IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pola szepczących kwiatów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Undyne



HP : 90
Poziom duszy : 19
Doświadczenie : 0
LOVE : 2
Liczba postów : 687
Join date : 13/12/2015
Age : 17
Skąd : Tomaszów Maz

PisanieTemat: Pola szepczących kwiatów   Czw Sty 21, 2016 3:20 pm


Rozległy teren pełen świecącej trawy, grzybów , szepczących kwiatów i... wody! Miejsce najbardziej oświetlone ze wszystkich i do tego nie takie ciche. Ten teren można równie dobrze nazwać "Polami nadziei", gdyż wszystkie obecne tu kwiaty szepczą wypowiadane przez innych życzenia. Sny, marzenia, prośby... dlatego tutaj często można spotkać Undyne, która wysłuchuje wszystkich życzeń. Napełniają ją DETERMINACJĄ. Dosyć spokojne miejsce, samemu można tutaj przekazać swoje najskrytsze marzenie, może kiedyś się spełni?

_________________

Moja własność: *  *  *  * *  * *   *  *  *  *  *  *  *
KP|Bank
Prowadzone sesje
1. Misja w Głębokich Ścieżkach.
2. Potyczka w Świetlistej jaskini.
3. Spotkanie na Polu szepczących kwiatów.


[i][color=cyan]Mowa [/ i][/ color]
[b]Tekst MG narracyjny[/ b]
[i]Dialog postaci MG[/ i]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Czw Lut 04, 2016 8:12 pm

Kręciła się po okolicy, w czym zresztą nie było niczego dziwnego. Często można było ją zobaczyć łażącą bez wyraźnego celu po Wodospadach. Trzeba przyznać, że całkiem to lubiła. Niby klimat taki odmienny niż w Snowdin i ta cała wilgoć w powietrzu, ale przynajmniej nie było obrzydliwie gorąco. No i było spokojniej niż w centrum miasteczka, gdzie każdy zna jej imię i połowa prawdopodobnie pamięta jeszcze czasy, kiedy była małą, puchatą kulką z ogonem. Przynajmniej zazwyczaj jest spokojnie. Póki nie napatoczy się jakiś Aaron czy coś równie natrętnego.
Przechadzała się powoli, słuchając cichutkich szeptów, które w połączeniu z nieustannie szumiącą wodą dziwnie ją uspokajały. A przynajmniej robiła to przez jakąś chwilę, póki nie minęła bardzo dogodnie usytuowanej skałki. Zatrzymała się wówczas, odwróciła, zerknęła na nią i powoli skierowała z powrotem w jej stronę, tylko po to, by w końcu zwinnie się na nią wdrapać. W końcu od czegoś jest się wiewiórką.
Dotarła do jakiejś skalnej półki i usiadła na niej, majtając zwisającymi nad krawędzią nogami i ogonem, a oczy powędrowały w stronę połyskujących na sklepieniu kamyczków. Musiała chwilę pomyśleć, a tutaj raczej nikomu by się nie chciało włazić. Jakoś przez myśl jej nie przeszło, że ktoś przechodzący poniżej mógłby ją zauważyć i zainteresować się po kiego grzyba tam siedzi.
Na dobrą chwilę pogrążyła się w myślach, zastanawiając się, co tu począć dalej.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Czw Lut 04, 2016 10:20 pm

Co to za miejsce? Gdzie ja jestem? Wyjście! Gdzie jest wyjście?! Wiele pytań krzątały jej myśli, w co wprawiały ją w jeszcze większy strach niż przedtem. Czuła się zagubiona i chciało jej się płakać, ale pomimo ogarniętego strachu szła dalej, choć było to dla niej trudne. Gdzie się nie obróciła tam gdzieś był jakiś dziwny stwór, których ta nieumiejętnie wymijała, lecz przy krótkiej konwersacji dawali jej spokój.
Przeszłą przez ruiny, przez zimową krainę, a teraz znalazła się w jakieś grocie, w której było duże skupisko wody i wodospadów. Owe miejsce przyprawiały ją o gęsią skórkę, lecz nie mogła zaprzeczyć, iż było tutaj bajecznie pięknie. Te świecące grzyby, urocze kwiatki i dziwnie świecąca trawa, a szum wody i kapanie wydawały się dla niej uroczą kołysanką. – Jak tu pięknie. – pomyślała sycąc swoje oczy tym widokiem, a uszy grającą tutaj muzyką. Jedynie co jeszcze ją niepokoiło to głosy i wszelkie szepty, które wydawały się być tuż za jej plecami, lecz jedynie co napotykała za nimi to wcześniej wspomniane śliczne kwiaty. Dopiero później się zorientowała, że to z nich właśnie wydobywały się różne głosy. Zaśmiała się nieco nerwowo, ponieważ ta najadła się strachu za trzech. Bała się, że coś złowieszczego po nią szło.
Szła powoli po owej polanie wzrokowo szukając jakiegoś wyjścia. Oczywiście mogłaby się kogoś zapytać, ale nikogo tutaj nie było i pytaniem było to czy to było dobrze, czy jednak źle, bo Marcysia może się do potęgi trzeciej zgubić niż powinna.
P-P-Przepraszam… czy ktoś tu j-jest? – wyjąkała nie maskując swojego przerażenia. Nie wiedziała gdzie jest, nie wiedziała czy ktokolwiek tutaj jest i nie wiedziała czy coś na nią nie czyhało złego!

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Czw Lut 04, 2016 11:04 pm

Powinnam zaczepić któregoś psa i porządnie go wypytać. Może któryś jednak coś wie, ale wyleciało im z głowy, by mnie łaskawie poinformować. To możliwe. Albo... W ogóle od razu znaleźć samą Undyne? Nie jestem pewna, czy ona w ogóle wie, że w Snowdin potwory znikają. Ale z drugiej strony... Ona chyba i tak ma już za dużo roboty? O czym ja myślę, ta straż jest od czegoś, no nie? Akke równie dobrze mogłaby zostać zamordowana, a wtedy lepiej się czegoś dowiedzieć i znaleźć mordercę, zanim znowu coś się stanie...
Dużo myśli krążyło po głowie tej opierzonej wiewiórki, gdy tak siedziała, gapiąc się na migoczące na sklepieniu kamyki, lśniące niczym gwiazdy. Nie, żeby Rei w ogóle miała pojęcie o gwiazdach, chyba, że z książek historycznych, po które raczej niechętnie sięgała. Ona, Reinalynn, do której lepiej nie zwracać się Reinalynn, wreszcie planowała coś więcej, niż tylko włóczenie się po okolicy i kolację u Grillby'ego! I czuła się z tym dobrze!
W pierwszej więc chwili nawet nie zauważyła, że jakaś niewielka istotka pojawiła się w okolicy.
Powinnam swoją drogą też odwiedzić Dorrel... Pewno jej się nie spodoba to, że znowu zajmuję się tą sprawą. Mówiła, że powinnam dać spokój... Ale nie mogę! Czuję, że to jest to, co powinnam już dawno zrobić, zamiast...
Wówczas jej rozmyślania przerwał głos, odbijający się echem po jaskini. Zresztą, kilka bliższych kwiatków zaraz go podchwyciło, więc do jej uszu dotarł zwielokrotniony. Owszem, drgnęła. Może nawet i nieco podskoczyła w miejscu, nie spodziewała się tutaj nikogo. Oderwała wzrok od sklepienia i rozejrzała się w poszukiwaniu intruza. No, może nie do końca mogła nazwać tę osobę intruzem, bowiem brzmiała, jakby się zgubiła.
Wreszcie jej spojrzenie napotkało niewielkie stworzenie przemierzające samotnie jaskinię. O ludziach miała jeszcze mniejsze pojęcie, niż o gwiazdach i nigdy wcześniej żadnego na oczy nie widziała, więc początkowo się zdziwiła, zastanawiając się, co właściwie widzi na dole. Jakiś dziwny potwór, jakiego nigdy wcześniej nie widziała. Chyba dzieciak, wnioskując z głosu i wzrostu. I chyba się zgubił.
- Hej, potrzebujesz pomocy?! - wykrzyknęła w jego kierunku, machając ręką, by zwrócić na siebie uwagę. Po czym prychnęła, słysząc własny głos zwielokrotniony przez kwiatki. W chwilę później pomyślała, że może powinna zleźć z tej skały i podejść, zamiast się tak wydzierać. Zsunęła się więc z półki, szybko opierając stopy o jakieś skalne występy i zaczęła schodzić na dół.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Lut 05, 2016 12:04 am

Podskoczyła i oszołomiona tym co się przed chwilą stało nie wiedziała co począć. Echo, które wywołały kwiatki były bardzo głośne, że przez chwilkę myślała, iż straciła słuch. Na szczęście bądź nieszczęście tak się nie stało.
Przez chwilkę zawahała się i zastanawiała się czy czasem lepiej nie uciec z obawy, że przypałęta się coś lub ktoś, kogo nie planowała zwołać, ale nogi jej przywarły do ziemi i nie miały ani krzty ochoty ruszyć się z miejsca.
Dopiero, gdy ktoś się odezwał ta pisnęła przerażona cofając się kroczek do tyłu napotykając samotny kamyczek, przez którego i zaliczyła upadek na swoje cztery litery. Oczy pozostawiła zamknięte przez jakąś chwilkę. Nie wiedziała, z kim ma do czynienia, choć głos tego kogoś nie wydawał się ani trochę straszny, który by to oświadczał by jej, że idzie ją zaciupać i nadziać na szaszłyka. Po krótkiej chwili z zmuszania siebie do roztwarcia swych powiek zrobiła to i choć niepewnie wyszukiwała wzrokiem „Ktosia”, który to odpowiedział na jej wołanie o pomoc. Nie trwało to długo i w końcu dostrzegła dziwną postać, która machała w jej stronę. – Czy to… wiewiórka? – spytała samą siebie bardzo zdziwiona. Spotkała wiele dziwnych stworzeń, lecz jak dotąd spotykała mniejszych od siebie, a owa wiewióreczka była o dwa, trzy razy większa. Można by powiedzieć, że jest mniej więcej wzrostu Cyśki.
Taka dużo wiewiórka, ale… taka podobna do mnie? – szepnęła do siebie dość cicho. No raczej u niej na Powierzchni nie miała okazji spotkać jakiegokolwiek leśnego zwierzęcia o humanoidalnym wyglądzie, a nie zapominając też o mowie. Mówiła tak jak ona! PRZEMÓWIŁA DO NIEJ LUDŹKA WIEWIÓRKA!
Marcelinka będąc w dalszym ciągu w lekkim szoku próbowała wstać tak szybko jak to było możliwe i odsunąć się odrobinę. Nowo poznana osoba, a raczej potwór nie wykazywała wobec niej jakieś negatywnych chęci, więc nie powinna się tak bać, ale… nieśmiałość. Jej nieśmiałość była jej problemem i poczuła się przez to głupio. Wołała kogoś o pomoc przy wskazaniu jej drogi, a i tak bała się odezwać choćby słówkiem. Nie wiedziała co powiedzieć… zapomniała! Biedulce wyleciało z głowy, ale równie szybko jak zapomniała tak szybko sobie przypomniała.
T-Tak, a-ale ja… ja… – mamrota coś pod nosem tracąc nóżką kamyczek, o który wcześniej się potknęła. Jej twarz wyrażała jawnie strach i niepewność, który w niej siedziały i biły na kilometr. – Mogłabyś… m-mi powiedzieć, gdzie jestem? C-Co to za miejsce? – wpierw o to zapytała. Główkowała od jakiegoś czasu, a nie miała jak dotąd odwagi kogokolwiek z spotkanych potworów zapytać o tak głupie i oczywiste pytania. Dała w ten sposób do zrozumienia Reinalynn, że nie tyle co się zgubiła, co też nie jest stąd. – C-Chciałabym stąd w-wyjść.. Boję się… – przy ostatnim zdaniu chlipnęła wyjawiając swój strach, była już tak bliska łez. Jej różowe oczy zeszkliły się od nadmiaru łez. Nie chciała się rozpłakać, bynajmniej nie teraz w środku konwersacji z kimś bardziej rozmownym niżeli sama dziewczynka i reszta napotkanych stworzeń.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Lut 05, 2016 11:15 am

Nie spodziewała się, by była w stanie kogokolwiek tak przestraszyć, żeby aż wylądował na ziemi. Wręcz przeciwnie, była przekonana, że w ogóle nie ma żadnych szans, by kogoś wystraszyć. To raczej trudne do osiągnięcia, kiedy jest się niską, irytująco niewinnie wyglądającą kulką puchu z ogonem. To, że pozory mylą to inna sprawa.
Skupiła się jednak na bezpiecznym i w miarę szybkim znalezieniu się na dole, co w sumie dla niej trudne zbytnio nie było. Mimo wszystko była wiewiórką. Wielkości niskiego człowieka, humanoidalną, porośniętą gęstym futrem poprzetykanym piórami i noszącą spodnie i koszulkę z krótkim rękawem, lecz nadal wiewiórką. Jeżeli coś ją łączyło z leśnymi zwierzątkami z Powierzchni to na pewno była to zwinność.
Gdy była już wystarczająco według niej nisko, żeby się przy lądowaniu nie zabić, zeskoczyła żeby zaoszczędzić sobie czasu i ruszyła powoli w stronę dziwacznego dzieciaka, wciąż błogo nieświadoma, że patrzy na człowieka. Jej błyszczące, czarne oczy obrzuciły przybysza uważnym spojrzeniem od stóp do głów z wyraźnym zaciekawieniem.
W życiu nie widziałam niczego podobnego. Nawet nie wiem do czego toto porównać! Ani futrzane jak moi sąsiedzi, ani przystosowane do życia na mokradłach jak ci wszyscy mieszkańcy Wodospadów. Może jest z Hotland? Ale nie wygląda na kogoś, kto lubi gorąc. Dziwne. Bardzo. Jestem pewna, że to dzieciak, z dodatku wybitnie nieśmiały i przestraszony. Na pewno się zgubił. I wydaje się, że pierwszy raz w życiu jest w Wodospadach. Nie wiem, jakim cudem to możliwe, ale dobra, nie wnikam. Chyba pasowałoby jej pomóc, no nie? Albo przynajmniej spróbować.
Zatrzymała się obok dziewczynki, lecz nie za blisko, by jej przypadkiem dodatkowo nie przestraszyć, z rękami w kieszeniach spodni, zamiatając powoli ogonem. Piórka na karku i głowie wydawały się nieco mniej nastroszone, niż zazwyczaj, a małe uszy nieustannie się poruszały. Zresztą, w ciągu kilku chwil, jak tak stała, zdołała kilkukrotnie już zmienić pozycję i przestąpić z nogi na nogę, jakby nie potrafiła ustać spokojnie w miejscu.
-Umm... Jesteś w Wodospadach...? - odpowiedziała niepewnie, nie bardzo wiedząc, czy o to dzieciakowi chodziło i czy ta nazwa w ogóle jej coś powie. Przekrzywiła zaraz głowę na bok, tak typowo po psiemu, zauważywszy, że mała jest bliska płaczu. No cóż, jeżeli twoimi sąsiadami jest rodzinka psowatych w towarzystwie których spędziło się pół dzieciństwa, przynajmniej połowę tego, co się pamięta, to nic dziwnego, że nieświadomie zaczyna się naśladować ich niektóre gesty. -Mogę cię zapewnić, że nie musisz się bać. Nikt cię tu nie skrzywdzi, bo niby czemu miałby to robić? Mogłabym ci pomóc wydostać się stąd, jeżeli chcesz. Tylko w którą stronę chciałabyś iść? Znaczy... Gdzie mieszkasz? Albo gdzie są twoi rodzice? - zapytała, posyłając jej ciepły uśmiech, przy czym pokazała rząd drobnych, ale zaostrzonych zębów, całkowicie kłócących się z ogólnym wyglądem przerośniętego gryzonia. Pewnie nieświadomie tym samym pogorszyła sprawę, ale nie miała zielonego pojęcia, że mała mogłaby wystraszyć się kłów. W końcu połowa potworów takowe posiadała. - Możesz mówić mi Rei - dorzuciła na koniec, wybierając najkrótszą możliwą wersję jej imienia, sądząc, że dziewczynce będzie łatwiej to zapamiętać. Wydobyła rękę z kieszeni i podała ją małej.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Lut 05, 2016 5:09 pm

Teraz Marcysia miała okazję bardziej się przyjrzeć nieznajomej. Starała się olać fakt, że nowo poznana potworzyca równie bacznie się jej przygląda. Dopiero teraz spostrzegła, że jest nie tylko kupą futerka, ale również i piór. – Wydaje się być słodka, ale… – nie wiedziała w końcu czy bardziej ją przerażała czy jednak była niesamowicie uroczą istotką jaką dotąd spotkała. Lubiła wiewiórki, ale zawsze, kiedy ta chciała ich poczęstować ich orzechami to uciekały i dziewczynka zawsze się zastanawiała dlaczego. Zawsze znajdywała kilka wytłumaczeń: albo nie były głodne, albo była złą osobą… Na to drugie robiło jej się przykro, choć nie powinno, bo przecież nie była takową!
Wodo… spady? A-Ale… to… – może i nie takie odpowiedzi oczekiwała bądź spodziewała, ale zdziwienie, jakie zawitało na jej twarzyczce było dość widoczne. Przecież mała Cyśka nie wiedziała, że jest taka miejscowość, która zwie się „Wodospady”, a już zwłaszcza, że nie wiedziała gdzie ono jest! Jej niewiedza była jeszcze mniejsza, ale dalszym ciągu nie wiedziała gdzie jest pomimo tego, że ludzka wiewiórka udzieliła jej odpowiedzi, choć niepewnie. – Czy ona też się zgubiła? – modliła się by jednak nie, chociaż jeżeli już by tak było to może miałaby jakąś towarzyszkę podróży. Ta perspektywa również jej się podobała, ale… Strach? Irytujący strach przed wszystkimi. O mało znów nie pisnęła z przerażenia, kiedy ta ukazała znaczną część swego uzębienia. Nie wyglądały zbyt przyjaźnie i na pewno nie takie miały wiewiórki, które ona widywała u siebie. Po jej plecach przeszedł dreszcz, ale starała się uspokoić.
N-Na pewno? Inni mówili mi tak s-straszne rz-rzeczy, że… Bałam się… – powiedziała to dość niepewnie spuszczając wzrok od słodkiej ludzkiej wiewiórki. Pomimo zapewnienia, że nie ma obaw do jakiegokolwiek strachu to jednak czuła tą niepewność. Pan żabka mówił, że reszta wspomnianych potworów będą ją atakować, ale nie wyjaśnił dlaczego, jednak mówił to na tyle poważnie, że ta mu uwierzyła na słowo.
Ucieszyła się na fakt, że Rei oświadczyła ofertę pomocy, lecz gdy wspomniała o rodzicach ta posmutniała natychmiastowo. Próbowała się uspokoić i nie narzucać swoich smutków wiewiórce.
Ja… ja spadłam z g-góry… Tam m-mieszkam. – zaczęła wskazując paluszkiem na sklepienie błyszczących kamyczków. Oczywiście nie miała na myśli, że jest aniołkiem i spadła z nieba, lecz to, że wpadła do dziury. Nie wiedziała jak to wyjaśnić, ale chciała to wszystko wytłumaczyć tylko obawiała się tego, że słodziaszna wiewiórka stanie się wobec niej wrogo nastawiona. – D-Dlatego nie w-wiem jak stąd w-wyjść… Tam było tak wysoko, a j-ja nie umiem l-latać tak jak p-ptaszki. – próbowała jakoś wyjaśnić, ale miała wrażenie, że bardziej utrudniła niżeli ułatwiła. Gdyby potrafiła latać jak aniołki czy inne stworki, które potrafią latać to by jej tutaj nie było. Gdy tak przez chwilkę rozmyślała jak jeszcze mogłaby wytłumaczyć Rei, ta się jej przedstawiła. ― Huh? Ach! J-Ja mam na i-imię Marceline, ale możesz się do mnie zwracać C-Cysia… um… M-Mam wiele skrótów m-mojego imienia, więc możesz się d-do mnie zwracać jak wolisz. – zapewniła ściskając jej dłoń uśmiechając się dość nieśmiało, ale szczerze z całego serduszka. Nie chciałaby się zwracać do kogokolwiek per „Ej ty!” To wydawało się jej niegrzeczne. Mogła to zaliczyć jako pierwszy krok ku bliższemu zaznajomieniu? Byłoby miło. – Em… więc wiesz gdzie jest wyjście? Moi bliscy pewnie się o mnie martwią. – co do tego nie była pewna, w końcu jej kuzyni zrobili strasznie nie śmieszny żart jej i porzucili ją, pozostawiając samą sobie. Zresztą czy za nią ktokolwiek tęsknił?

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Lut 06, 2016 11:08 am

Spadła...Z góry? Czyli że zleciała ze skały, czy co? Początkowo Rei wydawała się jeszcze bardziej zaskoczona słowami Cysi. Nawet i spojrzała w górę, jakby szukając jakiejś stromej skarpy z której można było spaść. Ale to nie miało sensu.
Prawdziwy sens słów dziewczynki dotarł do niej dopiero po chwili. Wówczas znieruchomiała, wpatrując się w nią wielkimi oczyma a uśmiech zastąpiła zaskoczona mina. Musiała wyglądać zabawnie, a wręcz i komicznie z tym zdziwionym wyrazem twarzy i wytrzeszczonymi oczami.
- Zaraz, zaraz... Z góry? W sensie... Masz na myśli... Powierzchnię? - wypaliła, unosząc brwi i wpatrując się w dziewczynkę jeszcze uważniej niż dotychczas. - Jesteś człowiekiem?! - wykrzyknęła po chwili, wyraźnie tym faktem zaskoczona. Zrobiła to nieco głośniej, niż zamierzała i oczywiście zaraz podchwyciło to kilka kwiatków. W normalnych okolicznościach pewnie by ją to porządnie zirytowało, ale teraz była zbyt zajęta ponownym oglądaniem małej od stóp do głów, żeby się tym przejąć. Spotkała człowieka!
Więc dlatego wydawała mi się taka... Dziwna. Nie wierzę. Ze wszystkich potworów w Podziemiu akurat ja musiałam natknąć się na człowieka! No i co teraz powinnam zrobić? Psy mówiły mi, jakie mają rozkazy odnośnie ludzi. Każdy, jaki się pojawi musi zginąć. W sumie ciekawe, jak ominęła ich partole...? Pewnie też powinnam ją zaatakować, ale... Nie mam najmniejszej ochoty walczyć z dzieckiem. Bo to przecież dzieciak, no nie?! To co, pomóc jej? Żebym chociaż miała pojęcie, jak to niby zrobić!
Powoli jej mina zaczęła się zmieniać, zaskoczenie ustępowało miejsca zaciekawieniu. W sumie, ta cała sytuacja mogła być zarówno ciekawa, jak i wpędzić ją w okropne tarapaty. No, ale nie ma zabawy bez ryzyka.
Z drugiej strony, nie miała zbyt dużego pojęcia o ludziach. Tylko tyle ile ją nauczono, przy czym nawet zbytnio nie interesowała się historią. Wiedziała tylko tyle, że dawno temu wybuchła między potworami i ludźmi wojna która dla nich zakończyła się porażką i wylądowali pod ziemią prawdopodobnie na zawsze. Wszystkie te książki historyczne, które przypadkiem pobieżnie przeczytała, przedstawiały ludzi jako istoty wyjątkowo niebezpieczne, w dodatku o wiele silniejsze od potworów. Ale Rei jakoś ten opis nie pasował do Cysi. To tylko wystraszony i zagubiony dzieciak, prawda? Czy ktoś taki mógłby kogokolwiek skrzywdzić?
- No wiesz... Z tym może być problem... - mruknęła na wzmiankę o wejściu, wyciągając rękę z kieszeni i drapiąc się po potylicy. - Albo i nie...? W sumie nie jestem pewna, czy... Bariera uniemożliwia też wyjście ludziom o ile jacyś się tu znajdą... Ugh, mogłam lepiej uważać na tej historii!
Zresztą, czy znała jakieś wyjście...? Owszem, gdzieniegdzie w sklepieniu były spore dziury, przez które dopływało światło i świeże powietrze, ale tak, jak powiedziała sama Cysia, nie umiała latać. Trzeba by znaleźć jakieś bezpieczne i łatwo dostępne przejście. Owszem, takowe istniało, niestety Reina, która odkąd pamięta nie ruszała się poza Snowdin i Wodospady, nie miała o nim zielonego pojęcia.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pon Lut 08, 2016 2:59 pm

Słowa, a może bardziej podpowiedzi Marcelinki były dość niejasne, o których to nawet i ona sama się domyślała, więc nie mogła oczekiwać od Rei, że ją od razu zrozumie. Sama siebie nie potrafiła zrozumieć, bo jakieś dziwactwa opowiadała, które powinne być komiczne, ale niestety dla niej sytuacja było troszku poważna. Była w końcu w miejscu pełen potworów!
Reakcja dziewczynko-wiewiórki była z początku nieco śmieszna, lecz ludzkiej dziewczynie nawet przez myśl nie przeszło by się zacząć się śmiać z ciekawej towarzyszki, ale następne byłby dla niej bardzo zaskakująca, że mała Cyś podskoczyła. Tak ją wystraszyła, zresztą jak wszystko… Czy to był element otoczenia, gra cieni czy będące tutaj dziwne stwory.
Auć… – cichy jęk wydobył się z jej ust, gdy Reinalynn krzyknęła, a w jej ślady poszły otaczające je kwiaty. Harmider jakie one wywołały wraz z echem ścian Wodospadów dały dość piorunujące wrażenie, że samą człowieczynę zamurowało i przytkała dłońmi swoje uszy, ale mimo tego… zabolały jej uszka i to bardzo. – Pewnie szybko ogłuchnę. – westchnęła w duchu Marcelka.
T-T-Tak… J-jestem człowiekiem… niestety? – wyjąkała w końcu, choć przez chwilkę się zastanawiała czy w ogóle powinna była odpowiadać na zadane „pytanie” przez Reinę, bo… tak jakby zgadła, więc nie było takiej potrzeby, nie? Brawo, wygrała woreczek pełen lizaków!
Przez chwilę się bała, że stanie się jak myślała, że zaraz będzie musiała uciekać, ponieważ kolejny potwór będzie negatywnie do niej nastawiony. Była po części gotowa na ucieczkę, lecz nie zapowiadało się na to aby musiała to robić. – A co jeśli chcę mnie w ten sposób oszukać? – aż wspomnieli się jej kuzyni i ich niemiłe żarty gdy u nich zamieszkiwała. Wykorzystywali jej dobroć i naiwność, ale sama po części czuła się z tego powodu winna, bo… ona sama dała się podłapać ich wygłupom.
Niestety historia, jaka miała miejsce dawno temu między ludźmi i potworami była małej ludzkiej dziewczynce obce. Nie miała pojęcia co się stało i dlaczego. Nikt jej nie opowiadał, niczego na ten temat nie czytała. Zero, kompletne zero.
Nie chcę z tobą walczyć. – oświadczyła bez bełkotania, lecz pewniej niż przez całą rozmowę. Chciała jej zapewnić, że nawet jeśli ta czułaby powinność walki z nią ta nawet nie wykonała ataku. Nie dlatego, że nie potrafi… może coś tam by umiała, ale nie chce! Nie leży to w jej naturze, ale widząc, że niepotrzebnie mówiła to jakże upokarzające zdanie lekko się zarumieniła, które świadczyły o jej zawstydzeniu. – Głupia Cyś, głupia. Co ona sobie teraz o mnie pomyśli?! – uznała to za kompromitację. Niepotrzebnie, lecz taki jej urok.
Niewiele czasu minęło od jej chwilowych zamyśleń, które latały tu i ówdzie w dziecięcej główce, lecz tak szybko jak odpłynęła, tak szybko wróciła na Ziemię, a raczej Podziemie.
Co? Jaka bariera? Co to jest? Jak to nie mogę wyjść? Dlaczego? – z coraz to większą ilością zadanych i dręczących pytań zaczęła powoli panikować, co było wyczuwalne w jej głosie i to aż za bardzo. Na jej lekko zarumienionej twarzyczce zawitało na nowo przerażenie, które przez cały ten czas nie ustępował jej ani na krok. – Ja nie mogę tu zostać… Nie pasuję tutaj… znaczy… – nie tylko to miała na myśli. Bardziej przeczuwała, że nikt ją tutaj nie zechce? Posmutniała odrobinę, lecz nie było to nader widoczne. – Rei, czy możesz mi powiedzieć coś więcej… najlepiej wszystko? – chciała wiedzieć, na czym stoi, ale nie ciągle zalewać się łzami, jednak to i dla niej nie małe wyzwanie. – Wszystko co wiesz. – dodała z delikatnym uśmiechem na ustach.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Nie Lut 14, 2016 11:32 am

Przerośnięty gryzoń sam syknął, kiedy te przeklęte kwiatki narobiły takiego hałasu. Nie była pewna, co powinna robić, w głowie miała chaos i krążył po niej milion sprzecznych myśli, lecz jednego była pewna -zdecydowanie nie powinna się tak wydzierać. Jeszcze się tu zaraz zleci pół Wodospadów. Tylko tego by brakowało! W sumie, to nawet nie jestem pewna, czy gadanie z człowiekiem to nie przestępstwo. Cudnie.
Westchnęła cicho, obserwując dzieciaka z nieco naburmuszoną miną i ściągniętymi brwiami, jednocześnie zastanawiając się, co czynić. Czuła, że nie byłaby w stanie skrzywdzić małej dziewczynki. Może i zazwyczaj nie stroniła od walki, jak również gotowa była przeorać pazurami buźkę jakiegoś natręta, czy innej irytującej cholery, ale miała jakieś tam zasady i dzieci nie biła. A to, że Cyśka jest nieletnia było dla niej niemalże pewne. Mogła i nic nie wiedzieć o ludziach, lecz dziewczynka, jej sposób wypowiedzi i zachowanie zdecydowanie przywodziły na myśl przerażonego dzieciaka, który zabłądził w jakimś nieznanym mu miejscu. A Rei może i mogła sprawiać wrażenie kłótliwej jędzy z dziwnymi wahaniami nastroju, ale jednak serce gdzieś tam miała i poniekąd współczuła małej. Zwłaszcza, kiedy wyobraziła sobie reakcję innych potworów.
Słysząc jej następne słowa, na dobrą chwilę zdębiała, ponownie przybierając tę swoją śmiesznie zaskoczoną minę. Jak to, to ona nic nie wie...? Czyżby ludzie naprawdę o nas zapomnieli, czy co? A może po prostu jest za mała, żeby opowiadać jej o wojnach? Zmusiła się, by nadać swojemu pyskowi jakiś normalniejszy wyraz, otrząsając się przy tym lekko, jak pies. Naprawdę, zbyt wiele czasu spędzała z psią rodzinką.
- Yyyy... W sumie to dziwne, że nic nie wiesz. Tutaj na dole uczą nas o tym wszystkim od najmłodszych lat... Chyba, że tam na górze w ogóle żeście o nas już zapomnieli - zaczęła powoli, wracając do drapania się po potylicy. - No, ale tak w skrócie... Wiesz, kiedyś potwory też żyły na powierzchni, razem z ludźmi. Aż do czasu wojny, która zakończyła się dla nas klęską i zostaliśmy uwięzieni pod ziemią... Przez magiczną barierę, która nie pozwala nikomu wyjść...? - wymamrotała nieco niepewnie. Naprawdę jakoś nigdy nie interesowała się zbytnio historią i pamiętała tylko podstawowe fakty.
Oderwała na chwilę wzrok od Marcelinki, żeby się rozejrzeć. Naprawdę, wolała być teraz sama, czuła się bowiem w tej sytuacji wyjątkowo niepewnie i miała wrażenie, że pakuje się w jakieś tarapaty.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Wto Lut 16, 2016 2:40 pm

Widząc poszczególne reakcje swojej nietypowej rozmówczyni obawiała się najgorszego, lecz blondynka starała się zachować chociażby minimalny spokój i pozytywne myślenie, że pomimo tego, że jest człowiekiem udzieli jej jakiejkolwiek pomocy.
Słysząc jej odpowiedź sama wyraziła poprzez mimikę swoje zdziwienie. Odkładając już w ogóle na bok to, że dziewczynka nie wiedziała, czym jest słowo „wojna”, lecz musiała się domyśleć, iż było to dość brutalne słowo. Nikt jej nie opowiadał o czymś tak okropnym i jak dla niej smutnym wydarzeniu. Jedynie, jakie opowiastki o potworach słyszała od swoim kuzynów, którzy ją straszyli, że takie stwory siedziały w jej szafie czy pod łóżkiem i tylko czekały by móc w nocy wyjść i ją zjeść ze smakiem.
Ale… ale dlaczego była wojna? – spytała nieco smutno. Zrobiło krok w stronę wiewiórki. Co planowała? Chciała przytulić? – Może walczyli, bo się was bali? – pomyślała dość głośno, że gdy się o tym po chwili zorientowała przymknęła swoje usta dłonią przerażona tym co powiedziała. Zupełnie jakby przez jej usta przeszło przekleństwo. – Z-Znaczy się n-no… Em… – wymachiwała panicznie swoimi małymi dłońmi, a język jej się plątał niemiłosiernie. Była znowu zestresowana i przerażona, lecz już nie swoją rozmówczynią. Wzięła głęboki wdech by móc się uspokoić. Pomogło. – Chodzi mi o to, że u nas opowiadają bardzo straszne historyjki o krwiożerczych potworach, których to zjadają dzieci… O-O-Oto mi c-chodziło… m-mniej więcej. – ostatnie słówko powiedziała wręcz szeptem i dość nieśmiało robiąc kolejny dwa kroki do tyłu. Błądziła wzrokiem po wszystkim i niczym prócz na Rei. Bała się jej reakcji na jej wyznanie o tym co ludzie robili by postraszyć swoje pociechy. Nie wiedziała czy jest to prawdą, ale nie wzięło się to z niczego, prawda? – Ale fakt, faktem… to nie jest miłe co oni wam zrobili. – powiedziała to z nieukrywanym współczuciem, chociaż nie miała pojęcia kto zawinił, bo przecież i jedna, i druga strona wypowie się o przeciwnej negatywnie i ją obarczy winą. Ale przecież mogli znaleźć inne rozwiązanie…

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Lut 20, 2016 11:18 am

Skrzywiła się widocznie, słysząc słowa małej. Niby dlaczego ludzie mieliby się bać potworów? O ile dobrze pamiętała, to utrzymywano iż to ludzie pierwsi zaatakowali bez żadnego ostrzeżenia. A te ich całe opowieści o tym, że rzekomo polują na małe dzieci? Niedorzeczność.
Prychnęła więc zirytowana, krzyżując łapy na piersiach i mrużąc lekko czarne ślepia.
- To dziwne, ale o ludziach tutaj mówi się to samo. No, może oprócz tego o pożeraniu dzieci - mruknęła lekko poirytowanym głosem. Kto by się w końcu nie zdenerwował słysząc, że gdzieś tam opowiadają o jego gatunku jakieś obrzydliwe kłamstwa? Warknęła cicho pod nosem. - Zresztą jak niby mielibyśmy kogokolwiek pożerać, skoro od wieków gnijemy w tej dziurze? I po cholerę właściwie mielibyśmy to robić?! Widać logika ludzi jest mocno... Nielogiczna.
Urwała na chwilę, patrząc gdzieś w bok i na powrót chowając ręce do kieszeni. Dobra, dobra, nie unoś się tak, Rei, to przecież dzieciak, mogła coś przekręcić albo zmyślić. I do jasnej cholery, nie wrzeszcz na nią, bo się wystraszy i rozryczy a wtedy jeszcze ktoś tu naprawdę przylezie i wpakujesz się w jakieś kłopoty, tępy futrzaku. No już, spokojnie.


_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Nie Lut 21, 2016 4:00 pm

Widząc, iż zirytowała swoją rozmówczynie spięła się. Nie chciała ją zdenerwować, ale chciała też być z nią odrobinę szczera, nie chciała już dłużej ze sobą szargać, jednak jak widać będzie musiała by nie denerwować swoimi słowami wiewiórkę.
Tak jak myślałam… – szepnęła smutno na tyle cicho by Rei nie usłyszała. Domyśliła się jak bardzo obie rady mogą być ze sobą skłócone, a już tym bardziej rażące nienawiścią skoro opowiadają steki bzdur i kłamstw. Nie miała pojęcia co działo się dekady temu, więc mogła się tylko domyślać, ale i to nie wystarczało.
Nie wiem, to nie ja wymyśliłam te opowieści tylko ktoś inny. – próbowała się obronić, ale coś czuła, że dość marnie jej to idzie, lecz nie zamierzała zaprzestać prób. Czuła się po części winna, ale bez przesady. – Ja… ja nie chciałam Cię zdenerwować tym! P-Przepraszam, moja wina. Nie powinnam była… – powiedziała przepraszającym tonem. Nie chce zagłębiać nienawiści ani niechęć do swojej osoby.
Podeszła ciut bliżej do ludzkiej wiewiórki. Miała okazję bardziej się przyjrzeć jej ogonowi. Uśmiechnęła się delikatnie.
Jesteś urocza. – wymsknęło się jej i dopiero po kilku sekundach się zorientowała co powiedziała. Zaśmiała się nieco nerwowo, a na jej twarzy pojawiły się delikatne rumieńce ze wstydu. Reakcje Marcysi były dość dziwne i niezrozumiane nawet przez nią samą, ale… cóż –nieśmiałość i wszystko jasne, ale może to złagodzi tą napiętą atmosferę, która zawitała w ich rozmowie?

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Lut 27, 2016 12:21 pm

Dobra, dobra. Spokojnie, Reinalynn... Zaraz zaraz, czy ja właśnie nazwałam siebie Reinalynn? Tfu tfu. Nieważne. Ale tak czy owak, spokojnie, tępa kupo futra. Oddychaj. I nie wrzeszcz, ostatnie, czego teraz tutaj potrzebujesz to tłum potworów zwabiony twoim wydzieraniem się. Pomyślmy logicznie... Co zrobić? Na pewno nie mogę zostawić tak tego dziecka samego sobie...
Zdołała się w miarę szybko uspokoić i w miarę ochłonąć, pogodzić się do końca z myślą, że ze wszystkich potworów w Podziemiu akurat ona musiała się tutaj natknąć na ludzkie dziecko. Dosyć to kłopotliwe, ale... Interesujące. Próby pomocy małej może byłyby ryzykowne, ale w końcu bez ryzyka nie ma zabawy. No i na pewno lepsze to niż siedzenie na tyłku w Snowdin, prawda?
I ledwo ochłonęła a Cyśka znowu palnęła coś, co wprawiło przerośniętego gryzonia w osłupienie. Znieruchomiała, zwieszając obie ręce swobodnie wzdłuż boków i wpatrywała się w dziewczynkę przez dobą chwilę z rozchylonym nieco pyskiem i wytrzeszczonymi oczami, wyraźnie zaskoczona i nieco zakłopotana.
- J-ja? U-urocza...? - no cudnie, i teraz zaczynała się jąkać. - Nie sądzę, żeby to było prawdą, ale... Dzięki...?
Sama nie widziała w swoim wyglądzie nic uroczego, tym bardziej w zachowaniu i do końca nie rozumiała, dlaczego dziewczynka ją za taką uważała. No, chyba, że kojarzy jej się z jakimiś małymi, puchatymi zwierzątkami, czy coś. Wtedy mogłaby to nawet zrozumieć.
Otrząśnięcie się z szoku trochę zajęło, przy czym Rei otrząsnęła się z niego dosłownie. Niczym pies. Za dużo czasu spędzała z psami. Ale w końcu nic dziwnego, skoro ma się takich za sąsiadów. Rozejrzała się dookoła i zmierzyła gniewnym spojrzeniem kilka jasnoniebieskich kwiatków, jakby były one powodem całego zła na świecie.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Lut 27, 2016 12:22 pm

Dobra, dobra. Spokojnie, Reinalynn... Zaraz zaraz, czy ja właśnie nazwałam siebie Reinalynn? Tfu tfu. Nieważne. Ale tak czy owak, spokojnie, tępa kupo futra. Oddychaj. I nie wrzeszcz, ostatnie, czego teraz tutaj potrzebujesz to tłum potworów zwabiony twoim wydzieraniem się. Pomyślmy logicznie... Co zrobić? Na pewno nie mogę zostawić tak tego dziecka samego sobie...
Zdołała się w miarę szybko uspokoić i w miarę ochłonąć, pogodzić się do końca z myślą, że ze wszystkich potworów w Podziemiu akurat ona musiała się tutaj natknąć na ludzkie dziecko. Dosyć to kłopotliwe, ale... Interesujące. Próby pomocy małej może byłyby ryzykowne, ale w końcu bez ryzyka nie ma zabawy. No i na pewno lepsze to niż siedzenie na tyłku w Snowdin, prawda?
I ledwo ochłonęła a Cyśka znowu palnęła coś, co wprawiło przerośniętego gryzonia w osłupienie. Znieruchomiała, zwieszając obie ręce swobodnie wzdłuż boków i wpatrywała się w dziewczynkę przez dobą chwilę z rozchylonym nieco pyskiem i wytrzeszczonymi oczami, wyraźnie zaskoczona i nieco zakłopotana.
- J-ja? U-urocza...? - no cudnie, i teraz zaczynała się jąkać. - Nie sądzę, żeby to było prawdą, ale... Dzięki...?
Sama nie widziała w swoim wyglądzie nic uroczego, tym bardziej w zachowaniu i do końca nie rozumiała, dlaczego dziewczynka ją za taką uważała. No, chyba, że kojarzy jej się z jakimiś małymi, puchatymi zwierzątkami, czy coś. Wtedy mogłaby to nawet zrozumieć.
Otrząśnięcie się z szoku trochę zajęło, przy czym Rei otrząsnęła się z niego dosłownie. Niczym pies. Za dużo czasu spędzała z psami. Ale w końcu nic dziwnego, skoro ma się takich za sąsiadów. Rozejrzała się dookoła i zmierzyła gniewnym spojrzeniem kilka jasnoniebieskich kwiatków, jakby były one powodem całego zła na świecie.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Wto Mar 08, 2016 4:49 pm

Widząc zakłopotanie swojej wiewiórczej rozmówczyni nieco się przeraziła, bo znowu ukazała swój rząd ostrych jak igły ząbków. Co jak co, ale przez chwilkę obawiała się, że stanie się małą przekąską dla Rei… Oj Marcysiu, niepotrzebnie dodajesz sobie powodów do strachów, chociaż fakt, faktem dziewczynka coraz mniej się obawiała humanoidalnej wiewióreczki. Pewnie za jakiś czas będzie się śmiała z samej siebie jaka to była strachliwym matołkiem.
Jesteś strasznie podobna do wiewiórek tylko, że one przeciwieństwie do ciebie są bardzo malutkie i nie posiadają piór. – dodała uśmiechając się do niej delikatnie, a wręcz przesłodko.
Powiedziałam coś nie tak? Coś się stało? – spytała ni stąd, ni zowąd. Nie wiedzieć czemu sądziła, że sprawia nie małe problemy swojej nowej futrzastej znajomej, a tego nie chciała za żadnym skarbem. Rozejrzała się w wokół sprawdzając czy czasem kogoś tutaj nie przywiało… Obawa, że jednak ktoś nieproszony i nieprzyjaźnie nastawiony do ludzi przyprawiał u małej Cyś lęk, pomimo tego, że ta uznała, iż całkowicie się go wyzbyła. Cóż nie tyle co jest przedstawicielką piękniejszej płci co również dzieckiem, więc zmienność w charakterze jest w pełni normalna… chyba.

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Mar 11, 2016 12:50 pm

Powoli skinęła głową na znak, że rozumie... Chociaż raczej niełatwo było jej sobie wyobrazić, że na Powierzchni występują małe wiewiórki bez piórek, pazurów i ostrych zębów. Właściwie to w ogóle nie widziała jeszcze nikogo, kto przypominałby ją w jakimś większym stopniu. Może była przedstawicielką jakiegoś rzadkiego gatunku potwora, czy coś...?
Z zamyślenia wyrwały ją kolejne słowa Cysi, zmuszając futrzaka do zaprzestania prób zamordowania wzrokiem najbliższego błękitnego kwiatu, który jak na jej gust mógłby się przyczynić do odkrycia przez kogoś niepożądanego całej ich rozmowy i wpakować ich w tarapaty. To znaczy, ją. Dzieciak w końcu się w takowe wpakował poprzez samo dostanie się do Podziemia.
- Nie, sprawdzam tylko, czy nikt nie idzie... - odparła z pewnym wahaniem, kierując z powrotem wzrok na dziewczynkę. - Niektórzy pewnie nie będą zadowoleni widząc jak człowiek ot tak sobie tu spaceruje. To znaczy... - urwała ponownie, marszcząc brwi i zastanawiając się, jak by tu to wszystko wytłumaczyć. - Wielu nadal uważa ludzi za naszych wrogów. W tym król. W sumie... Powinnaś uważać.
Nie miała pojęcia, jak niby ma przekazać dzieciakowi, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie i przy tym go nie wystraszyć. Ale powinna przynajmniej próbować. Chociażby... Żeby potem nie czuć się winną, gdyby ktoś z Królewskiej Straży ją dorwał...? Coś w tym stylu. Chyba. Reina właściwie sama nie potrafiła teraz powiedzieć, co czuje i co zamierza.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Flower



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 7
Join date : 20/03/2016
Skąd : Waterfall

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Nie Mar 20, 2016 10:29 pm

Cisza. Właśnie dlatego tak bardzo kochała to miejsce. Nie musiała zapamiętywać niczyich więcej wypowiedzi. Słyszała jedynie szum wody i echa wypowiadane przez pozostałe kwiaty. One też kiedyś były takie jak ona. Przez natłok życzeń, sekretów, żali i wspomnień zatraciły własne istnienie. Były teraz wyłącznie zwykłymi kwiatami, które powtarzały wszystko w kółko i w kółko. Jej jednak udało się przetrwać. Zachować świadomość. Chociaż... Nie raz zastanawiała się czy nie byłoby lepiej gdyby i ona tak "zniknęła". Samotność tak bardzo by jej nie doskwierała, a głosy w jej głowie wreszcie przestałyby przyprawiać ją o migrenę. Czasami słyszała szepty wszystkich, którzy coś jej mówili. Wiele z nich już straciło na sile, wyblakło niczym atrament na pergaminie ale nie zniknęły do końca - nadal pozostawały jakieś urywki. Nie działo się nic ciekawego. A może się działo tylko nie w tej okolicy? Koniec końców jej myśli zaczęły krążyć wokół Undyne. Widywała ją tu wiele razy, wysłuchiwała wszystkich życzeń jakie wypowiadały pozostałe kwiaty. Ale Echo jeszcze nigdy nie widziała jej z bliska. Zdążyła zaobserwować, że Undyne jest dobrą osobą ale ta namiastka strachu pozostawała. Była tak zamyślona, iż zachowywała całkowite milczenie, jako jedyny z kwiatów. Miała tylko nadzieje, że tą ciszą nie zwróci na siebie uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://undermix-opowiadania.blogspot.com/
Marinette



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 1
Liczba postów : 97
Join date : 19/01/2016

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pon Mar 21, 2016 2:15 pm

Nie ukryła smutku z wypowiedzi wiewiórki, lecz chcąc nie chcąc musiała się z tym pogodzić… Nie, musiała to zmienić, ale to, że prawie wszyscy byli wobec niej agresywnie nastawieni to miała nieco utrudnione zadanie. Jak na razie wszystko jej wychodziło pół fartem, ale teraz będzie musiała dać z siebie całe sto procent. Czyżby przypływ determinacji?
Takie same ostrzeżenie dostałam od Pana Żabki, chociaż prędzej czy później sama bym się o tym przekonała… – westchnęła smutno pomimo tego, że na jej bladej twarzy kwitł uśmiech. Przykro jej było, że pomimo tego, iż w niczym nie zawiniła to każdy był wrogi wobec niej uważając ją za zagrożenie, którym rzecz jasna nie jest, ale zrobiło jej się miło, że Rei troszczyła się o nią na swój własny sposób. Tam na górze nikt by się nią nie przejął…
Dziękuję za radę, Rei. – uśmiechnęła się słabo. – Ale lepiej będzie jak już sobie pójdę, a tak przynajmniej myślę… – dodała, lecz już nieco ciszej jakby te słowa, które wypowiedziała sprawiały jej ból. Ponieważ czuła, że w ten oto sposób gra na czyjś uczuciach, a tego nie chciała robić, gdyż to nie było w jej stylu. Już odwracała się do niej plecami, gdy nagle usłyszała jakiś straszliwy warkot, który odbijał się echem po ścianach. Pisnęła przerażona i uciekła… gdzieś. Nawet nie pożegnała się z Rei, zapomniała ze strachu.

[z/t]

_________________
| Karta Postaci || Skarbonka || Aktualny ubiór |

| AKTUALNE SESJE |
| Wodospad nad jeziorem || Bariera || Wolne || Wolne || Wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Mar 25, 2016 11:58 am

Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale nie zdążyła, bo dziewczynka postanowiła odejść. Może nawet i nie odejść, tylko uciec. Głównie dlatego, że jakiś osobnik kompletnie pozbawiony mózgu postanowił nie wiedzieć po jaką cholerę ruszyć na nią z okropnym warkotem. Rei zaklęła pod nosem, posyłając bezmózgowi wściekłe spojrzenie i machnąwszy przy tym gniewnie ogonem, po czym jęknęła, kiedy większość rosnących w pobliżu kwiatków powtórzyła ten irytujący dźwięk. A potem rozbrzmiały jeszcze kolejne.
Wszystkie oprócz jednego.
Nie, żeby Reina zazwyczaj jakoś szczególnie interesowała się roślinnością. Zazwyczaj jej ona nie obchodziła. Jednakże, będąc ciekawskim gryzoniem takim, jak ona nie sposób nie zainteresować się taką dziwną anomalią, jak milczący kwiatek, który wedle wszelkich praw natury powinien wraz z innymi doprowadzać ją do szewskiej pasji. Dziwne.
Uniosła jedną z jasnych brwi i nastroszyła nieco bardziej piórka na głowie, przechylając głowę jak to czynili zazwyczaj jej psowaci sąsiedzi. Następnie machnęła kitą, schowała ręce do kieszeni i powoli zbliżyła się do rzeczonej rośliny, by w końcu przy niej przykucnąć i dotknąć lekko pazurem.
- Co z tobą nie tak...? - mruknęła bardziej do siebie, niż do samego przedstawiciela flory, dla odmiany marszcząc brwi. Może dopadła go jakaś choroba...? Albo jakaś złośliwa cholera robiła sobie żarty?!

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Flower



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 7
Join date : 20/03/2016
Skąd : Waterfall

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Pią Mar 25, 2016 2:49 pm

Znów pogrążyła się w swoich myślach. Niestety zdarzało jej się to dosyć często przez co nie zwracała uwagi na otaczający ją świat. A to było właśnie najgorsze. Ocknęła się dopiero wtedy kiedy ktoś do niej podszedł. Ech, jednak mogła zacząć coś mówić, nie ważne co byleby tylko wtopić się w "tłum". Zaczęła gorączkowo myśleć co robić dalej bo w takim stanie uciec ani się schować nie mogła. Myślała, że dostanie zawału kiedy nieznajoma dotknęła jej pazurem. Wystarczyło tylko by, nawet przypadkiem, zahaczyła o płatki Echo, rozdarła je i już byłoby po kwiatku. Tak, w tej postaci była najbardziej krucha. I właśnie z pytaniem nieznajomej przybyło jej wybawienie... A przynajmniej taką Echo miała nadzieję.
  -  Co z tobą nie tak...?   -   Zaczęła powtarzać jak na "echo" przystało.
Niestety w jednym momencie się zająknęła, za bardzo się zestresowała. Ale miała nadzieję, że nieznajoma nie będzie niczego podejrzewać.


Ostatnio zmieniony przez Echo Flower dnia Pon Mar 28, 2016 4:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://undermix-opowiadania.blogspot.com/
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Mar 26, 2016 11:57 am

Może i by się nabrała, biorąc pod uwagę fakt, że jej myśli nadal krążyły wokół Cyśki i tego, jak szybko się ulotniła. Czy kiedykolwiek jeszcze ją spotka...? I czy mała poradzi sobie w całkowicie jej nieznanym miejscu, otoczona stworzeniami, które w większości uważają ją za swego wroga...? Miała nadzieję, że tak. Szczerze współczuła małej i żałowała, że nie mogła jej pomóc...
Jednakże, to drobne zająknięcie tylko pogłębiło jej ciekawość. Może i powtórzone przez kwiatek słowa brzmiały identycznie, jak ona je wypowiedziała, wliczając w to nawet i ich intonację, ale była przekonana, że się nie jąkała. Dziwne. Te błękitne roślinki powinny dokładnie powtórzyć jej słowa, niczym echo, od czego wzięły nawet i swą nazwę. Ale ten najwyraźniej postanowił się przy tym zająknąć. I była pewna, że zrobił to z własnej woli. Albo ktoś rzeczywiście robił sobie z niej żarty.
Wstała gwałtownie, zamiatając z irytacją kitą i rozejrzała się dookoła, jakby w poszukiwaniu schowanego za jakimś kamieniem, chichoczącego żartownisia, która aż by się prosił o oberwanie kulą błękitnego ognia. Niestety takowego nie zauważyła. No więc... Może rzeczywiście roślinkę dopadła jakaś dziwna choroba, utrudniająca jej prawidłowe funkcjonowanie?
A może... Rzeczywiście ktoś robi sobie żarty, tylko ów ktoś stoi tuż przed nią, w postaci kwiatka? W końcu część potworów potrafiła zmieniać wygląd, może jeden z nich postanowił akurat dzisiaj stać się błękitną roślinką i podsłuchiwać niewinnych przechodniów? A co, jeżeli słyszał całą jej rozmowę z Marcelinką i na nią doniesie, po czym ona będzie musiała odpowiadać za ułatwianie człowiekowi ucieczki? Jeżeli...To w ogóle było przestępstwo...?
Zmarszczyła brwi jeszcze bardziej i na powrót przystąpiła do oględzin kwiatka. Obejrzała go z każdej strony, szturchnęła łodyżkę jeszcze kilkukrotnie, a nawet i nachyliła się, by powąchać. Szukała czegokolwiek podejrzanego, lecz nic takowego nie widziała. Oczywiście oprócz dziwnego milczenia bądź jąkania się.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Flower



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 7
Join date : 20/03/2016
Skąd : Waterfall

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Mar 26, 2016 12:39 pm

Z każdą chwilą była coraz bardziej zestresowana i... Czuła się niezręcznie. Nikt nigdy tak dokładnie się jej nie przyglądał ani jej nie dotykał. To był pierwszy raz. Miała zamiar udawać tak dopóki nieznajoma sobie nie pójdzie ale stało się coś czego Echo się nie spodziewała. Kita potworzycy musnęła ją w miejscu gdzie znajdował się jej odpowiednik nosa. Nie ważne jak bardzo się starała - nie wytrzymała i kichnęła. A nie było to ciche kichnięcie. Po fakcie jej panika sięgała zenitu, błękitne płatki i listki zaczęły lekko drżeć. W głowie Echo pojawiła się tylko jedna myśl - Co robić? Co robić?! Na tę chwilę nie była w stanie przejmować się niczym innym niż sytuacją w jakiej się znalazła. A jeśli ta dziewczyna zrobi jej krzywdę?Jeśli się zdenerwuje? Albo jeśli pomyśli, że Echo ją szpieguje? Teraz nie tylko panikowała ale zaczął narastać w niej strach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://undermix-opowiadania.blogspot.com/
Reinalynn



HP : 35
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 80
LOVE : 1
Liczba postów : 119
Join date : 04/01/2016
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Mar 26, 2016 3:59 pm

Spodziewała się wielu rzeczy, ale na pewno nie tego, że kwiatek kichnie. Było to tak niespodziewane, że aż postanowiła odskoczyć, strosząc przy tym większość piór wystających z pomiędzy jej grubej sierści. Na dobrą chwilę znieruchomiała w dość dziwnej pozycji na lekko ugiętych nogach i wybitnie głupią miną, wpatrując się w lekko drżącą roślinkę... A potem nagle się wyprostowała, celując w nią palcem oskarżycielskim gestem.
- Aha! Wiedziałam! - wykrzyknęła, zaraz krzyżując ręce na piersiach i przyglądając się roślince krytycznie. Tym razem jednakże postanowiła się nie zbliżać.
I co miała z nią zrobić? Jeżeli to jakiś szpieg to powinnam mu przyłożyć. Żeby drugi raz podobne głupoty nie strzeliły mu do głowy... Zaraz, głowy? Jakiej głowy, to kwiatek!
Ale z drugiej strony, czymkolwiek w rzeczywistości on był, wydawał się co najmniej przerażony. Może nawet i obejdzie się bez przemocy? Może po prostu mogłaby go trochę postraszyć, by mieć pewność, że nikomu nie powie ani o niej, ani o tamtej ludzkiej dziewczynce...? Nie chciała mieć kłopotów, ale także nie chciała, by dzieciak też w nie wpadł.
Ale po pierwsze pasowałoby się dowiedzieć, ile wścibska roślinka słyszała i ile wie.
Zmrużyła lekko swe czarne oczy, wbijając wzrok w drżący kwiatek i lekko zmarszczyła czoło.
- No, dobra. Nie próbuj żadnych sztuczek, bo i tak się nie nabiorę. Gadaj, ile udało ci się podsłuchać - rzuciła dość chłodno. Pewnie z boku musiała wyglądać, jak kompletna wariatka, gadająca z roślinami. Dobrze, że w okolicy nikogo nie było.

_________________
Prowadzone sesje:
1.Dom w głębi Podziemia ; 2. Bar u Grillby'ego; 3. Las Snowdin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Echo Flower



HP : 100
Poziom duszy : 1
Doświadczenie : 0
LOVE : 0
Liczba postów : 7
Join date : 20/03/2016
Skąd : Waterfall

PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   Sob Mar 26, 2016 7:16 pm

Kiedy nieznajoma tak gwałtownie odskoczyła sama Echo również się wzdrygnęła. Już myślała, że doskoczy ona do niej zamiast od niej. W tym momencie naprawdę myślała, że dostanie zawału. Wiedziała jednak, że choć odrobinę musi się uspokoić. Może tak naprawdę nic jej nie grozi, a nieznajoma - mimo tak przerażającego wyglądu - okaże się naprawdę miła? Świat jest pełen niespodzianek i nie należy "oceniać książki po okładce". Mimo swojego postanowienia i tak nadal trochę się bała. No, ale przynajmniej już tak bardzo nie drżała.
  -   J-ja... Ja naprawdę nic nie słyszałam... N-nawet nie wiedziałam, że ktoś tu jest. Zauważyłam cię dopiero kiedy zaczęłaś mi się przyglądać, n-naprawdę...   -   Udało jej się z siebie wydusić.
Nie było chyba zaskoczeniem, że jej głos brzmiał jak echo? Głos oczywiście brzmiał całkowicie jak jej tyle, że jakby wrócił jako echo. Mimo tego dziwnego brzmienia i zająknięć dało się z niego wyłapać, że mówi prawdę. Cóż, z Echo można było czytać jak z otwartej księgi. Naprawdę tego nie lubiła.


Ostatnio zmieniony przez Echo Flower dnia Pon Mar 28, 2016 4:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://undermix-opowiadania.blogspot.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pola szepczących kwiatów   

Powrót do góry Go down
 
Pola szepczących kwiatów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Czarodziejskie pola
» Bogini kwiatów
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Polana Pełna Kwiatów
» Pola w profilu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Beyond Undertale PBF :: Podziemie :: Wodospady-
Skocz do: