IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Widok na Nowy Dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jellyka
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 225
Join date : 06/12/2015

PisanieTemat: Widok na Nowy Dom   Pon Gru 12, 2016 11:32 pm



Podróżując Wodospadami można natrafić na niezwykłe przejście - pomiędzy dwoma jaskiniami rozciąga się szeroka droga z której jest doprawdy piękny widok: w oddali bowiem widać Nowy Dom i górujący nad wszystkim Zamek Królewski. Wiele potworów przychodzi tutaj aby rozmyślać o swych sprawach lub po prostu podziwiać widok odległej stolicy.

Pomysłodawcą lokacji jest Toriel

_________________

|| ? || ? || ? || ? || ? ||
KP | Bank
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 489
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Wto Gru 13, 2016 2:09 am


Kim ona była? Co czyniła? Jaką drogą wędrowała? Nie była Frisk, choć wyglądała dokładnie tak samo jak ona. Nie była też Charą, mimo iż jej czyny mówiły co innego.
Uklękła przed rozciągającym się widokiem na Nowy Dom. Jej dom? A może mogiła? Gdzieś tam, na końcu zamku, tuż przy barierze spoczywały słoje. Solidne, magiczne klatki. Więzienie dla skradzionych dusz. Jej serce, czerwone niczym oczy, które właśnie posiadała, wypełnione nadziejami, marzeniami i przede wszystkim... determinacją. Tam była Chica - spoczywała gdzieś pomiędzy innymi duszami, czekając być może na coś, co nigdy nie nadejdzie. Dziewiąte dziecko, które spadło do Podziemia. Siódme zabite przez potwory. Ostatnia potrzebna do wolności dusza.
Bariera nie została jednak otwarta. Nie spoczywała też teraz w towarzystwie swoich sześciu braci i sióstr. Była jedną z piątki? Czwórki? Jakby jej śmierć zapoczątkowała, że inne słoiki zaczynały się otwierać i dusze zaczęły przywracać z drugiej strony tych, do których niegdyś należeli.
Jej serce nie chciało jednak wracać. I to ją niezwykle cieszyło. Nie potrzebowała już duszy.
"Ją" czyli demona, szkaradztwo jakie przedostało się tutaj z innej linii czasowej. Coś, co miało już dawno zginąć lub zniszczyć świat w Holu Osądu. Tak jak w genocide. A przynajmniej tak miało się to wszystko skończyć do póki nie pojawiła się Frisk, do po niej Gaster. Do póki nie użyto [SAVE] i nie pokonano pozornego wroga.
To nie Chara z tamtej linii czasowej nim była. To tak naprawdę dobra dziewczynka. Nikt tak naprawdę nie spostrzegł, że prawdziwym przeciwnikiem było HATE. Twór przeciwny do Hopes and dreams, zrodzony z cierpienia i trawiący biedne duszyczki. Ma go Chara, tutejsza, tamta, prawie każda, z każdego uniwersum równoległych linii czasowych. Ma go wiele potworów. Nawet miała go Frisk, zasiane setki razy w jej duszy podczas genocide route, podczas neutralnych ścieżek, gdzie czasem po prostu zabijała.
No i miała go teraz Chica. Pozbawiając ją duszy stworzyło się miejsce, pustą dziurę o kształcie serca. Idealne miejsce do zasiedlenia się HATE, które kryło się osłabione w jej ciele. Mały szkodnik psujący powoli krew dziewczynki stał się pasożytem w pełni robiącym z niej własną kukiełkę.
Dusza duszą, a umysł umysłem. Uczucia zniknęły wraz z duszą Chici, z nią samą. Jej wspomnienia jednak pozostały. W małym móżdżku gnieździły się trzy pamięci. Marionetki, Chici do której to ciało należało, jej demona, który przejął kontrolę i urywki z obcych linii czasowych, zapewne skradzione przez HATE. To było niczym kilka filmów, z których ktoś kradną kawałki i dowolnie mieszał nimi między taśmami. Nie potrzebowała jednak porządku we wspomnieniach. Większość była zbędna. Głupie dziecięce zabawy, siostry, marne popisy Frisk w linii gdzie wszystko "z gruntu" było dobre i piękne, marne happy endy, marne śmierci w kółko i kółko z genocide, bzdurne wspomnienia przeszłości, Chara, Chica, Asriel, Frisk, walki z Sansem... Wszystko się mieszało, to był chaos.
Zresztą i tak w tym ciele nie było już Chici. Był mały demon, który jedynie poznał dziewczynkę. Polubił ją? Choć trochę. Nie na tyle, aby porzucać jej ciało, po prostu mając dostęp do wszystkich wspomnień dziecka polubił Chicę. Utożsamiał ją z innymi marionetkami, które nawiedził.


Dziewczynka klęczała na skraju. Była brudna, na jej ubraniu już od pewnego czasu zalegała zaschnięta krew. Gdzieś na rękach i twarzy widać było ślady ostatniej walki, otarcia, zadrapania.
Wsunęła jedną rękę pod ubranie, kładąc ją sobie na piersiach. Teraz to czuła, wyraźnie i pewnie. Miejsce na dusze było puste. Nic nie świeciło jasnoczerwonym światłem determinacji. Był tylko czarny HATE.
Wyciągnęła ostatecznie tą rękę i już dwoma podparła się o podłoże. Więc to było już pewne - stała się bezduszna.
Podniosła wzrok, ponownie spoglądając na zamek w oddali. Jej dom.
Była sama, w ciszy i półmroku. Czekała jednak. Na towarzystwo.

_________________

KP Skarbiec

Sesje (2/5)
Zamek Królewski Kwiecista Jaskinia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 266
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Wto Gru 13, 2016 5:14 pm

Wiecznie towarzyszący jej stukot małych obcasików znajdujących się na spodzie jej butów roznosił się w okolicy, w której właśnie przebywała. Rzadki widok, Archiwistka z telefonem w dłoni przeglądająca sms'y od anonimowego nadawcy. Zatytułowane były one słowem ''Hello'', a treść wszystkich mówiła dzisiejszą datę oraz miejsce spotkania ''tam, gdzie nowy Dom widać najwyraźniej''. Dziewczynka nie bała się, ba, nie miała jakichkolwiek obaw by wybrać się w tamto miejsce. Niezależnie od tego, czy czeka ją tam spokojna rozmowa, czy też ostra potyczka dziewczyna była na wszystko gotowa. Stąpając powolnym krokiem w miejsce docelowe w końcu schowała telefon w kieszeń spodni, poprawiła narzutkę i złapała ją w miejscu, gdzie widniał wyszyty złotą nicią znak Archiwum. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę zastanawiając się, dlaczego właśnie ona powstała jako Archiwum. Przecież... ktokolwiek inny, ale na pewno nie ona poradziłby sobie w tej chwili z tym całym bajzlem, który dzieje się dookoła. To całe zamyślenie się sprawiło, iż dziewczyna potknęła się nie patrząc pod nogi i runęła kolanami w kałuże. Jakie szczęście, że ma krótkie spodenki. Nie chciałaby być teraz przemoczona, szykuje się ważna rozmowa, a przynajmniej tak przeczuwała. Jej kolanka niestety nie były z tytanu, przez upadek na ziemie zdarły się mimo amortyzacji wody i posiniały. Cóż, Rana nie dość, iż swoim wyrazem twarzy przypominała osobę martwą w środku, to wyglądała jak po pobiciu. Krew sączyła się z kolanek dziewczynki, jednak ona bez słowa wstała i skierowała się ostatecznie do wejścia w pewne wyjątkowe miejsce.

https://www.youtube.com/watch?v=s-RxgmdWTS0

Cichy syk towarzyszący Ranie w chwili, kiedy wkroczyła do miejsca widokowego spowodowany szczypaniem kolan rozniósł się niestety echem po całej okolicy. Cóż, było tutaj dość pusto, nawet jak na lokalizację znajdującą się w Wodospadach. Archiwistka rozejrzała się odkrywając spod grzywki trzecie oko i spięła włosy różową spineczką. Wciąż było aktywne, i to dość długo od wydarzeń z zamku królewskiego, co niepokoiło czarnowłosą.  Momentalny wzdryg, szybkie zwrócenie całej swojej uwagi na jedną osobę, tą, która zmarła. Tą, która otworzyła jej oko i pozostawiła niezamknięte przez naprawdę długi czas. Rana podeszła bliżej, zatrzymała się utrzymując jednak bezpieczną odległość. Opuściła dłonie bezradnie w dół przyglądając się klęczącej na ziemi dziewczynce. Brudna, cała we krwi, Archiwistka mogła porównać ją do samej siebie w dniu morderstwa Doggo, cóż za zbieg okoliczności. Ona musiała być adresatem anonimowych smsów, bo któż inny mógł tu być o umówionej porze czekając na nią, klęcząc na ziemi bezradnie, pogrążając się we własnej nędzy.

- Fri.. Nie, Chica, wróciłaś.

Stwierdziła patrząc na nią z pełną powagą będąc w każdej chwili przygotowaną na sięgnięcie po kościany sztylet znajdujący się pod jej niebieskim swetrem. Czyli linie czasowe są tak zaburzone, że człowiek, który zginął dosłownie chwilę temu wraca do żywych? Coś tu i tak musiało być na rzeczy, ponieważ dusze ze słoika znikały, a dusza Chici musiała dalej nie opuszczać swojego miejsca, skoro Rana nie słyszała tego od nikogo, a taka informacja była by dla królestwa ciężka do ukrycia zwłaszcza przed nią i przykładowo Sansem. Idąc tym śladem na język dziewczynce przyszło jedno słowo - bezduszna?

- Potrzebujesz czegoś? Nie bez powodu wzywałabyś mnie w to miejsce, chyba,że jestem twoim kolejnym celem.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 489
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Wto Gru 13, 2016 6:07 pm


Wiatr muskał jej skórę. To ciekawe, w jaskini zdawało się być wietrzniej niż na Powierzchni, jakby zamknięte w kamiennym więzieniu powietrze usilnie starało się wydostać rzucając się z całym pędem po całej okolicy. Odchyliła rozwichorzne włosy z czoła. Spod czarnych kosmyków zaświeciła para czerwonych oczu, wzrok skupiony tylko na jednym punkcie - zamku. Miejscu symbolizującym nowy rozdział w życiu, początek. I miejscu okrutnej śmierci.
Wyciągnęła telefon. Z różowej słodkiej dziewczęcej obudowy ściekała czarna maź. Gdzieś spod mieszanki smoło-podobnej substancji i krwi oblepiającej maszynę wystawały obrazki słodkiego króliczka, gwiazdek i serduszek. Dzieciństwo, niewinność małej dziewczynki, tak bardzo symbolicznie przejęte i zniszczone.

Usłyszała stukot, kroki zbliżającej się istoty. Oczekiwała jej, zaprosiła ją. Spojrzała ostatni raz na wysłane anonimowo wiadomości i wsunęła telefon z powrotem do kieszeni spodenek. Trzeba było zmierzyć się, z losem, samym sobą, Raną przeznaczeniem, rozmową jaka ją czekała. Wstała ostatecznie z kolan przy akompaniamencie słów Archiwum. Wiatr znów zawiał wprowadzając w ruch jej ubranie i włosy. Nie odwróciła się wpierw, jak zahipnotyzowana wpatrując się cały czas w Zamek Królewski.
-Nie wróciła.

Wpierw poruszyła głową, następnie niezgrabnie, jakby była dopiero co ożywioną drewnianą lalką odwróciła się w stronę zaproszonego gościa. Nie uśmiechała się psychopatycznie, jak zawsze to czyniła. Była spokojna, opanowana i praktycznie zdawała się niczym nie różnić od normalnej dziewczynki w po prostu gorszym humorze.
-Nie wróciła. Chica nie wróciła. Doskonale o tym wiesz, widziałaś ją martwą.
Nie skomentowała wzmianki o uczynieniu z Rany swojego celu. Nie to było jej teraz w głowie. Żądza krwi została zaspokojona, został inny kąt pokoju do grzebania w nim.
-Widziałaś jej wspomnienia prawda? Jej, moje, nasze.
Przymknęła na chwilę oczy nabierając powietrza do płuc. Malutkich organów kryjących się w jej klatce piersiowej, które powinny teraz dostarczać tlen prawowitej właścicielce, a nie demonowi używającemu tego ciała jako marionetki.
-Ona spoczywa u króla? Wsadziliście jej dusze do słoika. Jednak się nie udało, nie mieliście wszystkich siedmiu dusz. Ile ich wam zostało? Sześć? Spoczywa tam z nimi? Jest spokojna? Szczęśliwa?

_________________

KP Skarbiec

Sesje (2/5)
Zamek Królewski Kwiecista Jaskinia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 266
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Sro Gru 14, 2016 12:03 am

Fakt, iż Chica nie wróciła w pełni do życia był dla Rany pewny, jednak teraz potwierdził się w stu procentach. Czarnowłosa przemilczała wszystkie dialogi Chici aż do momentu, w którym dziewczynka mówiła o wspomnieniach. Tak, Rana widziała je wszystkie, były okropne i wciąż przemierzały boleśnie jej głowę. Na samą myśl o nich dziewczyna potrząsnęła głową chcąc je jak  najszybciej od siebie odrzucić. Kiedy Rana myślała, że to już koniec pytań Chici nadeszło jedno, kilka, wiele pytań, na które bliźniaczka Frisk chciała znać odpowiedź. Archiwistka mogła odpowiedzieć na nie wszystkie bez wahania, jednak zbyt wiele wiedzy mogło zaszkodzić Chice, zwłaszcza podczas bycia osobą bezduszną. Słoiki, bariera, król, zamek, śmierć, za dużo haseł wpadało jej do głowy i prawie by wypowiedziała każde z nich, jednak na czas ugryzła się w język sycząc lekko. Ból języka przypomniał jej o zakrwawionych kolanach. Dalej niemiłosiernie piekły brudne od krwi i błota. Czarnowłosa była pewna zakażenia rany, która powoli zaczynała puchnąć, jednak w tej chwili powinna skupić się na czymś innym, niż na swoich kolanach. Na kimś innym.

- Widziałam każde najmniejsze wspomnienie Chici, jak i tego, co właśnie w niej tkwi. Tyle HATE ... nawet ja temu nie podołałam i pod jego minimalnym wpływem wbiłam ostrze prosto w plecy Doggo.

Dziewczynka przemilczała krótką chwilę. Potrzebowała pozbierać myśli, chociaż na moment.

- Dusza Chici. Nie wiem co się z nią stało, szybko opuściłam zamek królewski po tym co się stało. Wiem tyle, że jest bezpieczna. Inne dusze i tak znikają, zachwianie się linii czasowych powoduje powroty do życia innych ludzkich dzieci ówcześnie zabitych przez twojego kró... ojca. Jedno mogę ci zapewnić, dusza jest stuprocentowo bezpieczna, jednak nic mi nie wiadomo o tym, czy jest spokojna i szczęśliwa. Nie potrafię rozmawiać z duszami.

Powiedziała dość poważnie chcąc na końcu dorzucić jakiś żart, który nie do końca jej wypalił. Archiwistka postanowiła przysiąść na pobliskim kamieniu wciąż wpatrując się w Chice. Nie wiedziała czemu, ale chciała ją wytulić, w spokoju z nią porozmawiać, zapewnić, że wszystko będzie w porządku, chociaż dziewczynka pewnie nie potrzebowała żadnego z owych gestów. Składając ręce na piersi czarnowłosa westchnęła i złagodziła trochę wzrok, nie może być przecież aż tak poważna. To nie wypada osobie, która wygląda jak 12-sto latka.

- Musisz mieć do mnie jakąś ważną sprawę, skoro wzywałaś mnie tu tyle razy. Moja skrzynka SMSowa jest przepełniona twoimi wiadomościami. Zapewne potrzebujesz więcej wiedzy, niż tylko ta o duszy, prawda? Mów śmiało.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 489
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Sro Gru 14, 2016 1:00 am

Widziała drobną niedyspozycje Rany, jednak się nim nie zajęła. Cóż by mogła uczynić? Powiedzieć jej, żeby poszła do mamy, która znała się na opatrywaniu takich zadrapań? To było zbyt dziecinne. Nie mogła bawić się dłużej w małą dziewczynkę. Już sam fakt, że czysty HATE był w stanie się tak kontrolować, myśleć racjonalnie i odłożyć chęć mordu na bok aby załatwić sprawy większej wagi niż zwykłe LOVE czy EXP.
Usłyszała jej słowa o HATE. O sobie samej, czystej energii skłaniającej do zabijania, popychającej w stronę szaleństwa. Ona tym faktyczne była. I znała całą prawdę - o tym, skąd pochodziła. Skąd pochodziła energia drzemiąca w Charze, skąd pochodziło szaleństwo Gastera, o wszystkich cierpieniach, które zlewane w jednej duszy rodziły czarną śmierć. Położyła rękę na własnych piersiach, jakby była pełna determinacji do znalezienia tam chociaż fragmentu duszy. Wszystko było jednak puste, a palce dziewczynki zacisnęły się na jasnym sweterku.
-Cierpiałaś, prawda? Nasze wspomnienia były ciężkie jednak... ty też cierpiałaś, nie mylę się? Nie mogę wpływać na dusze, które nie cierpią, na szczęśliwych i spełnionych. Nawet w najczystszej postaci nie jestem w stanie tknąć serca bez żalu, smutku i zawodów.
Postawiła kilka kroków przed siebie, chciała do niej podejść, robiła to jednak bardzo powoli, jakby obserwowała towarzyszkę do rozmów. Była jej ciekawa, chciała wiedzieć o pracy, o przeżyciach... Zobaczyć jak działa dokładnie.
-Widzisz... Ona bardzo cierpiała. Przybyła tu skrzywdzona i odrzucona. Byłabym głupia, gdybym nie znalazła przytulnego gniazdka wokół jej duszy. Ale sprawy poszły za daleko. To nie była wykonująca moje polecenia kukiełka. Rozmawiała ze mną, próbowała mnie zrozumieć... -Spuściła gwałtownie rękę z piersi łapiąc nią zaraz za koniuszek sweterka -...pokochała mnie jak własną siostrę. W pewnym momencie to już nie było zwykłe żywienie się jej cierpieniem. Zaczęłam przynosić jej ulgę w nim. Dlatego... Rozumiesz chyba po co cię pytałam. Ona jest dla mnie ważna.
Chciała wyciągnąć w jej stronę rękę, jednak zatrzymała się w połowie i cofnęła w kierunku własnej głowy, aby przetrzeć oczy. Z każdym kolejnym podniesieniem powiek źrenice coraz bardziej zanikały na rzecz rozlazłej jak pasożyty czerwieni.
-Nie wiń się za to, że nie utrzymałaś HATE. To nie kwestia twej siły, a cierpienia, na którym może się ono żywić. - Za te choć krótkie informacje o rodzeństwie uważała, że należy się Ranie podziękowanie. Informacje. Cenne informacje. -Jeśli nie chcesz przyjąć do siebie HATE nie tkwij w smutku. Choćbyś miała się nawet histerycznie śmiać czy fałszować rzeczywistość nie wolno i cierpieć. Widziałaś sama, co czyni choćby jego cząstka LOVE.

Przełknęła ślinę. Musiała ostatecznie przekazać powód tak licznego wyzwania Archiwistki. W istocie sprawa była ważna, wychodziła już poza obszar tego budynku, tyczyła się bądź co bądź rzeczy rządzących tym światem - Magii i linii czasowych.
-Rano, Archiwum. Wezwałam cię aby poprosić. Nie pozwól już nigdy aby nasza siostra użyła RESET. Nie pozwól aby ktokolwiek naruszył linie czasową. Nie pozwól mi umrzeć do póki nie spełnie obietnicy.

_________________

KP Skarbiec

Sesje (2/5)
Zamek Królewski Kwiecista Jaskinia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 266
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Sro Gru 14, 2016 8:54 pm

Czy cierpiała? Zazwyczaj przez tyle lat nie ukzała światu swojego bólu, jednak teraz wyglądała jak chodzące zwłoki. Największy idiota mógłby zauważyć, że dziewczyna już od lat skrywa w środeczku ogromny ból, żal, że cierpi niemiłosiernie. Dziewczynka machając nogami zrobiła podobny gest jak ludzkie dziecko, zacisnęła swoją kościaną rączkę na klatce piersiowej przysłuchując się kolejnym słowom wydobywającym się z ust Chici... Nie, z tego, co niegdyś było Chicą, a teraz składało się z samego HATE, które najpewniej przytrzymywało jej ciało przy życiu. To, co mówiła coraz bardziej sprawiało, iż Rana stawała się mocniej przygnębiona. Tym razem jednak Archiwistka nie zapłacze, nie uroni nawet jednej łzy ze wzruszenia, z nadmiaru negatywnych emocji. Musi być silna, ostatnio wypuszczając emocje na wierzch rozwaliła pół biblioteki, za co nie będzie miała dobrej opinii u króla.

Rana nie wiedziała, że kiedykolwiek spotka osobę całą przepełnioną tym czymś, czym było HATE. Kogoś stworzonego z czystego HATE. Nie wiedziała, że taka osoba będzie miała o tym więcej informacji, niż ona zebrała w ponad 900 lat. Czarnowłosa wiedziała, że HATE zaradza się w osobach, które cierpią, jednak nie wiedziała, że nawet odrzucanie tego na siłę może powstrzymać jakiekolwiek oddziałowywanie HATE na jakąkolwiek osobę. W dodatku dowiedziała się, iż HATE posiada też licznik LOVE, przynajmniej tyle zrozumiała z wypowiedzi Chici na ten temat. Musi to zapamiętać, taka wiedza jest jej bardzo potrzebna, przynajmniej w tym momencie.

Archiwistka usłyszała głośne przełknięcie śliny przez dziewczynkę i spojrzała głęboko w jej czerwone ślepia. Były one przerażająco czerwone, gorsze od oczu Chary. Ona nie była czystym HATE, tym razem prześcignęła ją Chica, która mogła nawet stać się dzięki temu potężniejsza od małej zabójczyni sprzed wielu lat. Ów fakt przerażał Rane od środka, obawiała się, że kiedy tylko dziewczynka wzmocni się w swoich umiejętnościach nie będzie ona miała żadnych szans na pokonanie jej lub jakiekolwiek powstrzymanie. Bała się, że Chica przepełniona HATE nie zachowa żadnych kawałków rozsądku, że stanie się kolejną kukiełką HATE jak pierwszy człowiek podziemi od czasów bariery, Chara.

Prośba dziewczynki na temat RESETU Frisk wcale jej nie zaskoczyła. Szczerze powiedziawszy ona sama planowała powstrzymywać ósmą przed kolejnymi RESETAMI, które nie dość, że mieszały w liniach czasowych, za które Archiwistka była odpowiedzialny, to przez nadmiary wspomnień niszczyły jej duszę i psychikę. Nie bez powodu dusza Archiwistki jest uszkodzona, kilka resetów, Genocide, to wszystko pojawiało się w głowie dziewczyny mimo, iż odgrywało się w innych liniach czasowych.

- Nie martw się, nie pozwolę ci umrzeć, jednak głównie z tego powodu, że wiesz za wiele, żebym zostawiła to tak bez niczego. Wybacz moja samolubność, taka jest moja rola, masowe pochłanianie wiedzy. Frisk namieszała wiele w liniach czasowych, widzisz, co dzieje się dookoła. Dusze wracają do życia, martwi powracają bez żadnego znanego nam powodu.

Powiedziała biorąc po tym głęboki wdech i znów zaczęła machać nogami jak gdyby nic się nie stało. Jakby były na zwykłej pogawędce przy kawusi i ciasteczkach.

- Chico, opowiedz mi o swojej obietnicy. Komu ją złożyłaś, dlaczego, jakie są twoje dalsze zamiary.

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 489
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Czw Gru 15, 2016 12:54 am

Chyba powoli się dogadywały. A to ironia - bezduszna i Archiwum, w jednej drużynie, stojące naprzeciw siebie aby dzielić się wspólnym interesem. Ta, która odbiera życie po drugiej stronie od tej, która to życie spamiętuje. Przez głowę Chici przez moment przeszła jedna myśl - czy nie jest istotą, która zapewnia Ranie rozrywkę? Poczuła się w pewien sposób z nią związana, silną więzią, stworzoną jakby z krwi wszystkich ofiar dziewczynki. Jakby stróżka czerwonej substancji ciągnęła się ze zbrukanych mordem rąk Chici, aż do umysłu Chary. Jednocześnie kończyła życia innych i zaczynała ich istnienie w Archiwum, ciekawa sprawa.
W przeciwieństwie do Chary ona jednak była tego świadoma.
Czemu tłumaczyła Ranie wszystko, co wiedziała o sobie samej? Czemu odkrywała karty przed nią? Właściwie nie na rękę było jej niszczenie umysłu archiwistki. Nie miała w swych planach odbierania jej życia... ani tym bardziej rozumu. Rana była jej potrzebna. Nie tylko aby panować and czasem, co to to nie. Miała jeszcze jeden, skrywany motyw - nie była w stanie przewidzieć ile z jej wspomnień nadal będzie funkcjonować, a ile pozostanie w niej myśli Chici. Nie mogła bez zawahania stwierdzić, że jej pamięć nie zawiedzie, nie zostanie mówiąc dosadnie - zresetowana do poziomu bezdusznego niebytu równego zero. Na taki wypadek, pragnęła mieć Ranę.
Nie śmiała jej tego powiedzieć. Na razie musi to pozostać tylko jej słodką tajemnicą. Nie pierwszy raz HATE opętało ciało dziecka, wcześniej wszak żyło w Charze... Była jednak maleńka różnica pomiędzy tymi dwoma dziewczynkami. Utrzymywała martwe ciało i martwy umysł... a to mogło szwankować.
-Frisk... Jej siostra. Wiesz co jest najciekawsze? Znałam Frisk, z setki resetów. Neutralnej ścieżki, pacyfistycznej, genocide... oczywiście z mojego wszechświata, z mojej lini czasowej. Myślałam, że wiem o niej wszystko. Żałosna mała dziewczynka.
Zacisnęła mocno pięści wypowiadając ostatnie słowa. Zamknęła na chwile oczy. Wyglądała, jakby zaraz miała zacząć krzyczeć, rzucić się z rękoma na bogu ducha winną ofiarę, wpaść we wściekłość!
...tak się jednak nie stało. Ponownie otworzyła oczy... czując jak w kącikach jej oczu zbierają się łzy. Nie, nie jej. Ciała Chici.
-A potem weszłam w ciało jej siostry. Jakbym ujrzała inną osobę. Sama widzisz jak ona reaguje na samo imię Frisk. I pomyśleć, że przez tak długi okres nic nie wiedziała...
Postawiła kolejny krok w stronę Rany. Podniosła w międzyczasie rękę, aby zetrzeć odruchowo zebrane łzy z oczu.
-To co ci powiem teraz jest największą tajemnicą. Jeśli Sans by się dowiedział, to mógłby to wykorzystać przeciwko mnie. Jeśli Frisk by się dowiedziała... -Zacisnęła usta tworząc kilkusekundową przerwę -...prawdopodobnie by się załamała. Ta dziewczynka, którą teraz widzisz. Chica. Ona jest martwa. Nie, nie przez Doggo, króla, Podziemie czy cokolwiek innego. Ona powinna być martwa. W każdej innej lini czasowej umierała, każda kombinacja czasu zawiera jej śmierć. Neutral. Pacifist. Genocide. Bez wyjątku. Ty doskonale widziałaś wszystko, prawda, że nigdy dotąd się nie pojawiła? A teraz tutaj jest. Zachwianie lini czasowej, anomalie. W... W każdym innym z milionów alternatywnych dróg czasowych ona umiera tam, na Powierzchni, krótko po trafieniu tutaj Frisk. Z jakiegoś powodu ostatni reset sprawił, że przeżyła, że trafiła tutaj, do mnie, pod moją opiekę.
Odwróciła wzrok od Rany, obracając się bokiem do niej. Dotknęła swojego nosa, głaskając go paluszkiem jakby uspokajała samą siebie. Robiła to może kilka sekund, nim nie zsunęła małej dłoni na piersi.
-Rozumiesz już? Jakiekolwiek ruszenie linii czasowej może wymazać z tego świata, przywrócić do stanu, gdy umarła na Powierzchni z powodu... ah... To też nas łączy. -Urwała jakby w połowie, na chwilę uciekając myślami -Mhm... Tak.. Nawet jeśli chcesz mnie zabić... Proszę, nie zabijaj jej. Nie pozwól Frisk zmienić czasu i zabić siostry. I nie dziw się, że zwiastun śmierci prosi cię o pomoc w ocaleniu jednej duszyczki. Widziałaś nasze wspomnienia, wiesz jaka jest między nami więź.
Czym była? Zwiastunem śmierci? Czystą nienawiścią? W tej chwili poczuła się jakby zawiodła, bratając się z ludzkim dzieckiem. Czemu to uczyniła? Paskudny gest popychał ją teraz do rozmów z Archiwum. Powinna walczyć z tymi, którzy wiedzą o czasie. Jak z Sansem, rozliczającym każde jej grzechy. A tu proszę - Rana widziała każdy czyn jaki popełniła... a nie rzucała się na nią z najsilniejszym atakiem. Nie "osądzała".
-Obietnica... Nie ja ją złożyłam.
Podeszła do Archiwum, musiała się przemóc, inaczej wyjaśnienie nie byłoby pełne. Znała jednak jej reakcję na bezdusznych i wiedziała o swoim stanie, zatrzymała się więc z metr od rozmówczyni.
Wyciągnęła lewą rękę. Głęboka rana jeszcze nie wygoiła się do końca. Rozcięta ostrym nożem, szarpana, z paskudnymi strupami na bokach. Właścicielka nawet jej nie przemyła, jakby specjalnie chciała naznaczyć swoim cierpieniem brzemię jakie niosła ze sobą.
-Pakt krwi. Przysięgłyśmy Charze, że ją uwolnimy. Nie, na nic się zdadzą umiejętności duszy przeciw HATE, przynajmniej w jej wypadku. Chica.. moja słodka Chica zawsze płakała. Powtarzała mi, że nie chce zabijać. Ryczała nad każdym potworem jakiemu życie odebrała. Płakała ze strachu przed Sansem, którego kochała. Że czekała ją walka z nim. Cierpiała, że nie jest swoją siostrą. Płakała, że Frisk z nią nie było... a potem znów ryczała, że nie może powiedzieć o niczym bliźniaczce. Ale dzielnie oddawała mi panowanie, znosiła piekącą jej sumienie i duszę krew na rękach. Nie widziałam nikogo, kto by się tak poświęcał dla drugiej osoby. Ale... Ale ty to widziałaś, prawda? Hah, po co ci mówię, przejęłaś wszystkie jej wspomnienia. Uczucia też? Emocje? Do siostry? Chary? ...do mnie?
Znów nastała cisza, jakby specjalnie robiła te przerwy, aby dać Ranie czas na przetrawienie jej słów.
-Uratuję Charę. Do tego czasu chcę abyś mi pomogła. Potem... Potem możesz nawet ze mną stanąć do walki. Lub mnie zabić, wiesz już jak to uczynić.
Czerwone oczy stały się bardziej mętne. Teraz już w ogóle nie widać było źrenic, w białej przestrzeni unosiły się intensywne kropki. Bez tęczówek, bez źrenic, puste.
-Wiesz czemu ci to wszystko mówię? Abyś rozumiała cel śmierci tych wszystkich, których ostatnio widziałaś. Huh. Może to choć trochę ułatwi twoją pracę.
Zdawała się wracać do swojego "normalnego" stanu. Histerycznie się zaśmiała i odwróciła znów tyłem do Rany. Utkwiła wzrok w Nowym Domu. Wyciągnęła w jego stronę rękę.
-Dusze wracają, bo zmieniła się linia czasowa. Wykorzystał to Alex. Oczywiście nie było aż takiego załamania aby reszta też magicznie się ożywiła... Jednak... Zyskały teraz potężne źródło energii i determinacji w swoim otoczeniu.. Jak mogłaby pozostała szóstka nie powrócić? Hihi. Musiałyby być głupie! Oh, niektóre naprawdę są takie. A martwi? Chara? Asriel? hihi... Chica? Linia czasowa. Anomalia, którą wywołała Frisk. Ona... zmieniła coś, zeszła z wypisanej przez los drogi... A przynajmniej takie jest moje zdanie, hihi! Mogę się zawsze mylić!
Wykonała gest jakby "strzeliła" z pistoletu-ręki w stronę zamku i zaraz tanecznie, rozbawiona zakręciła się wracając znów twarzą i wzrokiem do Rany. Chciała widzieć ją reakcję, choć już nie była opanowana tak jak na początku. Mętność czerwonych oczu, brak źrenic, jakby wylewaoł się z niej to szkaradztwo.

_________________

KP Skarbiec

Sesje (2/5)
Zamek Królewski Kwiecista Jaskinia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Grillby
Admin Główny
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 266
Join date : 11/01/2016
Age : 20

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Sob Sty 07, 2017 1:10 am

Wszystkie te słowa wypowiedznane z ust Chici... Nie, z ust tego, co kiedyć było Chicą. Wszystko to zgromadzone w jedym miejscu, w tej samej chwili sprawiło, iż Rana zaczęła drżeć jak podczas pochłaniania wspomnień martwych. Wszystko to dlatego, że informacji było bardzo wiele. Archiwistka nawet nie spostrzegła się gdy łza spłynęła jej po policzku. Dopiero teraz dziewczyna pojęła, czym tak naprawdę jest HATE, chociaż gdyby miała to opisać nie potrafiłaby okreslić tego nawet milionem słów. Czarnowłosa zacisnęła wargi ciągle uważnie i w ciszy przysłuchując się słowom stojącej naprzeciw niej dziewczyny. Jednocześnie w środku próbowała sobie to wszystko poukładać. Istnienie Chici, Linia czasowa, morderstwa, reset... To wszystko układało się w jedną, spójną całość, przez co Rana z chwili na chwilę coraz bardziej rozszerzała oczy.
Archiwum nie wiedziała co zrobić, nie wiedziała co myśleć, stała cały czas słuchając jak wryta z lekko otwartą buzią. Jej dłonie powoli drżały, znowu. Po raz który to już w tym tygodniu? Czemu nie potrafiła zareagować na czyny Chici, na jej słowa? Dlaczego? Co powinna zrobić w tej chwili? Okazać współczucie, wyśmiać ją, ZABIĆ? Nie! Wszystko tylko nie to.

Musi pamiętać.

Musi chronić.

Charę, Frisk i Chicę.

Wszystkich ludzi z podziemi.

Każdą żyjącą duszyczkę.

Każdego.

Dziewczyna podniosła głowę spoglądając Chice prosto w jej puste czerwone oczy, po czym bez najmniejszego zastanowienia rzuciła się na nią. Nie zrobiła tego jednak ze względu na to, że chciała ją uderzyć, nie nie nie. Archiwistka przytuliła bezduszną nie myśląc w tej chwili o przeszywającym ją bóli głowy, szalejącym trzecim oku i głośnych jego skrzypach. Z jej oka pociekły kolejne łzy, które ostatnimi czasy nie były żadną nowością u czarnowłosej. Jej kościste ręce owinęły się na szyi Chici.

- Nie pozwolę na zachwianie linii czasowej, ochronie was wszystkich.

Wyszeptała jej cicho do ucha szlochając z uśmiechem na ustach po czym nawet wydała z siebie cichutki chichot, który za zadanie miał dodać otuchy dziewczynce. Jej rączki jeszcze bardziej zacisnęły się na Chice, a ona sama syknęła z bólu, jaki właśnie rozwalał jej głowę od środka. Wciąż się uśmiechała. Dlaczego? Czemu cierpiąc uśmiechała się tak szeroko, w dodatku robiła to, co sprawiało jej największy ból - dotykała bezdusznych?

_________________
// --- // --- // --- // --- // --- //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Toriel
Obywatel
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 5
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 489
Join date : 24/08/2016

PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   Nie Sty 08, 2017 1:55 am

Nie spodziewała się tego przytulenia, nawet o nim nie myślała nigdy o jakiejkolwiek możliwości. Raz, że uważała to za bezsensowne. Dwa, jej jako bezdusznej Archiwum powinna chyba unikać najlepiej jak potrafiła. No i trzy. Naprawdę? Na co demonowi przytulenia? Na co podmiotowi wszelkiego zła jakiekolwiek okazywanie uczuć?
A jednak w dziewczynce coś się ruszyło. Może to strzępki jej emocji i wspomnień jakie pozostały po prawowitej właścicielce? A może HATE potrafi jednak okazywać uczucia? Licho jedno wie. Wyjatkowo głośno i teatralnie westchnęła i ujęła Archiwum.
-Wiesz jaki jest paradoks tego świata? Odkąd jestem bezduszna otrzymałam więcej przy miłości, ciepła i uścisków niż sama Chica. No ale już, już... Ona na pewno ci dziękuje, idź obściskiwać słoik Asgora, nie mnie.
Choć na chwilę odwzajemniała przytulenie, to jednak dość szybko po prostu ją mocniej ścisnęła i zaraz rozluźniła uścisk. Mimo to zabrzmiała całkiem żartobliwie, jakby przyzwyczaiła się już do rozmówczyni i były w jakimś koleżeńskim gronie.
-Może nie mam źrenic ale widzę co się z Tobą dzieje. Lepiej mnie puść nim całkowicie zrobisz sobie krzywdę. Albo jeszcze bardziej zarazisz się HATE.
Wraz z ostatnimi słowami posłała jej perfidny uśmiech. Jakby wiedziała, czuła co wydarzyło się tam, w zamku. Była świadoma tego co zrzuciła na Archiwum, gdy wspomnienia Chici się u niej pojawiły? Być może. Wyglądała jakby jeszcze coś chciała dodać, jednak dłuższą chwilę po prostu milczała ze swoim typowym uśmiechem. Wodziła jedynie pustym wzrokiem - to na samą Ranę, to na okolice, to na widok jaki rozprzestrzeniał się gdzieś daleko.
-Hej...
Zaczęła w końcu. Nie musiała się do niej odzywać, a jednak chciała. Być może nie do końca ona sama, raczej wyglądało to tak, jakby nadal miała kontakt z właścicielką tego ciała i to właśnie przez nia była dalej kierowana.
-Dziękuję... znaczy dziękujemy ci za pomoc. Um. Powinnam się odwdzięczyć tym samym, nie? Uh... Zwykle nie pomagam innym, wiesz.. to szkodzi mojemu wizerunkowi ale... -Choć utrzymywała żartobliwy ton to zdecydowanie nie zamierzała mówić o jakiś błahostkach. Przyłożyła rękę do czoła Rany, tak, dokładnie między jej oczy. -...nie zawsze drogą jest pokonanie swoich demonów. Weź przykład z Chici, to mądra dziewczynka. Być może mądrzejsza od wszystkich innych z jej własną siostrą na czele.
Fakt faktem - Chica jako pierwsza nie walczyła z tym co jej nawiedziło. Nie postawiła się w opozycji, lecz zaczęła z nim rozmawiać, rozumieć, zaprzyjaźniać się... Cóż, współpracowały całkiem nieźle do póki pewien piesek nie zdecydował się odebrać żywota jednej z nich.

_________________

KP Skarbiec

Sesje (2/5)
Zamek Królewski Kwiecista Jaskinia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Widok na Nowy Dom   

Powrót do góry Go down
 
Widok na Nowy Dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gothic "Nowy Początek"
» Appalachy, stan Nowy York.
» Nowy pan - nowy koszmar

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Okruchy Czasu :: Okruchy Czasu :: Dawna linia czasowa-
Skocz do: