęższa, niż jest w rzeczywistości, gdy pokrywa jej ciała jest bardziej niż zazwyczaj nastroszona.


Ta natomiast jest dosyć niezwykła, bowiem skórę potwora oprócz gęstej sierści porasta również i pierze. Reina posiada trzy jego rodzaje. Pierwszym z nich jest miękki puch, mieszający się na całym ciele z włosiem, doskonale widoczny w postaci niedużych, jaśniejszych plamek. Służy głównie jako dodatkowa ochrona przed chłodem i wilgocią.
Drugim są dłuższe, sztywne pióra przypominające lotki na skrzydłach ptaka. Te porastają jej głowę, tworząc charakterystyczny czubek, jak również kark. Dalej ciągną się wzdłuż kręgosłupa stopniowo zmniejszając swą wielkość, aż do podstawy ogona, gdzie dłuższe pióra tworzą sztywny wachlarzyk. Ponadto rzędy takowych wyrastają na jej przedramionach i łydkach, a krótsze okalają kostki.
Trzecim rodzajem upierzenia są długie, wiotkie pióra przywodzące na myśl te zdobiące ogon pawia. Posiadają nawet i podobne oczka, oczywiście w innej kolorystyce. Wyrastają na jej puszystej kicie, wychylając się spomiędzy sierści i falując przy każdym ruchu. Jest ich zaledwie kilka. Rozmieszczone są w miarę równomiernie wokół osi ogona.
Na ubarwienie włosia składają się rozmaite odcienie brązów i beżów, z domieszką wyrazistej czerni, jasnej, kremowej barwy i bieli. Poszczególne kolory tworzą na jej ciele rozmaite wzory, stopniowo przechodząc jeden w drugi. Pióra w przeważającej większości są białe, choć niektóre z dłuższych posiadają brązowe bądź beżowe znaczenia. Poduszeczki po wewnętrznej stronie dłoni i stóp ma czarne, natomiast skóra wnętrza uszu jest ciemnoróżowa.



Głowa, prócz porastającego jej boki i czubek pierza, przypomina swą budową wiewiórkę, z kilkoma różnicami. Krótki, lekko garbaty pysk zakończony niedużym, czarnym nosem skrywa bowiem uzębienie niepodobne do zamieszkujących lasy na Powierzchni gryzoni. Reina posiada bowiem rząd długich i cienkich, lecz piekielnie ostrych, lekko zakrzywionych zębów, które często prezentuje - czy to w grymasie złości, czy też w uśmiechu. Wyżej połyskuje para dużych oczu okolona wianuszkiem krótkich rzęs. Tęczówki mają barwę tak intensywnej czerni, że zlewają się w jedno ze źrenicami. Przez to ślepia Rei przywodzą na myśl nieskończone otchłanie. Kształtny łeb wieńczy para niedużych, trójkątnych uszu zakończonych krótkimi pędzelkami oraz wznoszący się ponad nimi charakterystyczny czubek z piór.
W porównaniu do przeciętnej wiewiórki, głowa Reinalynn jest nieco bardziej wydłużona, o wyższym i bardziej wypukłym czole i mocniej zarysowanej żuchwie. Dostrzec tu można większość barw zdobiących ciało potwora - od głębokiej czerni, poprzez brązy i beże, aż po śnieżną biel.



Jeżeli chodzi o garderobę Reiny, nie sposób znaleźć tu niczego nadzwyczajnego. Nie jest ona potworem, który przywiązuje szczególną uwagę do stroju. Chodzi w spodniach z mnóstwem (wiecznie wypchanych najrozmaitszymi śmieciami) kieszeni, do tego zazwyczaj zakłada jakąś szeroką koszulkę z barwnym nadrukiem, czasem kraciastą koszulę. Przy wyjątkowo dokuczliwym zimnie bądź śnieżycy można ją ujrzeć w rozciągniętym swetrze bądź obszernej bluzie, ewentualnie skórzanej kurtce, natomiast gdy odwiedza tereny, gdzie panują wyższe temperatury, ogranicza się do jakiegoś bezrękawnika, czy bokserki oraz krótkich spodenek. Większość ciuchów wydaje się w różnym stopniu znoszona. Czasem dopatrzyć się można nawet i jakiejś dziury, która jednakże szybko jest zakrywana jakąś łatką bądź naszywką. Słowem - nic specjalnego.
Ma nawyk podwijania rękawów do łokci, gdyż wyrastające na przedramionach sztywne pióra często zwyczajnie przeszkadzają - z podobnych powodów nogawki noszonych przez nią spodni zazwyczaj nie sięgają niżej, niż do kolan. Butów nie nosi, ze względu na budowę stóp, zresztą w jej przypadku byłyby one całkowicie zbędne - gęste futro chroni ją bowiem od chłodu, a poduszeczki na podeszwach stóp są na tyle twarde, by nawet stąpając po kamieniach nie odczuwała zbytniego dyskomfortu.
Ozdoby ograniczają się jedynie do kilku bransoletek, pasków, rzemyków, czy innych tego typu pierdółek zdobiących często jej nadgarstki.
Jeśli chodzi o kolorystykę strojów, preferuje czerń, szarości i fiolety, czasami dla odmiany założy coś niebieskiego bądź czerwonego.



C h a r a k t e r :



Najprościej można by określić charakter Reiny jako trudny. Lecz określenie to jest zbyt ogólne, by w pełni opisać osobowość potwora.

Zacznijmy więc od tego, co natychmiast rzuca się w oczy. Przede wszystkim Reina jest istotą wyjątkowo ruchliwą i energiczną, dla której usiedzenie przez pięć minut w spokoju to nie lada wyczyn. Dodajmy do tego roztrzepanie i bałaganiarstwo - razem tworzą bowiem całkiem wiarygodny wizerunek wiewiórki. Jest osobą niezwykle chaotyczną, która zazwyczaj robi tysiąc rzeczy naraz, by chwilę później gwałtownie to wszystko porzucić i zająć się czymś zupełnie innym. Jednakże ogólnie pojęte roztrzepanie nie wyklucza w jej przypadku spostrzegawczości i umiejętności logicznego myślenia. Wbrew pozorom Rei ma łeb na karku i w żadnym stopniu nie jest naiwna czy lekkomyślna. Zdecydowanie nie jest głupia.



Drugą doskonale widoczną (i w mniemaniu wielu strasznie irytującą) cechą Rein jest ośli wręcz upór. Ma swoje zdanie i będzie gotowa za wszelką cenę go bronić. Gdzieś głęboko w jej wnętrzu kryje się niepokorna buntowniczka, która ma w poważaniu wszelkie autorytety. Co prawda przez większość czasu pozostaje ona uśpiona, lecz od czasu do czasu daje o sobie znać - zwłaszcza gdy ktoś próbuje ją do czegoś zmusić. Reina zdecydowanie nie jest też podatna na niczyje wpływy. Ma swoją dumę, którą stosunkowo łatwo jest urazić. Konsekwentnie trzyma się swoich zasad, których nie złamie za żadne skarby. Jest niezależna i ceni sobie swoją wolność. Rzadko zmienia swoje zdanie na dany temat, a kiedy to robi, musi mieć ku temu wyraźny i logiczny powód.

Reina to osóbka raczej trudna w obyciu, i to z kilku powodów. Po pierwsze, niejednokrotnie wydaje się nieco nieokrzesana i zbytnio, jak na gust wielu, bezpośrednia. Bywa szczera do bólu, nie przejmując się nijak, że jej słowa mogły kogoś urazić. W dodatku nie należy do istot szczególnie cierpliwych, czy wyrozumiałych, jest zbyt ciekawska i miewa koszmarne humorki. W przeszłości miała niemałe problemy emocjonalne - często wpadała we wściekłość, zazwyczaj wywołując rozmaite awantury. Do tej pory nieco się uspokoiła, lecz wciąż jednak wiele rzeczy niesamowicie ją drażni i niejednokrotnie ma przemożną ochotę natłuc komuś rozumu do głowy.
Słowem, jest dziwna - nie da się tego ukryć.



Wielu dostrzega jedynie jej wady, przeoczając tym samym kryjące się za nimi zalety - a te istnieją, a jakże. Mimo wszystko Reina posiada uczucia jak każdy normalny potwór. Problem w tym, że się tego wstydzi, a ich okazywanie uznaje za kompletną głupotę, coś, co jest w stanie jedynie wprowadzić w jej życie dodatkowe komplikacje. Pomimo nieco nieprzyjemnego sposobu bycia i lekkiej nieufności względem innych raczej nie odmówi potrzebującemu. Wobec przyjaciół jest lojalna i zawsze gotowa by nieść im pomoc bądź obronić ich przed niebezpieczeństwem. Pocieszenia trudno od niej oczekiwać, ale wysłucha zwierzeń bez jednej uwagi i pomoże znaleźć rozwiązanie problemu.
Ponadto, jest konsekwentna w dążeniu do celu, choć niezbyt ambitna. Daleko jej od tchórzostwa i samolubstwa. Mimo wszystko gdzieś pod niemiłą powłoką kryje się całkiem przyjemna osóbka.

Nie należy do rozmownych i czasami może sprawiać wrażenie nieco ponurej, co ma swoje przyczyny. Od zawsze miała nieprzyjemne wrażenie, że znacząco różni się od innych potworów. Jest dziwactwem bez przeszłości, które pojawiło się znikąd i zburzyło dotychczasowy spokój panujący w okolicy. Bywają dni, kiedy ta świadomość wyjątkowo jej ciąży, psując skutecznie humor i skłaniając do nie ruszania się z domu - lub wręcz przeciwnie, samotnych wędrówek.
Zaginięcie jedynej osoby, którą uważała za swą rodzinę sprawiło, iż dni takie zdarzają się coraz częściej.



H i s t o r i a :

Każda istota ma swoją historię. W większości przypadków zaczyna się ona podobnie - rodzi się, spędza dzieciństwo u boku rodziców, dorasta. Jednakże zdawać by się mogło, że z historii Reiny kapryśny los postanowił bez wyraźnego powodu wyciąć spory fragment, wraz z pamięcią samej zainteresowanej o tym, co działo się w tamtym okresie.



Wszystko to zaczęło się nagle i niespodziewanie gdzieś w lasach otaczających Snowdin, gdzie uwagę wracających do miasteczka potworów przykuł jakiś hałas, dobiegający z polany, którą ledwie co opuścili. Postanowili to sprawdzić i po niedługiej chwili na miejscu zastali niewielką, drżącą z zimna istotkę odzianą jedynie w jakieś zbyt duże, brudne łachy. Zachowywała się dziwnie - nieco jak nieufne zwierzę złapane w pułapkę. Jeden z obecnych został nawet przezeń ugryziony.
Przekonanie jej, by poszła z nimi do miasteczka zajęło dłuższą chwilę, lecz na szczęście wreszcie się udało. Małego potwora przyprowadzono do Snowdin, gdzie został nakarmiony i nieco się ogrzał. Wciąż jednak odnosił się wobec wszystkich mocno nieufnie. Na próby dotyku reagował agresywnie, a na widok nieznajomych potworów próbował uciekać. Próby zdobycia zaufania młodej istotki zajęły dobrych kilka dni.
Oczywiście zasypano ją szeregiem pytań o jej rodzinę, opiekunów, skąd pochodzi i jak znalazła się w lesie. Nie potrafiła jednak odpowiedzieć na żadne z nich. Podczas prób rozmowy kilkukrotnie wymamrotała coś, co brzmiało jak Reinalynn, co wkrótce uznano za jej imię.
Początkowo podejrzewano, że była jedynie dzieckiem, które przypadkiem zgubiło się w lesie. Oczekiwano, iż ktoś w końcu zacznie jej szukać. Tak się jednakże nie stało. Dlatego też, koniec końców mała Reina pozostała w Snowdin, pod opieką pewnej przypominającej pokrytego śnieżnobiałą sierścią lisa mieszkanki imieniem Dorell, która szybko zaczęła traktować małą jak własną córkę.



W miarę upływu czasu mała Rei przyzwyczajała się do nowego otoczenia coraz bardziej. Stawała się coraz bardziej ufna i mniej agresywna, powoli zaczynając się zachowywać jak każdy zwyczajny potwór w jej wieku. Oczywiście, z małymi wyjątkami.
Po pierwsze, kilka miesięcy po jej odnalezieniu, Reina zachorowała, a przynajmniej tak początkowo się zdawało. Sytuacja wyglądała dość poważnie i opiekunka wiewiórki zaczynała już tracić nadzieję na jej powrót do zdrowia, gdy nagle wszelkie objawy ustąpiły. Co najdziwniejsze, podczas owej choroby Rein straciła większość okrywy swego ciała, która jednakże wyjątkowo szybko odrosła, stając się dużo gęściejsza i dłuższa, a także zmieniając lekko barwy na jaśniejsze.
Po drugie, mała miewała koszmary. Niby nic w tym dziwnego, w końcu wiele osób to dotyczy i nie musi to oznaczać niczego szczególnego. Problem w tym, że zawsze śniło jej się to samo. Gdy ją zapytano, mamrotała jedynie coś o ciemnych pomieszczeniach i dźwięku kroków. Nie brzmiało to zbytnio przerażająco, nikt więc nie wiedział, dlaczego wzbudza to w młodej taki lęk. Jednakże Dorell miała swoje podejrzenia - czy być może miało to jakiś związek z przeszłością Reinalynn, której ona sama wszak nie pamiętała?



Oprócz tego dzieciństwo wiewiórki przebiegało stosunkowo normalnie. Jej opiekunka doskonale zastępowała jej matkę, dbając o nią jak o własne dziecko. Uczyła się, bawiła i niejednokrotnie doprowadzała wszystkich dookoła do szewskiej pasji, bowiem najbardziej irytujące cechy charakteru objawiły się u niej stosunkowo szybko. Buntownicza część jej natury doszła do głosu, jak to zwykle bywa, w okresie dojrzewania, kiedy to Reina zaczęła sprawiać nieco więcej kłopotów niż zwykle. Często włóczyła się po okolicy, zapuszczając w dalsze zakamarki Podziemia bez pytania, czy też choćby poinformowania samej Dorell. Od czasu do czasu wywołała jakąś awanturę, czy po prostu zrobiła gdzieś nieco zamieszania. Jednak nie było to nic szczególnego. W tym okresie Rei "zasłynęła" z nieprzewidywalnych wybuchów wściekłości, które jednakże w miarę upływu czasu powoli zdarzały się coraz rzadziej. Przeplatały się z chwilami dziwnego przygnębienia, kiedy to wiewiórka wyjątkowo niechętnie opuszczała swój pokój, bądź przeciwnie - włóczyła się po okolicznych lasach, często mimowolnie wracając do miejsca, gdzie niegdyś ją odnaleziono. Wówczas zwalano winę jedynie na jej wiek, lecz najwyraźniej nie on był tu przyczyną. Wszak takie ponure dni zdarzają jej się i dziś.



W ten oto sposób mijały kolejne lata. Mieszkańcy Snowdin przyzwyczaili się do wiewiórki na tyle, że traktowano ją po prostu jako kolejnego sąsiada - tak, jakby mieszkała tu od zawsze. Ona sama poniekąd czuła to samo, choć gdzieś w głębi duszy zagościło jakieś nieprzyjemne przekonanie, że z jakiegoś powodu jest inna. Była wdzięczna Dorell za opiekę, samą lisowatą traktowała jak matkę. Jednakże gdzieś wciąż miała cichą nadzieję, że dowie się czegokolwiek więcej o sobie samej. Problem tylko w tym, że nie wiedziała gdzie rozpocząć poszukiwania.

Gdy wkroczyła w dorosłość, jej życie stało się nieco bardziej monotonne. Dzieliła swój czas między pomaganie Dorell i rozmaite dorywcze prace, nigdy bowiem nie udało jej się zatrzymać nigdzie na stałe. Czasami, gdy miała chwilę, znów wyruszała na jedną z dalszych wędrówek, lecz czyniła to coraz rzadziej. Mogłoby się spodziewać, że niezwykła historia zakończy się zwyczajnie, lecz nie. Nadszedł bowiem pewien dzień, który odmienił jej monotonne życie.



Dorell miała wówczas wyruszyć w odwiedziny do kogoś w dalszej części Podziemia, natomiast Reina pozostała w Snowdin - ze względu na kolejną dorywczą robotę, czy też zwykłe lenistwo, teraz to jedynie nieistotny szczegół. Nie pierwszy raz zresztą, bowiem wiewiórka nie przepadała za nudnymi wizytami u licznych przyjaciółek swej opiekunki. Początkowo niczego szczególnego nie podejrzewała - zaczęła dopiero wówczas, gdy Dorell nie wróciła nie tylko tego samego dnia, ale i również następnego. Próby kontaktu z nią spełzły na niczym, a gdy skontaktowała się z przyjaciółką swej przybranej matki, dowiedziała się, że ta nigdy do niej nie dotarła.

Oczywiście, Reina próbowała jej szukać. Zaangażowała w to nawet kilku sąsiadów i parę znajomych psów z Królewskiej Straży, jednakże nikt nie trafił na żaden ślad. Pomimo nalegania wiewiórki zaprzestano w końcu poszukiwań, polecając i jej, by uczyniła to samo i pogodziła z tym, co się stało.
Jednakże ona nie była w stanie tego uczynić. Nie tylko ze względu na jej uczucia względem przybranej matki, której zawdzięczała wszystko, lecz również i dręczące ją dziwne wrażenie, iż nie przytrafił jej się po prostu jakiś zwyczajny wypadek.



Dziś wciąż poszukuje jakichkolwiek śladów swej zaginionej opiekunki, licząc na to, że wreszcie czegoś się dowie. Gdzieś w jej wnętrzu nadal gnieździ się pragnienie poznania swojej przeszłości, lecz to zeszło na dalszy plan.



C i e k a w o s t k i :




  • Gęste pokrycie ciała doskonale chroni ją przed chłodem, lecz z jego względu również źle znosi upał - przy wysokiej temperaturze szybciej się męczy i jest rozdrażniona. Dlatego unika okolic Hotland jak ognia (hehe).

  • Całkiem możliwe, że mogłaby z czasem przystosować się do nowych warunków, gdyby spędziła dłuższy czas w innej niż Snowdin części Podziemia. Jednakże zapewne wiązałoby się to z podobną dziwną "chorobą", jak ta, którą przeszła w dzieciństwie.

  • Choć zazwyczaj stara się ukrywać swe emocje, można bez większych problemów odczytać je z mowy ciała. Mocno nastroszone pióra na głowie zazwyczaj oznaczają gniew (choć Reina robi to czasem i w celu ochrony przed zimnem), oklapnięte uszy strach lub smutek. W dodatku, gdy wiewiórka odczuwa jakieś silne emocje ma tendencję do gwałtownego machania ogonem.

  • W półmroku jej oczy jarzą się lekko błękitem, mimo, iż sama wiewiórka w ciemności widzi przeciętnie. Czasami ów blask jest dostrzegalny również i przy lepszym oświetleniu podczas używania magii.

  • W dalszym ciągu od czasu do czasu miewa te same koszmary, które prześladowały ją w okresie dzieciństwa. Nadal niczego z nich nie rozumie, lecz teraz nie wzbudzają w niej już takiego lęku, jak dawniej.

  • Choć w dużej mierze niewiele już przypomina tamtą półdziką, agresywną istotkę, jaką znaleziono niegdyś w lesie, ta część jej osobowości wciąż gdzieś w niej drzemie. Zazwyczaj daje o sobie znać kiedy Rei wpada we wściekłość.  

  • Wiele rzeczy w mniejszym lub większym stopniu ją drażni, jednak dwie niezmiennie doprowadzają wiewiórkę do szału: próby zmuszenia jej do czegokolwiek oraz pobłażliwe traktowanie.

  • Jako, że nikt nie znał daty jej urodzenia, zamiast urodzin świętowano dzień, kiedy została odnaleziona i sprowadzona do Snowdin. Dziś Reina nie przykłada jednakże do tego uwagi.

  • Wbrew temu, czego można by się spodziewać po istocie przypominającej gryzonia, nie jest wegetarianką.

  • Jako, że wychowywał ją potwór przypominający lisa, a najczęstszymi towarzyszami zabaw były psy, nabyła kilka odruchów typowych dla psowatych. Czasami nieświadomie zdarza jej się przekrzywić na bok głowę, obnażyć w gniewie zęby bądź nawet i warknąć.

  • Lubi kawę, gorącą czekoladę, różnego rodzaju słodycze i stanowczo zbyt wiele gatunków muzyki, by je tu wymieniać. Oraz zapach żywicy, kolor fioletowy, wygodne ciuchy, ostre przyprawy, żarcie od Grillby'ego i samotne spacery.

  • Nie lubi delikatnych, pastelowych barw na równi ze zbytnio jaskrawymi kolorami. Ani żadnego odcienia różu. Nie przepada za zbyt obcisłymi ubraniami i zimnym wiatrem. Niezmiernie irytuje ją głupota i naiwność innych potworów, egoizm i wścibstwo. Nienawidzi, gdy ktoś próbuje ją do czegoś zmusić bądź w jakikolwiek sposób ograniczyć.

  • Reina jeszcze nigdy nie spotkała człowieka. Szczerze powiedziawszy nie ma nawet zbytnio pojęcia, jak takowy wygląda, zna bowiem tę rasę jedynie z książek i historii opowiadanych przez inne potwory.

  • Ma irytujący zwyczaj zbierania rozmaitych drobnych śmieci, które prawdopodobnie nie przydadzą się jej nigdy do niczego i prędzej, czy później będą zbierać kurz na jakiejś półce.




Z d o l n o ś c i :

Niezwykła zwinność - jak wiadomo, wiewiórki zazwyczaj są dość zwinnymi i zręcznymi zwierzątkami i jeżeli Reina ma cokolwiek wspólnego z tymi gryzoniami pomijając wygląd, to właśnie to. Zawdzięcza ją wrodzonym predyspozycjom jak i treningom.

Mroźny płomień - magia niewiele ma wspólnego z logiką, czego umiejętność wiewiórki jak najbardziej dowodzi. Jest ona bowiem w stanie przywołać rozmaitej wielkości i kształtu błękitno - białe płomyki bądź ogniste kule, które zamiast palić zamrażają.

R e l a c j e :
***

  • Dorell - przybrana matka. Lisopodobny potwór, który przygarnął Reinę, gdy ta została odnaleziona w okolicach Snowdin. Wiewiórka zawdzięcza jej wszystko i na swój sposób kocha, nawet, jeżeli nie zwykła tego okazywać. Dorell uznawana jest za zmarłą bądź zaginioną, lecz Rei wciąż próbuje ją odnaleźć.
  • Mieszkańcy Snowdin - większość z nich kojarzy przynajmniej z widzenia, z wieloma kilkukrotnie zamieniła parę zdań. W końcu w niedużym miasteczku o to nietrudno.

    ***


  • Martamy - całkiem miły koci potwór, ze Snowdin. Wiewiórka nawet go lubi, choć ten najwyraźniej czasami nieco się jej boi. Sama zainteresowana nie wie, dlaczego.

  • Azszar - uważa go za miłą i interesującą osobę. Dobrze jej się z nim rozmawia. Ogólnie - lubi go.







_________________
Prowadzone sesje:
1. Świetlista jaskinia ; 2. Leśne dróżki ; 3. Ukryta samotna ławeczka ; 4.Północna część lasów Snowdin ; 5.


Ostatnio zmieniony przez Reinalynn dnia Czw Maj 18, 2017 12:14 am, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azszar
Założyciel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 4
Doświadczenie : 23
LOVE : 0
Liczba postów : 719
Join date : 06/12/2015
Age : 23
Skąd : Nie z tego świata

PisanieTemat: Re: Reinalynn   Pon Maj 01, 2017 3:06 pm

Akceptacja Karty Postaci

_________________

Karta Postaci | Skarbczyk

Aktualne sesje:
1. Hotland (temat ogólny); 2. Polana nad rzeką (zawieszone); 3. Deszczowe jaskinie; 4. Droga do Ruin; 5. Gorące Źródła
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
 
Reinalynn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Spis Mieszkańców :: Karty Postaci-
Skocz do: