IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ukryta samotna ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Saviour
Żółtodziób


HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 25
Join date : 09/01/2016
Age : 18

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Nie Mar 20, 2016 11:01 am

Brak towarzysza od długiego czasu więc... Maksiu sobie stąd poszedł.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 16, 2016 3:21 pm

Dzień jak co dzień. Czyli dzień nudny. Nie ma co robić w laboratorium, brakuje mu królików doświadczalnych, nie ma Sansa, którego uwielbiał w tych sprawach, a Papyrusa nie chce ruszać bo to oznaczało by wieczne prześladowania ze strony starszego szkieleta, a póki co chce mieć święty spokój.
Jak więc w takim razie uczynić dzień ciekawszym? To bardzo proste. Szukać kolejnej, kochanej ofiary do zamordowania. Kto w końcu nie uwielbia rozlewu krwi, tej pięknej czerwonej barwy plamiącej wszystko i wszystkich. Kto nie uwielbia tej woni metalu unoszącej się w powietrzu.. Nie wspominając już o emocjach! No, o ile przeciwnik jest tego godny. W miejscu takim jak to powinno być dość spokojnie, mało stworów wie o tutejszej ławeczce, więc nikt nie powinien przeszkadzać.
Jeśli ktoś się zjawi - idealnie. Jest cierpliwy. Usiadł sobie spokojnie na ławeczce, zakładając nogę na nogę.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 16, 2016 3:33 pm

Gdy tylko pomyślałeś o królikach doświadczalnych i swoich synach nagle z sufitu (czy jakkolwiek nazywa się ta część tego nad tobą) spadłą dość duża skała która wylądował tuż obok twojej nogi. Gdyby wylądowała trochę bardziej w lewo prawdopodobnie byłbyś już martwy (Gaster, daję ci słowa że nie mam z tym nic wspólnego. Serio.) Gdy usiadłeś na ławce nie zauważyłeś żadnej żywej istoty. Czas mijał, ale nie zauważyłeś niczego co mógłbyś zabić (He, he twój zapas szczęścia się skończył. A teraz idź się spalić czy coś.). To co teraz? Czekasz dalej?

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 16, 2016 3:48 pm

Nie da się ukryć, że kamień, który sam z siebie spada z sufitu nie jest niczym pocieszającym. Ale też i niezbyt naukowca wystraszył. Przyzwyczaił się do tego, że wszystko. Istoty żywe i martwe otoczenie chcą go zabić, ze wszelkie wykroczenia i zbrodnie jakie popełnił kiedyś i popełnia teraz. Wszystkie przeciwko prawom natury i niszczące resztki moralności. Cóż jednak poradzić. Uwielbiał to! Nie ma niczego lepszego jak patrzenie, na potwory ginące w męczarniach przez działanie różnych preparatów, środków chemicznych, a już szczególnie kiedy poda im się ekstrakt z ludzkiej duszy.
Był stworzeniem cierpliwym, więc mógł spokojnie czekać dalej. I nieco bardziej zwracał uwagę na to, co się dzieje dokoła.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 8:38 pm

Królowa też miała swoje ptaszki... a przynajmniej była na tyle dobroduszna, że utrzymywała kontakt z wieloma braćmi mniejszymi i tym samym pomimo swoistego zamknięcia czasami nawet lepiej od innych wiedziała, co kroi się w królestwie. Jej uszu doszły co prawda słuchy o dziwnym jegomościu przypominającym szkielet, którego zauważyło kilka królewskich ptaszków (jak to czasem nazywała niektóre potwory przynoszące jej informacje), jednak właściwie nawet odepchnęła tą sprawę gdzieś na bok. Od obrony królestwa była straż, ewentualnie król, gdy takowa nie dawała rady. A ona? Tylko jeśli naprawdę nad jej poddanymi zawisłoby widmo niebezpieczeństwa, a takowym jakiś złowrogi szkielet błąkający się po krainie nie był. Oczywiście o tym, że tak naprawdę chodziło o Gastera nie wiedziała, on sam był w jej umyśle już dawno martwy tak jak prawie każdy, kogo znała z życia przed ucieczką.
Zwykle nie błąkała się samotnie w miejscach tak odległych od Ruin, a już zwłaszcza w Wodospadach, gdzie szczególnie łatwo było natrafić na ulubienicę króla. Swoje powody miała, czy słuszne - jej sprawa. Tym razem jednak los tak sprawił, że musiała zawędrować aż tak daleko. Była zmuszona do krycia przed potworami, więc nie tylko nosiła narzucony długi płaszcz oraz kaptur kryjący twarz ale i nie mogła normalne przystanąć na drodze. Skierowała się więc w kierunku samotnej ławki. Chwila spokoju nikomu nie zaszkodziła, prawda? Oh, problem taki, że nie wiedziała, że sama tam nie będzie.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 9:11 pm

Siedzenie tak tutaj zaczynało robić się nudne. Cisza w niczym nie pomagała. Wręcz przeciwnie. Wydłużała czas, denerwowała. Chociaż ją lubił, to w momentach takich jak ten - przynosiła jedynie wspomnienia. Chociażby ten dzień, w którym tak swobodnie rozmawiał z Undyne. Jak starzy znajomi, nie jak wrogowie, którymi powoli się stają. To była tak swobodna dyskusja i chociaż jak zawsze dbał tylko o swoje interesy, w większości brzmiał tak naturalnie, że to wręcz dziwne. Jak tak o tym wspominać dalej, to był nawet jedyny dzień, w którym jakkolwiek bardziej przejął się tym co się dzieje z Sansem i Papyrusem. Nie to co teraz. Kiedy znów zaczęło pochłaniać go szaleństwo. Znów dopadała go ta żądza mordu, której nie był w stanie w żaden sposób zaspokoić. Chociaż tak próbował wiąż nie potrafił. Jego własna natura zżerała go od środka, to wszystko było tak przyjemne, nie było sposobu by ominąć rozlew krwi i tragiczne w skutkach eksperymenty. I chociaż spędził tyle czasu w Pustce by porządnie o tym wszystkim pomyśleć - wciąż jest tak samo. Ten czas był niczym.
Jest tak samo jak było. Nie zmienił się ani trochę chociaż nie wiadomo jak bardzo by chciał. Starego psa nowych sztuczek się nie nauczy, ale czy w jego przypadku będzie tak samo?
Szum strumienia stawał się coraz bardziej denerwujący. Był jedynym dźwiękiem, a jego brzmienie niczego nie wnosiło do tego miejsca. Za to co innego osoba, która się tutaj zapuściła.
Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy. Kolejna ofiara. Nagle wszystko o czym myślał zniknęło. Wrócił do punktu wyjścia, tego samego co zawsze. Zabić, albo zrobić eksperyment. To dosyć proste. Myślał jak typowy bezduszny, z jedną tylko dodatkową opcją. Nie był jednak zdolny do niczego innego. To jedyne co mu zostało w tym smętnym życiu pozbawionym emocji. Czasami za nimi tęsknił, ale w gruncie rzeczy przysłaniały jedynie rozum.
Poprawił okulary i zerknął w kierunku wejścia by spojrzeć na przybysza. Początkowo nic więcej prócz zakapturzonej postaci. Flisak tutaj? Tak na pierwszy rzut oka można stwierdzić. Jednak po dłuższym przyjrzeniu się, zbadaniu sylwetki i budowy ciała na tyle ile mógł.. Ta postać zdawała się być bardzo mu znana.
- Dzień dobry. - odezwał się prostując i wstając. Atakować od razu? Nie. Wolał poczekać. - Albo dobry wieczór.. Któż by przejmował się porą w podziemiu. - stwierdził głosem, którego nikt nie uznałby za głos mordercy. Jak zawsze wyszkolony w udawaniu i odwracaniu uwagi od prawdziwych intencji. W myśl dawnych czasów, postanowił postawić wpierw na luźną gadkę. Później pomyśli o zabijaniu.
- Czy my się znamy? Zdajesz się wyglądać.. Znajomo. - spojrzał na postać z podejrzeniem, przechylając głowę w ten sposób by blask kryształów odbijający się w okularach przykrył jego podejrzliwe spojrzenie.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 9:47 pm

Przystanęła praktycznie tuż po przekroczeniu wejścia do tajemniczego zakątka. Nie spodziewała się towarzystwa, a bynajmniej nie takiego. W ciągu niespełna kilku sekund spłynął na nią wodospad myśli, wspomnień i przeczuć. A nie, może się pomyliła? Zmrużyła oczy ledwo widząc świat spod kaptura. Ta głowa, ciało, postawa, ten głos. Słuchała go uważnie ruszając uszami pod kapturem. Na razie była cicho, kryła się pod warstwą ciemnego materiału opartą na jej rogach i spływającą aż ku oczom. Ale czy to dalej miało sens? Znała tą osobę, a przynajmniej jej mózg tak jej podpowiadał.
Uczyniła ze dwa kroki do przodu. Nie, jeszcze nie ściągnie kaptura, musi przywyknąć, wzbudzić w sobie pewność, że myśli jakie kołacza sie w jej głowie nie są fałszywe.
-Z reguły nie mam z kim się witać, więc niespecjalnie pilnuję czy mamy dzień czy też noc.
Chwila jaką sobie dała sprawiła, że wspomnienia uszeregowały się w jej głowie i wyjawiły jej sylwetkę napotkanego. Pewna już swoich myśli nie czekała dłużej jak sięgnęła łapą do kaptura i zsunęła go ukazując kontrastujące z czarnym kolorem materiału białe futerko, rogi, pyszczek, uszy, kły.. Oh, chyba każdy znał jak wyglądała.
-Pamięć cię nie myli mój drogi. -Wrodzona dobroć do każdej napotkanej istoty i przychylność kiedyś ją zgubi. Cóż, uraczyła rozmówcę delikatnym uśmiechem, jakby na powitanie. -Miło znów spotkać twarz, którą mijałam w dawnym życiu.
Gorzej, że owe oblicze kojarzyła jako martwe, jednak o tym już nie wspomniała. Byłoby to nie miłe, a skoro stał on tutaj teraz materialny przed nią to raczej jego śmierć uznała za jakiś figiel spłatany jej przez umysł.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 10:07 pm

Stał, niczym słup. Z założonymi rękami, poprawiając jedynie co jakiś czas okulary, które zsuwały się przy każdym pochyleniu głowy. Jego skromna analiza wyglądu postaci go nie myliła. Kiedy usłyszał głos, był już niemal pewien kim była zakapturzona postać. Toriel. Żona króla.. Chociaż aktualnie, była żona. To dość zabawne. Nie mogła znieść tego, że Asgore postanowił zabijać ludzi. Doprawdy. Była chyba jedynym potworem w podziemiu, który uważał te poczwary za byty mogące żyć równie swobodnie co my. Po tym wszystkim co nam zrobili, nadal widziała nadzieję.
Okropne. Żałosne. Śmieszne. Myśląc o tym zbierało mu się na śmiech. Wydawałoby się, że niesamowicie mądra istota, do tego z Królewskiej rodziny. Ale jednak tak głupia. Największa encyklopedia słów "Dobro jest wszędzie.". Ciekawe tylko co powie po tym spotkaniu? Jego zamiary się nie zmieniły. Toriel będzie idealną informatorką, a zabicie jej to czysta przyjemność.
- Nawet nie wiesz jak miło cie widzieć. - oznajmił z uśmiechem na twarzy. Miał tak łagodne spojrzenie, tak przyjemny głos.. Fałsz? A może to była prawda o nim? Kto wie.
- Może usiądziesz? - spytał. - Mmm... Powinienem się do ciebie zwracać bardziej oficjalnie czy tak normalnie? - dodał zaraz. Sam nie uznawał jej już za Królową, więc w najchętniej zwracałby się do niej całkowicie normalnie, ale w tym momencie raczej musiał zachowywać się bardziej przyjacielsko.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 10:53 pm

Nie miała powodów by być czujną w jego towarzystwie, a tym bardziej aby się go lękać. Owszem, jej mąż był... specyficzny. Nawet można powiedzieć, że nie zawsze czynił logicznie, jednak ufała, że gdzieś w środku każdy, kto pracował w jego otoczeniu był dobry. W każdym strażniku widziała zagubioną istotkę, która zaczęła ślepo podążać za nieprzemyślanymi rozkazami, każdego kto zabił traktowała niczym zabłąkaną owieczkę, która nie odnalazła poprawnej drogi życia. Oh nie, nie była miłosierna, zapewne gdyby spytano się jej co uczyniłaby z tymi, którzy zabili jej syna to nie okazałaby swojej litości... ale oni już dawno nie żyli, a świat poszedł do przodu. Nie miała powodu, aby teraz kogoś nienawidzić, więc istniała w tym uwielbieniu dla każdej żywej istoty, którą napotka.
Na pierwsze słowa jej uśmiech bardziej się rozszerzył. Oh, naiwne dziecko można powiedzieć, ufające, że może jeszcze usiąść z dawnym znajomym i porozmawiać jak za dawnych czasów. Tak naprawdę nie znała dobrze Gastera, bardziej pobieżnie z powodów bycia królową, wszak więcej dało załatwić się z nią niż z królem. Tak naprawdę nie byli nigdy znajomymi, nawet nie pamiętała czy kiedykolwiek spędził razem czas w innej sprawie niż tej dotyczącej spraw królestwa. Teraz to jednak nie miało znaczenia, liczyło się to, że był częścią jej dawnego życia o którym coraz to intensywniej myślała ostatnim czasem. Pragnęła powrotu? Być może. Na pewno zapragnęła znów choćby pobieżnie poczuć czegoś z tamtych czasów.
-J-Ja... S-Sama nie wiem. -Zachęcona podeszła bliżej, jednak nie przysiadła, a jedynie ułożyła jedną łapę na ławce -Nie pamiętam w jakich stosunkach byliśmy wcześniej. Chociaż tak naprawdę to już nie ważne.
Przejechała pazurami po powierzchni ławki jakby decydując się czy ma ostatecznie usiąść czy nie. Wybrała tą pierwszą opcję. Rozpięła płaszcz, który nie trzymając się dłużej na jej szyi spadł swobodnie i przewieszając go wcześniej przez tył i siedzenie usiadła na nim tak, jakby naprawdę potrzebowała materiału pod własne siedzenie.
-Darujmy sobie oficjalną mowę, jesteśmy starymi znajomymi, a tyle się zmieniło. Myślałam, że... -W czas ugryzła się w język. Wspomnienie o tym, że uważała rozmówcę za martwego NAPRAWDĘ było złym pomysłem -...zaginąłeś. Nie powiem, martwi mnie każde zniknięcie w krainie. Mam nadzieję, że nie spotkało cię nic złego.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 18, 2016 11:23 pm

Naiwność niektórych stworzeń wciąż go zadziwiała, można by powiedzieć, że wręcz zaczynała interesować. Jak to jest, że stwory nie potrafią wyczuć zagrożenia na odległość? Nie mają żadnego większego przeczucia, że zaraz stanie się coś złego? Dlaczego uważają, że gdy znajdą kogoś nieznajomego będzie on od samego początku przyjaźnie nastawiony, pomoże, porozmawia. Może i to zrobi, ale tylko po to by zwieść z trasy, wywlec w ciemne zakamarki, załatwić szybko i po cichu. Tak jak tutaj. Jak w tym momencie. Tak jak Gaster rozprawi się z Toriel. W miejscu odosobnionym, praktycznie nie odwiedzanym. Pustym i spokojnym. Czy dawna królowa nie wyczuwała ani trochę, że ta sytuacja jest podejrzana? A nawet jeśli, to dlaczego wciąż zachowywała się tak, a nie inaczej. Nie poszła, nie znalazła wymówki. Tylko usiadła. Jak gdyby nigdy nic. Usiadła i chciała rozmawiać. Czyżby miała przeczucie, że nic jej się nie stanie? Jakieś to mylne.
- Pewnie musiały być przyjazne. Jakby w końcu inaczej? - wypowiadając te słowa z nadzwyczajnym spokojem, usiadł obok białej potworzycy i założył nogę na nogę.
Znajomi. To idealne określenie. Widzieli się, wymienili kilka zdań raz na jakiś czas. To tyle. Nic wielkiego, nic co mogłoby zadziwić. Nic co mogłoby wywołać w nim jakiekolwiek uczucia, które odganiałyby go od próby mordu.
- Zaginąć? Bez przesady. Miałem po prostu co nieco do zrobienia, w tych odleglejszych kątkach Podziemia. Wiele różnych miejsc do zbadania, znalezienie materiałów potrzebnych do spełnianie planów Asgore'a.. Ale.. - założył ręce za głowę. - To już przeszłość. Straciłem posadkę i widzisz. Siedzę sobie. Nie mam co robić. Heh.. Wszystko do kitu. - westchnął, chociaż zdawał się tym nie przejmować. Wiadomo, że prawda była inna. Nieudany eksperyment, Pustka. Tylko, czy kogoś by to ruszyło? Nawet on się tym nie przejmował. Błędu są wszędzie i nic z nimi nie zrobi.
- A co z tobą? Nadal bronisz ludzi i jesteś zła na Asgore'a?

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Czw Maj 19, 2016 12:04 am

Kiedyś za to zapłaci. Być może nawet całkiem niedługo, kto wie? Może i była mądrzejsza od Asgora, potrafiła lepiej kierować królestwem i w jakimś-tam stopniu przewyższała go w wielu sprawach, jednak swoją naiwnością zahaczała o dzieci, które biegały tu i ówdzie zaglądając w różne zakamarki. Nie, nawet młode potworów nie zawsze były tak przyjazne i w każdym widziały dobro. Cóż, jak dotąd żyła, chyba tylko dzięki szczęściu i temu, że do słabych nie należała. Zresztą też unikała zaczepek, większość potworów raczej nie śmiała atakować samej królowej, a ludzkie dzieci? A cóż by mogły jej zrobić te "niewinne duszyczki". Oh, nie, na razie miała szczęście.
-Zapewne. Z każdym utrzymywałam przyjazne stosunki. Kiedyś zamek był miejscem dobra, miłości, przyjaźni... O dziwo to jeszcze pamiętam, gdy nikt nie lękał się zajrzeć, a każdego gościłam z otwartymi ramionami.
Oparła się wygodnie o ławkę rozsiadając na ciemnym materiale płaszcza. Nie uwaliła się jak każdy człowiek, raczej wyprostowana i ze złączonymi nogami odchyliła bardziej do tyłu. Jednak pewnych cech wybić się nie dało, a owa dostojność już chyba do końca teraz już krótkiego życia w niej pozostanie.
-Zawsze uważałam, że połowa jego pomysłów jest zbędna. -Na kilka sekund zacisnęła usta w wąską kreskę wyrażając tym samym idealną minę podsumowującą temat "genialnych" planów Asgora -Czekałam tylko kiedy on kogoś przez nie... -Już miała dodać, że "wpędzi do grobu", jak w tym przysłowiu, jednak przypomniała sobie, że król FAKTYCZNIE swoimi skrajnie "głupimi" pomysłami doprowadził do śmierci 6 osób -...em.. skrzywdzi. I tak też się stało.. Eh. Idiota.
Zakończyła cichym westchnięciem. To miała być miła pogawędka, a nie wyciąganie brudów przeszłości, czemu więc nachodziły ja takie myśli? Sięgnęła łapą do twarzy i pomachała sobie tuż przed pyskiem odganiając tak natrętne muchy we własnej głowie.
-On zawsze był roztrzepany. Trzeba było przyjść do mnie, pomogłabym. Zresztą... N-Nawet nie wiem kto teraz zajmuje się pracą nad tym wszystkim... Ale i tak tej osobie nie ufam. Asgore może i dobrze wybierał ludzi jednak... czasami wzbudzał w nich złe cechy, choćby nieświadomie. Uh, teraz już raczej nic nie zrobię... Ale mam wrażenie, że czułabym się lepiej, gdybyś to ty przy nim był, a nie obca osoba. Bardziej ufam... tym, którzy żyli za tamtych czasów.
Nie mogła wiedzieć jak bardzo się myliła. Uciekła wzrokiem na bok i pozwoliła aby na kilka sekund zapanowała cisza przerywana jedynie odgłosem jej oddechu.
-Broniłam, byłam zła. Teraz sama nie wiem, mam wrażenie, jakby wszystko się pomieszało, stłoczyło. J-Jakby istniały tutaj na raz rzeczy sprzeczne ze sobą. Już nie wiem czy jestem zła, czy chciałabym wrócić, czy go nienawidzę, czy zbyt długo tęsknię. T-Tak, dzieci są ważne i nie powinno się ich zabijać ale... Ostatnio tak dużo tego się stało. Nie byłam nawet w stanie ich wszystkich upilnować, po prostu gdzieś zniknęły... -Zaśmiała się pod nosem, odrobinę histerycznie -Jakbym już to wszystko przeżywała ale wróciła i na nowo przeżywała, a potem przeżywała to wszystko zmieszane na raz. C-Coś się dzieje nie tak w całym królestwie, czuję to.
Przypomniała sobie o ostatnich zawirowaniach i przeczuciach. O tym, jak wiele rzeczy nie dawało jej spokoju, jak zaczęła błądzić się sama w swych myślach i po prostu tracić wiarę i siłę, że postępuje słusznie. Gdy straciła chęć do działania, bo poczuła, że tak naprawdę robiła to już setki razy.
-Ludzie.. Tak, bronię ich, są dla mnie jak Asriel czy Chara. Czy ty nie obroniłbyś własnych dzieci? -Chwilowo zdawało się, że zmieniła temat, jednak szybko powróciła do poprzedniej myśli -...i czy nie chciałbyś mi pomóc? N-Nie, nie przy ludziach, sama nad nimi już nie panuję. P-Po prostu chcę wiedzieć skąd to całe zamieszanie, niepewność, uczucie beznadziejności... jakbyśmy to wszystko już przeżywali.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Czw Maj 19, 2016 3:57 pm

Wspominanie o dawnych, pięknych czasach było całkiem przyjemne, można nawet powiedzieć, że w pewien sposób zawsze poprawiało mu humor, ale niekiedy też i całkowicie niszczyło. Przyjemnie było myśleć o tym świętym spokoju, kiedy nikt nie zaglądał mu do laboratorium. Dostawał zadanie od króla i bach! Nie było go całymi dniami, nie dlatego, że się tym zajmował. Ba! Zadania od Asgore'a były banalnie proste w wykonaniu, zawsze tak przyziemne, stawiające na prostotę, nie innowację. Miały działać i tyle. Więc kiedy je robił, wpadał na setki pomysłów co mogłoby okazać się lepszym wyjściem. Tak też z resztą stworzył Rdzeń. Po co używać jednorazowych źródeł energii, skoro można wykorzystać energię termalną czerpaną wprost z najgorętszych warstwa Podziemia? Co jednak najważniejsze w dawnych dziejach - każdy był chętny do pomocy. Wtedy tym bardziej nie zwracano uwagi na rzeczy, które wyczyniał. Nikt o nich nie wiedział. Nikt prócz Sansa i Neuli. Jedyny prawdziwi i pomocni asystenci i zarazem idealne króliki doświadczalne. Z tego wszystkiego nigdy nie zerknął na nich jak na dzieci. Sans już nigdy nie był w jego oczach synem a Naula nigdy nie była człowiekiem, nigdy nie była dziewczyną, z której mógł zrobić swoją przybraną córkę. Oboje stawali się tylko idealnymi eksperymentami. Determinacja. I przeszczep duszy. To były świetne czasy. Nikt o niczym nigdy się nie dowiedział. W zamku może i każdy był witany z otwartymi ramionami - ale w laboratorium, każdy był traktowany tak samo. Bez grama szacunku dla istoty żywej.
- To były piękne czasy. - przytaknął z tęsknotą w głowie. Całkiem prawdziwą. Kto w końcu nie chciałby z powrotem czasów pełnych swawoli, dobrze wyposażone laboratorium i przede wszystkim - świętego spokoju. Tylko dlatego pracował dla Króla. By mieć święty spokój. By nie musieć się ze wszystkiego tłumaczyć.
- Połowa? Wszystkie były by idiotyczne, gdyby nie moje poprawki. - stwierdził oburzony. - Nawet nie wiesz jak trudno było go przekonać do zbudowania Rdzenia na morzu lawy w Hotland. Początkowo chciał żebym wykorzystał promienie słońca wpadające przez te małe dziury bo bał się, że elektrownia na lawie będzie niebezpieczna.. Phi. To przecież oczywiste, że nie zrobiłbym czegoś co będzie niebezpieczne, a co za tym idzie bezużyteczne. - prychnął. Możliwość gadania na Asgore'a co się chciało była tak niesamowita, że wręcz powinno się ją uznać za sport narodowy potworów. Byłoby wielu znajdujących się na tych samych miejscach, ale ile zabawy by z tego było. W końcu kozi król nie był wyjątkowym geniuszem w niektórych sprawach. Najlepiej, żeby się w ogóle nie odzywał, zszedł z tronu i oddał koronę komukolwiek innemu. Nawet Papyrus lepiej by się nadawał do królowania.
- Idiota jakich mało.. - dodał cicho poprawiając okulary.
- Aktualnie Królewskim Naukowcem jest Alphys.. - zdawał się mówić to z taką obojętnością, że aż trochę przerażało. - Słyszałem nieco o tym co robi.. I jeśli ma się nadawać na tą robotę bo zrobiła robota, który myśli tylko o występowaniu w telewizji i stworzyła internet.. To doprawdy, marnie widzę losy technologiczne Podziemia. - wciąż nie mógł pojąć, dlaczego Asgore przyjął kogoś takiego na jego miejsce. Nawet jeśli nie było nikogo więcej, to jednak. Jej jedyne osiągnięcie to robot, który w początkowym założeniu miał być najlepszą bronią na ludzi, a wyszedł z niego lukrowy showman i internet, którego nie jest nawet w stanie całego ogarnąć. Tylko czekać, aż ktoś się nauczy to wykorzystywać i wykradnie jej wszystko z komputera. Oczywiste jest, że to właśnie Gaster jako pierwszy się dobierze do jej danych.. Ale to tylko szczegół.
Cisza, która zapanowała był tym razem całkiem przyjemna. Nawet ten szum wody nie przeszkadzał.
- Nie chcę nic mówić.. Ale w królestwie dzieje się źle odkąd ludzie zaczęli tutaj przybywać. - mówiąc to, położył swoją kościstą rękę na jej ramieniu. - Ludzie są wyjątkowo dziwni. Do tego mają nieskończone pokłady determinacji, której żaden potwór nie jest w stanie posiąść w tak wielkim stopniu. - zabrał rękę i wstał. - Szczerze mówiąc. - powoli kończył z całą tą farsą. Nie był tutaj by rozmawiać. Był by zabić. - Sans i Papyrus.. Może kiedyś byłbym w stanie coś dla nich zrobić, ale widzisz. Aktualnie, są mi obojętni. A co do twojego deja vu. Istnieje pewna teoria, że w tym samym czasie istnieje nieskończona ilość światów, w których nasze losy toczą się zupełnie inaczej. - mówiąc to w jego dłoniach pojawiła się sporawa kość udowa. Głos przestawał być łagodny, znów stawał się chrypliwy, obojętny.
- Wiesz, że ludzie mogą resetować nasz świat? Niektórzy potrafią bawić się liniami czasu.. I jeśli tak bardzo cie to męczy. - odwrócił się w jej kierunku, a w oczach paliły się jaskrawe światełka pomarańczy i błękitu. - Może najlepiej to wszystko zakończyć? - spytał, robiąc ten swój okropny uśmiech, w którym więcej było szyderstwa niż radości.
- Skoro to dla ciebie takie nie do zniesienia.. - przystawił kość do jej twarzyczki. - Może mogę dla ciebie coś zrobić, co? Pewnie ucieszysz się z tego, że dołączysz do Asriela i Chary, prawda? Może nawet uda ci się trafić na inną linię czasu w przyszłym życiu po życiu? Mhmhm.. - zaśmiał się cicho. - Co ty na to? - mówiąc to zamachnął się by zadać jej cios. W tym momencie nie za bardzo zwracał uwagę na celowanie. Wystarczy, że trafi, jakkolwiek to zaboli czy nie zaboli.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Czw Maj 19, 2016 4:52 pm

Stare dobre czasy, co? Podziemie zdawało się być przedzielone grubą kreską - po jednej stronie stali ci, którym było teraz dobrze, walczyli o lepszą przyszło, zaś po drugiej znajdowała się garstka zbłąkanych. Dla nich jedynym dobrym wyjściem zdawało byłoby cudem cofnąć w czasie i na zawsze utknąć w zapętlonym świecie z przeszłości. Czy jakoś tak. Gdyby ktoś teraz zaoferował Toriel, aby za cenę obecnego życia powróciła do tych "słodkich" czasów to nie zawahałby się ani chwili. Owszem, byłoby jej żal tutejszych dzieci, którymi się zajmuje, potworów, których właśnie zna czy nawet Sansa, jednak oni wszyscy nigdy nie sprawili i zapewne nigdy nie będą w stanie doprowadzić jej do stanu w jakim się kiedyś znajdowała. Od czasu śmierci Asriela nie była już w stanie być całkowicie szczęśliwa. Owszem, uśmiechała się, cieszyła z innymi czy śmiała jednak nigdy nie było to szczęście w takiej formie jaką znała z przeszłości. Eh, sentymenty ją kiedyś wykończą. Po co ona w ogóle o tym myślała? Nie dało się cofnąć czasu i wrócić do tego co było. Już nigdy nie zamieszka znów z rodziną, nigdy więcej nie zobaczy uśmiechu na twarzach dzieci, nigdy nie będzie naprawdę szczęśliwa. I po co jeszcze na siłę przypominać sobie o tym jak ciężki bagaż się dźwiga ze sobą przez życie?
-Czasem oddałabym wszystko aby do nich wrócić...
Na co jej internet? Na co telewizja i występujący w niej robot? Na co w ogóle którykolwiek z wynalazków jakie mieli? Kolejny powód aby woleć Gastera od tej.. jak jej tam? Alphys? Nie, to tylko zwykłe dziecko bawiące się trochę większymi zabawkami. Jeśli ktoś miałby być przydatny do Gaster, on już prędzej naprawiłby wszystko. A przynajmniej tak się jej zdawało.
-Bez naszej dwójki sobie nie radzi, co? -Prychnęła pod nosem rozbawiona -Nie ma najwierniejszego pomocnika, który jako jedyny wiedział co czynić ani prawdziwego wynalazcy, przyjaciela, zdolnego bardziej niż jakikolwiek potwór, którego znam. -Toriel, Toriel.. nie przesadziłaś z tymi określeniami samej siebie i Gastera? -Mamy teraz króla-idiotę i dziewczyneczkę z lalkami na jego usługach? N-No i jeszcze Undyne, ona jest... całkiem dobra, tylko zbyt ślepo w niego zapatrzona, nie widzi, że czasem pakuje się w głupoty za Asgorem.
Była już tym wszystkim zmęczona. Sama nie wiedziała co czynić. Z jednej strony nie mogła wrócić i mierzyć się z własnymi demonami przeszłości, a z drugiej oglądanie jak jej ukochane królestwo przytłacza tak wiele problemów wręcz rozrywało serce. Zostać w cieniu i każdego dnia czuć wyrzuty sumienia na karku, że zostawiło się krainę w potrzebie? A może działać i samemu przechodzić męki?
Mrużyła oczy słuchając jego słów. Jakby niewzruszona z wzrokiem skupionym na jednym punkcie. Nie oponowała przed tym, aby ją trzymał za ramię, właściwie przez chwilę zdawała się tylko połowicznie być obecna z Gasterem. Reszta jakby wędrowała gdzieś po zakątkach jej umysłu.
Ludzie? Sans? Papyrus?
Przeniosła wzrok na rozmówcę jakby nie rozumiejąc o co właściwie mu chodziło. Znaczy tak, ludzie posiadali potencjał i o tym doskonale wiedziała. Z drugiej strony jednak była zwolenniczką myślenia, że może i oni mieli własne dusze, determinacje i inne rzeczy niepojęte przez potworzy mózg, jednak oni, wszyscy ci, których uwięziono mieli magię.
Czy właściwie te twoje czary są jakkolwiek warte?
Odrzuciła myśli próbując znów skupić się na Gasterze. Już miała mu coś odpowiedzieć jednak nagle sprawy przybrały całkowicie inny obrót. Skąd ta kość? Zaraz, co właściwie się dzieje.
-Nie jesteś tutaj aby zająć się ludźmi. Nikt nie powinien ich sądzić ani kierować ich losem poza mną.
Jej głos przestał być delikatnym i tak upierdliwie wręcz czułym jak wcześniej. Stał się ostrzejszy, jakby ktoś wybudził w niej bardziej oficjalną stronę. Nie rozumiała wszystkich słów jakie wypowiadał Gaster. Te wszystkie zdania o światach, liniach czasowych, restartowaniu. Nie, nie były one jej działką i jej rolą. Zresztą najważniejsza stała się inna sprawa - sam Gaster.
Niechętnie wysłuchiwała jego słów czując jak wzbudza w niej obrzydzenie... i swego rodzaju zawiedzenie. Widziała w nim przyjaciela, kogoś kto może połączyć ją z przeszłością. Miał jej pomóc. Naprawdę przez te kilka chwil wierzyła, że to spotkanie przyniesie początek czegoś nowego, że razem może chociaż trochę naprawią ten świat - taka złudna wizja, że ona będzie aniołem stróżem zbłądzonych duszyczek, które spadły do Podziemia, a on będzie strażnikiem ładu i porządku. Król? On ma potwory. A Alphys była niczym dziecko, które ktoś dopuścił do spraw dorosłych. Nie, to miał być prosty podział - ludzie, potwory i świat wokół nich.
Ah Toriel, jakaś ty głupia i naiwna.
Widząc zamach podniosła łapę aby zatrzymać go ogniem. Nie, nie skrzywdzić, jedynie spalić potencjalną broń Gastera i tym samym go zatrzymać tuż przed swoim ciałem.
-...czy ty mnie..? Miało być całkiem inaczej. M-Mieliśmy razem to wszystko naprawić, panować nad rzeczami, nad którymi Asgore nie ma kontroli.
Oh i na co mówisz to głupia? Czy nie wspomniałaś na początku, że oddałabyś WSZYSTKO, aby wrócić do syna?

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Czw Maj 19, 2016 5:54 pm

Co mógł na to wszystko poradzić? Nic. Jego żądza mordu i pragnienia, których nigdy nie był w stanie zaspokoić przejmowały kontrole za każdym razem. Nawet jeśli tego nie chciał. Prawda, że przyszedł tutaj tylko w jednym celu, by znaleźć sobie ofiarę i pozbawić jej życia, ale nie spodziewał się, że przyjdzie tutaj sama Królowa. Że przyjdzie tutaj Toriel, którą zawsze traktował jak zwykłą znajomą z pracy. Królowa to Królowa. Nie zamieniał z nią zbyt wielu słów aż do dziś. Podobało mu się. Cieszył się, że może z kimś porozmawiać i czasami brzmiał nawet szczerze, ale prawdziwej natury nie da się ukryć. Nie da się jej pozbyć. W rzeczywistości był niczym innym jak bestią, która igrała z prawami natury i nie zwracała uwagi na uczucia innych. Nie było na tym świecie osoby, dla której mógłby próbować stać się z powrotem poczciwym szkieletem, kochającym ojcem i mężem. Nie było dla niego już powrotu do normalności. Nawet jego sumienie ucichło tak dawno temu, że teraz go o nic nie dręczy. Nic od niego nie chce. Nie upomina. Nie nawraca. Ucichło, czy może nawet i całkowicie zniknęło, a to jedyne co mogło mu przemówić do rozsądku. Namawiać do zostawienia tej ścieżki, zaniechania mordu, eksperymentów. Do zajmowania się jedynie wynalazkami i tyle. Gdyby nagle zniknął, zajął się czymś spokojnym, wszyscy czerpaliby z tego korzyści, a tak? W jego szaleństwie jest jedynie uciecha dla jednej strony.  Korzyści z tego ma tylko i wyłącznie on, nikt więcej. Tylko on cieszy się z zadawanego bólu, tylko on kocha patrzenie na to jak jego przeciwnicy rozpadają się na potworzy pył pozostawiając po sobie tylko wspomnienie. Ale sam nie miał nic do stracenia. Nikt nie będzie za nim tęsknić. Nikt nie uroni łzy widząc jak jego ciało się rozpada. Każdy się jedynie uśmiechnie, ucieszy. Będzie skakać na wieść o tym, że koszmar podziemia nie żyje. Oczyma wyobraźni widział uśmiechy na twarzach potworów. I ten jeden. Wyróżniający się na tle pozostałych. Szeroki i niezmienny, na który napatrzył się wystarczająco długo by widzieć jak wiele emocji za sobą skrywa.
- Panować? - powtórzył jej słowa z wyraźną irytacją. Roześmiał się na cały głos. Nie było to przyjemne dla ucha, brzmiało jak głos szaleńca, który właśnie zobaczył swoją ofiarę próbującą za wszelką cenę wydostać się z klatki.
- Widzisz Tori. To mnie nie interesuje.. Obchodzą mnie jedynie moje własne interesy. - mówiąc to stworzył w swoich dłoniach kolejną kość. Obracał nią, oglądał z każdej strony, starając się odłożyć na bok to co zaraz będzie musiało się stać, ale nie robił tego dlatego, że było mu jej szkoda. Po prostu, nie śpieszył się. Chciał rozkoszować się tą chwilą.
- Szkoda, że nie widzisz swojego wyrazu twarzy.. Jest w nim.. Tyle rozczarowania. - mruknął, robiąc ten swój obleśny uśmiech. Blask kryształów znów odbijał się w idealny sposób, kryjąc jego spojrzenie. - Czy na prawdę uważałaś, że uda ci się ze mną wskórać coś więcej? Uważałaś, że będę twoim.. Przyjacielem? - wypowiedział to słowo niemal się śmiejąc. Potwory są tak głupie! Niebezpieczeństwem jedzie na kilometr, a one i tak pchają się dalej! Brną w to, myśląc, że nic im się nie stanie! I proszę.
- Nawet nie wiesz jak przyjemnym jest łamać czyjeś marzenia i nadzieje. - wypowiedział już te słowa z kompletnym brakiem czegokolwiek. Jego głos był pusty. Pstryknął w palce sprawiając by jej dusza zmieniła swoje zabarwienie.
- W błękicie ci do twarzy. - mruknął, unosząc dłoń i zarazem Toriel, cisnął nią z całej siły o ścianę, z której w między czasie wyrosło kilka kości. Bez wątpienia nie będzie to miękkie lądowanie.
Przygotował sobie kilka kości do obrony, znał magię Królowej. Płomienie nie mogą jej jednak pomóc, jeśli będzie je blokować kośćmi. A ich, ma dużo.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pią Maj 20, 2016 5:15 am

Bezsilność zmieszała się ze złością. Gdyby emocje można było ujrzeć jako małe światełka, wówczas zapewne dawałaby właśnie więcej światła niż płomienie, które umiała wyczarować. Spod tych dwóch dominujących uczuć wydobywało się jeszcze trzecie - zawód. Dlaczego tak bardzo ufała każdemu? Człowiek, potwór, z teraźniejszości, przeszłości... Słabsi, silniejsi.. Każdy, dosłownie każdy był dla niej z gruntu dobry.
Nie, tutaj chodziło o coś innego niż tylko głupią naiwność kozy. Doszła tęsknota za dawnymi czasami tak wielka, że zaczęła je gloryfikować i wnosić na piedestały wszystko co z nimi związane. Tamte chwile, przedmioty, dzieci, osoby. Asgore nie był przeszłością, był przykrą teraźniejszością. Co innego Gaster - w nim widziała element dawnego życia, stąd też złudne poczucie jakoby miał wnieść coś dobrego przysłonił jej trzeźwy pogląd na sprawę.
Heh, ale tak było tylko na początku, prawda? Teraz musiała wyrobić sobie własny, bardziej rzeczywisty, pogląd na sprawę. Już nie odpływała myślami, skupiała się na tym, co mówił, każde słowo analizując. Aż dało się to zauważyć - zawsze gdy była uważna jej uszy nieznacznie poruszały się w górę i dół czy falowały na boki.
-Przywykłam do tracenia przyjaciół... -Cóż, nie da się ukryć. Wielu z nich była po prostu... martwa? Żywot nieśmiertelnego. -Zresztą, gdybym tego pragnęła, to skierowałabym taką prośbę lata temu.
Nie śpieszyła się z wyczarowaniem ognia, nie przyszedł na to jeszcze czas. Choć w gotowości do użycia magii, to wolała wpierw swoje powiedzieć nim zaczęłaby podgrzewać atmosferę w inny sposób niż słowami.
-N-Nie ja jestem twoim wrogiem...
To była ostatnia rzecz jaką zdołała wypowiedzieć nim naruszono jej duszę. Zdecydowanie wolałaby aby pozostała ona szara. Brzydki, smutny i wręcz depresyjny kolor w pełni oddający bezsilność i beznadzieje... ale przynajmniej nikt wówczas by nią nie miotał!
W momencie, gdy tylko usłyszała o błękicie, a następnie sama takowy przybrała uniosła prawą łapę przywołując znane już dobrze płomienie. Siły uderzenia nie powstrzyma, ale lepiej oberwać w przyjazny sobie ogień i przypalić trochę futra, niż prosto w kości.
W takich chwilach przydałaby się moc leczenia samej siebie. Ból przeszył jej ciało.. nic dziwnego, bycie piłeczką do rzucania dla psychopaty nie mogło być w końcu przyjemne. Na chwilę została na ziemi, na którą padła po odrzucie.
-...nie wiem co strzeliło ci do głowy ale nie ja przyczyniłam się do jakichkolwiek twoich krzywd. Słyszysz? Mówiłam - nie ja jestem twoim wrogiem i tym, z kim powinieneś walczyć.
Mimo swoich słów i tego, że znajdowała się praktycznie na kolanach uniosła obie ręce tworząc kilka płomieni wokół siebie. Ciekawie musiało to wyglądać z perspektywy widza - z jednej strony tarcza z kości, z drugiej zapora ognia.
-Skończ to nim komukolwiek stanie się krzywda... Chyba nie sądzisz, że będzie to prosta zabawa?

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pią Maj 20, 2016 1:15 pm

Jako że Toriel w ostatniej chwili zdoła się osłonić płomieniem (Gaster, mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę że to nie było zbyt grzeczny z twojej strony. Swoją żonę też tak traktowałeś? W sensie rzucałeś nią o wszystkie ściany w domu i okolicy? Jeżeli tak to oficjalnie jesteś totalnie szalony i powinieneś się leczyć.). Z drugiej jednak strony ogień który stworzyła lekko ją przypalił i zadał małe obrażanie. Stworzenie zapór powiodło się obydwum potworom (A może raczej potworowi i bezdusznemu? To nie ma znaczenia. Chyba.). Co teraz? (Królowo, w normalnej sytuacji radziłbym ci uciekać, ale jako że walczysz z Gasterem to pewnie podczas biegu: strzeli do ciebie ze swoich blasterów jakieś 10 razy, potem porzuca parę razy tobą o ściany, a na sam koniec walnie w łeb kością. No chyba że teraz ma humor na eksperymenty... wtedy tylko cię ogłuszy, zaciągnie do swojego laboratorium i sprawi że będziesz przeżywać przez długi czas ogromny ból i dopiero wtedy umrzesz, ale w ogromnych męczarniach... W każdym razie: nie uciekaj, albo... Może ucieczka zadziała? Sam nie wiem. Tylko powiedziałem ci jakie są opcje. Nic innego nie mogę zrobić, ale wiem że jesteś już dużą kozą i że na pewno sobie poradzisz... chyba...)

Toriel: 75% HP + lekko przypalone futro + Zapora z ognia

vs.


Gaster: 85% HP + 0.000003% przekonania + Zapora z kości

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pią Maj 20, 2016 7:32 pm

- Krzywdy? - powtórzył jakby go to obchodziło. Towarzyszący mu brak jakichkolwiek emocji w głosie, teraz nawet i na jego twarzy bez żadnego wyrazu, w niczym nie pomagały. Trudno było odczytać, czy jest zadowolony, zły, czy jej słowa chociaż trochę poruszyły resztki potworzej duszy, która może tkwiła tam gdzieś w środku i czeka na wyzwolenie. Był pusty jak na bezdusznego przystało. Pusty i bez najmniejszej chęci poprawy tej sytuacji.
- Gdybym zwracał na to uwagę, zamiast ciebie stałby tutaj Asgore. Ale widzisz. Nie obchodzi mnie przeszłość. Nie w tak wielkim stopniu by dopiero teraz mścić się za to wszystko. - spojrzał na nią. Nic nie stało na przeszkodzie, żadne kryształowe światło nie padało w idealny sposób by ukryć to przeszywające spojrzenie, starające się odczytać wszystkie emocje ofiary. Mieszający się ze sobą ciepły i zimny blask, zdawał się być całkowicie obojętny na wszystko dokoła, chociaż to tylko częściowa prawda. Było w tym trochę jakiś emocji. Tylko jakich?
- Skąd niby możesz wiedzieć z kim powinienem walczyć? Z resztą, robię to jedynie dla własnej uciechy. - wypowiadając te słowa, posłał w jej kierunku porcję kości, które pędziły jak strzały na, w pewnym sensie, bezbronną kozę. To była jedna z tych szybszych salw, które miały być ciężkie do skontrowania. Ale znając możliwości samej, królowej pewnie uda jej się ich uniknąć w mniejszym czy większym stopniu. Ale coś trafi.
- Nie zauważyłaś? Tego właśnie chcę. By wszyscy dokoła cierpieli. - mruknął, wykonując kolejny ruch ręką, przyzywając kościste szpikulce zaraz pod stopami królowej. Wystrzeliły w powietrze wprost z pod niej. Ciekawe jak sobie z tym poradzi?
- Już o tym mówiłem.. To tak piękne uczucie, niszczyć czyjeś marzenia i nadzieje. - na jego twarzy znów pojawił się obleśny uśmiech.
Nie miał zamiaru na nic czekać. Użył swojej iluzji by stworzyć im lepiej wyglądające pole walki. Czarną kostkę. I oczywiście, tylko on wiedział, gdzie są wyboje, gdzie dziury, gdzie ściana jest bardziej pochyła. Toriel pewnie też w końcu się zorientuje, ale nie da jej czasu na patrzenie. Zaczął posyłać w nią kolejne salwy kości, które przy okazji miały zniszczyć lecące w jego kierunku ogniste pociski. Będzie ich sporo. Jak nic.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 23, 2016 7:47 pm

Nie dane jej było walczyć w ostatnim czasie, a przynajmniej nie tak poważnie jak to teraz wyglądało. Nie znała Gastera, jego sposobu walki ani zagrywek. Z drugiej strony słabą kózką też nie była, więc może nie wszystko było na straconej pozycji? Cóż, na pewno sama do starcia bezpośredniego dążyć nie chce. Heh, mniejsza, że już dawno walka się zaczęła, ona i tak spróbuje po swojemu. Utrzymywała zaporę z ognia i skupiła swój wzrok na przeciwniku. Przypalone futro było odrobinę uciążliwe, jednak nie miała problemu z ignorowaniem tego faktu i zachowaniem odpowiedniej pozy.
-Tak naprawdę nie chcesz walczyć i zabijać. -A te rzucenie o ścianę to tylko tak w ramach przywitania, co? -Nie, to nie jesteś ty.
Poczucie zdrady? Zawiedzenie się? Żal? Nagle jakby to wszystko straciło na znaczeniu, stało się mniejsze i nie ważne. Dumnie podniosła pysk i posłała mu wzrok osoby gotowej podjąć wyzwanie. Nie była pewna czy podoła walce, jednak nawet przez moment nie chciała tego po sobie pokazać. O nie, w tym momencie coś w niej pękło - cierpienie schowała gdzieś w głębi, a na zewnątrz wyciągnęła to drugie, skrywane oblicze.
Nie odezwała się więcej na ten moment. Wystarczyło patrzeć aby zobaczyć każde uczucie jakie ją przepełniało, nie potrzeba było do tego słów. Była gotowa na atak i gdy tylko ten nastąpił machnęła lewą łapą jakby policzkowała niewidzialną postać przed sobą. Na co jej zapora z ognia, żeby tylko wisiała wokół niej? Tym jednym ruchem wprawiła ją w ruch, niczym falę rozchodzącą się po wodzie rozesłała aby powstrzymać kości. Jednocześnie prawą kończynę podniosła przed siebie wytwarzając na miejsce poprzednich kolejne ogniki.
Nadal jednak milczała. Zbierała myśli? Nie miała nic do powiedzenia? A może odkładała ten moment w czasie, aby poczekać na spokojniejszy moment?
Niestety ataku tuż spod stóp już nie zauważyła i jedynie zdołała osłonić się łapą, aby oberwać bardziej w kończynę niż twarz. Uh, polała się krew? To by była odmiana - była już niebieska, więc czemu by nie zabarwić się teraz na czerwono?
Trzymała rękę przy nosie prawie dotykając futrem nozdrzy. Drugą ręką utrzymywała powstały ogień - wierzyła, że zawsze trzeba było jakikolwiek utrzymać, wszak atak mógł przyjść nagle. Podirytowana kilka razy przejechała wzrokiem na boki obserwując nastającą ciemność. Więc walka jest nieunikniona, co?
-Naprawdę myślisz, że to będzie takie łatwe?
Odsunęła łapę od twarzy wykorzystując ten ruch do utworzenia kolejnego ognia. Na jej pysku zaczął jawić się delikatny, podstępny uśmieszek. Nastroszyła uszy, a oczy szeroko przymrużyła.
-Ten, którego znałam był może... specyficzny. Ale nie był Tobą na pewno.
Oceniała po urywkach z przeszłości. Czy słusznie - to już jej nie obchodziło, zrobienie z Gastera wroga było teraz najlepszą opcją, a nie mogła uczynić tego, gdyby nadal widziała w nim znajomego sprzed lat. Nie ważnie czy prawdziwie, czy nie, zrobiła ze stojącej przed nią postaci inną osobę.
-Jesteś chorym tworem zagrażającym królestwu. Mojemu królestwu.
Czy ona naprawdę to powiedziała? Dlaczego? Przecież uciekła z zamku. Eh, naprawdę w tej lini czasowej coś musiało się pomieszać, że tak bardzo nabrała siły i przywiązania do czegoś, co porzuciła. Miała dość tej bezsilności króla i straży. Może i Asgore był idiotą, prawo dotyczące ludzi było jeszcze większym idiotyzmem, ale ona nadal pozostawała królową i nie mogła po prostu odciąć się od reszty. Na początku może i to działało, teraz jednak wkroczył zbyt wielki chaos.
Zaśmiała się kończąc swoje słowa. To nie był wyraź przyjaźni, ale też nie zakrawał o szaleństwo. Nie, zmysły tutaj potracił Gaster, prawda? Ona po prostu walczyła za swoją własność, niczym lwica broniąca młodych. Jej kolej na atak. Mniejsza z polem walki czy ciemnością. Właściwie tak było dla niej lepiej - nie widząc okolicy nie miała oporów, że coś zniszczy. Skupiona na jednym punkcie jakim był Gaster zdawała się być zahipnotyzowana. Rozszerzyła gwałtownie obie kończyny tworząc kolejne płomienie. Mogła tak machać w nieskończoność ale na co jej to? Te kilka-kilanaście ogników miały być tylko odwróceniem uwagi, aby rozkładając ręce na koniec rozpocząć prawdziwy pożar tworząc dookoła ich obu pierścień ognia z którego wylatywały kolejne ogniki.
Miała ochotę podpalić wszystko, otoczyć ogniem ich obu, nie zważając ile ruchów musi wykonać i jak bardzo ją to będzie męczyło. Może i była naiwna oraz dobroduszna, może i unikała walki, może nawet nienawidziła siebie za każdy moment, gdy kazano jej użyć siły... ale nosiła w sobie coś więcej niż duszę zwykłego potwora. A skoro nie dało się przemówić do rozsądku, to trzeba było wypełnić powietrze ogniem. Przypali się? Trudno, ważne aby przypalić też i Gastera. No i kości.. Utrzymanie ognia wszędzie było męczące, ale stwierdziła, że celowanie w środku praktycznie ogniska też nie powinno być takie łatwe.
-Choćbym miała zginąć to moją rolą jest bronić innych.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 23, 2016 8:20 pm

Większość kości z szybkiej salwy Gastera zostało spalonych, ale jednej udało się trafić w kolano królowej. Gdy szkielet zaatakował królową kościstymi szpikulacami te wysłały ją na krótko w powietrze i... rozerwały jej ubranie... No dobra, nie całe ubranie tylko jakieś 55% (Gdyby było więcej prawdopodobnie nie mógłbym do was teraz gadać.) Iluzja ciemnej kostki na nic się zdała jako że Toriel stała w miejscu i tylko wysyłała naokoło płomyki. Większość Trafiła w Gastera (Hej Gaster, nigdy nie sprawdzałem co się stanie jak się upiecze galaretę i czuję że lepiej żebyśmy teraz tego nie sprawdzali, więc bądź grzecznym chłopcem, padnij na kolana i błagaj tą kozę o przebaczenia. Może przeżyjesz. To moja przyjacielska rada nr. 3. Mam nadzieję że tym razem jej posłuchasz.).


Toriel: 45% HP + zasłona z płomyków + lekko przypalone futro + kość w kolanie (lekko wbita) + ubranie rozerwane w 55%

vs.


Gaster: 69% HP + 0.00004% przekonania + Zapora z kości (Nieco mniejsza)

_________________
KP
Skarbiec


Ostatnio zmieniony przez Alex2 dnia Sro Maj 25, 2016 8:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Pon Maj 23, 2016 11:13 pm

(*Mówią, że ma pisać, to pisze* ;_; )

Oberwawszy kością poczuła ból przenikający ją przez całą dolną kończynę. Nawet się skrzywiła, jednak nie pozwoliła sobie na zachwianie postawy. Właściwie byłoby to dość niebezpieczne gdyby teraz, kontrolując taką ilość ognia wokół nich, nagle straciła równowagę.
Jej ubranie rozerwało się okrywając niewielką część ciała - na szczęście akurat tą, która powinna być zasłonięta. Zresztą i tak miała futro, które z braku laku dałoby dostateczną ochronę. Z drugiej zaś strony większość białych włosków pokrywał teraz brud i z białej powoli stawała się jasno-szara. Do tego miejscami krótkie futerko kleiło od cieknącej powoli krwi z kilku otarć oraz ran. A i o przypalonych włoskach zapomnieć nie można.
Raz kozie śmierć - bardziej już siebie nie załatwi. Wolała nie kombinować z kością wyciągając nią. Jednym z ogieńków przypaliła wbity problem licząc, że spali ją jak najmniej przy tym ogniem muskając własnej skóry.
Sytuacja dla niej dobrze to nie wyglądała, należało postawić wszystko na jedną kartę - zwiększyć ogień i zaatakować nim Gastera ze wszystkich stron. ...byleby tylko jej starczyło sił na utrzymanie rozciągającego się na prawie całą przestrzeń kostki ognia.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Wto Maj 24, 2016 12:03 am

- Skąd niby wiesz czego mogę chcieć?! - warknął z wyraźnym zdenerwowaniem zaciskając dłonie w pięści. Ta rozmowa zaczynała go irytować. Toriel usilnie starała mu wmówić, że to co robi jest złe, że nie prowadzi do niczego, że nie jest tym czego powinien pragnąć. Zmienić swoje zachowanie? Całe swoje dotychczasowe życie, które było niezmienne od czasów gdy zaczęło mu całkowicie odbijać? Tak nagle, bez większego powodu i tylko dlatego, że chciała tego Królowa? Nie był jej poddanym. Nie był nawet poddanym Asgore'a. Nie należał do nikogo i nikt nie miał prawa dyktować mu jak ma żyć i co z tym życiem robić. W jaki sposób je wykorzystywać i czy ma to być robione w dobrych czy złych celach. Na pewno nie zmieni tego teraz. Kiedy bawił się tak doskonale w starciu z płomieniami. Widok tych wszystkich ran jakie jej zadał. Był tak piękny. Napawał jego stuknięte ego radością i satysfakcją. To nie była jedna z tych ofiar, która zdychała po jednym trafieniu kością. To godny przeciwnik, który zdołał mu coś zrobić, nawet jeśli Gaster wciąż robił więcej. Umiejętności Królowej były mu znane. Ona jednak nie znała jego. Nie wiedziała jak z nim walczyć. Mało kto z resztą wiedział. Kości są tak wszechstronne. Można z nich zrobić wszystko. Wystarczy mieć pomysł. Kolce i salwy to jedynie najprostsze rozwiązania, ale jakże skuteczne. Efekty były widoczne gołym okiem.
- Ono nie jest twoje! - zaśmiał się. - Zrzekłaś się go odchodząc z zamku. Nie jesteś nikim innym jak tchórzem, który postanowił zawracać sobie głowę własnymi sprawami niż próbować obalić stare rządy. Uważałaś, że pomożesz ludziom, ale oni i tak wpadali w łapy Asgore'a. Jak się z tym czujesz? Z tą myślą, że nie byłaś w stanie ich ratować i zamiast pozbyć się źródła problemu leczyłaś jedynie objawy? - mówił nie zmieniając tonu ani na chwilę. Nawet jeśli by to ją rozwścieczyło, to nic. Wtedy każdy popełnia najwięcej błędów. Na to szczerze liczył, chociaż wiedział, że tak podstępna sztuczka raczej nie zadziała. Miło jeśli okaże się, że się mylił. Mimo to, nie liczył, że te kilka słów wygra całe starcie. Toriel dała piękny pokaz swoich umiejętności otaczając wszystko płomieniami. Popełniła jednak błąd. Wciąż widziała miłosierdzie, szansę dla niego i zamiast spopielić od razu, wahała się, Robiła jedynie podstępne sztuczki, każdy wie, że w ostateczności i tak go nie zabije. Po co więc ta farsa? Myśli, że jeśli z nim wygra to coś zmieni? Bardzo śmieszne. Wręcz żałosne. Jak można być tak naiwnym? Czy za mało dał już wskazówek? Nic go nie zmieni! Nic. Musiałoby się stać coś doprawdy niesamowitego i poruszającego, by zmienił swoje nastawienie.
Nie czekał zbyt długo na to co zrobi Toriel. Otoczył się kościstą klatką by utrudnić płomieniom dotarcie do jego własnych gnatów. Skoro wszystko dokoła już tak pięknie się paliło, nie miał po co się powstrzymywać. Przywołał wszystkie trzy smocze łby jakie miał w swoim zanadrzu. Łypały i powarkiwały niewzruszone sytuacją dokoła. Skupiały się jedynie na swoim celu. Na kozie, która w tym momencie starała się coś zrobić z kością w kolanie. Wykorzystał tą chwilę słabości. Wystrzelił ze wszystkich trzech Blasterów, celując wprost na Toriel. Nawet jeśli zdoła wykonać unik, on już będzie czekał z przygotowaną salwą kości. Klatka w niczym mu nie przeszkadza. Nie musi się ruszać. Nie musi nawet wykonywać gestów, to tylko czysta formalność. Zna otoczenie i orientuje się wystarczająco by wycelować. Nawet jeśli miałby strzelać z Blasterów na oślep - mają własne oczy i potrafią co nieco same. Celowanie i strzelanie to żaden wysiłek. Może ich używać w nieskończoność. Jeśli jeden nie trafi, wystrzeli drugi, a za nim trzeci. Trzeba się z nią rozprawić szybko, zanim straci panowanie nad ścianą płomieni. Koścista klatka może i ochrona, ale raczej zmasowanego ataku nie wytrzyma na tyle, by nic się Gasterowi nie stało.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Sro Maj 25, 2016 9:11 pm

Blastery zadały Toriel poważne obrażenie. Choć miało to też swoje dobre strony: zniszczyły kość którą oberwała królowa oraz sprawiły że ta się potknęła przez uniknęła kościstej salwy Gastera. Skoro już o tym szkielecie mowa: oberwał znowu kilkoma płomykami (Najlepiej by było gdyby dostał raz, ale porządnie z miotacza ognia, ale małe magiczne płomyki też mogą być). Poza tym ubranie królowej znów zostało rozerwane, ale tym razem nieco mniej niż poprzednio. (Królowo, wytrzymaj jeszcze. Dasz radę przeżyć, racja? Jestem pewien że uda ci się wygrać! Tak w ogóle Gaster: król chyba nie będzie zbyt szczęśliwy jak dowie się że zabiłeś jego żonę, więc może sobie od... czekaj... Gdy mówię żebyś nie zabijał to zabijasz... więc... Zabij ją! Użyj kościstych szpikulców! Zrób ich mnóstwo! I ustaw tak swoje Blastery żeby unik był niemożliwy! Rozszarp ją na strzępy! To jest moja przyjacielska rada nr. 4! Zabij ją!)


Toriel: 20% HP + zasłona z płomyków + lekko przypalone futro + ubranie rozerwane w 75%

vs.


Gaster: 64% HP + 0.00002% Przekonania + Zapora z kości

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Czw Maj 26, 2016 6:53 pm

To już koniec. Czuł to. Toriel dłużej już nie wytrzyma. Użył swoich najsilniejszych ataków, więc nie ma opcji, by dała radę przetrwać to, co zaraz nadejdzie.
Obrzydliwy uśmiech nie zszedł z jego ust ani na chwilę. Rozkoszował się tymi sekundami, jakby nigdy nie miał doświadczyć tak pięknej zabawy. Królowa była idealna. Potrafiła wiele wytrzymać, ale sama nie robiła tak wielkich szkód by zaszkodzić więcej niż tylko trochę poobijać. Z resztą, nawet nie wypoczął po ostatniej rzezi jaką zrobił! To chyba idealnie świadczy o tym, że nie tak łatwo go złamać, ale też i nie ma przeciwnika, któremu zależałoby na zabiciu go.
Stworzył o wiele większą salwę kości niż, którakolwiek z poprzednich. Posłał ją w kierunku Toriel, w tym samym czasie ustawiając Blastery w taki sposób, że gdziekolwiek nie wykona uniku - oberwie od nich. Złapią ją w swoją paszczę, czy wystrzelą laser. To tylko kwestia czy się do nich zbliży czy nie. Jeśli zechce zaatakować smocze łby, oberwie kościstymi szpikulcami od dołu i zaraz po tym znów kolejną salwą. Będzie tak robił w kółko, i w kółko, i w kółko. Śmiejąc się. Patrząc jak obrywa.  Poczeka, aż będzie niezdolna do ruchu, a wtedy używając swoich pomocny kościstych rączek ją unieruchomi, by własnoręcznie zakończyć jej żywot.

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Wto Maj 31, 2016 3:39 pm

Rozmowa podczas walki, co? Gadatliwa z niej osoba była, a każdy moment starała się wykorzystać na przekazanie tego, co siedzi w jej głowie. Może i nic tym nie zdziała, ale takie zachowanie pomagało jej w skoncentrowaniu się i zbieraniu myśli, inaczej pewnie błądziłaby nimi po każdym elemencie swojego życia wzbogaconym o odpowiednie komentarze podsyłane jej przez umysł.
-T-Ty.. -Wypowiadanie słów stawało się coraz bardziej trudniejsze -...m-mogłeś tyle osiągnąć. Mogliśmy... d-dać ci wszystko.
Każde kolejne otwarcie ust przynosiło ze sobą krwawy posmak. Czerwony kolor już brudził jej kły i pyszczek, jednak ona sama o to nie dbała. I tak była już cała brudna. Miejsca, gdzie były rany można było dostrzec niezwykle wyraźnie - na białym futrze karmazynowa krew była niczym plamy po winie lub burakach na jasnym obrusie - nie dało się tego w żaden sposób nie zauważyć.
-Mogłeś m-mieć marzenia.. cel w życiu.. A o-oddałeś się żądzy. To nie jest c-cel, a-ani tym bardziej życie... Zniszczyłeś siebie i wszystko co miałeś nie dostając n-nic w zamian. W-Właściwie jesteś już martwy, a tym pustym ciałem porusza o-obca żądza mordu.
Jeszcze miała siłę się utrzymywać, choć zapewne na krótki czas. Właściwie nawet nie zastanawiała się, czy zaraz padnie na kolana, czy może zemdleje. Najważniejsze w tej chwili było utrzymywanie ognia. Ból przechodził przez całe jej ciało, jednak to tylko bardziej ją motywowało - miała być silna, tak? Nie robi tego dla siebie tylko.
Słowa Gastera miały na celu ją zdołować, jednak tak naprawdę przyniosły odwrotny skutek. Znała swoje błędy i widziała własną winę. Wiedziała, że przegrała na wszystkich płaszczyznach... i to nie raz, ine dwa. I się poddawała, coraz to bardziej i bardziej. Ale to było zanim wszystko wokół zaczęło się mieszać i wariować. Można powiedzieć - w normalnej lini czasowej, a nie wtedy, gdy zaczęły się one na siebie nakładać jak to właśnie miało miejsce.
-Uaktualnij informacje m-mój drogi. -Uśmiechnęłaby się, jednak ból jej na to nie pozwalał -...Nie mam z-zamiaru dalej siedzieć b-bezczynnie.. D-Dlatego stoję tutaj przed t-tobą. Może i uciekłam.. A-ale nadal jestem o-odpowiedzialna za królestwo i j-jego mieszkańców. -Jak za każdą istotę w nim, czy to potwora czy człowieka -...d-dlatego nie pozwolę Ci t-tak łatwo wszystkiego zniszczyć.
Cóż, najwyżej umrze. Nie zamierzała dalej siedzieć w zamknięciu i udawać, że świat jej nie obchodzi, nie teraz, gdy ciągle czuła brzemię na swoich barkach, a myślami coraz częściej uciekała w kierunku własnej odpowiedzialności. Kto tam wie, co się wydarzyło? Może to zamieszanie z liniami czasowymi? Albo po prostu obecność Friska tak na nią zadziałała? Inne dzieci? Hmm, nie ona była stworzona do rozważania na takie tematy - po prostu czuła, że musi działać i coś zmienić.
Niestety sprawy obrały niekorzystny dla niej tor. Od ataków została nie tylko poważnie zraniona ale i padła na kolana ledwo oddychając. Podparłaby się rękoma, ale te wciaż utrzymywała w gotowości aby kontrolować wszechobecny ogień. Podniosła pysk, teraz nie tylko usta i kły lepiły się jej od krwi - również z głowy leciało kilka strumyków, które następnie skapywały na jej nogi. Zresztą te też były brudne - tam, gdzie nie było krwi miała futro brudne od kurzu czy też ziemi. Dodatkowo przypalone aż do skóry placki też uroku jej nie dodawały. Heh, umieranie nie jest takie piękne, co?
Oceniła na szybko sytuację - nie wyglądało to zbyt dobrze, być może kolejnego ataku już nie przeżyje. Pozostało tylko jedno.
-N-Nie pozwolę ci dalej n-niszczyć tej krainy.. -Wyprostowała łapy, które dotąd ze zmęczenia niedbale jej opadały -...choćbym miała zabrać cię ze sobą do piekła.
Cóż, może nie tego religijnego piekła - prędzej fizycznego. Nie liczyło się już czy sama zginie z oparzeń, czy braku siły - cały ten ogień który ich otaczał i wypełniał ciemną kostkę skierowała na Gastera. Każdy osobny płomyk, każde pasmo ognia czy stworzoną wcześniej obręcz. W normalnych warunkach zaciśnięcie na przeciwniku mocnej kuli ognia nie było niczym trudnym, po prostu nie walczyła tak na co dzień, bo nie uznawała siły. W końcu miała w sobie moc boss potwora.
W tej jednak chwili była zbyt osłabiona walką i zaatakowanie Gastera taką ilością magicznego ognia, że wypełniał całą przestrzeń wokół nich było ponad jej siły. A jednak to uczyniła licząc się z konsekwencjami. Wykonała jeden z najsilniejszych ataków, zbierając całe pomieszczenie pełne jej magii i uderzając zewsząd w Gastera. Niestety miało to i swoją wadę - tak silne nadwyrężenie organizmu spowodowało, że tuż po uderzeniu padła wpierw rękoma na podłoże, a następnie już łokciami. Poczuła w ustach smak krwi, którą to następnie wypluła prawie się przy tym krztusząc. Wygrała? Przegrała? Nie, na pewno to drugie - wszak zużyła całą siłę jaką miała i czuła w sobie, że pociągnie może jeszcze kilka minut. Nie widziała już nawet czy właściwie zabiła Gastera, czy go mocno zraniła, czy może ledwo dała radę odebrać mu część życia - i tak nic więcej nie mogła teraz wykonać. Po prostu leżała prawie na ziemi, podpierając się jedynie łokciami i czekając aż zemdleje.. albo ktoś ją zabije.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 435
Join date : 10/04/2016

PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   Wto Maj 31, 2016 5:42 pm

Ogień królowej ocalił ją przed większością kości Gastera a jego samego bardzo zranił. Niestety, parę kości trafiło rozrywając jej ubranie oraz sprawiając że zrobiła parę kroków do tyłu... prosto do paszczy jednego z Blasterów który od razu chwycił ją w swoją paszczę i zaczął szarpać na boki jednak po jakiś dwóch minutach wypuścił ją. Po krótkiej chwili usłyszeliście kroki i zauważyliście że do was zbliżają się dwa psy... to były Dogamy i Dogaressa! Najwyraźniej mieli patrol gdzieś w okolicy i usłyszeli odgłosy walki. - Co tu się dzieje? - powiedzieli razem. To co teraz?


Toriel: 4% HP + poważnie osłabiona + przypalone futro + ubranie rozerwane w 90%


vs.


Gaster: 19% HP + 1,5% przekonania + zapora z kości

_________________
KP
Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ukryta samotna ławeczka   

Powrót do góry Go down
 
Ukryta samotna ławeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ukryta ławeczka
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni
» Czuję się samotna.
» Dur-Shurrikun
» Ukryta polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: