IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką

Go down 
AutorWiadomość
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   Pon Wrz 25, 2017 8:42 pm

Mieszkanie to znajduje się na dzielnicy mieszkaniowej w samym centrum Nowego Domu zwanego też Stolicą podziemi. Blok, w którym zamieszkuje Quenta jest zbudowany z ciemnoszarej cegły oraz ma trzy piętra. Nad drzwiami do klatki wisi metalowa stara tabliczka z numerem siedem. Światło obok drzwi od dawna potrzebuje naprawy, albo chociażby wymiany żarówki, która i w dzień i w nocy niepokojąco mryga lub nie zapala się wcale. Wchodząc do bloku by znaleźć się na parterze trzeba wejść po 5 schodkach a pierwsze, co w tamtej chwili rzuca się w oczy to drzwi w różnych kolorach i żywy korytarz wypełniony roślinami. W stu procentach ktoś często tam sprząta i bardzo dba o kwiaty, które rażą swoim pięknym intensywnym zapachem każdego, kto wraca do swojego mieszkania bądź odwiedza kogoś mieszkającego w tym bloku. Quenta mieszka pod dwójką, a drzwi jej mieszkania znajdują się po prawej od wejścia, a zaraz przy nich widnieją schody prowadzące na wyższe piętra bloku.
Wchodząc do mieszkania, przy którego drzwiach widnieje numerek dwa można ujrzeć zadbany lekko pustawy korytarz. Ściany pokryte limonkową farbą, panele z drewna koloru zimnego brązu. Samo w sobie pomieszczenie jest dość wąskie, jednak tuż przy drzwiach zmieściła się czarna szafeczka na buty, na której leżą także dwie białe poduszeczki, by klepnąć sobie na nich chcąc zdjąć bądź założyć buciki. Zaraz na lewo przy wejściu znajdują się dzwi do malutkiej łazienki, w której jest tylko zlew, toaleta oraz wanna z kotarą. Nad toaletą znajduje się mała szafeczka na której stoją różne płyny i kosmetyki, a także koszyczek z gumkami do włosów, spineczkami i szczorkami oraz grzebykami. Tuż nad zlewem wisi duże lustro z dwoma podłużnymi lampami w środku, które są głównym źródłem światła w tym pomieszczeniu. Pod zlewem znajduje się niewielka czarna szafeczka, w której schowana jest rura od zlewu oraz płyny do czyszczenia toalet, wanny, ręczniki papierowe oraz płyny do okien i inne tego typu badziewia. Głównie to taki składzik na chemie. Wanna jest tuż obok zlewu i zajmuje całą szerokośc ściany. Na tej samej ścianie znajduje się także okno z zawsze zasłoniętą żaluzją oraz metalowa półeczka przyczepiona na przyssawki do kafelków. Właśnie, ściany wykonane są od połowy ściany do sufitu z białych kafelków między którymi szpary wypełnione są zielonkawą fugą. Całość dopełniają dywanik leżący przed wanną, grzejnik schowany za drzwiami oraz wieszak na ręczniki zawieszony na drewnianych drzwiach.
Opuszczając łazienkę i idąc dalej korytarzem po prawej można zauważyć niewielką kuchnię. Podłogę ma ona z kafelek, zaś ściany pomalowane są beżową farbą. Tutaj ciężko jest utrzymać jej należyty porządek, ponieważ wszędzie, dosłownie wszędzie można znaleźć chociaż jedną torebeczkę herbaty. To na stole, to za lodówką, to na blacie, w każdej szafce. Przejdźmy jednak póki co do umeblowania. Zaraz na wejściu po lewo od drzwi można ujrzeć dwa białe blaty z szafeczkami na dole, następnie duży zlew także z szafeczką i na koniec kolejny blat tym razem z szufladami lekko połączony ze zlewem. Na pierwszym i drugim blacie stoją typowo rzeczy codziennego użytku, czyli przykładowo maszyna do kawy na rogu pierwszego blatu, kosz z owocami pomiędzy nimi oboma, czajnik na drugim - dość blisko zlewu. Na trzecim blacie połączonym ze zlewem znajduje się metalowy stojak na umyte naczynia, płyn do ich mycia, gąbeczka oraz druciak. Po prawej zaś stoi stół z dwoma krzesełkami, a tuż za nim kuchenka, pod którą widnieje koleeeeeeeeejna szafka. Ostatnią rzeczą dość ważną i rzucającą się w oczy jest średniej wielkości lodówka, nad nią umieszczona szufladka, piekarnik oraz szafka sięgająca do sufitu trzymająca to wszystko w kupie. Kuchnie zakańcza okno wielkości drzwi, będące wejściem na balkon. Na nim znajduje się też niewiele. Wykładzina położona na ciemno brązowe deski, krzesełko oraz stolik zawieszony na białej barierce balkonu oraz pełno kwiatów. W sumie roślinności u niej nie tylko tam pełno, ale i w całym mieszkaniu.
Poza kuchnią, korytarzem i łazienką do przedstawienia zostały nam jeszcze trzy pokoje, więc zacznijmy najpierw od tego, który pójdzie najszybciej - czyli pustego pokoju znajdującego się zaraz za kuchnią. Jest on może nie tak dosłownie pusty, ale nie jest używany przez Quente, dlatego też poza starym łóżkiem i klimatycznymi kolorowymi lampkami nic się w nim więcej nie znajduje. Mimo nie używania go Quenta zawsze ma w nim świeżą pościel, a lampki palą się co noc dla nadania klimatu. Oh, zapomniałabym. Jeszcze błękitny kudłaty dywanik. Poza tym pustki totalne, a w pokoju jest nawet lekkie echo. Przeznaczone jest bardziej dla niespodziewanych gości.
Następnie salon - czyli pokój gościnny. Jest największym pomieszczeniem w mieszkaniu, w którym główne rzeczy rzucające się w oczy to duża kanapa zajmująca praktycznie całą ściane, prostokątny i niski stolik do kawy z szufladką, znajdująca się na przeciwnej ścianie meblościanka wraz z telewizorem i kinem domowym. Dodatkowo trzy duże okna, białe długie zasłony po obu ich stronach i... kolejny raz klimatyczne lampki - tym razem jednak żółtawe. Poza firankami na karniszu zawieszony jest także dzwoneczek, którego metalowe pałki obijają się dzięki podmuchom wiatru tworząc piękną delikatną dla uszu melodie. Meblościanka jest koloru białego pasująca do szarych ścian pokoju, a składa się z dwóch podłużnych szafek, jednej podwójnej, której drzwiczki są przeszklone oraz dwóch małych znajdujących się pod telewizorem. Za szkłem wcześniej wspomnianych szafeczek znajdują się różnorakie butelki z kolorowymi płynami - najpewniej procentowymi. W innych szafkach nie znajduje się wiele ważnych rzeczy. Są to zazwyczaj świeże ręczniki, wyprana pościel, świeczki pochowane po szufladach, nawet TAM pochomikowane herbaty. Salon jak salon, przytulny, duży~
Wreszcie ostatnie pomieszczenie, które można określić dosłownie twierdzą dziewczyny. Wystarczy przekroczyć drzwi jej pokoju, a pierwsze, co da się poczuć to zapach świeżych kwiatów, których w pokoju Quenta ma na prawdę maaaaaase! Tu róże, to za oknem bratki, tutaj storczyki, a tutaj krzaczek papryczek chili! Skupmy się jednak narazie na umeblowaniu, które jest w tym pomieszczeniu prawie tak skromne jak w pustym pokoju za kuchnią. Wszystko, co mieści się w tym pokoju poza ogromną ilością bardzo zadbanych roślin to wyłącznie metalowe łóżko z masą poduszek oraz najwyraźniej ciepłą kołderką, krzesełko, biurko ze znajdującym się na nim laptopem i wodnymi głośnikami //tak, tymi które wywalają do muzyki te fajne strumyki wody//, akwarium 100x40 stojące na niskiej półeczcę oraz wielką szafę zajmującą całą ścianę za drzwiami. Szafa obklejona jest różnego rodzaju rysunkami, naklejkami, dosłownie wszystkim a przedzielona jest na trzy, z czego środkowa część jest najszersza. Na jednej z ich drzwiczek znajduje się wmocowene w nie długie lustro. Wiele nie ma tu co opisać, ponieważ pokój ten jest skromnie urządzony i schludny pomijając fakt możliwości znalezienia torebek herbaty nawet w szafie na ubraniach czy też w pościeli lub pod dywanem. Oh tak, jeszcze ostatnia rzecz jaką jest dywan! Zajmuje on większą część podłogi pokoju naszej różówowłosej, jest puchaty niczym futerko, a jego kolor to... pudrowy róż. W tym pomieszczeniu głównymi barwami jest właśnie pudrowy róż, biel, zieleń, czerń i błękit. To by było na tyle.

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   Pon Wrz 25, 2017 10:11 pm

Jako iż dziewczyna wraz z nowo poznaną osóbką - człowiekiem o imieniu Johnny postanowiła zaprosić go do siebie na ciasto marchewkowe będąc pod drzwiami bloku już trzymała klucze od nich w swojej prawej dłoni. Szybko wsunęła je w zamek i przekręciła następnie popychająć drzwi i stając w nich by Johnny mógł w spokoju wejść na klatkę schodową. Drzwi miały często tendencje to zatrzaskiwania się z ogrooooomnym hukiem, więc dziewczyna wolała nie ryzykować i przytrzymała je po prostu by jej nowy przyjaciel przypadkiem nie pobudził całej okolicy. Spoglądając na niego chwilowo kiwnęłą głową w jego stronę dając mu znać, by wszedł do środka.
Gdy już wszedł do tego miejsca, że Quenta mogła zamknąć drzwi zrobiła to jednak nie puszczając by trzasnęły same. Sąsiedzi by ją zabili, gdyby obudziła ich o drugiej w nocy pierd**nięciem tych piekielnych wrot. Następnie szybko odwróciła się w jego stronę szybko wskakując po pięciu stopniach małych schodków kierując się do drzwi na prawo z numerkiem dwa. Znów wyjęła klucze i otworzyła kolejne drzwi, tym razem jednak były to już drzwi od jej mieszkania. W chwili otwierania ich na podwórku usłyszała walnięcie pioruna i z powolnego przechodzące w coraz szybsze i głośniejsze szumy deszczu opadającego na ziemie. Dziwne, przecież w Nowym domu przypada tylko jeden dzień w roku, w którym rzeczywiście jest burza, a dzisiejsza noc była tak spokojna, że nawet ona nie spodziewała się takiego zwrotu akcji. Szczęście, że postanowiła wraz z Johnnym schronić się w jej domu akurat teraz, bo zwlekali by jeszcze minutę, a byli by przemoknięci do suchej nitki.
- Wejdź proszę. Nie musisz zdejmować butów jeśli nie chcesz. I tak w dzień będę tutaj odkurzać.
Odparła samemu szybko zsuwając buciki ze stóp i wsuwając je nogą pod szafkę na nie przeznaczoną. Została stojąc na wejściu w białych skarpetkach. Czując zapach unoszący się z kuchni zostawiła go na chwilę samego na wejściu. Powinien przecież wejść, zamknąć drzwi i rozgościć się - czego od niego oczekiwała. Sama poleciała do kuchni ledwo wyrabiając na zakręcie w swoich śliskich petkach, ale szczęście w ostatniej chwili złapała się futryny drzwi. Następnie szybko, w największym pośpiechu założyła rękawiczki na obie dłonie i otworzyła piekarnik machając ręką. Z kuchni dało się usłyszeć wesoły krzyk i cichy śmiech.
-Zdążyłam! Nie przypalił się, jak dobrze. Już myślałam że za długo go przytrzymałam!
Krzyknęła wyjmując ciasto z piekarnika i kładąc je na desce do krojenia, która zaś stała na białym blacie. Następnie wyłączyła piekarnik i przymknęła go - jednak nie całkiem, by ciepło zalegające w nim wywietrzało. Zapach marchewkowego ciasta czuć było już na cały dom, a nawet pewnie i na klatce schodowej. Zdejmując jedną rękawiczkę z dłoni Quenta otworzyła szufladę, by wyjąć z niej niewielki nóż, którym odkroiła od jeszcze gorącej całości dwa kawałki ciasta blaszkę trzymając ręką, na której jeszcze miała nałożoną rękawicę kucharską. Potem sięgnęła do szafki pod blatem i wyjęła z niej dwa talerzyki do ciast, dwa widelczki oraz także dwa kubeczki - jeden w korony, zaś drugi w... kowbojskie kapelusze. Sama nie wiedziała nawet skąd miała taki kubeczek w swojej kolekcji, ale wydawał się jej idealny dla Johnnego! Jeszcze szybko kliknęła guziczek w czajniku by włączyć wodę na herbatę i wychyliła się zza drzwi kuchni by zobaczyć, czy chłopaczyna w końcu idzie i czy zamknął drzwi.
- Chodź do kuchni i... czuj się jak u siebie. Jakiej herbaty sobie życzysz?

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   Wto Wrz 26, 2017 9:34 pm

Cicho szedł za różową dziewczyną, aż pod same drzwi do jej mieszkania na parterze w jednym ze znajdujących się w tej dzielnicy bloków. Przynajmniej nie musieli wspinać się na nie wiadomo które piętro. Mieszkanie na samym dole niewątpliwie miało dużo plusów. Przynajmniej wracając z miasta nie musiała targać po schodach swoich zakupów. Oczywiście nie mogło się to obyć bez pewnych niedogodności związanych z tupaniem sąsiadów zamieszkujących wyżej znajdujące się, liczne pomieszczenia, lecz wciąż pozytywy przeważały nad negatywami. Ciężko mu było to przyznać, ale zazdrościł jej tego, że ma swój własny kąt. Miejsce, w którym może przesiadywać praktycznie ile się żywnie podoba i nikt jej stamtąd nie wygoni... Oczywiście jeśli będzie sumiennie płaciła czynsz. Brakowało mu swoich czterech ścian, które pozostawił za sobą na powierzchni. Niby wszędzie dobrze, ale we własnym domu najlepiej, prawda? Wciąż ciężko było mu uwierzyć, że spędził w Podziemiu dobre dwadzieścia lat. Ciekawe jak bardzo się wszystko tam pozmieniało i czy jego rodzice wciąż mieszkają w tym samym domu.
Gdy przeszedł przez drzwi prowadzące do jej miejsca zamieszkania, przystanął w miejscu i zaczął się ostrożnie rozglądać. Na pierwszy rzut oka, nie było tutaj nic podejrzanego. Mieszkanie, jak mieszkanie. W sumie nie różniło się od tych znajdujących się poza Podziemiem. Tak po prawdzie to ciężko się dziwić skoro ludzie i potwory żyły kiedyś razem. Kiedy Quenta pobiegła do innego pokoju, chłopak powoli zamknął za sobą drzwi i powiesił swój kowbojski kapelusz na pobliskim wieszaku. Stwierdził, że tak czy siak zdejmie buty. Nie ważne czy będzie sprzątała, czy nie. Nie chciał chodzić po jej mieszkaniu w swoich buciorach. Sam by się zdenerwował, gdyby ktoś w jego domu zrobiłby coś takiego, a przecież jak drogie dzieci wiemy – nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe! Tak przynajmniej zawsze mówił ojciec chłopca!
W momencie, gdy z pokoju do którego wcześniej udała się w pośpiechu nowo poznana dziewczyna wydobył się krzyk, Johnny niemalże od razu szybko ruszył w jej ślady, aby zobaczyć co się stało. Westchnął z ulgą, gdy okazało się, że ów wrzask był spowodowany swego rodzaju entuzjazmem. Chyba wszystko było w jak najlepszym porządku. Pomieszczenie w którym się znajdowali bez wątpienia było kuchnią. Lodówka, półki, szafki z szufladami, stół no i oczywiście piekarnik. W końcu jak bez niego upiekłaby swoje marchewkowe ciasto?
- Mieszkasz tutaj sama? - Zapytał z czystej ciekawości z niepokojem w głosie, opierając się bokiem framugę drzwi.
Wedle wytycznych Quenty wszedł do pokoju i usiadł przy niewielkim stoliku. Z ulgą westchnął, gdy zobaczył przez okno, że na zewnątrz pada deszcz. Chyba dobrze, że postanowił się tutaj udać. Przynajmniej uniknął przemoczenia do suchej nitki.
- Tak szczerze to jakąkolwiek! Pozwolę ci wybrać. - Odrzekł na pytanie o herbatę, szczerząc się do dziewczyny i nerwowo drapiąc w tył głowy. - Nie jestem wybredny!

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Quenta
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 44
LOVE : 0
Liczba postów : 36
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   Wto Wrz 26, 2017 11:16 pm

Okej, drzwi zamknięte a Johnny nawet zdjął buty by bardziej tutaj nie nasyfić! To dość miłe z jego strony, jak widać też zna podstawy kulrury. Nie żeby wątpiła w nie, ale gdyby jej powiedziano, że buciorów nie musi zdejmować to wcale by sobie tym nie zaprzątała głowy i weszła w nichdo mieszkania. On jednak się zachował mimo wszystko, aż Quenta miała ochote go pogłaskać jak małe dziecko. Pytanie o mieszkanie samemu troszkę ją zdziwiło, jednak rozumiała jego ciekawość i sama na jego miejscu by zadała podobne pytanie będąc w takiej sytuacji. Przecież i tak wyglądała młodo, ponieważ przebywała w najwygodniejszej dla niej formie, czyli w ciele w wieku 16 lat. Każda inna osóbka widząc tak młodą osobę mieszkającą samemu też by się nad tym zastanawiała. Dziewczę nie czuło dyskomfortu, odpowiedziało luźno opierając się ręką o kant blatu.
- Tak, mieszkam samemu. Wcześniej mieszkałam wiele lat w zamku ojca, jednak przepych i nadmiar wszystkiego nie były czymś dla mnie. Za jego pozwoleniem postanowiłam zamieszkać sama w małym i skromnym miejscu, gdzie nie mam wszystkiego wciskanego pod nos przez tego zgreda. By coś mieć muszę na to zapracować, chociaż on i tak już opłaca mi mieszkanie. Nalegał tyle, że musiałam odpuścić. Wybacz, zagadałam się.
Rzekła odwracając się szybko w stronę czajnika i dwóch kubeczków. Może Johnny nie lubił gaduł a ona teraz mu tylko uprzykrza czas? Kto go tam wie. W pośpiechu zauważając, że woda się prawie zagotowała Quenta otworzyła jedną z szafek schylając się po jedną papierową torebeczkę zamykaną na czerwoną tasiemkę. Następnie zrobiła krok w prawo odsuwając szufladę ze sztućcami, z której wyjęła dwa silikonowe zaparzacze do herbatki - jeden w kształcie rekina a drugi w kształcie żabki. Potem już tylko chwyciła za łyżeczkę i wsypała do każdego z zaparzaczy po jedej porcji herbaty fusowej, zamknęła zaparzacze i przyczepiła je do krawędzi kubeczków. Rekinek wylądował przy kubku Johnnego, zaś żabka na krawędzi kubeczka Quenty.
- W takim razie wybrałam nam herbatę cejlońską. Zielona też była jednym z wyborów, jaki chciałam podjąć, jednak na tak późną porę byłaby troszkę za mocna. Te zrobię słabe. W końcu jest już po drugiej.
Pod koniec jej krótkiej wypowiedzi pyk! Czajnik się wyłączył, woda w końcu się zagotowała, a dłoń Quenty od razu powędrowała na rączkę urządzenia. W końcu różowowłosa zalała dwie herbatki, odłożyła czajnik, złapała za kubeczki i póki jeszcze nie tak gorące, że nie można ich trzymać bez użycia uszek postawiła je na miejsca przy stole. Podczas tej czynności ujrzała swoją koronę leżącą na drugim końcu stołu. Znowu się przemieściła... Nie znosiła działania tego przedmiotu. Już dla świętego spokoju wzięła ją w dłonie i założyła na głowę. Czasem ta cholerna korona wracała na swoje miejsce nawet kiedy dziewczyna smacznie spała! Jeszcze tylko na krótką chwilę Quenta przystanęła w miejscu rozglądając się czy czegoś nie zapomniała. No przecież! Łyżeczki, cukier, talerzyki z już lekko ostudzonym ciastem. Westchnęła znów odsuwając szufladę w poszukiwaniu łyżeczek. Brudnych pełno w zlewie, zaś w szafce została tylko jedna. Trudno, dzisiaj wypije gorzką. Wyjęła ją, zasunęła szafeczkę z powrotem i położyła przy kubeczku Johnnego uśmiechając się szeroko, po czym szybko na środek stołu postawiła także cukierniczkę. Ostatnią rzeczą były talerzyki z ciastami, które także postawiła na ich miejsca. W końcu mogła usiąść przy stole i leniuchować.
- A ty masz jakieś miejsce, gdzie możesz się zatrzymać? Wy, ludzie spadacie z góry więc chyba póki się nie ustatkujecie nie macie stałego własnego kąciku. W razie czego nie chcę urazić, a pytam z czystej ciekawości.
Spytała podpierając lewą rękę swój podbrudek.

_________________
//  Stara biblioteka  // Stara rzeźba // Mieszkanko Quenty // Labirynty // Las Snowdin //

Zawieszone - Polana nad rzeką z Azszarem

Multi Grillbyego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   Nie Paź 01, 2017 9:15 pm

Tak po prawdzie to nie miał zbyt wiele do roboty, kiedy przy stole oczekiwał na swoją herbatę. Jeszcze tylko tego brakuje, żeby przypadkiem coś uszkodził lub najzwyczajniej w świecie zniszczył. Po prostu siedział na krześle, co chwilę zerkając na to, co robi gospodarz domu. Słysząc, jej odpowiedź na wcześniej zadane przez Johnnego pytanie, chłopak kiwnął głową, aby dać jej znać, że zrozumiał, a następnie odwrócił od niej wzrok i zaczął się wpatrywać w zamyśleniu w blat stołu. Mieszka kompletnie sama, huh? To dopiero musi być coś! Nikt ci nie rozkazuje i nie stoi nad głową. Praktycznie zero jakichkolwiek obowiązków i kompletna swoboda w tym, co się aktualnie robi. Sam jesteś sobie panem! Chyba on także będzie musiał w najbliższym czasie zainwestować w swoje własne cztery ściany, skoro ma zostać w Podziemiu na o wiele dłużej. W końcu nie wiadomo, kiedy ktoś odkryje nowy sposób na rozwalenie tej cholernej bariery, która to trzyma ich wszystkich głęboko pod ziemią bez wykorzystywania ludzkich dusz.
Po krótkiej chwili, Lingard nagle się wzdrygnął i spojrzał na dziewczynę ze zdziwieniem, ignorując jej wypowiedź o wyborze herbaty. Czy ona właśnie przyznała się do tego, że poprzednio mieszkała w jakimś zamku czy to tylko on się przesłyszał? Przecież zwykłe potwory nie mieszkają w zamkach, prawda? Czy Quenta jest jakąś księżniczką, czy czymś w tym rodzaju? Najpierw zaprzeczyła temu, że jest człowiekiem i potworem, a teraz to? Jest szalona, czy to tylko Johnny niepotrzebnie wydziwia?  
- Mieszkałaś w zamku...? To macie jeszcze w Podziemiu jakieś inne pałace, oprócz tego należącego do Asgora? – Bąknął pod nosem z niedowierzaniem zarówno w głosie, jak i na twarzy, gdy dziewczyna postawiła przed nim na stole obiecany wcześniej napój. – Kim jest twój ojciec?
Kiedy Quenta nagle ruszyła w stronę czegoś na kształt korony, a następnie nałożyła ją na głowę, chłopak poczuł się, jakby właśnie trzasnął go piorun. Niby nie powinien tak zareagować zważywszy na to, że już raz spotkał kogoś, kto twierdził, że jest następcą tronu władcy potworów, lecz nawet mimo tego czuł się zmieszany w zaistniałej sytuacji. Mimo wszystko starał się stłumić w sobie kolejną serię pytań, które to narodziły się właśnie w jego głowie, kiedy to różowa dziewczyna przyniosła ciasto, cukier i łyżeczkę. Nie chciał, żeby pomyślała, że jest jakiś wścibski. Po prostu było mu ciężko w to jakoś uwierzyć mimo tych wszystkich dziwactw, których to doświadczył odkąd trafił do takiego miejsca, jakim jest Podziemie.
- Zazwyczaj śpię w hotelu w Snowdin. – Odrzekł, starając się stłumić swoją ciekawość odnośnie pochodzenia Quenty. – Nawet nie narzekam.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanko na parterze w bloku pod siódemką
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom-
Skocz do: