IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zamek Królewski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 486
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Paź 19, 2016 3:42 pm

Zdaje sie, ze musiala dalej podazyc sama, bez psiego straznika. Zlapala wiec sie mocno za futerko Doggo, przytulajac sie do niego... calkiem spokojna.
-To pewnie zajmie tylko chwile! Wroce do Ciebie piesku i dalej sie bedziemy bawic!
Odpowiedziala mu z dziecieca naiwnoscia... byla taka mlodziutka i delikatna. Na pucolowatej buzce jeszcze tkwily rumience, a malutkie oczy blyszczaly bursztynem. I te raczki.. chyba z 5 razy mniejsze od lap Doggo... o krolu nawet nie wspominajac! Byla taka malutka - powinna sie teraz bawic z innymi dziecmi, uczyc w szkole abecadla czy zajadac obiad z jakas ludzka kochajaca matka. Ale wpadla do Podziemia i nie dane jej bylo dluzej byc dzieckiem, musiala stac sie ofiara zlozona w imie wolnosci i szczescia potworow. Huh, czy to nie patetyczne? Jej glownym celem bylo ochronienie siostry, a teraz nieswiadomie zajela jej miejsce akurat w miejscu, gdzie miala zginac z rak krola.
-Nie uciekaj mi nigdze, zaraz wroce!
Rzucila jeszcze taz wesola w strone Doggo. Wroci, oj wroci... na rekach Asgora. Martwa. Teraz jednak nie byla tego swiadoma - przytulila psiego straznika, poslala mu calusa i pobiegla za krolem.
Jej oczu dobiegl blask.. Bariera? Nigdy o tym nie slyszala.
Ona nie slyszala.
Dusza, ktora w sobie nosila zas doskonale znala to miejsce.
Bariera, klatka, ktora wiezi potwory.
Zadrzala. Dawno nie slyszala tego glosiku w swojej glowie. Czemu teraz powrocil? Przeciez wszystko bylo w porzadku!
Aby ja zniszczyc potrzeba 7 ludzkich dusz...
Dusz? To chyba jakas pomylka! Miala tutaj byc sie pobawic, a nie zeby... zaraz, zaraz! Zaczela kombinowac: potrzeba LUDZKICH dusz. A ona przeciez byla czlowiekiem! Ale.. Nikt jej nie powiedzial, ze tutaj poluje sie na ludzi! Moze jednak to jest pomylka?! Albo bedzie jej potrzebowac tylko jakiego takiego wsparcia?
Stanela przed Asgorem, mniejsza chyba czterokrotnie. Nie bala sie, jej HATE jakby zaczal napelniac cale cialo spokojem i sila.
Siodma miala byc Frisk. Zdaje sie, ze ty zajelas jej miejsce.
Dostawala sprzeczne informacje - z jednej strony dusza ktora w niej siedziala zdawala sie... nie tyle bac, co byc niezwykle przybita, zawiedziona. Z drugiej krol rownie smutny.. mowil cos o szczesciu i wolnosci!
-Rozumiem, ze to nie bedzie dla mnie przyjemne...
Miala tu stac Frisk, tak? To ona miala isc na skazanie? Wiec to jedyne wyjscie aby ja ocalic?
-Nie mam niedokonczonej sprawy. Jestem tutaj.. Chyba tylko po to, aby sie tutaj znalezc.
Chica, nie musim walczyc z tat... z krolem!
I nie bedziemy z nim walczyc.
On nas zabije...
Wyciagnela reke. Czy dobrze zdecydowala? Zabije ja? To bylo pewne - potrzebowal jej duszy, a taka zdobyc mozna jedynie przy smierci.
Wybrala kontynuacje. Miala niedokonczona sprawe - wlasnie to! Poswiecenie zycia dla potworow... I Frisk!
-Teraz mnie zabijesz, prawda...?
Przestala byc radosna dziewczynka. Raczej wygladala jak kilkulatka, ktora wlasnie dostala niezwykle przykra informacje. Lzy polecialy z jej oczu, a drzace male lapki rozlozyla na boki.
-Jesli mam pomoc wam i Frisk... To nie mam z tym problemu. Zawsze bylam nikim, choc raz sie przydam temu swiatu. - Drzala i plakala.. byla jednak silna -Prosze.. Zrob to szybko..
Juz miala przymknac oczy i oddac sie chwili jak... jej cialo przejela druga strona, HATE jaki w sobie miala, dusza tamtej Chary. Moze i byla z innej lini czasowej ale i tam byla corka Asgora!
Oczy Chici zablysly czerwienia, a ona przyjela usmiech odpowiedni dla przybranego dziecka pary krolewskiej.
-Tato... Kocham Ciebie i mame.. Jesli to was uszczesliwi.. Wezcie moja dusze.
Zrobila krok w jego strone. Z jej oczu plynely lzy, a drobne cialo wciaz drzalo. Mimo to sie usmiechala.
-Po wszystkim... Chcialabym na chwile byc przytulona...
Wziela glebszy oddech. Wiec to koniec? Przymknela czerwone oczy.
-Do widzenia tato.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 72
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Czw Paź 20, 2016 3:46 pm

Asgore Dreemurr obrócił się w stronę dziewczynki, gdy usłyszał jej płacz. Patrzył na tą drobną przy nim istotkę, po raz kolejny w życiu czując bezsilność. Miał ochotę ją pocieszyć, nie chciał już patrzeć na jej łzy. Ale co miał jej powiedzieć? "Zabiję cię, ale wszystko będzie dobrze"? Nie, to tak nie działało. Zawsze, gdy widział dziecko w takiej sytuacji, przypominały mu się chwile, kiedy kompletnie nie wiedział, jak przywrócić pochlipującemu Asrielowi bądź Charze uśmiech na ich okrągłe twarzyczki.
Kolejny powód, dla którego naprawdę nie cierpiał tej pracy.
Z gwałtownym odchyleniem poły płaszcza wyciągnął straszliwy trójząb. Czerwony jak krew jego ofiar, ciężki jak jego grzechy. Wiele słów cisnęło mu się na usta, lecz wiedział, iż żadne z nich nie będzie mogło uleczyć dziecięcego strachu... którego, o dziwo, w pewnym momencie nie mógł dostrzec u człowieka stojącego przed nim. Serce króla drgnęło - coś było nie tak. Jej zachowanie powoli przybierało zupełnie nowy wyraz. A najbardziej w tym niepokojący był fakt, iż miał on w sobie nie tylko pogodzenie ze śmiercią...
I wtedy ją zobaczył.
Cofnął się, nie wierząc własnym oczom. Nie, to na pewno mu się śniło. Musiał tkwić w kolejnym ze swoich koszmarów. A może naprawdę poszedł do tej przeklętej sali i doświadczał właśnie halucynacji? Może nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że krzyczy? Już sam nie wiedział, co jest snem, a co rzeczywistością. Ale na pewno ta młódka była pochowana od dobrych kilkunastu lat...
Trójząb z brzękiem upadł na posadzkę.
- Chara... - wyszeptał. Nagle poczuł, iż naprawdę słabnie. Im Chara bliżej podchodziła, tym coraz bardziej mu odbierało dech.
Padł na kolana i ze ściśniętym gardłem przyciągnął dziewczynkę do siebie. Otulił jej kruche ciało swoimi potężnymi łapami, jakby był jakimś kocykiem.
Światło bariery tworzyło na ich sylwetkach groteskowe cienie.
- Nie rozumiem... nic nie rozumiem... - mamrotał w mięciutkie, kasztanowe włosy. - To naprawdę ty... chyba, że znowu śnię...
Potrzeba wypełnienia obowiązku w jednej chwili wyzionęła ducha. Niech się dzieje co chce, teraz, gdy ściskał w ramionach co prawda adoptowane, ale jednak swoje cudownie odrodzone dziecko, przestała go obchodzić ta cała bariera, siedem dusz... przynajmniej do czasu.
Chciałbym, żeby była tu Tori. I Asriel.

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 486
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Czw Paź 20, 2016 4:41 pm

Znala doskonale tej trojzab. Widziala go setki razy, podczas podziwiania przybranego ojca, czy zabaw z bratem. W tej opetanej wersji o wszystki wiedziala, wszystko kojarzyla... i czula sie z tym po raz pierwszy szczesliwa.
Podeszla jeszcze krok, jej usmiech nie schodzil nawet na sekunde, kontrastujac z cieknacymi lzami.
-Tatusiu...To ja...
Zlapala sie malymi lapkami o kilkakrotnie wiekszego potwora, zacisnela piesci na jego szatach, a twarzyczke zaraz wsunela w puchate futerko, wtulajac sie w Asgora na tyle, ile miala sil w rekach.
-P-Przepraszam tato... Wybacz mi... Zabilam siebie i doprowadzilam do smierci brata... Przepraszam... Chcialam abyscie byli wolni.
W pewnym momencie zlapala go mocniej, aby podsunac sie wyzej, siegnac do krola i oprzec pucolowata buzke o biale futerko, zatopic nos w zlotej grzywie...
-To jestem ja! Jestem martwa! Byl martwa! M-Mam tylko cialo tej dziewczynki... A-Ale to ja! Tato... tato, tak bardzo cie przepraszam.. Ciebie, mame, Asriela...
W koncu przestala plakac, otarla lzy i wczepila sie w ojca, pokladajac sie na nim pelna rozluznienia... i specyficznego spokoju.
-Ale teraz juz bedzie dobrze... -Nagle dalo sie poczuc.. dziwne cieplo miedzy ta dwojka, jakby miejsce, gdzie znajdowala sie dusza Chici zaczelo wydzielac energie -Mozesz wziac moja dusze, uszczesliwic potwory... Moj brat.. Asriel znow zyje, mama tez! Bedziecie wreszcie szczesliwi...!
Jej placz stawal sie chisteryczny - jakby bardzo sie bala i jednoczesnie byla jedna z najszczesliwszych osob na swiecie.
-Ta... Ta dziewczynka nie ma nikogo... Chciales zabic jej siostre, a ona oddala swoje zycie abys ja oszczedzil. A ja... Ja chce odkupic to, ze zabilam siebie i Asriela! Tatusiu... Kocham was mocno. Daliscie mi prawdziwa rodzine! Zaslugujecie na szczescie... Odbierz moja dusze i zaopiekuj sie mama, Asrielem i Frisk.


Ostatnio zmieniony przez Chica dnia Pią Paź 21, 2016 8:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 72
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Paź 21, 2016 8:14 pm

Ściskał dziewczynkę w dłoniach, ze wszystkich sił próbując się nie rozpłakać. To byłoby stanowcze przegięcie w roli króla, potwora, który miał przecież świecić przykładem. A mimo wszystko tak trudno było się powstrzymać od tej jednej łzy, jaka w tym momencie utonęła w złocistej brodzie. Po kilku chwilach nie widział już niczego innego poza dobrze mu znaną koszulką w żółte paski. Nie do końca pojmował, jak to się stało, iż ona żyła, a jeszcze mnie to, dlaczego nie mógł cofnąć czasu...
Nagle drgnął.
- A...Asriel? - spytał ochrypłym głosem. - On też żyje? - poczuł, że zaraz się rozpadnie od tylu emocji. Zamieni się w szlochający kłębek, otępiały z niedowierzania i szczęścia zarazem. Jeżeli Chara ożyła... tak, choć to brzmiało absurdalnie, cała ta sytuacja nabierała sensu. Mogli wrócić do życia w tym samym momencie, z jakichś przyczyn. - Ale... ale jak...?
Wtulił nos w jej włosy.
- Ja... już nie chcę mordować, Charo. Jeżeli ty wróciłaś... i wygląda na to, że Asriel też... to ja już zawsze chcę was mieć przy sobie. Oboje. I... Toriel - spojrzał na nią, lekko cofając głowę. - Wybaczam ci, córeczko... - o nie, znowu zaczęło mu się zbierać na płacz. A on tu chciał błagać ją, żeby została razem z nim! Gardło zacisnęło się niczym w imadle, nie pozwalając wykrztusić władcy choćby słowa więcej.
Życie bywa potwornie okrutne.

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Doggo
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 356
Join date : 10/07/2016

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Paź 21, 2016 8:26 pm

Coś długo nie było słuchać odgłosów walki ani tym bardziej niszczenia bariery. Spróbowałem podejść do króla. Nieco wystraszyłem się tego co zobaczyłem - z mojej perspektywy wyglądało to jakby to dziecko dusiło króla! Zareagowałem tak szybko jak mogłem. Podbiegłem do tej dwójki. - Królu! Pomogę ci! - krzyknąłem i wbiłem z całej siły jeden ze swoich mieczy w plecy dziewczynki. Drugiego użyłem do zaatakowania ją niebieskimi atakami. Robiłem to tak długo dopóki nie miałem całkowitej pewności że ona nie żyje. - Królu... wszystko dobrze? Ten człowiek nie skrzywdził cię za bardzo? - spytałem wyjmując ostrze ze zwłok dziecka.

_________________
KP | | Skarbiec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 486
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Paź 21, 2016 9:25 pm

Czerwone oczy cały czas skupiały się na królu.
Nie, nie królu. Też nie Asgorze! Skupiały się na ukochanym tatusiu. Chicę przejęła w całości ta malutka dziewczynka, która niegdyś w tym właśnie zamku umierała. A teraz za pomocą magii, lini czasowych i HATE mogła tutaj stać i przytulać rodzica.
-J-Ja... Ja nie mogę pozostać na długo... -Zaczęła mniej optymistycznie, znów zalewając się łzami. Szybko jedna dodała już o wiele bardziej kojące słowa -Tak, Asriel żyje! Jest z mamą w Ruinach.. Bardzo chce cię zobaczyć na pewno. Mama też cię bardzo mocno kocha.
Tak jak i ojciec, ona sama zaczęła się trząść. Dochodziła do niej świadomość, że mimo tej sytuacji może umrzeć. Chciała tego. Zakończyć drogę ojca przez mękę, ukoronować to wszystko jako siódma z dusz, która otworzy potworom drogę do lepszego świata.
Ojciec jej jednak nie chciał zabić. Darował jej życie z całej swojej miłości do przybranego dziecka. Co więcej - zdawało się, że już nikt nie umrze!
-Wszyscy wrócili.. Będziemy razem..? Nawet.... N-Nawet w tej wersji? -Uśmiech pełen żalu i smutku na twarzy dziewczynki zamienił się w pełną nadziei... radość? Na pewno wydawała się szczęśliwsza, tak kochana... -Dziękuję... Kocham was.. Kocham was wszystkich! Teraz będzie już dobrze...
Chciała więcej powiedzieć, już była tak szczęśliwa... Czy to mogło być możliwe? Czy ta strona jej duszy, pełna HATE w tak wyniosłej chwili mogła stać się dobra i czysta? Na pewno teraz tak to wyglądało.


Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Wpatrywała się w ojca, drżącymi rączkami trzymając się usilnie jego futerka jak poczuła... ogromny chłód. Po jej plecach przeszło uderzenie, jakby ktoś poraził ją prądem. Jej ulubieniec, Doggo, którego tak bardzo kochała wił jej przysłowiowy nóż w plecy. Odebrał jej życie w rękach przybranego ojca.
Czuła ból, pieczenie... Krew spływała bo jej plecach, a ciało jeszcze starało się walczyć przez ostatnie minuty, choć wiadomym już było, że to koniec. Maleńkie ciało osunęło się z łap Asgora.
-Tato...
Nic więcej ni mogła uczynić. Posłała im delikatny uśmiech i wyciągnęła rączki w stronę przybranego ojca. Przymknęła oczy na zawsze już zasłaniając ich czerwień... kolor ten jednak całkowicie nie zniknął - karmazynowe światło rozbłysło na jej piersiach, już nad rękoma.


-Bądźcie... szczęśliwi.
Ostatnie słowa padły z jej ust, a dziewczynka padła na podłogę niczym bezwładna laleczka. Wygląda jakby spała - taka niewinna i spokojna, splamiona jedynie krwią cieknącą z jej pleców na podłoże. Była martwa, to pewne - ludzkie dzieci nie rozpadają się w proch po śmierci jak potwory.. pozostaje po nich maleńkie ciałko niewinnego aniołka.
Nie odeszła jednak z tego świata. Czerwona poświata, wcześniej rozświetlająca jej klatkę piersiową teraz unosiła się nad zwłokami dziewczynki. Ludzka dusza. Karmazynowa, błyszcząca równie jasno, co wszystkie inne, jakie dotąd król zdołał ujrzeć. Była idealnie czysta - dokładnie taka sama jak ta Frisk. HATE zostało w martwym ciele dziecka, a prawdziwe jej serce na nowo mogło być intensywnie czerwone. Prawdziwa ludzka dusza unosiła się teraz między królem, a Doggo, błyszcząc niczym świetlik nad ciałem dziewczynki.
Oto stało się. Król pozyskał 7 duszę. Ostatnią by stać się bogiem i otworzyć barierę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Grafik
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 240
Join date : 11/01/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Paź 21, 2016 11:38 pm

W chwili, w której Doggo wbił swoje zimne ostrze w plecy dziewczynki na miejsce przybiegła okropnie zdyszana Rana. Kiedy jej oczy ujrzały scenę morderstwa jej trzecie oko otworzyło się z głośnym skrzypnięciem, lekki wiatr wzięty nie wiadomo skąd podwiał grzywkę dziewczynki, a jej normalne oczy odwróciły się jakby w inną stronę, przez co było widać jej tylko białka. Znów wiatr, tym razem jednak miał on dziwny zapach, niczym róże, stokrotki, bukiet różnorakich kwiatów. Zapach co chwilę się zmieniał na coraz bardziej piękniejszy i każdy z obecnych mógł poczuć całkowicie co innego. Dokładniej każdy czuł swój ulubiony zapach, a ciała wszystkich mogły przejść mocne ciarki połączone z odczuciem szczęścia i spokoju. Tak się dzieje, kiedy ktokolwiek przebywa w pobliżu archiwum, kiedy ten zbiera w danej chwili wspomnienia zmarłego. Rana jednak odczuwała coś całkiem przeciwnego do innych. Ogarnął ją okropny smutek, z jej normalnych oczu zaczęły cieknąć wielkie łzy, a z trzeciego oka coś jak łzy zmieszane z węglem, ponieważ zostawiały one szary brudny ślad na twarzy dziewczynki. Jej myśli zostały wypełnione wspomnieniami Chici za czasów, kiedy żyła. Widziała wszystko... Chwile, w których była gnębiona na powierzchni przez swoich rodziców, zniknięcie Frisk, upadek do podziemi, smutek związany z faktem, iż jej siostra ułożyła sobie życie w tym miejscu, a na koniec wspomnienia związane z nią i Alexem. Wszystko to było przeplatane ze wspomnieniami Chary. Smutek, śmierć, cierpienie, nienawiść. Połówka HATE była przepełniona tymi o to wspomnieniami. Dziewczyna by ogarnąć się z tego jakże ogromnego napływu takiej ilości wspomnień musiała uderzyć się w twarz, co zrobiła dość szybko i mocno. Wzrok Rany wrócił na swoje miejsce i skierował się od razu na martwe ciało Chici leżące na ziemi, a następnie na ludzką duszyczkę wiszącą w powietrzu. To już... 7 raz kiedy widzi ona scenę śmierci człowieka. Trzęsąc się cała jak osika spróbowała nieco zbliżyć się do nieżywej dziewczynki, a następnie powoli położyła jej kościaną dłoń na policzku. Jej wzrok wciąż spoczywał na unoszącej się ku górze duszyczce o karmazynowej barwie, jednak momentami wędrował on na twarzyczkę jej króla. Dłonie, nie, całe ciało Rany zaczynało drżeć coraz bardziej, a z oczu dziewczynki zaczynało spływać coraz więcej łez, które opadały na ziemię nieopodal stóp czarnowłosej. Jej głowę wypełniała masa wspomnień Chici połączonych ze wspomnieniami Chary, które widziała już kiedyś, niestety naszły ją też nowe, te powstałe w ciele małego człowieczka, gdy Chara wypełniała kawałek jej duszy. Pierwszym odruchem dziewczynki było by pewnie zaatakowanie Doggo, jednak skończyło się to na razie tylko na oderwaniu Rany od ciała Chici i wyjęciu kości spod swetra.

- Zabił... Zabił niewinną dziewczynkę. Nie król, a jego poddany.


Pomyślała z wściekłością wymalowaną na jej twarzy, a jej ciało samo ruszyło z ostrzem skierowanym wprost w plecy psa. Nawet nie zauważyła, kiedy wbiła je w ciało Doggo, a nawet lekko poruszyła wbitą już kością w jego korpusie. Dopiero kiedy wspomnienia potwora zaczęły napływać do jej umysłu zauważyła co zrobiła i puściła kość, upadła na tyłek a następnie spojrzała przerażona na króla. Dwie w teorii, trzy w praktyce. Tyle pokazywał licznik śmierci mających miejsce dzisiejszego dnia. Rana w tym momencie dosłownie nie była w stanie utrzymać swoich dłoni w spokoju, bo trzęsły się one wraz z całym jej ciałem. Na rękach miała ona krew.. Pierwszy raz zrobiła coś takiego. Dlaczego? Przecież ona nigdy nie była by w stanie zrobić komukolwiek taką wielką krzywdę.

- J-J-Jak... Dlaczego... Dlaczego to zrobiłam?

Spytała się łamiącym głosem swojego króla patrząc mu prosto w oczy, mimo iż jej obraz cały przysłaniany był wciąż cieknącymi z jej oczu łzami. Jej twarzyczka była od nich cała mokra, jak i brudna, a jej usteczka drgały z chwili na chwilę będąc lekko rozchylone po jej ówczesnej wypowiedzi.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 29
LOVE : 0
Liczba postów : 1018
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sob Paź 22, 2016 2:58 pm

W tak ważnej chwili dla królestwa, jakim jest zebranie siódmej duszy ludzkiej przybywa MG aby ogarnąć sytuację jaka się stała.

Doggo
Atak Rany z zaskoczenia przebił się przez Ciebie nie dając praktycznie żadnych szans na przeżycie. Twoja dusza rozpadła się, a ciało zamieniono w proch na oczach króla i Archiwum zdobiąc podłogę przy Barierze. Przed śmiercią jednak wykonałeś rozkaz - przyprowadziłeś ostatnie potrzebne ludzkie dziecko do Asgora, pragnąłeś go ochronić oraz zaopiekowałeś się dziewczynką podczas drogi. Pomimo, iż zabiłeś, to uczyniłeś to w dobrej intencji, w ramach pracy i dla królestwa, a Chice do końca okazywałeś uczucia. Dlatego też za swoje czyny po odrodzeniu (wyjściu z komnaty zapisu) dostajesz +1 PD.
Niestety zostanie ci również brzydka blizna. Nie powinna być ona jednak problemem, gdyż po odrodzeniu będziesz mógł poczuć magiczną moc wydobywającą się z niej - być może za sprawką tego, że zabiło cię właśnie Archiwum. Możesz wykorzystać ten atut aby wyszkolić w sobie magię podczas treningów.

Rana
W przypływie emocji i HATE posunęłaś się do zamordowania Doggo. Wkroczyłaś na morderczą ścieżkę za sprawą zdradzieckiego ataku wobec strażnika. Za swój czyn dostaniesz +1 LOVE. Morderstwo to jednak nie wynikało z twojej własnej woli, lecz stało się za sprawą HATE jaki wchłonęłaś wraz ze wspomnieniami Chary oraz Chici, dlatego też do następnej umiejętności będziesz potrzebować 5 LOVE zamiast 4. (Żeby było sprawiedliwie względem osób, które zdobyły LV normalnym sposobem) Inne kwestie pozostają niezmienne i tym samym już nigdy nie będziesz mogła powrócić do stanu "niewinności" (1 LOVE).
Otrzymujesz również wspomnienia Chici oraz Chary - są on na tyle przygnębiające i pełne HATE, iż mogą wpływać na twoją psychikę.

Asgore
Za wykonywanie obowiązków królewskich i ostateczne oszczędzenie życia dziecka otrzymujesz +1 PD. Napełniła cię również niewidzialna siła sprawiająca, że czujesz się na lepszych siłach - być może pomoże to przy okazji rozmowy z żoną?
Na twoje ręce również oddana została pozyskana z Chici intensywnie czerwona ludzka dusza. Może to dobry moment aby przywołać pozostałą 6 i zająć się barierą? Ewentualnie schować na później - lepiej nie kusić losu, że coś tak cennego jak dusza przybranej córki zostanie przez kogoś wchłonięta.
Nie jest to jednak twój jedyny problem - w przeciwieństwie do potworów, ludzie nie zamieniają się w proch tak więc na twych łapach spoczęło martwe ciało córki. I nim należy się zająć, czyż nie? Właśnie na tą chwilę trzymana była ostatnia z trumien. Oczywiście możesz też zrobić z ciałem cokolwiek innego, jeśli zechcesz.
Dodatkowo - dostałeś informację o tym, że twój syn jest żywy i przebywa z matką.

Chica
Ludzkie ciało Chici pozostało w całości na rękach króla. Tak, jak i u Doggo pozostanie u niej po tym zdarzeniu ślad na plecach. Po odrodzeniu również stanie się częściowo bezduszna, do czasu aż nie odzyska duszy od króla lub sama jej sobie nie odbierze (w przypadku, gdy zostanie umieszczona w słoiku). Do tej pory posiada jedynie cząstkę duszy Chary stworzoną z HATE.
Zasady po odrodzeniu:
- Posiada połówkę duszy - w całości zrodzona z HATE i należąca do Chary (z innej lini czasowej),
- Ma tylko część wspomnień i emocji Chici a całość wspomnień Chary (Walka w Holu),
- W przypadku późniejszego uzyskania magii - może używać jedynie "ciemnej" strony [To bardziej dopisek dla mnie aby wiedzieć jaki kolor broni .3. ]




wersja tl;dr

Doggo 0% HP (Martwy) + 1 PD (po odrodzeniu) + podwaliny pod dodatkową magię do wyuczenia w treningach
Rana + 1 LOVE + skrzywiona psychika/HATE (wedle uznania userki)
Asgore + 1 PD + 1 ludzka dusza+ bonus do dyplomacji/rozmowy
Chica 0% HP (Martwa) + 100% HATE (po odrodzeniu) + częściowo bezduszna




Dodatkowo, z racji pozyskania 7 ludzkiej duszy wszyscy potworzy uczestnicy tejże sesji dostają od niej bonus do ataku (zostaje on zwiększony o tyle punktów ile postów zostało napisanych przez osobę, tj. Asgore +7 ATK, Doggo +6 ATK, Rana + 1 ATK).

_________________

Karta Postaci Telefon
Sesje: 3/5
| | | |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sob Paź 22, 2016 9:11 pm

Na miejscu przy barierze pojawił się nagle szkielet. Jak zwykle, było już o wiele za późno. Ujrzał młodą dziewczynę, której znakiem szczególnym było trzecie, złotawe oko. Tuż obok niej leżał Doggo, chyba martwy. Jak to? Co tu się odwaliło? Kto kogo zaatakował? Dziewczyna na pewno miała krew na rekach, wyczuwał to. Ale wyglądało na to, że strażnik także. Nie było już w nim duszy, zniknęła, wyparowała. Czy to znaczy, że odrodzi się, niczym Toriel?
- Ty, ja cię znam...ty jesteś tą archiwistką, prawda? - zapytał z powagą szkielet, pokazując palcem na Ranę. Po chwili jednak odwrócił głowę i ujrzał coś jeszcze gorszego. - Co tu się...
Widok, którego podświadomie się obawiał, ale to się chyba właśnie stało. Asgore stojący z trójzębem, zmarnowany, zasmucony. A na ziemi nieopodal króla... o nie. Nie, nie, nie. To nie mogła być prawda.
- F-Frisk?! - podbiegł, a raczej skoczył susem do martwego truchła dziewczyny. Wziął ją na ręce i obrócił. Teraz to widział. To nie była Frisk, tylko jej siostra. Chica. Mała, niestabilna, walcząca ze swoimi demonami Chica.
- Królu...czy to ty... - zaczął, ale po chwili spojrzał na truchło psiego strażnika. To chyba on się wyrwał do walki. Stojąca najdalej archwistka musiała najwyraźniej zareagować. Och, gdyby on przybył wcześniej. Gdyby tylko dotarł na czas.


Odgłos kruszącego się szkła, pękającej szyby. To nie była bariera. Ta wciąż stała. To działo się w głowie Sansa. Te wszystkie wspomnienia, wspólne usypianie dziewczynki, "wujkowania". Bał się jej. Bał, a jednocześnie miał ku niej dobre plany. Gdyby wziął ją na trening, prawdopodobnie wtedy nie doszło by do tej tragedii. Ktoś sprowokował pojedynek, mogła to być nawet ta jej wewnętrzna Chara. Żaołość wypełniła duszne serce Sansa. Trzymał w ramionach osobę, która była o wiele za młoda na śmierć. Widział to setki jeśli nie tysiące razy. Ścieżka zabójcy dotykała obu stron i na tym polegał jej tragizm. Ścieżka pacyfisty miała przestrzegać, by ktoś nie posunął się za daleko. Bo inaczej potwory zaczną zabijać się nawzajem. A pośrodku tego znalazła się Chica - wybryk natury, agent światła, jak i ciemności w jednym, nawet bardziej niż Frisk czy Chara. Ona była i jedną i drugą. Sans tak bardzo zamknął się w swoich myślach, że nie zauważył, iż otoczył się barierą kości. Podszedł do króla. Z ledwością się kontrolował. Z ledwością. To nie była jego wina. Nie mógł nic zrobić. Ale to była po prostu złość. I bezsilność.
- Czemu....czemu temu nie zapobiegłeś królu?
Nie atakował go. Powstrzymywał swe kości przed jakimkowiek wyrwaniem się do ataku. Sprawca najprawdopodobniej został już ukarany. Wyrok wydała wcześniej niewyróżniająca się potworzyca.
Tym razem Sans nie splamił sobie rąk. Ale mógł coś zrobić. Zdał sobie wtedy sprawę, że nie jest wszechmocny. Nie jest bogiem. Nie moze być wszędzie. A Podziemie to wciąż dzicz. Mógł jednak swoją ciszą uświadomić zebranym, by dalej nie skakać sobie do gardeł. Droga Pacyfisty musiała trwać...bo inaczej znów stanie się to, co w Holu. A drugi raz końca świata moze nie powstrzymać.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhav
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 50
LOVE : 0
Liczba postów : 384
Join date : 19/03/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sob Paź 22, 2016 10:10 pm

Mała jaszczurka wpadła do pomieszczenia. Była zdyszana, na jej czole pojawiły się kropelki potu. Wszystko obserwowała w swoim labie dzięki kamerom. Początkowo nie miała najmniejszego zamiaru interweniować - król robił po prostu to, co leżało w jego obowiązku. I robił to dla nich wszystkich, dla całego Podziemia. Ale teraz... Sytuacja przybrała nieco niepokojący obrót. Co te wszystkie osoby tam robiły? Dlaczego... Dlaczego Doggo umarł? Alphys poczuła rosnącą gulę w gardle. Oficjalnie nawet nie znała psiaka, kojarzyła go z co najwyżej opowieści Undyne. Jednak mimo wszystko było jej przykro i miała wielkie poczucie niesprawiedliwości. Może i faktycznie nie powinien się wtrącać w walkę, ale... To nie było fair! Był niewinny! W całej tej sytuacji nie dało się obarczyć winą nikogo. Wszystko było skomplikowane i niczego nie dało się określić jako białe, albo jako czarne.
Do jej uszu dobiegły jeszcze ostatnie słowa... Sansa? O mój boże, jeszcze on tutaj? Naukowiec ujrzała, jak otacza się kośćmi. Wzdrygnęła się. To nie wróżyło niczego dobrego.
- Zrobił to, co do władcy należało - stwierdziła cicho, dziwnie spokojnym głosem - Nie obwiniaj go.
Na nic nie zważając, podeszła do Asgorea. Początkowo zawahała się, ale koniec końców położyła na jego ramieniu swoją łapkę.
- K-królu...?

_________________


Karta postaci | Skarbiec
Zadzwoń do mnie!
Wodny las | Boczna uliczka Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 72
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Nie Paź 23, 2016 9:25 pm

Ściskał w śnieżnobiałych łapach drobne ramiona swojej przybranej córki. Wpatrywał się z uśmiechem w wielkie, czerwone, załzawione z lekka oczy.
- A ja kocham ciebie, Charo.
Gdy dostrzegł, iż rozpacz zaczyna opuszczać okrągłą twarzyczkę na wieść o pozostaniu przy życiu, Asgore ponownie poczuł się ojcem. Gwałtownie zapragnął znowu przytulić dziewczynkę, otoczyć ją całą swoją miłością... by już nigdy, przenigdy jej nie puścić.
Wówczas z tego dziwnego stanu wyrwał go okrzyk. Słowa, które uderzyły króla w twarz, sprawiły iż w kozich oczach trzasnęła iskra grozy. Podniósł gwałtownie wzrok ponad dziecko, aż dostrzegł urzeczywistnienie najgorszych obaw. Strażnik przygotował się do zamachu...
- DOGGO, NIE!! – ale było już za późno. Gdy poczuł w dłoniach szarpnięcie, z wrażenia zacisnął powieki. Świadomość tego, co się właśnie stało, spłynęła po wielkich barkach, wywołując okropny chłód. Wreszcie spojrzał w dół, na kwitnący w malutkiej piersi kwiat o płatkach utworzonych z jej własnej krwi. Prędko przyciągnął istotkę do siebie, zdezorientowany przyłożywszy dłoń do tracącego kolor policzka. Zacisnął usta, aż na wardze pojawiła się czerwień.  Widząc, jak dziecko wyciąga ku niemu swoje malutkie rączki, chwycił jedną z nich, którąś częścią umysłu bacząc, aby nie ukruszyć jej palców. – Coś... coś ty zrobił... – po tych słowach światło wypełniło słabnącą sylwetkę. Wkrótce nad głowami zalśniła swoim jaskrawym, karminowym światłem ludzka dusza. Była piękna, tak wspaniale czerwona. Asgore patrzył na nią, lecz po chwili, nie mogąc znieść palącego bólu, skupił się na dziewczynce, która nagle stała się dla niego dziwnie ciężka...
Na ogromną plamę szkarłatu spadła samotna łza.
Od tej chwili nie zwracał uwagi na nic – przyglądał się tylko własnemu dziecku, które jeszcze przed paroma sekundami mówiło do niego „Kocham was...”. I zostałby w tym stanie, na podłodze, przez dobre kilka godzin, może nawet aż do końca swoich dni, gdyby kątem oka nie wyłapał niespodziewanego poruszenia. Uniósł głowę, a tam... nastolatka wymierzająca właściwą dla niej sprawiedliwość psowatemu, w efekcie której ten obrócił się w proch. Widok ten odebrał Dreemurrowi mowę. Co się tak właściwie stało? Dlaczego ta postać wydawała mu się znajoma? W końcu znalazł odpowiedź, zorientowawszy się z obecności bardzo nietypowej rzeczy na jej skroniach.
- Archiwum... – Z gardła króla wypłynęło wątłe, obolałe słowo. Było tak słabe, że zdawałoby się, iż opadło w tym momencie z plaskiem na posadzkę.  Poczuł, jak wokół jego serca owijają się ciernie, wyżerając z niego wszelką energię. Co prawda otoczyła go dziwna, nieokreślona siła nieco później, lecz pozostała gdzieś wewnątrz pustka nie miała najmniejszego zamiaru opuścić zmęczonego już tym całym smutkiem władcy.
Ciało było zimne i wilgotne od krwi.
Nie, to się nie mogło stać. To, co miało miejsce, za nic nie wchodziło do ozdobionej koroną głowy. A jeśli wszystko tak naprawdę było kolejnym z jego koszmarów? Czy mógł liczyć na tą szczyptę cudu i obudzić się z krzykiem w sypialni, dręcząc się czymś, co nie było niczym innym, jak tylko słodkim kłamstwem jego wyobraźni?
Wtedy wpadł Sans. Asgore miał ogromną ochotę pozostać na klęczkach niczym przegrany, odarty z resztek godności, bo tak właśnie się czuł. Wiedział jednak, że kiedyś będzie musiał się podnieść. Owinąwszy wielkimi rękami człowieka, wyprostował się. Wciąż na nią patrzył. Oprzytomniał nieco, usłyszawszy imię „Frisk”, użyte najwyraźniej w kontekście trzymanej przez niego dziewczynki.
- Ona... odżyła – powiedział. – Podobno Asriel... także – na chwilę urwał. – Widziałem Charę, Sansie. Moją... córkę – a raczej byłą córkę, martwą, którą będzie mógł od teraz oglądać wyłącznie zza pokrywy trumny.
- To wszystko wydarzyło się tak szybko, nie zdążyłem nawet zareagować... – wymamrotał. I oto znowu ktoś wpadł do komnaty. Tym razem była to doktor Alphys. Rozmawiał z nią całkiem niedawno. Pomyśleć, że w tak świeżej przeszłości życie toczyło się nieomal szaro. Kiedy położyła pazurki na jego potężnym ramieniu, westchnął cicho, raz jeszcze zerknąwszy na ciało.
Zimne.
Ciężkie.
- Muszę ją pochować. Do ostatniej... trumny – oznajmił.  Ostatnie słowo ukłuło go w język.  Po chwili wahania dał dziecko szkieletowi, by podejść do wiszącej duszy. A więc nadszedł koniec... koniec zabijania...
Bliżej nieokreślonym gestem przywołał siedem słoików. Powoli wysunęły się zza malutkich otworów, które otworzyły się przed nim. Odwrócił się do nich plecami, patrząc na zgromadzonych.
- Gdy otworzę barierę, wszystkie potwory będą mogły ponownie zobaczyć powierzchnię. Ale nie będziemy walczyć z ludźmi – tajemnicza siła zaczęła być coraz bardziej dostrzegalna w miarę dalszego słuchania jego przedtem zupełnie pokonanego głosu. – Zacząłem to, zaślepiony pragnieniem zemsty. Jeżeli prawdą jest, że Asriel żyje... w takim wypadku kolejne morderstwa nie mają sensu. I nigdy go nie miały – podszedł do słojów. Odetchnął głęboko, po czym wprowadził duszę do jednego z nich. Spiął mięśnie, gotów na wszelkie anormalne zjawiska...
Nic się nie stało.
Rozejrzał się. Nie widział żadnych powodów, dla których... nie, zaraz. Chyba miał kolejne zwidy.
Z wrażenia cofnął się o krok.
Jedno naczynie było puste.

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Grafik
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 240
Join date : 11/01/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Wto Lis 01, 2016 6:45 pm

Dziewczyna wciąż ledwo była w stanie pozbierać się po tym, co właśnie zrobiła. Przecież... Przecież ona zabiła. Nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć, i jak przekaże to swojemu ''wujkowi'', a nie ma opcji, że nie może tego zrobić ponieważ... ponieważ uznawała ukrywanie takich rzeczy w sekrecie przed ważnymi jej osobami za oszustwo, za coś, co nie jest fer. Wtem co... Co!? Bariera? Nie, wszystko, tylko nie to. Dziewczynka poderwała się z ziemi od razu po tym, kiedy to, co powiedział król dotarło do jej uszu. Spojrzała na niego pełna zaskoczenia i przerażenia, jakby chciała błagać go bez słów, by tego nie czynił. Czemu? Takie osoby, jak rodzina królewska są świadome, jaki obowiązek ciąży na archiwach, a także jakie ryzyko dla nich ciągnie się ze zdjęciem bariery. Przedostanie się ludzkich wspomnień do archiwum... Nie było by to zbyt wielkim problemem, gdyby powierzchnia nie była taka ogromna, i nie zasiedlała by aż tak wielkiej ilości ludzi. W ciągu minuty ginie tam wielu ludzi, a psychika Rany, jak i jej ciało nie wytrzymałyby rozbicia bariery, co skończyło by się dla niej śmiercią.
Coś jednak zdziwiło dziewczynkę i to tak mocno, że upadła ona z powrotem na ziemie wpatrując się tempo w króla. Jeden ze słoi... Pusty! W głębi serca cieszyła się ona z tego niezmiernie, jednak była na siebie zła za taką samolubność. Powieki dziewczynki zacisnęły się szybko i mała złapała się za głowę skulając się. Dawka wspomnień, ale... ale przecież nikt nie umarł. No tak, to z powodu pustego słoika, który znajdował się naprzeciw niej. Ale jak...
W jej głowie pojawiły się wspomnienia Alexa, żyjącego wcześniej, jak i teraz człowieka o zielonym kolorze duszy. No tak, brakuje zielonej.  Uświadamiając to sobie Rana puściła swoje włosy, które nie wiadomo kiedy zaczęła ciągać i powoli wstała. Uczucie drżenia wciąż nie odstępywało jej ciała, wręcz nasilało się z nieznanych jej przyczyn.

- Królu... Alex, zielona dusza. Oni wciąż żyją... Dusze, twoja rodzina, wszyscy pozostali. Wszystko z powodu zachwiania linii czasowej...

Powiedziała łamiącym się głosem patrząc wprost na Asgora. Sama nie mogła uwierzyć w to, co właśnie się działo, przez co jej powieki jak i trzecie oko były mocno rozchylone, a źrenice w nich malutkie, niczym z powodu strachu, który przez nieznaną dziewczynce sytuacje też jej towarzyszył.

- Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy ale... To z powodu słoika. Wspomnienie związane z nim otworzyło mi wszystko, czego dotąd nie mogłam zobaczyć przez ograniczenia po uszkodzeniu ciała. Dusze.. One powoli wracają, a pierwszą z nich jest właśnie zielony. Następnie wróci...

I w tej chwili czarnowłosa musiała dość mocno się zastanowić, poszperać jeszcze odrobinę w swojej głowię, jak i we wspomnieniach innych. Znów złapała się za swoją główkę i syknęła pod nosem uginając kolana. To wszystko bolało, nadwrężała się, ale musiała to wiedzieć, musiała...

- Fioletowy.

Rzuciła krótko ledwo kontaktując ze światem z powodu bólu głowy, dreszczy a także ogólnego złego samopoczucia.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Wto Lis 01, 2016 10:07 pm

To co się wyprawiało powoli przestawało mieć sens. Asgore, pokonany, zmarnowany postanowił jednak nie ustawać w swych dążeniach do tego, by otworzyć barierę. O nie. Widział to. Widział to już wielokrotnie.
https://www.youtube.com/watch?v=xk7qrL8aZjM
Pękająca bariera otwierająca drogę potworom. Wychodzą na najbliższe nadbrzeża i żyją pokojowo. Ale nie wszystkie. Część z nich czuje się zagubiona. Niedługo potem ludzie wyłapują co słabsze, zamykają w rezerwatach, muzeach, eksperymentują na nich. Asgore umiera postrzelony przez jakichś cholernych Marines. Undyne ucieka do podwodnego królestwa, zabierając ze sobą ranną Alphys, psy muszą zrzucić z siebie zbroje by wtopić się w tłum, Papyrus kończy pocięty na kawałki, on sam gdzieś tam leży, wyrzucony na śmietnik historii. A Toriel...Toriel...do tego dochodzi jeszcze załamanie nerwowe Chary...Frisk...Chici...którejś na pewno. Muszą się nią zajmować egzorcyści, ale to się nie udaje. Chara połyka wszystkie dusze i staje się boginią hiperczasu i nastaje armagedon. Głupi ludzie, którzy sprowadzili na siebie gniew tego małego demona. Jest już za późno i nikt nie może powstrzymać głodu Chary. Niebo staje się piekłem, deszcz krwi leci w górę. Na nieboskłonie powstaje wyrwa, ognisty portal, w który wessane zostają także dusze ludzi. Czas przestaje istnieć. Rzeczywistość przestaje istnieć. Mroczny Wymiar, którego niepodzielną panią zostaje Chara.
Wizja pryska.

- Asgore, nie! Stó...
Miał już mówić, atakować wręcz, kiedy nagle coś dziwnego zaczęło się dziać z archiwistką. Ba, w tym samym czasie król zorientował się też, że brak jest jednej duszy. A Rana dostała najwyraźniej czegoś pokroju wizji. Nie tak barwnej, jak on przed momentem, ale chyba też miała niezłą wycieczkę. Czas i rzeczywistość to nie żadne przelewki.
Bariera była więc w swoim stanie, wciąż nie otwarta. Naruszona, ale w jednym kawałku. Bardziej zaciekawiło szkieleta to, że te dusze będą wracały.
- Będzie...więcej...dzieci? Więcej takich, jak ona?

https://www.youtube.com/watch?v=dO1rMeYnOmM

Zamknięta w drobnym ciele Chica do tej pory musiała walczyć o to, co przejmie nad nią kontrolę. A teraz jej dusza była tuż przed nim. Ciało i dusza osobno. Mógł uczynić z niej swoją uczennicę, nauczyć kontrolować magię, a także jej własną ciemną stronę duszy. Mógł wreszcie też sam się przemóc i zwalczyć własny strach. Strach przed charą. Jeśli gdzieś tam była taka wersja rzeczywistości, to czy mu się udało? Jak postrzegała go dorosła Chica? Czy była dobrą obrończynią królestwa, czy moze wyszła na powierzchnię i osiągnęła to czego chciała? A może została mroczną uczennicą, pochłoniętą przez własną pychę i przerażenie? Tego Sans nie wiedział. Widział te możliwe wersje i siebie i dziewczyny, ale nie był pewien, czy którakolwiek niosła dobre zakończenie.
Spuścił na moment głowę, teleportował się do domu Toriel, gdzie pamiętał o jednej rzeczy. Trumna dla Frisk była jako jedyna w innym miejscu - pod drzewem, które nigdy nie produkowało liści. Zostawił ją tam. Na moment, na chwilę. Nie wiedział, czy zaraz isę przypadkiem nie zresetuje. Ale nawet jeśli to jej ciało wróci bez duszy. Wrócił do zamku.
- Królu...mam propozycję... - obtarł pot z czoła i zakasał rękawy.
Toriel go zabije.
- Taką jedną, bardzo w sumie ważną
Poprawił kaptur i wciągnął w nozdrza powietrze.
- Skoro i tak ci te dusze wracają...to czy nie lepiej by było, jakby ją po prostu...no wiesz...wziąć i oddać prawowitej właścicielce? To i tak nie jest TA Frisk czy TA Chara, wiesz o tym doskonale. No moze po części. W 20% ogarniasz to. Wiesz, zawiłości czasu. Wolałbym, zeby nam po podziemiu nie latała dziewczynka z pustym serce, która nas wszystkich powybija. A uwierz mi, wiem co mówię. Byłem tam i to był najgorszy, a zarazem najlepszy trip w moim nieżyciu
Zero żartów. Tylko ryzyko.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhav
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 50
LOVE : 0
Liczba postów : 384
Join date : 19/03/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Lis 09, 2016 7:52 pm

Jaszczurka spoglądała na Asgorea ze współczuciem.
- Tak... Tak będzie najlepiej - odpowiedziała cicho na jego słowa. Sytuacja była niesamowicie trudna, doskonale zdawała sobie sprawę, jak źle musi czuć się sam władca. Mimo wszystko... W jej oczach pojawiły się iskierki zachwytu, gdy zobaczyła wysuwające się dusze. Ta potężna moc...! Splotła ze sobą swoje palce, uważnie słuchając przemówienia króla.
I w tym momencie, jej oczy otworzyły się szeroko ze zdziwienia.
Asriel...
Asriel żyje?
- A-ale... - zaczęła. Przecież... Kwiatek... Jak Asriel może istnieć? Co się zadziało, czego ona nie przewidziała? Jak... Jak wróciła jego dusza?
Przez małą głowę Alphys zaczęło przewijać się tysiące myśli, każda kompletnie inna, chociaż wszystkie miały jeden cel - zrozumieć, co się stało i jakim prawem. Jednak im dłużej się nad tym zastanawiała, tym więcej pojawiało się pytań, a mniej odpowiedzi miała. Tak się tym zajęła, że początkowo nawet nie zauważyła zamieszania. Dopiero, gdy morderczyni Doggo padała na kolana, doktor ocknęła się i przebiegła wzrokiem po całej sali. Wbiła go w... Pusty słoik?
Przełknęła ślinę, nerwowo rozglądając się. Było sześć dusz. Teraz zdobyli siódmą. Jakim cudem brakuje jednej? Co się stało? Przez tak długi czas używała ich do eksperymentów, a teraz... Teraz nagle, jak gdyby nigdy nic rozpłynęła się? To... To było przecież niemożliwe! Ludzkie dusze nie rozpadają się tak, jak potworze! Posiadają determinację, która pozwala im w ten sposób trwać. Jaszczurka zacisnęła powieki i przyłożyła łapki do twarzy, całkowicie zasłaniając ją.
To, co się działo, nie mogło być prawdą. Było niemożliwe.
Gdy do jej uszu dobiegł głos dziewczyny, wzdrygnęła się.
- T-to... Niemożliwe... - zaczęła cicho - To niemożliwe. Niemożliwe!
Zebrała się w sobie, odsłoniła pyszczek; wzrok wbiła w słoiki. W jej oczach pojawiły się świeczki. To wszystko było takie absurdalne. Te wszystkie badania. Wszystko nad czym pracowała, na co poświęciła znaczną część swojego życia... Nagle okazało się niepotrzebne? Miałoby pójść na marne? Wszystkie te... Te istnienia w jej labie. Zrobiła im krzywdę... Na darmo? I czy... Naprawdę pozostaną pod barierą już na zawsze?
Alphys podniosła okulary i przetarła oczy. Powinna wziąć przykład z Asgorea. Powinna być silna, tak jak on. Razem... Razem sobie poradzą, tak? Naukowiec poprawiła okulary na nosie, po czym podeszła do dziewczyny i wyciągnęła do niej łapkę. Chciała pomóc jej wstać.
- M-musiałaś... Musiałaś się pomylić - stwierdziła, uspokajając się - Coś... Coś ci się przywidziało. M-może to omamy spowodowane szokiem... - zaczęła spekulować - Zielona dusza... - umilkła na chwilę. Nie potrafiła tego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić, ale co do jednego była pewna - Z-znajdzie się, na pewno. Wtedy... - nie dokończyła. Jedynie zerknęła na Króla. Liczyła, że Asgore kiwnie głową, potwierdzi, że ponownie pozyska duszę człowieka i tym samym... Tym samym wszystko wróci do normy. Całkowitej normy. A bariera zniknie.
Gwałtownie odwróciła głowę w stronę Sansa. W jej oczach wymalowało się przerażenie, a przez moment błysnęła także złość.
- N-nie...! - zaprotestowała - Dusze... Dusze muszą zostać! B-bariera... - ucichła. Wyglądało na to, że zbiera myśli - T-ta dziewczynka i tak nie żyje. S-sam przecież widziałeś... Wszystko powinno zostać tak, jak jest... To... To wszystko się wyjaśni... P-po prostu... Musimy znaleźć zieloną duszę, t-tak...? - jej wzrok ponownie powędrował na władcę. Szukała w nim poparcia. Nie potrafiła pojąć tej sytuacji, mimo iż jest przecież jednym z najinteligentniejszych potworów Podziemia. Wszystko wydawało jej się takie absurdalne i nieprawdziwe.

_________________


Karta postaci | Skarbiec
Zadzwoń do mnie!
Wodny las | Boczna uliczka Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 72
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Lis 23, 2016 9:27 pm

Obecnie bardzo dużo się działo w królewskiej łepetynie. Gdybyśmy jednak spróbowali wyłuskać z tego jakieś konkretne myśli, przegralibyśmy z kretesem. Wszystkie bowiem zlepiły się w szarą, pękającą w szwach od emocji masę, utrudniając powierzchownemu obserwatorowi wysunięcie jakichkolwiek rozsądnych wniosków na temat aktualnych przemyśliwań władcy. Czuł się on nie tyle zszokowany, ile zupełnie zdezorientowany w obecnej sytuacji, takiej, która jeszcze nigdy nie miała miejsca w jego życiu. Co robić? Jaki krok powinien wykonać, aby się nie skompromitować? Nie upaść i nie cisnąć koroną w posadzkę tak mocno, aby się roztrzaskała na drobne kawałki?
Spokojnie. Jeszcze nie zwariowałeś. Jeszcze...
Usiłując powstrzymać drżenie dłoni, odgarnął kosmyki z czoła, po czym obrócił głowę ku Archiwum.
- Wrócą... wszyscy...? - ni to zapytał, ni to stwierdził. Zaniepokoiła go przyszłość, którą usłyszał. Jego grzechy powstaną z popiołów, jeden po drugim, aż ujrzy je pewnego dnia zgromadzone u wrót jego zamku. Będzie musiał się z nimi zmierzyć...
- A zatem sugerujesz, Sansie, abym zaprzepaścił szansę na wyswobodzenie potworów. To, co próbowałem osiągnąć przez tyle czasu...
...żeby oddać ich dusze.
- Dobrze. Odnajdę tą dziewczynkę - tak, to brzmiało sensownie. Ale z pewnością nie dla jego uwięzionych poddanych, o czym właśnie dała znać Alphys. Popatrzył na nią swoimi błękitnymi oczami, nie wiedząc nawet, jak żałośnie w tym momencie wyglądając. - Ja wierzę Archiwum. Jeżeli dusze wracają, polowanie na następne nie ma sensu. Pochwycę właściciela zielonej duszy, przybędzie fioletowy. Po nim następni - odetchnął głęboko. - A jeżeli Sans już widział w którejś z tych całych linii czasowych, co się stanie z... nią, to najlepiej będzie, gdy do tego nie dopuszczę - może to, co mówił, nie miało większego sensu, ale nie umiem prowadzić mundrych sesji Asgorem sam Asgore znajdował się w takim stanie, że sam nie do końca wiedział, co robił. Chyba musiał odpocząć... zakładając, iż umiałby zasnąć po czymś takim.

//wyprany z sAnsu post, ale jest!

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Grafik
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 240
Join date : 11/01/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pią Lis 25, 2016 9:53 pm

https://www.youtube.com/watch?v=A_HOKs-1IKk&t=1s

Rana słysząc słowa Alphys wzdrygnęła się, jednak nie ze strachu, a z wściekłości. Nawet nie zauważyła kiedy, a poderwała się jak oszalała i złapała Alphys za bluzkę, po czym przyciągnęła ją do siebie patrząc jej prosto w oczy morderczym wzrokiem. Przed dłuższą chwilę wpatrywała się tak w nią sapiąc głośno z nerwów, jednak to, co stało się później mogło zaskoczyć i wystraszyć nie tylko naukowca, a wszystkich zgromadzonych, ponieważ Rana nigdy nie przejawiała jakiejkolwiek agresji i dosłownie nikt nie widział jej tak... rozwścieczonej.

- Jak możesz tak mówić!? Zielona dusza się znajdzie i wtedy co?! Znów zabijecie tego niewinnego chłopca, by zyskać jego duszyczkę do swojej nędznej kolekcji?! A może zrobicie to też z resztą dzieci, które wracają?! Przyznaj, każdego dnia czujesz się jak morderca, którym podświadomie jesteś! Nikt normalny przecież nie chciałby robić tak wielkiej krzywdy niewinnym dzieciom, prawda?!

Wszystko, co mówiła było co jakiś czas dziwnie zagłuszane, a pełną wypowiedź słyszała tylko i wyłącznie Alphys, bo na niej skupiała się czarnowłosa dziewczynka. Wcześniejsze przerywki były spowodowane brakiem kontroli mocy podczas napadu wściekłości, przez co czas z chwili na chwilę zatrzymywał się na ułamki sekund dla Rany i dinozaurki. Dziewczyna puściła w końcu ubranie żółtej istotki i spojrzała na nią z pogardą. Ten wzrok był... dziwny. Dziwny, jak na nią. Jakby kompletnie ktoś inny przejął jej ciało. Czarnowłosa lekko obróciła się bokiem w stronę Alphys, jednak jej spojrzenie wciąż przebijało niewinną panienkę z Labu.

- Bariera? Pragniesz wolności, prawda? Nawet nie wiesz jak tam jest, nie wiesz, co się z wami stanie kiedy wyjdziecie na powierzchnie, jakie bagno możecie przeżyć. Ja mogę niestety dostać wizję takiej rzeczywistości w każdej chwili i zapewne nie tylko ja. Wolisz wyjść na góre nie wiedząc, co tak naprawdę cię czeka kosztem życia 7 niewinnych dzieci, POTWORZE?

Powiedziała bardzo niepokojącym tonem spoglądając groźnie i wściekle na Alphys, a następnie odwróciła się do niej plecami i zaczęła zmierzać w stronę wyjścia. Nie wytrzyma tu ani chwili dłużej. Musi dać upust swoim negatywnym emocjom, jednak nie na oczach króla. Nie chciała jeszcze bardziej psuć swojego wizerunku. Ci, którzy ją znali od wieków kojarzyli ją tylko ze śmiercią, teraz może dodatkowo zaczną z brakiem opanowania? Przed samym wyjściem z zamku królewskiego Rana obróciła się ostatni raz w stronę zgromadzonych, jednak jej wściekły wyraz twarzy ani na chwile jej nie opuścił.

- Mam nadzieję, że karma do ciebie wróci i będziesz żałować swoich dzisiejszych słów, jak i  MYŚLI, Alphys. Kiedyś ujrzę wszystkie twoje sekretne czyny, całe twoje życie.

Rzekła do dinozaurki i spojrzała jeszcze szybko na swojego króla, jednak już łagodniej.

https://www.youtube.com/watch?v=NWK7R45gfl0&feature=youtu.be

- Asgore, wybacz mi za moje słowa i dziękuje, że mi wierzysz. Pamiętaj, naszym zadaniem jest utrzymanie podziemi w harmonii i pilnowanie spokoju, a otwarcie bariery całkowicie nas zrujnuje, zniszczy. Nie popełniaj więcej głupstw, nie zabijaj kolejnych dzieci. To wyniszcza też i ciebie, widzę to i jako troskliwa, jeśli mogę się taką określić przyjaciółka sprzed lat proszę cię, byś zachował resztki zdrowego rozsądku.

https://www.youtube.com/watch?v=Etwpn-cefRk&feature=youtu.be

Były to jej ostatnie słowa przed wybiegnięciem z zamku, wypowiedziane z wielką powagą. Jeden z niewielu momentów, w którym Rana zachowywała się na swój wiek, na osobę, która przeżyła o wiele więcej lat niż inni i mimo swojego bardzo młodego wyglądu potrafi zachować się jak ktoś dojrzały.
Dziewczynka wybiegła z zaskakującą prędkością z zamku zakrywając zgiętą ręką oczy. Jej głośne tupoty obcasików w butach było słychać dłuższą chwilę nawet po opuszczeniu zamku, a na sam koniec szloch, kolejny szloch, pociągnięcie nosem i krzyk do samej siebie. Nie wierzyła, co się dzisiaj stało. Nie wierzyła, że zabiła. Nie wierzyła, że powiedziała tyle okropnych słów do Alphys, że była dla niej tak okrutna. Chciała zniknąć, uspokoić się, najlepiej przy kimś, na kim jej zależy. Nie biegła na oślep, dokładnie wiedziała gdzie biegnie, jednak inni mogli się tylko domyślać.


z.t.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Czw Gru 08, 2016 10:20 pm

Trwała burza mózgów. I to dosłownie Mózgów. Doktor Alphys, największy umysł Podziemia, tuż po Gasterze, optowała za całkowitym wyzwoleniem potworów. Czy on już kiedyś gdzieś czegoś podobnego nie słyszał? Spojrzał ponownie na Asgora. Król był wyczerpany, cały blady (BARDZIEJ NIŻ NORMALNIE, A PRZECIEŻ MIAŁ BIAŁE FUTRO), do tego biadolił cały czas to samo. Jego misja wbiła mu się w głowę tak bardzo, że chyba nie myślał racjonalnie.
- Pochwycisz? Masz silną magię, ale w twoim obecnym stanie, z całym szacunkiem Królu, ale słaniasz się jak śnięte koźlę. Jeden dobry ruch i padniesz na deski.
W podziemiu były w ogóle jakieś deski? Ring na pewno gdzieś był. Szkielet potrząsnął głową. Odrzucił wszelkie propozycje umysłu odnośnie sucharów. Sprawa była poważna. Dusza. Chodziło o duszę leżącej pod drzewem dziewczyny.
Gdy miał mówić, odezwała się Archiwistka. Jej przemowa była w zasadzie podsumowaniem tego, jak myślał Sans. Mógłby podpisać się pod niemal każdym jej słowem. Wygłosiła swój monolog, po czym uciekła w sobie znaną stronę. Szkielet patrzył na to, zupełnie bez emocji. Wzruszył ramionami. Też powinien się stąd zabierać, ale postanowił pozostać jeszcze przez chwilę.
- Jaka będzie twoja decyzja? Otwarcie bariery to szansa na lepsze życie...ale i nową wojnę. Świat Ludzi tak wiele się wcale nie zmienił od dawnych czasów.
Gdy tylko usłyszy decyzję Asgora, pójdzie sprawdzić, co z dziewczynką.

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhav
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 50
LOVE : 0
Liczba postów : 384
Join date : 19/03/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Pon Gru 12, 2016 8:32 pm

Mała jaszczurka nie spodziewała się tak gwałtownej reakcji ze strony dziewczyny... Dziewczyny, której chciała pomóc. Nie zrobiła przecież niczego złego, niczego złego nie miała na myśli. Chciała pomóc jej się podnieść, bo upadła; widać było, że to, co się tu zadziało, bardzo na nią wpłynęło. Role całkowicie się odmieniły; nie Alphys podnosiła archiwum, lecz archiwum ją. Stała bez ruchu, wpatrując się w potworzycę. Jej wzrok był tak nieprzyjemny, że po plecach doktor przeszły dreszcze. Emanowała z nich złość, jakiej jeszcze nigdy dinozaurzyca nie widziała. Chciała odwrócić wzrok, ale... Bała się. Tak samo bała się jakkolwiek poruszyć, wyrwać swój kitel z jej dłoni.
Słowa, które padły z ust dziewczynki były niesamowicie bolesne. Alphys miała wrażenie, że każde jedno dokładnie dotyka jej duszy, by po chwili boleśnie się w nią wkłuć.
To... To wszystko było nie tak. Nie tego pragnęła. Nigdy nie chciała mordować ludzkich dzieci. Interesowała się nimi, cała rasa ludzi była dla doktor czymś niesamowitym. Jak to się działo, że ich ciała, takie drobne i kruche, wypełniała tak wielka determinacja? Wspaniałe, niezwykłe, piękne zjawisko. Do tej pory, naukowiec nie mogła pojąć, dlaczego nie potrafili się dogadać. Dlaczego potwory zostały uwiezione w Podziemiach? Przecież wszyscy mogliby razem współistnieć! I o tym każdy powinien się przekonać. Nie da się tego udowodnić w żaden inny sposób niż pozbywając się bariery! Te sześć dusz, sześć morderstw... Przecież nie robiła tego dla siebie! To wszystko było w imię wyższego dobra. W imię wolności, której wszyscy pragnęli.
- J-ja... Ty... - jaszczurka zaczęła dukać, jednak nie potrafiła skleić całego zdania. Przełknęła ślinę, słuchając dalszych słów padających w jej stronę. Nie potrafiła, nie chciała ich w żaden sposób odeprzeć. Nie padło żadne kłamstwo; czemu miałaby się wypierać? Gdy archiwum puściła jej ubrania, szybko zerwała kontakt wzrokowy. Wbiła swoje spojrzenie w podłogę i zrobiła kilka kroków w tył. Było jej niesamowicie przykro. Żadne słowa nie potrafiłyby wyrazić tego bólu, który w tym momencie czuła.
Wydawało jej się, że dziewczynka kończy swoją przemowę, już chciała odetchnąć, kiedy... Do jej uszu doszły kolejne słowa. Chyba jeszcze straszniejsze od wszystkich poprzednich. Naukowiec poczuła, że pieką ją oczy. Po jej policzkach szybko spłynęły gorące łzy. To wszystko... Było takie niepokojące. Jaszczurka poczuła, że ma nogi jak z waty; potrzebowała usiąść. Gdziekolwiek. Najlepiej w ciszy, w miejscu, gdzie mogłaby poskładać wszystkie swoje myśli.
Gdy ponownie przebiegła wzrokiem komnatę, archiwum już nie było. Nie chciała mówić tego głośno, ale... Odczuła swoistą ulgę. Prędko przeniosła swój wzrok na Asgorea i... Ponownie poczuła niesamowity ból w klatce piersiowej. Miała wrażenie, że ktoś wbił jej kołek prosto w serce.
- Asgore... - wyszeptała, starając się nie łkać. Przez chwilę stała w ciszy, patrząc się na niego. Dlaczego? Dlaczego ktoś tak bliski jej sercu nie wsparł jej w takim momencie? Potrzebowała tego. Nic innego w tym momencie się nie liczyło. Ale on wolał zaufać archiwum - jakiemuś podrzędnemu potworowi, zamiast wstawić się za swoim naukowcem? Za osobą, która była na każde jego skinienie, która włożyła tak ciężkie brzemię na swoje barki, tylko z powodu jego widzimisię? Gdzieś w środku jaszczurki, pojawił się mały płomyk nienawiści. Nie potrafiła tego zrozumieć. Dlaczego mimo tego wszystkiego, co dla niego zrobiła, znowu została odrzucona?
- Myślałam, że jesteś poważnym władcą - szepnęła ze złością. Raz jeszcze osuszyła swoje policzki grzbietem dłoni, po czym odwróciła się i skierowała do wyjścia. Chyba już nie była tu potrzebna. Ani tu, ani nigdzie indziej.

[z/t]

_________________


Karta postaci | Skarbiec
Zadzwoń do mnie!
Wodny las | Boczna uliczka Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Asgore
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 11
Doświadczenie : 49
LOVE : 2
Liczba postów : 72
Join date : 29/05/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Gru 28, 2016 5:39 pm

Rzeczywiście, Asgore nie do końca trzymał się na nogach. Szczerze mówiąc, był w takim stanie, że pragnąłby w jednym momencie zwalić się na ziemię, po czym utonąć w jeziorze łez, który sam sobie utworzy. Niestety jednak brzemię władcy Podziemia zobowiązywało do ogromnych poświęceń, w tym i do tegoż obecnego, jakim było utrzymanie się w pozycji delikatnie zgarbionej, zrujnowanej, ale uparcie stojącej. Nie pierwszy i nie ostatni raz miał ochotę odrzucić od siebie koronę za tyle cierpienia, które musiał znosić. Pomijając już fakt, że jednym z większych źródeł owego bólu był on sam.
W reakcji na gwałtownie uniesiony głos Archiwum aż drgnął. Ta dziewczyna była niczym wzburzone morze, siedziało w niej coś nad wyraz niespokojnego, tak spiętego, iż lada moment mogło agresywnie wybuchnąć i wypalić wszystkim obecnym oczy, co właśnie nastąpiło. Niewątpliwie słowa, którymi zaatakowała nieszczęsną jaszczurkę, były za ostre, zbyt głęboko ryjące szponami w sercu naukowca, ale miały w sobie krztynę prawdy – tego król nie mógł zaprzeczyć. Mimo wszystko poczuł żal, patrząc na dziejący się przed nim konflikt. Rozumiał motywy każdej ze stron, lecz poprzeć mógł tylko jedną, drugą rzucając na pożarcie goryczy oraz nienawiści, samemu narażając się na atak zarówno jej gniewu, jak i jego własnych wyrzutów sumienia. Taki był żywot władcy: uwięziony w dylematach, smutku, tragedii i śmierci.
Pożegnał trójoką krzykiem dołującego milczenia. Kiedy zwrócił spojrzenie ku Alphys, całą swoją postawą pokazał, iż nie miał pojęcia, jakich słów użyć, by jej nie zraniły jeszcze bardziej. Łzy płynące po pokrytych łuską policzkach wywierały na Dreemurze niewymowny, duszący nacisk. Zrób coś! Pomóż mi, nie stój tak! Ale nie potrafił. Ponownie w życiu poczuł dotyk konsekwencji swoich czynów, który go wwiercał w posadzkę. No bo jak mógł ją pocieszyć? Jak miał uderzyć ją prosto w twarz oświadczeniem, że chciał jedynie dobra królestwa? Po raz kolejny, poprzez nie wiadomo jak tym razem okropną w skutkach decyzję?
Dopiero, gdy odwróciła się od niego, uniósł niepewnie dłoń w jej stronę, właściwie nie do końca wiedząc, po co. Zareagował jak zwykle za późno, zbyt długo zastanawiając się nad poprawnym ruchem. Zacisnął pięść, pod płaszczem ukrył jej drżenie. Też postawił to krótkie, lecz jakże trudne dla niejednej osoby pytanie: dlaczego? Odbiło się ono bezradnie echem w jego głowie, zostawiając krwawe zagłębienia. Tkwił w tym samym miejscu, w którym upadł, prezentował sylwetką cały swój autorytet, lecz wewnątrz niego serce dźwięcznie pękło na nową sieć odłamków.
Po chwili zorientował się, iż został sam na sam z Sansem. Spojrzał na niego, a ponieważ nie znalazł dostatecznie mocnego kontrargumentu na jego spostrzeżenia, skinął ino głową.
- Odpocząłbym, przyznam. Ale... nie wiem, czy to możliwe. Po tym wszystkim – powiedział niewyraźnie, zdawałoby się, że do siebie. Odpowiadając na jego pytanie, wyciągnął dłoń zza płaszcza, która widocznie pokonała drgawki, by poprawić złoty kosmyk na czole. – Niech bariera pozostanie zamknięta, aż czas obróci ją w pył. Nadszedł koniec mordowania ludzi. Jeżeli jednak to oni pierwsi do nas przybędą z wojną... odpowiemy ogniem – ruszył w stronę wyjścia, zostawiając szkielet w ciemnym pomieszczeniu, rozświetlanym jedynie blaskiem bariery i nadzieją, że kiedyś zostanie zniszczona.

[z/t]

_________________

KP|Skarbiec

Królewskie multikonto Iskry

SESJE(4/5): 1. Zamek Królewski   2. Hol Osądu   3. Sala Tronowa   4. Komnata Balowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KiedyśSans
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 45
LOVE : 2
Liczba postów : 293
Join date : 02/01/2016
Age : 27
Skąd : Tomaszów Podziemiecki

PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   Sro Sty 04, 2017 3:52 am

Sans nie czekał już nazbyt długo. Odpowiedź króla go zadowoliła. Kiwnął głową po czym odwrócił się. Alphys też już odeszła. I na niego przyszedł w końcu czas.
Teleportował się pod drzewo w Ruinach, jednak nie zastał tam już ciała Chici. Musiała przejść już przez proces odrodzenia.
- Z każdą chwilą robi się tu coraz dziwniej.
Powiedział pod nosem, po czym teleportował się do królewskiej biblioteki licząc, że król tam nie zajrzy za szybko.

[z/t]

_________________

SESJE AKTYWNE:
|| Gorące Źródełko <3  || Biblioteka Królewska
SESJE PROWADZONE:
Quest Chici || Przygoda Psychopaty || Przygoda Alphys/Vincent
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zamek Królewski   

Powrót do góry Go down
 
Zamek Królewski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wrota (Zamek Pyke)
» Zamek w Dover
» Zamek Rodu Grossherzog [RFN]
» Zamek Królowej Kier
» Królewski Stos

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: