IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piwnice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Maj 15, 2017 2:11 am

Skinieniem głowy grzecznie odmówiła ofiarowanej pomocy ze strony Frisk. Zawsze chciała być jak najbardziej samodzielna, w każdym aspekcie, nie oczekując od kogokolwiek pomocy.
Jest w porządku, nie martw się — powiedziała ze spokojem, choć do niego było daleko. Myśli huczały w jej głowie, nie dając Mari ani chwili spokoju. Jeszcze chwilkę i nabawi sobie do kompletu ból głowy.
A słysząc kolejną dawkę informacji ze strony Frisk tylko ku temu zmierzały. Ze świstem wzięła głęboki wdech na tyle, że aż płuca ją zabolały.
Ja... j-ja chciała-abym w to wierzyć, a-ale on... — pojękiwała, próbując powstrzymywać się od płaczu, lecz nie potrafiła już utrzymać swoich emocji. — To tak bolało, to było tak straszne... — chlipnęła, a z jej szkarłatnych oczek spływały pierwsze łzy wyrażające pełnię bólu i smutku. — J-ja chciałam tylko wrócić do domu, a on... tak okropnie... — nie potrafiła się już wysłowić, czy już złożyć logicznie sformułowane zdania. — Ja się go boję... — wyznała szczerze, podcierając rękawem bluzki zalane łzami oczka, podciągając noskiem od czasu do czasu. Nie chciała się rozpłakać i to jeszcze przy osobie młodszej od siebie.
Vincent... ja chcę do domu...
Wtedy do jej ucha dobiegł kolejny dźwięk, gdzie natychmiastowo skierowała tam swój wzrok z dozą zdumienia. Spojrzała na swoją rozmówczynię, aby modź stwierdzić czy dobrze słyszała, czy też jej umysł płatał figle.
Frisk, słyszałaś to?

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Sro Maj 17, 2017 10:12 pm

Martwić się? Owszem, może przejmować się losem innych czy po prostu troszczyć się o bliskich! Ale nie jest bynajmniej od martwienia, a od działania! Siła w sobie, głowa do góry, determinacja i do przodu, juhu!
Znaczy dobrze, powiedziała, że się "martwiła" jednak było to bardziej marudzenie małej dziewczyny "dlaczego jest tak nudno, niech wyjdą, chce ich spotkać, ciekawe czy są fajni, nie chcę aby byli dalej martwi" niż faktycznie zadręczanie się losem duszyczek. Nic gorszego od śmierci nie mogło ich spotkać!
No, może poza wchłonięciem przez morderczego kwiatka. Ale to też już przerobiła i dało radę!
Po całym natłoku słów padających z jej ust uznała, iż Mari należy się chwila przerwy na zebranie wszystkiego do kupy i swoiste "ogarnięcie" co z czym się je. Klapła więc czterema literami na posadzce i z oczami zaciekawionego kotka wpatrywała się tylko w drugą dziewczynkę.
Tym razem się jednak nie uśmiechała, po prostu na nią spoglądała. Pogodna, spokojna, jednak bez podkówki na ustach, a ze zwykłą miną.
-Rozumiem, że boisz się go. -Cicho westchnęła -Dlatego nie zmuszam cię, abyś się od razu spotkała z królem.. Też się go kiedyś bałam! I właściwie jak z nim walczyłam to ja...
Urwała, bo sama usłyszała dziwny dźwięk. Obróciła się połowicznie spoglądając na resztę trumien. Zaraz wstała, nie chcąc aby kłopotała się dziewczyna, w końcu zleżałe kości nie są dobre do eskapad za tajemniczym dźwiękiem!
-Jest tutaj ktoooś jeszcze? -Trzecia już osoba!? W jednym dniu! Jak! A może to duch? Ducha jeszcze nie mieli w Piwnicy! A każdy wie, że w piwnicach starych zamczysk są duchy! -Haloo..?
Zaczęła podchodzić do każdej z pozostałych trumienek po kolei i pukać w wieko. Właściwie to do "trumny", bo gdy zapukała w następną w kolejności, z zielonym serduszkiem na wierzchu.. Ups, ktoś chyba źle zamontował płytę i wpakowała się do środka wydając z siebie cichy pisk.
Cóż, na szczęście trumna "z wkładem", więc na twardym nie wylądowała. Gorzej z Alexem, na którego to spadła. Brawo chłopcze, masz pośmiertne towarzystwo dziewczyny!
Nie, ten się chyba jeszcze nie obudził! Musi szukać dalej! Ale uh.. wpierw wyjść z tej trumny!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Piwnice   Sob Maj 20, 2017 8:24 pm

Luke nadal nie do końca wiedział, gdzie się znajdował, chociaż częściowo jego słuch wrócił do normy - nie szumiało mu już w uszach, ale dźwięki z zewnątrz nadal docierały do niego lekko przytłumione. W zasadzie jedyną rzeczą, jaką dobrze słyszał, był jego własny oddech i bicie serca. Tyle też wystarczyło mu, by być przekonanym, że znowu żyje, ale... jak?
Zdecydowany był zostawić szukanie odpowiedzi na to pytanie na późniejszy moment, zważywszy, że nadal leżał w miejscu, zbierając siły na kolejną walkę z pokrywą. Dłonie, chociaż wcześniej przez wiele lat nieruchome, teraz zdawały się powoli odzyskiwać siły. Najważniejsze było teraz się stąd wydostać i znaleźć bezpieczne miejsce, ale w to ostatnie trochę powątpiewał. Skoro miał ledwo siłę minimalnie przesunąć płytę, to czy będzie miał siłę iść jak najdalej od niebezpieczeństwa, jakim był zamek?
Ponure rozmyślania przerwał mu czyjś głos - zdecydowanie nie należący do ogromnego kozła z trójzębem, a... do dziecka? Tak mu się przynajmniej wydawało, słysząc przytłumione mocno słowa. Zaraz po tym zaś rozległ się pisk, przez co Luke nieco się zaniepokoił. Jeśli ten monstrualny biały futrzak dorwał kolejną niewinną osobę, zamierzał go tym razem powstrzymać.
- Ty bydlaku... niech no tylko... cię dorwę... - mruknął bezgłośnie, czyniąc zdecydowanie zbyt dużo przerw w trakcie, po czym ponownie naparł dłońmi na wieko. Tym razem osiągnął nieco większy sukces, gdyż szczelina powiększyła się bardziej, jednocześnie wpuszczając do wnętrza trumny nieco światła. Zmrużył przez to oczy, z drugiej strony przeklinając swoją głupotę - bo teraz przecież potencjalny przeciwnik przyuważy, że jednak żyje i się jako tako rusza. Mógł jednak nic nie robić i poczekać na okazję, aż głosy ucichną. Z drugiej strony zaś zdawał sobie sprawę, że w niebezpieczeństwie może być jakieś dziecko. Kozioł jak nic nie miał zapewne wyrzutów sumienia. Musiał coś zrobić, ale wpierw... odrobina przystosowania do nowych warunków oświetleniowych. Oczy znowu musiały się przyzwyczaić.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Maj 22, 2017 9:08 pm

Zachowała milczenie, jedynie co wydobywało się z jej gardła to ucichający stopniowo jej szloch. Sama myśl o Asgorze wywoływało u niej atak paniki. Może i jest miły, ale z czasem to zrobił, co dla dziewczynki było zdecydowanie za późno. Fakt przeprosił i zwrócił się do dziewczynki z prośbą o wybaczenie mu tego, lecz uczynił to, dopiero gdy ta już konała. W tej chwili nie mogła, po prostu nie mogła. Potrzebowała czasu i odwagi, by móc ponownie stanąć naprzeciw swemu „mordercy".
Ocierając rękawkiem pośpiesznie swoje szkarłatne oczka podbiegła do pobliskiej trumny, lecz krok przed nią momentalnie się zatrzymała, będąc pełną wątpliwości i swego rodzaju strachu, jednakże szybciutko potrząsnęła główką w celu wyzbycia się ich, po czym podeszła do trumny z pomarańczowym sercem na wierzchu.
W tym samym momencie właśnie usłyszała szuranie wieka trumny obok, gdzie natychmiastowo skierowała w nią wzrok, dostrzegając minimalny wysunięcie w bok wieko purpurowej duszy. Nie zastanawiając się dłużej podeszła do niej pośpiesznym krokiem.
Frisk, tutaj! — krzyknęła do swojej towarzyszki, od razu przepychając ciężką pokrywę tejże trumny. — Aj, ciężkie! — westchnęła ciężko, nie przerywając czynności. Potrzebowała definitywnie pomocy dziewczynki, gdyż sama wiele nie mogła zdziałać, ponieważ nie miała w sobie tyle siły. — Halo, jesteś cały? — spytała po drodze, mając nadzieję, że osoba przebywająca w trumience usłyszała ją.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Cze 01, 2017 11:59 pm

Wylądowała.. W trumnie! W dodatku na jakimś chłopaku. Kurcze, znała go! Kojarzyła! Co prawda niczym przez mgłę, jakby ktoś podmienił jej wspomnienia z praniem i wylał na nie mętną wodę jednak.. znała go! Chwilę wpatrywała się w chłopaczka jakby ktoś dał jej właśnie dwa razy większa od niej lalkę o wyglądzie żywego dziecka. Zamrugała kilka razy i rozdziawiła usta. Więc tak wyglądają martwi ludzie? Oh, nie, nigdy nie widziała na żywo... A bynajmniej tak blisko! Tknęła jego policzki paluszkami.
-Ty też się obudzisz...? Prawda..?
Ledwo zapytała cichutkim szeptem jak.. oh usłyszała swoje imię! Podniosła się z chłopaka, pogłaskała go po głowie i wysunęła łepek z tej trumny aby ogarnąć sytuację. Oh, gapa z niej, wpada obcym do łóżka.. a powinna pomagać!
-Już idę, wybacz!
Wykaraskała się z kamiennego łóżka, "ścieląc" je po sobie. Jeszcze raz spojrzała na chłopaka. Naprawdę był niezwykle znajomy.. A nawet nie kojarzyła jego imienia..
Oh ale tak, pomoc!
-Dobranoc!
Zakryła trumnę, która przez chwilę robiła jej za łóżko i zaraz podbiegła do swojej towarzyszki, która już powoli uwalniała kolejnego przywróconego do życia.
-Nic się nie martw, już zaraz cię otworzymy!
No tak, we dwójkę to nie problem odchylić wieko! No proszę tato, powinieneś jakoś lepiej przemyśleć te trumienki!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Cze 08, 2017 8:14 pm

Szumienie w uszach było nie do zniesienia. Ból głowy i pieczenie oka także nie pomagały. Gdy chciał je przetrzeć dłonią poczuł, że ma coś przywiązanego do głowy. Jakąś opaskę czy coś. Dopiero po chwili zorientował się, że znajduje się w dziwnym miejscu. Było tu ciemno i ciasno. Przypomniał mu się Asgore i to w jaki sposób Johnny został przez niego zaatakowany. Ciężko pokonać kilka razy większego od ciebie potwora. Przeszła mu przez głowę myśl, czy aby na pewno nie jest martwy. Głupi pomysł. Gdyby serio był martwy to nie czuł by teraz tych wszystkich niedogodności. Nie może się poddać. Nie teraz.
Po przeszukaniu wzrokiem pomieszczenia w którym się znajdował, zobaczył znajomy przedmiot. To był jego ulubiony kowbojski kapelusz który towarzyszył mu przez wszystkie przygody w Podziemiu. Ciężko było opisać radość jaką wtedy poczuł.
W porządku! Kapelusz? Jest! Broń? Chyba w pokrowcu... ale jest! Czas ruszać. Zaczął dotykać dosłownie wszystkiego co go otaczało aby znaleźć drogę ucieczki, gdy nagle doszło do niego, że ktoś jest na zewnątrz. Słyszał, że ktoś prowadzi tam konwersację. Wypełniło go to nadzieją. Czyli jednak jest szansa na ucieczkę!
- Halo! Wyciągniecie mnie stąd?! - Wykrzyczał uderzając w jedną ze ścian pięścią.
Liczył na to, że ktoś pomoże mu się wydostać ponieważ sam nie wiedział zbytnio jak powinien to uczynić. Pchanie rękoma we wszystkie strony niewiele pomagało.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pią Cze 09, 2017 10:21 pm

- Uhm?
Zdziwiło go to, że słyszy głosy, w dodatku bardziej wyraźnie, jakby były niedaleko albo... tuż nad nim? Chyba tuż nad nim, bo jednak dostrzegł cień zasłaniający światło wpadające do środka. Słysząc zaś deklaracje, że te osoby są gotowe go wyciągnąć stamtąd, miał ochotę pokręcić głową, co zresztą uczynił, zapominając, że nie widząc przecież jego twarzy.
- Może lepiej nie... znaczy... myślę, że powinienem dać sobie radę po pewnym czasie... - szepnął, wzdrygając się jednocześnie na dźwięk własnego głosu. Zdecydowanie był cichszy niż zazwyczaj i dodatkowo mocno zachrypnięty. Przełknął szybko ślinę, kontynuując dalej. - Ten kozioł... może wpaść tu w każdej chwili. Nie chcę, żeby ktoś ryzykował spotkanie z tym... tym... naprawdę, dam sobie radę sam.
Jakby na potwierdzenie tych słów ponownie ręce wylądowały przy wieku trumny i jeszcze raz Luke spróbował podnieść płytę i przesunąć ją o kolejne kilka milimetrów - tylko po to, by udowodnić, że naprawdę da sobie radę. Mimo wszystko jednak nagle usłyszał czyjś krzyk, co spowodowało, że w wyniku lekkiego zdziwienia puścił wieko.
Czy to oznacza, że nie jestem jedyny w zamknięciu?

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Cze 15, 2017 12:29 am

Choć ledwo usłyszała odpowiedź ze strony fioletowej duszy, a już zwłaszcza na sam wątek z Asgorem, wzdrygnęła się na moment. To było niesamowite, że samo wspomnienie o nim wywołuje u Marinette te niepożądane emocje. Strach nakazywał jej uciekać, lecz zdrowy rozsądek dziewczynki mówił jej, aby wpierw wszystkim pomóc, zresztą przy Frisk była poniekąd bezpieczna, jeżeli można wierzyć słowom dziewczynki.
Nie, pomożemy ci! — krzyknęła pewniej, mimo coraz narastającemu strachu nie chciała nikogo zostawić. Nikt więcej nie będzie cierpiał, dostali drugą szansę, więc nie powinni ją tak szybko utracić. Ta złota myśl dała drobnej dziewczynce wiarę i siłę, a z pomocą Frisk i purpurowej duszy udało im się kilkoma pchnięciami wyzbyć się wieka. Westchnęła ciężko, ponieważ wymagało to od niej nie mało wysiłku, nawet jeśli z pomocą. — Phaah, hejka~ — zaśmiała się przez nos do chłopaka. Na jej policzkach można było dostrzec delikatne wypieki, lecz sama Mari zbytnio się tym nie przejęła. Odstawiła strach i swoje rozdarcie na późniejszy plan.
Jak się czu... Huh? — mruknęła, słysząc kolejne uderzenie ze strony któreś z trumien. Była tym nieco zaskoczona. Kolejna osoba się przebudziła? Nawet nie zdążyli porządnie „zapoznać” się z poprzednią duszą, a do życia wróciła następna! — Tak się nami zajęłaś, że nas wszystkich pobudziłaś, Frisk. — zaśmiała się pod nosem brunetka. Nie miała na celu ją urazić, wielce ją cieszyło to, a nawet skrycie liczyła, że kolejni również się przebudzą. Tak samo żywi, jak przedtem! Nastawiła uszu z wlepionym uśmiechem na ustach, wsłuchując się dokładnie. — Umm, wiem, że to troszkę niemiłe będzie, ale... czy pomógłbyś nam? — spytała spoglądając na krótką chwilkę na Luka, po czym podeszła w stronę trumienki żółtej duszy, gdzie wydawało jej się, że stąd dobija się kolejna osoba. Chciała jak najszybciej pomóc, a z pewnością chłopak by im w tej kwestii najlepiej by ją ofiarował.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Lip 03, 2017 2:00 am

(Przepraszam za miesiąc czekania, sesja egzaminacyjna i wyjazd :< )

Kolejne wieko zostało usunięte, a jej oczom ukazał się chłopak. To śmieszne, widziała te wszystkie dusze tysiące razy, a jednak nie wiedziała jak dokładnie wyglądają. Chwilę wpatrywała się małymi, dziecięcymi oczkami w nowego towarzysza. Był od niej starszy, o wiele. Wyglądało na to była drugą najmłodszą w tej całej gromadce. Ona i Patience, dwa rodzynki. Choć czy właściwie mogła o sobie mówić, że się do nich zalicza? Podniosła wzrok znad fioletka i znów spojrzała na swoją starszą siostrzyczkę Mari. Pierwszy raz widziała dwie dusze jako ludzi obok siebie. Mogła w ogóle się uznawać za jedną z nich? Była duszą, to fakt, dopasowana kolorystycznie w dodatku. Dla niej przeznaczony był siódmy ze słoików, dla niej tam z boku, dosłownie metry od nich leżała pusta trumna. Były przewidziane dla niej jednak nigdy w nich się nie znalazła. Choć... miała teraz wspomnienia i myśli Chary? Ona już w owej trumnie spoczywała, jednak tak naprawdę to ani trochę nie przybliżało to ni Frisk, ni Chary do duszyczek.
Cicho westchnęła. Nie powinna na ten temat myśleć. Powinna się cieszyć, że wrócili, wszyscy! Jasnoniebieska, Niebieska, Fioletowa... Na chwilę przymknęła oczy.
Jej myśli przywołały Floweya. Jego, przemienionego, wielkie chore, mówiąc wprost gówno. I sześć duszyczek. Rozmawiących z nią, pomagających jej, ratujących ją. Setki i setki razy, w tysiącach linii czasowych, miliony walk i wygranych, które im zawdzięcza. A teraz co? Jedynie czym mogła się odwdzięczyć to przynoszeniem głupich kwiatków na ich groby, rozmawianiem z nimi i podnoszeniem wieka trumien.

Dopiero po chwili się ocknęła. Otworzyła ponownie oczy. Nadal tkwiła nad fioletkiem, a z jej oczu leciały łzy spowodowane bolesnymi wspomnieniami. Nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła płakać. Była jeszcze dzieckiem, małym dzieckiem, zupełnie nie gotowym na to wszystko.
-P-Przepraszam.. Co mówiliście?
Wyłączyła się na chwile. Przetarła oczy rękawem sweterka i odsunęła od trumny, aby fioletek mógł spokojnie wyjść.
Usłyszała coś o pobudzeniu. Ona? Jedynie z nimi rozmawiała i niezwykle mocno wierzyła, że może pewnego dnia przywróci ich jakoś do życia. Może to miało jakiś sens? Była dusza DETERMINACJI, czy nie powinna czynić cudów jeśli tylko mocno w nie wierzyła?
-Ja naprawdę nie... -A może to wina linii czasowej? Zepsuła coś? Choć pragnęła, to chwili w której zresetowała po raz ostatni nie pamiętała. A jak naprawdę namieszała? Chociaż... nie mogło być źle, skoro duszyczki wróciły do żywych. -Cóż.. -Na jej buźkę przywrócił się delikatny uśmiech dziecka -Mam swoje sekrety, a wybudzanie was śpioszki to jeden z nich!
Usłyszała też inny głos, dobiegający z kolejnej z trumien. Skinęła głową Mari i na chwilę zostawiła fioletka. Powinien sobie poradzić ze wstaniem.
-Jak nie czujesz się na siłach, to sobie jakoś poradzimy!
A cóż to, nie będzie chłopakowi nic kazała. Leżenie lata w trumnie robi swoje z mięśniami i kośćmi. A ona choć mała to sobie poradzi! Zaraz pomogła Mari z wiekiem żółtego.
-Nic się nie martw! Już cię uwalniamy!

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Lip 03, 2017 11:00 am

Czy to dziwne, że nie chciał spędzić w trumnie reszty swojego życia? Nie wspominając o tym, że i tak znajdował się w niej ponad kilkadziesiąt lat. To i tak zadziwiające, że po tej całej masakrze, jaka go spotkała ze strony króla, wciąż może się ruszać. Nabicie chłopca na wielki widelec nie było najlepszym wspomnieniem. Ciężko zaprzeczyć, że w pewnym momencie dopadła go pewnego rodzaju panika. Na jego twarzy malowało się przerażenie. W pomieszczeniu robiło się coraz duszniej, a rozszalałe myśli chłopaka nie pomagały. Dzieciak nigdy nie było osobą, która tak łatwo panikuje, ale... jak tu niby miał zachować zimną krew w obliczu takiej sytuacji?! Był nawet przez krótką chwilę bliski płaczu, lecz postanowił zebrać się w sobie i zmierzyć się z podniesioną głową z nieubłaganie nadchodzącymi wydarzeniami. Najgorszą rzeczą, jaką można zrobić w życiu to poddanie się.
Słysząc, że ktoś zmierza w jego stronę, aby go oswobodzić, poczuł niesłychaną ulgę. Niestety, ów uczucie było tylko chwilowe. Co jeśli zbliża się do niego kolejny potworzy morderca czyhający na jego duszę? Głośność kroków na to jakoś szczególnie nie wskazywała, lecz ostrożności nigdy za wiele. Swoje już przeleżał, a do kolejnej śmierci, już mu się tak bardzo nie śpieszyło. Trzeba się uczyć na swoich błędach, a szarża na ogromną kozę, stojącą na dwóch nogach było jednym z takich błędów
Złapał za pistolet i wyciągnął go powoli z kabury. Zawsze był taki ciężki? Zapewne lata spędzone w trumnie robią swoje. Mięśnie jak z waty i te sprawy. Czucie w dłoniach też nie należało do najlepszych. Przez chwilę zdawało mu się, że nie ściska uchwytu tylko gumową piłkę. Jakim cudem udało mu się utrzymać broń w dłoni? Pierwsza osoba którą zobaczy, a ta będzie potworem, zaliczy kulkę w łeb. Oczywiście idiota zapomniał sprawdzić ile pocisków mu jeszcze zostało po boju stoczonym z Kozim Królem. Zdziwi się, gdy będzie chciał pociągnąć za spust i nic się nie stanie. Ciężko kogoś zastrzelić z pustym magazynkiem w spluwie, prawda? Cóż, naskoczenie na napastnika i zatłuczenie go na śmierć też było jakąś opcją, lecz nie wydaje mi się, że byłby do tego zdolny. Szczególnie w tak żałosnym stanie.
- Nawet nie próbuj niczego kombinować! - Wykrzyczał, aby dać do zrozumienia potencjalnemu przeciwnikowi, że wciąż może być zagrożeniem. - Mam broń!
Na jego twarzy nie było już przerażenia. Teraz znajdował się tam czysty gniew i skołowanie zwierzęcia zapędzonego w kozi róg.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Lip 06, 2017 10:34 pm

- Uhm... cześć? - gdy tylko udało im się odsunąć wieko trumny, Luke przeżył niezły szok, widząc dwie... dziewczynki? Dwójka młodszych od niego dzieci pomogła mu się wydostać z zamknięcia, co dla nastolatka było niezłym wstrząsem, jednak dość szybko się otrząsnął, słysząc pytanie o pomoc. Tamten krzyk... - Chyba... jest okej. Powinienem raczej dać radę...
To, co mówił, a to, jak było w rzeczywistości, to zdecydowanie dwie różne rzeczy. Lata spędzone na byciu martwym, teraz zdecydowanie dawały mu się we znaki - jak to w końcu mówią, starość nie radość, prawda? W każdym razie Luke'a zaczęła nieznacznie pobolewać głowa, a wstanie... zanim wstanie, minie trochę czasu. Jeszcze coś pamiętał, że przy dłuższym leżeniu nie powinno się od razu wstawać. Z drugiej strony zaś sytuacja zdecydowanie nie była typowa, a pamiętając, co się stało ostatnio, wolał nie przebywać tu ani chwili dłużej.
Jeśli pomogę małym, to szybciej się stąd wydostaniemy.
Powoli chwycił za brzegi trumny i ostrożnie uniósł się do pozycji bardziej siedzącej, niemal natychmiast czując zawroty głowy. Zignorował je, ostrożnie wychodząc ze swojego dotychczasowego "łoża". Wtedy też usłyszał kolejne wrzaski z trumny, przy której znajdowały się już Mari z Frisk.
- Żadne z nas nie jest przecież uzbrojone... - powiedział, sądząc, że z powodu odległości Johny nie usłyszy jego wypowiedzi. - A kozła tutaj nie ma... przynajmniej na razie nie.
Miał nadzieję, że mimo wszystko chłopak odzyska zdrowy rozsądek, ale w razie co gotów był zareagować w każdej chwili.

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Sro Lip 12, 2017 8:52 pm

Cooooo, naprawdę? Ojejku, to musisz mieć wiele za pleckami~ — parsknęła śmiechem na słowa dziewczynki. Nie chciała być na tyle wścibska, by ją prosić o wyjawienie owych „sekretów”, choć bardzo ją to kusiło... zawsze zresztą może ją później o to poprosić~
Dusza integracji dostrzegła — choć przelotnie — łzy u Frisk, co nieco zmartwiło ciemnowłosą. Nie chciałaby ktokolwiek w jej otoczeniu był smutny, a już zwłaszcza taka osoba jak siedmiolatka. Nie powinna być smutna, a szczęśliwa. Nie miała zamiaru tego tak zostawić, lecz tym chciała się zając jako drugą w kolejności. Wpierw kolejna dusza!
Choć wieko trumny duszy sprawiedliwości nieco zakłócał to, co mówił, to jednak Marinette nieco się tym przejęła. Chciała tylko pomóc, a on już odbierał to jakoby atak na jego osobę, przykre to było dla takiej duszyczki, jaką była brunetka.
Spokojnie, nie ma się czego bać — dodała zaraz po fioletku, chcąc jako tako uspokoić chłopaka, lecz po słowach Luke'a z pewnością było to mizerne, więc nie kontynuowała swojego pięknego monologu i bezapelacyjnie wraz z Frisk popchnęła wieczko na pozór niewygodnego łoża. Raz, dwa i po krzyku — Johnny wyzwolony!
Hah... — westchnęła ciężko, będąc nieco zmęczona tym całym wysiłkiem, lecz z jej rozpromienionej twarzyczki nie znikał ciepły uśmiech, którego od razu obdarowała „nowo” poznaną osóbkę. — Ale fajny kapelusz! — zaśmiała się, wychwalając od razu chłopaka z jego elementu ubioru.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Lip 27, 2017 3:50 am

Ah tak... Broń, kozioł, chęć walki... O ile userka rozumiała taką postawę wszystkich wybudzanych duszyczek, tak Frisk.. nie do końca wiedziała o co im wszystkim chodzi! Nie powinny otwierać oczu, ujrzeć ich zaraz i miło się witać? Oczekiwała.. czegoś innego. Gdy tu przychodziła myślała, że jej rozmowy są coś warte, że opowiada im o wspólnych przygodach, dziękuje za pomoc, tłumaczy jak zmieniło się Królestwo, snuje plany co będzie, gdy się obudzą.. przekonuje ich jakie to wszystko jest cudowne, miłe, przyjazne... No w jej dziecięcej wyidealizowanej wyobraźni ale zawsze! Widziała ich razem bawiących się w Zamku, szczęśliwego Asgora.. nie, dla niej "tatę" który NAPRAWDĘ poczułby się lepiej widząc, że oni wszyscy żyją! Oh, może nawet i "mama" by do nich wróciła? I z wszystkimi innymi na pewno byłoby weselej! Mogłaby poznawać potworów i ludzi!
A tutaj widziała głównie przerażenie i chęć do walki. Dużo bólu i.. brak pamięci. Jakby większość zapomniała kim była, co robili, jakby nie byli świadomi ile mówiła do nich. Jej starania poszły na marne? Te wszystkie linie czasowe się rozpłynęły? Jeszcze nigdy nie poczuła takiego bólu, że ktoś czegoś nie pamiętał. To nie było zapominanie głupich randek przez Papyrusa czy miliardowego z kolei quizu Mettatona. To były tak ważne momenty z jej życia, a wszyscy budzili się myśląc tylko o jakiś głupich walkach z Asgorem.. które dla niej były jakąś abstrakcją! Tak, sama tez z nim walczyła! I wiecie co? Wygrała! Wygrywała więcej razy niż tych wszystkich duszyczek razem było! Też oberwała płomieniami i trójzębem, też ją bolało, piekło.. też ma blizny! Ale to jej TATA.
-Um... taaak...
Na nic sensowniejszego nie mogła się zdać. Pomogła do końca uwolnić przedostatnią duszyczkę i odsunęła się z metr od trumny... łapiąc zaraz Marinette za ubranie. Z jakiegoś powodu to jej ufała najbardziej i to właśnie ona zdawała się.. najwięcej kojarzyć z nich wszystkich? Naprawdę bolało ją patrzenie na tą całą szopkę. Jedna osoba, jasne... dwie.. przypadek.. ale trójka, która wstaje zza grobu i jej nie pamięta!? NIC nie pamięta!? To już trochę ją przerosło. Wtuliła się w starszą siostrę i spoglądała niepewnie na chłopaków. Wyglądała jak takie małe dziecko przedstawianie obcym, które to się niby wstydzi, to się trochę boi... Cóż, miała tylko 7 lat, czyż nie?
-Ja mam wasze bronie...
Sama nie wiedziała, czy powinna to mówić. Z jednej strony tak po prostu trzeba było zrobić, z drugiej w swojej dziecięcej główce wydumała sobie lęk, że zaraz nie daj boże jeszcze wybiegną z tym wszystkim i zaatakują Asgora!
-Iii... chyba kilka waszych rzeczy.

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Lip 27, 2017 6:49 pm

Jakim cudem miałby się czuć komfortowo w zaistniałej sytuacji? Zabiła go jakaś ogromna, gadająca koza z trójzębem, a teraz obudził się w trumnie! Ciężko opisać słowami, jaką ulgę poczuł, gdy zza odsuniętego wieka kamiennej skrzyni nie zaczęła wystawać głowa żadnego rogatego potwora pokroju Króla Asgora. Zamiast niej, ujrzał rozpromienioną twarz zdecydowanie młodszej od niego dziewczyny. Gdy pochwaliła jego kapelusz, kilka razy zamrugał, próbując zrozumieć co się właśnie tutaj wyprawia. Przecież z tego co pamiętał, swojego czasu był jedynym żywym człowiekiem w Podziemiu... a potem umarł. Ile musiało minąć od jego śmierci? I co ważniejsze, gdzie jest władca potworów?! Co jeśli zaraz tutaj wpadnie i będzie chciał ich wszystkich pozabijać?
Kiedy ktoś odciągnął nieznajomą mu dziewczynkę do tyłu, Johnny zerwał się szybko do pozycji siedzącej. Syknął, czując przeszywający ból w klatce piersiowej. Rozejrzał się powoli po pomieszczeniu pocierając powoli dłonią swoją pierś, aby być pewnym czy na pewno jest tutaj bezpiecznie. Jakimś cudem kojarzył to miejsce... tylko skąd? To samo tyczyło znajdujących się niedaleko od niego buziek. One także wydawały mu się dziwnie znajome. Może to jest jakiś sen? Wybryk jego wybujałej wyobraźni? Nie... nie śnił. Wszystko było prawdziwe. Ból, rozszalałe emocje i wspomnienia.
- Gdzie jest Asgore? - Zapytał z powagą w głosie, przecierając swoje jedyne sprawne oko i powoli wychodząc z trumny. - Kim jesteście?
Pytania świdrowały jego myśli jak szalone. Czyli jednak nie był jedynym przedstawicielem ludzkiej rasy w Podziemiu. Z jednej strony to wspaniała wieść, lecz z drugiej nie tylko on był już teraz wystawiony na niebezpieczeństwo ze strony potworów. Teraz jakby się nad tym zastanowić to niekoniecznie dobrze im to wróżyło. W grupie zawsze będą przyciągać więcej uwagi. W końcu kto by się nie zainteresował tyloma ludzkimi dziećmi?
- I dlaczego wciąż żyję? - Wymamrotał, spoglądając z przerażeniem po kolei na każdą z osób znajdujących się niedaleko niego.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Piwnice   Wto Sie 01, 2017 6:16 pm

Usłyszawszy pytania zadane przez ledwo wybudzonego chłopaka, Luke mógł się jedynie zgodzić. To były dobre pytania, a sam nie znał odpowiedzi na co najmniej jedno z nich. Gdzie jest Asgore? Nastolatkowi przyszło głupie skojarzenie w stylu "stary niedźwiedź mocno śpi", ale przecież król mógł być wszędzie - w końcu jest królem, prawda? Mimo wszystko jednak Warrickowi nie było śpieszno do spotkania z nim. Wpierw wolałby dojść do siebie po tym, co przeleżał. A na chociaż jedno pytanie z pewnością może odpowiedzieć.
- Jestem Luke - przedstawił się krótko, powoli zbliżając się do trumny. - W sumie czy jest sens rozważać, dlaczego wszyscy żyjemy? Liczy się chyba to, że dostaliśmy drugą szansę i powinniśmy ją mądrze wykorzystać. To najważniejsze w tym momencie... czyli po prostu nie dać się tym razem zabić i cieszyć się życiem, które odzyskaliśmy.
To brzmiało zdecydowanie rozsądnie i miał ukrytą nadzieję, że trafi to do Johnny'ego. Na razie zaś jego uwagę przykuła inna postać, młodsza z dziewczynek, mówiąca coś o... ich broniach? Nastolatek lekko zmarszczył czoło, bo nie przypominał sobie nic o tym, żeby kiedykolwiek korzystał z jakiejkolwiek broni. Na szczęście mała wspomniała potem o innych przedmiotach, na co kiwnął głową.
- To dobra wiadomość - przyznał szczerze, posyłając Frisk wdzięczny uśmiech. - Ale może... czy któraś z was dwóch wie może lepiej niż ja i ten tutaj kolega, co jest grane? Z chęcią się tego dowiemy... prawda?

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Larissa
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 94
LOVE : 0
Liczba postów : 92
Join date : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Sro Sie 02, 2017 5:11 pm

Miała dziwny sen. Śniło jej się, że znów była na powierzchni, a cała jej rodzina żyła, jakby nikt ich nigdy nie zaatakował. To szalone... Czyżby możliwość powrotu do przeszłości naprawdę istniała? W końcu istniały potwory i ta ich cała magia... No cóż, chętnie by kogoś o to zapytała... Gdyby nie fakt, że jej ostatnim wspomnieniem było to, jak król Asgore nabija ją na swój trójząb. Właśnie! Asgore! Bardzo żałowała, że przed śmiercią dłużej z nim nie pogadała. Wydawał się smutny przed tym, co jej zrobił. Ale zaraz... Jakim cudem w ogóle może o tym myśleć? Przecież trupy nie myślą... A może tak naprawdę nie umarła? Może tylko straciła przytomność od odniesionych ran, a król pozwolił jej zachować życie? W takim razie, dlaczego nie czuła bólu?
- Królu...- Wyszeptała, powoli otwierając oczy. Pierwszym, co zobaczyła było oślepiające, zielone światło, które przez krótką chwile nie pozwalało jej dostrzec tego, co było nad nią. Dopiero gdy światło znikło, zobaczyła... Sufit. Oraz usłyszała głosy jakichś osób. Były to dziewczęta i chłopcy, których jednak nie potrafiła rozpoznać, choć starała się skupić na tym, co mówili.
- Kim jesteście? Gdzie Asgore?- Zapytała, podnosząc się powoli z pozycji leżącej. Dopiero wtedy poczuła skutki długiego trwania w jednej pozycji. Ból głowy, mroczki przed oczami i szum w uszach... Krew znów zaczęła normalnie przepływać przez jej ciało, wywołując te niemiłe ekscesy.
- Rany...- Złapała się jedną ręką za głowę, próbując jakoś zapanować nad tym wszystkim, co czuła. Na szczęście niedługo potem odzyskała normalne widzenie i mogła na spokojnie przyjrzeć się nieznajomym dzieciakom. O ile to były dzieci. Zawsze mogły być jakimiś magicznymi istotami o ludzkim wyglądzie, które liczyły sobie setki lat. Wszystkiego można się było spodziewać po Podziemiu. Nawet tego, że zaraz usłyszą śpiewające kwiaty, a z sufitu posypią się niebieskie kości. Kości... Eh, gdy tak o tym pomyślała, przypomniał jej się pewien radosny szkielet. Ciekawe, co się z nim teraz dzieje. Oraz ze Speedym. Zaraz... Speedy!
- Speedy, gdzie jesteś?! Speedy!- Zaczęła wołać, mając nadzieję, że zaraz pojawi się przy niej ta wesoła wiewiórka i zaleje ją gradem pytań w tym swoim porąbanie szybkim tempie, który tak kochała. Tak bardzo pragnęła go teraz odszukać... Nawet przestała się przejmować bólem głowy. Po prostu wstała i szybko spróbowała wyjść z trumny, co niestety skończyło się zaliczeniem gleby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Sie 07, 2017 8:46 pm

Otworzył oczy. Ta akcja stała się tak nagle i niespodziewanie, że nawet sam Nathan się lekko wystraszył. Co to było... Jedyne co aktualnie widział, to ciemność.. choć czuł także zimno. Zaraz.. czuł ? Najprawdopodobniej, chociaż nie miał pojęcia, jakim cudem było to możliwe. W końcu ostatnim, co miał Nathan w pamięci była jego śmierć i trójząb, który król mu wbijał. Jednakże jego rany były lekko duże, szczególnie dlatego, że miał na sobie wiele draśnięć. Zapewnił je sobie, próbując szybko unikać ataków króla Asgorea. Tak czy siak, nie powinien żyć, a jednak żył. Jakim cudem, to nie było ważne. Ważne było, że nadal miał na sobie swoje ubrania, że nie bolało go za bardzo nic i że może się poruszać. Choć w trumnie było ciasno, Nathan czuł ewidentnie, że może poruszać wszystkim, jakby nic się nie stało. Tymczasem pomacał to, co było zapewne wiekiem. I tutaj nie pomyślał za dużo, próbował siłą je usunąć... odskoczyło na kilka centymetrów w bok, raczej sie zatrzęsło, odsłaniając małą szczelinę. W sam raz na włożenie rąk. Nathan spróbował przecisnąć ręce i otworzyć wieko. Mimo wszystko nie był taki słaby, w końcu wiele ćwiczył na lekcjach sztuk walki...
Kiedy zdołał choć częściowo otworzyć wieko spojrzał na to, co tam zastał. Było to sześć osób. Nie kojarzył większości z nich, właściwie praktycznie żadnej. A więc nie tylko on żyje..
I nagle zdał sobie sprawę, kogo kojarzy. Osoba która własnie się wywróciła.. czy to była jego zaginiona siostra ? Czy to możliwe ? Z pewnością, Nathan nie pomyliłby się. Szybko wyskoczył z trumny, i równie szybkim, brawurowym ruchem znalazł sie przy swojej siostrze, Larissie. Podał jej rękę by pomóc jej się podnieść, a gdy już udało mu się to, przytulił mocno zaginioną członkinię rodziny.
- Larissa, siostro. Jakże cieszę się, że ci nic nie jest - rzekł do niej, nie puszczając dziewczyny.

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Wto Sie 08, 2017 11:32 pm

Długo nie pozwolono jej się przypatrywać duszyczce sprawiedliwości, gdyż ktoś ją dość ją skutecznie od niego odciągnął. Natychmiastowo odwróciła wzrok wraz z pytającą miną do Frisk, chcąc spytać ją, o co chodzi, lecz natychmiastowo zrezygnowała z tego, widząc młodszą od siebie dziewczynkę załamaną, a moment wtulenia się w brunetkę tylko ją utwierdził w przekonaniu. Nie oddając żadnego znaku sprzeciwu, sama również ją mocniej wtuliła do siebie, głaszcząc ją delikatnie po głowie. Co takiego Cię martwi?
Nie smuć się, wróciliśmy... dzięki Tobie — szepnęła na tyle cicho, by tylko ośmiolatka ją usłyszała, cały czas ją głaszcząc po miękkich włosach, darząc ją również ciepłym uśmiechem, aby móc ją pocieszyć. — Pójdziemy potem do Grillby'ego ? Zjadłabym coś słodkiego! Och, i kakao, o! A ty, Frisk? — zwróciła się do niej, delikatnie od siebie oddalając, by spojrzeć w jej oczy, a konkretniej mrugnięciem dając malutki sygnał, że mogą iść „na stronę". Definitywnie czuła, że dziewczynka potrzebuje rozmowy. — Hm, to jak? — poganiała.
Słysząc wątek z rzeczami, Mari się ucieszyła. Fakt, faktem mogła tańczyć i bez tutu, ale co to za balerina bez swoich ukochanych baletek do tańca?! Zresztą sama już kiedyś próbowała tańczyć bez nich, a to było naprawdę trudne... zwłaszcza stanie na palcach było strasznie bolesne dla niej, więc nie powtarzała więcej tych ćwiczeń, jeśli nie musiała.
Huh? — mruknęła pytająco na pytanie zadane przez Luke'a. Niezaprzeczalnie ją to pytanie nieco zdziwiło. Z początku Mari nie miała bladego pojęcia, o co mu chodziło, jak również co niby miałaby wiedzieć, lecz po krótkiej chwili zrozumiała. — Ja... sama nie wiem... — powiedziała szczerze, mogła mieć tylko domysły, że ktoś litościwy dał im wszystkim szansę do powrotu i nie pozwoli im ponownie umrzeć, lecz... los bywał złośliwy, o czym duszyczka dobrze wiedziała. — Oby to nie było coś złego... — mruknęła pod nosem nieco markotnie, co u dziewczynki nie bywało zbytnio częstym widokiem, zazwyczaj zachowywała się nadwyraz pozytywnie, lecz w tej chwili nie była po prostu strasznie zmienna dla każdego. Nie rozumiała, co się dzieje, lecz próbowała się odnaleźć, dla każdego z osobna — to był jej problem. Objęła mocniej Frisk, jakoby to ona była swego rodzaju „szczęściem”, że te bure myśli nie będą miały racji bytu, choć ona sama była takim samym dzieckiem jak sama Liddell.
Ich dyskusja została ponownie przerwana przez kolejne wybudzone osoby. Marinette spojrzała wpierw na Frisk, a potem znów wróciła do pary rodzeństwa, po czym zaczęła się delikatnie perliście śmiać. Nie ze złośliwości, że duszyczka życzliwości upadła, a raczej ze szczęścia.
W końcu wszyscy wrócili do życia... — wymamrotała po cichu, kierując bardziej te słowa do siebie, niżeli do wciąż obejmowanej przez nią Frisk.
// Przepraszam was wszystkich za tak późny odpis z mojej strony, miałam wiele na głowie, a potem lenistwo mnie złapało i brak weny. ;; //

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Wto Sie 22, 2017 11:49 pm

Gdyby nie Mari, której była stuprocentowo pewna to... cóż, aż nazbyt by się pogubiła w tym wszystkim! Powinna się odzywać? Milczeć? Zostawić ich w spokoju? Wbić z łokciami na sam środek krzycząc "Halo, jestem tutaj najważniejsza!"? Uciec zaraz i ostrzec przybranego ojca? Uciec i poinformować przybraną matkę? Uciec i iść po radę do Chary? Zresetować linię czasową i puścić to wszystko w cholerę? ...oh nie, tego NA PEWNO nie uczyni. Wtuliła się w Mari, którą jako jedyną dobrze znała i kojarzyła... wróć, ZNAŁA i KOJARZYŁA niby wszystkich... ale jednocześnie nie! Zaraz, zaraz, to co z tymi wszystkimi walkami z Floweyem? Pokręciła głową, to wszystko było stanowczo zbyt skomplikowane, jakby ten cały wszechświat nie był wystarczająco zawiłym kłębkiem kabli nazywanych liniami czasowymi.. to teraz jeszcze z nieznanego powodu owe kablo-linie zaczęły płonąć.
Usłyszała słowa starszej siostry, jak to ją nazywała. Coś o nie smuceniu się i kakao.. Spojrzała na jej twarzyczkę, następnie przenosząc wzrok po reszcie.
-Taaak, dzięki mnie..
To chyba była zła decyzja...
Nie była osobą, która wymagała aby jej dziękować, jednak spodziewała się znacznie innego... przywitania? Pierwszego kontaktu?
Dlaczego niczego nie pamiętają? Tylko Asgora..
-Ah, tak, tak, chętnie poszłabym z Tobą! Może spotkamy szkielety!?
...Coś tutaj jest bardzo nie tak...
-A potem zbudujemy bałwana? Ostatnio próbowałam ale śnieg był zbyt sypki..
...gdzie są moi przyjaciele?
Zmrużyła oczy i oparła głowę o Marinette znów skupiając się na innych. Powinna im odpowiadać? Odpuścić sobie? Dać im myśleć po swojemu? Wyjaśnić wszystko? A może naprawdę pójść już i zostawić to wszystko, aby dalej nie musieć bić się z myślami.
Ostatecznie zdecydowała się na rozwiązanie, można to ująć.. gdzieś po środku. Choć patrzyła się na resztę, to obejmowała wciąż Mari i to do niej mówiła.. co prawda na tyle głośno aby i inni słyszeli, jednak nie bezpośrednio do wszystkich.
-Wszyscy wrócili tutaj dzięki mnie.. Znałam was wcześniej... Ale myślałam, że będzie inaczej... -Ostatni raz spojrzała na resztę duszyczek i wróciła do Mari -Możemy iść? Coś jest nie tak...

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Mieszkaniec
avatar

HP : 77
Poziom duszy : 7
Doświadczenie : 45
LOVE : 1
Liczba postów : 133
Join date : 07/06/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Czw Sie 24, 2017 2:14 am

- Johnny. - Przedstawił się z wymuszonym uśmiechem, wyciągając rękę w stronę Luke'a. - Miło poznać.
Zdecydowanie nie miał dobrego humoru. Całe ciało odrętwiałe, głowa boli, a nogi prawie jak z waty. Młody Lingard czuł się dosłownie jak żyjące zwłoki. Nie ma to jak nagle dostać drugą szansę, co? Nie ma co siać niepokoju. Fakt, cieszył się, że jest znowu żywy, lecz nie miał zamiaru odejść stąd bez żadnych wyjaśnień. Z uwagą starał się przysłuchiwać rozmowie innych dzieci, samemu zachowując przy tym ciszę. Czyli podsumowując... Nikt nic nie wie. Wspaniale! Najwidoczniej nagłe powracanie do życia było w Podziemiu zupełnie normalne. Może to mu się wszystko śni? Jego myśli wręcz szalały. Starał się na siłę znaleźć odpowiedzi na swoje liczne pytania. Jak gdyby tego było mało to z nikąd przebudziły się kolejne dwie osoby. Najwyraźniej sądząc po wypowiedzi tego starszego gościa, są oni rodzeństwem. Chyba dobrze jest zobaczyć w takiej sytuacji znajomą twarz. Ciężko zaprzeczyć, że zazdrościł tej parce. Zabawne. Kiedyś był jedynym człowiekiem w tym zapomnianym przez Boga miejscu. Ciekawa zmiana. Niekoniecznie dobra.
- To jest jakiś żart? - Wymamrotał bezsilnie do siebie, cicho po tym wzdychając. - Naprawdę nikt nic nie wie...? Zupełnie nic? To musi być jakiś żart.
Uwadze chłopaka nie umknęło dziwne zachowanie małej dziewczynki w fioletowym sweterku. Zachowywała się zupełnie jakby była czymś bardzo zmartwiona i dodatkowo osaczona przez innych. Co miała na myśli mówiąc, że to dzięki niej, inni są ponownie pośród żywych? Otaczają go głównie młodsze od niego dzieci poza kilkoma wyjątkami takimi, jak Luke i ten drugi, zdecydowanie najstarszy z tej całej gromadki chłopak. Zapewne większość z nich ma wybujałą wyobraźnię... Przynajmniej tak chciał o tym wszystkim myśleć. Dość mu było wrażeń jak na jedną pobudkę. Nie miał zamiaru słuchać biadolenia o tym, jak kilkuletnia dziewczynka przy pomocy niesamowitych i zakazanych czarów czy czegoś tam, wyzwoliła ich ze strasznych okowów śmierci. Już samo Podziemie wydawało się nierealne, a teraz to? Bardziej go obchodziło aktualnie chociaż to, ile czasu minęło i jak długo był nieprzytomny. Skoro nie uzyska tutaj żadnych odpowiedzi to dowie się co i jak na własną rękę. Nie należał do tych, co potrafią sobie siedzieć bezczynnie i spokojnie czekać na rozwój wypadków.

_________________
Sesje:
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Multikonto Qudiana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 89
Join date : 07/01/2016
Age : 21

PisanieTemat: Re: Piwnice   Pon Sie 28, 2017 4:02 pm

Luke lekko przygryzł dolną wargę, czując, jak atmosfera wokół całej szóstki się zagęszcza, a na dodatek zostało to spowodowane jego pytaniem. Nie taki cel chciał osiągnąć - chciał tylko dowiedzieć się, jak dużo czasu minęło od jego... cóż, śmierci. I jakieś krótkie podsumowanie, ile się przez ten czas zmieniło w Podziemiu. Nic więcej. Zamiast tego osiągnął odwrotny skutek, powodując pojawienie się tego nieznośnego uczucia, gdy niby normalna rozmowa przeistacza się... chyba w katusze, bo możemy to tak określić, prawda? Musiał jakoś zareagować.
Zignorował dwie kolejne osoby, które się obudziły. Może głównie z powodu, że dawały sobie radę znakomicie - a przynajmniej chłopak złapał dziewczynę, gdy ta się przewróciła. Szkoda tylko, że dziewczyna nierozsądnie zapytała, gdzie jest Asgore, ale... może to przecież zignorować, prawda? Zwłaszcza, że zostały trzy inne osoby - Mari, Frisk i Johnny. Johnny, oprócz tego, że wyraźnie nie podoba mu się brak odpowiedzi, wydawał się być w porządku, ale i tak najgorszym problemem była teraz najmłodsza dziewczynka, która... przeżyła rozczarowanie? "Myślałam, że będzie inaczej..."? Luke podszedł bliżej duetu Mari-Frisk, lekko poważniejąc.
- Nawet, jeśli znałaś nas wcześniej, a my ciebie nie pamiętamy... nie możesz się poddawać tak łatwo. Nawet jeśli sytuacja wygląda beznadziejnie, często da się ją jeszcze naprawić, prawda? - zwrócił się do dziewczynki, kucając przed nią tak, by zrównać się z nią wzrostem, a następnie delikatnie zmierzwił jej włosy i uśmiechnął się. - Wiem, że nie powinienem tak robić, ale... możemy zacząć od początku, prawda? Jestem Luke, a ty jesteś... Frisk? Myślę, że nie powinnaś się smucić tym, co się dzieje, bo zapewne wszyscy jesteśmy w lekkim szoku, że żyjemy i nie wiemy, jak to się stało, ale jeśli to twoja robota, to... dziękuję. Chyba druga szansa należy się każdemu z nas.
Zamilkł na moment i niespodziewanie przygarnął małą do siebie, przytulając ją. Czuł, że być może tego jej brakowało - gestu, który by jej pokazał, że nie jest sama i że ona jednak też jej częścią tego wszystkiego. Bo przecież pomogła im wyjść z zamknięcia, więc prawdopodobnie nie znalazła się tutaj przypadkiem. Prawda? Chłopak miał nadzieję, że tkwi w tym chociaż małe jej ziarenko.
- Dlatego myślę, że powinnaś nam jednak dać drugą szansę - znaczy się relacji z nami. Najlepiej przy kubku czegoś ciepłego. I dobrej książce - zasugerował, po czym zapytał o coś jeszcze, uświadomiony, że jednak dziewczynka nie ma kilkunastu lat, a kilka. - O ile, oczywiście lubisz czytać... bo lubisz, prawda?

_________________
Karta Postaci

Aktualne sesje:
1|2|3|4|5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Larissa
Bywalec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 94
LOVE : 0
Liczba postów : 92
Join date : 30/07/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Wto Sie 29, 2017 2:54 pm

Jej przywoływanie przyjaciela zostało nagle przerwane przez bardzo znajomy głos. Początkowo jednak Lar nie zamierzała się odwrócić w kierunku chłopaka. Po prostu nie wierzyła własnym uszom i myślała, że to wszystko, to tylko iluzja, albo sen. Gdy jednak została przytulona przez wspomnianego młodzieńca, spojrzała mu prosto w twarz i na moment oniemiała.
- To nie możliwe! Przecież on był trupem! Czy to jakaś magia?- Pomyślała, przypatrując się Nathanowi jak głupia. Po chwili położyła mu dłonie na policzkach, a z prawego oka wypłynęła pojedyncza łza.
- Wszyscy nie żyją... Jakim cudem ocalałeś?- Spytała cicho i odwzajemniła uścisk, nadal z trudem wierząc, że to co widzi to prawda. W pewnym momencie jednak odwróciła się w kierunku pozostałych osób i wsłuchała się w to, co mówili.
- Inaczej? Co to znaczy?- Spytała dziewczynki, która najwyraźniej była najlepiej poinformowana z nich wszystkich. Szybko jednak przypomniała sobie, że jeszcze nikomu się nie przedstawiła.
- Miło mi was poznać. Jestem Larissa, a to mój brat Nathan- Przedstawiła wszystkim siebie i brata, odchodząc od niego kawałek i siadając na brzegu swojej trumny. Mimo to nadal chciała się dowiedzieć, gdzie w tym czasie był król. Miała mu do zadania tyle pytań... Choć równie dobrze mogła spróbować zadać je dziewczynce, która im towarzyszyła.
- Wybaczcie, że przeszkadzam, ale... Który obecnie mamy rok?- Zadała pierwsze pytanie, pamiętając dzień, w którym trafiła do zamku i została zabita trójzębem wielkiego, humanoidalnego kozła.

_________________
Nikt nie wie, co przyniesie los.


Karta postaci


1. Piwnica w zamku
2. Przystań w Snowdin
3. Zamek królewski
4. Kwiatki
5. Jaskinia
Zawieszone:
- Quest

Głosy:
Speedy

Larissa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan
Żółtodziób
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 2
Doświadczenie : 9
LOVE : 0
Liczba postów : 24
Join date : 06/08/2017

PisanieTemat: Re: Piwnice   Sob Wrz 02, 2017 11:42 pm

- Siostrzyczko... nie wiem. Jakoś się udało. Zresztą wiesz.. zawsze byłem silniejszy niż inni. A ćwiczenia też nie poszły na marne - powiedział. Szczerze nie miał pojęcia, jakim cudem ocalał po ataku tamtego potwora, ale cieszył się, że żył. A także że mógł odnaleźć swoją siostrę, w końcu, po tylu latach...
Właśnie, latach. Ile minęło w końcu od jego śmierci z rąk Asgore'a ? Kilkadziesiąt lat ? Był tego pewien, chociaż tak na prawdę nie mógł wiedzieć ile to już czasu leżał w tej trumnie. Powiedzmy szczerze, że pytanie zadane przez jego siostrę było akuratne. Który mieli rok. Ile Nathan leżał w trumnie, zanim przebudził się... jakimś magicznym cudem. i także pytanie.. jakim! Chociaż nie było to aż takie ważne pytanie, w końcu...
Właśnie! Asgore, Nathan znów przypomniał sobie o tym królu. Tak... i znowu złość się w nim wzburzyła. Spojrzał po innych. Jak mogą tak siedzieć, gdy niedaleko jest król... nathan był wściekly na króla, chciałby już teraz wybiec i dokonać swej zemsty. potwory zbyt dużo już zasmuciły w jego życiu. Ale inni ludzie stąd... nie wydawali się czuc takiej nienawiści do władcy jak nathan. I chłopak był też pewny, że troszkę się go boją. W przeciwieństwie do nich, Nathan nie bał się niczego.
- Dobra ludzie... ktoś wie jakim cudem my żyjemy i co robimy w tej...piwnicy? Ja bardzo przepraszam ale przecież zostaliśmy zabici przez tą... KOZĘ !
Następnie nathan usiadł sobie na ziemii.

_________________
multi Chary

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Mieszkaniec
avatar

HP : 100
Poziom duszy : 3
Doświadczenie : 30
LOVE : 0
Liczba postów : 160
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwnice   Nie Wrz 03, 2017 8:00 pm

Ucieszyła się, kiedy Frisk przystała na jej propozycję, mimo iż widziała, że myślami była gdzie indziej, przez co z każdą chwilą narastał w duszyczce niepokój o szatynkę. Zmrużyła delikatnie oczy, bacznie się jej przyglądając, rzecz jasna przysłuchując się tego, co miały do powiedzenia reszta z dusz. Zachowanie jednej z nich, wręcz rzuciło się w oczy. Prychnęła cicho, po czym puściwszy na chwilę ze swych objęć Frisk, zwróciła się w stronę Johnnego z gniewnym wyrazem twarzy.
A skąd niby mamy to wiedzieć?! Dopiero co się też obudziłam, tak samo, jak ty i reszta. Wiem tyle samo co wy - czyli nic! — fuknęła gniewnie pierwszy raz od dawna. Mało kto potrafił ją doprowadzić do szewskiej pasji, a nawet jeśli to próbowała nie wybuchać przy innych, lecz w tym wypadku nie wytrzymała. Prychnęła po raz kolejny, odwracając od niego wzrok naburmuszona jego zachowaniem. Oczekiwał od każdego wyjaśnienia, a sami przecież nie mieli bladego pojęcia, co się właśnie stało. Dlatego chciała porozmawiać o tym z Frisk, lecz nie teraz, zwłaszcza w takim stanie.
To co? Idzi... — przerwała nagle, gdy jej oczom ukazała się naprawdę słodka scenka między Lukiem, a Frisk. Uśmiechnęła się pod nosem, przyglądając się jeszcze przez chwilkę tej parce. — Chcesz pójść z nami? — skierowała pytanie do purpurowłosego nie tyle co z grzeczności, co poczuła malutką sympatię do jego osoby, zwłaszcza po tym, co zrobił. — Idziemy, idziemy? — ponownie zwróciła się do Frisk, rytmicznie podskakując na paluszkach, po czym złapała ją za rączkę i wraz z towarzyszką ruszyła w stronę wyjścia z piwnic.
Miło było was znowu zobaczyć, do zobaczenia później~! — krzyknęła na pożegnanie reszcie duszyczek, również odmachując z werwą, jaką w sobie miała, i której rzecz jasna musiała się jakoś wyzbyć, miała jej zbyt wiele!

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór || Theme |
| Dialog pogrubiony należy do Amicum'a i słyszy go wyłącznie Marinette |

| AKTUALNE SESJE |
| Wolne || Wolne || Klub Artystyczny || Ukryte magiczne drzewo || Źródełko miłości |
Frisk napisał:
Obok zaś Mari, patrzcie na cudo!
Jak tańczy czasem odsłoni nam udo.
Upadła po Charze druga biedaczka
I również umarła spotkawszy Kłaczka.
Wrócił mistrz tańca
Da wam kuksańca
Z drogi leszcze, dobre densy wieszcze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frisk
Mistrz Gier
avatar

HP : 91
Poziom duszy : 12
Doświadczenie : 61
LOVE : 3
Liczba postów : 1090
Join date : 06/01/2016
Age : 12
Skąd : Powierzchnia

PisanieTemat: Re: Piwnice   Nie Wrz 03, 2017 11:12 pm

I znowu dyskusje i rozmyślania. Powoli kręciło jej się w głowie od tego... wszystkiego? Słów, męczenia się, niepokoju, nieścisłości, zagadek. Nie dość, że w maleńkiej główce układała puzzle, które zdawały się składać z tysiąca elementów, to jeszcze połowa z nich była zielona, inna niebieska, część stanowiły klocki Lego, a jakiś dowcipniś wrzucił do środka trzy bułki i dwa banany mówiąc, że one też są częścią "układanki".
Już chciała odpowiedzieć innym, że przecież ona wie WSZYSTKO o WSZYSTKIM, zacząwszy od śmierci i słoików, a skończywszy na tym dlaczego obudzili się w ciemnej klitce przy 7-letniej dziewczynce w wyciągniętym sweterku. Zanim jednak w ogóle zaczęła rozmyślać czy warto-nie-warto cokolwiek im mówić podszedł do niej i Mari jeden z ledwo przebudzonych chłopaków. Wpierw niepewna wczepiła się mocniej w znajomą sobie duszyczkę, jakby chciała się za nią schować. Słuchała go jednak uważnie. Dało się naprawić? Oh nie, nie, wszystko było nie tak! Jak mógł przedstawiać się jej jako "Luke" jak doskonale wiedziała, ze nosił imię "Ted".
Wyjrzała zza "siostry", nie odzywając się jeszcze. Właśnie wtedy została przygarnięta i przytulona. Dziwne.. uczucie. Jakby ktoś bardzo ci obcy jednocześnie był jedną z najbliższych osób. Zacisnęła piąstki na jego ubraniu i chwilę przytrzymała uścisk. Tak, zdecydowanie tego potrzebowała. Sprawiło to też, że mogła mu zaufać. Naiwna? Być może, dając się tak łatwo po jednym geście... Ona jednak znała te duszyczki. Trzymając się jeszcze chwile fioletka wyszeptała mu więc kilka zdań do uszka.
-Wiesz... Sprowadziłam was tutaj, bo byliście dla mnie jak braciszkowie i siostrzyczki.
Ucałowała go jeszcze w policzek, jak mała dziewczynka, trochę pokracznie ale z widoczną pełną szczerością i w dość uroczy dziecięcy sposób. Następnie puściła, wyjrzała do reszty i jakby trochę pewniejsza dzięki Lukowi stanęła zaciskając piąstki.
-Ja was ożywiłam Asgore jest dobry mamy 2117 rok boje się was straciliście pamięć z kilkudziesięciu lat i.... i... yyym.. ....bardzo bardzo bardzo nie wiem co tu się dzieje ale się tego boję.
Wyrzuciła z siebie prawie na jednym oddechu po czym złapała za rękaw fioletka i spojrzała mu w oczy z minką, jakby czuła, że coś przeskrobała ale próbowała być dobra.
-Nie nauczyli mnie nigdy czytać ale to nic... Jak ktoś kogo kocham mi czyta to wtedy czuję się najlepiej.
I koniec dziwnej skwaszonej minki. Przybrała szeroki uśmiech, aż zaświeciły jej się złote oczka. Gdzieś w tle usłyszała jeszcze głos Mari, więc posłała chłopakowi całusa w powietrzu, złapała niebieską za rękę i wraz z nią zwróciła się do wyjścia. Sama reszcie pomachała, choć trochę niepewna po jej wszystkich słowach.


(Przepraszam, posyłająca całuska do Luka Frisia jest zbyt urocza aby jej nie wstawić :'D)

(zt z Mari, jak Luke chce to dołączy c: )

_________________

♥️ Karta Postaci ♥️ Telefon ♥️ Hajsy i graty ♥️
Sesje: 4/5
♥️ | ♥️ | ♥️ | ♥️| ♥️
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piwnice   

Powrót do góry Go down
 
Piwnice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Piwnice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Nowy Dom :: Zamek królewski-
Skocz do: