IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aiden Scott McKennedy

Go down 
AutorWiadomość
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Aiden Scott McKennedy   Pon Maj 15, 2017 7:23 pm









You care so much you feel as though


you will bleed to death with the pain of it





Personalia

Aiden Scott McKennedy. Obecnie dwudziestoletni mężczyzna będący wyjątkowym człowiekiem z połówką duszy na koncie. Nie wygląda jak typowy człowiek, nie zachowuje się jak ktoś z powierzchni. Jest totalnym odmieńcem.


Wyglad


POWIERZCHNIA


Klik lepszy ref
Niegdyś zwykły człowiek z bujną rudą czupryną, opaloną skórą, charakterystycznymi dużymi tunelami w uszach. Tak, skupmy się teraz na tym. Największym atutem Aidena była w tamtych czasach jego bujna grzywa grubych i gęstych rudych kłaków. Były one długie, lekko pofalowane, zawsze pozostawione w nieładzie jak gdyby nasz chłopaczyna właśnie wstał z łóżka i wyszedł tak z domu. Tak naprawdę przeczesywał je wielokrotnie i dbał o nie bardzo mocno, niestety grube kudły nie chciały się układać, żyły własnym życiem. Dlatego też żeby życie było łatwiejsze miał ich o połowę mniej niż inni. Tak, pół łepetyny miał łysej, a nawet więcej niż pół, ponieważ z drugiej strony także część głowy miał wygoloną, więc włosy zajmowały mu mniej więcej 1/3 powierzchni. Mimo to były tak gęste i grube, że gdyby je porządnie wyprostować  i przyklepać mogłyby zakryć całą wygoloną powierzchnie głowy na nowo. Kolejną bardzo mocno rzucającą się innym w oczy rzeczą były duże tunele w jego uszach mierzące 26mm. Mimo tego, jak zostały one mocno rozepchane miał on jeszcze w tym miejscu sporo skóry na większy rozmiar kolczyka. Tunele były zawsze zadbane, a ozdoby tam wkładane były najczęściej akrylowe. Jego ulubionymi kolczykami były czarne oraz przeźroczyste kółka, a także świecące w ciemności białe plugi w kształcie czaszki, które mogły świecić w ciemności. Jeśli chodzi o cechy twarzy chłopaka, to miał on duże zielone oczy, lekko zadarty nos oraz wąskie usta. Dodatkowo jego brwi były w miarę zadbane, ale też przerwane w jednym miejscu, które zapełniała krótka blizna. Budowa ciała Aidena nie była taka zwykła. Był on na prawdę dobrze zbudowaną osobą, w dodatku też bardzo wysoką. Mierzył on ponad 198cm, chociaż czasami nawet była mowa o 202cm. Wiele osób porównywało go do Slendermana, Guliwera, giganta. Cóż, już od najmłodszych lat przewyższał on swoich rówieśników. Do tego wszystkiego był on jeszcze lekko umięśniony. Patyczakiem nie mógł się nazwać, tyle było mu wiadome. Ah, jeszcze kolor skóry. No tak, od zawsze Aiden był nieco opalony, a jego skóra wpadała lekko w odcień pomarańczowego. Wciąż był to jednak zwykły, naturalny kolor. Jego ubiór był dość normalny. Typowe dla niego było noszenie różnorakich bluzek na krótki rękaw z dziwnymi nadrukami, pod to zaś szła jakakolwiek bluzka z długim rękawem. Wszystko dopełniała czarna rozpięta bluza, para luźnych dzińsów oraz trampki bądź adidasy. Wpasowywał się trochę w nerdowski styl gdyby tak bardzo skupić się na jego ubiorze.


PODZIEMIE


Klik lepszy ref
Po upadku do podziemi i przeżyciu choroby, która zmieniła wiele aspektów w jego wyglądzie Aiden wciąż wygląda podobnie jak kiedyś, jednak nastały tutaj bardzo widoczne zmiany. Pierwszą zmianą są włosy, które puchate i kręcone jak niegdyś stały się nieco dłuższe, jednak boki wciąż są idealnie wygolone i przynajmniej teraz z daleka widać, jak zadbana jest owa czupryna należąca do giganta. Włosy nie są już koloru ciemnopomarańczowego, zaś przybrały pudrowo różową barwę, a także zaczęły z czasem same z siebie świecić, lub przynajmniej pobłyskiwać. Jego tunele nie uległy znaczącej zmianie, jedynie powiększyły się o jeden milimetr. Na jego buźce już zamiast tylko jednej blizny, która przedzielała jedną z jego teraz już pudrowo różowych brwi widnieje także druga, długa i gruba blizna idąca mu przez całą długość prawego oka. Szczęście, że wciąż on na nie bardzo dobrze widzi. Sam nie wie jak powstała ta blizna. Obudził się z nią, zaś kapłanka nigdy nie wyjawiła mu w jakich okolicznościach się jej nabawił. Najpewniej podczas upadku zawalił w kamień znając jego wszechobecne szczęście. W budowie swojego ciała także nie zauważył on jakichś specjalnych zmian. Tak samo wysoki, tak samo umięśniony, jednak kolor skóry zmienił mu się diametralnie, ponieważ z opalonego kremowego wpadającego w pomarańcz stał on się chodzącą różową landrynką. Dosłownie, jego obecny kolor skóry to siny, może blady róż. Ostatnią rzeczą, jaka zmieniła się w nim samym to rodzaj ubioru. Tym razem to zależy od dnia. Raz schludnie, raz z buntowniczą nutą. Najczęściej jednak odziewa on ciemne bluzki z krótkim rękawem ze świecącymi w ciemności nadrukami oraz czarne dżinsy, niektóre podarte. Do tego para luźnych butów także w czarnym kolorze ze świecącym w ciemności paskiem po boku i żółtymi sznurówkami. Cały wygląd mogą dopełniać różnorakie bransoletki wykonane z materiałów, drewnianych korali i gumy, a także nieśmiertelnik na jego szyi.


Charakter

Aiden zazwyczaj jest istną oazą spokoju. Zawsze patrzy trzeźwo na świat i stara się nie podejmować pochopnych decyzji, dlatego też jego życie nie jest zbytnio ekscytujące. Chłopak stroni od jakichkolwiek konfliktów, kłótni i bijatyk, chociaż jeśli najdzie taka potrzeba to on jako pierwszy zrobi krok do przodu posuwając się do przemocy. Źle też czuje się kiedy przy nim kłócą się dwie osoby. Nie wie jak ich powstrzymać, mimo, że bardzo chce i w ostateczności powoli zaczyna się wycofywać unikając problemów. Niezręcznie czuje się on też w grupkach a zwłaszcza, kiedy nie zna większości ze zgromadzonych. Denerwuje się, stara się jak najszybciej zmyć z miejsca zdążenia pod wszelakimi pretekstami. Mimo wszystko często ukrywa on swój strach i promienieje szczęściem. Dodatkowo jest bardzo kulturalny, stara się jak najmniej uprzykrzać innym życie. Niestety maska, jaką nosi w tłumie zostaje zdjęcia od razu, gdy tylko może on spędzać swój wolny czas samotnie. Aiden w środku jest bardzo rozdarty i często w samotności lubi się wypłakać niczym dziecko, ponieważ często nie wytrzymuje już z ukrywaniem swoich prawdziwych emocji. Jak każdy musi to wszystko nieraz wyrzucić z siebie. Chłopaczyna jest przez to bardzo emocjonalny. Może popłakać się ze szczęścia, z przejęcia się czymś, z podekscytowania. Szczęście, że wszystko to stara się jakkolwiek maskować odwracając się tyłem lub znikając z pola widzenia na krótką chwilę. Swoich przyjaciół nie pozwoli obrazić nawet w najmniejszym stopniu. Jeśli ktoś zasłużył na jego zaufanie może czuć się jak pobłogosławiony wiecznym ochroniarzem u swojego boku. Jego spokój i powaga mijają w ułamku sekundy, jeśli ktoś wyśmieje ważną dla niego osobę. Jest on wtedy trochę innym człowiekiem, bardzo porywczym. Przebudza się w nim instynkt hm, macierzyński? Nie, to na pewno nie, aczkolwiek temperament z czasów powierzchni i gorąca głowa wracają na swoje miejsce. Ciężko go uspokoić, powstrzymać od rękoczynów o czym sam jest świadomy, dlatego też sam z siebie niechętny jest do zawierania nowych przyjaźni. Najlepiej niech wszystko kończy się na mało znaczącej znajomości.


Historia

Aiden, drugie dziecko państwa McKennedych, które narodziło się zaraz po pięć lat starszej Nell. Od zawsze ciekawy świata wiecznie wesoły chłopak, jednak grzecznym można było nazwać go będąc już na pograniczu szaleństwa. Uwielbiał pyskować, był istnym buntownikiem i robił wiele rzeczy nie tylko przeciwko rodzinie, ale także przeciwko samemu sobie.
Dzieciństwo. O tak, dość miło jest ono przez rudowłosego wspominane. Beztroskie życie, tysiące godzin spędzonych z NIĄ, dziewczyną z sąsiedstwa o imieniu Noah. Oboje byli przepełnieni chęcią życia, poznawania tego, co nie odkryte. Nie rozstawali się na krok, no chyba, że trzeba było rozejść się już do domów. Dziewczyna była jego jedynym przyjacielem, dla którego zlewał on wszystkich innych chcących zacieśnić z nim swoje więzy. Zawsze skupiał się na niej, zawsze stawał w jej obronie. Czasem dochodziło do bójek między nim a rówieśnikami, którzy wyśmiewali jego przyjaciółkę z powodu wagi, ale też i jego gdy wytykano mu bycie odludkiem zadającym się z ''pulpetem''. Nienawidził, gdy ktoś powiedział jakiekolwiek złe słowo na JEJ temat. Wolał gnoić swoje własne imię. Czasy szkoły podstawowej nie były dla niego lekkie, gdyż tam wszystko zaczęło się komplikować. Upokorzenia, ciągłe bójki, rodzice oraz siostra ciągle wzywani na dywanik dyrektora. Postanowiono o przeniesieniu Aidena do innej szkoły. Nie chodził już z Noah do jednej klasy, nie odzywał się do nikogo, nie chciał nawiązywać nowych znajomości. Całkowicie separował się od wszystkiego i wszystkich zamartwiając się o najważniejszą osobę w jego życiu mając zaledwie osiem lat. W domu każdy wiedział co się dzieje, nikt jednak poza Nell nie chciał integrować w jego życie i problemy mimo, że działo się to w tak młodym wieku. Noah o niczym nie wiedziała. Zawsze widziała go rozpromienionego, gdy tylko stał w progu jej drzwi.
- Aiden, twoja nauczycielka znów do mnie dzwoniła mówiąc, że odrzucasz każdego, kto chce się z tobą zakolegować. Ciągle też odwarkujesz innym, jesteś wrogo nastawiony. Rodzice musieli cię przenieść, zrozum to. Te częste bójki w końcu skończyłyby się czymś więcej niż tylko siniakami. - rzekła Nell stojąca w drzwiach pokoju chłopca, który właśnie pogrążony był w graniu na przenośnej konsolce. Spojrzał na nią lekko unosząc wzrok znad małego ekranu. - Wyjdź. Nie masz o niczym pojęcia. Nie ty chciałaś chronić Noah przed tymi wszystkimi idiotami, którzy wyśmiewają ją tylko ze względu na jej wygląd! Zamiast chcieć ją bardziej poznać, dać jej szanse ciągle mieszali i mieszają ją z błotem, a nawet z gównem! - krzyknął w stronę siostry i znów pogrążył się w klikaniu na małym pudle z ekranem. - Wyjdź. - rzekł znów, tym razem oschle i zimno. Tak nie zachowuje się typowy ośmio/dziewięciolatek. Był o wiele dojrzalszy. Przynajmniej takie wrażenie miała jego starsza siostra. Patrzał na świat trzeźwiej niż inne dzieci w jego wieku. Widział wszelkie otaczające go zło, chciał je zwalczyć, a wszystko tylko dla jednej osoby, która była mu tak ważna jak nikt inny. Dziewczyna westchnęła, zgasiła światło i powoli zamknęła drzwi do pokoju chłopaka zrezygnowana schodząc na dół do pokoju rodziców. - Znów to samo. On okropnie mocno przeżywa rozstanie z Noah, mimo że widuje ją codziennie w domu od razu po szkole. - powiedziała trzynastolatka do rodziców, którzy właśnie siedzieli na kanapie oglądając telewizję. - Wiemy słonko, ale musimy to przeboleć. Aiden dojrzewa szybciej niż inne dzieci, inaczej patrzy na świat. Dojrzalej. Nie znosi niesprawiedliwości, jednak musi wytrzymać. W gimnazjum znów będą się spotykać na co dzień. - odparła bezinteresownie matka.
Chłopiec inaczej zachowywał się w obecności nieznajomych, ludzi ze szkoły, z klasy i rodziny, a inaczej, gdy w pobliżu była jego blondwłosa przyjaciółka. Nie, ona już wtedy nie była dla niego tylko przyjacielem. Była czymś więcej, kimś naprawdę ważnym, zajmującym specjalne miejsce w jego sercu. Prawdziwe szczęście czuł tylko wtedy, gdy mógł znajdować się u jej boku, gdy mógł chronić ją od tych wszystkich obelg, z którymi stykała się gdy nie było go przez te kilka lat. Wtedy jeszcze był za młody, nie rozumiał dokładnie wszystkiego co czuje, wszystkiego co robi.
Czasy gimnazjum. Chwila, w której praktycznie każdy przechodzi ten pewny okres dojrzewania, który u Aidena zaowocował lekkim załamaniem nerwowym, o którym wiedział tylko on i jego siostra. Miał trzynaście lat. Znów był w jednej szkole z Noah, znów mógł ją chronić, a tego pragnął najbardziej. Wiele lat czekał na te chwilę, by znów być z nią praktycznie całymi dniami. Niestety tutaj też izolował się od innych skupiając się głównie na niej, a za dogryzanie jemu, jej lub i im obojgu wiele osób zarobiło pięścią w nos.
- Haha, guliwer znowu siedzi sam z pupletem! Spójrzcie tylko, zakochana para! Pewnie obściskują i całują się po kątach! - krzyknął jeden z rówieśników Aidena, gdy ta dwójka spędzała wspólnie czas siedząc na ławce na jednej z dłuższych przerw w otoczeniu jak dotąd błogiej ciszy i zielonych drzew. Chłopak nie znosił tego typu dogryzania. Jakby nie mieli co robić, musieli wpierdzielać się w życie prywatne innych i rzucać tak dziecinne teksty. Gorąca głowa rudowłosego tego nie wytrzymywała. Nerwy puszczały, a pięści szły w ruch. Tak samo było w tym przypadku, gdzie Aiden w dosłownie oka mgnieniu wstał na równe nogi stając naprzeciw chłopaków. Wszyscy byli od niego niżsi. Każdy miał może 170cm wzrostu, gdy on w tak młodym wieku mierzył już co najmniej 185cm. Był dla rówieśnika jak ściana wbijająca w niego swoje mordercze i zimne spojrzenie. On tracił kontrole podczas napadów złości, nie był sobą. Pierwszy cios został wymierzony, jednak nie przez Aidena, a przyjaciela osoby, w którą gniewnie wpatrywał się chłopiec. Krew zaczęła ciurkiem spływać z nosa Aidena cieknąc mu powoli po ustach, na policzki i na brodę, jednak ani jedna łza nie pojawiła się w kąciku jego oczu. Chłopak rzucił się na swojego napastnika, niestety przeliczył swoje możliwości, jako iż ich było trzech, a on jeden stający w obronie własnej oraz najważniejszej osoby w jego jakże młodym życiu. Chłopaczyna pewnie zostałby pobity przez ''bandę idiotów'', gdyby nie Noah, która zaczęła wykrzykiwać coś w stronę rówieśników. Od razu zwrócili swoją uwagę na nią zostawiając obitego Aidena w tyle. To była jego szansa. Wstał i uderzył jednego z oprawców w karczycho na tyle mocno, że pozbawił go przytomności. Wszystkie gierki i bijatyki nauczyły go umiejscowienia wielu słabych miejsc w ludzkim ciele. Reszta z nich, rzekomych kolegów głównego napastnika przestraszyła się, pobiegła po nauczycieli. Chłopak ciężko oddychał, westchnął głęboko i stanął naprzeciw przerażonej blondynki. - Wszystko w porządku Noah. Wszystko w porządku...
Znów wieczny dywanik dyrektora, na którym lądował wraz z siostrą, jednak tym razem postanowiono go nie przenosić. Rodzina nie chciała ranić chłopca po raz kolejny. Upomnieli go jednak, a nawet zapisali na lekcje religii. Mieli nadzieje, że tak oto da radę chociażby polepszyć ogólne samopoczucie chłopca, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Pomimo nauki o wielu religiach do gustu przypadło mu chrześcijaństwo, w które jednak wierzył po swojemu i łamał wielokrotnie swoje własne zasady. Mimo to stał się on głęboko wierzącym, który jednak nie wierzył w istnienie chociażby syna boga, ale w niego samego. ''nic nie działo się bez przyczyny, ale nie wszystko musiało być nałożone nam przez naszego stwórce. On tylko nadzoruje ścieżkę, jaką kroczymy.'' Tak tłumaczył Noah swoje wierzenia, swoje myśli na temat swojej własnej wiary. W domu jednak nie dzielił się tym z nikim. Tym, że zaczął wierzyć w coś, co jest wyżej, a to ze względu na to, że cała reszta jego domowników była ateistami, zaś Nell, starsza siostra była kompletnie przeciwko jakimkolwiek religiom. Raz mu się wymsknęło, o co siostra zrobiła mu ostry dym.
- Ty już nie masz co robić z samym sobą tylko zagłębiasz się w te głupie i nie potrzebne nikomu wierzenia? To fałszywa nadzieja, nikt nie patrzy na twoje czyny z góry, Aiden. - rzekła zażenowana Nell siadając ospale na kanapę, w której siedzeniu się zapadła. - Mogę wierzyć w co chce, tak samo, jak ty masz prawo do nie wierzenia. Nie rozumiem twojego oburzenia. - odparł głośno wzdychając podczas gry na konsoli. Nie rozumiał toku myślenia swojej siostry, która akurat w tej chwili musiała przerwać mu grę w randomową bijatykę. - To bez sensu, spójrz na fakt... - nie zdążyła jednak dokończyć, gdyż chłopak przerwał jej w środku zdania. - Mam dość twojego naukowego gadania. Wyjdź. - cóż. Nell wyboru wielkiego nie miała. Zdenerwowana i zażenowana opuściła pokój brata trzaskając drzwiami.
Końcówka gimnazjum, chwila, w której uświadomił sobie co tak naprawdę czuje do Noah. Ta dziewczyna była dla niego kimś więcej, niż tylko przyjacielem. W wieku piętnastu, może szesnastu lat był już w pewni świadomy tego, że to już miłość, bo nie nazwałby tego więziami typu siostra brat. Nie był w stanie jednak jej tego powiedzieć. Bał się, że zrujnuje to jego wieloletnią znajomość i to, nad czym tak silnie pracował. W liceum niestety wszystko zaczęło się walić. Pierwsza klasa była znośna, nawet byli na tym samym profilu i w tej samej klasie, co bardzo cieszyło chłopaka, jednak po szkole widywali się rzadziej. Z czasem Noah zaczęła skupiać się na innych, zwłaszcza na jednym szczególnym kolesiu z klasy wyżej. Nie wiedział dlaczego tak bardzo go to zaczęło ranić. Jakby wypalało go od środka. Nie mógł na to patrzeć, gdy nawet podczas wolnego czasu, który zawsze spędzała z nim latała za kimś, kto kompletnie ją ignorował. Chciał płakać, przy niej jednak nie mógł. Nie przy niej, nigdy. Bezradność  dawała się mocno we znaki. Jedną z najbardziej raniących go chwil była wycieczka szkolna pod koniec pierwszej klasy. Wspólnie siedzieli tylko w autobusie, ponieważ Noah czas przeznaczyła na rozmowy z potencjalnymi koleżankami i skupianiu się na tym kimś, w kogo zapatrzona była jak w obrazek. Ktoś jednak zrobił im zdjęcie w chwili, kiedy podczas powrotu siedzieli na tyłach autobusu wracając w porze wieczornej, a Noah zasnęła po zarwanej nocce oparta o jego ramie. Zdjęcie trafiło od razu w jego ręce, nosił je zawsze przy sobie, nawet do sklepu, do snu. Na zdjęciu ubrani byli w ciepłe kurtki. Sam Aiden miał apaszkę, którą dobre kilka lat temu otrzymał od blondwłosej przyjaciółki. W uszach oboje mieli po jednej słuchawce, które podłączone były pod telefon rudowłosego. Cały czas rozbrzmiewała tam tylko jedna piosenka. Dość ponuro spokojna z lekko tkliwym tekstem, który w chłopaku wywoływał nie lada emocje. I tak był już nader emocjonalny, ale w środku. Z pozorów zdawał się zimny, poważny, bezinteresowny. Piosenką, która leciała w kółko i w kółko była piosenka I Found, która wykonana została przez Amber Run.  Drugi rok przeminął jeszcze gorzej niż poprzedni. Kompletna ignorancja, spotkania ograniczone do jednego, dwóch na tydzień a nawet dwa. Całe dnie spędzone przed komputerem, konsolą, samotnie na łóżku zastanawiając się nad sensem swojego głupiego życia. Był już tym znudzony. Ciągłymi porażkami. Mógł wszystko naprawić, chciał, jednak nie potrafił. Ostatecznie zniszczył wszystko w wakacje między drugim a trzecim rokiem. Był z Noah w pracy dorywczej w donuterii jego ojca. Była bardzo późna godzina, mniej więcej 22. Sprzątali zaplecze, zamykali lokal rozchodząc się do domów. Niestety ciekawość i emocje Aidena wybuchły. Wytargnął jej, jednak była to część jego planu. Nie mógł niczego więcej naprawić, więc postanowił doszczętnie zniszczyć. Nie chciał, by pamiętała go jako kogoś dobrego. Chciał, by go znienawidziła. Wszystko to po to, by ze sobą skończyć.
- Ciągle mnie ignorujesz, masz mnie kompletnie gdzieś a teraz kiedy rozchodzimy się do domu jak gdyby nigdy nic chcesz nawiązać ze mną luźną rozmowę? Ja mam już tego wszystkiego po dziurki w nosie. Tyle lat byliśmy nierozłączni, ty jednak uznałaś, że nie chcesz interesować się już taką osobą jak ja, mimo, że starałem się dla ciebie być jak najlepszym przyjacielem! Wszystko, co robiłem tyle czasu poszło na marne jak widać przez fakt, że zapatrzyłaś się w jakiegoś kolesia. W czym jest on lepszy niż ja?! No tak, w ignorowaniu cię, olewaniu na każdym kroku bo to właśnie robi! Ja cie chroniłem, chronię tyle lat... Mam już dosyć. Nie pokazuj mi się na oczy. Wynoś się do domu. - wykrzyczał nie dając blondwłosej dojść do słowa. Odepchnął ją i zatrzasnął drzwi zaplecza zakluczając je. Jedynym, co mógł teraz zrobić to popaść w kompletny stan załamania psychicznego. Oparł się o ścianę, osunął się po niej zwijając się w kokon. Cichy płacz zmienił się w głośny szloch. W jednej z jego dłoni widniało pamiętliwe zdjęcie zrobione na wycieczce. Wpatrywał się w nie bite dwie godziny gdy z jego oczu ciekła fontanna łez. Dopiero teraz zauważył, że i na nim kropla słonej cieczy zbierała mu się w oku z powodu emocji, jakie przepełniały go tamtego dnia. Teraz nie miał już nic. Właśnie stracił wszystko, co najważniejsze. Odrzucił Noe, zrobił to, czego nigdy nie chciał. W tej chwili kompletnie się nienawidził.Trząsł się niczym osika.
Następnego dnia nie pojawił się w pracy, a siostra Aidena, Nell z dnia na dzień przekazywała Noah nowe wiadomości, chociaż jakby patrzeć na to inaczej nie działo się nic nowego. Chłopak nie wychodził z własnego pokoju, nie odzywał się do nikogo, znikał na nocne spacery, wracał wczesnymi godzinami, a czasem nawet po dwóch dniach. Niestety z jednej wędrówki miesiąc po zaistniałej kłótni nie wrócił wcale. Zmierzył ku legendarnej górze Ebott, by tam zakończyć swój żywot. Chciał rzucić się do miejsca, z którego nikt nie wraca. Swój czyn zamierzony wykonał, jednak po długim locie w dół wylądował na żółtych kwiatach, poczuł silny ból i stracił przytomność. Czemu nie zginął, czemu nie odszedł z tego świata tak, jak tego chciał?



Ogromnie boli myśl o chwili, w której nie będzie już następnych dni.


Kilka dni później obudził się leżąc na małym łóżku polowym, a zbudził go zapach świeżej zielonej herbaty. Nie był już jednak taki jak wcześniej. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą na jego ciele był kolor jego skóry, który z lekko opalonego wpadającego w pomarańcz zmienił się w mniej więcej blady róż. Gdy przyjrzał się sobie bardziej w lustrze ujrzał też inne zmiany, takie jak promieniujące pudrowo różowe włosy, blizna idąca przez całą długość jego prawego oka, podarte ubrania. Czuł się także inaczej. Zastanawiał się, czy to już sen. Czy to życie po śmierci? Wstał i miał rozejrzeć się po miejscu, w którym się znajduje, jednak do pomieszczenia weszła kapłanka rodem z gry skupiającej się na staroświeckich plemionach. Wyglądała jak zwykły człowiek, tylko no, bardzo stary. Niska, nieco szersza kobieta o białych włosach zaplecionych w warkocze i dredy odziewająca wielkie korale, ciepłą skórzano-futrzaną szatę, wielkie nakrycie głowy ze skomplikowanymi wzorami. Przedstawiła się jako Xenaronoa, a określiła się mianem starego kapłana z powierzchni. Kobieta stała się dla niego wzorem, drugą matką, która opowiedziała mu wszystko o wojnie między ludźmi a potworami mającej miejsce setki lat wstecz, o tym, co dzieje się teraz, o tym, co stało się z jego ciałem i dlaczego przeszło ono wiele zmian. Okazało się, że kobieta akurat przemierzała ruiny w poszukiwaniu kwiatów gdy Aiden spadł do podziemi łamiąc przy tym prawie każdą kość w swoim ciele, co wydarzyć się nie powinno, ponieważ każdy upadający tu człowiek chroniony był od wszelkich obrażeń dzięki magii. Wzięła ona ledwo żyjącego chłopca do swego miejsca zamieszkania oraz dzięki magii wyleczyła go z obrażeń. Niestety miało to swój skutek uboczny, przez który dostał on dziwnej magicznej choroby, która sprawiła, że w jego ciele pozmieniało się wiele rzeczy. Także dusza uległa zmianie. Rozpadła się na kawałki zostawiając jej tylko połowę. Chłopak bał się, nie rozumiał na początku słów kapłanki, jednak jednocześnie był wszystkim okropnie zafascynowany. Kobieta nauczyła go na nowo cieszyć się życiem oraz uświadomiła mu, jak wielką głupotę chciał on popełnić.
- Pani Xeno, muszę wrócić na powierzchnię! Tam jest Noah, muszę ją przeprosić, błagać o wybaczenie... - rzekł energicznie siedząc naprzeciw kapłanki gdy ta piła herbatę siorbiąc ją bardzo powoli. Kobieta westchnęła odkładając filiżankę na spodek. - Nie możesz, nie dasz rady. To zbyt ryzykowne, poza tym już wyglądasz jak jeden z tych mieszkańców. Jak potwór. W dodatku potrafisz posługiwać się magią której cię nauczyłam, którą cię przepełniłam. Ludzie nie przyjmą cię z otwartymi rękoma, zaczną eksperymentować.  - odparła znów biorąc w swoje zmęczone pomarszczone dłonie białą jak śnieg filiżankę zielonej herbaty. - Teraz nikt praktycznie nie ma pojęcia czym są podziemia, potwory, magia. Wszyscy uważają to za legendę. Za bajkę, którą można opowiedzieć innym do snu, Aiden. Musisz niestety tutaj żyć. Noah jest w twoim sercu i na zawsze tam pozostanie. Przynajmniej tak długo, jak będziesz żył.
Z czasem Aiden usłyszał jednak o tym, że istnieje tutaj coś takiego jak bariera dzieląca świat ludzi od świata potworów. Wystarczyło pokonać króla, co niestety bułką z masłem nie było. Kapłanka nie znała zamiarów jej hm, ucznia? Można było to tak nazwać, jednak gdy ten nalegał na dokładniejszą naukę magii przyjęła do siebie jego prośby i poświęciła wiele godzin, dni, miesięcy, prawie cały rok na nauczenie go jednej z rzadszych dziedzin magii, którą i tak jako człowiek ciężko było mu opanować. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy jego umiejętność posługiwania się magią różowego kwarcu była na poziomie dobrym. Sam jednak musiał wciąż go ćwiczyć. Starsza kobieta nie miała już tyle sił, a to, co robiła z nim cały ten czas mocno wymęczyło jej organizm.
- A teraz odejdź w poszukiwaniu marzeń. Usamodzielnij się i wpadaj, kiedy będziesz mnie potrzebował chłopcze. Pamiętaj, nie przejmuj się błahostkami. Daj przejąć się harmonii.
Były to chyba ostatnie słowa, które chłopak, a raczej już mężczyzna usłyszał z ust starszej kobiety. Poznając już smak życia w podziemiach usamodzielnienie poszło mu bardzo szybko. Znalazł dorywczą robotę w bibliotece, załatwił sobie domek w wodospadach. Skupiał się jednak przede wszystkim na treningach. Tak bardzo chciał pokonać króla, zniszczyć barierę i wrócić do blondwłosej dziewczyny. Był zaślepiony tą myślą do chwili, gdy nie spadła ona do podziemi. Usłyszał o tym od razu dzięki dobrym kontaktom. Wszyscy myśleli, że jest on potworem ze względu na jego wygląd i umiejętność kryształów. Nikt nie był do niego zniechęcony, więc też nikt nie pytał go czemu tak często wypytuje o osoby spadające do podziemi. Jego głównym celem teraz było i jest spotkać ją osobiście. Nie mógł, nie może jednak narażać się na to. Co się stanie dalej powie czas płynący nie ubłagalnie szybko.





Umiejętności


Szybka regeneracja - Aiden miał tak od zawsze, że wszystko goiło mu się szybciej niż innym ludziom. Dodatkowo dzięki wszystkim zmianom, jakie nastały w jego ciele po przejściu magicznej choroby umocniły mu tą umiejętność. Jakiekolwiek rany, złamania, siniaki czy otarcia goją się mu trzy razy szybciej niż innej zwykłej istocie żyjącej.


Moce

Kryształowe tworzenie - Aiden został nauczony przez istotę żyjącą w podziemiach posługiwania się mocą kryształowego tworzenia. Skupia się on i jest także ograniczony głównie tworzeniem różowego kwarcu. Wymaganie jest jedno. Musi on zawsze przy sobie mieć próbkę owego kamienia aż do momentu, gdy opanuje on samoistne wytwarzanie tego surowca. Kiedy ma przy sobie chociażby odłamek różowego kwarcu jest w stanie zmaterializować z niego coś większego, jednak ogromnych rozmiarów wciąż nie jest
w stanie kontrolować. To, co stworzy może znów przerodzić we wcześniejszą formę małego odłamka lub zostawić w takiej formie, w jakiej kryształ aktualnie jest. Musi on wtedy jednak odłamać kawałek kamienia z przedmiotu, by móc używać magii ponownie, a to przychodzi mu z trudem, ponieważ ów różowy kwarc jest rękoma ciężki do przełamania i nie zniszczenia przedmiotu. Zniszczone przedmioty wracają do swojej pierwotnej postaci małego kawałka różowego surowca.


Przedmioty, w które Aiden może przekształcić odłamek różowego kwarcu
- Kryształowy sztylet.
- Średnich rozmiarów kryształowy miecz.
- Długa lecz cienka kryształowa włócznia.
- Kryształowe kwiecia.
- Biżuteria.
- Wiele innych małych lub średniej wielkości rzeczy.
Nie może on handlować swoimi tworami.



Relacje


Podziemna Kapłanka - Kobieta, której wiele zawdzięcza. Dokładniej uratowanie mu życia, naprowadzenie go na dobrą ścieżkę, naukę posługiwania się magią. Ta kobieta tak bardzo przemęczała się dla niego, głupiego człowieka z dziwną magiczną mutacją. Dlaczego? Widziała w nim jakiś specjalny potencjał?
Noah - Ta dziewczyna namieszała wiele w jego życiu. Od zawsze byli nierozłączni niczym dwie papużki, jednak w liceum wszystko zaczęło się walić. Wtedy też chłopak uświadomił sobie, co tak naprawdę do niej czuje. Jak silne były te uczucia można wywnioskować z jego historii i to właśnie rzekome odrzucenie skusiło go do skoku z góry Ebott. Chciał odebrać sobie życie ze względu na nią. Teraz za wszelką cenę chce do niej wrócić, a że dostał cynk o tym, że znajduje się w podziemiach chce ją odnaleźć, wszystko co zniszczył - naprawić. Przeprosić.
Strażnicy - Ma trochę stracha na ich widok, jednak od czasu do czasu odezwie się do nich, pomacha wesoło ręką na przywitanie.
Asgore - Sam nie wie czemu, ale nawet po rzuceniu głównego celu jakim było pokonanie go by zniszczyć barierę dzielącą go od powrotu do domu wciąż czuje niesmak gdy tylko słyszy jego imię.
Frisk - Wiele o niej słyszał, jednak nigdy jeszcze jej nie spotkał. Jako iż lubi dzieci może złapałby z nią jakiś lepszy kontakt?
Temmie - Unika ich jak ognia. Cóż, nie dziwota skoro jest na nich uczulony.
Ludzie, Potwory, Bezduszni, Amalgmaty - Jest do nich nastawiony neutralnie póki to oni nie zrobią pierwszego kroku.



Skarbiec

Pieniążki


Ciekawostki

- Jego dotychczasowym ulubionym zajęciem jest przesiadywanie samotnie nocami w miejscach, gdzie nie ma żadnej żywej duszy. Miłuje on spędzać tak swój wolny czas. W kompletnej ciszy, samotnie.
- Jego ulubionym kolorem jest biały. Ta barwa to jego zdecydowany faworyt. Według niego reprezentuje czystość, porządek, poukładane życie. Biel reprezentuje to, do czego aktualnie dąży nasz wielkolud.
- Gdyby tak zostać chwilę przy ulubionych, to z napoi zawsze na pierwszym miejscu znajdzie się zielona herbata. Działa ona na niego uspokajająco, więc gdy tylko weźmie go na rozmyślenia zaparza on sobie taką by móc w spokoju przy kubku bądź filiżance płynu poukładać sobie wszystko w głowie.
- Urodził się on podczas mroźnej zimy dnia 21 Lutego. Co za tym idzie jego znakiem zodiaku są Ryby.
- Uwaga uwaga, Aiden lubi dzieci! Idealną pracą dla niego była by np. przedszkolanka bądź opiekunka! Chłopak ma bardzo dobre podejście do małych istotek.
- Jak można dowiedzieć się w historii jest on osobą silnie wierzącą. Nie jest on jednak bezpośrednio osobą zaliczającą się pod jakiś szczebel chrześcijaństwa. Ma on swoje własne wierzenia, które mówią, że bóg nadzoruje naszą ścieżkę życia czasem podkładając nam kłody pod nogi, czasem pomagając. O wszystkim jednak decydujemy sami. Pracujemy na własną przyszłość, a jak skończymy dowiemy się w dniu osądu gdzie wszystko zostanie nam podsumowane. Wierzy on także w reinkarnację.
- Fascynują go wszelakie kryształy oraz... technologia. Te dwie rzeczy nie idą ze sobą w parzę, ale każdy ma swoje zainteresowania, czyż nie?
- Bardzo lubi kontakt z innymi w postaci przytulania, głaskania, smyrania po ręku czy dłoni, jednak bardzo się tego wstydzi i unika/ukrywa jakkolwiek pokusę przytulenia kogoś. Gdy już jednak się skusi łatwo się zawstydza, jąka się, okropnie czerwieni.
- Mimo wszystko jest on dość depresyjny, a gdy przebywa z kimś sam na sam może zacząć niespodziewanie uraniać łzy, co jest pozostałością po tym, co przeszedł w środku walcząc samemu z sobą z powodu tłumionych przez wiele lat uczuć.
- Nienawidzi żelków. Po prostu nie znosi. Gdy ktoś zechce go nimi poczęstować grzecznie odmówi, zaś gdy je dostanie po prostu odłoży je gdzieś po drodze lub wciśnie w dłonie losowego przechodzącego obok dziecka.
- Raz na jakiś czas lub zapalić sobie papierosa. Robi to jednak bardziej dla towarzystwa. Osobiście nie jest uzależniony od wyrobów tytoniowych.
- Jego zdecydowanym faworytem jeśli by wrócić na chwilę do tematu kryształów jest różowy kwarc oraz Snowflake Obsydian.
- Jest uczulony na Temmie. Gdy tylko pojawi się w ich pobliżu zaczyna kichać, smarkać no i oczy mu puchną, zaczerwieniają się.
- Potrafi mówić biegle w 6 językach, a jego IQ wynosi 147. Chłopaczyna szybko zapamiętuje nowe rzeczy.
- Języki w których mówi, to angielski, niemiecki, hiszpański, rosyjski, szwedzki oraz grecki.
- Jego śmiech jest dość... specyficzny. Zamiast zwykłego odgłosu wydaje on z siebie dziwny chichot jak chochliki.
- Ma lekką wadę wzroku, jednak nie potrzebuje do nich jeszcze okularów. Mimo to nie widzi wyraźnie rzeczy z bardzo daleka.
- Uwielbia poruszać tematy dotyczące taktyk, walk, broni i wszystkiego co związane z przemocą. Tak samo ekscytuje go możliwość pogrania w gry pokroju Mortal Kombat, Street Fighter bądź Tekken.
- Nie rozstaje się na krok z jedną fotografią przedstawiającą jego i Noah kiedy jeszcze żył na powierzchni. Klik zdjęcie.



(• ε •)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster
Zakorzeniony
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 77
LOVE : 6
Liczba postów : 519
Join date : 01/01/2016
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Aiden Scott McKennedy   Sob Cze 10, 2017 10:13 pm

AKCEPTACJA KARTY POSTACI

_________________




|| Gorące Źródła  || Wulkan || Quest  || Przystań (Snowdin) || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Aiden Scott McKennedy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Scott Summers

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu-
Skocz do: