IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [DOM] Chatka Luke'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: [DOM] Chatka Luke'a   Nie Sie 20, 2017 4:02 pm

Mały domek z drewna stojący gdzieś na pograniczu lasu z małym miasteczkiem - czego chcieć więcej? Dwa okna z przodu, którym towarzyszą drzwi wejściowe oraz po jednym oknie po bokach. W środku znajduje się jedynie jedno pomieszczenie (nie licząc małego poddasza, gdzie można się dostać z pomocą drewnianej drabinki, a także mini łazienki) stanowiące jednocześnie kuchnię i pokój właściciela. Wyposażenie nie jest jakoś wybitnie duże - składają się na nie kominek, drewno do kominka, stół i krzesło stojące przy oknie, łóżko, komoda oraz półka, na razie jednak pusta. Wśród bardziej dekoracyjnych elementów można dostrzec samotną doniczkę z żółtym kwiatkiem i lampę spełniającą jednocześnie funkcję oświetleniową.

*tu potem pojawi się plan domku*

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sro Sie 23, 2017 9:08 pm

Właściciel domu z trudem otworzył dom, prawie że wtaczając się do środka.
Luke nawet nie ukrywał specjalnie swojego spanikowanego oblicza, gdy trzasnął drzwiami i rzucił się na łóżko. Każda komórka jego ciała miała po stokroć wszystkiego dość, ale on sam nie wiedział, czego dokładnie. Miał zresztą niemiłe wrażenie, że jeszcze moment, a oszaleje, czując ciężar nieopuszczający go od tamtego momentu. Czy tamten demon rzeczywiście mu coś zrobił? Chłopak jedynie pokręcił przecząco głową, zaciskając zęby.
- Nie... nie mógł mi nic zrobić... - odezwał się na głos, jakby próbował przekonać samego siebie, ale kogo próbował oszukiwać. Sadysta raczej by nie kłamał, chociaż... czy on naprawdę powiedział, że przyjaźni się z małą Patience? Przez to wspomnienie mętlik w głowie fioletowowłosego nie ustępował, a wręcz narastał. Komu może ufać? Może rzeczywiście Nathan miał rację, ale... co z Temmie? I z Toriel? Temmie była wręcz jak dziecko, a Mama Koza... mama koza przecież dbała o niego dawno temu. Nie chciała go przecież puścić dalej. A może to tylko kwestia ludzi? Może to rzeczywiście jego własna rasa jest tą niegodną zaufania? Skoro Patience i Larissa... to może także Frisk, Marinette i Johnny są przeciwko niemu? Jak na razie tylko Nathan wydawał mu się jedyną osobą, której może ufać w stu procentach.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sro Sie 23, 2017 10:49 pm

Zupełnie nieświadoma rozmyślań fioletowowłosego, wędrowała spokojnie po Snowdin. Po ostatnim... Wypadku teraz, jak wychodziła do krainy śniegu to musiała zakładać obowiązkowo kurtkę, czapkę, rękawiczki i buty. Pod groźbą, że nigdzie nie wyjdzie w końcu dała się wcisnąć w ciepłe ubrania i musiała powiedzieć, że bardzo dobrze chroniły przed zimnem. Już raz ćwiczyła w takim stroju. Pomimo utrudnień typu ograniczanie ruchów to działało bardzo dobrze! Ruszyła w drogę na swoje pole treningowe, gdy nagle zobaczyła domek. Wcześniej tędy nie przechodziła i za bardzo nie zwróciła na niego uwagi, a teraz przykuł wzrok dziewczynki, która do niego podeszła. Jej uwagę przykuły okna, chwyciła się rękoma i nieco podniosła, aby zajrzeć do środka. Prócz jednego pokoju, jej oczom ukazała się również znajoma sylwetka, na której widok od razu się rozpromieniła. Opuściła okno, po czym podbiegła do drzwi i bez pukania wtargnęła do środka razem z powiewem chłodnego powietrza, po czym wbiegła do pomieszczenia. Podbiegła do leżącego na łóżku fioletowowłosego i przytuliła go na tyle, ile mogła.
- Cześć Luke! - przywitała się radośnie, po czym podniosła na niego wzrok i uważniej mu się przyjrzała, mrużąc nieco błękitne oczy. Wydała z siebie przy tym ciche "hm", przekrzywiając głowę.
- Nie wyglądasz dobrze. Jesteś chory? Bo jak ja byłam to też się nie czułam zbyt fajnie - zadała pierwsze pytanie, zupełnie nie wiedząc, że obecny stan jest po części wywołany przez nią. Oczywiście Pati, jak to Pati - nie zdjęła butów przed wejściem, nie rozebrała się z wierzchnich ubrań ani nawet nie zamknęła drzwi. Przy okazji Luke mógł zauważyć na policzku czterolatki jeszcze świeżą ranę po przyjacielskim sparingu z Saverem, z którego wyszła zwycięsko. Przez myśl jej nie przeszło, że chłopak również mógł spotkać się z bezdusznym, a ten niezbyt przyjaźnie go potraktował.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 1:20 pm

Chłopak był tak pogrążony w postępującym w jego umyśle, że gdy otworzyły się drzwi, przez moment miał wrażenie, iż po prostu najzwyczajniej w świecie ich nie domknął, a pogoda w Snowdin nie była dobra. Może wprawdzie nie wiało jak na zaśnieżonych obszarach Powierzchni, ale jednak zimne powietrze spowodowało, że Luke już się zbierał do podniesienia się, a następnie zamknięcia wejścia, gdy... no właśnie, wpadło tornado. Może nie dosłownie jako zjawisko pogodowe, ale małą dziewczynkę, która niemal natychmiast rzuca się na człowieka chyba można zaliczyć do niespodziewanych zjawisk, prawda? Gdy tylko odzyskał mowę, odsunął delikatnie małą od siebie.
- Patience - szepnął cicho, cały czas bacznie ją obserwując. Nie do końca wiedział, co o tym sądzić? Czy to podstęp? Czy dziecko może być w ogóle podstępne? To chyba raczej mało prawdopodobne, bo przecież każdy rozsądny wiedział, że dzieciaki są szczere do bólu. Inna sprawa, że zaniepokoiło go coś jeszcze. Mała Pat była ubrana, oczywiście, stosownie do pogody, więc nie martwił się, że się przeziębi czy coś, ale na jej policzku widniała całkiem świeża, jego zdaniem, rana. Przygryzł wargę, spoglądając w bok na kominek, w którym w zasadzie było... czarno. Nie rozpalił ognia, gdy wrócił. Musi to zrobić, ale na razie ponownie przeniósł wzrok na niespodziewanego gościa. - Muszę rozpalić ogień i zaraz przyniosę trochę śniegu, żeby się roztopił czy coś. Wypadałoby przemyć tę ranę na policzku, nie uważasz? W ogóle... co ci się stało?
Mówiąc to, wstał powoli z łóżka, udając się w kierunku swojego zbioru drewna do kominka, by następnie zabrać się za wzniecenie ognia.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 1:51 pm

Małej Pati nie w głowie były podstępy. Szczególnie przez fakt, że nie potrafiła kłamać. Jej oddalanie się od prawdy w słowach zawsze kończyło się zbyt oczywistymi sygnałami - odwróceniem wzroku, zmianą głosu i spięciem mięśni. Poza tym, zdecydowanie wolała mówić prawdę. Szczególnie, jeśli rozmawiała z osobami, które lubiła. Nie zaniepokoił ją fakt, że Luke jej się uważnie przygląda, nawet nie zdawała sobie sprawy. Na wieść o ranie na jej policzku przekrzywiła nieco głowę, po czym zdjęła rękawiczkę i dotknęła delikatnie strupa. Na swoje szczęście odruchowo zdjęła prawą, gdzie na dłoniach nie miała żadnych ran, nie to co na lewej. Kiedy wyczuła delikatne wybrzuszenie to jej oczy rozbłysnęły w olśnieniu, po czym zachichotała cicho.
- Bo jeden potwór, kiedy zwiedzałam Nowy Dom zgodził się na sparing ze mną. Nie było łatwo, bo jakoś tak dziwnie się wyginał i mówił, że jest z żelu, i próbował mnie swoimi pnączami związać, ale mu się nie udawało~! I wiesz co? Wygrałam~! - zaczęła odpowiadać z entuzjazmem o pierwszej walce, w której użyła swojej umiejętności. Widać, że bardzo cieszyło ją to, że może się komuś pochwalić.
- I mówił też, że jestem najsilniejszym człowiekiem, jakiego spotkał i że to była jedna z najcięższych walk w jego życiu, aleee... Ja tak nie uważam. On chyba za mało ludzi spotkał~ - dodała do swojej wypowiedzi, ruszając za Lukiem do kominka i uważnie śledząc jego ruchy, kiedy wrzucał tam drewienka ze stosiku i rozpalał ogień. Bardzo dobry plan, bo w jego chatce jest trochę... Zimno. Patience weszła do środka i nie poczuła jakiegoś nagłego skoku temperatury.
- I... I mówił też, że o mały włos i byłoby po nim... Ale ja naprawdę nie chciałam zrobić mu nic złego! Nie wiedziałam, że może być poważnie ranny... - powiedziała po dłuższej chwili namysłu, bijąc się z myślami, czy martwić fioletowowłosego i narazić się na karę od niego, czy też nie. A co, jeśli o tym powie Asgorowi? Albo, co gorsza, Undyne?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 2:57 pm

Luke w czasie szykowania kominka zdołał się w pewnym sensie uspokoić i z nieco lepszym humorem ułożył stosik polan. Teraz tylko podpalić drewno i będzie zdecydowanie ciepło, ale gdzie on odłożył zapałki? Problem z ogniem stał się na tyle ważny, że wyjątkowo po chwili dotarło do niego, co powiedziała dziewczynka. Dodatkowo jej wypowiedź zawierała te konkretne słowa-klucze: wyginanie się, żel i pnącza. Czy to możliwe, że po tamtej walce... on...
Chłopak momentalnie przestał szukać zapałek, stojąc nieruchomo. No, prawie nieruchomo, bo jednak nadał jego pierś rytmicznie unosiła się i opadała. Nie dało się też ukryć mocnego zaniepokojenia, jakie wstąpiło na twarz nastolatka. Ciężar, jaki czuł od walki z bezdusznym minimalnie się wzmógł.
- To nie brzmi dobrze. Obiecaj mi, że nie będziesz się wdawać w sparingi z nieznajomymi, Patience - poprosił cicho, ostatecznie biorąc głęboki wdech i wracając do szukania felernego źródła ognia. O tyle było dobrze, że leżały na parapecie obok kwiatka, a po ich znalezieniu reszta czynności poszła gładko - chociaż na podpalenie trzeba było zużyć trochę więcej niż trochę zapałek. Na sam koniec zaś Luke skoczył jeszcze na zewnątrz z małą miseczką, do której nabrał trochę czystego, białego śniegu, a wracając do środka, zamknął drzwi, po raz kolejny spoglądając na swojego gościa.
- Swoją drogą... czy ten potwór ci się przedstawił? - zapytał jeszcze, stawiając naczynie ze śniegiem na podłodze blisko kominka.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 3:20 pm

Kiedy Luke nagle zamarł niemal w bezruchu na dłuższą chwilę, nawet tak nieuważna osoba, jaką była Patience dostrzegła zmianę w jego zachowaniu. Podeszła do niego, łapiąc lekko za dłoń, a pytający wzrok wlepiła w jego twarz, zadzierając przy tym głowę.
- Wszystko w porządku? - zapytała, delikatnie przekrzywiając przy tym łepetynę w bok. Zaniepokoiła ją reakcja fioletowowłosego na jej wiadomość o zwycięstwie. Nie powinien się cieszyć? Albo na nią nakrzyczeć, że prawie zabiła innego potwora? Albo... No sama nie wiedziała... Jakkolwiek inaczej zareagować? Nie rozmyślała nad wygraną zbyt długo, ale co, jeśli... Jeśli Luke zacznie się jej bać właśnie teraz? Tego by na pewno nie chciała...
- Dobrze, nie będę - zgodziła się z jego słowami posłusznie, a do jej głowy przybyły wspomnienia ze wszystkich jej walk. Zarówno ćwiczenie władania mieczem z Dogaressą, walka z Undyne i sparing w Nowym Domu były toczone z praktycznie nieznajomymi jej potworami... A nawet teraz do głowy jej nie przyszło, że każda z nich mogła narazić życie czterolatki.
Patrzyła, jak ogień zaczyna pochłaniać kolejne drewienka, kiedy w końcu udało się rozniecić ogień w kominku. Kucnęła przy nim i patrzyła, jak jej rozmówca idzie na zewnątrz i wraca z miseczką czystego śniegu., co wywołało u niej zaciekawienie. Nigdy nie widziała, aby ktoś robił wodę w taki sposób. Nauczona doświadczeniem, że kiedy łapie śnieg w gołą rękę ten dość szybko zaczyna się topić nie wpadła na to, żeby wykorzystać to do przygotowania sporej ilości cieczy.
- Mhmm. Mówił, że ma na imię Saver - odpowiedziała zgodnie z prawdą, po czym wstała z kucek i zaczęła rozpinać kurtkę. W pomieszczeniu dość szybko robiło się ciepło, nie widziała sensu w dalszym siedzeniu w ciepłych ubraniach. To samo zrobiła z resztą dodatkowej garderoby, zostając jedynie w błękitnych sweterku, spodniach do połowy łydki (niestety, długich spodni nie można było dla niej znaleźć) oraz w różowych skarpetkach w żółte kwiatki. Teraz Luke mógł dostrzec, że rana na policzku nie była jedyną. Na prawej dłoni była widoczna jedna z nich, a skóra tam była dodatkowo poparzona. Na szczęście drugie uszkodzenie już się niemal zagoiło, przybierając barwę bardzo podobną do skóry. Łydki również nie pozostały bez uszkodzeń - parę ran też tam się znalazło oraz ślad po wcześniejszym porażeniu prądem. Żadne z nich nie były jednak poważne, nawet nie krwawiły. Najbardziej niepokojące z obrażeń mogły być niemal zagojone poparzenia na jej szyi, które były już teraz ledwo widoczne. Sama ich nosicielka nie zwijała się z bólu, nie przeszkadzały jej w normalnym funkcjonowaniu.
- A co u ciebie~? - zapytała z uśmiechem, chcąc dowiedzieć się, co Luke robił po tym, kiedy się rozdzielili. On praktycznie wszystko już wie, a ona nic a nic! Tak się nie godzi.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 9:25 pm

Luke nigdy nie oceniał nikogo tak mocno po akcjach, więc w zasadzie było mu trochę obojętne to, co Patience wspomniała - że prawie zabiła przeciwnika. Głównie ta obojętność wynikała z obecnej sytuacji, w jakiej się biedak znalazł. Zapewne w zwykłych okolicznościach zwróciłby uwagę dziewczynce i zrobił pogadankę na temat tego, czego nie powinno się robić w kontaktach między dwiema istotami.
Teraz jednak nie było normalnie, a ciężar, jaki czuł w środku nastolatek, zdecydowanie się wzmógł, chociaż na razie Luke nie dawał po sobie tego poznać. W milczeniu siedział na krześle, spoglądając cały czas na zdejmującą wierzchnie ubranie Pat. Nie poruszył się ani trochę... nie, drgnęła mu powieka. A więc to Saver ją zranił. W pewnym sensie czuł się oszukany - bo przecież bezduszny stwierdził, że nie zrobi jej krzywdy, bo się z nią "przyjaźni"... a może to było kolejne kłamstwo? Może jednak Patience wcale go nie zdradziła w żaden sposób i nadal może jej ufać? Ale... nie powie przecież czteroletniemu dziecku, że umarł. Jest jeszcze za mała.
Odniósł wrażenie, że im bardziej nakręca się na rozpamiętywanie tamtego pojedynku, tym bardziej pragnie zemsty... nie, on po prostu tylko nienawidzi? A może aż...? W każdym razie coraz bardziej opanowywało go uczucie zapamiętane z walki. Gniew. I coś, co jakby pożerało go od środka, zmuszając go wręcz do tego, by rzucił wszystko w cholerę. I odnalazł tę zakałę Podziemia.
Przecież do cholery... nie mogę... nie mogę teraz...
Z trudem zmusił się do wzięcia głębokiego wdechu, a następnie wypuszczenia powietrza. I tak kilka razy, jednocześnie patrząc na Patience. Nie czuł się komfortowo, ale przecież nie mógł być wiecznie przerażony. Uśmiechnął się słabo.
- Ja... sam nie wiem, co się dzieje... ale to chyba nic skomplikowanego - mruknął lekko roztrzęsiony. - Pewnie minie mi za kilka dni czy coś, ale na razie... dam chyba sobie radę... Niemniej jednak, chciałbym, żebyś... nie zbliżała się już do niego. Swoją drogą, jak twoje lekcje z Undyne?
Uznał, że zmiana tematu będzie najlepsza. Może uda mu się trochę uspokoić.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Czw Sie 24, 2017 10:04 pm

Przekrzywiła delikatnie głowę w bok, kiedy Luke zaczął mówić po chwili milczenia. Zupełnie nie wiedziała, co się dzieje, ale spokojnie! Wszystkiego się dowie, prędzej czy później. Wystarczy, że będzie drążyć temat na tyle długo, aby pozyskać upragnioną wiedzę, jak i również nie wymuszać zbyt dużej presji na rozmówcy. Oczywiście nie układała sobie planu w głowie, czuła to wszystko w serduszku. Nigdy nie przygotowywała sobie planów na rozmowy, co będzie, to będzie.
- Na pewno? - zapytała dla pewności, nie chcąc odchodzić od tematu, dopóki fioletowowłosy nie utwierdzi ją w przekonaniu, że wszystko okej. Poruszy ten temat najwyżej wtedy, jak zechce. Nic na siłę nie będzie robić. Kiedy już zrzuciła z siebie wierzchnie ubrania, pozostawiając je w nieładzie (po co komu wieszaki?), podeszła ponownie do rozmówcy, siadając po turecku na podłodze obok niego. Gdy poruszył temat lekcji z Undyne... Spuściła wzrok. Przypomniała sobie tamten felerny dzień, w którym Vorbis użył swojej zdolności, próbując przywrócić nietoperzycę do przytomności, ale przy tym zranił zarówno siebie, jak i Patience oraz nieznajomą. A potem pobiegła do Snowdin, gdzie... Ledwo pamięta, co było dalej.
- Um... Jeszcze ich nie zaczęłam... - odpowiedziała po chwili zgodnie z prawdą, dotykając nieświadomie dłonią miejsce na szyi, gdzie rozpoczynały się poparzenia. Musiała się spotkać z zakapturzonym potworem i... Pozwolić mu wyjaśnić całą sytuację. Jak teraz o tym myśli to... Nie chciał jej zranić. Podniosła dopiero po chwili wzrok na twarz okularnika... No właśnie. Coś jej tu nie grało...
- Gdzie są twoje okulary? - zapytała, wcześniej mrużąc oczy w zamyśleniu. Tego elementu jej brakowało! Delikatnie zamglonych szkieł, które nosił podczas pierwszego spotkania! Czemu tego wcześniej nie zauważyła?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sob Sie 26, 2017 4:15 pm

I znowu nastała cisza, ale Luke był uparty i nie zamierzał po prostu przyznać Patience, co tak naprawdę mu jest - nie chodziło jedynie o to dziwaczne uczucie, lecz także o samą potyczkę z Saverem. Bo przecież nie opisze ze szczegółami swojej kompletnej porażki oraz momentu śmierci. Jest jeszcze na to za mała. Gdyby to był Nathan, to wszystko by opowiedział, ale że dziewczynka się raczej nagle nie stanie dojrzałym nastolatkiem... cóż. Westchnął cicho, kręcąc głową.
- Nie pamiętam dokładnie, co zrobiłem z okularami. Musiałem je... chyba zgubić - skłamał, odwracając wzrok w kierunku kominka, a następnie wodząc spojrzeniem po pozostałym wyposażeniu domku. Nie miał okazji jeszcze go w miarę wyposażyć, ale miał nadzieję, że prędzej czy później to mu się uda, bo na razie to nie ma nawet, w czym zrobić herbaty czy innej czekolady do picia, a to by się teraz w tym momencie przydało - w końcu ma gościa i powinien go czymś ugościć, prawda?
Ponownie spojrzał na Patience, lekko mrużąc oczy. Dopiero teraz udało mu się dostrzec pozostałe rany. Zmarszczył lekko czoło. Przy tym rana na twarzy wyglądała na niegroźną. Chyba w końcu po raz pierwszy tego dnia uśmiechnął się zrezygnowany, wzdychając.
- Umówmy się, że chyba w tym przypadku ze mną jest wszystko w porządku, ale z tobą... Pat, gdzieś żeś się tak załatwiła? Boli? - zapytał, jednocześnie dotykając miejsca po poparzeniu, zaś po uzyskaniu odpowiedzi przeniósł palce do rany na twarzy. Wytworzył się w zasadzie już strup, więc... czy mógł cokolwiek zrobić? - Czy mogę ci zaufać, że następnym razem po jakiejkolwiek bójce czy potyczce sprawdzisz od razu, czy nie jesteś w żaden sposób ranna? Teraz jak to wszystko już zaschło, raczej nic z tym nie zrobię.
Czuł się lekko zirytowany samym faktem, że po takim czasie niewiele może uczynić. Co najwyżej poczekać, aż śnieg po stopieniu się trochę podgrzeje. Przyłącza do wody jeszcze na tę chwilę żadnego nie miał, więc musiał polegać na śnieżnym klimacie panującym w okolicy. Ale... było coś jeszcze. Zadane wcześniej pytanie.
- Szczerze, nie robiłem za dużo przez ten czas, gdy się nie widzieliśmy - przyznał cicho. - Spotkałem trochę osób, zwłaszcza jedną, z którą pewnie byś się zaprzyjaźniła, a dodatkowo, jak widać, znalazłem sobie jakieś lokum. Nie jest może jakoś wybitnie dobrze, ale może kiedyś będziesz mogła wpaść na gorącą czekoladę czy coś w ten deseń.
O ile, oczywiście, nie zginiesz gdzieś po drodze jak ja, dodał w myślach.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sob Sie 26, 2017 5:06 pm

Przytaknęła głową na odpowiedź o okularach, nie wychwytując niczego podejrzanego w jego zachowaniu. Zawsze wychodziła z założenia, że ci, z którymi rozmawia będą mówić jej prawdę. No bo w końcu… Po co kłamać? Nie widziała w tym sensu, a ponad to – bardzo łatwo u niej było to wykryć. Nie potrafiła nie odwrócić wzroku, panować nad głosem i być pewna tego, co by mówiła, jeśli byłaby to nieprawda. Jeszcze nie została postawiona w sytuacji, w której naprawdę musiała uwierzyć w to, co by mówiła. Zrobiłaby to prawdopodobnie tylko dla dobra innych, nie po to, aby osiągnąć jakieś własne korzyści. Teraz ponad to nie przeszkadzała jej wszechobecna cisza. Miała świadomość, że ktoś jest obok niej i to starczyło. A przynajmniej na chwilę obecną.
Rzeczywiście, rana na policzku była jedynie płytkim cięciem, z którego szybko krew przestała lecieć, a pozostałe ranki, które zdołał zadać Saver nie były również jakieś bardzo głębokie. Po prostu było ich dość sporo po tym, jak ją oplótł pnączami. Ale i tak to jej przypadło zwycięstwo, nikt tego nie podważy. Kiedy Luke dotknął poparzenia, zmrużyła oczy i delikatnie zmarszczyła brwi. Czuła lekki ból, co mogło świadczyć jedynie o tym, że jeszcze do końca się nie zagoiły.
- Trochę… Ale jest już lepiej! – powiedziała szczerze. W końcu… Nie przeszkadzały jej w walce, prawda? Ani przy noszeniu ubrań tak, jak to było na samym początku. Przez parę dni trudność jej sprawiło poruszanie się czy jakakolwiek zmiana ubrań, przez co nie wychodziła nigdzie poza swoją komnatę. Szczęście miała, bo jeden ze strażników zamkowych oraz inni jego mieszkańcy czasami do niej zaglądali i sprawdzali, jak się czuje i czy czegoś nie potrzebuje. Nie podobało jej się, że musiała się wyręczać innymi, no ale… Mus to mus. Przeczekała ciężki dla niej okres, w którym była jednocześnie ranna i chora, a potem powoli zaczęła wracać do życia.
- Uhm… Bo to było w wodospadach… I spotkałam tam znajomego potwora i jeszcze jednego, nieznanego… Był bardzo nieśmiały, a Vorbis zamienił się z nią miejscami, przez co jeszcze bardziej się wystraszył, ale podleciał do Vorbisa i go uratował, ale przez to uderzył się w głowę i był nieprzytomny, Vorbis mówił, że wie co zrobić i włożył ją do takiego gejzeru nieczynnego i włożył w to rękę, ale coś poszło nie tak i poraził prądem mnie, jego i siebie… Ale to był tylko wypadek! – zaczęła opowiadać, z każdym wypowiadanym słowem zmniejszając tę i tak bardzo krótką chwilę przerwy pomiędzy następnym, przez co pod koniec mogła brzmieć już niezrozumiale. Ale ostanie zdanie wypowiedziała dopiero po dłuższej chwili, łapiąc wtedy oddech i bojąc się, aby Luke źle o Vorbisie nie pomyślał. Pochyliła nieco głowę, czując się winna temu, co spotkało biedną potworzyce, chociaż nie powinna. To nie ona wpadła na pomysł… Ale zawsze mogła zakapturzonego odciągnąć, prawda? W jej oczach nieświadomie zaczęły zbierać się łzy, spowodowane bezsilnością i poczuciem winy odnośnie tamtej sytuacji. Miała nadzieję, że z luftmyszą będzie dobrze… Jej uwagę od złego wspomnienia odciągnęły słowa Luka, na które przytaknęła głową. To mogła obiecać. Nie było to trudne do spełnienia… Szczególnie, że jak się uspokoi po potyczce to czuje, co ją boli.
- A jak będę mieć jakieś, to co potem mam zrobić? – zapytała, podnosząc wzrok na chłopaka i ocierając kąciki oczu prawą piąstką. Po odpowiedzi, Luke zaczął odpowiedź na zadane przez nią wcześniej pytanie, o którym kompletnie zapomniała w przypływie negatywnych emocji. Ale słuchała, a wspomnienie o osobie, z którą mogłaby się zaprzyjaźnić wzbudziło w niej zaciekawienie.
- Kto to taki? Jak ma na imię? Jak wygląda? I chętnie przyjdę – zaczęła zadawać pytania, powoli wychodząc z poczucia winy, jakie ją dopadło. Na myśl o przyszłym kubku gorącej czekolady razem z fioletowowłosym uśmiechnęła się lekko, przez co można stwierdzić, że humor jej się poprawił.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Pon Wrz 04, 2017 6:40 pm

- Całe szczęście, że nic ci się nie stało, ale cóż... wypadki chodzą po ludziach, prawda? - zauważył cicho, gdy tylko dziewczynka skończyła mówić. Szczerze mówiąc, niepokoiło go mocno to, że ostatnio dochodzi do takich wypadków - wpierw cała ich szóstka zmartwychwstała, potem on umarł w taki niegodziwy sposób, a teraz napatoczyła mu się taka Patience, cała poraniona. Chociaż mimo wszystko miał wrażenie, że lepsze Podziemie niż Powierzchnia. Nie chciał sobie nawet wyobrażać, co by było, gdyby nie wpadł tutaj. Zapewne by teraz był... martwy. Mimowolnie uśmiechnął się na samą myśl o tym, jak wszystko prowadzi do śmierci.
- W każdym razie myślę, że Podziemie jest znacznie ciekawsze niż sądziłem. Tyle tutaj interesujących osób... szczerze mówiąc, momentami niektórym zazdroszczę. Potrafią znacznie więcej niż ja - wbił lekko zachmurzone spojrzenie w wesoło trzaskający w kominku ogień. Czuł się wyjątkowo niezręcznie, rozmawiając o tym, jakby nie patrzeć, z dzieckiem, jednak zaraz po tym uświadomił sobie, że coś powiedział. Coś o jednej osobie... - Ano tak, miałem ci powiedzieć o Temmie. Myślę, że obie dogadałybyście się bez problemu, bo to nawet... sympatyczny potwór. Tylko trochę nieogarnięty i chaotyczny. Wiesz, że w sumie nie spotkałem takiej drugiej osoby jak ona, która by miała obsesję na punkcie swetrów?
Rozmowa o białym futrzaku spowodowała, że przypomniał sobie też o bolesnym widoku rozrywanych stron w książkach. Książek dało radę łatwo posklejać, a z człowiekiem już tak prosto nie było. Chłopak w sumie nie był nawet jakimś wybitnym ekspertem od pierwszej pomocy, chociaż pamiętał coś tam z teorii, którą przyswoił w czasie nauki w szkole, jeszcze za swoich czasów na Powierzchni - oczyszczanie zranionego miejsca oraz od biedy także zakładanie opatrunku. Przeniósł swe spojrzenie na Patience.
- Najlepiej by było, gdybyś znalazła kogoś, kogo bardzo dobrze znasz i komu możesz zaufać i kto się zna trochę na opatrywaniu takich zranień. Nie wiem, ktoś z ludzi, którzy są w Podziemiu czy nawet Undyne - odpowiedział na pytanie dziewczynki. - W sumie to by nie było głupie, gdybyś poprosiła ją o to, by cię tego nauczyła. To nie jest szczególnie trudne, zwłaszcza, jeśli chodzi o drobne zadrapania czy rozcięcia. Gorzej by było, gdybyś złamała rękę czy nogę.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Wto Wrz 05, 2017 3:21 pm

Przytaknęła głową na jego słowa, wydając z siebie potwierdzające „mhm”, patrząc na chłopaka wesołym spojrzeniem. Patience często nawet na Powierzchni nosiła na swoim ciele wszelkie ranki czy zadrapania. To się przewróciła, to weszła w krzaki, to bawiła się ze zwierzętami. Co prawda, obrażenia jej nigdy nie były tak rozległe, ale dopóki uważała na to, co robiła to nie bolało i można było żyć.
- Tak, wszyscy umieją tak dużo… Też bym tyle chciała! – powiedziała, przyzwyczajona już do faktu, że inne osoby są dla niej niemal nieskończonymi źródłami wiedzy i nowych zdolności. Widziała też, że każdy umie co innego, dlatego zawsze warto było mieć dużo znajomych i przyjaciół!
- Za to ty wiesz baaardzo dużo. Więcej, niż wszyscy, których spotkałam! – dodała zgodnie z prawdą z myślą, że dobrze zrobi fioletowowłosemu przypomnienie mu, w czym jest dobry. Powiedziałaby prawdopodobnie coś jeszcze, gdyby tylko potrafiła odczytywać emocje ze zmian mimiki twarzy… Wtedy by zobaczyła, że jej przyjaciela coś trapi.
- Temmie? A gdzie ją znajdę? Jak wygląda? Może przyniosę jej jakiś sweter? – zaczęła dopytywać, zaciekawiona nowym potworkiem, którego jeszcze w Podziemiach nie spotkała. Słyszała czasem w Wodospadach, że stworzenie o tym imieniu strasznie hałasują i nie dają spać normalnym potworom… O ile istnieje podział na normalne i nienormalne.
- A ty nie umiesz? – zapytała, przekrzywiając głowę w bok z wyrazem zdziwienia na twarzyczce. Nie rozumiała w jego słowach tego, dlaczego on nie może jej tego nauczyć tylko wysyła ją do innych nauczycieli. Przecież mógł ją nauczyć tego nawet tu i teraz, o ile oczywiście ma wszystkie te potrzebne… Rzeczy. Ponad to nie było to szczególnie trudne, tak jak sam powiedział, więc Patience pewno nie będzie mieć problemów z opanowaniem tego. Szczególnie, jeśli chodzi o praktyczne zdolności, których uczyła się znacznie szybciej, niż teorii.
- A jak można złamać rękę? Bardzo boli wtedy? – zadała kolejne pytanie, nie próbując nawet powstrzymać ciekawości. Nigdy nie widziała czegoś takiego na żywo i jakby to miało wyglądać.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sro Wrz 20, 2017 7:37 am

Czy będzie Ci przeszkadzać, że będziesz moim królikiem doświadczalnym znów? :3

Że ja? Że ja wiem dużo? Więcej niż ktokolwiek inny? Nie do końca wydaje mi się, żeby to była prawda. Może i rzeczywiście zapamiętuję dużo rzeczy i nauka nie jest trudna, ale nie oznacza to od razu, że jestem mądrzejszy - w końcu gdybym był mądrzejszy, zdecydowanie bym nie umarł, ani w wypadku spotkania z Asgorem, jak i teraz w czasie walki z Saverem. Na pewno nie czuję się mądrym, zwłaszcza, jeśli mówi mi to czteroletnie dziecko.
- Wiedza to nie wszystko, Patience - odpowiadam, pozwalając sobie na nikły uśmiech, chociaż szczerze mówiąc, daleko mi od spokoju ducha. W tym momencie jestem chyba głównie otoczony przez wątpliwości, jakie pojawiły się już w trakcie pojedynku, ale teraz... teraz nie mają one znaczenia. Mam gościa. Muszę się skupić na dziewczynce. Kręcę głową. Uśmiecham się bardziej, chociaż nie jest to do końca szczery uśmiech. - Ale skoro mówisz, że tak jest, to ci uwierzę. I nadal jestem ciekaw tej twojej nauczycielki. A Temmie... cóż, nie wiem, gdzie ją spotkać, ale ponoć ostatnio krążyła tu, po Snowdin.
Potem zaś nadeszły kolejne pytania. Przynajmniej teraz nie dotyczą już mojego stanu, a bardziej przyziemnych rzeczy. Dlaczego nie mogę nauczyć Patience pierwszej pomocy? Cóż, przyczyna jest prosta...
- Do tego potrzeba trochę rzeczy, a ja ich nie mam. Podejrzewam, że Undyne, skoro jest kapitanem straży, powinna je mieć u siebie. Poza tym... ja nie lubię walczyć. I nie lubię ogólnie widoku krwi. Nigdy jakoś specjalnie nie uczyłem się pierwszej pomocy... więc chyba możemy uznać, że nie umiem. Każdy ma jakąś słabszą stronę, prawda? - wzruszam ramionami, po czym zastanawiam się przez moment. Złamanie ręki? Nigdy mi się nie przytrafiło, więc nie do końca wiem, jak to opisać, ale w książkach... - Ponoć tak mocno boli, że nie możesz w ogóle ruszyć ręką, nawet jednym palcem. Czasem też się zdarzy, że złamana kość przebije skórę i wystaje... - urywam na moment. Przecież to czterolatka nadal. Nie mogę jej opisywać takich rzeczy, prawda? - W każdym razie to na pewno nie jest przyjemne, bo w takim wypadku trzeba unieruchomić rękę, by się zrosła, a to oznacza, że nie możesz z niej korzystać.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Pią Wrz 22, 2017 1:47 pm

// Mi nie przeszkadza >D

Każdy w życiu popełnia błędy, ale to nie oznacza, że od razu mają się uważać za głupszych od innych. Na pomyłkach uczy się najwięcej, chociaż zwykle nie były one... Przyjemne. Ale według Patience nie należało się zrażać paroma rzeczami, które chcą przeszkodzić w osiąganiu celu, a znaleźć sposób, aby je pokonać albo ominąć. Nie ma rzeczy niemożliwych, nad niektórymi wystarczy jedynie trochę pomyśleć! Zamrugała parę razy, zdziwiona, że usłyszała od fioletowowłosego słowa "wiedza to nie wszystko". To własnie Luke był dla niej wzorem, który warto naśladować, jeśli chce się dużo wiedzieć.
- A co jeszcze jest ważne? - zapytała, chcąc wiedzieć, na co zwracać uwagę w życiu. Chłopak niejako został jednym z autorytetów czterolatki, więc bardzo prawdopodobne, że posłuchałaby nawet wtedy, kiedy próbowałby jej wmówić, że zielony nie jest kolorem a jedzeniem. A uśmiech odwzajemniła, nie zauważając, że jest sztuczny. Nigdy nie była dobra w wykrywaniu kłamstw, szczególnie jeśli chodzi o sztuczne uśmiechy. Słuchała o tym, jak Luke opowiadał jej o tym, jak się uczył pierwszej pomocy... A raczej niezbyt się jej uczył. Rozumiała to, ale nie była pewna, czy KAŻDY ma słabą stronę.
- Oprócz Undyne - mruknęła w odpowiedzi, wcześniej przytakując głową. Tak, rybia wojowniczka zdecydowanie była typem osoby, która nie ukazywała swoich słabości, dlatego też Pati stwierdziła, że po prostu ich nie ma. Albo może po prostu nie znała jej zbyt dobrze? Budziły się w niej coraz częściej wątpliwości, jedne mniej, drugie bardziej poważne. Ale jak na razie nie pozwalała im zatruć swoich myśli, szczególnie jak rozmawiała z innymi osobami i skupiała się głównie na nich.
Skupiła się na słowach chłopaka, który opowiadał o złamaniach i jak to wygląda, a sama się lekko skrzywiła. Musi naprawdę boleć, skoro nie można ruszyć ręką. Na samo wyobrażenie takiej sytuacji, w której złamałaby sobie cokolwiek odczuwała silny dyskomfort. ZDECYDOWANIE nie chciała mieć NIGDY takich obrażeń.
- Luke...? - mruknęła po chwili ciszy, jaka zapanowała między nimi, obmyślając w myślach pytanie, jakie chce mu zadać. Nie było to łatwe, bo chciała ująć wszystkie wątpliwości, jakie wpadły jej do głowy, jak tylko wpadła do podziemi. Przybliżyła się do fioletowowłosego, wtulając się w niego i przymykając przy tym oczy.
- Czemu ludzie, którzy walczyli z Asgorem wracają do życia? - zapytała, nawiązując jednocześnie do rozmowy z tajemniczą Larissą, która dostała numer Patience od Frisk. Wszyscy się już obudzili. Ale... Dlaczego? W jakim celu oni wrócili? Czyżby świat miał dla nich misje, którą mogą wykonać tylko oni? Ale w taki razie dlaczego się o niej nie dowiedzieli?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Pią Paź 06, 2017 7:14 pm

- Huh?
Zapewne powinienem być już przyzwyczajony do tego, że Patience zadaje dużo pytań (czasem wręcz za dużo) i o ile to pierwsze mnie wcale nie dziwi, tak drugie... nie spodziewałem się, że tak szybko pozna prawdę. Wtedy, w czasie naszej ostatniej rozmowy trochę ją nakłamałem. Czy skoro teraz już wie, jak było naprawdę, czy to oznacza, że nadal wszystko jest po staremu? Mam wrażenie, że wszystko to, co czułem podczas rozmowy z Saverem, wraca. Czy aby na pewno zasługuję teraz na to wszystko?
- ...przepraszam. Nie powinienem wtedy kłamać, ale... czy miałem inny wybór? - kręcę głową, doskonale wiedząc, że moje usprawiedliwianie się wobec wypowiedzianych przy pierwszym spotkaniu z Pat słów nie jest raczej na miejscu. Zresztą dziewczynka pytała o to, dlaczego ludzie wracają do życia? Dlaczego wróciliśmy do życia? Mnie samego nurtuje mnie pytanie. Do tej pory wolałem o tym nie myśleć, twierdząc, że przede wszystkim powinniśmy się cieszyć drugą szansą i wykorzystać ją najlepiej. A teraz...? Kręcę jeszcze raz głową, dobitnie dając do zrozumienia, że sam tego nie rozumiem.
- Może po prostu... to po prostu kwestia tego, że ktoś nam dobrze życzy i chce nam dać drugą szansę? - ostatecznie dzielę się swoją hipotezą po krótkiej chwili, nadal unikając kontaktu wzrokowego z Pat. - Może ś...śmierć miała nam pokazać, że coś jest nie tak, a ten powrót do życia ma oznaczać, że jest coś, co powinno się zmienić? Nie mam pojęcia, jak jest naprawdę, przepraszam... jak widać, są też rzeczy, o których ja nie do końca wiem dużo.
Na mojej twarzy pojawia się słaby uśmiech. Idąc moją logiką śmierć z rąk (czy raczej macek) Savera ukazuje zdecydowanie to, że nie umiem walczyć. Będę musiał prędzej czy później się tego nauczyć, ale na razie...
- A ty masz jakąś teorię na temat tego tajemniczego zmartwychwstania? - pytam rozmówczynię, będąc po prostu ciekawym, co czteroletni umysł wykombinuje.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Sob Paź 07, 2017 5:27 pm

Co...?
Nie spodobało jej się to, co słyszała. Zmarszczyła brwi, intensywnie rozmyślając i próbując połączyć fakty. Myślenie nigdy nie szło jej najlepiej, szczególnie jak sprawa jest zawiła. A ta taka była. Czemu powiedział, że nie powinien kłamać? Kiedy on jej nakłamał? Czy to... Czy to było nawiązanie do ich rozmowy o tym, że król rzucił klątwę na dzieci? Ale to przecież Frisk jej nakłamała, ona powiedziała jedynie Lukowi to, co wiedziała. Fioletowowłosy próbował usprawiedliwić Asgora w jej oczach, co mu się udało... Ale po odzyskaniu wspomnień pomyślała sobie, że on nie musiał wcale wiedzieć o tym, co się z nią stało. Co się stało z pozostałą piątką. Nagle dotarł do niej powód. Otworzyła szeroko ślepka, spuszczając wcześniej wzrok, a chwilę potem zmrużyła je w zamyśleniu. Zastanawiała się, co powiedzieć. Jak ubrać to, co czuła w słowa?
- Ty... Wiedziałeś? - zapytała cichym głosem, który starał się pozostawać neutralny... Chociaż nie bardzo jej to wychodziło. W jej tonie pobrzmiewała nuta niepewności i jakby żalu, którego ukryć nie mogła. Za ciężko było jej udawać, że nic się nie działo. Za ciężko było jej udawać, że nic to dla niej nie znaczy. Kiedy wyłapała z następnym słów słowo "nam" w odniesieniu o drugiej szansie, poczuła kolejne uderzenie. Smutek i chęć zrozumienia w jej sercu zniknęły. Za to pojawiła się wściekłość. Zacisnęła dłonie w pięści, nie mogąc powstrzymać drżenia spiętego ciała, opuszczając jeszcze bardziej głowę. W oczach zbierały się łzy, których nie chciała. Nie chciała okazywać teraz słabości. Nie mogła. Zrobiła gwałtowny krok w jego stronę, nagle podnosząc głowę i patrząc się wyzywająco w jego twarz. Mogło to wyglądać zabawnie czy też uroczo, ale uczucia, jakie teraz nią rządziły były prawdziwe.
- Czyli ty też umarłeś? I dlaczego JA o tym nie wiem?! I dlaczego mnie okłamywałeś?! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi... Ale widać... Ta przyjaźń... Była jednostronna - powiedziała, a pod koniec nie mogła powstrzymać głosu od drżenia. W oczach coraz nachalniej zbierały się łzy, które ledwo co powstrzymywała. Postąpiła parę kroków do tyłu, na powrót opuszczając głowę. Ta cała sytuacja nie powinna mieć miejsca. Po przygodzie z kwiatkiem nie powinna ufać. Jego też traktowała jak przyjaciela. I co? I skończyła w trumnie. Na samą myśl, że przyjaźń pomiędzy nią a Lukiem była jedynie częścią jakiegoś jego planu i miał ochotę jedynie ją wykorzystać do jakiś swoich celów... Bolało. A to, co się działo w jej sercu nie dawało się opisać. Mieszanka smutku, złości, zawodu, wszelkich negatywnych uczuć... Ta sytuacja nie będzie mieć szczęśliwego wyjścia.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Pon Paź 09, 2017 7:43 pm

- Tak, wiedziałem. Umarłem. Kłamałem. Dlaczego o tym wszystkim nie wiesz? Czy twoja wiedza by cokolwiek zmieniła? - mój głos nie brzmi zdecydowanie lepiej niż wcześniej, a na pewno gorzej. Podobnie zresztą czuję się, wypowiadając te słowa. Nic nie jest lepiej. Moja druga szansa na życie się sypie niczym domek z kart, a poczucie tego, że moje kłamstwo nie zaważyło na niczym... cóż. W każdym razie nie jest na pewno dobrze.
Co mnie kusiło, gdy zapewniałem wtedy Patience, że Asgore jest dobry? Może po prostu to, że Frisk sama mnie o tym zapewniała? Byłem i nadal jestem skłonny jej wierzyć, bo mimo młodego wieku... cóż, wydawała się być godna zaufania i musiała wiedzieć, co mówi... no a teraz wychodzi na to, że chciałem dobrze, a wyszło źle. I  muszę to naprawić teraz, zanim będzie za późno.
- Czy to naprawdę coś zmienia w naszych relacjach, że oboje zginęliśmy z rąk Asgore'a? Że okłamałem cię i powiedziałem ci coś na jego temat, co nie było prawdą? Czy to naprawdę źle, że nie chciałem cię straszyć, że tak naprawdę przez te wszystkie lata byliśmy... martwi? - przy ostatnim słowie przełykam nerwowo ślinę. Powoli podnoszę się z krzesła i zbliżam się do dziewczynki, kręcąc głową. To wszystko, co mówi, rani mnie mocno, ale muszę ją przekonać, że to nie jest tak, jak ona to widzi. Że to nie jest jednostronna przyjaźń. - To nie jest tak, że to jest jednostronne. Wiem, że zwaliłem, ale chciałbym, żebyś dała mi jeszcze jedną szansę na poprawę. Nie chcę stracić jedną z nielicznych osób, które znam, zwłaszcza, że... ktoś mi mówił, że nie jesteś moją przyjaciółką, a ja tej osobie nie uwierzyłem.
Trochę ciężko jest mi mówić o moim spotkaniu z Saverem zwłaszcza, że... wiadomo, Pat jest jeszcze mała i z pewnością nie jest tak dojrzała jak Frisk, dlatego też nie mogę powiedzieć jej dosłownie wszystkiego. Ale część... może chociaż po to, by pokazać jej, że mam do niej zaufanie.
- Ta osoba... dość mocno mnie zraniła, nie tylko fizycznie, ale też jeśli chodzi o mnie jako człowieka. To dlatego prosiłem cię, żebyð uważała w przyszłości, jeśli ktoś będzie chciał z tobą walczyć. Nie chcę po prostu stracić przyjaciela.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Wto Paź 10, 2017 11:00 pm

Opuściła wzrok na łączenie ściany i podłogi, uważnie się przysłuchując wszystkim słowom, jakie padały z ust fioletowowłosego. Zacisnęła zęby, starając wziąć w płuca głęboki wdech, aby chociaż trochę opanować narastające emocje. On... On nie rozumiał. Nie rozumiał, jak ważna jest dla dziewczynki prawdomówność po tym, co się zadziało przed jej śmiercią. Do tej pory myślała, że to był jedynie jednorazowy wypadek... Że tamten bezduszny, jak się dowiedziała, był po prostu... Bez duszy. Bez tego czegoś, co określa, czy jest potworem, czy człowiekiem. Myślała, że może żyć tak jak wcześniej, nie przejmując tym, co się działo w przeszłości. Myślała tak aż do dzisiaj. Poczucie bezpieczeństwa, jakim otaczała się ona sama i jej przyjaciele zniknęło. Pojawił się za to strach, a ona sama zaczęła się trząść.
- M... Naprawdę myślisz, że to NIC nie zmienia...? - zapytała cichym głosem, nie mogąc jeszcze uwierzyć. Być może to nie było kłamstwo, które było istotne, ale Flowey również posługiwał się całą siatką kłamstw, aby tylko zdobyć jej zaufanie. Co trudne wtedy nie było. Ale teraz... Czy miała nabrać się na te same sztuczki? By znowu skończyć tak, jak wtedy? Z tą poprawką, że teraz prawdopodobnie już się nie obudzi? Jej ciało minimalnie bardziej zadrżało, kiedy w serduszku prócz strachu i niepewności poczuła jeszcze... Dziwną pustkę. Podniosła splecione ze sobą dłonie do piersi, długo zwlekając z odpowiedzią. Miała ochotę uciec, ale... Była świadoma, jakie konsekwencje to ze sobą pociągnie. Wtedy... Nie będą już przyjaciółmi. Ale czy teraz byli? Luke zapewniał ją o tym, że nie jest to jednostronne, że traktował ją jak kogoś bliskiego... Ale czy mogła mu ufać? Podniosła wzrok na niego, który pierwszy raz od zawsze był... Nieufny. Chociaż tak łatwo było również odczytać inne emocje - strach, niepewność, a jednocześnie chęć bycia ponownie blisko. Fioletowowłosy nawet nie wie, jak bardzo by tego chciała. By wrócić do tych relacji sprzed ich rozmowy. Ale nie mogła. Czuła, jak coś wewnątrz ogranicza ją. Czyżby odezwał się u niej jakaś część zdrowego rozsądku?
- J... Ja... Chcę. Nie... Nie wiem... - zaczęła się plątać, a w jej głowie stworzyło się niezłe zamieszanie, jak próbowała się odezwać. Kiedy wypowiadała trzecie słowo, spuściła głowę z powrotem na ziemię. Zupełnie nie potrafiła uporządkować tego bałaganu, zarówno w swoim umyśle, jak i sercu, które pokazywało jej nagle wysyp dotąd nieznanych uczuć. Nie mogła już dłużej pomieścić tego wszystkiego w swoim drobnym ciele. W końcu z jej oczu zaczęły wypływać łzy, ale Patience jakby ich nie zauważyła. Nie próbowała ich szybko ocierać, jak to miała w zwyczaju ani też te parę kropel nie wywołało wodospadu. Wewnątrz jednak toczyła się walka o zahamowanie płaczu, co objawiało się coraz wyraźniejszym drżeniem.
- L-Luke, j-ja się boj-ję... - powiedziała cicho, podnosząc wzrok na starszego chłopaka, a jej spojrzenie wyrażało zagubienie. Chciała podejść i się przytulić... Ale jakoś nie mogła zrobić ani jednego kroku. Chciała znaleźć się w objęciach kogoś, kto by jej nigdy nie oszukał. Rodziców. Co było jeszcze bardziej przytłaczającą myślą. Nigdy już ich nie zobaczy. Zostali na powierzchni, a ona... Ona była zamknięta za barierą w Podziemiu. Razem z osobami, które ją raniły i okłamywały.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Nie Paź 15, 2017 2:12 pm

- Tak mi się wydawało... - tylko tyle jestem w stanie wydusić z siebie w tej chwili. Jest mi zbyt ciężko, ale nie tylko mnie. Co może czuć czterolatka, która właśnie się dowiedziała, że osoba, którą darzyła dużym zaufaniem, kłamała? Co może czuć małe dziecko, wiedząc, że rodzina, która była gdzieś tam w górze, na Powierzchni... już nie żyje? Mnie fakt, że minęło dobrych kilkadziesiąt lat nie zabolał mocno - szczerze mówiąc, nie byłem zżyty jakoś z osobami z mojej rodziny czy też ze szkoły, a rodzice nie żyli już te kilka(dziesiąt) lat. Co innego Patience...
...ale przecież ja też się boję. Może nie tego samego, co mała, ale nadal czegoś. Boję się, że po tym wszystko, co się niedawno rozegrało, nigdy nie wrócę do takiego samego stanu jak przed tym jednym konkretnym spotkaniem i śmiercią. Nic już nie będzie takie jak kiedyś i Pat ma stuprocentową rację. Każda czynność coś zmienia. Każde wypowiedziane słowo coś zmienia. Każdy mój ruch. A teraz... nie potrafię w ogóle zareagować. Jedyne, co mogę, to nienawidzić siebie za wszystko to, co zrobiłem. Może gdybym wtedy nie był takim idiotą i nie szedł na górę Ebott... może wtedy byłoby wszystko inaczej? Może gdybym został z Toriel zamiast podróżować po Podziemiu, wszystko byłoby inaczej? Albo gdybym teraz uciekł, póki była jeszcze ku temu okazja? Wszystko niszczą moje złe decyzje.
Mam wrażenie, że wzrok zamglił mi się jeszcze bardziej, a oddychanie stało się nieco trudniejsze. Chyba naprawdę nie powinienem zostać dzisiaj w łóżku mimo wizyty Patience - mógłbym teraz powiedzieć, że mam dość tego i po prostu olać dziewczynkę, ale... jeśli to zrobię, będę nienawidził siebie jeszcze bardziej. Świadomie wybrałbym złą decyzję, która zaważyłaby na naszych dalszych relacjach, a tego bym nie chciał. Nikt by nie chciał. Dlatego chyba pozostaje mi tylko powolnym krokiem podejść do dziewczynki, a następnie klęknąć i ją po prostu objąć - co też czynię nieco chwiejnym krokiem. Wydaje mi się, że chyba oboje tego potrzebujemy.
- Ja też... się boję... - przyznaję cicho, czując, że oczy robią mi się wilgotne. Jestem słaby, ale przecież... obiecałem sobie, że będę silniejszy, prawda? Nie chcę w każdym razie, żeby Pat to widziała, dlatego też przygarniam ją mocniej do siebie tak, by nie mogła na mnie spojrzeć, ale też, żeby czuła, że mam dobre intencje. - Boję się... że zostanę sam... że stracę wszystko to, co na czym mi zależy... że będę siebie nienawidzić tak, jak teraz...

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Nie Paź 15, 2017 6:46 pm

Każdy człowiek mógł sobie teraz rozmyślać, co by było, gdyby żaden z nich nie wszedł na górę Ebott. Zapewne żadne z nich nie poznałoby potworów i ich historii. Zapewne żadne z nich nie dawałoby tym stworzeniom nadziei, że kiedyś zobaczą słońce. I zapewne nigdy by się nie spotkali. Albo nie zwrócili na siebie uwagi. Ona nie poznałaby Luka, Luke nie poznałby jej. Teoretycznie wtedy można by było uniknąć tej ciężkiej dla obojga sytuacji, ale... Czy to by było tego warte? Dla Patience odpowiedź była jasna - nie. Nie żałowała tego, że spadła. Nie żałowała, że się odrodziła zamiast czekać w słoiku. Nie żałowała, że spotkała fioletowowłosego.
Kiedy ją objął i przytulił, przez chwilę stała w bezruchu. Chciała, żeby własnie ten bezruch ochronił ją przed tymi złymi uczuciami, jakie teraz doświadcza. Ale czy rzeczywiście stanie w miejscu może cokolwiek tu pomóc? Czy kiedykolwiek pomogło? ... Nie. Trzeba iść naprzód. Akceptować nowe sytuacje. Dlatego też lekko się zachwiała, aby potem wczepić się dłońmi w ubranie chłopaka, pozwalając wstrzymywanym łzom płynąć swobodnie. Jednocześnie z nimi wypływały z jej serca wszystkie negatywne emocje, które rozsadzały jej duszę od środka. Trzęsła się przez cały czas, dopiero po dłuższej chwili nieco się uspokajając. I nie pomagały przy tym jakiekolwiek słowa. Po prostu musieli oboje przez to przejść. Wtedy drżenie ustało, a uścisk się nieco poluźnił, chociaż nie ruszała się z miejsca. Teraz nie chciała odchodzić. Chciała czuć jego obecność. Otworzyła oczy, pozostawiając je półprzymknięte i ciszę z jej strony przerywało jedynie pociągnięcie nosem.
- Nie możesz siebie nienawidzić, bo wtedy wszyscy będą cię nienawidzić. A ja nie chcę, żeby cię ktoś nienawidził - mruknęła cichym głosem w odpowiedzi na jego wcześniejsze słowa. Pomimo długiej chwili ciszy między nimi, nie zapomniała. Cały czas miała w głowie jego słowa, dopiero teraz, jak pozwoliła emocjom odejść, mogła zastanowić się nad ich sensem. Położyła swobodnie głowę na jego klatce piersiowej, pogrążając się w myślach nad jego słowami. Po chwili lekko się od niego odsunęła, podnosząc wzrok na jego twarz, nie zwracając uwagi na to, jak wygląda. Obecnie dla niej liczył się jedynie Luke.
- Kto cię skrzywdził? - zapytała, mocniej zaciskając pięści na jego ubraniu. Nie mogła przyjąć do wiadomości, że ktokolwiek by mógł zaatakować kogoś, kto nie ma złych zamiarów. Tak... Bez powodu? Po co? Jaki by to miało sens? Krzywdzenie dla samego krzywdzenia? Nie mogła tego zrozumieć... Tu oczekiwała od fioletowowłosego PEŁNEJ odpowiedzi, nie zbywania jej, tak jak to zwykle robiono. "Nieważne, to nic takiego", "nie przejmuj się tym"... Denerwowało ją to. Gdyby była starsza na pewno zupełnie inaczej by na nią patrzyli. Czemu musi być zwykłą czterolatką?

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Pią Paź 20, 2017 7:51 pm

- Po prostu... to trochę ciężkie, to wszystko... - uśmiecham się słabo, pozwalając ostatecznie dziewczynce na to, by zobaczyła moją twarz. Nie powinienem raczej po tym wszystkim ukrywać czegokolwiek, ale czuję się głupio - jakby nie patrzeć, jestem od niej sporo starszy, a mazgaję się jak jakiś trzylatek. Chociaż z drugiej strony chyba wszyscy mamy prawo do chwili słabości, prawda? Więc dlaczego jestem dla siebie taki surowy? Bo dałem się tak łatwo podejść Saverowi? Bo zraniłem małą duszyczkę? Może po prostu próbuję usprawiedliwiać swoją słabość?
Szczerze mówiąc, w takim momencie najchętniej wróciłbym po prostu do łóżka zebrać siły, jednak wiem też, że to nie koniec tej rozmowy, zwłaszcza, iż Patience oczekuje prawdy. Za dużo powiedziałem, a teraz nie mam jak tego odkręcić, dlatego... cóż, „odczepiam” od siebie czterolatkę, kręcąc przecząco głową. Nie jestem chyba jeszcze na to gotowy, ale czy kiedykolwiek będę? Mój wyraz twarzy zmienia się na bardziej przepraszający, przy czym staram się zachować kontakt wzrokowy z rozmówcą, gdy wypowiadam te kilka ważnych słów.
- Dasz mi chwilę czasu? Muszę... wszystko sobie uporządkować - pytam, po czym nie czekając na odpowiedź, podnoszę się z klęczek, by iść w kierunku miski ze śniegiem - który to w wyniku panującej temperatury stał się już wodą. Potrzebuję czegoś, co pozwoli mi nieco otrzeźwić się po, jakby nie patrzeć, lekkim załamaniu emocjonalnym, a ochlapanie sobie twarzy wodą to chyba najprostszy sposób na uzyskanie tego stanu, prawda? Nie próbuję nawet jej wycierać po tym czynie, chociaż rzeczywiście sięgam po ręcznik - w innym celu. - Chodź tutaj, będzie zdecydowanie cieplej przy ogniu niż na podłodze.
Gdy tylko dziewczynka podejdzie, podaję jej ostrożnie miseczkę, tłumacząc jej, żeby przemyła sobie twarz, a następnie wytarła się tymże ręcznikiem. Czuję się trochę współwinny, bo jakby nie patrzeć, to ja ją doprowadziłem do płaczu, więc także ja powinienem pomóc jej się uporządkować. Pilnuję przy tym wszystkim, by nie wylała całej wody na siebie - podtrzymuję naczynie w razie co. Dopiero po tym wszystkim przechodzę do meritum naszej rozmowy, czyli odpowiedzi na pytanie „co się stało?”.
- Tą osobą był... właśnie Saver - przyznaję cicho, jednak tym razem patrzę na kominek niż na Patience. To trudny temat. Musi zrozumieć. - Dlatego powiedziałem ci, że to nie jest szczególnie dobra osoba. Nie chcę mówić ci wszystkiego dokładnie, bo to nie są szczegóły dla dziewczynek, ale... musisz mi uwierzyć na słowo, nieważne, jak bardzo cię chwali, nie jest dobrą istotą. Dlatego... mogę mieć pewność, że będziesz starała się go unikać? - zadając to pytanie spoglądam na dziewczynkę.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience
Mistrz Gier
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 18
Doświadczenie : 63
LOVE : 0
Liczba postów : 551
Join date : 27/04/2017

PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   Today at 2:28 am

W pewnym momencie poczuła, jak Luke odsuwa ją od siebie, czemu się poddała i uniosła na niego wzrok. Zamrugała parę razy, po czym przetarła oczy rękawem. Ślepka ją piekły niemiłosiernie przez jej płacz, pociągała też co jakiś czas nosem, ale wydawała się już względnie spokojna. Teraz, po wysłuchaniu fioletowowłosego, najchętniej by poszła spać. Dzisiejszy dzień miał w sobie zdecydowanie za dużo emocji. Na pytanie chłopaka uśmiechnęła się delikatnie, przytakując głową. Da mu tyle czasu, ile zechce, tylko miała nadzieję, że kiedyś wyjawienie prawdy naprawdę nadejdzie. Jedno jest pewne – czekać będzie. Obserwowała go, kiedy podnosił się i podchodził do kominka, a potem grzecznie do niego dołączyła, kiedy poprosił ją do siebie. Ciało oblała fala ciepła, która spowodowana była bliskością kominka, w którym radośnie tańczył ogień. Zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, w której oboje się znaleźli. Patience zawiesiła na nim chwilę wzrok patrząc, jak płonące języki głaszczą suche drewno, zajmując coraz to większą jego powierzchnię. Dopiero propozycja umycia twarzy przywróciła ją do życia, podeszła więc do miseczki i wzięła w złączone dłonie trochę wody, przemywając oczy i całą twarz, przez co niemal zniknęło czerwony odcień na jej buzi wywołany płaczem. Nadal miała duże wątpliwości. Nadal nie wiedziała, czy może ponownie Lukowi zaufać… Ale tak naprawdę… Czy jakby chciał ją pozbawić życia to robiłby to wszystko? Rozmawiałby z nią, próbował jakoś wszystko naprawić? Ponad to, on miał duszę. A przynajmniej połowę z tego, co zdołała zaobserwować Pati. Od czasu do czasu, jak się skupiła mogła ujrzeć czyjąś duszę. Wcześniej nie zwracała na to uwagi, sądziła więc, że połówka, jaką posiada fioletowowłosy jest czymś normalnym. Bo skąd miała wiedzieć, że tak nie było? Nie podglądała wnętrz wszystkich ludzi, jakich poznała. Wolała się skupić na rozmowie z nimi i dowiedzeniu się jak największej ilości rzeczy. Zamrugała parę razy z powodu napływających do oczu wody, kiedy okularnik bez okularów podał jej ręcznik, a po chwili już wytarła nimi twarz. I, korzystając z tego, że chłopak musi ponownie klęczeć, jak pilnował, żeby się nie utopiła w tej misce, przyłożyła mu ręcznik do mordki, wycierając też i jego. Denerwowały ją spadające kropelki wody z jego twarzy, a najlepszym sposobem, aby temu zaradzić było ich wytarcie. Proste? Proste. Nawet nie pytała się o zdanie. Bo po co? Że niby mógł sobie tego nie życzyć? A co to znaczy?
Kiedy fioletowa duszyczka zaczęła mówić, dziewczynka przeniosła na niego uważny wzrok. Kiedy usłyszała, że ten, kto go skrzywdził, nazywał się właśnie Saver… To on go skrzywdził. A wydawał się naprawdę przyjaznym potworem, a jedyną rzeczą, która była potencjalnie niebezpieczna był jego wygląd. A tu proszę… Jednak się myliła. Znowu. Ponownie ją ta świadomość zabolała, spojrzała również nieco w bok, nie podnosząc wzroku nawet, jak na nią Luke spojrzał i oczekiwał odpowiedzi. Jaką odpowiedź miała mu dać? Podziemie jest wbrew pozorom małe, nie mogła go cały czas unikać. Poza tym, w jej serduszku rosła chęć, aby pomóc swojemu przyjacielowi. Bo, pomimo wszystko, nadal go za takiego uważała. A teraz ktoś go skrzywdził… Wcześniej dała sobie radę z glutowatym potworem. Teraz nie miałaby sobie dać? Szczególnie, że cały czas przebywała drogę z Nowego Domu do Snowdin, aby tam samodzielnie rozwijać swoje umiejętności. Wydawało jej się, że była obecnie dużo silniejsza niż wtedy, kiedy doszło do starcia z Undyne. Czuła, że może ukarać bezdusznego za jego czyny. Czuła w sobie tą moc… Ale musiała to odłożyć na później. I teraz, jak obieca – na dużo później. Złapała w końcu z nim kontakt wzrokowy, a jej oczy wyrażały bezsilność. Wiedziała, że mogła… Ale jak nie obieca teraz to fioletowowłosy będzie się martwił. A nie chciała dokładać mu kolejnych trosk. Szczególnie, że teraz po tym, jak mu się przyjrzała to nie wyglądał najlepiej. Był blady i smutny… Tak nie powinno być. Dlaczego wszyscy nie mogą być dla siebie mili? Wtedy świat naprawdę wyglądałby lepiej.
A gdyby tak pozbyć się z niego wszystkich fałszywych ludzi?
Poczuła delikatne ukłucie w sercu, kiedy jej ta dziwna myśl przyszła do głowy. Szybko ją jednak wygnała. Ciekawe, w jaki sposób miałaby się ich pozbyć. Nawet, jakby ich znalazła i zdemaskowała to nadal pozostaje kwestia ukarania takiego osobnika. Nie zdawała sobie sprawy, że w niej drzemie ogromna moc, dużo potężniejsza od większości mieszkańców Podziemia. Nie miała pojęcia, że mogłaby po prostu użyć swojej magii do złych czynów… Ale w dobrych intencjach. Na zrozumienie tej sprawy była zdecydowanie za mała… A może po prostu nie przeżyła odpowiednio długo, aby wiedzieć, co robić? Nie tylko wiek jest wyznacznikiem dojrzałości człowieka. Po wydarzeniach, jakie miały miejsce, gdy spadła w otchłań na górze Ebott, mogła wydawać się dużo dojrzalsza od swoich rówieśników… Gdyby jakichkolwiek miała. I tu druga kwestia: przebywanie cały czas z dorosłymi. Albo z prawie dorosłymi. No, zazwyczaj to były osoby dużo od niej starsze, dlatego powoli się do nich upodabniała. Co więcej, bardzo chciała dorosnąć. I robić wszystkie te dorosłe rzeczy. Nie być obciążoną tego rodzaju obietnicami. W końcu przytaknęła głową, a jej oczy jeszcze bardziej się zachmurzyły poczuciem, że robi coś nie tak. Wbrew sobie.
- Tak – odpowiedziała jedynie tyle, jeszcze chwilę pozwalając myślom błądzić po bliżej nieznanych sobie tematach, aż w końcu zamknęła oczy i po prostu przybliżyła się do fioletowowłosego, czerpiąc teraz ciepło nie tylko od kominka, ale także i od niego. Czuła się zmęczona. I to bardzo. Zajęła miejsce siedzące przed kominkiem, opierając głowę o ciało Luka. I tu już obojętne jej było, czy była to noga czy ramię, co zależało od pozycji, jaką chłopak przyjął. Pomimo wszystko, dziurę w jej głowie wierciła ta jedna, nieznośna myśl, nie pozwalająca jej odpłynąć w krainę Morfeusza w takiej pozycji. I nie, to nie było nic w stylu „ale mi niewygodnie, byłoby lepiej, gdybym przesiadła się na łóżko”.
- Dlaczego Saver mnie nie skrzywdził jak miał okazję? – zapytała, mając nadzieję, że nastolatek ma na to jakieś wytłumaczenie. Sama nie widziała w ogóle sensu w poczynaniach Savera. W końcu to ona była małą dziewczynką, która nadzwyczaj dobrze się z nim bawiła. Tyle miał okazji, żeby cokolwiek jej zrobić. A on po prostu cierpliwie odpowiadał na pytania tylko trochę się złoszcząc, a potem jeszcze oboje pozwolili sobie na sparing, który prawdopodobnie dał jej wygrać. Jaki to miało sens…? Patience nie widziała żadnego. To może… Dusza wytrwałości miała jakąś propozycję? W końcu już trochę dłużej chodzi po tym świecie, dużo książek czyta, wiele rzeczy wie i pamięta. W odruchu odkryła swoje dłonie, po czym spojrzała na drobne ranki, jakie zrobił jej bezduszny, kiedy z nim walczyła. Były one żałośnie małe jak na groźnego potwora, który skrzywdził przyjaciela dziewczynki. Może po prostu się z nią bawił? Ale… Po co? Skoro bezduszni nie mają żadnych uczuć to nie czuliby też litości, prawda? W takim razie… Dlaczego? Tyle pytań, tak mało prawdopodobnych odpowiedzi. Miała zupełną pustkę w głowie, kiedy chciała jakkolwiek wytłumaczyć jego zachowanie.

_________________

Karta Postaci | Skarbiec | Telefon



FABUŁY
1. Wodospady -> Dom Undyne
2. Snowdin -> Chatka Luke'a
3. Nowy dom -> Siedziba Straży Królewskiej
4. Ruiny -> Dawna Aleja Handlowa  
5. Głębokie Ścieżki -> Quest

Zawieszone: brak  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [DOM] Chatka Luke'a   

Powrót do góry Go down
 
[DOM] Chatka Luke'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna
» Chata szalonego szamana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Las Snowdin-
Skocz do: